All language subtitles for Adolescentes.pl

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified) Download
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian Download
da Danish
en English Download
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian Download
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

Film, który zobaczycie urodził się pod szczęśliwą gwiazdą.

NASTOLATKI

Więc coś za coś.

Jak będziecie fajni, to nie będę się zastanawiać,

jak wam uprzykrzyć życie.

Ale w razie problemów, nie zawaham się.

Jasne? Jesteście w 8. klasie.

Macie średnią 6/20 z angielskiego, jesteście uczniami, nie kulą u nogi.

Ale nawet ze średnią 17/20, wredny i brudny uczeń to kula u nogi.

Nie oceny się liczą. Nie mówię sobie: przyszedł 10/20,

czy 13/20.

Moja sprawa, żeby się nim zająć.

Miałeś 6, a teraz masz 8 lub 10, jesteś świetnym uczniem.

Ale jeśli nota spadła z 13 na 10 lub 8, jesteś złym uczniem.

Nauczyciel nie powie wam, jak wam się w życiu powiedzie.

Nie wiem, kim będziecie za 10 lat.

Nasz plan lekcji jest do kitu. WF w poniedziałek o 8. rano!

Powiedzieli, że nas rozdzielą, ale to nieprawda.

Wiecie kto jest razem w klasie? Chyba Alex, Zoé i Chaïma.

- I Mathis. - Chaïma nie.

Jakby przypadkiem...

Prosili o to.

- Znacie Issama Taïcha? - Tak.

- Odlot. - Tak.

Najładniejszy jest Issam Taïch.

I Mehdi Bouloufa.

Jimmy Fernandez też.

- Znam jego siostrę. - Skąd ich znasz?

Są z Brive.

- Po prostu ich znamy. - W Brive, wszyscy ich znają.

Trzeba być kaleką życiową, żeby ich nie znać.

Jesteś z Montélimar, więc nic dziwnego.

- A Yusuf? - Jestem tu zaledwie rok.

To chłopak Tary. Nie dotykaj!

- Yusuf, to chłopak Tary? - Współczuję...

- Chodzą do Cabanisa? - Marco jest super!

Chodzi z?

I Dané. Dany, Dané czy jak mu tam.

- Dan, nie żaden Dané. - Już się przyjaźnicie?

Nie, ale znam go.

Dan jest trochę dziwny. Piękny, ale głupi.

- Czego najbardziej nienawidziłam dziś? - WFu.

Skąd wiesz?

Bo cię znam. Na ogół to sport.

- Nie było kłótni? - Nie.

Bo wiesz, że w razie kłótni w szkole?

Pani Roux ma dopilnować spokoju.

Powtarzam, najmniejsza kłótnia?

Co dzień to powtarzasz, a nic nie wiesz.

Nie wiem, co się dzieje w szkole,

ale jak w tym roku dyrektor znowu zadzwoni

ze skargą na ciebie, pójdziesz do internatu.

Mówisz to od 6. klasy. Wystarczy.

Pamiętasz, w zeszłym roku?

- 8. klasa jest ważna. - Nauczyciele źle do mnie mówią.

A ty jak się do nich odzywasz?

Najpierw dobrze. Potem też.

- Jak to najpierw? - Nie! Cały czas.

Ale oni mnie nie szanują.

Jak pani Abeille.

Już jej nie ma, więc nie masz powodu.

Wiem.

Podobno facet od plastyki na wszystko pozwala.

Nie powód, żeby to wykorzystywać.

- Ja tylko mówię. - Zawsze tak mówisz.

Denerwujesz mnie. Mówisz, nie znając faktów.

Mówię, bo cię znam.

Nie znasz mnie, bo w szkole jestem inna.

Pamiętaj, dziąsła trzeba szczotkować.

- Tak. - Dobrze?

No i już. Gotowe.

Jesteś odnowiona.

Nie, Emma, nie odpowiadaj.

Pokaż. Uśmiechnij się.

Świetnie. Wyślę twojemu bratu.

I tacie.

Jesz jak świntuch.

Pokaż jeszcze raz.

Trochę przesadzasz.

- Nie. - Uważam, że tak.

Wcale nie.

Która godzina?

Masz czas. Za dwadzieścia.

Nie widzę Manon.

Nawet jeszcze nie jest za piętnaście. Uspokój się, Emma.

- Jedz porządnie. - Możesz czasem robić przerwy?

- Przestań! - Nie, serio!

Tłumaczę ci tylko, że chcę spokojnie skończyć jeść.

- Pójdę tam bez ciebie. - Proszę bardzo, ale?

to ja mam w samochodzie wydruk waszego wystąpienia.

Więc może bądź bardziej uprzejma.

Jesteś okropna, dziecko.

Przestań!

Emma, zostawiłaś nuty na stole,

a buty są wiecznie na samym środku.

To nie do przyjęcia. Nie jestem twoją Conchitą, moja droga.

Wyprzedzasz.

- Wyprzedzasz. - Przepraszam.

Cofnij się trochę.

Stop.

Gdzie patrzysz?

Usiądź na krześle.

Własnymi słowami, o czym jest piosenka?

Co ja chcę powiedzieć?

Masz ogólne znaczenie, masz kontekst,

ale trzeba czegoś więcej, by zaśpiewać piosenkę.

Ona ma pełno wątpliwości.

Jakie?

Na przykład, dlaczego to robi.

A propos, widziałam twoje oceny, Anaïs.

Spadły poniżej średniej.

Wyniki...

A więc?

- Plastyka, 13/20 - Co to jest?

Muzyka...

Super! 20/20 z muzyki, mamo!

- Muzyka się nie przydaje. - Jak to?

A po co mi matematyka, jak chcę pisać mangi?

- Francuski, 9/20. - Czekaj, miałam 10,5.

- Łacina, 9/20. - Nieważne.

- Angielski, 10. - Mniejsza.

- Hiszpański 16/20. - Proszę, 16!

- Matematyka, 7,5. - I co z tego?

Biologia...

10,5.

Technologia, 4,5! Gratuluję!

Chcesz z tym przejść do liceum?

Zobacz moją ocenę z?

Wiesz, co mówiliśmy z ojcem.

Tak, wiem.

Nie?

Od ciebie zależy.

Podnieś średnią.

Wyglądam na kogoś, kto może ją podnieść?

Co mnie obchodzi technologia? Przestań!

Daj mi spokój z technologią.

Po co mi technologia? Będę budować domy czy co?

Na lekcji plastyki każą nam rysować mapę skarbów.

Mapę skarbów, mamo!

A twierdzenie Pitagorasa?

Jak mam się tego nauczyć, kiedy nie rozumiem, co ten facet mówi?

Powtarza w kółko: "Względnie...

"Względnie"!

Na początek, naucz się definicji twierdzenia...

- Żeby nam ją chociaż dał! - Jest w książce.

Znam tylko jeden wzór: c=a+b. To wszystko.

Jesteś gotowa, Emma?

Czekam w samochodzie.

Zamknij drzwi i nie zapomnij klucza.

- Która godzina? - Za 10.

Co dzień muszę cię popędzać.

- Mam w nosie. - Ja nie.

- Stop! - Dobrze, że mam wolne,

bo inaczej spóźniłabym się.

- Możesz od razu wziąć upomnienie. - Tak.

Jak myślisz, co ci da szkoła?

Pomoże mi dojść do czegoś.

Nie wiem, może...

Zdobędę więcej wiedzy.

Potrzebna ci do pisania mangi?

Zależy.

Zależy od mangi.

Szkoła da ci narzędzia,

które będą ci służyć przez całe życie.

Więc nie zaniedbuj jej.

Zauważyłem, że nie odrabiasz zadań w domu.

Nie, odrabiam je w dzielnicowym centrum.

Dlaczego?

Bo tam mam pomoc.

Jest nauczyciel matematyki, angielskiego...

Prosisz ich o pomoc?

- Tak. - Aha.

Już.

Wspólne cechy...

Zwane specyficznymi cechami gatunku ludzkiego...

- Jak powiesz "przypuszczam"? - Nie wiem.

No to masz, poszukaj.

Nie wiem jak.

- Nie wiesz jak? - To po hiszpańsku.

- Emma, proszę cię. - Nie umiem!

Szukasz jak w każdym słowniku.

Daj.

- Ja poszukam. - No to szukaj.

Więc jak to powiesz?

Własnymi słowami. Słowami, które już znasz.

Tu, moja mała. Zaczynaj stąd!

- Nie jestem dzieckiem. - Przestań bazgrać i zaczynaj!

To moja kartka.

Słowami, które już znasz.

Poczekaj!

I co?

Przestań!

Nació?

Co znowu?

- Dałam akcent. - Nie nad "i". Nad "o". Nació.

No dobra, o jeden za dużo.

Nació.

- Jeszcze coś? - Akcent nad "o"!

- Puede? - Powiedziałaś puedé.

Pierwsza osoba liczby pojedynczej czasownika poder?

- Podemos. - Podemos?

Liczby pojedynczej!

Ja...

Podemo...

Odmień to.

Podemo...

- Podemo? - Nie wiem. Denerwuje mnie to!

Co tam piszesz?

Powiedziałaś puede. Zdecyduj się!

Spróbuj wreszcie...

- Daj mi się spokojnie zastanowić. - Już się zastanawiałyśmy.

- Już się zastanawiałyśmy. - Ja tak, ale ty nie.

- To twoje zadanie, nie moje. - Wiec nie mów "ja".

- Zastanawiałyśmy się. - Ok, przestań!

Hej, hej!

Popatrz na mnie.

Nie odzywaj się. Jest z ojcem.

Chciałabym umieć to robić.

Wróciła.

Ma piękną deskę.

To deska Ryana Shecklera.

Fajnie jej włosy fruwają.

Nikt nie śmie wchodzić jej w drogę. To profesjonalistka.

Zaczęła jakieś 5 miesięcy temu.

Ach tak? Jak się tego nauczyła?

Całkiem sama.

- Te są ładne. - Pokaż.

- Nie podobają mi się. - Czemu?

