Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
Zareklamuj swój produkt lub firmę. Skontaktuj się z www.OpenSubtitles.org
Ale co lubisz?
Nie wiem. Wszystko.
Wszystko? To znaczy?
Trudno mi to powiedzieć.
Spróbuj.
Nie wiem. Lubię drzewa.
Wszystkie drzewa?
Chyba tak. Zwłaszcza jedno. Dąb przy moim domu.
Zacznij od tego.
#Mójsękatydąb #LasCzarownic
@soob_7
Stephane! Gdzie zaparkować?
Pod dębem.
Już jestem!
Przepraszam za spóźnienie.
Musiałam zawieźć młodego do siostry, bo Bernard jest na targach.
- Costa zamkną dwa miesiące wcześniej... - Kończę przystawki.
Zostały warzywa i kaczka.
Niezła robota.
Mogliśmy ci pomóc.
Córka Etxeberich jest umierająca...
Thomas! Chodź ze mną do kuchni.
- Stephane! - Co?
Wywaliło bezpieczniki!
Mówiłem, że masz używać piekarnika po prawej!
I czego rżysz?
Dokończcie tutaj.
Proszę państwa!
Chcę powiedzieć coś na temat Estelle i Ludo.
Estelle, jesteś aniołem uważności. Ludo, jesteś aniołem ciekawości.
Razem tworzycie Miłosny Sezam, w którym nie ma rozbójników.
Tylko Ludo skradł serce Estelle.
Jesteście tak doskonali, że kochamy was i nienawidzimy.
Pamiętasz, Ludo? Gdy mieliśmy po 14 lat,
biłeś swojego brata, a my, twoi przyjaciele, broniliśmy go.
Pobraliśmy się podczas praktyk.
Ojciec odradzał mi dermatologię.
A teraz jest tyle nowotworów skóry, że to opłacalna specjalizacja.
Twój syn też dobrze wybrał. Wirusologia w Instytucie Pasteura...
Pasteura?
Tak. Od pół roku.
No tak. Zatrzymałem się na wcześniejszym szpitalu.
Nie chcesz się trochę poruszać?
- Nie. - No, chodź!
W takim razie ja ją porwę.
Szlag...
Catherine jest taka piękna!
Ludo często o niej mówi.
Dziwne, że nie próbujecie się zejść.
Zejść?
Dla dobra dzieci.
Mnie i Jeana-Christophe'e trzymają razem tylko dzieci.
Nie dotykaj mnie!
Słyszałeś?
- Co? - Córka Patricka...
Wrzuciła na luz.
- Co się dzieje? - Widziałaś gdzieś...
Już jedziesz? Dokąd?
Jeszcze nie wiem.
- Wracasz do Bordeaux? - Tak.
Nie mam mieszkania, ale czekam na odpowiedź w sprawie pracy.
Nie chcesz tu trochę pobyć?
- Owszem. Bardzo chętnie. - Pomógłbyś mi w restauracji.
Świetnie. Czemu nie?
Słuchaj, David... Wiesz o Ludo?
Bo...
Wczoraj w nocy, podczas wesela...
był z facetem.
- Serio? - Tak.
- Trochę się lizali. - Serio?
- Wiedziałeś? - Tak.
- Jego żona, Estelle, też wie? - Wie, wie.
Rozumiem.
- Przypuszczam, że mama też wie. - Wie.
Wszyscy wiedzą, a ja gotuję. Taki jest podział ról?
Tak jakby.
"Tak jakby"? Tylko tyle?
Co to znaczy "tak jakby"?
Dlaczego nikt mi nie powiedział?
Dlaczego... nic mi nie mówicie?
Sam nie wiem.
W szkole Ludo był z synem Rolandów. Widziałeś, nie?
W szkole? Co miałem widzieć? Co to ma znaczyć?
Ludo z Rolandem? Tym od "Roland i synowie"?
- Tak. - Jak byli mali?
Nie tacy znów mali. Spokojnie.
- Idę po drugą kawę. - Dla mnie też.
Cześć!
- A ona cię kocha? - Nie, to koniec.
Co cię nie zabije, to cię wzmocni.
Jak tam komentarze?
W jednym nieźle po nas jadą.
Niech piszą, co chcą. Sami nie mają roboty, więc zazdroszczą.
- Policzę utarg. - Co piszą?
Fani "Lśnienia" pokochają gospodę Ostalapia...
Jasne. Kto to napisał?
Martine Galipot: recenzentka kulinarna z "Sud-Ouest".
