All language subtitles for The.Falcon.and.the.Winter.Soldier.S01E04-TOMMY

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
nl Dutch
en English Download
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French Download
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German Download
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean Download
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese Download
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish Download
es-419 Spanish (Latin American) Download
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

- Tam wciąż byli ludzie. - Rozumieją jedynie ten język.

Daje uchodźcom schronienie i leki.

Takie działania wzbudzają poparcie.

Próbowaliśmy już wszystkiego.

Postawmy na kogoś, kto może coś zdziałać.

Ktoś odtworzył serum superżołnierza.

Podejrzewasz, że Hydra za tym stoi,

więc przyszedłeś do mnie.

Na twoje szczęście wiem, gdzie zacząć.

- Rzuć broń, Zemo. - Sharon?

Karli Morgenthau i co najmniej siedem innych osób zażyło serum.

Zdobyliśmy nazwisko. Wilfred Nagel.

- Ile fiolek zrobiłeś? - Dwadzieścia.

Gdzie jest teraz Karli?

Kilka dni temu zadzwoniła z pytaniem, czy pomogę niejakiej Donyi Madani.

Przepraszam.

Zmarła w Rydze, mieście leżącym przy Morzu Bałtyckim.

Wiem, dokąd możemy się udać.

Pójdę na spacer.

Zastanawiałem się, kiedy się pojawisz.

Jestem tu po Zemo.

WAKANDA

SZEŚĆ LAT TEMU

Już czas.

Jesteś pewna?

Nie pozwolę ci nikogo skrzywdzić.

Pragnienie.

Zardzewiały.

Siedemnaście.

To nie zadziała.

Świt.

Piec.

Dziewięć.

Łagodny.

Powrót.

Jeden.

Wagon towarowy.

Jesteś wolny.

Jesteś wolny.

Jak mogłeś go uwolnić?

Musi nam pomóc.

Z pomocą czasu, woli oraz środków

programowanie Zimowego Żołnierza zostało z ciebie usunięte.

Jestem za to wdzięczny.

Za wszystko, co ty i Shuri...

Zemo zabił naszego króla T'Chakę.

Człowieka, który nas wybrał.

Którego miałam chronić.

Rozumiem.

Bardzo słabo, jeśli w ogóle, rozumiesz naszą stratę.

Jest tylko środkiem do celu.

Osiem godzin, Biały Wilku.

Wtedy po niego przyjdziemy.

::PROJECT HAVEN:: przedstawia:

The Falcon and the Winter Soldier [1x04]

Wakandanie przybyli po Zemo. Kupiłem nam trochę czasu.

- Śledzili cię? - Nie.

- Skąd taka pewność? - Wiem, kiedy mnie śledzą.

Uroczo, że mnie broniłeś.

Gęba na kłódkę. Nikt cię nie broni.

Zabiłeś Nagela.

Naprawdę chcesz dyskutować, co się stało, a co nie?

Nie ma czego dyskutować. Zastrzeliłeś go.

- Sam. - No co?!

- Karli wysadziła magazyn GRR. - Co? Jakie są straty?

11 rannych, trzech nie żyje.

Jeśli nie spełnią ich żądań, będzie więcej ataków.

Zapędza się.

Chcę dokończyć tę misję. Czy wy też?

To tylko dzieciak.

Tak sobie dopowiadasz. Zbija cię to z tropu.

Jest supremacjonistką.

Ludzi zawsze będzie niepokoić sam koncept superżołnierzy.

Chodzi o tę wypaczoną aspirację, przez którą powstali naziści, Ultron...

czy Avengersi.

- Mówisz o naszych przyjaciołach. - Avengersach, nie nazistach.

Karli jest zradykalizowana, ale można ją powstrzymać pokojowo.

Pragnienie bycia nadczłowiekiem zawsze idzie w parze z supremacją.

To serum sprowadza na tę ścieżkę. Ona nie przestanie.

Będzie przybierać na sile, aż jej nie zabijecie.

- Albo ona zabije was. - Może się mylisz, Zemo.

Serum nie zepsuło Steve'a.

Touche.

Ale nigdy nie było kolejnego Steve'a Rogersa.

