All language subtitles for [S01.E04] 1920. Wojna i milosc - Episode 4.Polish

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
nl Dutch
en English Download
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese Download
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

- Nowy komisarz szwadronu. - MÓWI PO ROSYJSKU

Partię pewnie wyznaczy nowe zadania.

Wracacie do Polski.

- Wymordowaliście tysiące. - Wymordujemy więcej, jeśli trzeba.

- Masz kogoś w koszarach? - Dwóch.

- SRIBIELNIKOW: Sprawdzeni? - CHŁOP: Dobrzy towarzysze.

- Wszyscy pójdziemy pod sąd! - Teraz nasza władza będzie.

- Melduję, panie majorze... - Co pan tutaj melduje?!

Że właśnie mieliśmy bunt i dezercję?

JABŁOŃSKI: Nieciekawie u mnie z finansami.

Nie myśl, jak oszczędzić, ty myśl, jak zarobić.

Pogonię tego młynarza, a na jego miejsce wezmę innego.

A masz tego innego?

- On wie, o co tu chodzi? - Nie.

Nie może się dowiedzieć.

- Niech pan idzie pakować sprzęt. - Tak jest.

Ja cię kocham. Wrócę.

- WYBUCHY - STRZAŁY MASZYNOWE

STRZAŁ Z BRONI

GWIZD LOKOMOTYWY

JĘCZY

Co?

Boli jak cholera.

Trochę.

Podporuczniku, ocalił pan ważny dla nas most kolejowy.

Za czyn męstwa i odwagi, dokonany z narażeniem życia,

Polska odznacza pana orderem wojskowym.

Virtuti Militari klasy piątej.

Ku chwale ojczyzny, panie naczelniku.

Zostaje pan awansowany o dwa stopnie do rangi kapitana,

ze starszeństwem od dnia pańskiego bohaterskiego czynu,

- czyli od środy zeszłego tygodnia. - Zeszłego tygodnia...

- Jaki jest dzisiaj dzień? - Sobota, synku.

Czas na mnie.

Kapitanie, życzę szybkiego powrotu do zdrowia i sił.

Ku chwale ojczyzny, panie naczelniku!

No.

Ćśś.

BRZDĘK SZKŁA

Pani Jadwigo, wypożyczy nam pani pana porucznika

chociaż na chwilę?

Panie kapitanie, poruczniku...

Dobrze. Chodźcie.

Wypijmy za szczęśliwy powrót

naszych kolegów z frontu.

A także, jak sądzę,

z radości, bo czeka nas wkrótce

huczne wesele.

Przepraszam, panie poruczniku. Ale biegiem.

Dzień dobry, panie sierżancie.

ŚMIEJĄ SIĘ

Czym mogę służyć?

Panowie?

Szczerze mówiąc, wypiłbym kieliszek wódki.

- Już podaję. Czystą? - Dobrze.

Niech będzie, dobrze zmrożona czysta. Bo pejsachówki pewnie nie macie?

- Mamy. Podać szanownemu panu? - A jakże!

Bardzo proszę. A co dla panów?

Stajemy w szranki z panem Samuelem? Dasz radę pejsachówce?

Czy ja dam radę? Ty francuski piesku...

W carskiej armii nie do pomyślenia było,

żeby oficer nie wypił szklanki spirytusu i to jednym haustem.

Proszę butelkę pejsachówki.

A zakąski niech pan wybierze we własnym guście.

Patrzcie, jak jest dobrze.

Nawet w myśliwskim klubie trzymają żydowską wódkę.

Ma pan rację, bo dlaczego w Rosji rewolucja się udała - to już wiemy.

Carska armia szklankami chlała spirytus.

ŚMIECH

Panie poruczniku,

dla pana z podziękowaniem.

Proszę.

Nie za gruba?

Uczciwa propozycja.

Wielkie czasy wymagają wielkich sum.

POGODNA MUZYKA Z GŁOŚNIKA

ŚMIEJE SIĘ

Sypie się. Stój, poczekaj. Panie sierżancie!

Przysiad, Kowalik. Przysiad! Przynieś worek. Szybko!

Do góry.

Podłóż tutaj.