Skończyłem.
- Pomóc wam z komputerem? - Policzyłeś rezerwacje?
- Nie. - No to nie skończyłeś.
Słuchaj... Ten Instagram...
Skąd wiadomo, czy ktoś pisze do ciebie, czy do wszystkich?
Wiadomość jest zawsze prywatna. Nikt inny jej nie zobaczy.
Skąd to wiesz?
Gdy samolocik w rogu robi się niebieski,
to znaczy, że dostałeś prywatną wiadomość. Nikt inny jej nie zobaczy.
- Ale ludzie widzą moją odpowiedź? - Nie. To wiadomość prywatna.
Rozumiem. Prywatna.
Tak.
- Galipot zamieściła nowy komentarz. - Czego znowu chce ta hiena?
- Może przeprosić? - Nie.
"Idealny lokal dla par, które chcą ze sobą zerwać."
- Zerwać? - Co odpowiedzieć?
Napisz... "Wiesz, gdzie cię mają pary?"
- Czekaj. - Odpowiemy prościej.
"Opinia jest jak dupa - każdy ma własną."
David się męczył w Bordeaux. Dobrze, że został w restauracji.
Dawniej odradzałaś mi pracę z ojcem.
I miałaś rację, to był zły pomysł.
David zawsze lubił z tobą gotować.
Jednak mogłem skończyć tę ASP, kiedy urodził się Ludo.
Dlaczego mówisz o sobie?
Gdy mówimy o Davidzie, to mówisz o ojcu. A gdy mówimy o Ludo, mówisz o sobie.
Za dużo myślisz. Trudno się z tobą rozmawia.
- Mówię ci tylko, że chciałbym skończyć ASP. - Ty nigdy niczego nie kończysz.
- Nawet tego. - Przestań, Catherine.
Nie dokończyłeś kaczki. A taka miała być ładna.
Odpowiada mi taka. Jest lepsza... Przepraszam.
Namalowałam twój dąb.
Czasem trzeba zamknąć jakiś etap.
Malujesz?
Miałeś rację. Jest piękny.
Wow! Piękny! Możemy o nim pogadać?
Patrz, jakaś staruszka się topi. Właściwie jeszcze żyje.
- Na żywo? - Czemu nie?
Wyglądała na bardzo miłą. Właśnie umarła.
Jak w prawdziwym życiu. Nie?
Musiałem coś wysłać.
Coś do pracy. Musisz się wkurzać?
Do pracy. Jasne.
Mamy gościa.
Dlaczego tak późno zamykasz knajpę?
Dlaczego co wieczór kończymy tak późno?
Bo jest dużo roboty.
Nie. Kuchnię zamknęliśmy trzy godziny temu.
Rozmowy z klientami to też robota.
- Bycie razem... - Razem?
Wy nie jesteście razem.
Czy którykolwiek z nich zapytał, jak się czujesz?
Nie o tym rozmawiamy.
A dobrze się czujesz?
Jasne.
Mam dla ciebie propozycję.
Chciałbym kupić od ciebie obraz.
Kupić?
Tak.
- Nie zmarzłeś? - Nie.
Myślałem jak się zorganizować we Wszystkich Świętych.
Jeśli zaczniemy wcześniej, a skończymy później,
zyskamy 40 rezerwacji. Suzanne się zgadza.
Nigdy nie sprzedałam obrazu.
Dasz sobie radę w kuchni?
- Co o tym sądzisz? - Przepraszam. Co mówiłeś?
- A poza tym wszystko dobrze? - Bardzo dobrze. Dzięki.
Wręcz świetnie. No dobrze. Co z tym pomysłem?
- Zapomnij. - David! Zaczekaj!
David!
Przepraszam za spóźnienie.
Byliśmy z Bernardem u klienta.
Potem staliśmy w korku, a potem...
- Usiądź. - Co się stało?
Widziałaś "Lśnienie"?
- Kogo? - "Lśnienie", taki film.
Tę komedię romantyczną?
Z tą... jak jej tam... Z tą taką wysoką. Sylvią Roberts?
Nie. To przeciwieństwo komedii.
- Przeciwieństwo czyli co? - Czyli to.
To. Głowa martwego dzika. To przeciwieństwo komedii.
I ten czarny obraz. Musimy to wymienić. To przeciwieństwo komedii.
Ostatnio trudno za tobą nadążyć.
Mam dość tych obrazów po ojcu.
Robisz to dla Davida?
