Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Dutch
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
- Wymordowaliście tysiące. - Wymordujemy dziesięć razy więcej.
Aleksander będzie w majątku rządcą.
Będziemy mieli tu rządy prosto z Rosji.
Za pracę partyjną będziesz dostawał normalne pieniądze co miesiąc.
Nosa nie wychylaj!
To jest wojna ideologii.
Nie!
Na szczęście.
HUK STRZAŁÓW
To wy odpowiadacie za masakrę!
Żadnych gwałtów, morderstw!
Rekwirujemy konie i żywność tylko na potrzeby Armii Czerwonej.
Odwrót!
- Wiesz, że ja muszę. - Wiem.
Teofil!
Chcę, żeby przyłączył się do oddziału.
Równać!
Często teraz myślę o panu.
Jakoś tak... zmienił się pan.
Przed nami polskie dwory!
Idą!
Idą!
Wiwat Czerwona Armia!
Dzień dobry!
Witam was w imieniu Robotniczo-Chłopskiej Armii Czerwonej
oraz w imieniu partii bolszewickiej!
Cieszę się, że widzę was w dobrym zdrowiu.
Co będę język strzępił. Wiecie, kim jestem.
Trochę przygotowałem tu przyjście władzy sowieckiej.
Pietrek mi pomagał.
Wie już dużo o państwie robotników i chłopów. Możecie go pytać.
Też będę niedaleko, w miasteczku. Ale i tu będę zaglądał.
Więc żebyście mieli pod ręką coś mocniejszego!
Do zobaczenia!
Wiwat Aleksander!
Wiwat Czerwona Armia!
Ratunku!
Nie! Ratunku!
KRZYK KOBIET
KRZYK KOBIETY
ŚMIECH
KRZYK KOBIET
KRZYK ZOSI
STRZAŁ
Co wy robicie?
Co?
Cicho.
Jaśnie panienki wam się zachciało?!
Ja wami dowodzę i nikt jej nie będzie miał przede mną!
Przytrzymaj ją!
Nie!
KRZYK ZOSI
Mam już dosyć obijania sobie tyłka w siodle.
Zostały tu jakieś konie?
Zaprzęgowe są wszystkie, pod siodło tylko jeden został.
I to wszystko?
Teofil poszedł do konnicy, był tutaj z oddziałem. Zabrali!
Dobra. Niech mi zaprzęgną do pająka.
Dobra. Pojedziesz jak panicz!
Dobrze było?
Dobrze, towarzyszu.
O co chodzi, towarzyszu?
A?
Wszystko zgodnie z instrukcją.
Wiejskich nie ruszamy, a to dziedziczka. Ścierwo!
Nie wiedziałem, że jesteście tacy wstydliwi, towarzyszu.
Możecie tutaj.
Ja wyjdę.
ŚMIECH
Wio!
Wio! Wio!
Trzymaj konia!
Otwórz drzwi.
Nie! Nie!
Nie!
PŁACZ ZOSI
Pan komendant uważa, że bolszewicy nie nadążają z zaopatrzeniem
i zbyt rozciągnęli swoje siły.
Gdzie uderzyć, żeby jednym ciosem załatwić ich na amen?
Do jutra możemy przeanalizować kilka ich depesz pod tym kątem.
Znajdziemy parę takich punktów.
Mam tu krótką depeszę od dowódcy Grupy Mozyrskiej do Tuchaczewskiego.
Jest! "Nie dysponujemy obecnie formacją dostatecznie silną
wobec coraz bardziej wydłużającego się frontu.
Obawiam się, że Polacy mogą przerwać linię".
- Gdzie jest ich ta Grupa Mozyrska? - Tutaj. Pośrodku.
Między armiami, idącymi na Warszawę a konnicą Budionnego.
Panowie, to jest to!
Natychmiast idę do naczelnika.
Przyszedłeś mnie aresztować?
To okazja, żeby się przysłużyć Polakom i Rosjanom.
