All language subtitles for wesela i pogrzeby (malinarip)

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
nl Dutch
en English Download
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

I nie myśl!

Teraz będzie trudne!

Jeden, dwa, trzy, cztery...

Monolith przedstawia

I biodra...

I ruszaj, ruszaj, ruszaj...

I spróbuj wczuć się w rytm.

Właśnie tak!

Z przesadą.

Dobrze, teraz spróbuj sama.

WESELA I POGRZEBY

Dołączyła do nas powieściopisarz Sara Abrahamson.

Oto jej ostatnia książka.

/I jest ze Szwecji, /witamy więc w Norwegii!

/Mieszkałam w Norwegii przez /pewien czas.

/Ta powieść /"Najwspanialszy ze wszystkich...",

/trzeba powiedzieć że jest to /przełom w Pani twórczości.

/Ten fakt jest potwierdzony przez /ilość sprzedanych książek.

I nie jest tajemnicą, że ta opowieść oparta jest na zdarzeniach z Pani życia.

Główna bohaterka, Marianne,

która traci swoje jedyne dziecko,

które ty też utraciłaś.

- To... nie jest o tym. - To znaczy?

To znaczy to też jest o tym, ale tak naprawdę jest to bardziej o...

To jest o konflikcie między naszym uporządkowanym życiem

i naszymi pragnieniami, żeby coś się stało, coś nieprzewidywalnego.

Całkiem w nordyckim stylu, nieprawdaż?

Ale Pani rozwiodła się z Peterem Stromem wkrótce po tragedii, prawda?

Tak, ale...

Chodzi mi o to:

Czy trzeba to przeżyć osobiście,

aby historia miała oddżwięk emocjonalny i brzmiała autentycznie,

żeby była poznawalna dla innych?

Czy była potrzebna osobista tragedia, aby wyzwoliła w Pani artystę?

Idiotka.

Nie wiem...

Czy tak było...?

Sara!

- Badanie? - To nic takiego.

Nie mogę sobie przypomnieć jak to się nazywa.

Czy mogę zostać tutaj na noc?

Jest ono jutro tak bardzo wcześnie rano.

Chodzi ci o to, że szpital jest naprzeciwko...

- Co to właściwie za badania? - Nic takiego.

Muszą być ważne jeżeli przyjechałeś aż tutaj.

Minęło już trochę czasu.

Oczywiście, że możesz zostać na noc.

A tak właściwie to jak się miewasz? Jesteś głodny?

Wejdź do środka. Ja pójdę i zrobię zakupy.

Masz chłopaka?

Nie.

- Chyba nic w tym złego? - Nie. Ale ja nie mam.

Kto mieszka w piwnicy?

Byłeś tam na dole?

Wynajmuję ją. Musiałam z nią coś zrobić.

- Mężczyźnie. - I?

Nie wiedziałem, że masz problemy Finansowe.

Ale to nie dla pieniędzy.

Mieszka tutaj od miesiąca. Jest muzykiem.

Rzadko bywa w domu. Ledwo go znam.

Jest z Jugosławii. Nie, co ja mówię?

On jest Serbem. Tak mi się wydaje.

I pozwalasz jakiemuś Serbowi, aby przechodził przez cały twój dom?

Ty zaprojektowałeś to miejsce. Wiesz jaki ma rozkład.

- Więc on ma klucze do domu? - Oczywiście. On tutaj mieszka.

Chcesz żebym zamiast tego trzymała dla niego otwarte okno?

- Zwykle nie uprzedzam się, ale... - To nie twoja sprawa.

To co dzieje się w tym domu, nie powinno już ciebie obchodzić.

- A co się dzieje? - Nic.

Muszę się przyznać, że właściwie to mi się podoba.

- Co? - Że się martwisz.

Wraca do domu w nocy i słyszę jak przechodzi koło mojej sypialni...

Oczywiście troszeczkę się boję.

To dziwne. Tak naprawdę to go nie znam,

ale opowiadam mu o rzeczach, o których nigdy nikomu nie mówiłam.