Co tam, panie sierżancie?

- Nic. Zawiążcie i postawcie w rogu. - Tak jest.

Witam w Warszawie, panie poruczniku!

Rotmistrz Rachwalski? Miał pan przejść do cywila.

- Były takie plany. Muszą poczekać. - I otworzyć własną restaurację?

- Otworzę, jak wrócę. - Doskonale. A gdzie?

Na Jasnej, w piwnicach filharmonii. Już teraz zapraszam.

- Dziękuję. Będę stałym gościem. - Do zobaczenia.

Panowie... Witaj.

Porucznik Bronisław Jabłoński

Borys Andriejewicz Smoktunowski, kupiec drzewny.

Miło poznać.

- KELNER: Co podać? - Czarną kawę.

I może kieliszek meukowa?

Pamiętam, jak przed rewolucją siadało się w dobrym restauranie...

- W Warszawie? - W Moskwie, w Petersburgu...

Zwłaszcza w Petersburgu. Jak zamawiało się kawę,

kelner potrafił parę minut wymieniać wszystkie gatunki, jakie mieli.

Pewnie dlatego wymyślono menu.

Tak... Wszystko, co było, to głupie i niepotrzebne.

Tylko to, co przed wami się liczy.

A mnie po prostu żal.

Zabranych przez bolszewików tartaków i kantorów drzewnych?

Tamtej atmosfery,

tamtej elegancji.

Na mnie czas, a panowie mają pewnie ze sobą do porozmawiania.

- Panie poruczniku, miło było poznać. - Miło.

Panie Mieczysławie...

- Co on dla ciebie robi? - Jeszcze nic.

Ale warto go znać.

Ty się z nikim nie spotykasz, nie mając interesu na oku?

Z mężczyznami?

A po co?

A ze mną?

Nie no...

Ty jesteś... towarzyszem broni,

kolegą mojego wuja

i przede wszystkim...

Jesteś moim przyjacielem?

Biorąc pod uwagę fakt, że dzięki tobie poznałem Lulu,

muszę cię uznać za przyjaciela.

PRYCHA

- ZAKŁÓCENIA RADIOSTACJI - STUKOT MASZYNY DO PISANIA

SZYMAŃSKI: Zaraz.

Co za pełne galanterii przywitanie!

- Schodzimy na ciastko? - Nie mogę.

Kapitan dał mi wolne popołudnie i muszę jechać do krawcowej.

Pani Paulina może mnie przyjąć tylko dzisiaj.

- Obiecałaś. - Obiecałam...

- Potrzebujesz może... - Nie. Płacimy w przyszłym tygodniu.

Jak wszystko będzie gotowe.

STRZAŁY Z BRONI

MĘŻCZYZNA: Proszę mnie przepuścić, jestem lekarzem!

Siedź, gdzie siedzisz. Nosa nie wychylaj. Byłoby głupio, gdyby cię teraz zamknęli.

- Jak to już tak niedługo. - AMBROŻY: Jaśnie panie!

Był telefon do jaśnie pana rządcy. Ze stacji.

Ojciec jaśnie pana kazał powiedzieć, że przyszedł telegram z Warszawy.

Dziękuję Ambrożemu. Już idę.

Niech Ambroży każe przygotować dla mnie herbatę.

- Ojciec, nie widział was? - SRIBIELNIKOW: Nic nie widział.

Jemu zależy tylko na tym, żeby byli z niego zadowoleni.

Wracaj do lasu.

Idź do domu, pomóż matce.

No, idź.

Czytaj. I tak każdą depeszę znasz przed jej adresatem.

Od kobiety?

Tak.

Tak. Tak, oczywiście pojadę.

Tato, nie dopytuj.

I tak przyjadę, to porozmawiamy sobie.

Przenocuję u ciebie i pojadę porannym pociągiem.

Jestem za godzinę.

Ambroży nie wie, gdzie jest pan Maurycy?

Pan dziedzic właśnie się położył zażyć poobiedniej drzemki.

No cóż... Budzić.

Niech Ambroży powie, że mam sprawę nie cierpiącą zwłoki.