Dla Davida?
Żeby było nowocześniej, jak przejmie restaurację.
David ma to gdzieś. Jest młody.
Zresztą ja też jestem młody, w sile wieku.
- I nikt ci nie wmówi, że jest inaczej. - Nie.
Uwaga na łasicę.
Zastanawiałem się nad twoim pomysłem.
Jest dobry. Pogadam z Suzanne.
Nie musisz.
- Dlaczego? - Bo już z nią rozmawiałem.
- Tak po prostu? - Tak.
- Od razu z nią? - Tak. Mówiłem ci o tym.
Gdzie łasica? I ostrożnie.
Uważaj. Ostrożnie, bo zniszczysz.
Siedlisko kurzu...
Dorastałem wśród tych zwierząt. Są dla mnie jak rodzina.
Dziękuję w imieniu rodziny. Od dziecka słyszę, że nienawidzisz tych bestii.
Podaj borsuka.
Ile ty masz lat?
- Wiesz, co mówiła babcia? - Nie.
Ja też nie zrozumiałam.
Przepraszam za spóźnienie. Byliśmy z Bernardem w tartaku.
Hugo zostanie ze mną przez cały dzień. Co robisz z tymi zwierzętami?
- Wiozę je do Ligi Ochrony Przyrody. - Dokąd?
Żartuję. Pojadą do Matchu. Jedziesz ze mną, Hugo?
- Tak. Supcio. - Jak ty się wyrażasz?
Będzie mi bez nich smutno. Są dla mnie jak rodzina.
Widzisz? Suzanne i David, zostańcie w restauracji.
Ogarnijcie rezerwacje. Tylko szybko.
Co?
Co go ugryzło?
- 300 euro? Widzisz? - To koliber. Rzadki ptak.
Tego badziewia jest pełno w każdym lesie.
Wszędzie masa wypchanych zwierząt.
Za tego lisa mogę dać 20. I tak zżarły go mole.
Za tego dam ci 15.
A za twojego ojca - 40.
Za te drobne...
od 8 do 10 euro.
- Od sztuki? - Tak.
Wiesz, że cię nie oszkapię.
Pascal!
Cześć! Masz makrele?
Mam makrele, tuńczyki i ostroboki.
Kilka propozycji...
Podoba mi się ten. Gdzie to jest?
To moja ulubiona plaża. Na południu Korei.
To na razie tylko szkice. Muszę je dopracować.
Już teraz są świetne.
Bierzesz te ryby?
- Jak się ma rodzina Leduche? - Po staremu.
Cześć, Stephane.
- A co to znowu? - Obraz. Kupiłem go.
Widzę, że obraz.
Wygląda jak Pornic. Byliśmy tam na wakacjach z Bernardem.
Ukradli nam tam samochód. Nigdy tego nie zapomnę.
- Nie. To Korea. - Korea?
Chyba był niedrogi, co?
Wygląda jak te takie pocztówki
malowane ustami albo stopami.
Skąd! To dzieło wielkiej artystki.
Radosne. Tylko że ludzie na widok morza, będą zamawiali ostrygi.
Kaczka ucierpi.
A wy już tutaj...
Twój obraz już... wisi w mojej restauracji.
To dziwne. Mam wrażenie, że po raz pierwszy jestem u siebie.
Chciałbym ci go pokazać. Na żywo.
Jak to?
Możemy do siebie zadzwonić?
- Dzień dobry. - Dzień dobry.
- Jak się masz? - Świetnie, dziękuję.
Spójrz.
Widzisz? To twój obraz. Chciałem, żebyśmy obejrzeli go razem.
- Dziwne uczucie. - To prawda.
- Gdzie jesteś? - W pracy. Wyszłam na przerwę.
- Mam mało czasu. - Chciałem tylko ci go pokazać.
Zostało dużo miejsca na kolejne obrazy.
Muszę wrócić do pracy.
Widzisz? To tutaj pracuję.
Muszę już iść.
Do widzenia. I dziękuję.
Do widzenia, Soo. Dziękuję.
- Nie chcesz ze mną rozmawiać? - O czym? O twoim sosie?
- To sos holenderski, nie majonez. - Dzięki.
Całe noce spędzasz na skype w ogrodzie. Może chcesz mi coś powiedzieć?
- Czemu pytasz? - Twierdzisz, że Ludo jest tajemniczy, a sam nic nie mówisz.
Zmieniasz wystrój restauracji, inaczej się ubierasz,
pokochałeś sztukę. Więc może coś...