A tak a propos potrzebuję architekta.

- Architekta? - Tak.

Potrzebujesz dekoratora wnętrz.

Na przykład ta lodówka. Co spowodowało, że kupiłaś nową lodówkę?

- Stara się popsuła. - Była zrobiona na zamówienie.

Ale się popsuła Piotrze. Miała prawie 10 lat.

Nawet lodówki robione na zamówienie psują się po 10 latach.

Niesamowite. Niczego się nie nauczyłaś.

- O co ci chodzi? - Naprawdę nic nie widzisz?

- Widzieć co? - Wysokość tej nowej lodówki...

Oczywiście: "Ona niszczy cały wystrój."

Nie tylko estetycznie.

Zasłania światło. To wszystko ma swój sens.

Zepsuła się w Sobotę. To jest jedyna jaką mogłam znaleźć.

- Musisz ją zwrócić. - To nie będzie takie łatwe.

"Jest za wysoka dla mojego byłego męża. On jest architektem."

Postaram się następnym razem o tym pamiętać.

Tęsknię za ludźmi, Piotrze.

Ciemne, brudne ulice miast i hałas, hałas ludzi.

Kiedy objeżdżałam kraj promując swoją książkę...

Uderzył piorun, kiedy nasz samolot podchodził do lądowania.

Nie mogliśmy wylądować. Nie było światła na pasie startowym.

Przez kilka okropnych sekund myślałam, że samolot się rozbije.

Miałam dla siebie cały rząd miejsc, tak jak lubię.

Nie musieć z nikim rozmawiać, być samemu ze swoimi myślami...

Ale przez tych kilka sekund...

najgorszą rzeczą było to, że byłam sama.

Chciałam się przesiąść,

żeby być koło innej ludzkiej istoty.

Potrzebujemy siebie.

Nawet ludzi, których nie znamy.

Masz whiskey?

Mam.

Ta mapa musi być już antykiem.

Nie wiem już gdzie są granice.

To dziwne, kiedy widzę albo słyszę coś w tym stylu, czuję...

Czujesz co?

Czy mówiłam ci o mężczyźnie ze schodów z naprzeciwka ulicy?

Jakiej ulicy?

Jak ona się nazywała? Nieważne. To było wtedy kiedy byłam studentką.

Chodziliśmy do takiego miejsca, które było prowadzone przez Jugosłowian.

Miało one wątpliwą reputację.

- Dlatego lubiłaś tam chodzić? - Tak, było trochę straszne.

Ten mężczyzna siedział i nas obserwował.

Obserwował ciebie.

Mówiono że jest malarzem. Przez jakiś czas mieszkał w Szwecji.

- Nigdy z nikim nie rozmawiał. - Skąd wiesz?

W każdym bądź razie, nie wtedy kiedy tam byliśmy. Ale to nie to...

Mów dalej.

Śledził mnie, kiedy wieczorami wracałam do domu.

Siadywał na schodach, które były naprzeciwko mojego domu.

Widziałam go z okna.

Siedział tam aż usnęłam.

Zasypiałaś w oknie?

Moje łóżko było na strychu, którego okno wychodziło na ulicę.

Każdej nocy... Moi znajomi chcieli żebym to zgłosiła.

Myśleli, że on może być niebezpieczny.

I bałam się go.

Każdej nocy myślałam: Jutro zadzwonię na policję. Ale nigdy tego nie zrobiłam.

Nie, tobie się to podobało.

Leżałam w łóżku i nie mogłam zasnąć...

To zaczęło być obsesją.

Zaczęłam chodzić do tego miejsca prawie co wieczór, nawet sama.

Żeby to się powtarzało.

Jednej nocy...

Zapaliłam światło, żeby mógł mnie zobaczyć.

Wtedy on wstał i przeszedł przez ulicę.

Słyszałam każdy jego krok, kiedy wchodził po schodach.

Podeszłam do drzwi, otworzyłam je i go wpuściłam.

