All language subtitles for [S01.E10] 1920. Wojna i milosc - Episode 10.Polish

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
nl Dutch
en English Download
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese Download
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

- Wymordowaliście tysiące. - Wymordujemy dziesięć razy więcej.

Aleksander będzie w majątku rządcą.

Będziemy mieli tu rządy prosto z Rosji.

Za pracę partyjną będziesz dostawał normalne pieniądze co miesiąc.

Nosa nie wychylaj!

To jest wojna ideologii.

Nie!

Na szczęście.

HUK STRZAŁÓW

To wy odpowiadacie za masakrę!

Żadnych gwałtów, morderstw!

Rekwirujemy konie i żywność tylko na potrzeby Armii Czerwonej.

Odwrót!

- Wiesz, że ja muszę. - Wiem.

Teofil!

Chcę, żeby przyłączył się do oddziału.

Równać!

Często teraz myślę o panu.

Jakoś tak... zmienił się pan.

Przed nami polskie dwory!

Idą!

Idą!

Wiwat Czerwona Armia!

Dzień dobry!

Witam was w imieniu Robotniczo-Chłopskiej Armii Czerwonej

oraz w imieniu partii bolszewickiej!

Cieszę się, że widzę was w dobrym zdrowiu.

Co będę język strzępił. Wiecie, kim jestem.

Trochę przygotowałem tu przyjście władzy sowieckiej.

Pietrek mi pomagał.

Wie już dużo o państwie robotników i chłopów. Możecie go pytać.

Też będę niedaleko, w miasteczku. Ale i tu będę zaglądał.

Więc żebyście mieli pod ręką coś mocniejszego!

Do zobaczenia!

Wiwat Aleksander!

Wiwat Czerwona Armia!

Ratunku!

Nie! Ratunku!

KRZYK KOBIET

KRZYK KOBIETY

ŚMIECH

KRZYK KOBIET

KRZYK ZOSI

STRZAŁ

Co wy robicie?

Co?

Cicho.

Jaśnie panienki wam się zachciało?!

Ja wami dowodzę i nikt jej nie będzie miał przede mną!

Przytrzymaj ją!

Nie!

KRZYK ZOSI

Mam już dosyć obijania sobie tyłka w siodle.

Zostały tu jakieś konie?

Zaprzęgowe są wszystkie, pod siodło tylko jeden został.

I to wszystko?

Teofil poszedł do konnicy, był tutaj z oddziałem. Zabrali!

Dobra. Niech mi zaprzęgną do pająka.

Dobra. Pojedziesz jak panicz!

Dobrze było?

Dobrze, towarzyszu.

O co chodzi, towarzyszu?

A?

Wszystko zgodnie z instrukcją.

Wiejskich nie ruszamy, a to dziedziczka. Ścierwo!

Nie wiedziałem, że jesteście tacy wstydliwi, towarzyszu.

Możecie tutaj.

Ja wyjdę.

ŚMIECH

Wio!

Wio! Wio!

Trzymaj konia!

Otwórz drzwi.

Nie! Nie!

Nie!

PŁACZ ZOSI

Pan komendant uważa, że bolszewicy nie nadążają z zaopatrzeniem

i zbyt rozciągnęli swoje siły.

Gdzie uderzyć, żeby jednym ciosem załatwić ich na amen?

Do jutra możemy przeanalizować kilka ich depesz pod tym kątem.

Znajdziemy parę takich punktów.

Mam tu krótką depeszę od dowódcy Grupy Mozyrskiej do Tuchaczewskiego.

Jest! "Nie dysponujemy obecnie formacją dostatecznie silną

wobec coraz bardziej wydłużającego się frontu.

Obawiam się, że Polacy mogą przerwać linię".

- Gdzie jest ich ta Grupa Mozyrska? - Tutaj. Pośrodku.

Między armiami, idącymi na Warszawę a konnicą Budionnego.

Panowie, to jest to!

Natychmiast idę do naczelnika.