Może już teraz oddajmy go Wakandanom.

- Poświęcicie przewodnika? - Tak.

Dobrze rozumiem, że Donya była filarem tej społeczności?

- Kiedy byłem mały, zmarła moja ciunia. - Twoja "ciunia"?

- Tak, stary. - Co to jest "ciunia"?

Kiedy byłem mały, zmarła moja ciociunia

i cała dzielnica zebrała się na uroczystość.

Trwała cały tydzień.

- Może to samo zrobią dla Donyi. - Warto spróbować.

Twoja ciunia byłaby z ciebie dumna.

Rachatłukum.

Nie da się oprzeć.

Wysadzony magazyn należał do GRR, Globalnej Rady Repatriacyjnej.

Jeden z zabitych pracowników osierocił dwójkę dzieci

i pracował tam dopiero tydzień.

Po potępieniu tego czynu grupy radykałów zwanej Flag Smashers,

GRR zaczęła proces legislacyjny tak zwanej Ustawy Łatki,

która ma przywrócić stare przepisy graniczne

i szybko doprowadzić do normalności.

Ten akt przemocy zwrócił na nich uwagę

i przyniósł zwolenników Flag Smashers.

Ogólnoświatowy zasięg grupy rośnie, a z nim niebezpieczeństwo.

Szkoda, że tak to wygląda.

Za młodu przychodziłem tu na bajeczne przyjęcia.

Nie miałem wtedy pojęcia o polityce,

ale pamiętam, że było pięknie.

Rozejrzę się na górze.

Wy ogarnijcie dół.

Miej na niego oko.

Nie będę ci zawadzał.

Młody!

Przepraszam.

Znacie Donyę Madani?

Nie.

Niestety.

Donya Madani?

Zaczekaj!

Donya?

Nie?

Jaki jest twój ulubiony kolor?

Żółty?

Przeliterujesz?

Przepraszam.

Znacie niejaką Donyę Madani?

Przebywała tu z innymi uchodźcami.

Nie jesteśmy uchodźcami, bo nie mamy przed czym uciekać.

Jesteśmy wysiedleńcami i nie ufamy obcym.

Rozumiem.

Nie pochodzę stąd, ale jestem znany z pomagania.

Wiem, jak się kończy wasza pomoc.

Nijak.

Globalna Rada Repatriacji obiecała nam nauczycieli i zaopatrzenie.

To było pół roku temu.

Jak się nazywasz? Podzwonię...

Wiem, kim jesteś. Ale nie mogę ci zaufać.

Przykro mi.

Baa, Baa, owieczko, czy masz wełnę?

Tak, proszę pana, trzy worki są pełne

Jeden dla pana, drugi dla pani

Jeden dla dziewczynki, co mieszka za wami...

Rachatłukum.

Mój syn je uwielbiał.

Zmarła moja stara znajoma, Donya.

Znaliście ją?

Tak.

Chciałbym złożyć jej ostatni hołd.

Wiesz, gdzie odbędzie się pogrzeb?

To chyba ślepa uliczka.

A ten co wyprawia?

Widzisz tych mężczyzn?

Są bardzo źli. Nie można im ufać.

Donya to nasza mała tajemnica.

Chcę jednego!

Urocze dzieciaki.

Nic nie mam.

Nikt nie chce gadać o Donyi.

Bo tylko Karli dla nich walczy.

Nie myli się.

Co masz na myśli?

Przez pięć lat

ludzie byli mile widziani w krajach, które wcześniej trzymały ich za płotem.

Mieli domy i miejsca pracy.

Ludzie byli szczęśliwi, że ktoś pomaga im się odbudować.

Nie tylko jedna społeczność zebrała się razem, a cały świat.

I nagle bum!

Wszystko wróciło.

Oni widzą to tak, że choć Karli coś robi.

Naprawdę myślisz, że jej cel uświęca środki?

W takim razie nie różni się od niego czy innych naszych wrogów.

Różni się.

Nie ma tych samych motywacji.

Co powiedziała ci ta dziewczynka?

Pogrzeb odbędzie się w popołudnie.

Dora Milaje dorwą cię lada moment. Pewnie teraz cię obserwują.