Bo nie.

Uważam, że są ładne, w dodatku...

Ona zawsze mówi nie.

- Trzeba przymierzyć. - Może będą dobre.

- No właśnie. - Spróbuj je.

Nie, dziękuję.

To będzie na nią za duże według pani?

I tak mi się nie podoba.

- Powinna spróbować. - Właśnie.

Zobacz, jak w tym wyglądasz.

Z tyłu jest taki...

- Uważam, że to ładne. - Napis...

- A to? - ...dyskretny.

Nie podoba mi się.

Mogłabyś się trochę postarać.

- To też jest ładne. - Nie.

Spróbuj przynajmniej. Słuchaj, Emma...

Nie spróbuję. Nie podoba mi się. To brzydkie.

- Ładnie ci w tym. - Mnie się nie podoba.

Wczoraj mi już mówiłaś. Wystarczy, pojęłam. Ciągle to samo.

Bo rozmawiamy o tym, ale nie starasz sie.

No dobra.

Ale i tak nie zrobię kuracji.

Co ci powiedziała dr Petrea?

Nie wiem.

Co ci powiedziała? Powtórz mi dokładnie, co powiedziała.

Powiedziała: Jesteś śliczna, ale musisz stracić trochę brzucha.

Dlaczego?

Bo jestem śliczna?

Tak powiedziała!

Nie. Dlaczego?

Mam pamiętać wszystko, co mi ktoś mówi?

Myślę, że akurat tego nie chcesz pamiętać.

- Więc dlaczego? - Bo to jest dziedzi...

- Genetyczne. - Dokładnie. Genetyczne.

- Ale powiedziała, że jestem śliczna. - Możesz być śliczna i szczupła.

Byłabyś jeszcze ładniejsza, gdybyś straciła trochę na wadze.

Wiesz, ja też byłam nastolatką. Jak ty.

- Już mi to mówiłaś. - Fakt, że byłam grubsza niż ty.

Tylko że ja ci to mówię, a moja mama nie przejmowała się tym.

Jadłam bez przerwy, także między posiłkami.

Jadłam byle co, nikogo nie słuchałam.

A może ja się wdałam w tatę? Był chudy.

Poczekaj, na razie jeszcze nie wdałaś się w tatę.

Wdałam się.

Nie. Ja jadłam i tyłam

i w dodatku nie widziałam, że tyję.

Czułam się z tym dobrze.

Można mi było mówić: "Jesteś gruba!" Nie obchodziło mnie to.

I popatrz,

jak teraz wyglądam...

No cóż, Anaïs, w tym semestrze, trochę się opuściłaś.

Oceny są gorsze.

Już na początku roku miałaś słabą średnią z wielu przedmiotów.

A teraz, z końcem roku, wyniki są naprawdę niepokojące.

Zwłaszcza z francuskiego.

Nauczyciel podkreśla "dobre chęci" i pozytywne nastawienie,

ale zarzuca ci się, że za mało uczysz się w domu.

Rada pedagogiczna zgadza się, żebyś przeszła do 9. klasy,

ale przyjrzyj się uważnie dotychczasowym wynikom.

Mam pomysł!

Tato musi nam zrobić zdjęcie!

Tak, z przodu.

Spróbuję z wami skoczyć

i tato złapie nas wszystkie cztery.

Profil na Facebooku.

1, 2, 3...

Skaczemy!

Sto lat, Anaïs...

Odzwyczaiłeś się używać zapalniczki.

Ta nie chce się zapalić.

Świetnie!

Dziękuję.

Masz 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10 lat.

Dziesięć lat! Powrót do dzieciństwa.

Widziałaś film...

"16 życzeń"?

Nie jestem pewna.

Zacznę listę tego, co chcę zrobić.

Ten o dziewczynie, która robi listę życzeń?

Tak, listę życzeń do spełnienia nim skończy 16 lat.

Zbliżają się urodziny i zostało jeszcze dużo życzeń,

ale dzięki pewnej czarodziejce,

wszystko się spełni.

Tak, widziałam.

Nikt nie ma bardziej szalonych marzeń niż ja.

- Ja też mam ich pełno i zapisałam je. - Tak.

Nie, mamo!

Nie ustępuj, bo nie będzie cię słuchał.

To jego porcja.

Na podwieczorek.

Bo on się może opychać do woli?

Tak, ale jak się nie dopomina, to mu nie daję.

Co jest?

Nie daję mu całego kawałka za każdym razem.

Nie miały być tylko 2 czekoladki?

Dostał misia. Na jedno wychodzi.

Robię, co chcę.

- I potem... - Będzie jak ty.

Jak mam go upilnować?

Przepraszam, to raczej twój brat pilnuje ciebie!

- Nie, to ja go pilnuję. - Ach tak?

Wczoraj karta opieki zdrowotnej była na podłodze,

pies coś poszarpał na strzępy....

Wczoraj po prostu zasnęłam przed telewizją.

- Więc to twój brat cię pilnował. - Nie, ja go pilnowałam.

Był przywiązany do krzesełka. Mogłam była zostawić go samego.

- Co? - Całe rano był przywiązany?

No tak. Chyba nawet nie protestował.

Nie mogę sobie...

Masz 15 lat! Nie mogę sobie...

Ależ nie! Sam usiadł na krzesełku i chciał, żeby go przywiązać.

Słowo daję, kup sobie mózg!

Nie wierzysz mi?

Nie było cię tam. Zaczynasz mi grać na nerwach.

- Mam ci za to dać kieszonkowe? - Przecież całe lato pilnowałam Timéo!

- Ciągle mnie pouczasz! - Nie pouczam cię,

tylko jak będziesz mnie traktować

jak swoje koleżanki, nie będzie kieszonkowego.

A tato? Ignoruje mnie przy Benjaminie.

Bo mówisz o Benjaminie

"niedorozwinięty, debil" i tatę to denerwuje.

Nigdy dobrego słowa o bracie. Nigdy.

Nie wyrzucimy Benjamina.

Łatwiej było mnie wyrzucić do rodziny zastępczej.

Wyrzucić cię? Do jakiej rodziny?

Kto chciał mnie dać do tej rodziny, jak byłam mała? Ty!

Dlaczego?

Dlaczego?

Dobrze mi tam było!

- No, dlaczego? - Nie wiem. Miałam 8 lat...

Bo urągałaś mi.

Począwszy od jutra,

wszystkie oceny i klasówki będą brane pod uwagę przy egzaminie.

To znaczy, że musicie od razu zabrać się serio do roboty.

Pracą można wszystko osiągnąć.

Ale jeśli się nie przyłożycie, nie poprawicie ocen,

trzeba będzie spojrzeć prawdzie w oczy.

Być realistą i powiedzieć sobie: "Nie nadążam, nie mam ochoty.

Po co mam iść do 9. klasy, jeszcze trudniejszej?"

Może to prawda. "Jest już luty, nie radzę sobie.

"Muszę pomyśleć o czymś innym."

Proszę pani! Nie ściągaj.

Czy mogłaby mi pani pomóc?

Proszę o spokój. Nawet tych, którzy skończyli.

Liceum ogólnokształcące i CAP to nie to samo?

Nie, bo...

W liceum nie można zrobić dyplomu opiekunki dzieci?

Nie, do tego potrzebny jest program przysposobienia do zawodu.

- To nie ten sam program? - Nie.

Więc żeby być...

Do tego, co chcę robić, muszę mieć dyplom zawodowy?

Tu jest napisane.

- Do pracy w szkole? - Albo w przedszkolu.

Trzeba mieć maturę zawodową.

Będę jedyną ofermą, która pójdzie do zawodówki.

A wy będziecie w ogólniaku.

Masz swoją kurtkę?

- A komórkę masz? -Tak.

Ogólnie biorąc, bardzo się cieszę.

Super.

Naprawdę. Rozdali wam już książki, nie?

Dużo ich jest? Plecak będzie ciężki?

Co?

Tak.

Ok. Oszalała.

Nie, to Anaïs.

Rano zapisałam cię do Konserwatorium.

- Teraz taniec jest w poniedziałki. - I tak nie będę chodziła.

Ulgowy program nie wystarczy do musicali.

Wszystko prócz tańca.

Jeden facet, naprawdę świetny,

dostał się na przesłuchanie do słynnej szkoły tańca i tak dalej...

Nie to chcesz robić.

Wyobraź sobie, że tak, bo jeśli nie uda mi się ze śpiewem,

trzeba będzie znaleźć coś innego, coś w dziedzinie artystycznej.

- Słuchaj... - To nic śmiesznego.

Jak scena wojenna.

W sercu Paryża.

Dziś rano, zaraz po 11-tej,

dwóch mężczyzn w maskach zabija z zimną krwią policjanta

i ucieka, przyznając się do ataku.

Zemsta za Mahometa!

Śmierć Charlie Hebdo!

Zaatakowano redakcję Charlie Hebdo.

Wewnątrz ratownicy znajdują

zwłoki drugiego policjanta i wielu dziennikarzy:

Charb, naczelny redaktor pisma,

rysownicy Cabu, Tignous i Wolinski są wśród ofiar.

Szok. Konsternacja.

W południe premier zwołał sztab kryzysowy

i zagrożenie terrorystyczne podniesiono do maksimum.

Od dwóch godzin tłum gromadzi się w ciszy

w całej Francji.

Wiele świeczek i jeden skromny napis:

"Jestem Charlie".

Kilka słów wsparcia

po tym od wielu lat najbardziej morderczym ataku we Francji.

Czy można żartować ze wszystkiego, czy trzeba mieć wzgląd

na temat i osobę, której żart dotyczy?

Pytam.

Można żartować ze wszystkiego, ale nie z każdym. Zależy z kim.

Gdybym z Nadalem żartował o Arabach,

on mógłby to gorzej przyjąć ode mnie niż od innego Araba.

Na temat religii.

Co ty o tym myślisz?

Chyba to samo, co Emile...

Nie wiem.

Można śmiać się ze wszystkiego,

ale z pewnym szacunkiem, jak mówiła Anna.