Przyszedłeś mnie aresztować?

To okazja, żeby się przysłużyć Polakom i Rosjanom.

Potrzebujemy ludzi, którzy znają miejscowe układy.

Jestem zdumiony twoją propozycją.

Myślałem, że inne kryteria decydują o wyborze do bolszewickiego komitetu.

W Rosji i w Polsce do władzy pcha się robactwo.

Potrzebujemy ludzi mądrych jak ty, którzy potrafią zmienić świat.

Jestem za stary, żeby zmieniać świat. Ten, który jest, mi odpowiada.

Bo dawno z tej dziury nie wyjeżdżałeś!

Nie widziałeś, jakie zmiany dokonały się w Rosji.

Odwróciliście tylko bieguny.

Im kto ciemniejszy, im mniej wykształcony, tym wyżej może zajść.

A elity spychacie coraz niżej. Pamiętasz cokolwiek z inżynierii?

O co ci chodzi?

O konstrukcję.

O! Piramida.

Piramidy nie da się postawić na czubku.

To znaczy... da się.

Ale wciąż musi być podparta ze wszystkich stron choćby bagnetami!

-Tato, my się w ogóle nie rozumiemy. - Nie rozumiemy się.

Widzę, że ty wierzysz w to, co robisz.

To dlaczego się nie cieszysz?

Bo nie sprawdziłem się jako ojciec.

Nie nauczyłem cię odróżniać ludzi,

którzy będą chcieli cię cynicznie wykorzystać.

Jeżeli ta depesza okaże się nieprawdziwa,

wszystkich was postawię przed plutonem egzekucyjnym.

Mój sztab przygotowuje plan kontruderzenia.

Akcją pokieruję osobiście.

Aby akcja się powiodła, musimy mieć informacje o lokalizacji przeciwnika,

jego sile i zadaniach, które ma wykonać.

Szczegółowe i potwierdzone.

Do mojego sztabu będę potrzebował sześciu radiostacji.

Panie komendancie, to może tradycyjnie...

Dobrze. Zwłaszcza że porucznik podsunął nam tę depeszę.

Tak jest.

W razie czego rozstrzelamy go jeszcze na froncie.

PUKANIE DO DRZWI

- Szczepan, witaj w domu! - To samo tobie mogę powiedzieć.

Nie zdążyli zrobić mi procesu.

Wasza armia wczoraj otworzyła więzienie.

- Nasza armia, co? - Nasza armia.

Piętro niżej mam swój gabinet.

Dzień dobry, obywatele. Powoli, pojedynczo!

Czołem, towarzyszu!

Słucham?

Ja z garbarni. Założyliśmy tam komitet.

- Znaczy nasz, rewolucyjny! - Witajcie. Gratuluję.

W czym mogę pomóc?

Obrabiać nie mamy co. Trzeba by skórki załatwić.

A materiały propagandowe dla swoich towarzyszy macie?

Nie, ale...

To do towarzysza Sidorczuka. Wydział propagandy.

Szczepan, jesteś przewodniczącym komitetu.

Prowadzę sklep bławatny.

Wasi ludzie wzięli ode mnie czerwone płótno.

- Jak to wzięli? - Niby zapłacili.

- Za mało? - Trudno powiedzieć, czy to dużo.

O... co zostawili.

Prawidłowo. Ruble. Od teraz to oficjalna waluta.

- Gdzie i co mogę za to kupić? - Nie zawracajcie głowy.

Obok jest Czeka. Jak chcecie, tam idźcie. To wam wyjaśnią.

Szczepan, jak chcesz, to się do dworu przenieś.

Twoja stara się ucieszy.

- Ja szewc jestem. - A... szewc.

- Wy macie zakład na Lipowej? - No.

Oddziały będą do was buty zwozić do naprawy.

- Skąd materiał brać, kim robić? - Podobno macie dwóch synów.

Na waszym miejscu bym się cieszył. Następny!

