Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Czech
Danish
Dutch
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
..:: (XviD asd) :: www.xvidasd.com ::..
Pusto.
Pewny ten cynk?
Twórca nowej broni genetycznej umówił się z nabywcą na dzisiaj.
- Informatorzy mogli się mylić. - Nigdy.
Skoro wiedzą wszystko to dlaczego biegamy po mieście?
Bo nam płacą.
Jeśli to technologia genetyczna to twórcą jest ktoś z GenomeX albo ktoś nowy.
Tracimy czas.
Mało wiesz o polowaniach.
To najlepszy moment.
Oczekiwanie.
Cisza.
Niepewność czy ofiara wyjdzie.
Przesyłka.
Rejestracja 623 LXM.
Sprawdzam.
Wezmę to.
Czekaj.
Zgarniemy odbiorcę.
Samochód należy do kasyna Westland.
Sprawdź.
Ktoś idzie.
Czekaj na sygnał.
Miej oczy otwarte.
Weź próbkę.
- Jest niebezpieczna? - Przekonamy się.
Wchodzimy.
Nazywa się Adam Kane.
Był pionierem badań genetycznych. Manipulował DNA by ratować życie.
Geny mutowały.
Ludzie zyskali nadprzyrodzone zdolności.
Czwórka najsilniejszych, broni nieświadomego świata.
Tworzą organizację MutantX.
Cena ryzyka.
W pojemniku był prion.
Trucizna?
Zmodyfikowana molekuła proteinowa.
Wiąże się z normalną w ciele.
Ma taką samą sekwencję aminokwasów, ale inną konfigurację.
Prion jest lustrzanym odbiciem zwykłej proteiny, którą przekształca na swoje podobieństwo.
Biologiczny odpowiednik stopienia atomowego.
Ktoś zrobił z tego broń i rozprowadza w aerozolu.
Kilka uncji załatwi pół miasta.
Musimy schwytać jednego z graczy.
- Nadal nie namierzyliśmy twórcy. - Ty pewnie spisałabyś się lepiej?
Nie gorzej.
Gdyby nabywca tego nie upuścił, nie mielibyście niczego.
Wytrąciliśmy mu to z ręki.
Potrzebujemy informacji. Stawką jest życie wielu ludzi.
Dowiedzieliście się czegoś o kasynie?
Dość ekskluzywne.
- Kristen Greg kupiła go za 30 milionów. - Maczała w tym palce?
Nie wiemy skąd wzięła pieniądze, ale sprawdzamy ją.
Chętnie. Co o niej wiemy?
Siedzi w hazardzie od dawna. Była w Europie. Ma reputację ryzykantki.
Dziewczyna w moim typie.
- Zajrzymy do niej z Shalimar. - Uważajcie na siebie.
Spróbuj włamać się do jej banku danych, a ja poszukam zabójcy.
Mogłabym się tu zabawić.
Ładnie.
Mam obraz.
Złap tyle twarzy ile możesz.
Tego sprawdzimy.
Następny stolik.
Uśmiech.
Facet powinien się napić.
Następny.
Tamten.
Mam go.
Idź do baru.
Podwójna szkocka.
Może ten?
Sprawdzę.
Zatrzymam go.
Gorzej ze szczęściem?
Właśnie się poprawiło.
Niezły jest. Pilnuj się.
Eduardo Cruz, współpracował z Pinochetem. Oskarżony o wymordowanie tysięcy dysydentów.
Wygrał proces.
Koneksje z prawicowymi terrorystami. Hazardzistą raczej nie jest.
Linda.
Eduardo.
- Lubię silne kobiety. - To jeszcze nic.
Nie wiedziałam że to kasyno wydaje złote żetony.
Dla wyjątkowych klientów.
- Pójdziemy? - Z miła chęcią.
Daj więcej twarzy.
Znalazłem trzech terrorystów specjalizujących się w broni biologicznej.
- Przyszli po prion? - Na to wygląda.
Właściciel odcisków też tam jest. To zabójca znany jako Tygrys.
Tylko?
Brak zdjęcia i nazwiska, jedynie odciski z bomy z Hiszpanii.
- Kto prowadzi aukcję? - Właścicielka kasyna.
Przedstawię jej się.
Wymiana.
Obsługa.
28 czarne.
28 czarne.
Lubi pan ryzyko.
Trzeba grać żeby wygrać.
30 czerwone.
- Ma pan szczęście. - Wyczucie.
Skąd zna pani moje nazwisko?
Taka praca.
Teraz też pani pracuje?
Nie wykluczam zainteresowania.
To mi się podoba.
11 czarne.
- Spory zakład. - Małe stawki nie są warte zachodu.
Zgadzam się.
11 czarne.
- Zabrał mi pan dużo pieniędzy. - Pani? Proponuję chociaż drinka.
Teraz pracuję, ale później chętnie się napiję.
- Zdjęcia nie są doskonałe. - Na żywo jesteś paskudniejszy.
- Zabiję cię z przyjemnością. - Straciłeś okazję.
Obsługa.
Innym razem.
- Znalazłaś go? - Nie wiem jakim cudem uciekł.