Potrzebujemy ludzi, którzy znają miejscowe układy.
Jestem zdumiony twoją propozycją.
Myślałem, że inne kryteria decydują o wyborze do bolszewickiego komitetu.
W Rosji i w Polsce do władzy pcha się robactwo.
Potrzebujemy ludzi mądrych jak ty, którzy potrafią zmienić świat.
Jestem za stary, żeby zmieniać świat. Ten, który jest, mi odpowiada.
Bo dawno z tej dziury nie wyjeżdżałeś!
Nie widziałeś, jakie zmiany dokonały się w Rosji.
Odwróciliście tylko bieguny.
Im kto ciemniejszy, im mniej wykształcony, tym wyżej może zajść.
A elity spychacie coraz niżej. Pamiętasz cokolwiek z inżynierii?
O co ci chodzi?
O konstrukcję.
O! Piramida.
Piramidy nie da się postawić na czubku.
To znaczy... da się.
Ale wciąż musi być podparta ze wszystkich stron choćby bagnetami!
-Tato, my się w ogóle nie rozumiemy. - Nie rozumiemy się.
Widzę, że ty wierzysz w to, co robisz.
To dlaczego się nie cieszysz?
Bo nie sprawdziłem się jako ojciec.
Nie nauczyłem cię odróżniać ludzi,
którzy będą chcieli cię cynicznie wykorzystać.
Jeżeli ta depesza okaże się nieprawdziwa,
wszystkich was postawię przed plutonem egzekucyjnym.
Mój sztab przygotowuje plan kontruderzenia.
Akcją pokieruję osobiście.
Aby akcja się powiodła, musimy mieć informacje o lokalizacji przeciwnika,
jego sile i zadaniach, które ma wykonać.
Szczegółowe i potwierdzone.
Do mojego sztabu będę potrzebował sześciu radiostacji.
Panie komendancie, to może tradycyjnie...
Dobrze. Zwłaszcza że porucznik podsunął nam tę depeszę.
Tak jest.
W razie czego rozstrzelamy go jeszcze na froncie.
PUKANIE DO DRZWI
- Szczepan, witaj w domu! - To samo tobie mogę powiedzieć.
Nie zdążyli zrobić mi procesu.
Wasza armia wczoraj otworzyła więzienie.
- Nasza armia, co? - Nasza armia.
Piętro niżej mam swój gabinet.
Dzień dobry, obywatele. Powoli, pojedynczo!
Czołem, towarzyszu!
Słucham?
Ja z garbarni. Założyliśmy tam komitet.
- Znaczy nasz, rewolucyjny! - Witajcie. Gratuluję.
W czym mogę pomóc?
Obrabiać nie mamy co. Trzeba by skórki załatwić.
A materiały propagandowe dla swoich towarzyszy macie?
Nie, ale...
To do towarzysza Sidorczuka. Wydział propagandy.
Szczepan, jesteś przewodniczącym komitetu.
Prowadzę sklep bławatny.
Wasi ludzie wzięli ode mnie czerwone płótno.
- Jak to wzięli? - Niby zapłacili.
- Za mało? - Trudno powiedzieć, czy to dużo.
O... co zostawili.
Prawidłowo. Ruble. Od teraz to oficjalna waluta.
- Gdzie i co mogę za to kupić? - Nie zawracajcie głowy.
Obok jest Czeka. Jak chcecie, tam idźcie. To wam wyjaśnią.
Szczepan, jak chcesz, to się do dworu przenieś.
Twoja stara się ucieszy.
- Ja szewc jestem. - A... szewc.
- Wy macie zakład na Lipowej? - No.
Oddziały będą do was buty zwozić do naprawy.
- Skąd materiał brać, kim robić? - Podobno macie dwóch synów.
Na waszym miejscu bym się cieszył. Następny!
Widzisz, jaki mam tu młyn?
