All language subtitles for mmdaa

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian Download
cs Czech
da Danish
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

MAGICZNE WAKACJE

Hej, Theo. Strasznie tu ciemno.

- Robisz magiczne sztuczki? - Nie.

Dawno żadnych nie robiłeś.

To chyba zapomnę o tym, co przyszło do ciebie pocztą.

A co przyszło?

Zaproszenie, byś pojechał do takiego miejsca... Instytutu Magii.

Jest w górach. To intensywny, pięciotygodniowy kurs...

Wiem, czym jest Instytut Magii.

Bez przerwy rozmawiałem o nim z tatą.

INSTYTUT MAGII

Jest w tobie głos, który mówi:

„Chcę być magikiem”.

Witaj, Theo.

Skąd zna moje imię?

Skąd znam twoje imię? Było na twoim podaniu.

Jestem skarbem narodowym, nazywam się Roy Preston i też słyszę głosy.

Jakieś ileś tam lat temu założyłem Instytut Magii,

konserwatorium dla młodych, obiecujących magików.

Tutaj najsłynniejsi magicy nauczą cię siedmiu rodzajów magii.

Manipulacji.

WALET TREFL

Przewidywania.

Przywracania.

Znikania... i pojawiania.

Przenikanie ciał stałych.

Ucieczki.

Lewitacji.

I będziesz mógł występować

w słynnym na świecie Teatrze imienia Roya Prestona.

I zbudujesz trwałe relacje z innymi młodymi magikami.

Nawet z tymi dziwnymi. Bo tu wszyscy jesteśmy dziwni.

Fajny ptak, Randallu.

Ale nie wierz mi na słowo, przyjedź i się przekonaj tego lata.

Magiczny obóz brzmi fajnie, co?

To nie jest „magiczny obóz”. To Instytut Magii.

Jest bardzo sławny.

Ale nie wiem.

Powinienem zostać w domu.

Potrzebujesz mnie do koszenia trawnika i zabawiania Camerona.

Dam sobie radę. I nie jesteś zabawny.

Pomyślałam, że cię to zainteresuje, ale jeśli nie, to okej.

Zaczekaj.

Tata zawsze mówił, że chce, bym tam jechał.

Pewnie złożył za mnie podanie, zanim... no wiesz.

Jeśli poświęcił czas, by je złożyć, może powinienem...

Możesz spędzić lato kosząc trawnik

albo ucząc się magii od najlepszych magików.

NAGRODY CYLINDRA I ZŁOTEJ RÓŻDŻKI

- Masz bilety? - Kochanie.

- Nie mam biletów. - Ty masz!

„Najlepszy magik tego pokolenia”. No jasne.

Będziemy oglądać Penna i Tellera w Rio.

Super.

Wczoraj widzieliśmy Krisa Darkwooda. Był nieziemski.

Sprawił, że zniknął posąg Dawida z hotelu Caesars.

Wciąż nie mogę dojść do siebie.

Kristina Darkwood ma najlepszy pokaz w Vegas.

Nie jest oszałamiający. Nie wyrwie cię z butów.

Rety. Co pani tu ma?

Zupę!

Przepraszam. Przysięgam, że miałam tu 20 dolarów.

Gdzie się podziały? Może tu. Poszukam.

O rety. Tu też nie ma.

Tu jest.

- Znalazłem. - Wielkie dzięki.

Może mi pan wydać 12?

Ostatni raz byłem miły.

„Miły” to chyba przesada.

Roy. Hej. Co ty tu robisz?

Vegas, słonko.

Zawieziesz mnie na Hope Street 123?

Jak interes?

Spełniam marzenie.

Ostatnio nauczyłem się nowej sztuczki: „Uber tnie moje wypłaty na pół”.

Masz szczęście, bo szukam opiekuna na tegoroczny obóz.

David Blaine się wycofał i od razu pomyślałem o tobie.

- Naprawdę? - Tak.

David Blaine się wycofuje, a ja jestem drugi na liście.

Nie powiedziałem, że jesteś drugi na liście.

Powiedziałem, że o tobie pomyślałem.

Jesteś gdzieś pod koniec listy.

Doceniam szczerość, ale nie zajmuję się już magią.

Od dawna tego nie robię. Odkąd Darkwood...

Tak. Przykro mi i nie dziwię ci się.

- Serio? - Nie.

Nie da się kochać magii z całego serca,

jeżeli to serce jest złamane.

I oto mamy związany z magią wyświechtany tekst, który brzmi mądrze,

ale nic nie znaczy.

Brakuje mi ich, ale nie wrócę.

Kris wraca tego lata.

- Darkwood? - Tak, Kris Darkwood.

Ona miałaby swój domek i ja miałbym swój domek?

I współpracowalibyście ze sobą, ucząc młodych magików.

A Cylinder? Wciąż go organizujesz? Domek kontra domek, zwycięzca zgarnia wszystko?

Tak, przecież wiesz, jak działa konkurs Cylindra.

Świat Parówek. Nieźle. Mam nadzieję, że masz rezerwację.

Przemyśl to.

Bo wiem, że możesz sprawić, że powiedzą...

„Wow”.

Dobry jest.

Zapomniałem telefonu. Możesz mi go podać?

To byłby niezły koniec przedstawienia.

Wiesz, ile musiałem kupić hot dogów, by mi pozwolili zrobić to ze znakiem?

Sto. I nie jestem z tego dumny, ale zjadłem 14.

- Jesteśmy. - Dobrej zabawy.

- Miłej zabawy. - Pa, dziewczynki.

Pa!

To są ci słynni magicy?

- Wyglądają jak banda ner... - Nowych przyjaciół.

Powtórz raz jeszcze.

Trujący bluszcz ma trzy listki w kształcie migdała, kolor zielony do czerwonego,

często rośnie przy źródle wody.

Często, ale nie zawsze, Nathanie. Skup się!

Matko, ojcze, mam EpiPen, prometazynę

i bransoletkę z napisem „alergia na orzechy”.

A do tego filtr moczu, gdyby mnie gdzieś uwięziono

i musiałbym pić własny mocz.

Zrobiliśmy, co mogliśmy.

Pamiętaj, niczego się nie bój.

Bój się wszystkiego.

Gdzie króliki? I o której godzinie je przytulamy?

Ja też uwielbiam króliki.

Są pyszne.

Chodź, synu.

Naprawdę muszę nosić muszkę?

Jakbym nosił na szyi znak „kopnij mnie”.

Bez muszki jesteś po prostu zwykłym magikiem.

Ale ty jesteś synem Korneliusa Kesslera, króla wśród magików.

Pamiętaj, nic poniżej poziomu Złotej Różdżki.

Gdybyś mnie potrzebował, będę w Branson.

Twój ojciec kazał mi powiedzieć, żebyś się dobrze bawiła.

Kazał też zrobić to.

A mama kazała zrobić to.

Jeden, dwa.

Jak zawsze proszę,

ponieważ to ja będę cię szukał,

żebyś nie uciekała, tak jak uciekałaś z innych obozów.

Może weź w nim udział.

Niczego nie obiecuję.

Może sprawimy, że zniknie to zachowanie.

Wrócił Andy Duckerman!

- Dokąd to? Jestem tutaj. - To Darkwood!

Cześć! Jak się macie? Dziękuję.

Cześć. Lubicie magię?

Muszę się zapisać.

Nie wiem, czy to moje miejsce. Bawię się kartami w pokoju.

Wiem, że się boisz, ale pamiętaj, dlaczego tu przyjechałeś.

Ja też za nim tęsknię.

Ale zadam ci jedno pytanie.

Kochasz magię?

Możemy stąd jechać, nim zdziwaczeję?

Nie martw się o swój pokój.

Nie zaproszę tam więcej niż dziesięć osób na raz.

Legenda głosi, że wiele lat temu,

Roy Preston, najlepszy magik,

który również stepuje, zniknął w tym budynku

i jeśli będziecie głośno krzyczeć, to znowu się pojawi.

Witajcie w Teatrze imienia Roya Prestona.

Możecie zaklaskać dwa razy?

Możecie tupnąć nogami?

A teraz to połączcie. Tak.

Skąd wszyscy to znają?

Brawo. Bardzo dobrze.

Witajcie na ostatniej letniej sesji instytutu.

Tego lata naprawdę się postaracie,

a potem postaracie się jeszcze bardziej.

A domek, który postara się bardziej niż najlepiej, jak potrafi

podczas finałowego występu

wygra prestiżową nagrodę Cylindra.

A młody magik, który zostanie uznany za najbardziej utalentowanego...

wygra Złotą Różdżkę.

Ja wygrałem trzy.

Prowadzić was w tej podróży odkrywania siebie i magicznych zdolności

będą jedni z najlepszych magików.