Mów dalej.

Wy mnie wystawicie, jak tylko dorwiemy Karli.

Wolę zachować przewagę.

Chcesz zobaczyć, jak wykorzystać przewagę?

Spokojnie. Nie zaczepiaj go.

Zrobi to swoje durne skinienie głową i cię zaszantażuje.

Wykonam telefon.

- Chcesz herbaty z kwiatu wiśni? - Nie, wypij sam.

Miło słyszeć twój przyjazny głos, ale pewnie chcesz przysługi.

Znaleźliśmy obóz.

Ale wszyscy trzymają gębę na kłódkę.

Pogrzeb odbędzie się dziś, ale Zemo nic więcej nie mówi.

To jakaś niespodzianka?

Czyli nie chcesz iść na ślepo.

Wiem, że jestem ci już winien,

ale przyda nam się godna zaufania wtyka w obozie.

Masz jeszcze jakieś sztuczki?

Mogę mieć dostęp do satelity czy dwóch. Zobaczę, co da się zrobić.

Dziękuję.

Sam, musisz to rozegrać.

Jeśli Karli zniknie, znajdziemy serum za późno.

Wiem.

Power Brokerowi odwaliło na wieść o Nagelu.

Chce odzyskać serum.

Zabiliście kurę znoszącą złote jaja.

W Madripoorze zrobi się niebezpiecznie.

- Przykro mi. - Nie przepraszaj.

Znajdź Karli.

Myślisz, że popełniam błąd, tworząc więcej takich jak my?

Mój dziadek Łukasz był bojownikiem ruchu oporu podczas II WŚ.

Zawsze mi powtarzał:

„Jeśli robisz coś, czego się obawiasz,

to pewnie robisz to słusznie”.

A przecież walczył z nazistami...

Brzmi jak niezła rada.

Za dzieciaka byłem fanem Kapitana Ameryki.

Nie wiem, czy już ci za to dogryzać.

Przez niego uwierzyłem, że na świecie są przyzwoici ludzie.

Nie widziałem materiału na kolejnego Kapitana Amerykę, aż cię poznałem.

Wtedy były tylko dwie strony, dobra i zła,

ale świat się skomplikował. Ludzie się pogubili.

Potrzebują lidera, który wygląda jak oni i rozumie ich ból.

Rozumie, że obecni bohaterowie muszą ubrudzić sobie ręce.

Nasz praca przetrwa dłużej niż dziedzictwo tej tarczy.

Ta tarcza jest pomnikiem minionej epoki.

Przypomina o ludziach wykreślonych z kart historii.

Powinna zostać zniszczona.

Dzięki temu serum dokonamy zmian.

Ale najpierw złożymy hołd Mamie Donyi.

Karli Morgenthau jest zbyt niebezpieczna, żebyście tu odpieprzali szajs.

Jak nas teraz znaleźliście?

Myślicie, że dwóch Avengerów nie przyciągnie uwagi na Łotwie?

Koniec trzymania nas w niewiedzy.

Zacznijcie od tego, czemu zabraliście go z więzienia.

- Właściwie sam uciekł. - Oczekuję niewiarygodnego wyjaśnienia...

Uspokój się, zanim zrobi się gorąco.

Wiem, gdzie jest Karli.

- No to gdzie? - Na uroczystości.

Tam ją przechwycimy.

Będą tam cywile. Istnieje ryzyko strat w ludziach.

Będziemy działać szybko i weźmiemy ją z zaskoczenia.

Chcę sam z nią pomówić.

Nie stracę jej ponownie.

Zmarła jej bliska osoba, jest bezbronna.

To najlepszy moment, by przemówić jej do rozsądku.

Że co?! Nie! Zatrzymajcie się!

Straciliśmy swoją szansę, by przemówić jej do rozsądku.

Chyba zapomnieliście, że wysadziła budynek pełen ludzi.

Bez przygotowania może cię zabić.

W przeciwnym razie zabije jeszcze więcej osób.

Pozwolisz partnerowi gadać w cztery oczy z superżołnierką?

Miewał gorsze sytuacje. I nie jest moim partnerem.