Może jakaś foczka na horyzoncie?
Przenikliwy jesteś, Xavi.
- To kogo tam masz, na tym horyzoncie? - Lepiej zajmij się dymką.
Gdzie twój ojciec znalazł tego Gianlisiego?
W Biarritz. Wygrał go w karty.
A co?
Mogę ci dać piętnaście.
Piętnaście?
Dziesięć tysięcy teraz, pięć - w przyszłym miesiącu.
- Piętnaście tysięcy? - Tak.
No jasne. Tak, tak, tak!
Obudziłem cię?
Dzień dobry.
Mam dobrą wiadomość.
Ja też.
Wiśnie się budzą.
Niech żyje wiosna!
Chciałabym, żebyś był tu ze mną, kiedy zaczną kwitnąć.
Chciałabym, żebyś był tu ze mną, kiedy zaczną kwitnąć.
Wszystko w porządku?
Catherine? To ja.
Ale miałem dziś przygodę...
Nie... to nic takiego.
Nie wiem, czemu mówię o tym takim tonem.
To nic poważnego.
Tylko, że...
Nie wiedziałem, komu o tym powiedzieć...
David!
- Co jest, tato? - Posłuchaj.
W czwartek trzeba wybrać balustradę na taras.
Weź najcieńszą. Żadnych kolumnad.
Dopracuj nowe menu. Hugo ma wszystko w komputerze.
Zapamiętasz?
- Słuchasz czy jesteś nawalony? - Słucham.
Ale nie bardzo rozumiem.
Mówię ci, co masz zrobić w restauracji.
- A ty co będziesz robił? - Pojadę do Korei, popatrzeć na wiśnie.
- Na wiśnie? - Tak. Muszę tam pojechać.
Akurat zaczynają kwitnąć.
Jakiś czas mnie nie będzie. Masz klucze do restauracji.
Suzanne ci pomoże.
- Ale ty jesteś szefem. - A co z moją robotą w Bordeaux?
Zrób to dla mnie. To nic trudnego. Robiłem to przez 20 lat.
Teraz twoja kolej.
Dobrze?
- Zaczekaj, tato. - Co jest?
- Tak nagle podjąłeś decyzję? - Tak nagle.
Dzień dobry, Soo.
Dzień dobry.
Przylatuję popatrzeć, jak kwitną wiśnie.
Chciałem ci tylko powiedzieć, że...
Proszę wyłączyć telefon.
Dziękuję.
Chciałem ci tylko powiedzieć, że siedzę w samolocie.
Tak. Będę jutro o 20.30.
Zjemy razem kolację w Seulu?
OK. Przyjadę po ciebie na lotnisko.
Jestemtutaj aty? @soo_b7
Wszystko w porządku Soo? @Soo_b7 #jestemtutaj
Soju daje kopa.
Od razu... wali w szyję.
Możemy prosić o soju?
Dla wszystkich.
Zdrowie Koreanek, Francuzek i wszystkich kobiet świata.
Francuski kochanek...
To są te twoje wiśnie, tato?
To była noc! Kocham cię @steflu
ŚniadanieMistrzów jestemtutaj @Soo_b7
Napisz chociaż jedno słowo.
Martwię się... Zrobiłem coś nie tak? Powiedz mi.
Na krótko.
Mógłbym zrobić zdjęcie?
Zdjęcie? Nas obojga?
Zdjęcie razem? Możemy?
Cześć, tu Catherine.
David mi powiedział, że oglądasz wiśnie w Korei.
Rozumiem, że nie robisz tego sam.
Nie wiem, z kim, ale bardzo się cieszę.
Dobrze, że idziesz za głosem serca. Że słuchasz impulsów.
To bardzo odważne. Wzruszyłam się.
Całuję.
Tak, Suzanne? Załatw to sama. Nie dzwoń po każdej zmianie.
Zwiedzam, odkrywam... Sklepy, pola żeń-szenia...
Sklepy, pola żeń-szenia...
Musiałabyś to zobaczyć. Inne życie.
Coś pięknego. Miasto ogromne. Tłumy ludzi. Ciągle coś się dzieje.
Tak. Ludzie są bardzo mili, ale bardzo zajęci.
Nie rozglądają się, gdy idą ulicą.
Niewiele w życiu podróżowałem, ale tu czuję się przezroczysty.
Jeden facet właśnie mnie minął. Nawet nie spojrzał.
Dzień dobry.
Ja też pracuję w restauracji.