Domkowi Pików przewodzi Xerxes!

Witajcie w lecie śniegu.

Domkowi Trefli przewodzi Lena Lambert!

Kto odważy się napić z magicznego kielicha?

Strasznie.

Naszego kolejnego magika nie trzeba przedstawiać,

Domkowi Karo przewodzi, Kristina Darkwood!

Abrakadabra, mali ludzie.

To liny, rzecz jasna. Błagam.

Widzę was. Znam wasze marzenia.

Kim chcesz zostać? Powiedz sąsiadowi.

Wyszeptaj mu to do ucha.

Czyżby...

Nickiem Jonasem?

Nie.

Marzę by być Jonasem Salkiem, nie jednym z braci Jonas.

- Kim? - Jesteś pewien?

Nick Jonas jest uroczy. Można się zapatrzeć w te oczy.

Tak, jest przystojny, ale przykro mi, powiedziałem Jonas Salk.

Wynalazł szczepionkę na polio.

To ojciec chrzestny antybiotyków.

Mój mistrz Jedi.

Przepraszam. To dziwne.

Może ktoś inny zabrał twoje marzenie.

Proszę pana!

Chyba przypadkiem zabrał pan temu chłopcu marzenie.

Nie. Nie odebrałem dziecku marzenia.

W tym pomieszczeniu jest jeden złodziej marzeń.

Proszę sprawdzić kieszeń.

Niemożliwe.

Jonas Salk.

Jonas Salk.

Magia.

To nie magia. To tylko statystyka.

„Jonas Salk” to odpowiedź 82% ludzi.

Super, że jest tu opiekunką.

I nasz ostatni opiekun, przywódca Kierów...

David Blaine?

- David Blaine? Serio? - Hej.

To nie David Blaine.

Ale jego miejsce zajęła jedna z legend tego instytutu,

niezwykły talent, którego prace można znaleźć

przy Vegas Strip, centrum kongresowym, na lotnisku,

pan Andy Duckerman.

Hej. Jak się macie? Jestem Andy.

Wejdziesz na scenę? Pokażesz jakieś sztuczki?

Nie przygotowałem żadnych sztuczek.

Wiecie co?

Nie będę niczego pokazywał, bo to wasza scena.

Nie moja.

Nie kradnę marzeń dzieci, bo nie muszę.

Trzy razy wygrałem Złotą Różdżkę. Bum!

Wiesz co? Wezmę to.

Kontynuuj.

- Dzięki, Andy. - Trzy razy.

Czas, byście znaleźli drogę

do waszych wyznaczonych domków.

Skąd mamy wiedzieć, dokąd iść?

Ruth, tylko ty znasz odpowiedź.

Tak! Karo jest najlepsze!

Dobre wieści. Jesteśmy w tym samym domku. Pożyczyć ci nawilżacz powietrza?

Miałem do wyboru to albo obóz koszykarski ze Stephem Currym,

ale matka mówiła, żebym się dobrze bawił, więc wybrałem to.

- Hej, świeżaki. - „Świeżaki”?

Tak, „nowicjusze”, „nowi na obozie”, „nieznający zasad”.

Ci, którzy nie znają „kroków”.

Nazywam się Vic. Jak w „wiktorii”.

Zwycięzca Złotej Różdżki.

Hej. Theo.

Pokaż jakąś sztuczkę. Vic chce jakiś trik.

Okej. Spoko.

- Wybierz kartę. - Już to widziałem.

Jeszcze nie zacząłem.

Żartuję sobie z ciebie.

Świetnie ci idzie.

Ja...

Wezmę twoją damę pik i...

Nie martw się. Stres świeżaka. Pokażę ci, jak to się robi.

Mam pusty kubek i butelkę wody.

Wleję ją, żebyś zobaczył, że wszystko jest w porządku.

Patrz.

Pusty. Ta-dam!

To było super.

Ta sztuczka ma jeszcze jedną część.

To było niepotrzebne.

Uciekaj z Jonasem Salkiem.

Powodzenia w tworzeniu szczepionki na gamoni!

Magiczny obóz. Nawet łobuzy są nerdami.

Dobrze jest być królem.

WYNAJMIJ SAMOCHÓD

- Jesteś najlepsza. - Dziękuję.

- Proszę. - Dziękuję.

Wiem, że mnie widzisz. Jestem tu.

Kristina. Nie zauważyłem cię.

- Cześć. Kopę lat. - Kocham cię, Kristino!

Wcale nie aż tak długo.

Dziękuję!

Zdziwiłam się, że tu jesteś. Myślałam, że porzuciłeś magię.

Kocham cię.

Wyświadczam Prestonowi przysługę. Zastępuję Davida Blaine’a.

Jesteś najlepsza.

To ciekawe, bo prosił mnie, żebym go zastąpiła.

Może chciał połechtać twoje ego.

Fajnie, że jesteś. Dobrze jest dawać.

Uczyć dzieci, szkolić kolejne pokolenie...

Wbić nóż w plecy, gdy się tego nie spodziewasz.

Miałam nadzieję, że to już za nami.

Pewnie. Mam to za sobą. Radzę sobie świetnie.

Występuję prywatnie dla ważnych ludzi.

Dlatego mnie nie widzisz ani o mnie nie słyszysz.

Ale zapewniam, że nieźle na tym zarabiam.

Dlatego twoimi walizkami są worki na śmieci?

- Są ekologiczne. - Wcale nie.

Nieważne. Wiem, że cię pobiję

jak za każdym razem, gdy byliśmy dziećmi.

- Dobrze. Wyzwanie przyjęte. - Dobrze.

Nie... Co ja wyprawiam?

Jesteśmy tu dla dzieci. To niedorzeczne.

Wiesz, co jest niedorzeczne? Jak żałośnie przegrasz.

Nieźle.

- Tak. - Cześć.

Witajcie, Karo! Wejdźcie.

Jestem Vic, zeszłoroczny zwycięzca Złotej Różdżki.

Nieźle.

Wygląda jak domek z horroru.

- Ohyda. - Jak wielka drzazga.

Zapomniałem o zastrzyku na tężec.

Gdzie ten mokry dzieciak?

Nie martw się, Theo. Tu masz suchą koszulkę.

Dzięki.

Nie wierzę, że Kristina Darkwood jest opiekunką.

Podobno gdy była w naszym wieku, była debilką,

ale była dobra i została gwiazdą.

Wszyscy chcemy, żeby tak się stało.

Rozmawiacie o Nerdwood?

Tak ją nazywaliśmy, gdy przyjeżdżała tu na obozy.

Kristina Nerdwood.

Nigdy nie wygrała Złotej Różdżki trzy razy z rzędu, a wiecie kto wygrał?

- David Blaine? - Nie.

W zasadzie to tak, ale ja też.

Ja wygrywałem, a Kristina ze mną przegrywała.

Powinniście się cieszyć, że skończyliście ze mną, a nie z nią.

Wciąż występujesz?

Tak. Daję prywatne pokazy na świecie.

Nie słyszałem o twojej karierze,

a wiem wszystko o obecnych i przeszłych magikach.

Wyguglałem i twoje nazwisko pojawia się tylko z Kristiną...

Serio? Pokaż.

Spoko. Jak się pojawia z powrotem?

Nie pojawia się aż do ostatniego dnia.

Zasady obozu. „Żadnych telefonów”.

Nie jesteśmy tu po to, by rozmawiać o mojej sekretnej karierze.

Jesteśmy tu po to, żeby wygrać Cylinder i Złotą Różdżkę.

Niech poznam młode talenty, którymi uraczył mnie Preston.

Ty. Jak się nazywasz? W czym się specjalizujesz?

Ruth Brusselbach i moją specjalnością są króliki.

Nie wiem, co to znaczy.

Nigdy tego nie robiłam,

ale gdy zobaczyłam, jak magik wyciąga królika z kapelusza,

wiedziałam, że to moje przeznaczenie.

- Kiedy to się stanie? - Jutro rano.

- Tak. - A ty? Jaka jest twoja historia?

Jestem Judd Kessler.

Jakieś powiązania z Korneliusem Kesslerem?

To mój tata.

Dlatego nosisz muszkę! Jak twój tata.

To nie był mój wybór.

Tata tego kolesia to żywa legenda.

To pewnie czyni cię rasowym magikiem.

Nie sądzę, że tak działa magia.

To raczej gen recesywny jak kolor oczu albo grupa krwi.

Nie wstydź się. Pokaż coś.

Mówię, że nie znam się na magii...

Nie muszę się o ciebie martwić. Pokażesz rano.

Okej.

Zyrtec, chcesz mi pokazać sztuczkę?

To moja koszulka. Jestem wielkim fanem.

