Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Czech
Danish
Dutch
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
..:: (XviD asd) :: www.xvidasd.com ::..
Drażnią mnie imprezy na których bogacze składają sobie gratulacje i puszą się jak pawie.
- Będziesz tak marudził? - Sam tego nie lubisz.
Zgadza się.
Rzecz w tym by zachować spokój i nie dać po sobie poznać.
Przynajmniej Adam dobrze się bawi.
- Wyglądacie zabójczo. - W tym raczej nie wejdę po ścianie.
- Nic nie powiesz? - Wyglądasz dobrze, bardzo dobrze.
Kontrola stypendiów na badania genetyczne leży w interesie wszystkich.
Nareszcie ktoś mówi prawdę.
Reszta chciałaby zgarniać fundusze tylko dla siebie.
Dziękuję.
Nie znamy się. Adam Kane.
Serena.
Tylko Serena.
- Interesuje się pani genetyką? - Pracuję w laboratorium w Berkley.
Nie przypomina pani przeciętnego naukowca.
Szufladkowanie?
- Spodziewałam się po panu czegoś więcej. - Przykro mi ze panią rozczarowałem.
- Może zdoła się pan zrehabilitować. - Postawią pani drinka.
- Nieznane oblicze Adama. - Zakład że wyjdą razem?
Adam jest w końcu mężczyzną a ona kobietą.
Podwajam stawkę. Zjedzą razem śniadanie.
- Powiesz mi coś o sobie? - Powiedziałam już gdzie pracuję.
Może chociaż nazwisko?
- Moje nazwisko pozostanie tajemnicą. - Umiem dochować sekretów.
Doprawdy?
Zgoda.
- Piękne. - Jeszcze jedno.
Skoro już wiesz, muszę cię zabić.
Kto cię przysłał?
Nazywam się Adam Kane.
Byłem pionierem badań genetycznych. Manipulowałem DNA, by ratować życie.
Geny mutowały.
Ludzie zyskali nadprzyrodzone zdolności.
Wraz z czwórką najsilniejszych, bronimy nieświadomego świata.
Tworzymy organizację Mutant X.
Najemcy.
- Co się stało? - Nie wiem.
- Nie wiesz dlaczego chciała cię zabić? - Podpadliśmy wielu ludziom.
- Kilku zapewne miałoby ochotę na zemstę. - Nasz wróg wynajmuje najlepszych.
Zabójczyni miała tatuaż w kształcie niebieskiego gromu.
Myślałem że Niebieski Grom to legenda.
Teraz jednak to sprawdziłem. Organizacja istnieje naprawdę.
Co malunek na ciele ma wspólnego z próbą zabójstwa?
Plotka głosi że Błękitny Grom to elitarna grupa zabójców.
Okazuje się że to nie tylko plotka.
Moje źródła donoszą, że to niestety prawda.
Niebieski Grom ma najlepszych instruktorów i broń. Potrafią dotrzeć do każdej ofiary.
Uważam że powinieneś odwołać przemówienie.
Dość ukrywania się. Nie dam się zastraszyć.
- Ci ludzie chcą cię zabić. - Zaryzykuję. Stawka jest zbyt wysoka.
Skoro tak, to musimy wyeliminować zagrożenie.
Trzeba ich infiltrować i odwrócić uwagę od Adama.
Oraz dotrzeć do zleceniodawców.
- Kto idzie? - To oczywiste.
Na myśliwych należy napuścić drapieżcę.
- Miałeś wysłać najlepszą agentkę. - Ktoś mu pomagał.
Płacę dużo. Oczekuję wyników.
Gwarantuję je.
Nie chcę gwarancji, tylko zwłok Kane przed konferencją.
Nie doceniłem go. Drugi raz nie popełnię błędu.
Chciałbym pogadać o tej robocie. Nie podoba mi się.
W ogóle, czy chodzi o Shalimar?
Mam więcej doświadczenia w pracy pod ziemią.
- Że niby nie dam rady? - Tego nie powiedziałem.
- Twierdzisz że zrobisz to lepiej? - Oboje jesteście zawodowcami.
Ale Shalimar jest szybka i ma instynkt drapieżnika.
Wiesz chociaż coś o nich?
Można się z nimi skontaktować w barze Mother's Milk.
To wszystko. Żadnych nazwisk. Tylko bar w którym można nawiązać kontakt.
A wsparcie?
