Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Dutch
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
- To syn? - Tak.
On wrócił.
To nie jest wojna narodów, to jest wojna ideologii.
Bolszewicy nie mają narodowości.
Za pracę partyjną dostaniesz pieniądze co miesiąc.
Siedź tu. Byłoby głupio, gdyby cię teraz zamknęli.
- Pani nie ma rodziny? Rodziców? - Zginęli podczas rewolucji.
Przepraszam.
Panie pułkowniku, pani Jadwiga jest małżonką pana porucznika.
Zapraszam do mojego pokoju.
Dla pana, z podziękowaniem.
Nie miałem pojęcia, że młynarz oszukuje.
Prokuratorowi będziesz się tłumaczył.
- To pomyłka. - Ale on siedzi w więzieniu.
Myśl o dziecku.
Jestem słusznie sądzony o przyjęcie łapówki.
No właśnie, mieli ich zabrać wczoraj.
Potem mówili, że dzisiaj zabiorą.
Jak ich tylko wezmą, wracacie do koszar.
Według rozkazu.
Otwórz.
Odział - rozstawić się szpalerem na drodze!
Wyprowadzić jeńców!
Jak któremu zechce się uciekać, kula w łeb.
Z niewoli wszyscy chcą uciekać.
A jeszcze z takiej.
Czyli z jakiej?
Z takiej, w której grozi śmierć z głodu,
z wycieńczenia.
Bez przesady. Wrócą do obozu i tam dostaną jedzenie.
Poumierają z głodu albo z chorób.
Poza tym wszyscy chcą być wolni.
- Tak. - Stać!
Zostawcie ich! WYSTRZAŁY
Popędzić ich trochę! Odechce im się rabowania!
Wstyd...
- Kolumna - biegiem marsz! - Biegiem!
NACZELNIK MAMROCZE PO ROSYJSKU
Ruszać się!
GWIZD NADJEŻDŻAJĄCEJ LOKOMOTYWY
Bronek...
Bronek...
Co się stało?
Popatrz na mnie.
Pięknie wyglądasz.
To dla ciebie.
Po co przyszłaś?
- Chciałam cię zobaczyć. - Ale po co?
Za kilka dni
odeślą mnie do kompani karnej.
Pójdę kopać groby.
Wojna niedługo się skończy.
Zmniejszą ci wyrok, może nawet ogłoszą amnestię.
I co?
Będziemy żyli długo i szczęśliwie?
Weźmiemy ślub, pójdę do pracy jako grabarz?
- Bo tylko to potrafię. - Przestań.
Będziemy mieli dziecko.
Dziecko...
Chcesz mieć dziecko z byłym oficerem?
Zdegradowanym, pozbawionym praw honorowych?
- Jesteś tym samym człowiekiem. - Nie jestem!
Tamten człowiek obsypywał cię prezentami.
Zapakuj je dla pani.
Jak zawsze z najwyższą przyjemnością.
Bardzo dziękuję.
Może wybierze sobie pani jakieś nowe kapelusze?
- Właśnie przyszła dostawa z Paryża. - Bardzo pani miła.
- Dla pani specjalna zniżka. - Obawiam się, że nawet po zniżce...
Chyba muszę zaczekać, aż mąż awansuje.
Bez przesady.
Pani ma również swoje źródła dochodów. Czyż nie?
Zapraszam panią.
Ja jestem tylko sekretarką.
Podziwiam, ale nie rozumiem.
Ja niczego nie robię dla idei.
Dla żadnej idei, żeby powiedzieć jasno.
Mam obiecane listy od pani rodziców, ale w zamian
ma pani zdobyć dane o dyslokacji polskich oddziałów
na froncie białoruskim.
Ale to jest niewykonalne.
Dokumenty są w szafce, do której klucz ma tylko adiutant.
Jest na to sposób.
TOMEK: Au! Moja ręka!
Mama! Moja ręka!
Zostaw mnie!
Tomeczku, co się stało?
- Szklanka pękła. - Co się dzieje?
Przynieś wodę utlenioną z łazienki.
Mógłbyś przynieść ręczniki z sypialni?
Chodź, kotuniu. Boli bardzo?
Chcę ci tylko zdjąć piżamkę, bo jest brudna.
Ja to zrobię.
Wujek, zrobisz Tomkowi wojskowy opatrunek?
Oczywiście, że zrobię.
Ja przyniosę czystą piżamkę.
- Nie będzie boleć? - Nie będzie.
Będziesz za chwilę wyglądał jak żołnierz po bitwie ranny.
Teraz troszkę zapiecze.
Dobrze. Bardzo dzielny chłopak z ciebie.
I teraz tylko zrobimy ciach.
I jeszcze raz.
- Nie boli? - Nie.
No i pięknie.
I moje kochanie, melduję wykonanie zadania.
Ale byłeś dzielny.
- Tak jest? - Tak jest.
ŚMIECH, PIJACKIE ŚPIEWY
Szanowna pani spojrzy, jak to się robi.
A teraz pani.
Proszę od góry.
Tak trochę, żeby do połowy tylko wszedł.
W porządku. A teraz z drugiej strony.
