Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Czech
Danish
Dutch
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
..:: (XviD asd) :: www.xvidasd.com ::..
Przykre wspomnienia z sądu?
Mam ciekawsze rzeczy do roboty niż siedzenie w takiej okolicy.
Chronimy świadka który zeznaje przeciw jednemu z większych syndykatów zbrodni.
Adam znowu zlecił nam niańczenie szczura.
Uchylcie okno. Uduszę się.
Może być?
Klimatyzacja osusza śluzówkę.
Uchyl okno.
- Poczujesz się lepiej po zeznaniach Vicka. - Inaczej Ramond odejdzie wolny.
Powodzenia.
- Boisz się? - Nie boję się ciebie.
W porządku.
Moi ludzie eskortują Vica. Samochód przynęta zajedzie od tyłu.
Tam będą czekali najemnicy Raymonda jeśli zechcą go zlikwidować.
Spokojnie.
Moi ludzie eskortują Vica.
Daj telefon.
Vice wejdzie od frontu.
Jadą goście.
FBI.
- Zamknij się. - Opiszę to w książce.
Rozdział siódmy. Jak traktowali mnie agenci.
To moje.
- Nie żyje? - Uciekł.
Nazywam się Adam Kane.
Byłem pionierem badań genetycznych. Manipulowałem DNA, by ratować życie.
Geny mutowały.
Ludzie zyskali nadprzyrodzone zdolności.
Wraz z czwórką najsilniejszych, bronimy nieświadomego świata.
Tworzymy organizację Mutant X.
Dotyk.
Znajdziemy go.
- Chyba że ludzie Raymond nas ubiegną. - Skąd wiedzieli że wejdzie od frontu?
Ustalaliśmy to sami. Nie mówiliśmy nawet agentom.
- Gdzieś wystąpił przeciek. - Ścigam go od 10 lat.
Zwą go Raymond Szperacz. Wygrzebuje informacje o każdym.
- Ma koneksje? - Dowiaduje się o wydarzeniach z wyprzedzeniem.
Dlatego tak trudno było go oskarżyć.
To jeszcze nie koniec.
Jeśli Vica się nie odnajdzie ten potwór będzie dalej grasował.
Masz coś do Vica?
- Po prostu nie szanuję takich ludzi. - Jakich ludzi?
Sprzeda każdego, byle tylko się uratować. To gupik rzucający się na barakudę.
- O to chodzi? - Vick szuka tylko okazji.
Uważasz ze zasłużył na śmierć?
- Tego nie powiedziałem. - Nie musiałeś.
Sędzia zgodził się przetrzymać cię przez 48 godzin.
Spokojnie.
Prokurator nie wyjmie królika z kapelusza.
- Jesteś przekonany? - Po dzisiejszym Vice będzie ostrożny.
Nawet jeśli go znajdą nie zechce zeznawać. Program ochrony świadków traci wiarygodność.
Słuszna uwaga.
Nie spytałeś jak dowiedziałem się o Vicu. Nie byłeś ciekaw?
Lepiej żebym nie wiedział.
Potrafię załazić ludziom za skórę.
Wystarczy że kogoś dotknę by widzieć wszystko.
To znaczy?
Twoja żona zaczęła nosić czarną bieliznę by urozmaicić pożycie.
A ty puszczasz się co poniedziałek udając że pracujesz.
- Skąd o tym wiesz? - Bez nerwów.
Nawiasem mówiąc, twoja żonka ma cudowne ciało.
- Vica ma brata na Florydzie. - Wie że Raymond zacznie od rodziny.
- Nie ma pieniędzy. - Ukradł portfel agenta.
Sprawdź czy płacił jego kartą.
Pobrał 500 dolarów i wynajął sportowe auto.
- Pięknie. - Myślałaś że weźmie zwykłe.
Trop karty może nas do niego doprowadzić.
Chyba nie jest aż tak głupi.
Jestem urodzony pisarzem.
Nie wiedziałem czy Klaudia mnie przyjmie,
ale musiałem spróbować.
