All language subtitles for E06-Pojednanie na trzepaku

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French Download
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

Co mi się tak przyglądacie?

Czy to moja wina, że tak wyglądam?

Nie, nie i jeszcze raz nie!

Odpowiada za to Krzysiek. On mnie wymyślił.

Nazwał mnie: kotomysz.

Kotomysz!

Jak długo z nim jestem? Przestałem już liczyć.

A najgorsze, że zupełnie nie wiem, ile czasu to jeszcze potrwa.

Nie ma takiego chłopca,

który by nie marzył o prawdziwej walce bokserskiej.

Trening z wujkiem, mistrzem Europy, wypadł znakomicie.

Prawy prosty!

Lewy!

Lewy sierp! Prawy!

Łatwo było wziąć rękawice do szkoły i zorganizować mecz bokserski.

Prawym go! Lewym! Zasłoń się! Stop!

Walczyć!

Zbyszek, Zbyszek!

Ale trudniej ponieść konsekwencje tego czynu.

Popatrzcie, ile tego jest. Wszystko zapisane!

Czego szukam? Jednej czystej kartki!

Po co? Żeby napisać, za jakie grzechy

mam się tak denerwować tym, co Krzysiek wyprawia.

Pojednanie na trzepaku. Dwa do przodu, trzy do tyłu.

Nie damy rady. Tylu Kamińskich.

Zbyszek, idź do telefonu.

Podyktujemy ci tych Kamińskich, którzy mieszkają blisko szkoły.

Podawaj pierwszy numer.

51-01-31.

51-01-31.

Dyktuj.

58,

35,

26.

51,

97,

16.

Tak.

Przepraszam, do widzenia.

Dawaj następny.

58-35-26.

Zajęte. Dawaj następny.

Co jest? Co to za zwyczaje? O co chodzi?

W domu sobie możecie tak długo dzwonić.

Byliśmy pierwsi. Zaraz to załatwię z naczelnikiem.

Dawaj następny.

51-33-03.

Co to za zwyczaje tu panują? Telefon chyba jest dla wszystkich.

Niech się pan nie denerwuje, już skończyłem.

Proszę bardzo, teraz pani może dzwonić.

Nie damy rady, musimy ludzi przepuszczać.

A poza tym nie mam już pieniędzy.

Ja mam dziesięć złotych.

Ja mam siedem pięćdziesiąt.

Słuchajcie, wypiszemy numery

i będziemy dzwonić z budki telefonicznej.

Tak będzie szybciej.

Będziesz dyktować na zmianę.

Krzysiek. 58,

86,

95.

To ten dom.

Tam jest telefon, idę zająć kolejkę.

A jak to będzie ten Kamiński? A jak nie ten? Idę.

Kamiński.

Dzień dobry. Jest Józek?

Józek? Dowcipu wam się zachciało, co?

Podglądania przez okno już wam za mało?

Zjeżdżać stąd, ale już!

Możesz dzwonić. Nie mogę. Automat połyka złotówki.

Idziemy dalej.

- Dzień dobry. - Dzień dobry.

- Jest Józek? - Jestem we własnej osobie.

Raz, dwa, trzy, cztery.

Raz, dwa, trzy...

Gienek, nie siedź tak, zrób coś.

Podobno jesteś mężczyzną.

Asia, marsz do lekcji!

Ja tu zaraz zrobię porządek!

O, proszę.

Może dzwonek nie działa? To zastukaj.

Może wujek od razu nie zauważy?

Może. To cześć. Cześć.

Ale z nas barany! Pewnie Rudy nie ma w ogóle telefonu.

Będzie awantura, nie będzie awantury.

Wujek mnie skrzyczy, ciocia mnie skrzyczy.

Skrzyczą mnie oboje. Będzie awantura, nie będzie.

Wujek mnie skrzyczy, ciocia mnie skrzyczy.

Będzie straszna awantura i skrzyczą mnie oboje.

Będzie awantura, nie będzie awantury.

Wujek mnie skrzyczy, ciocia mnie skrzyczy.

Skrzyczą mnie oboje.

Wiola! Dobry wieczór, Krzysiu.

Dobry wieczór. Boisz się wracać tak późno do domu?

Miałem swoje sprawy.

A ty co tu robisz? Skończyłam wcześniej lekcje.

Mama wiedziała, że wrócę później, i gdzieś poszła.

A ja zapomniałam kluczy. To chodź do nas.

Czasami się zacina, spróbuję jeszcze raz.

Może lepiej zadzwonić? Po co im przeszkadzać?

Na pewno oglądają telewizję.

Co, kolego? O której się przychodzi do domu?

To Wiola, córka pani Kowalskiej.