Nie trzeba wpadać w błędne koło milczenia na wszelki wypadek,

bo to, czy tamto.

Skąd się to bierze? Jest jedno ważne słowo.

Strach.

Nie wolno się bać, bo inaczej nie warto żyć.

Czy naród może żyć i społeczeństwo rozwijać się w strachu,

w obawie przed tym, co może się zdarzyć?

Pamiętacie, mówiłam wam o Zinebie.

O jej reakcji...

Potem powiedziała, że to z powodu konfliktu w Palestynie,

bo to był chrześcijanin czy coś w tym rodzaju.

A raczej Żyd! Myślała, że Charb to był Żyd.

- To znaczy... - Nie rozumiem.

Spytałam, dlaczego ona nie jest "Charlie".

Mówi, że to z powodu Palestyny. Co to ma wspólnego z Francją?

Mówi: "Charb jest Żydem". Ja mówię: "Nie jest Żydem".

"Jest ateistą".

Mówi: "Nie, jest Żydem i dlatego obraża Arabów".

Nie, przecież twierdził, że nie ma nic gorszego od religii.

Tak, sam był ateistą.

- Co to jest, ateista? - Ktoś, kto nie ma religii.

Ja jestem chrześcijanką.

Ja też, ale to jeszcze nie powód, żeby potępiać innych.

No pewnie!

Żadna religia nie jest na tyle mądra, by się pohamować.

Denerwujesz mnie.

Od zarania dziejów, religie wszczynały wojny.

To się tak nagle nie skończy.

Ale nie muzułmanie to zrobili.

- Bracia Kouachi... - Co zrobili?

Posłuchaj! Kouachi przeszli z chrześcijaństwa na islam.

Po pierwsze są Francuzami. To po pierwsze!

A po drugie...

To nie muzułmanie. To dżihadyści, terroryści.

Nie wsadzaj do jednego worka terrorysty i muzułmanina. To nie to samo!

Emma opowiedziała mi coś wspaniałego.

W tym żydowskim supermarkecie

wiecie, kto wpadł na pomysł, żeby zamknąć ludzi i uratować ich ?

I ukryć się z nimi? Muzułmanin.

Więc nie mów, że muzułmanie są okropni.

Muzułmanów to tak samo dotknęło jak Francję.

Ludzie mówią "muzułmanie, muzułmanie!" A co sami zrobili?

Wyobraź sobie że wszystkie kraje są do nas wrogo nastawione.

Że ludzie mówią: "Tak, bo ci Fancuzi?"

Więc trzeba z tym przestać. Co wy z tymi muzułmanami?

Nie rozumiem.

Mają religię jak my. To tylko religia.

Nie mogę się zatrzymać, Emma!

Nie uciekajcie, to był żart!

Wariatka! Żadnego romantyzmu!

O nie, nie z tobą!

Popatrz...

Wygląda, jakbym miała 3 nogi.

Hej, hej, hej.

Tylko z ciekawości: jak oceniasz Cesara?

Cesarowi dałabym 14 albo 15/20.

Ja bym mu dała 17,5.

To wszystko?

Tak. Doskonałość nie istnieje, moja droga.

Nawet Nathan nie ma 20.

No pewnie. Nie ma w nim nic nadzwyczajnego.

Też to zauważyłaś?

- Nawet Esteban nie ma 20, więc... - Pewnie, że nie!

Co możemy powiedzieć o punkcie P?

Anaïs?

Co tu mam napisać?

AP równa się...

Pytam Anaïs.

Równa się ile?

Sprawdzam, czy Anaïs uważa.

- 3/7. - Równa się...

3/7!

- A więc? - 3/7.

3/7. Trzy na siedem. Trzy siódme z AB.

- Bułka z masłem! - Dziękuję, Anastasia...

Wszystkie dzielniki 48 można podzielić przez 1,

więc stawia się 1 i 48 na końcu.

Potem się zastanawiasz, przez 2, przez 3...

Anaïs, nie podoba mi się to.

Widzę, że nie uważasz, że cię to nie interesuje.

Do roboty!

Zaczyna mi grać na nerwach, naprawdę gra mi na nerwach.

Każdy sam. I proszę nie rozmawiać.

Cholerny babsztyl. Nie cierpię jej.

Trzy razy bardziej wolę pana Bourdona.

Esteban, przepisałeś to?

Do roboty! Anaïs!

- Czekam na kalkulator. - Mam cię na oku.

- Co zrobiłam? - No właśnie nic!.

Wszyscy gadają, nie tylko ja.

Kurczę...

Gra mi na nerwach.

Tyle dni nieba nie dotykać,

Tyle lat nie przeczuwać nic,

Tyle chwil stracić bezpowrotnie,

I w ciemności tkwić.

Stoję tu, patrzę prosto w światło.

Stoję tu, myśli mkną jak wiatr.

Nagle wiem, to nie jest sen

To tutaj jest mój świat!

Po raz pierwszy widzę blask,

Żadnych mgieł i chmur już nie ma.

Po raz pierwszy widzę blask,

Do Marie.

Noc dorównać pragnie dniu.

Tak się rodzi nowy czas,

Moje życie się odmienia.

Emma, Dimitri... Manon, Dimitri...

- Powiedziałaś Emma? - Nie, Emma - Manon.

Dobra, dajcie mi spopkój.

Chciałam coś sprawdzić. Stań tutaj.

- Stań tutaj. - Ok, przyznaję.

- Zapłacisz mi za to! - Przegrałam.

Bum!

Emma, nie boisz się, że powiedzą,

że jesteś za słaba na ogólniaka?

Ja uważam, że nie. Ale kto wie?

Nie wiem. Może...

Ale i tak się boję.

Każdego stresuje przejście do ogólniaka.

A już na pewno mnie.

- Do potęgi! - Ze średnią 12/20 nie masz problemu.

Uwielbiam twój zapach.

Przysięgam, brak mi go będzie.

Popatrz na nią.

Widzisz jaka skupiona?

Geek.

Emma, patrz na mnie, jak do ciebie mówię.

Już widziałam.

Poważnie, stresuję się tym, co mi powiedzą.

- Boję się, że mi każą powtarzać rok. - Ależ skąd!

Dąsam się.

- Pocałuj. - Zbliż się.

Unieś głowę.

- Trudny jesteś. - Nie mogę zgiąć szyi.

Widzisz, nie zignorowałam cię. "Nie mogę zgiąć szyi"!

Naprawdę nie mogę.

- Już się zmęczyłaś! - Wcale nie.

Słaba jesteś.

To ty jesteś słaby.

Ja mam już ciało starca. Ciągle wszystko mnie boli.

Tato nie chce, żebym grał w handball. Szkoda.

Dlaczego?

Mówi, że ciągle się ranię i że przez to nie mam czasu na naukę.

- Więc nie mam wyboru. - W życiu trzeba wybierać.

Nigdy się nie ożenię.

- Dlaczego? - Bo to do kitu.

Wróżka powiedziała bratu, że nie będzie miał żony, tylko stosy dziewczyn.

Świetnie. To ktoś, kto zrozumiał życie.

Żadnych zakichanych zobowiązań, tylko same przyjemności.

No tak, ale...

Co robi twoja mama?

Pracuje w podatkach.

Jest inspektorem.

A ojciec?

Dyrektor handlowy.

Trochę to nudne, nie uważasz?

- To praca jak każda inna. - Nigdy go nie ma.

- Co? - Nigdy go nie ma w domu, a jak jest...

Mój tato też jest rzadko w domu.

A dawniej mamy też nie było.

Moja mama zawsze była w domu.

Jestem pewna, że nie zdam. To nie stress...

- Ale jednak. - To jeszcze nie koniec świata.

Na samą myśl o wynikach skręca mnie w żołądku.

"Wyniki certyfikatu!" - Tu są.

- Nie bój się, Anaïs. - Umieram!

Jeśli nie zdałam, nie spojrzę w oczy Dimitri.

- To lista wyróżnień. - Ja nie jestem pewna.

Zdałaś? Z wyróżnieniem?

- Masz wyróżnienie? - Z wyróżnieniem.

Super! Zobacz co ze mną.

- Nie mów mi, tylko pokaż. - Nie stresuj się, Anaïs.

- Nie stresuję się. - Poczekaj.

Teraz możesz popatrzeć.

Przepraszam.

- Gdzie? - Poczekaj...

- Gdzie jestem? - Tu. Anaïs Chambeaudie.

"Chambeaudie, Anaïs Elodie."

- To znaczy, że zdałam? - Tak, zdałaś.

Kamień spadł mi z serca! Niesamowite!

- Jak ja to zrobiłam? - Nie wolno wątpić w siebie.

Najadłyśmy się strachu!

Nasza relacja rozwija się coraz lepiej pod każdym względem.

To fajnie.

Świetnie się bawimy. Pękamy ze śmiechu.

Nie masz pojęcia!

Szkoda, że Esteban ma już kogoś. Pasowalibyście do siebie.

Czujesz coś do niego?

Nic.

Popatrz, kamyki!

Nie o jałmużnę proszę,

Nie będę ci stać na przeszkodzie

Chcę tylko kamyków trochę

By puszczać kaczki na wodzie.

Zastanawiam się...

Jaki jest dla ciebie idealny wiek na pierwszy raz?

Prawdę mówiąc, to bez znaczenia.

- Wszyscy tak mówią. - Jak się czujesz gotowa.

Jednak nie w wieku 10 lat.

- Dla chłopaka, to raczej... - Dla facetów to nie to samo.

Dla nich to 15 czy 14 lat.

A dla dziewczyn, 16.

- To trochę wcześnie, 15 czy 14 lat. - Powiedziałabym 17 - 18.

Ale zależy...

Jeśli to zrobię w tym roku, to dla ciebie będę...

To zależy od ciebie, czy jesteś gotowa, z kim jesteś...

Wszyscy mi zawsze mówili,

że nieważny wiek, jeśli jesteś gotowa.

Masz 16 lat i przeżywasz z kimś idyllę, podczas gdy z innymi to nie to samo.