Plan budynku, mapa okolicy? Musimy się ustawić.
Idzie sama.
Nowa twarz wzbudza podejrzenia. Cztery uruchamiają alarm.
Będzie miała komunikator. Bez obawy.
Przygotuj się ruszamy wieczorem.
Posłuchaj, nie wątpię w twoje umiejętności.
- Omal się nie nabrałam. - Martwię się o ciebie.
To twój problem. Lepiej martw się o zabójców Adama.
Stworzyłem ci kartoteki we wszystkich agencjach policyjnych.
Napady, zamachy, próba morderstwa.
Dasz radę?
Wchodzę do paszczy lwa. Co w tym strasznego?
Chodźmy.
Co to było?
Jej komunikator się wyłączył.
- Nakryli ją? - Za wcześnie.
Pewnie mają emiter zakłóceń.
- Woda z cytrynką. - Wyglądam na takiego co podaje wodę?
- Chciałam się napić. - Szukasz towarzystwa?
Szukam pracy. Podobno tu można ją znaleźć.
- Kto tak powiedział? - Ktoś kto nie chce zginąć.
- Źle trafiłaś złotowłosa. - Czekałem na kogoś takiego.
- Na pewno nie. - Tak.
Zanim znajdą cię w uliczce, najpierw się zabawimy.
Doprawdy? Zabawimy się?
Dla mnie zabawa wygląda tak.
Poza tym lubię robić tak.
Ktoś jeszcze chce się zabawić?
Dobre.
Gdzie nauczyłaś się walczyć?
Tu i tam.
Przez pół życia opędzałam się od takich śmieci.
Szukasz czegoś?
Słyszałam że mogę tu znaleźć pracę.
Kim jesteś?
Wykonuję robotę do końca i lubię dostawać dużo pieniędzy.
- Nie każdy ma do tego żołądek. - A ty masz?
Parę osób mogłoby za mnie poręczyć. Gdyby mogły jeszcze mówć.
Dobry początek. O ile rzeczywiście jesteś dobra.
Przekonaj się.
Zamierzam. Obym się nie zawiódł.
Minęła godzina. Wciąż nie mamy sygnału Shalimar.
- Najpierw musi zdobyć ich zaufanie. - A jeśli ma kłopoty.
Wyślesz pluton specjalny? Spalisz tylko jej przykrywkę.
To przez ciebie Shalimar ryzykuje, bo nie chcesz zrezygnować z konferencji.
- Pomyśl o niej. - Myślę.
- Jesteś nadopiekuńczy. - Po prostu troskliwy.
Shalimar należy do najsilniejszych mutantów.
Ci ludzie mają broń i wynalazki o których nawet nie słyszeliśmy.
Jest bystra i ostrożna. Martwię się o nią tak samo jak o was w czasie misji.
Jak twoim zdaniem poczuje się, kiedy wyślemy kawalerię mówiąc że jej nie ufaliśmy?
Rozumiem, ale bardziej martwi mnie jej zdrowie fizyczne.
Teraz potrzebne jej twoje wsparcie.
Partnerzysobie ufają i pomagają w każdy możliwy sposób.
Spokojnie.
Nazywam się Noel. Jesteś wyjątkowa.
Środek powinien działać jeszcze sześć godzin.
- Zdążę ci dokopać. - Szukasz pracy.
Jesteśmy ostrożni. Chyba rozumiesz.
Gdy tylko wstanę rozerwę cię na strzępy.
Podoba mi się twój charakter, chociaż możesz mieć kłopot.
- Gdzie nauczyłaś się walczyć? - Już mówiłam.
Kiedy leżałaś, przejrzałem twoją kartotekę.
Nie da się osiągnąć takiej perfekcji wycierając ulice.
- Przeszłaś szkolenie. - Więcej nie musisz wiedzieć.
Jesteś zdolna i piękna. Czyli niebezpieczna.
Muszę się upewnić że mi nie zagrażasz.
Na razie odpocznij.
Panuję nad sytuacja. Drugi raz nie zawiodę.
- Nasza organizacja traci wiarygodność. - Nikt dotąd nie zatrzymał Sereny.
Beniamin McTeague płaci ekstra i tak ma być traktowany.
- Wyślemy drugiego agenta - Mam swojego człowieka. Nowego.
Kierujesz operacją. Ryzykujesz wysyłając nowego.