Złodzieje mają swój honor. Nie zwala się na innych.
Czyżbyś to przeżył?
Aresztowano mnie za robótkę kolegi.
- I co? Odsiedziałeś za niego? - Prawie, nie mieli dowodów.
- Mam - Gdzie?
W hotelu przy salonie odnowy. Masaże, manicure, kąpiele.
Jednak jest głupi.
Wysłał pewnej kobiecie kwiaty za 200 dolców..
Używa sobie.
Mamy go.
- Żyje? - Tak.
Jest w hotelu Triolage. Moi ludzie już tam jadą.
Daj telefon.
Inaczej powiem dyrektorowi o twoich narkotykach.
Hotel Treelodge pod Freemouth. Tym razem nie spudłujcie.
- Obsługa. - O co chodzi?
- Chyba nie przyszliście pościelić łóżko. - Masz pomysły.
- Bez nerwów. - My się nie denerwujemy.
Zbieraj się. Ochronimy cię.
Tak jak rano? Szkoda że nie chroniliście Kenedyego.
Chcę się wycofać.
- Trzeba było pomyśleć wcześniej. - A jeśli zdecyduję ze nie chcę zeznawać?
- Pójdziesz do więzienia. - Zgadnij kogo tam spotkasz?
- Ramond nie wpadnie. - Skąd ta pewność?
Nikomu nie udało się go wyrolować. Potrafi dowiedzieć się wszystkiego.
- Jest jak czarownik. - Wracamy. Zbieraj się.
- Mogę się przebrać? - Masz dwie minuty.
I co?
Boi się. Teraz pewnie żałuje.
Jest w pokoju 112. Niech to wygląda na samobójstwo.
Idzie tu trzech ludzi. Tyłem.
- Ty zboczeńcu. - Wolisz kolegów Raymonda?
- Kim jesteście? - Wybawcami.
Udawaj że nas nie widziałaś.
Jak to zrobiłeś?
- Co to? - Bez paniki.
Nie lubię latać.
Dokąd?
Nie rusza. Musieli coś uszkodzić.
Sterowanie ręczne.
Co jest?
- Co się dzieje? - Wszystko spalone.
- Naprawisz? - Wolałbym na ziemi.
- Zaraz tam spadniemy. - Nie trzęś.
Lepiej nie będzie. Lecimy na ślepo.
- Jak Raymond nas znalazł? - Ma oczy i uszy wszędzie.
- Jaki cudem udało ci się przeżyć? - Miałem szczęście.
Nam przynosisz pecha.
Wysiadam.
No co? Pobijesz mnie? Kto wtedy będzie świadkiem?
- Ja to załatwię. - Zabawa w dobrego i złego glinę?
Koniec.
Chce umrzeć normalnie. Z kulką w głowie.
Wiem że się boisz, ale zaufaj nam. Ochronimy cię, tylko najpierw się uspokój.
Lepiej?
Wpadłem ci w oko.
Nie wstydź się. Zauważyłem w hotelu.
Tak już działam na kobiety.
Niestety przykrop mi. Jestem już zajęty.
Masz dziewczynę?
Dziwisz się. Nie znacie nie.
A umiesz usiąść.
Macie tu fistaszki albo precelki?
Ludzie Raymonda przyjechali zaraz po moich. Gdzie wystąpił przeciek?
Za bardzo się boję. Z nikim nie rozmawiałem.
Może to asystent, sekretarka, albo żona.
Nikomu nie mówiłem. W ten sposób Raymond zawsze nam umykał.
Na szczęście Vic żyje. Ograniczymy wymianę informacji.
Dla mnie ignorancja to teraz zbawienie.
Co jest?
Zauważyłam dziwne zjawisko.
Jakby ktoś podsłuchiwał rozmowę telefoniczną.
Może być mutantem telepatą?
Odniosłam tylko wrażenie że jestem obserwowana.
Zajrzymy do Raymonda osobiście.
- I co? - Spokojnie.
Rozdział ósmy. Niepewność.