- Chyba nie będziesz czekać, co? - Oczywiście, że nie.

Myślisz, że przeżywam idyllę z Dimitrim?

No pewnie. W dodatku znacie się już od dawna.

Co rozumiesz przez idyllę?

Nie wiem...

Na moim miejscu, mając 16 lat, czułabyś się gotowa czy nie?

Nie, no wiesz... Naprawdę...

Skąd mam wiedzieć?

No właśnie. Tak odpowiedziałam Dimitri: "Skąd mam wiedzieć."

Mówię to, żebyś wiedziała, że jestem porządną dziewczyną.

Dostałam wiadomość.

Wszyscy są przygnębieni na snapchacie.

Na Facebooku też syfiasto.

Wygląda na jakiś koszmar.

Wybraliście profil zawodowy.

Będzie to dla was pewna zmiana,

bo wejdziecie do świata pracy.

Będziecie odbywać praktyki,

by zapoznać się ze światem pracy.

Musicie zrozumieć, że już od tego roku

będzie się od was wymagać

profesjonalizmu.

Oczywiście, pracy będzie dużo.

Na ogół jest ona uwieńczona sukcesem.

W tym roku, maturę zdało u nas 95 % uczniów.

W klasach humanistycznych - 95 %,

a w pozostałych - 96 %

zdało maturę.

Więc szkoła ma dobre osiągnięcia,

ale trzeba się uczyć.

I co, nie przewidziałam składu klas?

Zwłaszcza to, że będziesz w klasie z Estebanem,

ale za to nie z tobą.

Będzie nam się dłużył ten rok...

Pinda!

Nie uciekaj, Anaïs, bo upadniesz.

Poczekaj, zawieszenie broni!

Mam kredę na plecach.

Merkury to najmniejsza planeta w układzie słonecznym.

Przyjmijmy rozmiar, który pozwoliłby nam ją obserwować.

- Jaki to będzie rozmiar według was? - 1 000?

- 1 000 czego? - 3 000!

- Metrów! - 1 000 kilometrów.

Ze średnicą 1 000 km chcecie ją narysować na ścianie?

- Nie zmieści się. - 1 000 metrów.

- 6 metrów? - 6 metrów!

Jeśli Merkury będzie miał 6 metrów, to inne...

- Decymetr? - Jeszcze za duży.

- Centymetr? - Tak, millimetry są za małe.

Dobrze, weźmy 1 centymetr.

Zrobimy Merkurego ze średnicą 1 centymetra.

Jaka jest największa odległość w układzie słonecznym?

Od słońca do najdalszej planety.

- To znaczy? - To nie Uran, to inna planeta.

Dam wam sposób na zapamiętanie:

Moja Wciąż Zapracowana Mama Je Sama Usmażone Naleśniki.

- Naleśnik? - Przedtem mówił pan Natura.

Neptun!

- Neptun! - Natura?

Proszę pana, proszę pana!

Neptun jest ostatnią planetą, ale zaczyna się na N.

A pan powiedział "Naleśnik", który ma K na końcu.

Liczy się pierwsza litera, półgłówku!

Co za debilka!

Jesteście męczący.

Dość tego, skupcie się!

- Océane! - Nie ustawiłam jeszcze siły głosu.

Jeśli nie umiesz nastawić głośności, to lepiej milcz.

Cholera!

I bądź uprzejma.

Ona też ma jeszcze problem z głosem.

Zerwał ze mną przez telefon, tchórz!

Dziewczyny mówią, że to brak szacunku. Nie uszanował mnie.

Właśnie byłam u Fanny,

kiedy zadzwonił z ukrytego numeru.

Później zadzwonił z numeru swojego kumpla

i powiedział...

Pytam: jesteśmy nadal razem? Mówi: "Nie".

Pytam dlaczego? "Bo mam tego dość."

Rozłączyłam się i zaczęłam...

Rozpłakałam się na łóżku Fanny.

Fanny objęła mnie i tak dalej...

Wysłałam mu SMS-a, że jest tchórzem, zrywając przez telefon.

Matka tego kumpla zadzwoniła do mnie z pogróżkami.

- Do czego ona się wtrąca! - Z jakimi pogróżkami?

Mówiła, że Lydie złoży skargę, że będę miała kłopoty. Takie bzdury.

- Ile masz lat? - 16.

- Mówi o deprawacji nieletnich. - Jesteś pełnoletnia?

Przekroczyłam wiek przyzwolenia. On nie. Nie ma takiej ustawy.

Lekarze tak mówią, nie ustawa, więc nic mi nie zrobią.

A gliny mają co innego do roboty.

- Jak ona chce się w to bawić... - Pójdę tam.

Chcę widzieć, jak ją gliny wyśmieją.

Zresztą to jej wina. To się odbyło u niej w domu.

Nie byłam za tym, żebyście spali razem.

Ale ja za nim tęsknię.

Znajdziesz sobie innego.

Jeszcze lepszego.

Pospieszcie się, bo nigdy nie skończymy.

Tu są odpowiedzi. Przeglądnijcie je w ten weekend.

To wam pomoże zrozumieć.

Tylko po to tu jest, żeby dawać odpowiedzi!

Miałem już takiego nauczyciela jak on, w szóstej klasie.

Kochał uczyć, ale był do niczego.

Kiedy funkcja jest stała,

mówi się, że jest monotoniczna.

"W krąg trwała cisza; jakaś słodycz zdawała się prószyć z drzew.

"Czuła powracające bicie serca

"i krew drążącą jej ciało niby mleczna rzeka.

"Nagle z oddali, zza lasu, z innych wzgórz, dobiegł ją jakiś krzyk

"nieuchwytny i monotonny, niosło się ku niej jakieś przeciągłe wołanie,

"wplatając się jak melodia w pogłos rozdygotanych nerwów”.

Flaubert postanowił umieścić siebie w sercu bohaterki,

by przekazać nam emocje, jakich wtedy doznaje Emma Bovary.

Coś się zmienia w jej postrzeganiu rzeczywistości.

Jak gdyby w tym stanie niezwykłej wrażliwości znalazła...

nutę melancholii.

Przyspiesz kroku.

Przyciśnij nogami.

Puśćcie kłusem wasze konie i kucyki.

Prędzej, Anaïs.

Kłusem!

Tylko kłusem.

Oscar!

Co się dzieje?

Proszę pana! Jestem w ciąży.

Co się dzieje?

W tak trudnym i bolesnym okresie,

decydującym dla naszego kraju,

apeluję do was o jedność i opanowanie.

Francja jest silna i mimo ran

zawsze potrafi się podnieść.

Francja jest solidna, Francja jest aktywna,

Francja zwycięży barbarzyństwo.

Bronimy naszej ojczyzny.

Wartości humanitarnych.

Wzywam was do zachowania bezwzględnej jedności.

Niech żyje Republika! Niech żyje Francja!

Dziękuję.

Zbudziłem się myśląc, że miałem koszmar.

To nic nowego, to już trwa od lat.

Musimy pogodzić się z faktem,

że to jest wojna.

Słyszeliśmy to już rok temu.

To, że nie ma bagnetów, okopów, nie znaczy, że to nie jest wojna.

Zgadzam się. Myślę, że politycy mają wiele tabu.

Powinni otwarcie powiedzieć, że to wojna.

Nie mówić, że to czy tamto, tylko użyć właściwych słów.

Mój tato jest wojskowym i musiał dziś dołączyć do swojej jednostki.

Mama i ja, mamy tego dość. Trudno nam z tym żyć.

Kiedy twój tato wróci?

Nie wiesz? Wyjechał na czas nieokreślony?

Prawdopodobnie nie będzie go na Boże Narodzenie.

Terrorysta, który zginął przed Stade de France miał 17 lat.

To nie powinno istnieć.

W wieku 17 lat chcesz mieć rodzinę, kolegów. Oni mówią, że są twoja rodziną,

że masz teraz "Boga", który będzie cię chronił

i po śmierci da ci wszystko. Nie.

Wmawiają im bzdury, żeby nabrali pewności siebie i robią z nimi, co chcą.

Czujesz bunt?

To denerwujące, wkurza mnie.

- Boisz się? - Tak, boję się.

Ethan, uważaj, co robisz. Ty też, Annette.

Adèle!

Nie rozpraszaj się!

Lena, rób tę skarpetkę i nie gadajcie, bo nigdy nie skończycie.

Enzo...

Co?

Gorąco ci.

Jesteś spocony.

Wszystko w porządku?

Nathan...

Kto jest twoją narzeczoną?

- Ty. - Ja?

Antonin!

Ubierz płaszczyk.

Daj mi twój płaszczyk.

Trzeba było mnie posłuchać.

Chodź.

Czemu mnie nie słuchasz, Lucas?

To pierwszy staż i dzieci są bardzo...

przylepne.

Chcesz im dać jak najwięcej.

To dobrze, ale musisz się nauczyć

trochę hamować tę chęć dawania

i wprowadzić pewien dystans, rozumiesz?

Wczoraj, kiedy budziłaś Enza,

oczekiwałaś czegoś od niego.

Ustanowienie dystansu polega na tym,

że budząc go,

niczego od niego nie oczekujesz dla samej siebie.

To tylko relacja.

Nie możesz w tym momencie...

Nie posiada się dziecka.

- Za bardzo się angażuję. - Tak, za bardzo.

Dzieciom mamy zapewnić opiekę,

a nie przywiązywać się do nich.

Chodzi o życzliwość i uczucie, ale nie o przywiązanie.

Rozumiesz?

Widzisz różnicę?

Ja to wszystko wiem i czasami usiłuję

hamować się, ale niekiedy...

Bo z natury jesteś serdeczna i lubisz co robisz.

Może być.

Tak, jutro.

O 12.45 w szpitalu

i o 14.30 w kościele w Chapélies.

64 lata.

Chcesz zobaczyć babcię przed poniedziałkiem?

Tak, bo w poniedziałek będzie tłum ludzi w kostnicy.