Nic nie powiedział, tylko zdjął ubranie.

I kochaliśmy się całą noc.

Chyba nigdy do nikogo nie czułam takiej bliskości.

Potem usłyszałam, że wyjechał do domu.

Tak bywa, prawda?

Nigdy się nie odezwał?

Tak, otrzymałam paczkę z Jugosławii. Obraz.

Ten którego nie chciałeś powiesić na naszej ścianie.

Pamiętasz? Ten romantyczny.

Patetyczny nie romantyczny.

Do czego potrzebujesz architekta?

On też chce to wynająć.

- Na próby. - Na próby?

Mówiłam ci, że jest muzykiem. On chce to dla swojej orkiestry...

- Tutaj nikomu nie będą przeszkadzać. - Oprócz ciebie.

Chcę żeby mi przeszkadzano.

Możemy tutaj wstawić nowe drzwi. Tak będzie dobrze.

Wtedy nie będą musieli przechodzić przez pokój dzienny.

- Drzwi tutaj? To niemożliwe. - Dlaczego?

- To zrujnuje cały wystrój. - Zapomniałam o wystroju.

- Z zewnątrz wyglądałoby to absurdalnie. - Absurdalnie?

Rób jak chcesz. To twój dom. Ta piwnica to był twój pomysł.

Ten niższy poziom to był beznadziejny kompromis.

Wyobraźcie sobie, zmusiłam Piotra Stroma do kompromisu!

W innym przypadku, gdzie by się pomieściły wszystkie twoje rzeczy?

Nie pomożesz mi... proszę? Zrób tylko szkic.

- Żebym mogła to zgłosić. - Nie.

- Nie potrzebujesz mnie do tego. - Jest różnica.

To jest pilne. Powiedziałam im, że będą mogli już zaczynać.

Orkiestra i muzycy... Czyż nie jesteś pisarką?

Trudno jest zacząć. To jest tak jakbym na coś czekała.

- Na co? - Nie wiem.

Na tragedię?

"Czy była potrzebna osobista tragedia"?

Widziałem ten program. Był okropny.

Saro, trzymaj się z daleka od dziennikarzy.

W jakimś sensie miał rację.

Książka była sukcesem, ponieważ była tak osobista.

Nie spodziewałam się tego pytania.

I czułam się winna z powodu pieniędzy.

Więc on miał rację?

Krystian musiał umrzeć, żebyś napisała dobra książkę?

Nie to chciał powiedzieć.

Jak mogłeś o czymś takim pomyśleć? Czy ty zdajesz sobie sprawę co ty mówisz?

Wykorzystałaś osobistą tragedię, żeby zrobić pieniądze. O to mu chodziło.

- Zwariowałeś? - Jak bardzo możesz być naiwna?

Chryste! Ty i ta twoja cholerna estetyka!

Mogłeś zaprojektować poręcze do tych cholernych schodów!

To definitywnie jest twoja najgorsza książka. Jedna z gorszych.

Język jest kiepski. I jest prywatna nie osobista.

Dlaczego jesteś taki surowy, Piotrze?

Jest różnica pomiędzy prywatną a osobistą.

Dlaczego jesteś taki... Nie jestem taka jak ty. Przepraszam.

Może jestem całkiem mierna?

Tak, może jestem.

I już mnie to nie obchodzi, jeżeli jestem.

Skończyłam już z tym ciągłym przejmowaniem się.

- To jest wulgarne. - Patetyczne, pretensjonalne. Nazwij to jak chcesz!

Ale ta książka prawdopodobnie uratowała mi życie.

Mój stan psychiczny.

Uratowała moje finanse. I twoje.

Umożliwiły mi wykupienie ciebie. Łatwe pieniądze.

Dlaczego nigdy nie odwiedzasz jego grobu?

- Co? - Całkowicie zarósł.

O co ci chodzi?

Jesteś taka burżuazyjna. Pomyślałem, że jest to dziwne, że go opuściłaś.

Zabieram swoich nowych studentów na ten cmentarz co semestr.