Mimo że czuję śmierć, nie poddaję się.
Przeszkadzasz nam.
Robię notatki do książki którą napiszę. O ile będę żył.
Co robiłeś dla Raymonda?
Otwierałem firmy przykrywki do prania pieniędzy.
O co się pokłóciliście?
Kiedy postanowiłem się wycofać nasłał zabójcę. Byłem ugotowany.
Dlaczego chciałeś odejść?
Zakochałem się w kobiecie, która odmieniła moje życie.
Ma na imię Claudia.
Zdołasz zapanować nad sytuacją jeśli Vick zezna?
Myślałem że załatwiłeś sprawę.
Chcę się przygotować na wszystkie ewentualności.
Vic cię ukrzyżuje.
Mogę podkopać jego wiarygodność, ale on wie gdzie ukryłeś ciała.
- Musimy temu zaradzić. - Nie mogę go zatrzymać.
Na pewno na kimś mu zależy.
Dawaj telefon.
To ja.
- Przeszukałeś pokój? - Na razie nic.
Rozejrzyj się jeszcze.
- Widzisz zdjęcie przy łóżku? - Zaczynam się bać.
Podnieś je.
To jego dziewczyna. Znajdź ją.
Claudii nie zależało na samochodach czy pieniądzach.
Tylko na mnie.
Jak w Ojcu Chrzestnym 3. Tylko odwrotnie. Zamiast mnie wciągać, wyciągała mnie.
Jest wyjątkowa.
W kinie mogła by ja zagrać Julia Roberts. A w telewizji Justin Baytmam.
Sprawdzam.
Gratuluję.
Gdzie jesteśmy?
Wróciliśmy do punktu wyjścia.
Dobrzy jesteście.
Mówiłem poważnie.
- Pocisk uszkodził hydraulikę. - Nie mogłeś tego stwierdzić na ziemi?
- Mamy wyciek. - Robiłem co mogłem.
- Wyciągaj. - Ster nie reaguje.
- Lądujmy. - Nie mogę wyprostować.
Rozbijemy się?
Powinniście mnie pocieszyć.
Nie wytrzymam.
- Nadal nic. - 600 metrów.
Pomysły?
Spróbuj impulsem elektrycznym. Może uda się popchnąć olej.
Trzymaj ster.
To działa.
Wyrównaliśmy.
Pod nami podwórko szkolne.
Siadam.
Mam złe przeczucie.
- Siadaj. - Wolę zapuścić skrzydła.
- Uspokój się. - Nie mogę.
- Strzel go jeszcze raz. - Nie muszę.
Nie było źle.
Powtórzymy.
Uderzyłaś mnie?
Sytuacja pogarszała się z minuty na minutę.
Najpierw cudem uniknąłem katastrofy a potem zostałem znokautowany przez laleczkę.
Nie wiem co gorsze.
Nie wejdę do tej puszki, chyba że mnie ogłuszysz.
Brennan szuka środka transportu.
Nareszcie.
- Nie było mnie sportowych? - Wsiadaj.
- I co? - Poszedł przewód.
Da się naprawić. Trochę to potrwa.
Załatw sobie poduszkę.
Odezwiemy się.
Zgodzili się na spotkanie.
Raymond sądzi że piszecie artykuł dla Timesa.
- Adwokat mu nie odradził? - Przeciwnie. Nalegał.
- Jest pewny siebie. - To mnie przeraża.
- Igra z nami. - Może zyskamy przewagę.
Dziękujemy. Tylko kilka pytań.
Wiele o tobie słyszałem Adamie.
Na żywo jesteś jeszcze ładniejsza Emmo.
- Skąd o nas wiesz? - Wiem bardzo dużo.
Zyskałeś już przewagę.
- Wychodzimy. - Podaj mi chociaż rękę?
Nie dotykaj go.
Silverman nie zdobędzie dowodu, bo Vic nie dotrze do sądu.
Zgłodniałem. Zatrzymajmy się.
- Nie mamy czasu. - Ja stawiam.
Znam dobrą pizzerię w Shorburn.