Tylko proszę uważać, żeby tamtego nie odbijać.
Dobrze.
Teraz zamykamy pudełeczko.
I gotowe.
Przyjdzie do mnie pani z tym, a nazajutrz już można odebrać.
Chwileczkę!
A może pani się przyłączy do nas?
ŚMIECH
I tak mam z nim do pogadania. Jutro pojedziesz.
- Wracaj do roboty. - Pan do boju, chłop do gnoju.
Nie jadę tam, żeby mnie komary żarły.
Robota w dworze musi iść.
- To wszystko będzie wasze. - Kiedy? Raz żeśmy czekali.
Polskie wojsko przyszło i ich pogoniło.
Jeszcze nie wieczór, rozumiesz?
Potem pogadamy.
Pojadę zawieźć ojcu trochę bimbru.
Podtrzymam go trochę na duchu, bo się niedowiarek zrobił.
Do roboty wracaj.
No i pojechał, jakby ku traktowi, na Maków.
Policja podejrzewała, że Szczepan ukrywa się w okolicy.
To może być gdzieś wedle Czarcich Stawów, bo pan rządca mówił,
że go komary będą żreć.
Niech mnie Ambroży połączy z posterunkiem.
Do chałupy się nie wybieraj. Węszą za tobą.
Nawet jak ich nie spotkasz, to i tak ludziom nie można ufać.
Zdechnę w tej jamie.
Co ty narzekasz? Siedzisz tu i nic nie robisz.
Spanie i żarcie masz. Czego ci brakuje?
- Partyjnej literatury? - Baby.
Przecież twoja była u ciebie.
Kiedy była? Z tydzień temu będzie.
Mam tylko tak od święta?
Jak cię przyciśnie, wtedy łeb do stawu,
bimbru, ile wlezie
i możesz nawet śpiewać. Nikt cię tu nie usłyszy.
No.
ODGŁOSY BURZY
Możesz go rozsiodłać.
Zapraszam pana.
- Dzień dobry, panie Maurycy. - Objeżdżał pan pola?
Dzień dobry.
Tak, mamy bardzo dobry rok.
Jak nie będzie gradobicia, zapowiadają się dobre żniwa.
Mamy jeszcze dość dużo czasu.
Ale trzeba usiąść.
Musimy zaplanować prace przy żniwach.
To znaczy?
Ludzi w majątku mniej niż dawniej,
a pracy tyle samo.
O ile nie więcej.
- Pan pozwoli, pójdę się odświeżyć. - Chwileczkę, jeśli można prosić.
Słucham.
Zapomniałem, o co pana chciałem spytać.
Wobec tego pójdę się odświeżyć i już wracam.
Stój!
Niech pan zostanie!
- Puść ją i rzuć to! - Nie radzę.
Błagam, niech pan jej nie robi krzywdy.
Niech rzucą broń!
Panowie, błagam. Moja córka!
Odłóż to na schody i cofnij się.
Odkładaj!!!
Wyciągnąć zamki i wywalić daleko za siebie!
Podnieś go!
Dawaj!
Koń!
Rozwalić ci łeb? Cofaj się.
ZOSIA: Nie!
STRZAŁ Tato!
Tato!
ROZPACZLIWY KRZYK ZOSI
Niech Aniela obudzi pana o dwunastej, bo ma służbę na drugą zmianę.
Tak, proszę pani.
ODGŁOS ZAMYKANYCH DRZWI
Wiem, że się zaprzyjaźniliście. Zresztą wszyscy go lubiliśmy.
- Dasz mi dwa dni wolnego? - Nie teraz.
Pojedziesz do Dąbrówki.
Weźmiesz kompanię i pomożesz policji go znaleźć.
Gdzie? Na pewno uciekł na wschód do swoich.
Chodzi o tego chłopa. Może doprowadzi nas do zabójcy Olszyńskiego.
- Rozkaz. Wymarsz jutro rano? - Nie.
Dwie godziny po północy. Musicie tam być przed świtem.
Między folwarcznymi najwięcej jest
dywersantów i komunistycznych agentów.
- Jasne. - Tylko pamiętaj.
Jak go złapiecie,
to macie go oddać policji w jednym kawałku, żywego.
Odmaszerować.
STUKOT MASZYNY DO PISANIA
SZMER RADIOSTACJI
- Pan porucznik Szymański? - Zgadza się.
- Melduje się kapral Sobieszewski. - Spocznij.
Proszę o okazanie legitymacji.
Zgadza się, dziękuję.
Zamelduję się po odbiór o 15.00.
- Proszę o pozwolenie odejścia. - Odmaszerować.
Dziwne.
Tak dziwne, że oczywistym wydaje się tylko jedno wyjaśnienie.
Nie, bo przecież może ona wtedy naprawdę myślała, że nie żyją.
- Dopiero później dowiedziała się... - Józek.
Nie tylko chodzi o to, że nikomu nie zameldowała,
ale że ma z nimi kontakt.
Tu nie tylko chodzi o ciebie, ale i o nas.
Jak się okaże, że Jadwiga...
To ty automatycznie zostaniesz odsunięty od naszej pracy.