Jestem Theo.

I nie bardzo.

To nie musi być nowa sztuczka. Coś z zeszłego roku.

To mój pierwszy obóz.

- Mój też. - I mój.

Wszyscy jesteście świeżakami?

Tak.

Prestonie.

Tina, Zozo, Alex.

Masz fioła na punkcie królików.

To nie fioł, to miłość. I styl życia.

Jak bycie samurajem... tylko że z królikami.

Okej.

Zapomniałem spytać. Jaka jest twoja specjalność?

Nie wiem. Chyba karty.

A co wpisałeś na podaniu?

Nie wiem. Wypełnił je mój tata.

Kumam. I dzięki, że mogę spać na dolnym łóżku.

Jak wspomniałem, często sikam w nocy. I lunatykuję.

Niestety nie zawsze w tej kolejności.

A czasem bez powodu budzę się w środku nocy z krzykiem.

Do zobaczenia o 4 nad ranem.

Okej, gasimy światła. Jutro wielki dzień.

Musicie mi udowodnić, że nie marnuję czasu.

Abraka-cisza.

Chyba nas nie lubi.

Ma worki na śmieci zamiast walizek. Chyba sam siebie nie lubi.

Słyszę was. Jestem tu.

Wybierz kartę. Zapamiętaj ją.

I odłóż.

Wsadziłeś kartę do środka, prawda?

Tak.

To jakim cudem znalazła się na górze?

Jak to zrobiłeś?

Magik nie ujawnia swoich sekretów.

Ale jeśli dam ci te karty, to cię nauczę.

Dzień dobry, obozowicze.

Trzydzieści cztery dni do konkursu Cylindra.

Czas się skupić na hokus pokus.

Na lunch będzie spaghetti w sosie pomidorowym.

Ucieczka jest kluczowym elementem w arsenale każdego magika.

Dlatego poćwiczymy najprostsze ucieczki.

Ręce związane z przodu. Łatwizna.

Właśnie to zrobiłem. Spróbujcie.

Potrzyjcie ręce z tyłu węzła. Z tyłu.

Nie gryź tego.

To nie jest tył. Źle to robisz.

- Z tyłu... - Pomocy!

Co? Jak to zrobiłeś...

Źle, ale jestem pod wrażeniem.

Nie czuję uda.

Spróbujmy czegoś prostszego.

Mikroiluzja.

To się nazywa udawane przeniesienie.

Myślicie, że mam ją w lewej dłoni.

A mam w prawej.

Okej? Spróbujcie.

Źle. Bardzo źle.

Źle.

Nate, całkiem nieźle.

Utknęła mi w gardle.

Mówisz poważnie? Zna ktoś chwyt Heimlicha?

Nie? Pielęgniarka!

Witajcie w pałacu manipulacji.

Ewidentnie czerwone kulki są zbyt trudne,

więc popracujemy ze zwierzętami.

Nic związanego z magią, zwykła opieka na poziomie zoo.

Ten skunks ma na imię Fred.

To przezabawne.

Jedna osoba opiekuje się 56 zwierzętami?

- A tyle ich tu jest? - Tak.

- Tak. - Skąd wiedziałeś?

- To oczywiste. - Słuchajcie!

Kogo obchodzi, ile ich jest?

Dlaczego te kochane króliki są obok okropnych ptaków i węży?

I co ważniejsze, czemu nie są na moich rękach?

Tak, Ruth.

Odkąd przyjechałaś, mówisz tylko o królikach,

dlatego w ramach pierwszego łatwego zadania chcę,

żebyś po prostu potrzymała królika.

Dlaczego płaczesz?

Bo jest uroczy.

To aż boli.

Nie zniosę tego. Jest tak uroczy, że mnie to boli.

Odłóż go! Nie waż się go odkładać.

Dzień dobry, obozowicze!

Dwadzieścia osiem dni do konkursu Cylindra.

Uczcie się pilnie.

Dziś na lunch niespodzianka...

hot dogi dzięki uprzejmości Świata Parówek z Las Vegas.

Dobra robota. Super.

Dlaczego Andy nas tak nie uczy?

I dlaczego inni mają swoje koszulki?

A naszym opiekunem mógł być David Blaine.

Powtarzam, jestem tu.

Super. Twoja pierwsza sztuczka podczas obozu.

Co nie?

Macie wykręcić nadgarstek.

Dobra, teraz wasza kolej.

Zrób dobrze ruch nadgarstkiem. Tak lepiej.

Prestonie, możemy...

Możesz sobie darować?

Wiem, że tu jesteś.

Chowasz się w jakiejś zapadni albo rogu,

czekasz, aż się odwrócę, by się pojawić i powiedzieć:

- „Byłem tu cały czas”. - Cały czas.

Właśnie. Jesteś przewidywalny.

- W czym problem? - Domek, który mi dałeś jest problemem.

Te dzieciaki są świeżakami. Nie mają żadnych umiejętności.

Rozumiesz, że to obóz dla dzieci, które chcą się nauczyć magii,

a ty masz je uczyć.

Te dzieciaki są beznadziejne.

Nathan udławił się piłką.

Ruth nie potrafi dotknąć królika, a uwielbia króliki.

Nie potrafią zrobić najprostszej sztuczki karcianej.

Sztuczka, która nie wydaje się sztuczką, to najlepsza sztuczka.

Taką radę mi dasz?

Kolejne magiczne przysłowie,

które brzmi mądrze, ale jest kompletną bzdurą?

Jak chcesz, żeby na świecie było więcej magii,

to nie próbuj tworzyć więcej magii.

- O tym mówię. - Daj mi skończyć.

- Mam dość. - Tylko...

Przykro mi, ale mam dość. Wynoszę się stąd.

Głupi.

Świetnie sobie radziłem.

Nie świetnie. Dobrze. Nie najgorzej.

Może się mylę,

ale chyba widziałem dwunastolatka, który zrobił tasowanie faro jedną ręką.

Tylko się wygłupiałem.

To jedna z najtrudniejszych sztuczek karcianych do wykonania dwiema rękami,

a ty ją właśnie zrobiłeś jedną.

- Zrób to jeszcze raz. - Nie chcę.

- Przed chwilą zrobiłeś. - Boję się.

- Czego? - Nie wiem. Jak ludzie na mnie patrzą.

To głupie.

Wiesz, co to jest?

Trema.

Miesza ci w głowie. A to zły doradca dla magika.

- Tobie też się zdarzyło? - Nie. Nie bądź śmieszny.

Ja jestem cenionym profesjonalistą.

A ty zwykłym amatorem, który jakimś cudem potrafi wykonać idealne tasowanie faro.

Pokaż.

- Mówiłem... - Udawaj, że mnie tu nie ma.

Tasuj. Niech karty się ruszają.

Skąd jesteś?

Z Lancaster w Kalifornii.

To brzmi...

To brzmi nudno. Nie będę ściemniał.

Spoko. To brzmi trochę nudno.

Mieszkamy obok Bazy Sił Powietrznych Edwards.

Twój tata jest żołnierzem?

Był.

To były jego karty.

Masz jakichś braci albo siostry?

Mam młodszego brata, Camerona. Jest najgorszy.

- Irytujący? - Potwornie.

Jesteś świetny. Pokaż, co potrafisz.

Okej. Weź kartę.

Dobrze.

Połóż ją na górze.

Okej.

I...

Hej, spokojnie.

Jesteśmy tylko ty i ja.

Spróbuj jeszcze raz.

Spokojnie.

Jesteśmy tylko ty i ja.

Okej, trójka karo.

Włożę ją tutaj.

- Możesz ją wepchnąć? - Jasne.

To twoja karta?

O Boże, Theo!

Jesteś niesamowity.

Nie, tylko znam kilka sztuczek.

Nie, jesteś magikiem.

- Dzięki. - Z tobą mogę pracować.

Reszta jest totalnie bezużyteczna.

Nathan czyni cuda z liczbami, a Judd wie dużo o...

Musimy porozmawiać z twoimi kolegami. Chodź.

Hej, słuchajcie.

A jeślibym wam powiedział, że mamy cień szansy,

by wygrać konkurs Cylindra?

Powiedziałbym, że mam niski poziom cukru.

Mówię poważnie. Okazuje się, że Theo to Kartini

i mówi, że nie jesteście tak do bani, jak myślałem.

Trudno mi w to uwierzyć, ale nie nazywajmy go kłamcą.

Żartujesz z nas w ramach kary za to, że jesteśmy kiepscy?

Mówię poważnie. Jako trzykrotny zwycięzca Złotej Różdżki...

Chwila. Wygrałeś Złotą Różdżkę?

Słyszeliśmy już to. Możemy jeść?

- Za chwilę. Mówię do was. - A możemy w tym czasie jeść?