Jestem kucharzem. Gotuję.
Proszę spojrzeć.
Pokażę pani.
To jest...
Pospieszcie się! Mamy jeszcze dwie godziny.
Mam kaca.
Nie można się spóźnić. 11 godzin lotu!
Może być ryba? Chcecie rybę? Może być?
Możemy zamówić rybę?
To zestaw śniadaniowy.
Ryba jest tylko na śniadanie. Chcecie zestaw lunchowy? Może być?
Więc weźmiemy zestaw lunchowy. Dla wszystkich.
Powiedziała, że przyjedzie. Nie mam powodów, by jej nie wierzyć.
- Długo już jesteś w Seulu? - Od trzech dni.
Od trzech dni? Czekasz na nią od trzech dni?
- Trzy dni w Seulu? - Trzy dni na lotnisku.
Na lotnisku?
Na lotnisku?
- Śpisz tutaj? - Tak.
To już długo. Twoja dziewczyna płynie tu łódką?
Trzy dni!
We Francji nawet strajki nie trwają tak długo.
To prawda. Ale ja ją trochę zmusiłem.
Postawiłem przed faktem dokonanym. Uparłem się... Naprawdę.
Nie dałem jej czasu do namysłu. Musi teraz... no wiecie.
Tak to bywa w związkach. Wiem, że po mnie przyjdzie.
W każdym razie jesteś odważny.
To wy jesteście odważni.
Naprawdę. Lecicie na drugi koniec świata i gracie z nieznanymi drużynami.
To tylko koszykówka. To nasza praca. Musimy grać za granicą.
Podróżujemy. Rób fotkę!
I ostatnia!
I ostatnia!
#FrancuskiKochanek istnieje Właśnie go spotkałyśmy
- Czekam na ciebie. - Czekam na ciebie.
Czekam na ciebie.
Cieszę się, że tu jestem.
Czekam na ciebie.
O co chodzi?
Co?
Mam iść z panią?
Dobry wieczór.
OSTATNIO WIDZIANO 5 DNI TEMU
Przepraszam.
Macie może kaczkę?
Macie nowe menu z kaczką?
Jak już mówiłem, jestem szefem kuchni,
w restauracji we Francji, w Kraju Basków.
Serwuję kaczkę, jak wy. To moja specjalność.
Zjadł pan?
Mógłbym rozmawiać z szefem? Z szefem kuchni?
Z kucharzem?
Chciałbym...
Bo ja...
Bo ja też serwuję kaczkę.
Przepraszam...
Jestem kucharzem,
jak pan.
Proszę spojrzeć.
Zajmie to panu pięć sekund.
Mam restaurację we Francji.
Ostalapia.
To mój lokal.
Ja też serwuję kaczkę. Sam nie wiem, po co to mówię.
Chce pan spojrzeć?
Jesteśmy rodziną.
- Ja też pracuję z rodziną. - Proszę za mną.
Serwuje pan kaczkę.
Ja też.
Przyrządźmy ją razem.
Fartuch.
Jest pan świetnym kucharzem.
To jest bardzo smaczne. Brawo.
- Fantastyczna wołowina. - Dziękuję.
Jak się mówi "kaczka" po koreańsku?
Nazywam się Hai Hang Jun.
Prysznic z oleju. Raz, dwa.
Dobre.
Uśmiech!
Dobre?
Smakuje pani "oli"?
Przyrządziłem ją...
w restauracji,
z szefem kuchni.
Koreańskim szefem.
Razem... zrobiliśmy...
O cholera!
Ruchy, ruchy!
Ten...
uczynił mnie sławnym. Dokładnie tak.
W 1974. Nie było cię jeszcze na świecie.
Zimno tu, nie?
Jak to po treningu...
Jeszcze raz soju.
WIDZIANO 7DNI TEMU
JestemtutajCiebieNadalNieMa DoZobaczenia @soo_b7
Wybrałeś trudną drogę.
Zastanowiłeś się, co tobą powoduje?
Czy powinieneś ufać instynktowi?
Nie mogę dłużej czekać. Muszę zacząć działać.
Mam dość walizki.
Jesteś gotów na konfrontację ze światem zewnętrznym?
Gdy ją znajdziesz, będziesz musiał z nią porozmawiać.
Wiesz, dlaczego od tygodnia siedzisz na tym lotnisku?
Kogo my tu mamy?
Co ty wyprawiasz z tym mieczem? Myślisz, że dzięki temu przyjdę?