Czekała na schodach na swoją mamę, która gdzieś poszła.

Nie szukaj wykrętów, tylko powiedz, gdzie byłeś do tej pory.

To ja już pójdę.

Doczekam się odpowiedzi czy nie?

Marsz do mycia i spać!

Chłopaki!

Chłopaki, szybciej!

To chyba jego wujek.

Wygląda na to, że się wszystko wydało.

Po co się szarpiesz? I tak cię nie puszczę.

Chłopaki się będą śmiały, że mnie jak pierwszaka prowadzisz.

A nie uciekniesz? Nie.

Dobra, puszczę.

Gdzie te chłopaki z siódmej?

Nie wiem. Na każdej lekcji uczą się w innej klasie.

Wujku, ja już muszę do klasy.

Krzysiek...

Niżej, opuść nogę.

Tak, ty też załam się trochę.

No dobra. Uwaga, boks!

Tomek! Tomek!

Stop!

No, chłopaki, zacięcie macie fajne, ale umiejętności mało.

Takich ciosów nie wolno zadawać, bo za to cię sędzia z ringu wyrzuci.

Wygrać trudno.

Chodź, spróbujesz ze mną, zobaczysz, że ci będzie lepiej szło.

Lewy prosty, załam się. Raz, raz, raz!

Mocniej! I teraz prawą.

- Prawa! - Co się tu dzieje?!

Pani!

Co to wszystko ma znaczyć?

Dzień dobry, Małecki jestem.

Oddaj to.

Pan pozwoli ze mną.

- No, chłopcy, do zobaczenia. - Do widzenia!

Spokój.

Siadajcie, sprawdzimy obecność.

Rysuj, rysuj.

A dlaczego bez linijki?

Co to jest?

Jakie boki prostopadłościanu mają być?

- Równe. - Równe.

No więc teraz ja panu coś powiem.

Nie tylko jako nauczycielka młodzieży,

ale jako przeciętny człowiek

posiadający minimum poczucia piękna...

Teraz ja mówię, a pan będzie słuchał.

To nie jest żaden sport, jak pan powiada.

Wyrabia tylko brutalność. Tak jest, brutalność.

I przekonanie, że tylko siła jest coś warta.

Jaki przykład pan daje młodzieży,

odciągając ją od zajęć,

od właściwego celu, jaki im przyświeca,

gdy przychodzą do szkoły, by zdobyć wiedzę?

Jak pan śmie niszczyć w nich poczucie estetyki?

- Ale, pani dyrektor... - Żegnam pana.

A teraz

zobaczymy,

kto co narysował.

Łaszcz!

Do tablicy.

No i coś ty zrobił?

Możesz z tego zrobić chmurkę.

No pewnie. Różową.

No fakt.

To co może być różowego?

Różowe, różowa, różowy...

- Słoń! - Różowy? I to do tego na niebie?

- No tak. To może być róża. - Jeszcze lepiej.

Przecież mogła wylecieć z samolotu.

Ostatecznie mogła.

Co ty wyprawiasz?!

To moja wina, że te linijki są takie długie?

- Dam ci ekierkę. - Ekierka jest za krótka.

Teraz każdy ma swoje.

Proszę bardzo.

No nie! Mam tego dosyć!

Chyba teraz zapamiętasz, co?

Krzysiu.

Co ty wyprawiasz?

Brudnymi łapami się nie je.

Je się ustami, a nie łapami.

- Przepraszam. - Masz lekcje odrobione?

Jak nie odrobiłeś, to nigdzie nie pójdziesz.

- Akurat będziesz mi rozkazywać. - Właśnie, że będę.

- To co? Nie wypuścisz mnie? - Nie wypuszczę.

- To sam sobie wyjdę. - Wychodź.

Jesteś pod moją opieką, masz mnie słuchać, rozumiesz?

Nie rozumiem! Puszczaj!

Puszczaj! Nie puszczę! Złaź już!

Co wy wyprawiacie?!

- Mamo, on chciał wyskoczyć oknem! - Krzysiek!

Krzysiek!

Pomyślałeś, jaką krzywdę mamusi byś wyrządził?

Pomyślałeś o tym?!

Krzysiek, obiecaj, że to się już nigdy nie powtórzy.

- Obiecuję. - No.

Dostałam czekoladki.

Te, które lubicie.

Aśka!

Aśka!

Aśka!

Aśka!

Aśka, otwórz natychmiast!

Ja już się w tym domu w ogóle nie liczę!

Utopię się i będzie spokój!

Asiu, proszę cię, otwórz natychmiast.

Nie otworzę. Mam was wszystkich dosyć.

A z nim już dłużej nie wytrzymam.

Ciociu!