Najważniejsze, żebyś znalazł kilku piśmiennych do sielsowieta.
Porozdzielał obowiązki i żniwa dokończył.
Następny.
Następny.
Zapraszam panienkę do stołu.
Przyniosłem jedzenie.
SŁYCHAĆ MUZYKĘ, ŚPIEWY
PO ROSYJSKU Co to?
Niestety, nie mam więcej.
Wy, Polaki, słabe jak wasza wódka.
Wyprowadzić swołocz!
Szybciej!
Na zdrowie.
Dawaj! Dawaj!
Nie marnować amunicji!
Zarzynać polskie bydło!
Zarzynać!
A ty co?
Śpisz?
Dawaj!
Gdzie on?
Kto?
Otwieraj.
Nie. To moje prywatne mieszkanie...
No co? Mój syn.
MUZYKA, ORGANKI
Droga w kierunku marszu na dwa kilometry jest czysta.
Dziękuję.
Ej!
A gdzie wy żeście byli tyle czasu?
Kilometr stąd jest szpital polowy.
No i co?
No i...
Porozmawialiśmy sobie z nimi.
Z kim?
To znaczy...
Teofil porozmawiał sobie z jedną z pielęgniarek.
Żołnierzu...
Czemu żeście po nas nie przyjechali? ŚMIECH
Musimy odskoczyć, żeby nie dopadła nas reszta ich oddziału.
Musieli nas wyprzedzić.
Wrócimy i pojedziemy łukiem.
- Mamy iść na wschód? - Nie myśl teraz o geografii.
Najważniejsze, żebyśmy obeszli tych z tyłu.
A gdzie jest ten front?
Wszędzie.
Żołnierzu, bądź człowiekiem. Wpuść mnie.
Co tu się dzieje?
Co się stało?
Bo ja, panie towarzyszu...
Mam piekarnię na Kościelnych. W nocy przyszli i byli pijani.
Kto?
Sami rozumiecie, że nie mogę.
Konkretnie kto? Kozacy? Piechota?
Kozacy nie, bo bym ich po mundurach rozpoznał.
To musiała być piechota albo artyleria.
- Okradli? - Żeby okradli...
PŁACZ
Zgwałcili moją żonę.
I córkę zgwałcili.
Próbowaliśmy się bronić, to...
Zebrałem trochę sił i przyszedłem.
Syn to jeszcze leży w domu.
Z tym to do Czeka. Niedaleko. Tam, gdzie za Polski była policja.
- Proszę... - Wstawaj.
Panie, boję się.
Wstawaj!
- Panie towarzyszu, boję się! - Chodź!
Ruszaj się!
- Może ja jednak... - Chodź! Już!
Czekaj tu.
- Pilnować go. - Tak jest!
- Naczelnik u siebie? - Tak jest.
Aleks!
Tata, co tu robisz?
Przyszli po mnie.
Przyprowadzili tutaj, kazali czekać.
Teraz odsyłają z miejsca na miejsce.
Nie pozwalają nawet iść za potrzebą.
Zostawić nas samych!
Czego od ciebie chcą?
- Chyba chodzi o tego jeńca. - Jakiego jeńca?
Ładowali ich do pociągu.
Jeden z nich uciekł i ukrył się w naszym mieszkaniu.
Nie zdążyłem nic zrobić, jak przyszedł wasz oficer i go zabrał.
- Oj, tata... - No co?
- Wracaj do domu. Ja się tym zajmę. - Nie. Nie chcę.
Wolę poczekać, aż mnie puszczą.
- Nic się nie bój. Wracaj do domu. - Wolę poczekać.
Nie martw się o mnie.
Nie martw się o mnie.
Poczekaj tutaj.
ŚMIECH
Witajcie, towarzyszu. Co was do mnie sprowadza?
Trzymacie tu mojego ojca! Nie przyszedłem na pogaduszki.
Wasz ojciec, choć jest Rosjaninem, opowiedział się po stronie Polaków.