Pomagałem żołnierzom z urazami na psychice.

- To moja specjalność. - Wiem.

Znam tych żołnierzy i dlatego myślę, że to zły pomysł.

Zaczekaj, John.

Może warto z nią pomówić.

Tobą zajmiejmy się później.

Z pewnością znajdziemy kompromis.

Idzie moja współpracownica.

Cześć, przyjaciółko.

To dla twojej rodziny.

Zaprowadzisz nas?

Co, do cholery?

Karli tam jest.

- Macie 10 minut. - Naprawdę?

Potem robimy to po mojemu.

Agresywnie.

Ale rozumiem.

Nie pamiętam mojej matki ani ojca.

Ani rodzeństwa, dziadków, kuzynów.

Pamiętam natomiast samotność.

To uczucie gorsze niż głód, zimno czy przerażenie.

Byłam samotna.

Aż poznałam Mamę Donyę.

Tak jak i wielu z was, Mama Donya mnie ocaliła.

Ubrała mnie, nakarmiła i kochała.

Nauczyła mnie, że musimy się wspierać,

bo oni tego nie zrobią.

Wiemy, o kim mówię.

Przez nich jest nam trudno,

okrzyknęli nas kryminalistami, bo walczymy o swoje.

Ale dzięki trudowi się jednoczymy. Ludzie, których nic nie łączy.

Jesteśmy wszak jednym narodem.

Musimy temu sprostać.

Widziałam cię.

Przyszedłem sam.

Chcę tylko pogadać.

Odważnie.

Moje kondolencje.

Nie traktuj mnie z góry. Nie jestem dzieckiem.

Nie robię tego. Wiem, jak boli strata.

Nie znasz mojego bólu.

Nie musimy prowadzić wojny, Karli.

To oni zaczęli wojnę, gdy wykopali nas na ulice.

Miliony ludzi na całym świecie mnie potrzebują.

Nie mogę mówić za miliony, ale cię rozumiem.

Rozumiem twoją frustrację.

Twoją bezradność.

Chcesz, żebym przestała, bo ludziom dzieje się krzywda?

A co jeśli zmieniam świat na lepsze?

Zabijając, zmieniasz świat nie na lepszy, tylko na inny.

Albo jesteś geniuszem, albo beznadziejnym optymistą.

- Nie mogę być oboma? - Nie.

Nie... To kiepski pomysł.

Nie minęło 10 minut. Spokojnie.

Przestań traktować mnie jak dziecko.

On wie, co robi.

Wchodzę.

To dla ciebie łatwizna, nie?

Dzięki temu serum w twoich żyłach.

Barnes...

twój partner potrzebuje wsparcia.

Chcesz mieć jego krew na rękach?

Mój znajomy,

który wie o superżołnierzach więcej niż ktokolwiek... mówi,

że jesteś supremacjonistką.

- Ja? - Tak.

To niedorzeczne. Robię wszystko, by zakończyć tę ideę.

Supremacjonistami są bestie, które stoją za korporacjami.

Pozwól, że zapytam.

Masz więcej serum, tak?

I co z tego?

Chcesz powiększyć armię?

Zabijasz niewinnych ludzi.

Nie są niewinni.

To przeszkody, które należy usunąć w razie potrzeby.

Nie to miałam na myśli.

- Wrobiłeś mnie, żebym brzmiała... - Jak kto?

Ludzie, z którymi walczę, chcą odebrać ci dom, Sam.

Dlaczego z nimi nie walczysz?

Moja siostra czeka na tę samą odpowiedź.

Nie jestem twoim wrogiem.

Popieram twoją walkę.

Ale nie twoje sposoby.

Ona by się ze mną zgodziła.

Karli Morgenthau, jesteś aresztowana.

Chciałeś mnie zagadać, aż przybędzie twoje wsparcie?

Dość tego gadania.

Ci naziści...

Cholera...

Zgubiłem ją.

To miejsce to labirynt.

Czy to jest to, o czym myślę?

Nie!

Przegapiliśmy coś?

Znalazłeś fiolki?

Zniszczyli je.

Czekałam zbyt długo.