Akcja przebiegnie zgodnie z planem.
Druga szansa to rzadkość. Potem nie ma już nic.
Nie wiem czy odbierasz, ale usłyszałam nazwisko.
Zleceniodawcą jest Beniamin McTeague.
Stall, jesteś?
- Powiedziała McTeague? - Tak.
Znasz go? Skąd?
Przez 10 lat był moim przyjacielem.
- Za szybko wstałaś. - Chciałeś mnie zamknąć na zawsze?
Wątpię by dało zmusić cię do czegokolwiek. Mam tylko nadzieję że chcemy tego samego.
Zastanawiałem się kiedy w końcu o to spytasz.
Kim więc jest ten Mc Teague?
Należał do najbliższych kolegów. Inteligentny i utalentowany.
Nasze drogi rozeszły się 20 lat temu. Zniknął i nie dawał znaku życia.
- Dlaczego przyjaciel pragnie twojej śmierci? - Popierał nieograniczone badania.
- Czyli nie zatrzymywał się przed niczym. - Właśnie.
Pogodziliśmy się co do odmiennych opinii.
Pięknie. A teraz powiedz o co poszło. Nie wierzę by w grę wchodziła tylko filozofia.
Zapomniałem wspomnieć że zakochałem się w jego żonie.
Chyba zapomniałeś.
Nie znam tego stylu. Jak się nazywa?
Ty masz swoje tajemnice, a ja swoje.
- Jak samopoczucie? - Lepiej.
Ciekawy tatuaż.
Przelałem za niego dużo krwi. Może też na taki zasłużysz.
Nie lubię klubów. Wystarczy mi forsa.
Samotny wilk jak ja.
- Ale wilk też potrzebuje czasem sfory. - Daj mi pracę i pokaż jak jest w sforze.
Najpierw musisz dowieść swojej przydatności.
- Mało ci? - Walczyć umie każdy.
Chcę zobaczyć jak zabijasz.
- Potrzebuję wsparcia. - Shalimar nadaje. Mów dalej.
- Wzmocniłem sygnał. Nawet ją namierzyłem. - Mam dowieść przydatność i zabić kogoś.
Namierzyliśmy ciebie i MCTeague. Wyciągamy cię.
Wtedy wyśle innego agenta. Muszę dostać to zadanie.
Wykonuj polecenia. Ruszamy.
- Chcesz by zabiła? - Nie.
Nie musimy dostarczyć ofiarę.
Wyczuwasz otoczenie. Prawda?
Chodzisz jakbyś nie potrzebowała oczu.
- Skąd wiesz? - Jesteśmy tacy sami.
- Pracujemy nocą. Wtedy żyjemy. - Uważasz że jesteśmy podobni?
To pewne. Widziałem jak walczysz.
Dla mnie to nie przemoc, tylko sposób porozumiewania. Poezja.
- Daleko idące wnioski. - Wiem też jaką byłabyś kochanką.
- Jaką? - Bezlitosną.
- Zasługujesz na najlepszego. - A ty wiesz kto byłby najlepszy.
Tak.
Człowiek który cię doceni. Który doda ci skrzydeł.
Znasz takiego?
Bardzo możliwe.
Wspominałeś o próbie. Wybrałeś kogoś?
Sam się pojawi.
Ktoś niewinny.
Kto nie wie że tacy jak my żyją.
Tacy jak my.
Tacy którzy czerpią z tego przyjemność.
- Masz? - Idą w moją stronę.
Obyś wyglądał na ofiarę.
Wyjdę im na spotkanie. Emmo pilnuj żeby ktoś się nie napatoczył.
Okazja się nadarza.
- A ten tu skąd? - Przed chwila go tu nie było.
Gotowa do próby?
Tak.
Wezmę tamtego. Jest młodszy, trudniejszy.
Jednak masz dar.
Spójrz mu w oczy. Jakby to była sprawa osobista.
- Ma nóż. Kamizelka nie pomoże. - Zorientuje się jeśli zmienisz fazę.
Sfazuję nóż. Inaczej się nie da.
Chyba wiesz co robisz?
Dostałam tę pracę?
Dobrze że nie muszę cię zabijać.
Jutro pierwsze zadanie.
Coś ty sobie myślał. Gdybyś sfazował nóż pół sekundy później, rozcięła by cię.
- Mam stoper w głowie. - Miałeś po prostu fart.