A można wiedzieć, dlaczego nie przychodzisz?
Dlaczego od tygodnia nie odpisujesz.
Nie męcz mnie pytaniami.
Wykończysz mnie.
Ona ma rację.
#Tylstniejesz? SamJużNieWiem
#jestemtutaj @soo_b7
My cię kochamy @steflu.k
@steflu.k ta laska to zdzira
Kup sobie życie! @steflu.k
- Dokumenty, proszę. - Paszport.
Zna pan adres tej kobiety? Numer jej telefonu?
Zna pan jej nazwisko?
Soo. Tylko tyle wiem.
Data ostatniego spotkania?
Nigdy się nie spotkaliśmy.
- Jeszcze nigdy. - Nigdy?
Proszę wyłączyć telefon!
Przez jedenaście dni nie wyszedł pan z lotniska?
Nie. Czekam.
To nielegalne?
- Ma pan dom we Francji? - Tak.
- Pracę? - Tak, tak.
Rodzinę? Dzieci?
Lucas!
Jest pan sławny! Wiedział pan?
Powodzenia.
Stéphane, możemy zrobić sobie z panem fotkę?
Obaj.
Tylko jedną.
Do widzenia.
Co ty robisz, tato? Zadzwoń do mnie!
#FrancuskiKochanek!
Widziałam twoje zdjęcie w gazecie. Co się tam dzieje?
Dlaczego robicie zdjęcia?
Dlaczego robicie zdjęcia?
O, kurwa...
Stephane tam jest!
Przepraszam.
Tylko na momencik.
To pan jest Stéphane Lucas?
Francuski kochanek?
Jest pan sławny.
Ma pan jakieś problemy w Korei?
Szuka pan narzeczonej?
Nie jestem gwiazdą, przepraszam.
Francuski kochanek, zaczekaj!
Stéphane Lucas, Francuski kochanek, zaczekaj!
Dzięki, Soo.
Spędzam właśnie bardzo dziwny urlop.
Pewnie oglądasz zdjęcia, które ci wysyłam. To wszystko dzięki tobie.
Albo może przez ciebie.
Prawie nic o tobie nie wiem.
Boję się nawet do ciebie zadzwonić.
Nie chcę odkryć, że jesteś oszustem, siedzącym gdzieś w piwnicy.
Że od początku mnie wrabiasz, a ja ci się daję.
Jak idiota.
Nie czekasz na mnie, a ja przyjeżdżam. To żałosne.
Czasem zastanawiam się, czy w ogóle istniejesz.
Przepraszam.
Zna pan ten budynek?
Ten.
Na którym przystanku mam wysiąść?
Sungnyemun.
Dzień dobry.
Może będzie pani mogła mi pomóc.
Szukam tej kobiety.
Przykro mi.
Wyładowała się bateria.
To kobieta...
szczupła...
o długich, ciemnych włosach.
- Długie włosy? - Czasem związane.
Chyba tu pracuje.
Wygląda jak...
Przepraszam.
Soo!
Dzień dobry.
Jak minęła podróż?
Świetnie, dziękuję.
To dobry sezon na zwiedzanie Korei.
Soo... Proszę...
Miło mi cię poznać.
Możemy...
gdzieś pójść i porozmawiać?
- Czekają na mnie... - Ja też na ciebie czekałem.
Wiesz o tym?
- To było tylko w mojej głowie? - Być może.
Nie znasz mnie.
Trochę znam.
Pisaliśmy do siebie. Rozmawialiśmy.
- Ja przez kilka miesięcy... - Właśnie.
I wszystko zepsułeś, przyjeżdżając tu.
To smutne.
Teraz jestem zażenowana, i ty też.
- Ja? - Tak. Czuję to.
Wciągnąłeś mnie w swoje szaleństwo. @Soo Soo...
Sam wiesz, jaki to teraz ma zasięg.
- Nie przeszkadza ci odgłos walizki? - Trochę.
- Dlaczego nie przyszłaś na lotnisko? - Nadal nie rozumiesz?
- Nie. - I nie zrozumiesz.
Nie wiesz, co to nunchi.
Nie. Nie wiem, co to "nunszi".
Nunchi.
Nie ma na to słowa po francusku.
To wiele ułatwia.
Ja też nam idiomy nieprzetłumaczalne na koreański.
Na przykład?
Wystawić kogoś do wiatru.
Już tłumaczę.
Jasne. Oczywiście.
To umiejętność wyczuwania, czego chcą inni,
mimo, że oni nam tego nie mówią.