Widzisz, jaki mam tu młyn?

Najważniejsze, żebyś znalazł kilku piśmiennych do sielsowieta.

Porozdzielał obowiązki i żniwa dokończył.

Następny.

Następny.

Zapraszam panienkę do stołu.

Przyniosłem jedzenie.

SŁYCHAĆ MUZYKĘ, ŚPIEWY

PO ROSYJSKU Co to?

Niestety, nie mam więcej.

Wy, Polaki, słabe jak wasza wódka.

Wyprowadzić swołocz!

Szybciej!

Na zdrowie.

Dawaj! Dawaj!

Nie marnować amunicji!

Zarzynać polskie bydło!

Zarzynać!

A ty co?

Śpisz?

Dawaj!

Gdzie on?

Kto?

Otwieraj.

Nie. To moje prywatne mieszkanie...

No co? Mój syn.

MUZYKA, ORGANKI

Droga w kierunku marszu na dwa kilometry jest czysta.

Dziękuję.

Ej!

A gdzie wy żeście byli tyle czasu?

Kilometr stąd jest szpital polowy.

No i co?

No i...

Porozmawialiśmy sobie z nimi.

Z kim?

To znaczy...

Teofil porozmawiał sobie z jedną z pielęgniarek.

Żołnierzu...

Czemu żeście po nas nie przyjechali? ŚMIECH

Musimy odskoczyć, żeby nie dopadła nas reszta ich oddziału.

Musieli nas wyprzedzić.

Wrócimy i pojedziemy łukiem.

- Mamy iść na wschód? - Nie myśl teraz o geografii.

Najważniejsze, żebyśmy obeszli tych z tyłu.

A gdzie jest ten front?

Wszędzie.

Żołnierzu, bądź człowiekiem. Wpuść mnie.

Co tu się dzieje?

Co się stało?

Bo ja, panie towarzyszu...

Mam piekarnię na Kościelnych. W nocy przyszli i byli pijani.

Kto?

Sami rozumiecie, że nie mogę.

Konkretnie kto? Kozacy? Piechota?

Kozacy nie, bo bym ich po mundurach rozpoznał.

To musiała być piechota albo artyleria.

- Okradli? - Żeby okradli...

PŁACZ

Zgwałcili moją żonę.

I córkę zgwałcili.

Próbowaliśmy się bronić, to...

Zebrałem trochę sił i przyszedłem.

Syn to jeszcze leży w domu.

Z tym to do Czeka. Niedaleko. Tam, gdzie za Polski była policja.

- Proszę... - Wstawaj.

Panie, boję się.

Wstawaj!

- Panie towarzyszu, boję się! - Chodź!

Ruszaj się!

- Może ja jednak... - Chodź! Już!

Czekaj tu.

- Pilnować go. - Tak jest!

- Naczelnik u siebie? - Tak jest.

Aleks!

Tata, co tu robisz?

Przyszli po mnie.

Przyprowadzili tutaj, kazali czekać.

Teraz odsyłają z miejsca na miejsce.

Nie pozwalają nawet iść za potrzebą.

Zostawić nas samych!

Czego od ciebie chcą?

- Chyba chodzi o tego jeńca. - Jakiego jeńca?

Ładowali ich do pociągu.

Jeden z nich uciekł i ukrył się w naszym mieszkaniu.

Nie zdążyłem nic zrobić, jak przyszedł wasz oficer i go zabrał.

- Oj, tata... - No co?

- Wracaj do domu. Ja się tym zajmę. - Nie. Nie chcę.

Wolę poczekać, aż mnie puszczą.

- Nic się nie bój. Wracaj do domu. - Wolę poczekać.

Nie martw się o mnie.

Nie martw się o mnie.

Poczekaj tutaj.

ŚMIECH

Witajcie, towarzyszu. Co was do mnie sprowadza?

Trzymacie tu mojego ojca! Nie przyszedłem na pogaduszki.

Wasz ojciec, choć jest Rosjaninem, opowiedział się po stronie Polaków.