Potem poszedłem odwiedzić jego grób.

To wszystko.

- Nie mogę znieść tego miejsca. - To jest architektoniczna perełka.

- Nie jest okropny. - Jest piękny.

Ty chciałeś go tam pochować. Nigdy nie mogłabym tam płakać.

To dlatego jest tak dobry. Unikanie całego tego sentymentalizmu.

Czy smutek jest sentymentalizmem, Piotrze?

Ckliwe uleganie?

To nie jest o estetyce.

Piotrze, nasz syn nie żyje, a my pochowaliśmy go w miejscu...

Ty go pochowałeś w miejscu, gdzie nikt nie może płakać.

Czy kiedykolwiek tam płakałeś?

Czy płakałeś w ogóle od czasu, kiedy umarł Krystian?

Tam wszystko jest takie przejrzyste. Ta prostota, ta cisza...

- Wszystko to co nie jest smutkiem. - Bez błahego wtrącania się...

Błahe? Co jest błahe? Uczucia? Życie?

Zina?

- On się dowiedział. - Kto?

Mój mąż. O tych lekcjach tańca. Jest wściekły.

- Myślałam że jest... - Wrócił wczoraj w nocy.

W takim humorze może zrobić wszystko. Czy możemy tutaj zostać do jutra?

- Bogdan powiedział, że możemy skorzystać. Z jego pokoju. - Bogdan? Gdzie on jest?

W mieście. Pracowaliśmy razem. Czy możemy, proszę?

Oczywiście, że możecie.

Jesteś dobrą kobietą. Bogdan ma rację.

Przepraszam panienko, to nie jest dobry pomysł.

Piotrze nie wtrącaj się. Ona ma kłopoty.

Niedaleko jest hotel. Weż swoje dzieci i tam przenocuj.

Mam pieniądze. I wiem gdzie jest hotel.

Zina, może tak będzie najlepiej.

Pokój Bogdana nie jest wygodny. To jest Piotr, mój mąż.

On dzisiaj tutaj nocuje.

Przyjdź jutro, coś załatwię.

Ona uczy tańca brzucha.

Czy nie masz dość problemów?

Czy ja mam? To ona ma problem.

Kiedy ona się wprowadzi, nie będziesz mogła się jej pozbyć.

Właściwie co to są za badania?

- Potwierdzą mój geniusz. - Piotrze! Co to jest!

Nowotwór. Nowotwór mózgu.

W moim móżdżku.

Dlaczego nie powiedziałeś?

Nikomu nie powiedziałem.

Nie powiedziałeś Helen?

Ani Helen, ani Cecylie, ani Siri.

I Kai też nie.

Tylko tobie.

O Boże. Tak mi przykro Piotrze.

Może nie powinieneś był pić.

- To znaczy przed badaniami. - Powinienem był wypić więcej.

Alkohol nadal będzie rano w twojej krwi.

To jest takie obrzydliwe.

Piotrze...

Proszę...

Oczywiście jutro z tobą pójdę.

Jestem obok w pokoju.

Dobranoc.

- Czego chcesz? - Nie powiedział mi...

- Czego? - Że byłaś w ciąży.

Dlaczego on był w twoim domu? Co on tam robił?

Oprócz tego, że popełnił samobójstwo.

Miał umówioną wizytę w szpitalu.

- Wiesz, mieszkaliśmy obok szpitala. - Wiem.

Chcesz trochę?

On musiał przejść kilka...

Jak to powiedzieć? Kilka badań.

Jakie badania?

On miał... nowotwór. Nowotwór mózgu.

Nie... Nie wierzę w to.

Nie wiem. Myślałam, że może...

Chcesz żebym pomogła tobie z formalnościami?

Podobałoby ci się to, prawda?

Podobało?

Przepraszam.

GRABARZ

/- Mam złe wieści. /- Czy to Krystian? To Piotr.

/- Nie ma go? /- Skąd wiesz?

On zawsze miał dużo pomysłów. Zawsze znikał.