Inteligencja emocjonalna.
Odgadywanie nastrojów innych ludzi,
bez konieczności zadawania pytań.
Skąd ta pewność, że nie mam nunchi?
Sam to właśnie pokazujesz.
Może wcześniej było to możliwe.
Ale sam widzisz, że musimy wszystko sobie wyjaśnić.
Takie jest życie. Nudne i przeciętne.
- Spójrz na nas. - Chyba trochę przesadzasz.
Nic nie wiesz o moim życiu. Nie jestem artystką.
Jesteś. Świetnie malujesz. Jesteś artystką.
Nie jestem malarką.
Twój obraz namalowała moja sąsiadka.
Sąsiadka?
Soo?
To twoje prawdziwe imię? Bo teraz to już sam nie wiem.
Przepraszam, że nie przyszłam na lotnisko.
Myślałam, że zrozumiesz.
- Nunchi. - Właśnie. Nunchi.
Francuskiego nauczyła mnie babcia.
Serio?
Kochała się w paryżaninie, którego spotkała w Japonii.
Wiedziała o Francji wszystko.
Rzadko się widywali. Dużo do siebie pisali.
Babcia malowała.
- Pewnie byś się w niej zakochał. - Kto wie?
Ale już nie żyje.
Co teraz będziemy robić?
Witaj w prawdziwym życiu.
- To ta tablica. - Tak.
To tu zrobił sobie selfie.
Co?
Kiedy wracasz, tato? Gdzie jesteś?
Niedługo. Jestem w Seulu.
Co robisz jutro?
Idę oglądać kwitnące wiśnie w Parku Namsan.
A co u ciebie, synu?
#jestemtutaj
Ha, ha. U mnie też nie najlepiej.
Ludo!
Ludo!
- Wszystko w porządku? - Co ty tu robisz?
Napisałem ci, że #jestemtutaj.
- Ale co robisz w tym miejscu. - Szukałem cię.
Serio?
Mama się martwi. Widziała zdjęcia i artykuły.
Dlatego tu jesteśmy.
- My? Przyjechałeś z żoną? - Nie. Z Davidem. Z twoim drugim synem.
- Genialnie! - Zadzwonię do niego.
Szuka cię w innym parku z wiśniami.
Ależ kombinujecie. Co wyście wymyślili?
Nie ma zasięgu.
Jestem cały brudny. Cieszę się, że cię widzę.
To ja.
Znalazłem tatę. Oddzwoń. Chyba coś brał.
Zadzwoń.
Wyobrażasz sobie, że to tylko fragmencik Seulu?
Czym się naćpałeś?
Pięknie!
Ta ich architektura! Prawdziwe cuda.
Nie odbiera. Umówiliście się, czy co?
- Ale z was przegrywy. - O cholera.
Wiesz, że masz spojrzenie po dziadku?
Zdumione, a jednocześnie przeszywające.
Wzrusza mnie to.
Słodki jesteś.
Co?
Zadzwonię do mamy, żeby już się nie martwiła.
Czekaj! Nie dzwoń.
- Miło mi, że się o mnie martwi. - Naprawdę ci odbiło.
Nie. Nie wydaje mi się.
- Opowiesz mi trochę... - O czym?
Co cię napadło.
Co mnie napadło?
Ten jest ładny.
Obłędny wieżowiec.
Park królewski jest niesamowity.
Jest w nim kamienna droga, przeznaczona wyłącznie dla bóstw.
Ludzie nie mogą po niej chodzić.
O co chodzi?
Podmienili mi ojca?
Może? Nie wiem.
Powiedziałeś, że się martwicie. Wybacz, ale to moja rola, nie twoja.
To ja się mam martwić, a nie ty.
Co robisz?
- Wracamy do hotelu? - Czekaj.
- To David? - Nie wiem.
Tak? Tak, jestem jego bratem.
Jakaś dziewczyna.
Tak, poproszę.
Cześć, David, co to za numer?
Dobra. Jestem z tatą.
Tak.
Gdzie jesteś? Opowiem ci.
Gdzie jesteś?
Powtórz.
Jak to się pisze?
Dobra.
Wkurzasz mnie.
I co?
Rozładował mu się telefon. Poszedł coś zjeść.
Jest w Kuan-żą.
Kouanyan.
Widelec. To chyba restauracja.
To dziwne, że oznaczają knajpy widelcami, a nie pałeczkami.
- To jest ta jego restauracja? - Nie jedna, a tysiąc!