W poniedziałek zobaczę, czy wejdę do środka czy nie.

Wygląda normalnie. Jakby spała.

Jest tylko zimna.

Już w szpitalu, kiedy jej dotknęłam była zimna.

Teraz jest normalna, jakby...

Jak to powiedzieć? Wygląda...

jakby spała.

- Tylko że wiesz, że nie śpi. - Dokładnie.

Nie powiedziałam jej nawet, że ją kocham.

Powiedziałaś.

Nie będziesz niczego żałować.

Życie jest niesprawiedliwe.

To prawda.

Wydaje się dziwne, że to nas spotyka.

Myślisz, że to zdarza się tylko innym, a jak padnie na ciebie to...

jest dziwnie.

To naprawdę mój najgorszy rok w życiu.

2016, to nie mój rok.

Dlatego trzeba przestrzegać zasad higieny, także w kuchni,

myjąc ręce, nosząc odpowiednią odzież ochronną,

dezynfekując wszystkie powierzchnie.

Następnie: dwa rodzaje mleka, a nawet trzy rodzaje mleka,

które można wlać do butelek.

Mleko w proszku, mleko płynne i mleko matki.

Widzisz, nie jestem ciężka.

Nie, nie waż się tam płynąć.

- Tu zostanę. - Mam nadzieję!

A teraz podwójny bączek.

- Jesteście zmęczone. - Nie jesteśmy zmęczone.

Jest dopiero 21.00.

No to ruszajcie!

- Na początku powoli. - Zaraz umrę!

Sto lat!

Na Ferkan!

Jest już dość mokra!

Jak się ma pan Beckman?

Dobrze. Zrobił jak zwykle swoją poranną gimnastykę.

Aha. Widzę, że pani Saulnier jest w szpitalu.

Tak. Zabrali ją w ten weekend.

- Chciała popełnić samobójstwo. - Naprawdę?

Tak, chciała wyskoczyć przez okno, utopić się w rzece...

- Więc jest w szpitalu? - Cały czas płakała.

Dzień dobry, pani Giliock.

- Dobrze pani spała? - Mniej więcej.

Spałam część nocy, potem budzili mnie co chwilę.

Bolą panią plecy?

Tak. Plecy mnie bardzo bolą. Bardzo cierpię.

I raz!

I dwa!

Proszę!

Panie są szybsze niż pan.

Zaczynamy!

Kobiety lubią podnosić nogi do góry.

Spodziewałam się tej aluzji.

Teraz jedna ręka dotyka sufitu,

a druga dotyka podłogi. I na zmianę.

Patrzymy na podniesioną rękę.

Od początku roku, jeszcze przed stażem,

mówiłam nauczycielom: tylko dzieci mnie interesują. Kropka.

- Tylko dzieci. - Nie twierdzę, że to będzie...

Tak, że to będzie twój zawód. Jeszcze nie zdecydowałaś.

Tylko dzieci mnie interesowały.

- A teraz? - Wystarczyły dwa dni. Dwa dni!

Już po dwóch dniach tutaj myślę, że wolę starsze osoby.

Świetnie!

Czuję, że dorośleję, że lepiej rozumiem...

że trochę lepiej rozumiem życie i...

W okresie dojrzewania coś się w nas zmienia.

Czuję, że reaguję bardziej jak osoba dorosła, albo od niedawna dorosła.

Proszę pani!

- Miło być na zewnątrz? - Przyjemnie jest.

Prawda?

Dobrze pani zrobi pobyć trochę na powietrzu.

Nasz gatunek pojawił się ponad 200 000 lat temu.

Stopniowo staliśmy się gatunkiem wieloplanetarnym,

poszerzając coraz bardziej granice wiedzy.

Tylko od ciebie zależy, żebyś nie była sama, Emma.

- Naprawdę. - Nie widzę jak.

Zapewniam cię.

Jeśli jesteś miła dla ludzi...

Zawsze jestem miła, nawet bardziej niż inni. To sami idioci.

- Wychodząc z tego założenia... - To prawda.

- Nie. - Tak.

- Nie. - Tak.

Przestań! Nie zaczynaj, Emma. Naprawdę.

A jednak.

To przestań o tym mówić.

O Boże, dziewczyno!

W pewnym sensie nieźle jest być samym.

W sumie to kształtuje charakter.

Ale i tak nie będziesz sama. Słucham?

- Nie umiem żyć sama jak wy. - Jak my?

Uważasz, że jesteśmy samotni?

Niesamowite...

Ale powtarzam, jeśli postanowiłaś...

Może się zdarzyć, że ktoś nie ma wyboru.

- Jakiego? - Żeby nie być samotnym.

Mimo starań. Nie mówię o sobie, ale wiesz...

Naprawdę, nie wiem jak to możliwe.

Niektórzy są małoduszni, pozostawiają innych w samotności

i bawi ich patrzeć, jak cierpią.

- Samotność nie musi być cierpieniem. - Nie mówię tego!

Z najróżniejszych powodów niektórym trudno zdobyć sympatię.

Wystarczy, że 2 - 3 osoby

znęcają się nad tobą i zaraz inni, jak barany,

dołączają się do nich, żeby ci dokuczać.

Masz trochę rację.

Człowiek nie ma prawa wychodzić poza normę.

To ewidentne.

W sumie jeśli nie jest się trochę oryginalym,

to jest nudno.

Więc lepiej być samemu?

Zależy. Głupio jest być samemu.

Naszej Mamie

Naszej Babci

- Co robiłaś w czasie wakacji? - Byłam w Hiszpanii.

Tydzień w klubie. Pełny luz.

A ty?

Moja mama miała depresję.

Tydzień po moim stażu poszła do szpitala.

Musiałam się opiekować braćmi przez półtora miesiąca.

Ach tak...

To było moje upojne lato.

Lepiej się teraz czuje?

Tak, lepiej. Trochę odpoczęła.

A ponieważ szkoła się zacznie, będzie miała spokój.

W ciągu dnia nie będzie Timéo,

a Benjamin wróci do szkoły, więc w domu będzie cicho.

A więc...

Zobaczcie z daleka.

Czekacie na to niecierpliwie, ale...

- To program zajęć 11. klasy. - Zabiję się.

Cieszysz się, Anaïs?

Nie ma pana Cosset. Będziesz przychodzić?

Od jutra musicie nosić przepisowe ubranie.

Przepraszam, to wszystko mamy robić jutro?

Tak, jutro będę ja i pani Rouffange.

- Wezmę twoją walizkę. - Dobrze.

Nie muszę pani tłumaczyć, że ta operacja nie dokona cudu.

Pani już miała opaskę żołądkową.

Potem usunięto pani część żołądka.

Ale nie dało to oczekiwanych wyników.

Fakt.

Trzeba będzie przestrzegać wskazań.

Pani Lopez już mi mówiła.

Jeszcze nie jest za późno, jeśli chce się pani zastanowić.

- To nie pilne. - Jestem bardzo zmotywowana.

My nie, ale ona tak.

Więc jeśli wszystko się uda, wyjdzie w piątek?

Nie stawiajmy wozu przed koniem.

To nie zapalenie wyrostka robaczkowego,

kiedy usuwając wyrostek, usuwamy problem.

Zmienimy pani anatomię i fizjologię funkcjonowania organizmu.

Zacznie pani inne życie. I to na zawsze.

Trudno, to twoja strata. Bo ja nie powiedziałam "tak".

Nie obchodzi mnie twoja polityka

ni potrzeby, ni nędzne historie.

Ja mogę "nie" powiedzieć wszystkiemu, co mi wstrętne.

Jestem jedynym sędzią.

A ty, ze swą koroną, strażą i ekwipunkiem

możesz mnie tylko zabić, bo rzekłeś "tak".

Myślisz, że obudzą mamę dzisiaj?

Nie sądzę.

Nie odbyło się to dobrze.

Pójdę tam później.

- Pójdziemy razem. - Dobrze.

Zobaczysz, wszędzie ma pełno rurek. To dla jej dobra.

Wygląda, jakby spała.

Nie trzeba jej stresować, bo słyszy.

Jest w śpiączce.

Mam nadzieję, że wyjdzie z tego.

OSTRY DYŻUR

Jest na oddziale 2?

- "Oddział 1, 2, 3"? - To jest to samo.

Sektor 2, słucham.

Nazywam się Chambeaudie. Przyszedłem do żony.

- Tak, proszę wejść. - Dziękuję.

Brzydki ten twój zawodnik.

- Mogę go zmienić? - Tak.

Nieważne, zostawię go. To ta taksówka?

Zobacz tato, jestem najlepsza.

- Czerwone światło! - Z drogi!

Na pewno się nie zatrzymasz.

- Zatrzymam się. - Zjeżdżaj!

Wątpię, żeby ci dali prawo jazdy.

Mama?

Jest w szpitalu.

Zjadę na bok. Zobacz jak.

Przeskocz go!

Nie bój się, poradzę sobie.

Tato!

- Gdzie pan przedtem mieszkał? - Marcela Pocaly 7.

- Ach, to pan... - Tak.

No to teraz rozumiem.

Nie miał pan szczęścia.

Nie chodzi o mnie.

Od 4 miesięcy myślę o was, ale zachowuję to dla siebie.

Przyjemnie mi było, jak nauczycielki powiedziały, że was tyranizuję?

Miały rację.

Ja nie żartuję, tato, naprawdę.

- Miło mi było to słyszeć? - One to mówiły, nie ja.

Słuchacie ich tylko wtedy, kiedy was to urządza.

Więc jak mi się dostaje...

Od 4 miesięcy, cokolwiek zrobię, wsiadacie na mnie.

Nie możesz zaprzeczyć.

Wkurza mnie to.

W końcu mam już 17 lat...

Musicie mnie zrozumieć, jestem młoda i od 4 miesięcy...

Od 4 miesięcy nie mam życia towarzyskiego.

Mam tego dość.

Ktoś powie, że to normalne dla nastolatków.

Ale może ja też mam problemy do rozwiązania?

Już choćby to, że zwykle Timéo śpi ze mną.