Dlaczego kiedy sam ryzykujesz, mówisz ryzyko wliczone.
Bo zawsze liczę.
Namierzyliśmy siedzibę Gromu. Teraz będziemy mogli śledzić Noela.
Nie za łatwo? Spotkali się w barze. A następnego dnia on powierza jej zadanie.
Dostał dowód. Poza tym Stall ma dar przekonywania.
Mogliby wreszcie wykonać ruch, żebyśmy wykonać swój.
- Co to za robota? - Dowiesz się w swoim czasie.
- Nie ufasz mi. - A powinienem?
- Dla ciebie wkrótce zabiję. - Robisz to dla siebie.
Jestem ciekawa. Dlaczego on musi zginać?
- Nie mówiłem że to mężczyzna. - Kobiety byś przecież nie skrzywdził.
Jest nikim. Celem. Musi zginąć bo ktoś za to zapłaci.
Lepiej nie komplikuj sprawy.
Czy w twoim życiu jest coś skomplikowanego?
Ty.
Nie znałem cię, a teraz czuję jakbym znał cię od wieków.
- Możliwe że bym ci się nie spodobała. - Wystarczy mi to co wiem.
Dobre. Dokończysz?
Nie mogę.
Skomplikowałeś moje życie tak jak ja twoje.
Sprawdziłem firmy które mogą ucierpieć po twoim przemówieniu ale McTeagua nie znalazłem.
Dopiero w odsyłaczach trafiłem na korporację Fenix.
Prowadzą operację na zlecenie firm, którym mógłbym zaszkodzić.
Szara eminencja.
Przewodniczącym zarządu Phoenix jest właśnie właśnie Beniamin McTeague.
- Pora go odwiedzić? - Chcesz tam tak wejść?
Nie spodziewa się mnie.
- Odwoła zlecenie na twoją prośbę? - Na pewno dam mu do myślenia.
Pilnuj Shalimar. Brennan, Emma, do Helixy.
Widziałem cię na ekranie. Imponujące.
- Szukam Beniamina MCTeague. - Znalazłeś go.
Jesteś jego synem? - Ojciec zmarł pięć lat temu.
- Wtedy już się nie przyjaźniliście. - Ktoś próbuje mnie zabić.
Doniesiono mi że on był zleceniodawcą, ale to ty nim jesteś.
To poważne oskarżenie. Masz dowód?
Nikt go nie ma.
Rozpowiadając o tym stracisz wiarygodność.
A tej będziesz potrzebował w czasie dzisiejszego przemówienia.
Chodzi ci o fundusze na badania genetyczne?
Macie dość pieniędzy by kupić wpływy.
Gdybym chciał kogoś zabić to na pewno nie przez pieniądze.
- O co więc chodzi? - Nie pytasz o moją matkę?
- Co u niej? - Nie żyje.
- Była wspaniałą kobietą. - Nawet się nią nie zainteresowałeś.
Zmarła kiedy miałem 15 lat.
Odeszła od ojca kilka lat po waszym rozstaniu.
Twoi i mojego ojca.
Kiedy się rozstaliśmy sprawy się skomplikowały.
Zapewne.
- Rozmawialiśmy o moich zabójcach. - Czyżby.
Nawiązaliśmy do badań genetycznych, smutnego końca mojej rodziny.
Wspominałem jak zginął ojciec? Zabił się po tym jak matka go opuściła.
Był przybity. Cierpiał.
Najpierw ktoś zniszczył jego małżeństwo, a teraz ktoś próbuje zniszczyć jego firmę.
Wydaje ci się że wiesz jak wyglądały sprawy między mną a twoimi rodzicami,
ale nie masz o tym pojęcia. W grę weszły różnice poglądów.
- Twój ojciec sam się pogrążył. - Był jak i był.
Nie masz prawa tak o nim mówić.
Wyjdź.
Przemówię na tej konferencji i nie powstrzymasz mnie.
Moja matka uważała cię za bohatera,
ale ja widzę że masz raczej kompleks bohatera.
Przemówię bez względu na to jak skończy twoja firma czy ja sam.
Ochroniarze idą. Chodźmy.
Połącz mnie z agentem.
Miło było cię poznać Adamie. Niestety drugiego spotkania już nie będzie.
- Niezdrowo się do mnie zakradać. - Widzę.
- Kiedy ruszamy? - Wkrótce.