Nie. Wyobraziłem sobie najpierw porywającą przemowę.

Nie będzie żadnej przemowy, póki nas czegoś nie nauczysz.

Słuszna uwaga. Ale wysłuchajcie mnie.

Jeśli znajdziemy coś, w czym nie jesteście do bani,

wyszkolę was na przyzwoitych magików.

A dzięki umiejętnościom Theo może uda nam się pokonać Darkwood.

Wygrać konkurs Cylindra!

Kto jest ze mną?

To ten moment, kiedy skandujecie: „Andy! Andy!”.

Możemy jeść, jeśli się zgodzimy?

- Tak! - Okej.

- Nareszcie. - Jedzcie. Dużo roboty przed nami.

Idźcie w moją stronę.

Nie tak sztywno. Idźcie naturalnie.

Trzymajcie ręce, jakby nic w nich nie było.

Teraz są puste. No dalej. To podstawy palmingu.

Nie mów mi, że masz alergię na pluszaki.

Nie, ale mam alergię na kurz.

Przechodzimy na wyższy poziom. Czas na kaftan bezpieczeństwa.

To w sumie fajne. Trochę jak uścisk.

- Prawda? - Andy, popsikasz mnie?

Tak, jasne.

- Dziękuję. - Powiedz kiedy.

Wystarczy.

- Wystarczy? - Tak.

- To niemożliwe. - Wcale nie.

Houdini powiedział: „Mój mózg jest kluczem, który mnie uwolni”.

Houdini był Irlandczykiem?

Nie, Węgrem. Kiepsko naśladuję.

Zróbcie pełny wydech i wykorzystajcie luz, by sięgnąć ręką do tyłu.

Dobrze! Zaczynasz łapać. Piątka.

No jasne.

To moja wina.

Tak!

Mogę pracować z królikami?

Nie jesteś na to gotowa.

Dlaczego bawisz się moimi emocjami?

By biegać, trzeba najpierw nauczyć się czołgać.

Co prowadzi do... żółwi.

Małe i powolne, tak jak wy. Weźcie po jednym.

Chodźcie do mnie! Jestem gotowa na przytulanki!

Chodźcie, przyjaciele!

Łapcie je! Szybko!

Ruth! Nie!

- Zostawcie żółwie. - Wracajcie!

- Uciekają! - Dokąd biegniecie?

Do pudełka. Łapcie króliki. Łapcie je.

- Dokąd to? - Łapcie króliki!

Wydech, by zrobić sobie miejsce, a potem ręka na ramię.

Trzymajcie je z dala od wody!

Mamy rannego!

O ten domek nie musimy się martwić.

Vic, co ci mówiłam? Bądź miły.

Zatrzymać króliki!

- Masakra. - Łapać je!

- Tam! - Tak, właśnie to krzyknąłem.

- Skupcie się na kaftanach. - Uciekają!

- Gdzie jest Janelle? - Żałosne. Łap królika.

Dlaczego przede mną uciekasz?

Mam jednego!

- Chwila. Jednak nie... - Pod krzakiem!

Mam cię!

Nie odchodź!

Szukam królików, które uciekły.

- Wyglądam jak królik. - Co? Nie.

Może trochę. Jak uroczy królik.

Nie taki całkiem uroczy. Nie to, że nie jesteś urocza.

Nie pokazał Vicowi triku, więc wrzuciłem mu telefon do wody.

Jak trafiłaś do Karo? Wydajesz się miła.

Moi rodzice pewnie zapłacili, żebym trafiła do Darkwood.

To miłe z ich strony.

Nie starają się być mili.

Po prostu nie chcą, żebym przeszkadzała im w pracy.

- To Janelle? - Tak.

- Jest dziwna. - Muszę spadać.

Widziałem, jak się wydostałaś z kaftana. Jak to zrobiłaś?

Nie wiem. To tylko zabawa.

Tak jak puzzle z własnego ciała.

Teraz naprawdę muszę iść.

Jestem Janelle. Tak przy okazji.

Theo.

Siedemnaście dni do Cylindra.

Na lunch będzie zapiekanka.

Ale nie wiadomo jaka.

To jest tak zwany French drop. Widzicie?

Musicie uważać na widownię i kąt.

Teraz wasza kolej.

To było zaskakująco niebeznadziejne.

Dzięki, Andy.

Brawo, Andy.

Wygląda na to, że jednak słuchacie moich wspaniałych nauk.

Magia to nie do końca trening kardio.

Wasi rodzice nalegają, byście zaznali trochę wysiłku fizycznego,

więc... trochę życia.

Okej, konie treningu! Wracamy do magii!

Znikanie... i pojawianie się!

Dobra robota.

Najwyższa pora, żebyśmy zrobili coś trudniejszego.

Co? Chciałam pracować z królikami,

a nie z potworami strzelającymi kupą.

Udało ci się uwolnić wszystkie króliki,

więc musimy pracować z nimi.

Wyciągnij palec.

Gołębie są jak latające króliki.

Są odzwierciedleniem emocji magika.

Jeśli jesteście pewni siebie, one też. Zdenerwujecie się...

To stanie się to.

I najwidoczniej jeszcze to.

Okej, Kiery.

Myślę, że jesteście gotowi, by usłyszeć największy magiczny sekret.

Za każdym świetnym magikiem stoi...

Jeszcze lepszy krawiec.

- Nieźle. - Ta marynarka jest super.

Judd, czyżbym wyczuwał zainteresowanie kostiumami?

Witajcie we wspaniałym świecie projektowania kostiumów.

Chyba spędzę tu resztę dnia, jeśli to nie problem.

Ruth, może potrzebujesz czegoś większego.

Ethanie, ona nie jest jedzeniem.

To teraz wolę jastrzębie.

Ptaki uwielbiają kolor zielony. Jakbyś była drzewem.

Chodź ze mną.

Tato, poznałem nową sztuczkę.

Nie teraz, Theo. Spóźnię się na lot.

- Pokaż mamie. - Mama nie interesuje się magią. Proszę.

- Okej. - W porządku.

Wybierz kartę.

Proszę.

Nie pozwól mi zobaczyć, że to walet kier.

Nieźle.

Skąd wiedziałeś?

Bo to ja. Jestem waletem kier.

A to ty.

- Jesteś królem kier. - Jak ty...

Jesteś niesamowity, Theo.

Theo.

Wszyscy mają swoje występy poza nami.

Myślałem, że zrobimy duet komediowy,

w którym ja będę żartował, a ty olśnisz sztuczkami z kartami.

Czytałem, że odgłosy pierdów bawią widownię.

Daj mi kawałeczek sera, a zdmuchnę dach z tego miejsca.

- Nate, nie pierdź na widownię. - Okej.

Dlaczego nie pracujecie? Występ jest za tydzień.

Wciąż staram się określić moją specjalność.

To jest trudne.

Nate, ile tu jest siedzeń?

273. A co?

Co? To dziwaczne, jak szybko to robisz.

Masz dar, którego nie ma nikt inny.

Wystająca kość ogonowa jest powszechniejsza niż się wydaje.

Mówi o tym, jak potrafisz liczyć.

Po prostu liczę. Liczę, grupuję, mnożę...

To magia.

Twój mózg jest jak wielki, dziwny, magiczny kalkulator.

Mógłbyś być mentalistą.

Jak Kris Darkwood?

Lepszym niż Kris Nerdwood.

- Muszę usiąść. - Jesteś lepszy.

Bardzo dobrze.

Wygląda dobrze.

- Andy, chodź tu. - Okej.

Tak.

- Dobrze. - Wyglądało super.

Theo, pokaż, co przygotowałeś.

- Niewiarygodne. - Zróbmy sobie przerwę.

A wy ćwiczcie pinky break.

Nathanie, wyluzuj.

- Drapałem, nie dłubałem. - Jasne, spoko.

Co się dzieje? Wciąż dopuszczasz lęk do siebie.

Chodź ze mną. Musisz coś zobaczyć.

Chodź.

Sekretna biblioteka Prestona.

Przyprowadził mnie tu, gdy byłem w twoim wieku.

Powiedział, że jest tylko dla wybitnych magików.

Idź, rozejrzyj się.

To sowa.

To ty i Darkwood?

Tak.

ABRAKA-DUET ZOBACZYĆ ZNACZY UWIERZYĆ

- To my. - „Abraka-Duet”.

Nie oceniaj. Wtedy to była chwytliwa nazwa.

Dlaczego się teraz nienawidzicie?

Byliśmy obozowiczami, byliśmy blisko.

Ja byłem starszy, byłem gwiazdą obozu,

a ona jakby moją protegowaną.

Po szkole byliśmy partnerami.

Na początku występowaliśmy na ulicy.