Nie chciał przyłączyć się do rewolucji, teraz pomaga Polakom.
Nie pomaga! Robi to, czego od niego oczekujemy.
- Pilnuje ruchu na stacji kolejowej! - Spokojnie, towarzyszu.
Chodzi o to, że chcemy mieć tylko porządek w papierach.
Wasz ojciec przyjdzie, złoży zeznanie w sprawie jeńca i wróci do domu.
A że musi trochę poczekać...
Sami widzicie, ile my tutaj mamy pracy.
Coś jeszcze, towarzyszu Sribielnikow?
Tak, po to przyszedłem.
Musicie wysłać towarzyszy do miejscowej piekarni.
Pijani żołnierze zgwałcili dwie kobiety.
Znowu mi rozwalają całą agitacyjną robotę.
- W piekarni? - Tak.
To źle.
Jeszcze nam tu buntu z powodu braku chleba brakuje.
Iwan!
Zbierzecie ludzi i pojedziecie do tej piekarni.
I zawołajcie mi obywatela Sribielnikowa z korytarza.
Pojedziecie z naszymi.
I uświadomicie obywateli,
że nasza władza nie będzie akceptować takich...
Co wam będę gadać?
Chodźcie!
Siadajcie.
Obywatelu, poproszę was, żebyście mi napisali oświadczenie,
jak to z tym jeńcem było.
Muszę mieć to w dokumentach.
Napiszecie, zaraz podwieziemy was do domu.
Wy jedźcie, do piekarni. Zróbcie porządek.
Tak jest.
Piszcie, towarzyszu.
No... tak...
Poczekajcie tutaj.
Który to dowódca?
Który to dowódca?!
Wy jesteście dowódcą?
Za dziesięć minut chcę mieć przed piekarnią wszystkich winnych gwałtu!
HUK STRZAŁÓW
HUK STRZAŁU
Obywatele, ci żołnierze zostali rozpoznani przez swoje ofiary
jako winni odrażającego przestępstwa.
I w imieniu rewolucji zostali rozstrzelani.
Każdego, kto podniesie rękę na lud pracujący, czeka to samo.
Dziękuję.
Niech wam, towarzyszu, Pan Bóg wynagrodzi.
Gdyby Bóg istniał, sam by ich ukarał.
Ale najwidoczniej potrzebowałeś czekistów.
Zajmij się kobietami.
Ty od dziś jesteś dowódcą, a ty jesteś zwykłym żołnierzem.
Zameldujcie o tym w sztabie.
W politycznym uświadamianiu wojska ponieśliście klęskę.
Dopóki stacjonujecie w tym miasteczku,
nie chcę więcej o niczym podobnym słyszeć!
Mam nadzieję, że zostałem zrozumiany.
Gdzie jest naczelnik?!
- Naczelnik gdzie jest?! - Towarzysze pojechali w teren.
Dobrze, że jesteś. Sprawę mam.
Chodź!
No właśnie o to chodzi, że nie wiadomo,
kto ma teraz z majątku rządzić.
Słuchasz mnie?
Słucham, słucham.
Jak to kto? Ty!
Ja sielsowiet zakładam. Nie mam kiedy po polach ganiać.
Trzeba, żeby ktoś był przy żniwach.
To sielsowiet załóż.
Przecież o tym mówię.
Wy kto?
- Z sielsowieta z Dąbrówki. - Na korytarz.
HAŁAS, BRZĘK SZKŁA
Kto tam?
- Kto tam? - Otwieraj.
- Co jest? - Zamykaj!
Zamykaj!
HAŁAS OTWIERANEGO ZAMKA
- Czemu uciekaliście na wschód? - Na wschód to do nas.
Póki co jesteś jeszcze moim mężem.
- Udało się pani uciec. - Nie udało się.
STRZAŁ
- I tak cię odnajdę. - Będę czekał!
Bo jeńców nie bierzemy.
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.