Nie było przecieku. Sam musiał się wygadać.
Przeprowadzimy akcję zgodnie z planem.
Przygotuję się.
- O co poszło? - Sam nie wiem.
Zależało ci na jego matce?
Uznaliśmy że postępujemy nie fair, więc dałem jej wolną rękę.
Podjęła decyzję. Została z mężem.
- Sądzisz że ich syn o was wie? - Nie powiedział tego wprost.
Bardziej martwi go moje przemówienie niż myśl że mogłem doprowadzić do rozpadu jego rodziny.
Odczułam silne emocje.
Jego umysł przepełniają nienawiść, gniew i miłość.
- Stanowi zagrożenie? - Coś więcej. Jest niepoczytalny.
Już pora. Przygotuję się.
Idziemy?
- Ktoś w organizacji dopuścił do przecieku. - Czy to nam zaszkodzi.
Niekoniecznie.
To cel?
Naszym zadaniem jest nie dopuścić go do głosu na konferencji.
- A jeśli ma wsparcie? - Zapewne.
Stąd wybór broni.
Zdobyliśmy jego DNA i wprowadziliśmy do amunicji.
Pocisk jest sterowny.
Odpalony w zasięgu 10 metrów wytropi cel i zniszczy go.
- Jak to zdjąć? - Nie da się.
Wyłom w organizacji zaniepokoił mnie.
Jeśli spróbujesz pozbyć się broni zanim zlikwidujesz cel, ta ulegnie autodestrukcji.
Oderwie ci ramię.
- Dlaczego? - Dasz radę.
Wykonasz zadanie i wtedy znikniemy.
Zwiedzimy świat i zapolujemy w innych miastach.
- Zdejmij to. - Wykluczone.
Wykonaj zadanie. Wtedy będziemy razem.
Gdy komunikator Shalimar się uaktywni, znajdźcie ją i zdejmijcie obstawę.
W sali konferencyjnej nie będzie miał gdzie się ukryć.
Stanę na balkonie i zdejmę ochronę.
- A jeśli coś pójdzie nie tak? - Postaraj się.
- Weszłam do budynku. - Gdzie?
Na piętrze. Mam zaatakować w sali.
Wsparcie będzie na balkonie.
- Widzę go. - Ma zdjąć ochronę Adam.
- Słyszałeś? - Spróbuj załatwić tego człowieka.
Przypiął mi broń do ręki. Jest zaprogramowana na twoje DNA.
Jeśli nie strzelę, oderwie mi ramię.
Jesse, sfazujesz to z niej?
Zapewne ma czujnik. Wybuchnie gdy ją ruszę.
Musimy coś wymyślić inaczej jedno z nas zginie.
Zrobimy tak.
- A jeśli coś pójdzie nie tak? - Nie mamy wyboru. Pociągnij za spust.
Nie zasługujesz na nią.
Czekaj.
On jest mój.
- A mogło być inaczej. - Wtedy zginąłby mój przyjaciel.
Każdy w końcu umiera.
Nie rób tego.
Znasz mnie. Wiesz że muszę.
Ja też muszę.
Dobrze że jesteś.
Przyznaję że byłem nadopiekuńczy ale nie straciłem w ciebie wiary.
Nie powinieneś tak wariować kiedy wyruszam z misją.
Zapewne rozłożyłabyś mnie na łopatki w każdej chwili.
To oczywiste.
Kiedy z nim byłaś.
Gdybyś nie wróciła do mnie, do nas.
Jak by to było?
Dla zespołu?
Nie wiem co byśmy bez ciebie zrobili.
Dziękuję.
- W porządku? - Konferencja się udała.
Przekonałem kilku polityków. Jeśli lobbyści ich nie przekupią ...
Pytam o próbę zabójstwa.
Wesoło nie było.
- Może powiadomimy policję? - Nie mamy dowodów.
Bronisz go?
Możliwe.
- Chociaż nie wiem dlaczego. - Jest synem kobiety którą kochałeś.
- Czujesz że jesteś jej to winien. - Pewnie tak.
Nie możesz udawać że już po wszystkim. Ben jest wciąż wolny i niepoczytalny.
Wersja polska HBO Polska tekst Artur Nowak. ..:: (XviD asd) :: www.xvidasd.com ::..
Napiski wklepał AndrzejS. ..:: (XviD asd) :: www.xvidasd.com ::..
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.