A ja faceta który posłał tam kwiaty. Dziewczynie którą zagra Julia Roberts.
Doba, wpadłem.
Claudia tam mieszka. Jechałem do niej.
- I mówisz nam dopiero teraz? - Myślałem że po drodze się zaprzyjaźnimy.
Źle myślałeś.
Litości, nie widziałem jej odkąd wszedłem do programu ochrony.
Nie powiedziałeś jej co robisz?
Nie miałem okazji. Dla niej spadłem z nieba.
Chyba mu nie wierzysz.
- Mówię szczerze. - Trzeba było zadzwonić.
Mógłbym skłamać mówiąc że chciałem ją ochronić,
ale po prostu nie wiedziałem co powiedzieć.
Wiem że nie musicie tego robić, ale oddałbym rękę za 5 minut z Claudią.
Żeby się pożegnać.
Nie mamy czasu na amory.
- Pięć minut. - Dzięki.
Przepraszam.
- Raymond otrzymywał informacje z pierwszej ręki. - Jest telepatą. Rozpoznał nas przez Silvermana.
Zaglądał do jego głowy i widział jego oczami.
- Dlatego zawsze unikał procesu. - Wykorzystajmy to przeciw niemu.
Jak?
Pudło.
Myślałeś że kwiaty za 100 dolców załatwią sprawę?
Za 200.
Przez cały rok zastanawiałam się gdzie jesteś?
Pozwól mi wyjaśnić.
- Ciekawe jak wyplącze się z tego. - Łatwiej by mu poszło z Ramondem.
Jesse naprawił Helixę. Leci po was.
Dzieje się coś?
Nie chcę by ludzie Raymonda was dogonili. W bazie będziecie bezpieczni.
Ruszamy.
Ucichło jakoś.
Podejrzanie.
- Dokąd idziemy? - Muszę pomyśleć.
Stary tekst.
Nie jestem alfą i omegą. Staram się jak mogę.
Pójdź zeznawać.
Chcesz do końca życia oglądać się za siebie?
Jeśli zeznam załatwią mnie.
Dalej nie pójdę.
Od początku mówiłam że ja nie mogę tak żyć.
- Próbuję się wycofać. - Nie dasz rady.
Kocham cię.
I gdybyś ty kochał mnie, oddałbyś mi wolność.
Niech to będzie pożyczka.
Kocham cię.
Żegnaj.
Vic tylko czekał aż stracimy czujność.
- Bo ja wiem. - Bronisz go?
Gdybyś rozróżniał uczucia, wiedziałbyś że on ją kocha.
Widać nie jestem romantykiem.
Ty idź tam, a ja tam.
Sędzia odrzucił prośbę o przetrzymanie.
Panujemy nad sytuacją. Vic jest cały.
Kiedy przyjechał?
Moi ludzie odstawili go w bezpieczne miejsce. Może zeznawać.
- Wiecie dlaczego uciekłem? - Bo jesteś samolubnym tchórzem.
Nieprawda.
Jasne. Na pewno miałeś nas na względzie.
Przepraszam.
Myślałem że dadzą nam spokój kiedy wyjedziemy dalej.
- Raymond wyszedłby na wolność. - Nie jestem bohaterem.
Też mi nowość.
Nareszcie wiem dlaczego chciałeś się wycofać.
Z powodu tej blondyny. Niezła.
Szkoda gdyby coś ją spotkało.
Ubijmy interes. Twoje życie za jej.
- Rozumiem. - Masz czas do dziewiątej.
Dzwonił Raymond.
Mają Claudię.
Mam się stawić do dziewiątej rano. Inaczej ją zabiją.
Zabiją ją.
To moja wina.
- Skąd mogłeś wiedzieć? - Mówiłem że Raymond wie o wszystkim.
Sam ich do niej doprowadziłem.
Jestem nieudacznikiem. Pora zrobić coś dobrego.
Nie możesz oddać się ludziom Raymonda.
- Przekonamy się. - Zabiją was oboje.