W jego pierwszy dzień w szkole, nie mogliśmy go znaleźć.

Krystian musiał wziąć dzień wolny, żeby go znaleźć.

On mu tego nigdy nie wybaczył.

Krystian nigdy nie opuścił dnia w pracy.

Piotr nie żyje.

Tak...

Pogrzeb jest we wtorek.

Masz syna, prawda? Wydaje mi się, że jest on już młodzieńcem.

Miałam... Piotr i ja mieliśmy syna. Pamiętasz? Małego Krystiana.

Oni są do siebie podobni, prawda? Piotr i mały Krystian.

To prawda. Byli.

Teraz obaj nie żyją.

- Przynajmniej ty masz Helen. - Helen?

Ona jest taka piękna!

Często widzę ją w czasopismach.

Helen jest żoną Piotra.

Chyba mi się wszystko myli, prawda?

Jestem pewna, że położyłam to gdzieś tutaj...

Tutaj jest!

Kim jesteś?

Nie znamy się, ale Piotr...

W porządku. Chodź, wejdżmy do środka.

Kaia, prawda?

Właściwie to co was łączyło?

On był pierwszą...

Pierwszą osobą, która naprawdę zobaczyła mnie taką jaka jestem.

Byłaś jego kochanką?

Powiedział, że jesteśmy pokrewnymi duszami.

On wierzył w prostotę.

Rozumiałam te rzeczy. To jest takie niesprawiedliwe!

Ale rozumiem, że on nie mógł żyć z taką straszną chorobą.

Najprawdopodobniej, Piotr nie miał nowotworu.

To było coś, co on przypuszczał, albo czego się bał.

Więc co to było?

Nie wiem. On po prostu popełnił samobójstwo.

To niemożliwe. On kochał życie.

To nieprawda. Ty kłamiesz!

On był chory.

Nie. Najprawdopodobniej nie.

On by tego nie zrobił gdyby nie był chory.

Jestem tego pewna.

Ale on już nie żyje.

Kto to był?

Moja znajoma.

- Czy ona tutaj mieszka? - Nie.

- Czy ona wie co się stało? - Właśnie jej powiedziałam.

Czy ona znała Piotra?

Nie.

To dlaczego ona płacze?

Nie wiem. Może dlatego, że ja go znałam.

Ale ty nie płaczesz?

Nie, nie płaczę.

Jesteś głodna?

Tyle miał jeszcze do zrobienia.

Nic nie miało być zatajane.

Nigdy za mało, nigdy za wiele. Tyle ile było potrzebne.

On zawsze szukał wewnętrznego piękna.

A ożenił się z modelką.

Ale nie mógł darzyć jej głębokim uczuciem.

Skąd wiesz?

- Nigdy o niej nie mówił. - Może to nie jest takie dziwne, prawda?

Ona wyglądała na wyrachowaną i dwulicową.

Całkowicie powierzchowna.

On się z nią ożenił. Miał z nią dziecko. I ona spodziewa się następnego.

To miałam na myśli. Ona jest wyrachowana.

Ale tym razem źle wykalkulowała.

Myślę, że jest dobrą matką.

/Piotr Strom nie żyje. /Miał tylko 53 lata.

/Zapamiętamy tego architekta /za jego radykalne, nowe projekty.

/Za centrum w Oslo, /które wywołało zażartą debatę,

/jak połączyć zasady architektoniczne /z codziennymi potrzebami.

/Jego minimalizm może być /zauważony w siedzibie rady nordyckiej

/i w nowym budynku Opery /w Helsinkach.

Chcę zobaczyć, gdzie to się stało.

W porządku. Wiedziałam o tym. On mi powiedział.

On nie miał przede mną żadnych tajemnic.

On miał ich tak wiele. Myślę, że był uzależniony.

Teraz to już nie ma znaczenia. Pokażesz mi?

- Jesteś pewna? - Tak, czy to jest na dole?

Nie, poczekaj! Jeszcze nie posprzątałam.