ŁOSKOT

Kary na was nie ma.Sama się zostałam z drobiazgiem, jeszcze izbę wywracacie?

Wiemy, że ten wasz się gdzieś w okolicy kręci.

- Gdzie się kręci? - Matka, z nim nie ma co godoć.

Zamknij się, bo się zajmiemy tobą. Taki sam jak ojciec. Wywrotowe nasienie.

Kto to?

Znajoma.

Aha...

Znajoma.

"Brat wyjechał przedwczoraj.

Przyjedź jak najprędzej". PODŚMIEWA SIĘ

Znajoma... ŚMIEJE SIĘ

Nie powiedziałem, że mi się nie podoba.

Cieszę się, że myślisz o sobie, a nie o przyszłości całego świata.

Spokojnie, tato. Tamto w Rosji to już przeszłość.

Poza tym Olszyński po wojnie planuje jakieś prace wodno-inżynieryjne.

Akurat coś dla mnie.

A...

Ładna.

Znajoma...

GWAR

Panie Majorze, kapitan Jarociński melduje powrót ze szpitala.

Spocznij.

Witam w domu.

Usiądźmy.

Niechże pan siada, kapitanie.

Za pański order

i za awans.

Ma pan tydzień urlopu, potem obejmie pan kompanię po Miłoszewskim.

A Nomejko?

Niestety, porucznik Nomejko także poległ.

W przeddzień wycofania nas z linii.

- Za tych, co polegli za ojczyznę. - Za ojczyznę.

Teraz śmierć jest bez sensu.

Przypominam, że mamy wojnę.

Tak, mamy wojnę.

Wzięliśmy Kijów, doszliśmy do Dniepru.

Bolszewik zwiewał, a teraz... Prawie wszystko oddajemy bez walki.

I po co to? Po co ta krew?

Ale to nie jest ucieczka, kapitanie, to odwrót.

Zadanie wykonaliśmy. Odrzuciliśmy bolszewików na wschód,

umożliwiając Ukraińcom przejęcie ich ziem.

I po to zginęli Nomejko, Miłoszewski...

Z Miłoszewskim to chyba nie bardzo się lubiliście.

Ale żal, że zginął za przyszłe państwo Ukraińców.

Sam pan widział, w ich oczach nie było wdzięczności.

Bo głupi są, kapitanie.

A historia jeszcze za mało im w dupę dała. Zdrowie!

O pana zaczynam się martwić. Wygaduje pan takie rzeczy, że gdyby nie order...

Zamknął by mnie pan za defetyzm?

Niech się pan dobrze wyśpi. Jutro wyjeżdża pan do Warszawy.

Nie rozumiem.

Trzy dni temu dzwonił pana przyjaciel. Porucznik Szymański.

Powiedział, że to bardzo ważne, żeby pan zdążył...

Tak jest, panie majorze.

Odmaszerować.

KSIĄDZ: Józefie,

czy masz nieprzymuszoną wolę Jadwigę za małżonkę pojąć?

Tak.

Jadwigo, czy masz nieprzymuszoną wolę Józefa za małżonka pojąć?

Tak.

KSIĄDZ: Ktokolwiek wie o jakiejś przeszkodzie,

dla której związek nie mógłby być zawarty, niech to wyjawi teraz

lub niech zamilknie na wieki.

Jadwigo...

Od tej chwili jesteście mężem i żoną.

Jako kapłan Kościoła powszechnego związek ten błogosławię.

I mocą nadaną mi przez Stolicę Apostolską ogłaszam za zawarty.

WIWATY

Poruczniku Józefie,

całowanie w trybie natychmiastowym - wykonać!

To jest rozkaz.

- SRIBIELNIKOW: Słyszał pan, co się stało? - SZYMAŃSKI: Tyle, co z gazety.

To nawet zabawne. Proszę posłuchać.

Gdzie to jest...?

"Policja nie wyklucza, iż zbrodnia miała podłoże polityczne.

Możliwym jest, że rabunku próbowała dokonać komunistyczna bojówka,

by zdobyć fundusze na swą wywrotową działalność".

Pana to bawi?

Jeśli straciliście agenta,

bo komuś innemu od was zachciało się jego złota...