Ale szybko o nas usłyszano i dawaliśmy prawdziwe występy.

Nie chcę się chwalić, ale byliśmy świetni.

Wiem, że trudno w to uwierzyć, ale byliśmy parą.

To oczywiste.

Widać, że wciąż coś do ciebie czuje.

Co nie? Mogłaby już dać sobie spokój.

Występowaliśmy w coraz większych teatrach

i chcieliśmy dać występ w Vegas.

Wtedy zrobiła mi świństwo.

Poszła na ważne spotkanie beze mnie.

Gdy się dowiedziałem, pokłóciliśmy się i zerwaliśmy.

Wystąpiła sama w telewizji i stała się sławna.

Ja też zacząłem występować solo...

Było ciężko.

Raz wystąpiłem dla jednej osoby... dla Tony’ego.

Naprawił mi samochód.

Wyobrażasz sobie występ dla jednej osoby?

Tak. Dlatego to robiłem. Dla mojego taty.

Występowałem tylko dla niego.

A teraz on...

- On... - W porządku.

Nie musimy o tym rozmawiać.

Chodźmy stąd.

- Wybierasz się gdzieś? - Wypuść mnie.

Robisz tak całe lato, wymykasz się przed ćwiczeniami.

Wiesz, że jesteś tu z wyboru?

Nie do końca. Nie zajmowałam się magią.

- Rodzice mnie tu wysłali. - Przykro mi.

To nie fair.

Czyli rozumiesz. To mnie wypuść.

Mogłabym.

A może spojrzałabyś na to lato jak na wyzwanie?

Jak na węzeł zaciskowy, który trzyma tę sieć.

To znaczy?

Utknęłaś na obozie, tak jak w tej sieci.

Nie wybrałaś tych sytuacji, ale się stało.

Masz dwie opcje.

Możesz być z tego powodu nieszczęśliwa albo coś z tym zrobić.

Zmienić sytuację.

Widziałam, co potrafisz zrobić z kaftanem.

Dzień dobry, obozowicze.

Zostało tylko pięć dni do konkursu Cylindra.

Ale pamiętajcie, konkurujecie sami ze sobą.

I ze sobą nawzajem.

Poinformujcie obsługę o zauważonych królikach.

Na lunch będzie królik.

Żartuję. Sałatka z szynką.

- Co robicie? - Czekamy na ciebie.

Mam świetne wieści i trochę mniej świetne wieści.

Chyba wiem, jak się pozbyć twojej tremy.

To super. A te mniej świetne wieści?

To tak zwana próba ognia. Może być różnie.

Pokaż nam kartyzm.

Zrobiłeś to dla mnie wcześniej. Zrobisz znowu.

Nie sądzę.

Nie sądź, zrób.

I bądź gotowy na wszystko.

Pokaż nam.

Tak jest. Dobra robota, Theo.

Ruth, Nathan, teraz.

Odległość między dwoma punktami to pierwiastek kwadratowy z X z 200.

Skup się, okej?

Blokuj wszystko. Jesteśmy tylko ty i ja.

Świetna robota. A teraz friffle do kaskady.

Judd, Vera, teraz!

A teraz charlier i L cuts.

Tak!

Wiedziałem, że dasz radę.

Poważnie?

No to się zaczęło.

Magiczna walka!

Mamy go!

- O mój... - Gdzie się podział?

Jest jak magiczny ninja.

Myślicie, że mnie macie tam, gdzie chcecie.

Ale może to ja mam was tam, gdzie ja chcę.

Abraka-cisza.

Płatki śniadaniowe?

„Magicznie pyszne”. Co nie?

Jasne.

Skąd wiedziałeś?

Bo jestem magicznym ninją.

Mamy zniszczone ubrania.

Mam na to rozwiązanie.

Tak, ale przynajmniej to przemyśl.

To nie jest daleko. Okej, pa.

W końcu serwują lody bez nabiału.

To jedno ze złamanych serduszek.

A ty dokąd?

Szedłem po lody bez nabiału.

Naprawdę nie czuć różnicy.

Wygląda na to, że chcesz pokazać Vicowi trik.

- Vic chce jakiś trik. - Wcale nie.

To dziwne, że mówisz o sobie w trzeciej osobie.

Wybierz kartę.

- Wolałbym nie. - Wybierz kartę.

Okej.

Zapamiętaj ją.

Teraz rozdam cztery asy od najlepszego do najgorszego.

Karo, pik, trefl

i ostatni kier.

Nie zapomnij swojej karty.

Zrobię to wolno, bo wiem, że nie nadążacie.

I bum!

Twoja karta zniknęła. Ale gdzie się podziała?

To pytanie retoryczne czy mam odpowiedzieć?

Sprawdź w pudełku, głąbie.

Jak to zrobiłem?

Nie mam pojęcia. Nie wiem niczego.

Niczego.

Ty i wszystkie Kiery jesteście do niczego.

Vic chce jakiś trik.

- Vic chce jakiś trik. - Hej, Vic.

Wiem, jak to zrobiłeś.

- Pomogę ci. - Okej.

Skoro wiesz, to sam tak zrób.

Po pierwsze, ładne wymuszenie karty i duplikacja.

Ale nie zrobię tego tak, jak ty,

bo nie mam dwustronnej taśmy.

Nieźle.

Uwaga, spojler!

Mów dalej.

Gdybym miał to zrobić,

wziąłbym jednego z asów, asa kier,

i zmieniłbym go w twoją kartę.

Albo zrobiłbym wizualne zniknięcie.

Coś w tym stylu.

- Nauczyłeś go tego? - Trochę pomogłem.

Nieźle, Theo.

A gdybym miał wykorzystać duplikację,

karta nie pojawiłaby się w oczywistym miejscu jak pudełko.

Pojawiłaby się w niespodziewanym miejscu,

jak twoja lewa kieszeń.

Co? Niemożliwe.

Ale to by wymagało czegoś, czego nie masz...

przyjaciela.

Poszło w pięty.

Theo!

Co robisz? Oddaj je.

Wyluzuj, stary.

To było imponujące.

Pokażę ci jeszcze jedną sztuczkę.

Może mi powiesz, jak ją zrobiłem.

Nie.

Nie, moje karty! Jak mogłeś to zrobić moim kartom?

- Daj spokój! - Dlaczego?

- Oddaj je! Nie! - To nie było fajne.

Wszyscy macie kłopoty. Wracać do domku.

W domku mam dodatkową talię kart.

Są na nich zdjęcia moich awatarów z Minecrafta,

ale dam ci ją, jeśli chcesz.

Dzięki, ale...

te karty były wyjątkowe.

Dlaczego?

Dał mi je tata.

To on pokazał mi magię.

Mój tata był...

Był super.

On nie żyje.

A ja...

Naprawdę za nim tęsknię.

Wszyscy oczekują, że będę świetnym magikiem.

Ale nie jestem.

I chyba nie chcę być.

Ale boję się powiedzieć tacie.

Mówię, że mam 109 znanych alergii,

ale tak naprawdę mam 108.

Nie mam alergii na gluten.

Ale nie cierpię, jak mama gotuje Boeuf Stroganowa.

Ruth, chcesz coś powiedzieć?

Myślałam, że jestem urocza jak królik.

Teraz mam takie pragnienie krwi jak jastrząb.

Pniesz się w górę łańcucha pokarmowego.

Jestem z ciebie dumna.

Vero, czy ja właśnie usłyszałem komplement?

Chodziło mi o to, że z każdym dniem nie lubię cię trochę mniej.

Nie daję prywatnych występów na całym świecie.

W ogóle nie występuję.

Domyśliliśmy się.

Gdy byłem w waszym wieku, występowałem, bo to była fajna zabawa.

Chciałem tylko mieć własne przedstawienie i być gwiazdą.

A potem coś się stało...

Darkwood rozbiła wasz duet.

- Złamała ci serce. - Sprawiła, że straciłeś moc.

Co? Nie. Nie powiedziałbym...

Nie, to nie...

Rzecz w tym, że przestałem się dobrze bawić na scenie.

A widzowie nie bawili się dobrze, gdy mnie oglądali.

Więc jeżdżę taksówką.

Rety. Nawet nie Uberem?

Moje auto jest brzydkie. Nie załapałem się.

A ten Challenger, którym przyjechałeś?

Jest z wypożyczalni.

- Tak. - Okej.

Musiałem pożyczyć kasę od taty, by go wziąć.

To nie Złota Różdżka, ale jakiś początek.

Dzięki, Theo.

A w ramach następnej sztuczki

rzucam na was zaklęcie, żebyście przestali być smutni

i spędzili najlepszy wieczór w życiu.

- Dziękuję. - Janelle się na ciebie patrzy.