W jedyny dzień, kiedy przy nim nie byłam, wybucha pożar.

- To się zdarza. - Ale to nie wszystko.

Mam wrażenie, że nie obchodzi was, co czuję.

Smutno mi, a wy to macie w nosie.

Ile razy krzyczałeś na mnie, kiedy płakałam z powodu Dimitri.

Krzyczałeś, żebym przestała płakać.

- Nigdy nie miałeś złamanego serca? - Dzięki Bogu nie byłem taki jak ty.

Niedługo skończysz 18 lat, więc...

To nie powód, żeby mieć w nosie moje uczucia.

Nigdy nic nie mówisz...

Widziałeś, że płakałam z powodu Dimitri,

że nie jadłam, nie wychodziłam z domu...

Rozmawialiśmy o tym z nauczycielką, z opiekunką...

- I co dla mnie zrobiły? - Nie wiem. W każdym razie wiedziały.

Może to wyglądać na egoizm, ale nikt dla mnie nic nie zrobił.

Zabawne, kiedy chcesz pracować w filmie, wszyscy myślą o aktorstwie.

A nigdy o innych zawodach. To fakt.

- Zmieniłaś zdanie, Emma. Dawniej... - Nie, ja nigdy...

Chciałaś być operatorem filmowym.

- Myślałaś, że chcę reżyserować. - Albo reżyserką.

- Nie, nigdy tego nie mówiłam. - Mówiłaś.

Raz spotkałyśmy moją koleżankę szkolną z dzieciństwa.

Powiedziała, że zawsze chciałam być aktorką, więc...

- Nigdy przedtem o tym nie słyszałam. - Przestań.

Wszyscy to wiedzieli oprócz ciebie. Nie obchodziło cię...

- To była rewelacja roku. - Ale skąd!

Uprośćmy sprawę. Który z trzech zawodów w filmie stawiasz

na pierwszym, drugim i trzecim miejscu?

- Powiedziałam, aktorka. Nie słuchacie. - A potem?

Potem pisanie scenariuszy. To wszystko.

- Wkurzacie mnie. - Wkurzamy?

- Kurczę! - Coś takiego!

Szkoda, że nie interesujesz się bardziej swoimi dziećmi!

Wiedziałbyś, że zawsze mówiłam, kim chcę zostać.

Więc nie dręcz mnie.

Przecież cię nie dręczę.

Musisz się tak złościć?

Bo ty zawsze chcesz mieć rację, a mylisz się.

- Dlaczego się myli? - Bo tak.

Bo upiera się, nie chce ustąpić.

Niesamowite! Już miałyśmy tę dyskusję.

Zawsze to mówiłam. To ty masz problem.

Porozmawiajmy spokojnie, bez złości, bez łez....

Nic cię to nie obchodzi.

Nie obchodzi mnie? Dlaczego tak mówisz?

Nie zgrywaj zainteresowanego.

Jeśli rzeczywiście postanowiłaś pójść w tym kierunku, to czemu nie.

Studia na pewno skończyłyby się porażką.

- To pewne. - Daj mi spokój!

- Co? - Przestań mnie już wkurzać.

- Odczep się. - Dobra, już nic nie mówię.

Zmieńmy temat.

- Można o muzyce? - Och nie, litości!

Egzamin z teorii muzyki. To jeszcze coś innego.

Nie chcecie zrozumieć, że miałam tylko półtora roku teorii.

- Rozumiemy, ale nie wiem, dlaczego... - Nie mogę.

Nie mogę wszystkiego nadrobić przez dwa dni.

Nie dam rady. Nie pójdę. Koniec, kropka.

- Nie czuję się na siłach. - No dobrze, dobrze.

Pójdę tam i rozpłaczę się. Nie, nie pójdę, nie ma mowy.

Ja mam jednak wrażenie, że jesteś

trochę leniwa.

Musisz spojrzeć prawdzie w oczy, Emma.

Nie mogę. Nie potrafię. Dajcie mi spokój!

Mamo, co chcesz? Mów prędko!

- Dowiedzieć się, jak się czujesz. - Źle.

Dlaczego?

Bo twój mąż w ogóle nie dba o swoją córkę.

Poczekaj, tak będę lepiej widzieć.

Wiesz, ja go nic nie obchodzę. Jestem chora jak diabli.

Kiedyś na lekcji trudno mi było oddychać. Przeraziłam się.

A was to nic nie obchodzi. Nawet nie mam lekarstw.

Umieram.

Widziałaś? Ma to gdzieś.

Czas reakcji: - 50.

- Wysiadł ci twardy dysk? - Dokładnie.

Z czasem coraz trudniej mi z tym żyć.

Ale muszę się przyzwyczaić, nie?

Możesz sobie mówić, że masz to gdzieś,

ale najwyraźniej nie zapomniałaś Dimitri.

Najwyraźniej nie chciałam dopuścić myśli, że nie zapomniałam Dimitri.

Nie powiedziałam ci wszystkiego o jego mamie, ale pod koniec było ciężko.

Trudno było wytrzymać.

Nie da się ukryć, że Dimitri był moją ostoją, kiedy w domu było źle.

Jak straciłam "to", czułam się u niego nieswojo i nie miałam już ostoi.

Potem już nigdzie nie miałam swojego miejsca.

Odkąd zerwałam z Dimitrim, nigdzie nie czuję się dobrze.

Nie czuję się dobrze ani w domu, ani u kuzynki, ani w szkole.

Mam wrażenie, że nigdzie nie ma dla mnie miejsca.

Czujemy, że napięcie jest coraz większe

tam, gdzie Marine Le Pen wygłosi przemówienie po 20.00,

po ogłoszeniu wyników.

Nie ma tam zbytniej atmosfery.

To i tak same kretyny.

Nie, nie możesz tak mówić.

Mają nosy na kwintę.

Najmłodszy francuski prezydent...

Jasne, tak zwany "historyczny moment".

Po długiej, nietypowej kampanii...

Wolę nie patrzeć.

W tę niedzielę, 7 maja 2017 Francja dokonała wyboru.

Kto zastąpi François Hollanda i będzie głową państwa przez następne 5 lat?

10...

9...

8...

Kurde, wpadliśmy w niezłe bagno! No tak, no tak!

Mamy przerąbane.

Dupek!

Atmosfera radości kontrastująca...

- Pieprzony burżuj! ... z rozczarowaniem kandydatki FN.

Wszystko tylko dla bogaczy.

W tej niezwykle uroczystej chwili Emmanuel Macron wkracza

na środek dziedzińca Napoleona.

Nieuchronnie wracamy pamięcią do François Mitterranda...

W 81 r. to było wyjątkowe.

Teraz nie ma to nic wspólnego z...

Z zapałem wyborczym tamtych czasów.

Ludzie nie głosują z przekonania,

ale przeważnie ze złości.

Nie wiem. To dziwne.

Nie wiem, a co?

Co mówią twoje koleżanki?

Nic specjalnego.

Nie dyskutujecie ze sobą?

Nie, one są...

Niektóre są za Marine Le Pen. Większość.

- Ale poza tym... - Ja przegadałem noce o polityce.

W liceum to było szaleństwo.

Debatowaliśmy, prowadziliśmy debaty

i debatowaliśmy po debatach.

Jasne, ale jak już wiem, o co chodzi i widziałam debaty

to mam w nosie.

Najważniejsze to mieć poglądy.

Wiem, ale ja się nie wgłębiam. Nie zależy mi.

Mówiłam ci, wystarczy, żeby to nie była Marine. A reszta... wszystko mi jedno.

- Daj mi już spokój.

Przecież wiesz, że Macrona też nie lubię.

Ten człowiek, dziś tutaj, sam...

No, jesteśmy.

Opuścimy nosze. Proszę się nie bać.

Proszę powiedzieć, jak pani będzie gotowa. Spokojnie.

Dobrze. Proszę odpocząć.

Chwileczkę. Proszę się nie ruszać, zrównamy wysokość.

Powie mi pani, kiedy można.

Już.

Podniesiemy pani nogi.

- Bardzo dobrze. - Doskonale!

Wreszcie w domu!

Nie bój się, wieczorem przyjdzie twój syn.

- Nie naciskaj na brzuch. - Przepraszam.

Co dzisiaj robiłaś?

To.

Ile tekstów?

Mówiłam ci. Dwa!

Ile ci jeszcze zostało?

Dwa.

Strasznie mnie irytujesz, moja droga.

Musisz trochę zwiększyć tempo. Tylko jedno ci powiem.

Jeśli chcesz się czuć swobodnie,

musisz znaleźć czas, żeby wszystko ponownie przeczytać. Naprawdę.

Będę miała czas. Te 24 strony to niezbyt skomplikowane.

Czekają cię jeszcze trzy teksty.

Dwa.

To nie zabierze dużo czasu. Godzinę każdy. Spoko.

Jak mnie będziesz stresować, to wszystko zawalę.

- I to będzie moja wina! - Tak, bo mnie stresujesz.

W stresie nic mi nie idzie. Rób tak dalej i obleję.

Przed pisemnym nic mi nie mówiłaś i dobrze mi poszło.

Wtrącasz się i zawalam.

Niemożliwe. Dodaję osoby, a jest ich mniej.

Wytłumacz mi.

Co? Nie ma tu nic do tłumaczenia. Nie podglądaj moich wiadomości.

- To brat Dédé. - Przysięgasz?

Wiedziałam. No tak! Muszę ci opowiedzieć.

- Poczekaj, najpierw policzę. - To brat Dédé?

Muszę go zobaczyć, ale chyba tak.

Byłam pewna, sądząc po nazwisku.

- Nie wiem, czy to on. - Mam wątpliwości, ale chyba tak.

- Fakt, nie najpiękniejszy. - I nie najbrzydszy.

- Nie najbrzydszy. - Fizycznie niezły.

Trochę przy kości, ale ja też.

Streszczaj się.

Tak, ale jeśli to brat Dédé...

- Usłyszymy o nim we wrześniu. - Urządza imprezy...