- Ma pan kogoś na jego miejsce? - Mam. Madame Sabinę.

- Kogo? - Sabina tertio voto Goldschmidt,

primo voto Orłow, secundo voto Malinowska.

Modystka, w pełni zasymilowana z połową Europy,

gdzie zajmowała się głównie

wydawaniem pieniędzy swoich małżonków.

Ostatniego pochowała trzy lata temu.

Ona ich truje?

Dlaczego truje?

Przecież tylko biblijni patriarchowie żyli po kilkaset lat.

- Ile ma lat? - Czterdzieści trzy.

- Skąd pewność, że ona...? - Już z nią rozmawiałem.

Rozmawiał z nią pan, tak? A o czym?

Spokojnie. Ona nie za bardzo ma wyjście.

Jest mi winna dużo pieniędzy. Poza tym...

- Bardzo podoba się jej pomysł współpracy. - Dlaczego?

SABINA: Ponieważ mamy ciężkie czasy i coraz mniej pań

może sobie pozwolić na piękne kapelusze.

Na dużo pięknych kapeluszy.

Co więc może mi pan zaproponować?

Stałe wpłaty na konta we Włoszech, Francji, Szwajcarii. Proszę wybrać.

Pieniądze może mi pan płacić na Banque de Suisse. Formidable.

Proszę jednak powiedzieć, jak będzie wyglądać moja praca.

Pani naprawdę robi to tylko dla pieniędzy?

Monsieur, ja mogę żyć w dowolnym miejscu świata, gdzie da się żyć dobrze.

Pracując dla was, mam nadzieję wcześnie dowiedzieć się,

że czas pakować manatki i wyjeżdżać.

Tres bien.

Alors? Ustalmy szczegóły.

Wszyscy bolszewicy są tacy przystojni...

Z FRANCUSKIM AKCENTEM ...i mają taki dobry francuski akcent?

Nie.

Cóż. Proszę zaproponować moje miesięczne honorarium.

JABŁOŃSKI: Jak to sfałszowana?

Do pszennej jest dosypane jakieś cholerstwo.

- Skąd pan wie? - Kolor ma inny i w ogóle. Pan zobaczy.

Widzi pan?

- Bo ja wiem... - Zaraz. Pan kapitan nadstawi dłonie.

- Co? - Pan kapitan nadstawi dłonie.

Sierżancie, co jest?

Już, już.

Kapitan wysypie na białe.

Widzi pan?

To białe - to wiadomo.

Pszenna jak trzeba. A reszta?

Czort wie co.

Rzeczywiście.

Skontaktuję się z dostawcą.

Zobaczymy, co on powie.

Dziękuję.

Proszę.

POGODNA MUZYKA Z GŁOŚNIKA

Panie Mieczysławie, gotów?

Panie hrabio, gotów.

- To jazda! - As!

- Miecio! - Witaj, mój drogi.

Zróbmy krótką przerwę.

JABŁOŃSKI: Mam ważną sprawę.

Co się dzieje? Zaczekaj. Panowie!

Poznajcie się.

- Bronisław Jabłoński. - Edward hrabia Ostrowski.

- No to co, panowie? Chodźmy do baru. - Chciałem porozmawiać w cztery oczy.

- Nie będę panom przeszkadzał. - Przepraszam.

MIECIU: Zwariowałeś? Wiesz, jakie hrabia ma kontakty towarzyskie?

Specjalnie męczę się z patałachem na korcie.

- Długo znasz młynarza? - Kogo?

Słyszałeś. Młynarza.

- O co ci chodzi? - To zwykły oszust!

- Rozliczył się z tobą jak należy. - Ale sprzedał nam sfałszowaną mąkę!

Spokojnie.

- SZEPTEM: Jak? Nie rozumiem. - Normalnie.

Do pszennej dodana jest inna. Pewnie żytnia.

- Skąd wiesz? - To widać, różni się kolorem.

Wie już szef magazynu, nasz sierżant. Niedługo dowie się kuchnia i żandarmeria.

Przesadzasz. Upieprzy się Żyda i następny transport będzie czysty.

Ty wiedziałeś?