Brawo.
Punkt dla was. Przyniosłam pamiątkę.
Lekka.
Elektronika w środku. To nadajnik.
Mój nowy facet też taką miał. Niby dla wyjątkowych klientów.
- Takich którym sprzedaje się prion. - Masz coś o Kristen?
Większość utajniono na zlecenie kogoś z wysoka.
Ma koneksje z poważnymi zawodnikami. Opłaca też byłych agentów GSA.
Co teraz?
Postanowiliśmy zdyskredytować sprzedawcę.
Jak?
Podmienić pojemniki żeby wyszedł na oszusta.
Musimy znaleźć towar.
Potrzebuję dostępu do ich komputera, a ten nie jest połączony ze światem zewnętrznym.
Będzie dopiero kiedy moja przyjaciółka kocica wetknie im ten przekaźnik.
Spoko.
- Muszę dotrzeć do Kristen Greg. - Po co?
- Ma powiązania z Dominium. - Nie możemy dopuścić do sprzedaży prionu.
- Załatwione. - Oby. Przepustka za godzinę.
Nie daj się ponieść.
Spokój mam we krwi.
- Lubi pani wygrywać. - Liczy się adrenalina.
- Ma pani sporo do stracenia. - Tym ciekawsza gra.
- Jesteśmy do siebie podobni. - Doprawdy?
- A może pan tylko udaje? - Pani nie da się nabrać.
Właśnie.
Jest pan zbyt opanowany.
Musi pani zaryzykować. To jak?
Zastanawiam się.
Chociaż pomysł mi się podoba.
Do zobaczenia.
- Co tu robisz? - Nie za dobrze się bawisz?
- Musimy nie dopuścić do wymiany. - Ty i Shalimar wychodzicie.
- Są ważniejsze sprawy. - Niż tysiące ludzi?
Bronią zajmiemy się później.
Jeśli trafi do klientów, nie znajdziemy jej.
- Znajdziemy. - Tego chcą informatorzy?
- Taki wydaję rozkaz. - Rządzenie sprawia ci przyjemność?
Za co?
Chciałam to mieć za sobą. Pierwszy i ostatni raz.
I lepiej nie wchodź mi w drogę.
Jest u mnie.
Dziękuję.
Zgadza się.
Czego chcesz?
Wiem co sprzedajesz i chcę udziału.
Trochę późno.
Mam czyste pieniądze i jak się przekonałaś mam ich dużo.
Wypowiedziałaś magiczne słowo.
- Lexa się odezwała? - Wyłączyła komunikator. Odcieła się.
- Mówiła dlaczego? - Nie.
Ale chyba wiem dlaczego zmieniła zdanie.
W aktach FBI znalazłem zdjęcie.
Są na nim Kristen i niejaka Dominik.
- Czyli kto? - Mam tylko zdjęcie.
Dowiedz się.
- Wracacie? - Jeszcze nie.
- Sprawdzimy co kombinuje Lexa. - Nie, za wysoka stawka.
Może ma powody.
Przekonamy się.
Znudziło pana ogrywanie mnie?
Raczej czekanie aż skończy pani prace.
Ja pracuję zawsze.
Może teraz popracuje pani w ustronniejszym miejscu?
Lubi pan szampana?
Liczyłem na miejsce ustronne i...
Wygodne?
Znacznie lepiej.
Obiecałam.
Wszedłem.
- Mieliście się wycofać. - Zapomniałaś podać powód.
- Nawet nie wiecie o co chodzi. - Powiedz nam.
Wyjdź.
Ktoś idzie.
Stać.
Człowieka zżera frustracja kiedy nie może się ruszać.
Ma pan przewagę.
Słyszał pan coś?
Odnoszę wrażenie że zna pan nazwę gry którą prowadzimy.
Kobiety i mężczyźni grają od wieków.
To nie wszystko.
Pan czegoś chce.
Niewątpliwie.
- Coś słyszałam. - Ja nie.
Idziemy. Zamówię ekipę sprzątająca.
- Lepiej nie pytaj. - Nie chcesz powiedzieć?
Szybko łapiesz.
Swoje zadanie muszę wykonać sama.
Użyj sobie.
Tak myślałam.
Muszę zostawić cię na chwilę.
Poczekasz?
O ile obiecasz że warto.
Warto.
Daję słowo.
Sprawdziliście czek?
- Shalimar. - Słyszę.
Przysyłam ci plan budynku.
Włamałem się do systemu wideo.
Sejf jest w piwnicy. Na planie pozycja 143a.
Mam go.
Podrobię karty.
- Łatwizna. - Nie zupełnie.
Mają doskonały system, a przez ściany nie przeniknę.
Prześlę plany Brennanowi.
- Zaczynałem się niecierpliwić. - Tego bym nie przepuściła.
Myślałem że się dogadujemy.
Kim jesteś?
- Allen Dawson. - Taki nie istnieje.
Mów albo zginiesz.
- Tak traktujesz klienta? - Trzeba było wybrać inny lokal.
Przyjechałem kupić broń. Nazywam się Tygrys.