Tu jest wszystko!
Ładne. A jakie lekkie!
Tutaj przygotowują. Kroją ryby.
A potem warzywa, chilli, czosnek, sezam, trochę ciepłej wody...
I serwują. Tu ludzie lubią jeść.
Mnóstwo suszonych ryb!
Strzelimy fotkę.
Pięknie!
Miecznik!
Kucharz z lotniska mówił mi o tej rybie. Nie próbowałem, ale widziałem.
Podobno w wodzie są przezroczyste. Czyste szaleństwo!
Obłędne miejsce.
Spryciarz z tego Davida.
Chodź.
Tam są.
Cześć, tato!
- Wszystko gra? - Tak.
Dziwnie cię tu widzieć.
Jane jest z Durham. A to mój ojciec.
- Nawet nie zapytasz? - O co?
Co z restauracją, kto się nią teraz zajmuje.
- Ty i Suzanne, nie? - Tak. I jeszcze jej mąż.
Siedzi na kasie.
Bernard? Całkiem o nim zapomniałem.
- Przynajmniej są razem. - A Hugo?
Hugo robi to, co mu kazałeś. Bluzga na ludzi z Tripadvisora.
Prowadzi pan restaurację?
Raczej prowadziłem.
Pański syn... słodki.
Dzięki.
Obaj są świetnymi synami.
Słyszałeś to? Tata wyznał nam miłość.
To się rzadko zdarza.
Jeszcze trochę soju!
- Twoje zdrowie, synu. - Twoje, tato.
No dobra.
Teraz opowiadaj. Soo, SooSoo.
Chcemy wiedzieć.
Sam nie wiem. Nie ucieszyła się z mojego przyjazdu.
No i?
Zadzwoniłeś do mamy?
Tak. Pomyślałem, że chyba zrobiłem coś głupiego.
- Serio? - Nie teraz. Wcześniej.
Wcześniej robiłem głupie rzeczy.
Chociażby z wami.
Byłem zagubiony.
W młodości.
Nie powinienem był tu przyjeżdżać.
Zdjęcia były w porządku i powinny mi wystarczyć.
Tylko tyle mi chciała pokazać. I ja też powinienem był tyle pokazać.
Reszta jest nieważna.
Przyjechałem tu bez sensu. Zwłaszcza w Korei. To nie jest nunchi.
- Powiedział pan nunchi? - Nie jestem za bardzo nunchi.
Francuzi ogólnie nie są zbyt nunchi.
Bez urazy, ale...
Pański syn David też nie jest nunchi.
- Niedaleko pada jabłko od jabłoni. - Dokładnie tak.
- Co? - Nic.
Miałeś romans z panią mer?
Z Amayą? Nie.
- Przyznaj się. Jest niezła. - Nie. Tylko na nią głosowałem.
Poza tym ona ma męża.
No, skoro ma męża...
A ja mam żonę...
- Dlaczego się śmiejecie? - Ojciec bzyknął panią mer.
Nie bzyknąłem pani mer.
Z wiekiem jest coraz gorzej.
Sam zobaczysz.
Całe życie przeglądam się w lustrze, a nadal nie wiem, jak wyglądam.
Śmiej się, śmiej.
- O co chodzi? - Mówiłem, że moja twarz...
Przetłumacz...
Im więcej na siebie patrzysz, tym bardziej jesteś sobie obcy.
Właśnie.
Czas szybko mija. Bądźcie obecni, rozglądajcie się, jedzcie,
- interesujcie się, bądźcie skupieni... - Chłońcie wszystko, co was otacza.
Chłońcie! Dokładnie tak!
Chłońcie!
- Podoba ci się? - Tak.
- W końcu jesteśmy w Seulu. - Tu jest świetnie!
Rano możemy się wyspać. Samolot jest o czternastej.
- Mogę się przysiąść? - Oczywiście.
David śpi.
Ludo też.
Mogę jednego?
To nie moje. Podkradłem Ludo.
Dzięki.
Jest pan dobrym człowiekiem.
Do zobaczenia. Cześć, Jane.
Cześć.
- Widzimy się za dwa tygodnie? - Może.
Kto to?
To taka pani. Prawdziwa dama.
Następny, proszę.
#jestemtutaj
jestemtutaj
Tłumaczenie: Magdalena Kamińska-Maurugeon
Proszę, oceń te napisy na www.osdb.link/7je9j Pomóż innym wybrać najlepsze napisy!
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.