Powiedział, że jestem ładna. To miłe, bo nieczęsto mam komplementy.

Dał mi swój numer i pisaliśmy SMS-y, żeby się lepiej poznać.

Napisał mi tyle o sobie.

Odpowiedziałam mu tyle.

Mamy ze sobą pełno wspólnego.

Anaïs!

Zrób striptiz dla osoby, która najbardziej ci się podoba.

Poczekaj.

- Albo wypij do dna. - Nie.

Nie mogę. Zwymiotuję.

Mało ważne.

Na swoje urodziny pocałuj, kogo chcesz.

Anaïs, znam cię. No już!

Ok, ok, ok...

Pocałowała go!

Naprawdę to zrobiła!

Léa, pocałuj Bena.

- Pocałuj Bena. - Jestem pedałem.

Nie wmawiaj mi, że jesteś pedałem.

Léa, pocałuj Bena!

To obrzydliwe.

Pocałowała go z językiem.

- Nie traci czasu. - Dałam mu tylko całuska.

Pauline, pocałuj Romaina.

- Wykluczone! - No to pij!

Anaïs, pocałuj chłopca, który ci się podoba.

- To nie był już ten? - Pocałuj chłopca, który ci się podoba.

Wstań, zaprowadzę cię do niego.

Romain, niestety to ty.

Z językiem.

Mówicie poważnie?

Jakie to słodkie!

Uwielbiam!

Dołapała go!

Nie jestem zalana. W głowie mi się kręci!

Gdzie jest ubikacja?

- Tam. - Prawda.

Idź, czekają na ciebie.

Co tu masz?

Rozstępy.

Ja też mam? Nie wiem, co to jest.

Tak, tu.

- Bardzo delikatne. - Co to oznacza?

Jak rośniesz, skóra się napina i pęka.

- Ty też masz? - Od wewnątrz.

- Co to jest? - To jak skóra za szybko rośnie.

Jak rośniesz.

To potem znika?

Tak, może zniknąć i potem znowu wrócić.

Każdy ma cellulit i każdy ma rozstępy. To ludzkie.

O, twój kolega z pomarańczowym kaszkietem.

Tak, chodził do naszego liceum.

Ratuj, topię się!

Co to za dziewczyna, która za nim goni?

Oj, jest konkurencja!

- Ładnie i powoli. - Tak, ładnie i powoli.

Krzyżujemy.

Prędzej!

I stop!

O, jest Jean. To nie Jean-Phi?

Jean-Phi!

Jest Jean-Phi!

Jaki piękny!

A te muskuły!

Mówiłam ci wczoraj, że ma klatę.

- Nie pesz go. - Pomachamy mu?

Na razie nie.

Jean-Phi, sam seks!

Zélia zna Jean-Phi. Ty chyba też, Manon?

Nie, to Zélia chce Jean-Phi.

- Chce Jean-Phi? - Nie, tylko wygląda na bardzo miłego.

Miły, ale raczej nieśmiały.

Jean-Philippe!

Ona mówi, że jesteś postawny!

Chloé, mam pytanie. Mieszkasz sama?

- Nie za ciężko? - Nie, w porządku.

- Ja się wyprowadzam w tym miesiącu. - Biedna...

Mieszkałam już kiedyś w mieszkaniu, na studiach,

ale tylko 2 - 3 dni, nie cały czas.

Teraz to będzie cały czas, z programem dla młodych.

- Takim jak mój? - Tak.

Stresuje mnie ta rozmowa, bo jest dużo chętnych.

- Trzeba mieć żelazne dossier. - Powiedz, że bardzo ci zależy.

Przedstaw swoją sytuację od A do Z,

z wieloma szczegółami. Możesz trochę przesadzić,

żeby ci przyznali tę pomoc.

Powiedz, że interesują cię te studia, bo chcesz pracować w tym zawodzie.

Trochę czekałam, ale mi przyznali.

Bo jeśli wyrażą zgodę, można się wprowadzić 10 dni później.

Przykro mi, że się wyprowadzasz.

Bo nie będę z Timéo?

Nie. Nie będę słyszeć, jak się złościsz.

Nie będę...

Mogę dzwonić co wieczór i narzekać.

Nie, bo mimo że narzekasz i że masz zły charakter,

jesteś moją córką i nie chcę, żebyś się wyprowadzała.

Chcę się wynieść, bo dość mam napominania, ochrzaniania, krytyk...

Nie krytykuję cię.

Ale czasem coś robisz i nie posprzątasz po sobie.

- Ciągle ta miska! - Nie chodzi o miskę.

Złościsz się o byle co.

Mam ci za złe, że się wyprowadzasz.

Koncert zaczyna się za 3, 2, 1...

Zaczynamy!

Na pewno nie pomyśli, że jestem ofiarą?

Wyślij to!

Wysyłam to do Capelasa. Pomyśli, że jestem psycholką.

Nie, spoko.

Dobra, poszło.

Jeśli nas zaprosi do siebie, to idziemy.

- Kiedy? - Po południu.

- Szkoda. - Dlaczego?

Nie, bo wiesz...

- Jutro tego nie zrobicie. - Dziś wieczorem.

Oczywiście!

- Naprawdę. - Pokaż.

Pokaż czas trwania rozmowy.

34 minuty, psia kość! Tak dużo było do opowiadania?

Moje przewidywania sprzed lata sprawdziły się.

- Jakie? - Mówiłam, że to będzie Zélia.

Tak?

Tak myślę.

Zawsze mówiłyśmy najpierw ty, potem Zélia, a ja trzecia.

Ja tego nie zrobię z Antoninem.

- Dlaczego? - Nie mam na niego ochoty.

No pewnie, w porównaniu z Capelasem, który podnieca cię do obłędu.

- Bzdury. - Dziecko przed bombonierką!

Wcale nie! Antonin jest sztywny jak kij od miotły.

Nie ma w sobie nic pociągającego. Dziękuję.

Wolisz spać z Baptistem niż z Maximem?

No pewnie.

Ten to owłosiony brunet, a tamten nie ma zarostu.

Oceniasz styl faceta według owłosienia? No wiesz...

- Nie są w tym samym stylu. - Są!

- Dlatego, że obaj noszą okulary? - Wcale nie!

Bo ma ciemne włosy, bo rugby, bo duży tyłek... Całość.

- Ale jak trzeba, to trzeba. - Dokładnie.

Pomówmy o maturze.

To chyba ważna chwila w życiu, nie?

Za parę lat wyda się wam trochę mniej ważna, ale klasa maturalna

to koniec czegoś i początek czegoś nowego. To rok zmian.

Musicie zastanowić się nad swoim wyborem.

Jaki kierunek obrać?

Wszystko to dojrzewa w was zależnie od waszych możliwości,

oczekiwań i ambicji. Pragnienia też są istotne.

Jest rzeczą normalną, że czujecie obawy, niepokój.

Więc trzeba się zastanowić, co będzie dla was najlepsze.

Mamo...

- Gwiżdżesz na moje życie. - To ty gwiżdżesz na nasze.

Fakt, że się wyprowadzam nie znaczy, że na was gwiżdżę.

Mam tu zostać do 30. roku życia?

Masz dopiero 18 lat.

- Masz 18 lat. - A ty kiedy wyszłaś z domu?

Ze mną było inaczej.

Kochasz mnie? Przytul mnie.

Nie opuszczaj nas.

Kocham cię.

Nie opuszczaj nas.

Mamusiu...

Zespół składa się z 3 nauczycieli, którzy interweniują w razie potrzeby.

Mamy naturalnie program edukacyjny i zawodowy,

trzeba też czasem popracować nad stosunkami z rodziną,

jest oczywiście zarządzanie budżetem

i tym, co wiąże się z życiem we własnym mieszkaniu.

Nie chodzi nam o zerwanie więzi z rodzicami, ale o utrzymanie jej,

bo kiedy skończy się pomoc finansowa, to oni zapewnią wam środki utrzymania.

- Mój chłopak może mnie odwiedzać? - Tak.

Pod warunkiem, że jest...

pełnoletni. A mówiła mi pani, że jest.

W takim razie nie ma problemu. My naprawdę...

Jest pani dorosła i u siebie w domu.

Proszę.

Lubię takie okiennice.

- Wszystkie otworzę. - Tak, otwórz.

Oj, pająk!

Tylko proszę cię, w pierwszą noc śpisz u nas.

- Nie ma mowy! - Proszę...

- Nie jestem Manon. - Możesz spać na dole.

- Na dole? - Nigdy nie wiadomo.

Prawie go nie znamy. Może to jakiś psychol?

W pierwszą noc, zgoda, ale nie z wami.

No tak...

Ja będę na dole, a wy na górze.

- Nie, ja na górze, wy na dole. - To znaczy?

Na dolnym łóżku.

Jak to?

- Jest piętrowe? - Tak.

- Na dole. - Ale na górze?

- Mówisz o górze? - Nie, o dole.

Przecież na górze jest twoja mama!

Fakt.

Czujesz się gotowa czy nie?

Nie wiem. Nie myślę o tym.

Nigdy się nie wie z góry.

Możesz to sobie wyobrazić.

Ale tylko z Capelasem.

Z nim, tak.

Z nim to sobie wyobrażam.

Dlaczego z Capelasem?

Nie wiem.

Bo zaproponował mi. I ufam mu bardziej niż...

Bo może potrafi to dobrze zrobić.

Doświadczenie!

Zwłaszcza, jak to jest pierwszy raz.

Jestem taka delikatna...

Nie wiem.

Naprawdę nie wiem.

Jak się nazywa postawa filozoficzna

twierdząca, że prawda nie istnieje?

Sceptycyzm!

Może wszystko jest względne, może nie ma prawdy,

wszystko jest prawdopodobne

i nic nie jest absolutnie pewne.

Więc skąd się bierze wiara?

Dlaczego mogę powiedzieć "wierzę"?

Pomijam "wiem".

Dlaczego mogę powiedzieć, że wiara powstaje z czegoś?

Tristan? Zastanówcie się.