Chodźmy, pójdziemy na górę.

Czy to jest konieczne?

Proszę...

- To te podgrzewanie podłogi. - Co?

To powoduje że krew przykleja się do podłogi. To niemożliwe!

Och to ty.

Widzisz, mój mąż Piotr nie żyje. Proszę.

To jest Bogdan. On tutaj mieszka.

Rodzina?

To jest Helen, żona mojego męża.

A to jest Kaia.

Piotr był moim nauczycielem.

Architektury.

Ona była jego kochanką.

Musicie mi wybaczyć ale jest tutaj moja orkiestra.

Powiedziałaś, że będziemy mogli zacząć.

Przepraszam.

Proszę nie hałasujcie.

Przejdźcie od razu...

Tutaj...

To jest moja Orkiestra do Ślubów i Pogrzebów.

Czy chcecie posłuchać trochę muzyki?

Totalna katastrofa.

W porządku.

O mój Boże, Lizzie śpi w samochodzie! Muszę iść.

Możesz tutaj zostać, jeżeli chcesz.

- Muszę jutro iść do pracy. - Już?

Muszę. Inaczej stracę kontrakt.

To jest dla Matexa. Wiesz, ubrania dla kobiet w ciąży.

Próbowałam do nich zadzwonić, ale...

Muszę tam jutro być albo będzie to ktoś inny. Ktoś młodszy.

- To jest gówniany interes. - Przykro mi. Co mogę powiedzieć?

Dlaczego wyszłaś za niego za mąż?

Nie wiem.

Już dobrze. Mama już jest.

Czy jest ciężko?

Jakoś to znoszę, ale...

Tęsknię za dziećmi.

Ale możesz mieć jeszcze jedno.

Nie jesteś jedyną osobą, która nie staje się młodsza.

Poza tym... mam dziecko.

Tyle że go nie ma. To znaczy tutaj.

- Tak mi przykro. - Nie powinno być ci przykro.

Jesteś pewna, że nie chcesz zostać?

Tak.

Dziękuję, Saro.

Muszę z nią porozmawiać. Czy ona jest na dole?

Do diabła z Matex. Do diabła ze wszystkim.

Chodź, pozwól mi... Proszę...

- Niedźwiadek śpi, - Niedźwiadek śpi,

Niedźwiadek śpi,

w swoim przytulnym, starym legowisku.

Tak.

Przepraszam. Kuchnia jest zamknięta.

Nie szkodzi. Nie jestem głodna.

Jeśli masz ochotę to możesz tutaj zostać. Muszę posprzątać kilka stolików.

- Czy napije się Pani trochę wina? - Nie, dziękuję. Prowadzę.

- Może szklankę wody? - Oczywiście.

Dziękuję.

Czy macie jakieś wolne pokoje?

Jestem pewien, że mamy.

Zapomniałem. Nie ma prześcieradła. Przepraszam.

Przepraszam, że przeszkadzam, ale...

Nic nie szkodzi.

Wiem, kim Pani jest.

Więc kim jestem?

To znaczy... moja mama panią czytała.

To znaczy pani książki.

To jest jej hotel. Teraz. Wszystko.

Kupiła go, kiedy umarł mój tata.

On miał okropne bóle w plecach.

Pod koniec nie mógł już tego znieść.

Lekarze się poddali.

Pewnego dnia wszedł na 6 piętro i wyskoczył przez okno.

To wystarczyło.

Próbował wcześniej z 2-go piętra.

Ale to tylko pogorszyło stan jego pleców.

A twoja mama?

Dla niej nie jest to takie łatwe. Jest teraz w szpitalu.

Ale lubi pani książki.

Szczególnie tą o rozpaczy.

- Ona powiedziała, że jest o rozpaczy. - Ta ostatnia?

To nie jest zupełnie o rozpaczy.

Ale tak wyszło w każdym bądź razie.

To nie było to co ja zamierzałam.

Zawsze jest tyle sposobów na interpretację tego co się stało.