Wiesz, kiedy po raz pierwszy się spotkaliśmy,

jakie były szanse na to, że razem nas zakwaterują?

Że będą ludzie, których nigdy bym nie poznała,

i których nienawidziłabym, gdybym mieszkała gdzieś indziej.

Sądziłam, że zostaliśmy wybrani.

Teraz chciałabym, by było nas więcej, by walczyć.

Wciąż jesteśmy od nich silniejsi.

Zaczęliśmy to razem i razem skończymy.

Ciężko będzie, gdy siedzą nam na ogonie.

Trzeba będzie coś z nimi zrobić, zwłaszcza z Samem.

To...

Od Power Brokera.

„Bawisz się w rewolucjonistkę na kredyt, dziewczynko.

"Oddawaj serum... inaczej znajdę cię i wykończę”.

Nie da rady walczyć na dwa fronty.

Zajmę się Power Brokerem, gdy przyjdzie czas.

Wiem, jak poradzić sobie z Samem bez bezpośredniego starcia.

Tak? A niby jak?

Rozdzielimy ich.

A potem zabijemy Kapitana Amerykę.

Śledź ruchy Walkera. Daj znać, jak ruszy na Karli. - Sam

Oferowali ci to w ogóle?

- Co takiego? - Serum.

Nie.

Gdyby ci zaproponowali, hipotetycznie oczywiście,

przyjąłbyś je?

Nie.

Bez wahania.

Jestem pod wrażeniem.

Sam,

nie możesz mieć złudzeń odnośnie do Karli.

Nieważne, co w niej zobaczyłeś, już dawno przepadło.

Nie możemy pozwolić, by ona i jej akolici

stali się kolejną frakcją bogów między śmiertelnikami.

Superżołnierze nie mogą istnieć.

Czy nie mówisz własnie jak bóg?

I jeśli tak właśnie myślisz, to co z Buckym?

Krew nie zawsze jest rozwiązaniem.

Coś nie tak z Walkerem.

Co ty nie powiesz?

Poznaję świra na pierwszy rzut oka.

Bo sam nim jestem.

Nie da się zaprzeczyć.

- Trzeba było nie dawać mu tarczy. - Nie dałem mu jej!

No, na pewno nie dał mu jej Steve.

Dobra, dosyć tego. Nakazuję wam go wydać.

Wyhamuj.

Masz tarczę, ale dowodzisz tu wyłącznie swoją jadaczką.

Ugadywałem Karli, a ty przeszkodziłeś.

A on dziś był całkiem pomocny.

Trzeba nam wszystkich na pokładzie, bo nie wiadomo, co będzie.

Jak ma wyglądać dalsza nasza rozmowa?

No tak.

Mam odłożyć tarczę? By było sprawiedliwiej?

Nawet jeśli jest środkiem do twego celu...

Czas się skończył.

Natychmiast go nam wydaj.

Cześć, jestem John Walker. Kapitan Ameryka.

Odłóżmy może te szpikulce i pogadajmy, co?

John, wyluzuj.

Nim zadrzesz z Dorą Milaje, będziesz musiał powalczyć z Buckym.

Nie mają tu jurysdykcji...

Dora Milaje mają jurysdykcję wszędzie tam, gdzie się znajdują.

Dobra.

Chyba niefortunnie zaczęliśmy.

Chyba powinniśmy coś zrobić.

Twardziel z ciebie, John.

Bucky...

Ayo.

Pogadajmy!

Niech spotka cię gniew Basta.

Zniknął. Zostaw to.

Wiedziałeś, że to potrafią?

Nie.

Wszystko w porządku?

Nie były nawet superżołnierzami.

Chodź.

Nie wierzę, że zwiał kanałami jak El Chapo.

Mnie to nie dziwi.

Chodź.

Słuchaj, zniknęło serum i jego źródło.

Wiem, że nie to planowałeś, ale koniec końców nie jest tak źle.

John Walker? Mogłabym?

Pewnie, cześć. Dzięki.

Miłego dnia.

Ile jeszcze, nim zacznę się wkurzać?

- Zazdrościsz, bo ciebie nie poprosiła. - Jej strata.

Wymyśliłem sobie nawet logo dla Battlestara.