Serio?

Jak myślisz, dlaczego? Skończyły się jej pianki?

Pewnie skończyły jej się pianki. Hej, Janelle, mamy pianki!

- Wyluzuj! - Dlaczego?

Panienka cię lubi.

- C-A-Ł-O-W-A-N-I-E. - Theo!

Theo lubi Janelle.

Kiedy chciałeś się przyznać, że jesteś profesjonalistą?

Nie jestem.

Widziałam cię z Vikiem. Szaleństwo.

Dzięki.

Może coś cię czeka z tą magią.

Jest fajna, nie?

To jest fajne.

Wszyscy stać.

Ruth, co robisz?

Cofnij się.

Trenowałam do tego całe lato.

To chyba Fred. Pewnie uciekł z klatki.

Dzięki Bogu. Fredowi usunięto gruczoły.

Ale musimy go zaprowadzić z powrotem.

Nie słuchaj ich.

Nie patrz na nich.

Jesteśmy tylko ty i ja.

To nie są paski Freda.

O nie. Moja alergia na łasicowate.

Nathanie, nie kichaj. To nie jest Fred!

Robię to z miłości.

Bez obaw. Mam też dla was!

I plusk!

Nie! Nie dotykajcie mnie.

Czysto.

Dzień dobry, obozowicze.

Dwa dni do konkursu Cylindra

i tak się cieszę, że może zjem dziś lunch,

na który będzie pieczeń, podobnie jak na kolację.

Będziemy podawać pieczeń do końca wakacji.

Andy, pomocy!

Mnie też dopadli.

KARO RZĄDZĄ

Pomocy!

Co się dzieje? Przynieście je z powrotem.

Przechodzę.

Zabierają wszystko na występ.

Co robisz z Ethanem? Jastrząb Ethan to mój występ.

Spóźnialscy przegrywają, mała.

Gdzie jest wszystko? Zabrali moje rzeczy.

To mój stolik.

Nie ma nic. Ani piłek, ani kart.

- Karo zabrali wszystkie rzeczy. - Co?

- Nie wierzę. - Co?

- Skurczyli nasze serca. - Jak to się stało?

Przełączyli suszarkę na „mocne”.

Tak się nie suszy ubrań sportowych.

Może po prostu źle ustawiłeś.

Oskarżasz mnie o błąd przy praniu?

Ja nie popełniam błędów przy praniu. Ja czynię cuda.

Karo zniszczyli nasz występ.

Wciąż mamy koło.

Wszystko zniszczyli!

Miałeś rację co do Darkwood. Jest bezwzględna.

Nie zorganizujemy nowych rzeczy na czas.

Pogódźcie się z tym. To koniec. Pokonali nas.

Przecież i tak nie mieliśmy szans.

Nieprawda. Pamiętacie, jacy byliście beznadziejni na początku?

Teraz jesteście dużo mniej do bani.

- Dzięki. - To miał być komplement?

Nie możemy się poddać.

Bo kiery nie przegrywają, kiedy kierują się sercem.

To było niezłe. Wymyśliłeś to?

- To było niezłe, nie? - Tak. Super.

Chyba wiem, czego nam trzeba.

Za mną.

Dobra, ekipo.

Jesteśmy na miejscu.

Okej.

Jak to zrobiłeś? Magnesy czy przewody?

Żadne. Po prostu nowa technologia.

Co tu robimy?

Kiedyś występowałem w Kansas City,

a linie lotnicze wsadziły rekwizyty do nie tego samolotu.

Niedobrze.

Musiałem improwizować z tym, co kupiłem w sklepie na lotnisku.

I teraz rzucam wam wyzwanie, byście zrobili to samo.

Kto mówi, że potrzeba nam rekwizytów?

To magicy tworzą sztuczkę, nie odwrotnie.

Pomyślcie o tym, jak o magicznym poszukiwaniu skarbów.

Zwykle uczestnicy otrzymują wskazówki, mapę, legendę...

- Do zobaczenia za pół godziny. - Dostaniemy mapę?

Dobrej zabawy. Wymyślcie coś. Improwizujcie.

Może to.

To jest do bani. Nie ten kształt.

To.

Nathanie.

Przepraszam. Mogę prosić o uwagę?

Pokażemy wam dziś trochę magii.

Zaczynaj, Vero.

Ale czad.

- Masz? - Tak.

Spoko.

Jak dokładna jest ta waga?

Waży co do grama.

Jeśli zgadnie dokładną wagę, dostaniemy cukierki za darmo?

Pewnie. To niemożliwe.

Niemożliwe czy ważą 985,656 gramów.

985,656 gramów.

- Tak! - Niesamowite.

Spoko. Właśnie zaoszczędziliśmy 11,54 dolara z podatkiem.

Chcę się nauczyć trzymać piłkę.

O co chodzi z tymi dzieciakami?

Banda przygłupów.

Mówisz o moich przyjaciołach.

I to, że jesteśmy dziwni, sprawia, że jesteśmy super.

Atakować! Wydzióbcie im oczy!

Uciekaj!

Czy kiedykolwiek dotknę królika?

Pewnego dnia dotkniesz.

Nie uciekł tylko tuzin? One są wszędzie.

Jak się pomnażają?

Niech to wyjaśnią wam wasi rodzice.

Już dawno powinniście spać. Kładźcie się do łóżek.

A ty dokąd idziesz?

- Muszę wyrównać rachunki. - Przyjdzie.

Hej, Darkwood!

Już jest. Pogadamy później.

Kończ rozmowę, potworze.

Nazwałeś mnie potworem?

Możesz sabotować mnie i moją karierę, ale dzieci?

Zgodziłaś się na to, by zabrali rekwizyty?

Serio? Już ich ukarałam i kazałam zwrócić rekwizyty.

O co ci chodzi?

Gdy usłyszałam, że przyjeżdżasz, cieszyłam się, że się zobaczymy.

Myślałam, że zapomniałeś o nieporozumieniach

i że dalej będziemy... przyjaciółmi.

Łatwo ci mówić.

Ja nie dostałem nic, a ty wszystko, gdy mnie porzuciłaś.

Porzuciłam?

- Oszukałaś mnie. - Nigdy cię nie oszukałam.

Zdradziłaś nasz występ.

Tak, przyznaję. Poszłam do telewizji bez twojej wiedzy.

Bo zawsze nazywałeś mnie swoją protegowaną.

Chciałam zrobić coś sama.

Wreszcie ujawniłaś swoją zdradę.

Tak. Uważali, że lepiej będzie, jeśli wystąpię solo w telewizji.

I nie podobała im się nazwa Abraka-Duet.

Wtedy była chwytliwa.

- Ale odmówiłam. - Właśnie!

- Co? - Hę?

Powiedziałam, że nie występuję solo,

chciałam wynegocjować umowę dla nas obojga,

ale odszedłeś, nim zdążyłam wyjaśnić.

- Czemu mnie nie powstrzymałaś? - Bo ci odbiło.

Nie oddzwaniałeś i nie odpisywałeś.

Byłeś zbyt zajęty oczernianiem mnie przed każdym, kto słuchał.

Dlatego wystąpiłam sama.

Bałam się występować bez ciebie.

- To wariactwo. - Dlaczego?

Wiesz, czemu telewizja wybrała ciebie?

Spójrz na siebie.

Bycie gwiazdą to twoje przeznaczenie.

Ja to wiedziałem, oni to wiedzieli, wszyscy to wiedzieli.

A moim przeznaczeniem było jeżdżenie taksówką.

Rety. Nawet nie Uberem?

Ja się tu zwierzam.

Przepraszam.

Jesteś jednym z najlepszych magików, jakich widziałam.

Tak, to prawda.

Nauczyłam się prawie wszystkiego, co wiem od ciebie i Prestona.

I widząc, jak pracujesz ze swoimi dzieciakami,

przypomniało mi, jaki jesteś wspaniały.

Nie ma za co.

Przestań być dupkiem, bo ci nie powiem, z kim rozmawiałam.

Dlaczego? Z kim rozmawiałaś?

Mój przyjaciel prowadzi Treasure Island

i w ostatniej chwili odwołało mu się przedstawienie na jutro.

Zapytał, czy znam kogoś, kto mógłby wystąpić.

I poleciłam ciebie.

No nie wiem... Występ po południu? Serio? Nawet nie wieczorem?

Poważnie? Chcesz ten występ czy nie?

- Hej. - Nic nie mów.

Ani słowa.

Zaczekaj.

Zaproponowali ci występ w Treasure Island.

- Darkwood ci napisała? - Godzinę temu.

Gratuluję. To duża szansa.

Wiem.

Nie wyglądasz na zadowolonego.