Nie ma linii prostych... to znaczy nic nie jest proste.

To nigdy nie jest jedna rzecz, nawet jedna na raz.

Tyle rzeczy się dzieje.

Ona chciała, żebym ją przeczytał.

Ale nie mogłem.

Nie czytaj.

Tyle jest nieszczęść.

Jest.

Czy ma Pani dzieci?

Czy pójdziesz ze mną do łóżka?

Kaia? Co ty zrobiłaś?

Co za świnia! Nie można się tak zachowywać!

Czy to Bogdan?

On? On śpi, tak mi się wydaje. Sprawdź w piwnicy.

Kupa kochanek, kochanków też.

- Kochanków? - Nie jestem uprzedzona, ale...

- Co tutaj się stało? - Ona mi wszystko powiedziała.

- Kto? - Helen.

Co Helen wie o Bogdanie?

Peter! Ona wie wszystko. Znała wszystkie szczegóły, kochankowie!

- Peter? - Tutaj muszę postawić na swoim.

Pokrewne dusze i czystość, do diabła z tym...

Prostota!

On po prostu miał bzika na punkcie seksu!

Uzależniony! O tak. On był chory!

- Nie był całkiem zdrowy, ale... - Cholerny sukinsyn!

- Nie, on nim nie był. - Tak.

Byłam oszukiwana.

Peter nie był ani sukinsynem ani świętym.

- Był zwykłym dziwkarzem. - Był zwykłą ludzką istotą.

Czy ja jestem dziwaczką, że nie pieprzyłam się na wszystkie strony?

Nie.

Zboczeniec to dobre określenie. Nie mogę tego znieść!

Cały czas mam to przed oczami.

Pewnie wy też ze sobą spaliście!

Tak.

Byliśmy małżeństwem przez 15 lat!

Kto by pomyślał? Właściwie nie widać żebyś się smuciła.

Co ty wiesz o moim smutku?

Przepraszam.

Miło usłyszeć, że jest ci przykro.

Powiedziałaś jak tu przyszłaś, że on ciebie widział, poznał ciebie.

- Pieprz to. - Ty w to uwierzyłaś, prawda?

- Tak, wtedy. - Będę to nosiła w swoim sercu.

Piotr nie był zboczeńcem. To ulga, że nie był tak cholernie czysty.

Ty nigdy nie miałaś go dla siebie. On był żonaty. Co się zmieniło?

Nigdy nie zaufam mężczyźnie.

Piotr ciebie nie zawiódł.

Ty zrobiłaś z niego boga... a bóg oczywiście nie może się tak zachowywać.

Cholerny idiota!

Znałam Piotra dłużej od ciebie. Piotra Stroma architekta.

Nigdy byś nie kupiła lodówki, która jest za wysoka, prawda?

Znałam go zanim to było istotne.

Boże, rzeczy które pamiętam.

Kochał robić zakupy. W supermarketach, w dużych sklepach.

Na przykład, kiedy podróżowaliśmy

zamiast muzeów, zwiedzaliśmy sklepy z narzędziami...

Na całym świecie. I to on robił zakupy.

Wiem gdzie one wszystkie są, wszystkie duże sklepy.

Te, które mają po kilka pięter. Ale nie wiem gdzie są muzea.

Przechodzenie przez cło w drodze powrotnej do domu...

Ale on nie chciał żeby te rzeczy były blisko niego.

Musieliśmy wynajmować miejsca na skład od różnych sąsiadów.

On się wstydził tych wszystkich rzeczy więc musieliśmy je chować.

Dlatego wybudowaliśmy tutaj tę Piwnicę,

której on też nie chciał.

Właściwie to on był bardzo chciwy.

O wszystko.

Chciwy minimalista.

Widzisz?

Ale nigdy w tym samym czasie.

Nie, taki był Piotr. Bawił się w chowanego sam ze sobą.

Co za gra.

To było jedno albo drugie, nigdy razem.

Nigdy nie szedł na kompromis pomiędzy chciwością a minimalizmem.