- Raymond nie zostawia świadków. - Spróbuję.
- Oddasz mu kolejne dwa istnienia. - Nie mam wyboru.
Pojedziemy za Vicem i odbijemy Claudię.
A potem go odstawimy.
Sędzia odrzucił prośbę. Jutro Raymond wychodzi.
- Inne pomysły? - Próbujemy pomóc.
Najlepiej żeby Vic był w dwóch miejscach na raz.
Domyśliłem się że jesteście wyjątkowi, ale...
Mam pomysł. Jesse, musimy się pospieszyć.
To co? Rozdwoicie mnie?
Coś w tym guście
Nic nie poczujesz, tylko się nie ruszaj.
Dobra.
Być albo nie być, oto jest pytanie.
- Dałaś mu Szekspira? - Coś musiałam.
Komputer potrzebuje próbki żeby dobrać głos.
Uda się?
Oto jest pytanie.
- Vicky już idzie. - Sam?
Załatwcie oboje.
- Wyglądasz zdrowiej. - Wolność dodaje mi skrzydeł.
To ja.
W porządku?
Uniknęlibyśmy tego gdybyś od razu przyjął kulkę.
Przyszedłem więc możecie ja puścić.
Chyba w to nie uwierzyłeś?
Pozwólcie chociaż na pożegnalny pocałunek.
Uważaj.
Wystarczy.
Niezła sztuczka.
Za nią.
- W porządku? - Bułka z masłem.
Daruj sobie.
Coś tak posmutniał? Nie możesz zawsze wygrywać.
Dzisiaj może.
Ładny dzień na proces.
Co my tu robimy? Powiedzieliście że Claudia będzie bezpieczna.
Jest.
Ale nie chce cię więcej widzieć.
Trudno ją winić.
Przekonaliśmy ją by dała ci szansę.
- Czy to koniec? - Już po wszystkim.
Spisał się na medal.
- Przysięgli wydali wyrok już po pół godziny. - Raymond spędzi resztę życia w więzieniu.
- Dzięki Vicowi. - Myliłeś się co do mnie.
Nie.
Ale ujdziesz.
Co teraz?
Adam załatwił wam nowe życie w dowolnym mieście.
W dowolnym?
Masz teraz szczęśliwe zakończenie książki.
- Nie wiem co powiedzieć. - Na przykład żegnajcie.
Spełnienie marzeń.
Nowe życie, nowe miasto. Żadnych znajomych ani uprzedzeń.
Zazdrościsz?
Nigdy nie miałeś ochoty uciec?
A ty?
Pomysł nieskomplikowanego życia na przedmieściach jest kuszący.
- Po tygodniu wyłabyś z nudów. - Po tym wszystkim chętnie się ponudzę.
Za dobrze cię znam. Uwielbiasz napięcie.
- Twój raj szybko zamieniłby się w piekło. - Uważasz że Vic się nie znudzi?
Jest inny. Spędzi resztę życia z ukochaną.
Tego właśnie mu zazdroszczę.
Prawda że zrobiło się spokojnie.
Przy Vicu w każdej chwili należało się spodziewać burzy.
Drażnił cię bo uznałeś go za szczura.
Nie wiem czy to zrozumiesz.
Nie chodzi tylko o to że wychowałem się na ulicy.
A o co?
Ludzie których uważałem za przyjaciół co chwila mnie zdradzali.
Przekonałem się że najważniejsza jest lojalność. Dlatego starałem się pracować sam.
- Nikomu nie ufałeś? - Nie.
Ja jestem lojalny i oczekuje tego samego.
A gdyby to mnie wtrącono do więzienia a twoje życie zależałoby od tego czy mnie wydasz?
Co byś zrobił?
Jeszcze pytasz?
Śpiewałbym jak słowik.
Ugotowałbym cię na twardo.
Wersja polska HBO Polska tekst Artur Nowak. ..:: (XviD asd) :: www.xvidasd.com ::..
Napiski wklepał AndrzejS. ..:: (XviD asd) :: www.xvidasd.com ::..
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.