Jeśli pojadę na występ, zdążę wrócić na konkurs,

ale nie będzie mnie jutro, by im pomóc przy występach,

a zaufaj mi, oni mnie potrzebują.

A czego ty potrzebujesz?

Marzyłeś o tej chwili całe życie.

Chyba tak.

Nie powiem ci, co robić, ale wiem, że w głębi serca

już znasz odpowiedź.

A dzieciaki? Nie mogę się nie pożegnać.

Niech śpią. Jedź. Rano im wyjaśnię.

- Jedź. - Okej.

Dzień dobry, obozowicze.

Dziś jest dzień, na który wszyscy czekaliśmy.

Dziś wasi rodzice zobaczą, nad czym pracowaliście.

Dziś na lunch będzie homar z borowikami i kremowym risotto.

Wspomnijcie o dzisiejszym posiłku rodzicom.

Chyba tu w ogóle wczoraj nie spał.

- I nie ma jego worków. - Jakby zniknął.

A pojawiłem się ja.

Spotkanie domku za pięć minut. Chodźcie.

Ubierzcie się. Szybko.

- Co? Poważnie? - Słucham?

- Pojechał do Vegas? - Tak, pojechał.

Dostał szansę, by wystąpić. To robią magicy.

To wy dziś będziecie robić.

Zdąży wrócić, by was oglądać.

Jak mamy wziąć udział? Bez niego nie damy rady.

Miał nam pomóc przy naszych występach.

- Właśnie. - Ale teraz ja tu jestem.

Ja wam pomogę zorganizować występy. Dobrze?

Podwińmy rękawy i bierzmy się do pracy.

Nie dotykajcie Sammy’ego. Dziś rano trochę gryzie.

Zaczynamy. Wybierze tę kartę.

Wybierze tę kartę. Gwarantuję.

Widzicie? Okej.

Schowam ją dla bezpieczeństwa.

Dam ją tutaj.

Teraz wezmę zupełnie inną talię kart.

I może wybrać jakąkolwiek z tych kart.

Po prostu dotknij jedną z nich.

Śmiejemy się, bo ma taki duży wybór?

Z tego się śmiejemy?

- Ta. - Ta karta. Na pewno?

Ta karta. Okej?

I podejrzewam, że nie zapomnimy, co to za karta, prawda?

Oto twoja karta. Połóż ją na piersi.

Tutaj, przy sercu. Nie patrz.

Teraz rzuć okiem.

Powiedz widowni, czy karta jest czerwona czy czarna?

Czerwona.

Nie mówimy o tyle karty.

Mówimy o awersie karty.

Jaki ma kolor?

Czerwony.

Mogę zobaczyć?

Tak, to czerwona piątka karo.

I to będzie naprawdę niezręczne

dla wszystkich, którzy myśleli, że schrzaniałem.

Brawa dla Haley!

Dziękuję.

Darkwood się nie myliła. Dobry z ciebie popołudniowy magik.

Tak powiedziała? To trochę obelżywe.

Ale będziesz lepszy wieczorem.

Co powiesz na występ dziś wieczorem?

Dziś? Dzisiaj?

Dziś będzie trudno.

Pozwól, że ci to ułatwię.

Jest milion magików, którzy by zabili za występ o 20.00 w kasynie,

a ja ci taki oferuję.

Jeśli się dziś spiszesz, ten teatr mógłby być twoim domem na długo.

Co ty na to?

Zróbmy to. Tak.

Wspaniale. Rozpakuj się. Czuj się jak w domu.

Świetnie.

Mam jedwabnika, który robi nie tylko jedwab, ale i drewno!

Nazywam się Kornelius Kessler. To moja wizytówka.

Jeśli ci się podobało, wystaw recenzję na Yelpie.

Mój syn dziś występuje.

Gdy zobaczysz aksamitną muszkę, wiesz, że to będzie dobry występ.

- A muszka? - Mam ją tu.

Miło cię poznać.

Przepraszam. Cześć. Zajęte? Dzięki.

Zbierzcie się Kiery. Chodźcie tu.

Chcę wam powiedzieć coś od serca.

Co się dzieje?

Dzwonił Andy i niestety

nie uda mu się dojechać na konkurs Cylindra.

Ale chciał, bym wam powiedział, jaki jest dumny z każdego z was.

I oczywiście, ja również.

Co mamy zrobić?

Kiery nie przegrywają, kiedy kierują się sercem.

Zróbmy to.

Zróbmy to. To rozumiem.

Theo, Andy powiedział...

Gdzie on się podział?

Prestonie, wchodzisz.

Okej. Na miejsca. Powodzenia.

Od zarania dziejów zachwycaliśmy wyczynami,

które wykonywali tylko wybrani, którzy zerknęli na drugą stronę.

Magicy.

Witajcie.

Tego lata każde z waszych dzieci

uzyskało miejsce w tym mistycznym porządku.

Ale które z nich nauczyło się najwięcej?

I które z nich otrzyma Cylinder i Złotą Różdżkę?

Bądźcie przygotowani na szok i zdumienie,

bo tegoroczny konkurs właśnie się zaczyna.

Jako pierwsza, Ruth Brusselbach, z domku Kier.

- Dotknij królika! - Dasz radę!

Uda ci się. Miłość do królików jest prawdziwa. Jesteś samurajem.

Następny jest reprezentant domku Karo, Vic d’Antonio.

Hej, jestem Vic i z góry przepraszam wszystkich rodziców,

bo znowu wygram Złotą Różdżkę.

Wybierz dowolną kartę. Dotknij.

Okej.

Zapamiętajcie. Nie zapomnijcie jej.

Przekażę talię mojej asystentce.

Jej zadanie jest proste. Patrzcie.

To twoja karta?

Skąd pan wiedział, że tu jestem?

Wiesz, że właśnie trwa konkurs magiczny?

Nie wystąpię bez Andy’ego.

Twoja rodzina tam jest. I twoja mama.

Nie chcesz, żeby zobaczyła, czego się nauczyłeś?

Jej nie interesuje magia. Nawet nie wiedziała o tym miejscu.

Myślała, że nazywa się magiczny obóz. Uwierzy pan?

Uwierzę.

Magią zajmowałem się z tatą.

Jestem tu, bo mnie zgłosił.

A teraz go nie ma, więc jaki jest sens?

Ciekawe, że to mówisz.

Następna z Kierów, Vera Costa.

Trzymam wszystkie podania.

I pamiętam twoje.

Zaczekaj.

Bo to ja. Jestem waletem kier.

A to ty. Jesteś królem kier.

Kto to nagrywał?

Jesteś niesamowity, Theo.

Widzieliście tę sztuczkę?

Mój syn jest niesamowitym magikiem.

Nie mam pojęcia, jak to robi.

Ale nie widzicie tego, jak wiele przeszedł.

Ile...

Chciałabym, żeby Theo zobaczył to, co ja w nim widzę.

Ale on chowa wszystko w sobie

i magia jest pierwszą rzeczą, która go odblokowała.

To też jakaś sztuczka, nie?

Dlatego bylibyście niedorzeczni, gdybyście go nie przyjęli na obóz

czy do instytutu.

Może jestem dziwakiem,

ale nigdy żadne podanie tak mnie nie przekonało.

Nie powiem ci, co masz robić,

ale wiem, że w głębi serca już znasz odpowiedź.

Ale nie mogę iść tam sam.

Andy mówił, że tak powiesz.

Ale kazał mi ci powiedzieć, że jeśli się pogubisz na scenie,

spójrz w bok

i znajdziesz magika, który ci pomoże.

- Co to znaczy? - Jest jeden sposób, by się dowiedzieć.

Okej, będę potrzebować pomocy.

Jaki masz kod do szafki w szkole?

Bez obaw, nie ukradnę ci pracy domowej ani nie zrobię za ciebie.

16, 98, 17.

Super.

Proszę wpisać 1-6-9-8-1-7.

I nacisnąć znak mnożenia.

Kiedy ma pan urodziny?

Dziewiątego października.

Dziewiątego października? 10-9, super.

Proszę wpisać 1-0-9 i nacisnąć znak mnożenia.

Proszę nie mówić głośno, ale wpisać wiek, gdy się pani pierwszy raz całowała.

Proszę wcisnąć równa się i przeczytać wynik po jednej cyfrze.

Siedem.

Cztery.

Zero.

Cztery.

Zero, dwa.

Jeden, dwa.

Jeden, dwa.

Wybaczcie brzydkie pismo.

Czyli 74 040 212.

Nie ma możliwości, żebym wcześniej znał informacje,

które mi dziś podaliście.

Ale wykorzystaliśmy wasze liczby, by stworzyć tę wielką liczbę.

Chciałbym, żebyście zwrócili uwagę na tę tajemniczą kopertę.