Mam ci wierzyć.
Nie ruszaj się.
Pokażę ci coś.
Skoro jesteś Tygrysem, to dlaczego nic nie mówiłeś?
Odbierając próbkę wpadłem w zasadzkę. Nie ufałem ci.
Mam zaufać tobie?
Jesteś hazardzistką. Zaufaj instynktowi.
To za mało.
Nie radzę zwodzić mnie po raz drugi.
Licytacja za godzinę.
U mnie.
Ludzie Lexy są dobrzy.
Przysłali wyniki analizy krwi mutanta ochroniarza.
Po co?
Nie dojdziesz, ale cieszę się.
Ciekawe.
Jego mutacja jest podobna do naszej, tyle że stabilna.
Nie postępuje.
Facet doczeka nawet wnuków.
To Adam wynalazł tę technologię i sam nad nią nie panował.
Komuś się udało.
Dominique.
Może ustabilizuje i nas.
Dlatego Lexa jej szuka.
Przejrzeli mnie i omal nie zabili. To twoja zasługa?
Mówiłam żebyś nie wracał.
Dzięki.
Wiem że mi nie ufasz, ale daj mi czas.
Opowiedz o Dominique to się zastanowię.
- Skąd o niej wiesz? - Nie ty jedna masz tajemnice.
Wybacz Jesse, daj coś o Tygrysie.
Może przyjść w każdej chwili, zmywaj się.
Myśli że Kristen go wystawiła. Nie zjawi się.
Lepiej nie ryzykować.
Już nabrała podejrzeń. Jeśli zniknę odwoła aukcję.
- Opracujemy nowy plan. - Zgubimy broń. Zostaję.
Dam sobie radę.
Wykonamy ruch, kiedy ochroniarze zejdą na aukcję.
Spróbuję ją przedłużyć.
- Weszłam. - Dobrze.
W podłodze są czujniki. Nie dotykaj.
Cztery miliony siedemset tysięcy.
Pięć milionów.
Siedem.
Dziesięć.
Dziesięć milionów? Tylko tyle?
Zamek jest tradycyjny.
Twój koci słuch zaraz go rozpracuje.
Pierwsza poszła.
Druga.
Robota marzeń.
Lasery nadają na długości, którą powinnaś widzieć.
Widzę.
13250.
13500.
Kto odpada?
Czternaście milionów.
Kim jesteś?
Nazywam się Tygrys.
- Co się dzieje? - Wyłączyli alarm.
Ktoś idzie.
Nadchodzą następni.
Zastawili pułapkę i zajęli moje miejsce, a ty ich wpuściłaś.
- Czułam że kłamiesz. - To on kłamie.
Dla kogo pracujesz?
Sprawię ci taki ból, że w końcu powiesz.
Potem go zabijcie.
- Mówiłam żebyś się nie wtrącał. - Pokłócimy się później.
Ślepy zaułek.
Będę niezadowolony jeśli to wyjdzie na jaw.
Bez obawy.
Zrobimy porządek.
Koniec.
Starzejesz się.
Rozerwijmy się.
Mogę odkupić nieco gazu?
Naturalnie.
Pięknie.
Trzy osoby.
Skoro prion tak was interesuje, to zorganizuję mały pokaz.
- Podmieniłaś pojemnik? - Jasne.
- Chyba że... - Zamknij się.
- Chyba że co? - Wzięłam dobry.
Odcięłam dostęp powietrza i teraz wpuszczę im to.
Zaraz wypełni pomieszczenie.
Spróbuję przepchnąć gaz z powrotem.
Świetnie.
Nie idzie.
Imponujące.
Nadal obawia się pan przecieku?
Już nie.
- Miałam rację. - Nie wątpiłem.
Zaraz odeślemy gaz.
Bez obawy. Zniszczą go.
Nadal nie wiem co o niej sądzić.
Uratowała ci życie.
Tak.
Nie wiem co się stało.
Może gaz był niestabilny.
Nie prawda.
- To się nie powtórzy. - Wiem.
Dowiedz się kto ukradł gaz, żeby więcej nam nie przeszkodził.
A z Kristen wiesz co robić.
Kim jest Dominique?
Mamy prawo wiedzieć.
Może to legenda.
Powiadają że panuje nad życiem i śmiercią.
Ma armię ludzi potworów, a wiedzę posiadła od demona.
Dobre.
A ty jak myślisz?
Wie o inżynierii genetycznej więcej niż ktokolwiek.
Brennan miał rację.
Chodzi o stabilizację naszego DNA i przedłużenie życia.
Między innymi.
Niestety straciłam szansę na pozyskanie jej pomocy dla kogoś mi bliskiego.
Dla kogo?
Pomożemy ci.
Dość już narobiliście szkód.
Zostaw mnie, mam dużo pracy.
Wersja polska HBO Polska tekst Artur Nowak. ..:: (XviD asd) :: www.xvidasd.com ::..
Napiski wklepał AndrzejS. ..:: (XviD asd) :: www.xvidasd.com ::..
.::][ GRUPA HATAK ][::. http://napisy.gwrota.com
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.