Myślałem, że tylko na wadze będzie kombinował albo coś takiego.

Wiedziałeś, że to będzie oszustwo?

- A ty nie? - Oszalałeś?

Na początku niedużo z tego rozumiałeś, ale jak odstałeś kopertę...

To była prowizja za kontakt.

Łatwiej ci tak było o tym myśleć?

Nie pomyślałeś, że przy tej prowizji młynarzowi ten interes by się nie opłacił?

PRYCHA

Złożę raport.

Nie radzę. Oficer łapownik - nie brzmi dobrze.

- Nie wziąłem żadnej łapówki. - Tak? Tylko co?

Trzymaj język za zębami.

Nie obrażaj się. Utrzymanie rodziny drogo kosztuje.

Jakiej rodziny?

Chyba nie zamierzasz opuścić panny w błogosławionym stanie.

O czym ty mówisz?

Jest mi niezmiernie miło, przyjacielu, że mogę pogratulować ci jako pierwszy.

Niedługo ci powie.

Na razie wie tylko Pola. Hej!

SPOKOJNA MUZYKA NA FORTEPIANIE

ŚPIEWA PO FRANCUSKU

Dlaczego nic mi nie powiedziałaś?!

- MĘŻCZYZNA: Zaraz! Kim pan jest?! - JABŁOŃSKI: Siadaj.

Miałam ci powiedzieć dziś wieczorem.

Słuchaj, mogę to załatwić, ale będę potrzebowała pieniędzy.

Nie o to chodzi! Nie wiem, czy...

- Czy pozwolą ci na ślub ze mną?! - Zamknij się.

Zostaw ją!

Chodź. Chodź.

- Rozumiem, panie kapitanie. - Nie ma się czym przejmować.

Gdyby zmielono zatęchłą pszenicę, to co innego.

Ta została zasuszona po zamoczeniu. Też jest dobra, tyle że ciemniejsza.

Od przyszłego kwartału i tak zmieniamy dostawcę.

- Niepotrzebne są nam kłopoty. - Tak jest.

JADWIGA: Tomku, mógłbyś się pośpieszyć? Bo spóźnisz się do szkoły.

A mama i wujek nie spóźnią się do pracy?

Nie, bo wujek ma wolne przedpołudnie, a mama - cały dzień, mądralo.

A pójdziecie ze mną do parku po szkole?

- Pójdziemy do parku po szkole? - Ile masz dziś lekcji?

- Tylko cztery. - Tylko cztery.

To może do parku pójdziemy we troje. Do parku i na ciastko.

Fajnie!

- Tomek, chodź. - A buziak?

- A buziak? - Buziak!

- Pa! - Pa!

DZWONEK TELEFONU

ANIELA: Słucham.

Jakiś pan do pani.

Już zaczyna się.

Powiedz mu, że go zastrzelę.

Halo.

Korwin-Saw... Szymańska, słucham.

Zawsze staram się wybierać najładniejsze, secesyjne.

Dobrze, jutro o dziesiątej.

W jakim kolorze, gdyby ktoś jeszcze...?

Dobrze, oczywiście.

Do widzenia.

Kto dzwonił?

Mąż mojej koleżanki z Krakowa.

Jest przejazdem w Warszawie i ma dla mnie upominek od niej.

Więc się umówiłam na jutro na dziesiątą.

Jadwiga...

Co się stało?

Wyglądasz, jakbyś miała się rozpłakać. Co jest?

Nie, nic.

- Hej! - To tylko wspomnienia.

Już, już.

Ja cię naprawdę bardzo kocham.

Ja ciebie też, tylko nie płaczę z tego powodu. No już.

No już...

Zakochał się pan, panie Władysławie. Kiedy pan przedstawi swoją wybrankę?

Nie chcemy takich jak ty w naszej armii.

- Dziękuję za pocztówki. - Staram się wybierać najładniejsze.

Pani chyba bal debiutantek ma za sobą.

Utopisz Miecia!

Każdego kwatermistrza można rozstrzelać

po czterech latach służby. Bez wyrzutów sumienia.

Nie dam sobie wmówić chęci oszukania kogokolwiek.

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.