Na koniec nie mógł znieść tego chaosu jakim jest życie.

Co jest ludzkie. Ponieważ właśnie chodzi o to. O kompromis.

Może to czego my naprawdę potrzebujemy, to umiejętność dostosowania się.

- Dostosowania się do czego? - Do naszego własnego rozwoju.

Żeby być lepiej przygotowanym, kiedy życie wywraca się do góry nogami.

Reguły i przepisy nie są pomocne.

Czy wierzysz w Boga?

Nie wiem. Ale jeżeli nie ma Boga,

to jest to istotne abyśmy go sobie stworzyli.

- Po co? - Dla ochrony.

Czy Piotr by to zrobił gdyby wierzył w Boga?

Piotr jako wierzący? Nie. Trudno go sobie wyobrazić na kolanach.

Ignorował to czego nie rozumiał. Piotr musiał wiedzieć.

Oczywiście zawsze możemy mieć nadzieję.

- Na co? - Że Bóg istnieje.

To znaczenie jest...

nie tyle utracone ile schowane.

- Ale może my oczekujemy za dużo. - To znaczy?

Powinniśmy być zadowoleni z tych kilku chwil które doświadczamy.

Może.

Te momenty...

Bogdan... Gdzie jest Bogdan?

Pewnie śpi. Kompletnie się upił.

Powinnaś go była zobaczyć z Ziną.

Nigdy nie widziałam żeby ktoś tak tańczył jak tych dwoje.

On jest wspaniały. Czy tobie to przeszkadza?

Nie...

Że mieszka u ciebie w domu kiedy jest tak w tobie zakochany?

- Dlaczego tak mówisz? - Bo wiem.

Wydaje się, że wiesz wszystko.

To nie jest trudne do zrozumienia.

Czy jesteś głodna?

- Czy mogę wziąć prysznic? - Tak, oczywiście.

Dam ci ręcznik.

Cholera...

/Sara!

Sara!

Przynieś wiadro i mokry ręcznik.

- Czy mogę je pożyczyć? - Oczywiście.

Myślisz, że możesz się zając Lizzie?

- Nie mogę stracić tego kontraktu. - Tak.

Jesteś pewna? Dziękuję.

- Do widzenia. - Do widzenia.

Czujesz się lepiej?

To tylko wymioty.

Czy nie mieliśmy się dostosować?

- Czy ty nigdy nie miałaś kaca? - Nie takiego.

- Ona nigdy nie była pijana. - Tego nie powiedziałam.

Przepraszam za to.

Śmierdzi. Posprzątam.

To dziwne ale przypominasz mi mojego ojca.

- Wspaniały człowiek. - Czy jest Serbem?

- Nie, kaskaderem. - Co?

To taka osoba co wykonuje wszystkie trudne rzeczy w filmach.

Kiedy to jest zbyt niebezpieczne dla aktorów.

Na przykład wypadki samochodowe.

Nie wiem ile wypadków samochodowych zrobił.

On by dla ciebie wypadł z łóżka gdybyś był aktorem.

- I bardzo elegancko. - Przyprowadź go.

Może on mógłby mieć za mnie kaca?

Myślę, że jestem gotowy zapłacić mu dużo za mój ból głowy.

On nie żyje.

Miał wyskoczyć z okna płonącego budynku.

- Ale się zaczepił. - Podczas kręcenia?

Pewnie, film nawet zdobył Oskara.

Lepiej?

Cześć.

- Czekałem na ciebie. - Wiem.

Chodź.

Zwariowałeś! Nie mamy zgody...

Posłuchaj...

Co jest?

Czy chcesz mieć ze mną dziecko?

Możemy się pobrać.

Wojna się skończyła.

A Serbia jest pięknym krajem.

- Naprawdę jesteś wariatem. - Oczywiście, że jestem wariatem.

Napisy: RMR s.c.

SUBrip .:MALINA:.

>> Napisy pobrane z http://napisy.org >>>>>>>> nowa wizja napisów

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.