Nie chciał przyłączyć się do rewolucji, teraz pomaga Polakom.

Nie pomaga! Robi to, czego od niego oczekujemy.

- Pilnuje ruchu na stacji kolejowej! - Spokojnie, towarzyszu.

Chodzi o to, że chcemy mieć tylko porządek w papierach.

Wasz ojciec przyjdzie, złoży zeznanie w sprawie jeńca i wróci do domu.

A że musi trochę poczekać...

Sami widzicie, ile my tutaj mamy pracy.

Coś jeszcze, towarzyszu Sribielnikow?

Tak, po to przyszedłem.

Musicie wysłać towarzyszy do miejscowej piekarni.

Pijani żołnierze zgwałcili dwie kobiety.

Znowu mi rozwalają całą agitacyjną robotę.

- W piekarni? - Tak.

To źle.

Jeszcze nam tu buntu z powodu braku chleba brakuje.

Iwan!

Zbierzecie ludzi i pojedziecie do tej piekarni.

I zawołajcie mi obywatela Sribielnikowa z korytarza.

Pojedziecie z naszymi.

I uświadomicie obywateli,

że nasza władza nie będzie akceptować takich...

Co wam będę gadać?

Chodźcie!

Siadajcie.

Obywatelu, poproszę was, żebyście mi napisali oświadczenie,

jak to z tym jeńcem było.

Muszę mieć to w dokumentach.

Napiszecie, zaraz podwieziemy was do domu.

Wy jedźcie, do piekarni. Zróbcie porządek.

Tak jest.

Piszcie, towarzyszu.

No... tak...

Poczekajcie tutaj.

Który to dowódca?

Który to dowódca?!

Wy jesteście dowódcą?

Za dziesięć minut chcę mieć przed piekarnią wszystkich winnych gwałtu!

HUK STRZAŁÓW

HUK STRZAŁU

Obywatele, ci żołnierze zostali rozpoznani przez swoje ofiary

jako winni odrażającego przestępstwa.

I w imieniu rewolucji zostali rozstrzelani.

Każdego, kto podniesie rękę na lud pracujący, czeka to samo.

Dziękuję.

Niech wam, towarzyszu, Pan Bóg wynagrodzi.

Gdyby Bóg istniał, sam by ich ukarał.

Ale najwidoczniej potrzebowałeś czekistów.

Zajmij się kobietami.

Ty od dziś jesteś dowódcą, a ty jesteś zwykłym żołnierzem.

Zameldujcie o tym w sztabie.

W politycznym uświadamianiu wojska ponieśliście klęskę.

Dopóki stacjonujecie w tym miasteczku,

nie chcę więcej o niczym podobnym słyszeć!

Mam nadzieję, że zostałem zrozumiany.

Gdzie jest naczelnik?!

- Naczelnik gdzie jest?! - Towarzysze pojechali w teren.

Dobrze, że jesteś. Sprawę mam.

Chodź!

No właśnie o to chodzi, że nie wiadomo,

kto ma teraz z majątku rządzić.

Słuchasz mnie?

Słucham, słucham.

Jak to kto? Ty!

Ja sielsowiet zakładam. Nie mam kiedy po polach ganiać.

Trzeba, żeby ktoś był przy żniwach.

To sielsowiet załóż.

Przecież o tym mówię.

Wy kto?

- Z sielsowieta z Dąbrówki. - Na korytarz.

HAŁAS, BRZĘK SZKŁA

Kto tam?

- Kto tam? - Otwieraj.

- Co jest? - Zamykaj!

Zamykaj!

HAŁAS OTWIERANEGO ZAMKA

- Czemu uciekaliście na wschód? - Na wschód to do nas.

Póki co jesteś jeszcze moim mężem.

- Udało się pani uciec. - Nie udało się.

STRZAŁ

- I tak cię odnajdę. - Będę czekał!

Bo jeńców nie bierzemy.

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.