Wcześniej dzisiaj włożyłem do koperty moje przewidywanie.

A teraz je wam pokażę.

„Elephant”. Super, nie?

Widzę, że nie rozumiecie. Jest do góry nogami.

„Elephant”.

O mój...

Jestem matemagikiem.

I kolejna osoba z domku Karo, Janelle Santos.

Janelle.

Gotowi?

Jeden, dwa...

Trzy.

O mój...

To najlepszy rocznik.

Gdy sędziowie podliczają wyniki,

ja chciałbym podziękować wam piosenką.

Przepraszam.

Okej, jako ostatni wystąpi Theo Moses.

Jest was więcej niż się spodziewałem.

Wiecie co? Pozwólcie, że...

W magii chodzi o postrzeganie...

to, co widzicie kontra to, co się naprawdę dzieje.

Tak jak teraz.

Nie widzicie talii kart w moich rękach,

ale... teraz widzicie.

Do tej sztuczki potrzebuję asystentki.

Mamo, podejdziesz tu i pomożesz mi?

Naprawdę świetnie mu idzie.

Tak jak mówiłeś.

Przejrzysz, by się upewnić, że są różne?

Inni mnie widzieli?

- Wygląda dobrze. - Nie mają pojęcia, że jesteś.

W talii są 52 karty,

ale każda ma inną historię.

Wiedziałem, że dadzą sobie radę. Teraz oni też to wiedzą.

Zaplanowałeś to idealnie.

Nie, ty to zrobiłeś.

Ja?

Joker jest niewiadomą, jak mój młodszy brat, Cameron.

Czasem mnie irytuje, ale bez niego bym zginął.

Może tu podejdziesz?

Poskładałem to w drodze powrotnej z Vegas.

Całe lato, domek świeżaków, Darkwood, Theo.

Podejdźcie, jeśli chcecie lepiej widzieć.

To długa sztuczka, żeby pomóc mi się pozbierać.

Wiesz, jak mówią.

Sztuczka, która nie wydaje się sztuczką, to najlepsza sztuczka.

Jak chcesz, żeby na świecie było więcej magii,

to nie próbuj tworzyć więcej magii.

- Właśnie. - Tego wciąż nie łapię.

Nie dałeś mi dokończyć.

Tylko tworzenie magików.

To ja. Jestem waletem kier.

Jesteś dobry, staruszku.

A ta karta to mój tata...

król kier.

Myślę o niej codziennie.

Kartą mojej mamy jest dama kier.

Ale gdzie ona jest?

Zdradzę wam tajemnicę.

Czasem zapominam, że ta karta we mnie wierzyła.

Ale nawet gdy o tym nie wiedziałem,

dama kier zawsze była przy mnie.

Dama kier. Cieszę się, że ją znalazłem.

Ze wszystkich kart w talii te cztery są dla mnie najważniejsze.

Ale w mojej mamie jest coś wyjątkowego.

Zmienia wszystko, czego dotknie.

Mamo, możesz dotknąć którejś karty?

Co?

To dziwne.

Możesz dotknąć innej?

Dziwne.

W talii powinna być jedna dama kier.

Mamo, wyciągnij rękę.

Nie wiem, jak to robi, ani dlaczego wcześniej tego nie zauważyłem,

ale... moja mama jest magią.

Tak! Co za konkurs.

Pięknie. Świetnie.

Zwycięzcą tegorocznego konkursu Cylindra są...

Dziękujemy za przybycie. Gdzie wasze poczucie humoru?

Dobra.

Zwycięzcą tegorocznego konkursu Cylindra są...

Kiery.

Wygraliśmy!

- Andy? - To Andy.

Jestem z was dumny. Wszystko widziałem.

- Tak! - Okej. Dobrze.

A teraz...

A teraz...

Zwycięzcą Złotej Różdżki...

z Karo, Janelle Santos.

Chodź tutaj.

Chodź. Ukłoń się.

- Co? - Kristino, udało się!

Jestem z ciebie dumna.

Co tu robisz? Co z twoim wielkim występem?

Odpuściłem sobie go.

Widziałem cały twój występ.

Co? Nie lubię mówić tej frazy, bo jej nie lubię,

ale rozsadziło mi mózg.

Chwila. Ty postawiłeś tam to lustro.

Czasem potrzeba kogoś innego, by pomóc ci dostrzec siebie.

Zabrzmiałeś dokładnie jak Preston.

- Co nie? - Tak.

Popracujemy nad tym.

Możecie zaklaskać dwa razy?

Możecie tupnąć nogami?

A teraz to połączcie.

Dziękuję. Twój domek wymiótł.

- Dzięki za wszystko. - Pa.

Hej. Przepraszam, że olałem występ w Treasure Island.

Nie będziesz miała kłopotów?

Nie, w porządku.

Zaprosili cię na kolejny weekend.

- Serio? - Nie.

Masz dożywotni zakaz.

Andy, to był naprawdę duży występ.

Na szczęście mam większy.

- Tak? Gdzie? - Tutaj.

Patrzysz na nowego dyrektora rozwoju młodych talentów.

Preston zaoferował mi rok szukania dzieciaków.

- To super. - To chcę robić.

Najzabawniejsze jest to, że zrozumiałem to na scenie w Vegas.

Ale mój znajomy powiedział, że świetnie ci poszło.

Tak. Wymiotłem.

Spełniłem marzenie.

Było niesamowicie.

Ale dziwne jest to, że nie czułem się tak dobrze,

jak pomagając dzieciakom tego lata.

Andy.

Mogłabyś zostać i ze mną pracować.

Wiesz, że występuję w Caesars, prawda?

Tak, słyszałem o tym. To super.

Mógłbyś wystąpić u mnie jako gość.

Świat mógłby zobaczyć trochę Abraka-Duetu.

Spoko.

- To naprawdę kiepska nazwa. - Prawda.

Hej, tato.

Judd.

Nie rozumiem. Dlaczego nie wystąpiłeś?

Wystąpiłem.

Wszystkie kostiumy Kierów to moja robota.

Zaprojektowałeś kostiumy? Te, w które się przebierali też?

Wszystkie.

Wiem, że chcesz, bym był magikiem,

ale... tego lata zrozumiałem, że nim nie jestem.

Uwielbiam projektować kostiumy.

Uwielbiam wykorzystywać modę, by ożywiać magię przyjaciół.

To się mylisz...

bo to, synu, jest magia.

Chyba mam futro w nosie. Idę go przepłukać.

- Hej! O rety. - Będę za tobą tęsknić.

Uważaj!

- Jak to zrobiłeś? Powiedz. - Chcesz wiedzieć?

- Tak. - To przyjedź na obóz w przyszłym roku.

- Mogę, mamo? - Nie.

Bo w przyszłym roku jedziesz ze mną na obóz jogi.

Co takiego?

Przemyślę to.

- Uwierzysz? - Wiem.

- Hej. - Chodźmy coś przekąsić.

Okej.

Byłeś całkiem niezły.

Dzięki, Vic.

Chciałem ci je zwrócić.

Nie spaliłem ich, tylko ukradłem.

Wiem, to nie było fajne.

Za rok nie będę takim dupkiem.

Ale będę z tobą walczył o Złotą Różdżkę i odzyskam władzę na obozie.

To widzimy się za rok.

Theo.

Hej.

Hej.

Muszę już iść.

Szkoda.

- Zadzwonisz? - Gdy tylko dotrę do domu.

Żebyś nie zapomniał.

Nie hamowała się... Trochę zbyt agresywnie.

Chcieliście, żebym ją zachęcił, by brała udział...

więc to wasza wina.

Słyszycie głos w głowie.

A ten głos wrzeszczy: „Posprzątaj pokój!”.

Nie, wybaczcie. To był głos waszego taty.

Głos w waszej głowie mówi: „Chcę być magikiem”.

Jakieś ileś tam lat temu ten gość, Roy Preston,

założył instytut i słynny Teatr imienia Roya Prestona.

Który teraz jest niestety Teatrem Pamięci Roya Prestona.

Żartuję. Wciąż tu jestem.

Sprowadziłem Andy’ego do pomocy.

Zbudujecie trwałe relacje z innymi młodymi magikami.

Nawet z tymi dziwnymi.

Bo tu wszyscy jesteśmy dziwni.

- Fajny ptak, Ruth. - Dzięki, Andy.

A na lunch serwowane są dania bez nabiału.

Ale nie wierzcie mi na słowo.

Zapytajcie naszych obozowiczów,

którzy obecnie pracują jako słynni magicy.

Jak ja, Kristina Darkwood.

Albo lepiej, sprawdźcie sami podczas magicznych wakacji!

To Instytut Magii.

Instytut Magii!

Napisy: Agnieszka Otawska

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.