Ona zjadła wszystkie moje czekoladki!

Tak? To twoja wina! To twój wpływ na Asię!

Asiu, nie będę się na ciebie gniewać.

A Krzysiek dostanie za swoje!

Rzuca się bez przerwy z okna i w nagrodę dostaje czekoladki.

I to ma być sprawiedliwość?

Niedługo to będziecie go nosić na rękach.

Utopię się i będzie spokój.

No, jesteś nareszcie.

Gienek, to wszystko twoja wina.

- A cóż się znowu stało? - Krzysiek chce się rzucać oknem.

Aśka chce się topić.

Jeżeli ty z nimi nie zrobisz porządku, to...

Tatusiu, zostawiłam dla ciebie tylko jedną czekoladkę.

Nie gniewasz się?

Jej bezczelność przechodzi wszelkie granice.

Ale bardzo dobre. Gdzie ty to dostałaś?

Czytałem...

Co czytałeś?

Że w Szwecji

nie można bić dzieci.

Nawet własnych.

Wiecie? Chłopakom z 7b mają obniżyć zachowanie.

Tego mi już nie darują.

Ej, mały, chodź no tutaj.

Ja? Uważaj.

Do mnie mówicie? Do ciebie.

A to co? Nie pomożesz?

No, chwyćcie za pianino.

Razem, razem.

Hej, raz! Hej, raz!

Hej, raz!

Hej, raz!

Dzwonek na lekcje! Nie szkodzi.

Powiedzcie, żeście mi pomagali. Spóźnicie się - co to dla was?

Jeszcze dwa metry. Ostrożnie.

Żeby mi podłogi nie porysować.

Postaw.

W porządku. Jesteście lepsi. Co teraz?

Nie bądź szyba, nie pękaj.

Wcale nie pękam. Kto mówi, że pękasz?

- Wujka masz w porządku. - No, chłopcy.

Teraz na lekcje. Dziękuję, żeście mi pomogli.

Cześć. Cześć.

Zanim przystąpimy do dalszej historii Rzymu,

zrobimy sobie krótkie repetytorium rodziny julijsko-klaudyjskiej.

Napiszcie, kto dał początek rodu...

Co się stało?

Książka mi upadła i cała się podarła.

Ta książka była od pana od historii. Co ja mu teraz powiem?

Nie bądź szyba i nie pękaj. Załatwimy to, chodź.

NAUCZYCIEL: Spokój, cisza.

W usprawiedliwieniu ma być dokładnie napisane,

że Wilczyński i Garnczarek trzymali przez pół godziny pianino,

a ponieważ mdlały im ręce, musieli podłożyć książkę.

Jasne? Zrozumieliście?

Tak. Tak.

Nie bądź szyba i nie pękaj. Załatwimy to. Chodź.

Krzysiu, co się z tobą dzieje? Co ty robisz?

Zwisam.

Widzisz, prawdziwy mężczyzna nie powinien się załamywać.

Wiesz chociaż dlaczego?

Bo prawdziwy mężczyzna ma cywilną odwagę.

Pamiętasz Zdziśka Wiślickiego?

To ten bokser, który wypił szesnaście szklanek...

Wtedy na meczu chłopak się przełamał.

No, ale co? Brakło mu tej odwagi na dłużej.

A szkoda, bo mógł być z niego dobry bokser.

Bo widzisz, w życiu trzeba wiedzieć,

kiedy, gdzie i na co sobie można pozwolić.

Wszystko ma swoje granice.

Ile razy się podciągniesz?

Ja wiem? Z pięć razy.

Niedużo. Robimy zawody?

No to chodź.

Gienek!

Gienek!

Gdy po wodzie, gdy po lodzie

świat ucieka ci spod nóg,

zapamiętaj, zapamiętaj:

dzisiaj jeszcze dwa do przodu, trzy do tyłu.

Dwa do przodu, trzy do tyłu.

Dwa do przodu, trzy do tyłu.

Ale jutro, ale jutro...

Kiedy w szkole same dwóje

i nadstawiasz tyłek swój,

zapamiętaj,

zapamiętaj:

dzisiaj jeszcze dwa do przodu, trzy do tyłu.

Dwa do przodu, trzy do tyłu.

Dwa do przodu, trzy do tyłu.

Ale jutro, ale jutro...

Gdy zostaniesz sam jak palec,

grzbiet zginając losem swym,

zapamiętaj, zapamiętaj:

dzisiaj jeszcze dwa do przodu, trzy do tyłu.

Dwa do przodu, trzy do tyłu.

Dwa do przodu, trzy do tyłu.

Ale jutro, ale jutro...

Wiatr wypełni

twoje żagle,

horyzontem zmierzysz cel.

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.