Gdybyś miał szansę przyjąć serum, zrobiłbyś to?

Pewka.

Nie martwiłoby cię, jak może...

Jak może cię zmienić?

Znaczy się...

Te moce wzmacniają charakter osoby, która je otrzymała.

Karli Morgenthau jest bardziej zła, a Steve Rogers był wzorem.

A ja?

Ty otrzymałeś trzy Medale Honoru.

W ogniu walki nieprzerwanie podejmujesz dobre decyzje.

Ano.

Trzy odznaki wyjątkowości,

bym nie zapomniał najgorszego dnia w moim życiu.

Obaj wiemy, że to, co zrobiliśmy w Afganistanie,

by dostać te medale, było dalekie od dobra.

Jako Kap mam szansę zrobić coś naprawdę dobrego.

Ale wyobraź sobie, ile osób uratowalibyśmy, mając to serum.

Wiem.

Wiem.

Słucham?

Czy rozmawiam z Sarą?

- Tak, a z kim rozmawiam? - Nazywam się Karli Morgenthau.

Widziałam cię w wiadomościach.

Jesteś przywódczynią Flag Smashers, tych terrorystów, prawda?

Rewolucjonistów, ale zależy, kogo popierasz.

Dlaczego do mnie dzwonisz?

Tak sobie rozważam, czy muszę zabijać twojego brata.

Sądziłam, że mogę mu ufać.

Odniosłam wrażenie, że mamy ze sobą coś wspólnego,

ale okazało się, że pracuje dla nowego Kapitana Ameryki.

Ja go nie wybierałam.

Kogo w zamian byś wybrała?

Ameryka ma gdzieś mój świat,

więc czemu ja mam przejmować się jej maskotką?

Lubię cię, Sarah. Przypominasz mnie.

Karli, jeśli w cokolwiek wierzysz, uwierz w to.

Mój brat nie pracuje dla tego człowieka.

Obyś miała rację.

Muszę spotkać się z Samem. Sam na sam.

Prześlę ci koordynaty, przekaż mu je.

Czemu ja?

Musi wiedzieć, że to na serio.

A ja muszę mieć pewność, że nie zawiedzie mego zaufania.

W przeciwnym razie zamiast spotkać się z Samem,

mogę spotkać się z tobą, AJ-em i Cassem

gdzieś na zewnątrz, może w dokach?

Co powiedziała?

Poczekaj, spokojnie. Wiem.

Słuchaj, spakuj torbę i zabierz chłopaków.

Co się stało?

Karli zadzwoniła do Sary i groziła moim siostrzeńcom.

Dobra, jedź w bezpieczne miejsce, płać tylko gotówką.

Zadzwoń, gdy będziesz na miejscu.

Wiem. Kocham cię.

I nie pozwolę, by cokolwiek stało się tobie i chłopakom.

Dobra. Pa.

Karli chce sie spotkać, zostawiła mi namiary.

Dach nad North Plaza. Teraz. Bądź sam.

Mam być sam.

Idę z tobą.

Karli!

Dzwonisz do mojej siostry? Tak chcesz się bawić?

Nigdy bym jej nie skrzywdziła. Chciałam cię lepiej zrozumieć.

Widzę, że masz towarzystwo.

To musi się skończyć.

Nie chcę cię skrzywdzić.

Jesteś tylko narzędziem reżimu, który chcę zniszczyć.

Nie chowasz się za tarczą.

Zabicie ciebie byłoby bezcelowe.

Miałam proponować, byś do mnie dołączył.

Albo zrobił światu przysługę i odpuścił mi.

Witaj, Johnie Walkerze.

Sam, nowy Kap się porusza,

wygląda na to, że ich znalazł albo oni znaleźli jego.

To Walker.

Przyślę ci lokalizację, idź!

Lemar... Lemar!

Zwiąż go.

Cholera.

- Co zrobiłeś? - Złapali Lemara.

Waruj.

O co chodzi z tymi nożami?

Nie ma za co.

Hej.

Lemar.

Gdzie ona jest?

To nie ja!

To nie ja!

Tekst polski: Power & Nazgul Korekta: peciaq

facebook.com/ProHaven

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.