Kuba, powiedz mi lepiej,
czy moja świeżo poślubiona małżonka wyszła za mnie na ich rozkaz.
Służbowo mało mnie to interesuje.
Osobiście nie wykluczam.
Może jednak wyjaśnienie okaże się całkiem niewinne.
Teraz jednak muszę zawiadomić kontrwywiad.
- A ty żyj, jakby nic się nie stało. - Łatwo ci radzić.
To nie rada to rozkaz, poruczniku Szymański.
Możesz odejść.
Józek, zaczekaj.
Teczka.
- Józef! Zrobiłam ci herbatę. - Nie, dziękuję.
- Ale... - Nie mam teraz czasu.
Grzesiński!
Potrzebuję pięć ostatnio złamanych szyfrów.
- Muszę coś porównać. - Tak jest.
- Masz to?! - Już niosę!
MUZYKA
Pozwoli pan, panie poruczniku.
Jest pan sam?
A co?
- Chcesz wziąć ze mną ślub? - Oczywiście.
Oczywiście.
I oczywiście z miłości.
Z miłości.
Idź stąd.
Baby!
MUZYKA UMILKŁA
Chciałem wam coś powiedzieć.
Wódka dla wszystkich.
OKLASKI
ODGŁOS OTWIERANIA DRZWI
Rany boskie, co się stało? Gdzie byłeś tyle czasu?
Wchodź.
Nic się nie stało.
Słyszy Aniela? Nic się nie stało. Niech się Aniela położy.
Powiesz mi, o co chodzi?
Trzeba żyć tak, jakby się nic nie stało.
Józef...
Trzeba żyć.
ŁOSKOT
Żeby was zaraza wzięła!
To tak Szczepana szukata? Pod siennikami i garnkami?
- Bibuły też szukamy. - Czego?!
Gazetek, nielegalnego pisania.
Jakiego nielegalnego pisania? Ja nie gramotna.
GWIZD
Wojsko we wsi!
Wojsko!
Oddział!
Przeszukać czworaki!
Mamy go!
To nie ten.
- Serafin! Sprawdź po prawo. - Tak jest.
Pani Tereso...
Wiem, dziękuję.
Przepraszam, nie potrafię wygłosić żadnej konwencjonalnej formułki.
Gdybym był w czymkolwiek pomocny...
Melduję, że folwark i zabudowania dworskie przeszukano.
Podejrzanego nie znaleziono.
Panie kapitanie, co się dzieje?
Proszę wybaczyć, że tak bez uprzedzenia.
Musieliśmy przeszukać teren z zaskoczenia.
Szukacie Strigielnikowa?
Nie, Szczepana.
Co teraz?
Przeszukam las.
Zaczekajcie. Pójdę się przebrać.
- Ale... - Lepiej znam teren.
Musiał tu przed chwilą być.
Przeszukać teren!
Jest!
Na brzeg!
Już!
Szybciej!
Jesteś aresztowany za agitację polityczną
i unikanie wymiaru sprawiedliwości.
Zostaniesz oddany w ręce policji.
Dlaczego policja wysłała po mnie armię?
Chciałbyś, żeby tu przyszła Armia Czerwona?
Przyjdzie, jak będziecie policję wyręczać,
zamiast na froncie łba nadstawiać.
Zabrać go!
Pan podporucznik Widmański.
- Porucznik Józef Szymański. - Wiem.
Proszę.
Panie poruczniku...
Ukrycie przez żonę faktu, iż jej rodzice żyją w Rosji Sowieckiej,
jest podejrzane.
Rozumiem.
Ale może to jest...
Kontrwywiad spotkał się z sytuacją
szantażowania przez bolszewików ludzi związanych z wojskiem.
Innymi słowy: jest to sposób na pozyskanie agentów.
Nie można z góry twierdzić, że...
Sprawa jest poważna. Trzeba to sprawdzić.
Niech pan na razie nie obarczał pana porucznika
żadnymi nowymi zadaniami.
Przyślemy panu na piśmie stosowne...
Ani ja, ani porucznik Szymański nie potrzebujemy...
Tym nie mniej przyślą.
Zgodnie z procedurą.
Pan kapitan pozwoli, że się odmelduję.
Dziś w obliczu rozszerzającej się bolszewickiej propagandy
szczególną uwagę musimy zwrócić na to...
W TLE - RZEWNA MUZYKA
Oddział baczność!
Do nogi broń!
Na ramię broń!
Prezentuj broń!
Do salwy...!
SZCZĘK ŁADOWANEJ BRONI
Pal! HUK WYSTRZAŁÓW
Do nogi broń!
Za wszystko płacimy. Bierzcie.
- Na co mnie takie papierki? - To polskie pieniądze.
- Jakie one polskie? - Dobre pieniądze. Nasze.
- A rubli nie macie? Albo marek? - To są marki. Polskie.
Lachy pojechali.
PO ROSYJSKU: Stój!
A wy kto?
Jedziemy.
Wracaj!
Oni nie żyją!
Zaczynają mnie podejrzewać.
Może to nie ona.
Na szczęście.
STRZAŁY
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.