Z obserwacji?

Nieźle. Ale dokładniej? Anna?

Z przyzwyczajenia.

To wynika z przyzwyczajenia.

Jeśli wbiją ci do głowy jakąś ideę,

prawdziwą bądź fałszywą,

w końcu w nią uwierzysz.

Nie mogę nie wierzyć w coś, co ciągle słyszę.

To ma na mnie wpływ,

wytwarza mentalne obrazy.

Umysł jest jak plastelina,

w której odciskają się ślady

Skąd się u mnie wzięły uprzedzenia, przekonania?

Bo wszyscy byliśmy...

Dziećmi?

Dziećmi. Nim staliśmy się dorosłymi.

Prawda? Zapiszcie to ponownie.

Ponieważ byliśmy dziećmi, nim staliśmy się dorosłymi, uwierzyliśmy,

nie wiedząc.

Nie było tak, jak myślałam.

Myślałam, że będę w stresie, ale nie.

Nie, naprawdę było ok.

Tak, że...

Nabrałam odwagi.

Więc nie...

W zasadzie nie lubię być dotykana.

Więc to było trochę...

Trochę jakie?

To było dla mnie nowe i dziwne. Żenujące.

Nie wiem...

Wolałam to, co było potem.

Wystarczy mi przytulić się do kogoś.

Za całowaniem też nie przepadam.

Ale przemagam się.

Teraz wszystko znoszę.

W każdym razie to nic nie zmieniło.

Tak, ale...

Chyba jesteś w nim zakochana?

Nie wiem.

Mam się na baczności.

To ty musisz odnowić więź. To proste.

Ale ja nie potrafię.

Musisz się postarać.

Timéo ma 5 lat.

W tym wieku nie mówi się, że się nie kocha mamy.

- Nie twierdzę, że mnie nie kocha. - To dla niego trudne. Nie było cię.

- Nie twierdzę, że mnie nie kocha.

Ale przed operacją nie opuszczał mnie na krok.

Bo przez rok przyzwyczaił się, że jest z tatą i ze mną.

To normalne. Jak babcia żyła,

ciągle chciał iść do babci.

Utrzymywałam dystans.

Sama widziałaś. Siedziałam na kanapie z dala od niego.

Ale czemu? Czemu?

Pragnęłam tylko jednego.

Pójść tam gdzie babcia.

Wiem, że to egoizm, ten dystans.

Głupi egoizm...

Jesteś silna, mamo.

Pozbieraj się. Przestań się nad sobą użalać.

To dla nich przykre.

Byliśmy przyzwyczajeni do Virginie

pełnej życia, zabawnej, dowcipnej

i nagle nie ma tego. Bądź trochę z nami!

Posłuchaj,

myślę, że w tej chwili powinnaś pomyśleć o sobie.

- Tak... - Potrzebujesz weekendu z tatą.

Ja zajmę się dziećmi,

a wy spędzicie weekend we dwoje.

Zgoda, ale najpierw muszę się lepiej poczuć.

Więc zajmij się sobą. Zrób coś dla siebie.

- Może jemu też jest ciężko bez żony. - Wiem.

Jak mnie, kiedy nie widzę Romaina. Brak mu ciebie.

Odkąd poszłaś do szpitala nie może spać.

Wiem, że mu ciężko,

ale mnie też jest ciężko.

Masz kochającą rodzinę. On czasem ci nawymyśla, ale...

Słuchasz mnie?

Zobacz, co było ze mną.

Po 9. klasie, w lecie,

Dimitri mnie rzucił. Załamałam się.

Parę miesięcy później umarła babcia.

Potem dom się spalił.

Wszyscy to bardzo przeżyli, ale wiecie, co ja czuję?

Byłam w domu z Timéo.

Odtąd co noc, nawet wczoraj w nocy,

myślę w kółko o tym pożarze i spędza mi to sen z oczu.

Bo co by było, gdybym się nie dostała do Timéo?

Czy Timéo... odpukać!

...zginąłby w pożarze, bo rozmawiałam przez telefon

zamiast pilnować braciszka?

Później poznałam Romaina, który pomógł mi wrócić do siebie.

Nie zawsze wszystko źle idzie.

Miałam trudne okresy w życiu, ale teraz czuję się dobrze.

- Popatrz przynajmniej na Monts d'Or. - Tak, patrzę.

Uwielbiam tę drogę.

Naprawdę nie ma tu nic specjalnego.

Popatrz na znaki drogowe.

"Nie wyprzedzaj pługów śnieżnych". Super. Jest tu jakiś?

Jak chodzi o doradcę, Emma,

musisz być bardzo naturalna, musisz...

Natomiast ważne jest, żebyś mu wytłumaczyła...

Mówię, co myślę. Nieważne, co on pomyśli.

Nie o to mi chodzi. Daj mi skończyć!

Mogę coś powiedzieć? Ty mówisz, ja odpowiadam.

- Oczywiście, ale... - Doprowadzasz mnie do szału.

Mam ochotę cię zabić, tak mnie wkurzasz!

Jak mówisz, że "nieważne, co myśli"...

A ty mi nie mów "bądź naturalna"!

Jestem naturalna z charakteru. To debilne!

Daj mi dojść do słowa!

Mówisz "kontekstualizuj", a są pytania, które dotyczą poziomu wykształcenia,

więc już "skontekstualizowane".

To po pierwsze.

Wyprowadzasz mnie z równowagi bez powodu.

Poza tym nie jestem taka sama

z wami jak z innymi ludźmi.

Nie bój się, umiem się zachować.

Widzę tylko, że w domu nie można mieć z tobą żadnej dyskusji.

Bo jesteście niemożliwi.

Dyskutuję z ludźmi, którzy nie są upierdliwi.

Wy jesteście. A twój głos mnie irytuje.

Czy może sobie pani wyobrazić coś innego niż studia filmowe?

Mogłaby to być ewentualnie psychologia,

ale studia filmowe najbardziej mnie interesują.

Gdyby mi się nie powiodły, to może, ale to nie byłby mój pierwszy wybór.

"Boję się tylko niepowodzenia, że nie zostanę przyjęta

"i że będę musiała wybrać coś z konieczności."

Jeśli panią przyjmą, poradzi sobie pani?

Niekoniecznie.

Czego się pani obawia?

Stresu?

Nie. Nie każdy ma zdolności.

Myślę, że nawet jeśli każdemu wszystko może się udać,

zakładając, że chcieć to móc,

to nie jest tak jak...

Wyraża pani pewien brak pewności siebie.

Tak.

Pomimo osiągnięć w śpiewie i filmie.

Tak, być może.

Także w szkole.

Czy to nie wystarczy, żeby

nabrać do siebie trochę zaufania?

Jestem pełna obaw.

- Na myśl o opuszczeniu swojego miasta? - Tak.

Trochę.

Zawsze jestem z mamą,

a teraz będę ją rzadziej widywać. To dziwne uczucie.

Trzeba się trochę ruszyć i złożyć papiery na E13

i na kierunek sztuki.

Matura jest za 4 tygodnie.

Nie załamuj się.

Nie jestem gotowa psychicznie. Z notami 2,5 na 20...

Zaraz się rozpłaczesz.

Widzę swoje noty. Mam 1, 0, 4,5...

Ja dostałam 5,5.

Śmieję się, ale to z nerwów.

I jak?

Zobaczymy. Jeszcze nie widziałam.

Nie mogłam się ciebie doczekać.

- Część mojej klasy miała 0 propozycji. - Tak?

- Są na liście oczekujących. - Dobrze, ale co z tobą?

Żal mi ich.

Nie patrz. Zamknij oczy.

Kurczę!

Albo to, albo "strona niedostępna" i "zmień hasło".

To może trzeba...

W porządku, już jest.

Propozycje - 3, oczekujący - 10, odrzuceni - 9.

Sprawdzę najpierw odrzuconych.

Poczekaj, nie widziałam. Mogę?

Nie przyjęli mnie do szkół elitarnych.

Nawet...

Nawet do tej...

Na liście oczekujących.

W Limoges?

I na liście oczekujących...

Pokaż.

Na liście oczekujących w Wersalu.

Na liście oczekujących w Limoges.

Na liście oczekujących Edouard Herriot.

I na dwóch w Paryżu.

Tylko na liście oczekujących?

- Wszędzie? - Na to wygląda.

PRZYJĘCI

Tylko z filmem się udało.

Super!

To wszystko.

Tylko tam mnie przyjęli.

Nie.

- Prawo w Brive! - Pedagogika w Instytucie Katolickim.

W zasadzie to psychologia.

To nie jest żaden wybór!

Chrzanię. Grunt, że mam to, co chciałam.

- Nie denerwuj mnie. - Przestań!

Wszystko dlatego, że nie pójdę do elitarnej szkoły!

- Nie zaprzeczaj! - To nie ma nic wspólnego.

Tylko, że z odrobiną motywacji... sama nie wiem.

Dlaczego tak się stresujesz? Mnie to nie stresuje.

Nie rozumiem.

Jakby to był koniec świata.

To nie koniec świata. Po prostu masz tylko jedną możliwość.

Tę, której pragnęłam.

To co innego niż prawo w Brive.

W każdym razie to uwidacznia konkretne zainteresowania.

Czy uroniłam łzę z powodu odmowy szkoły dla elit?

Najlepszy dowód, że mam to w nosie.

Pomyśl, dostaję się na studia filmowe i mówię "to wszystko?"

Czyli nie tego chcę.

- Nie złość się! - To irytujące.

W dodatku to nie twoja sprawa.

Przepraszam, kto będzie płacił za studia? To też moja sprawa.

Chcę iść na studia filmowe!

Chciałabym się dowiedzieć, które miejsce masz na innych listach?

Teraz się nie dowiesz, bo mnie to denerwuje.

Ciesz się z tego, co mam, potem zobaczymy.

Wiesz co?

To naprawdę niesłychane!

Głosisz wyrozumiałość i tak dalej,

a nawet mi nie pogratulujesz, że dostałam się tam, gdzie chcę.

Widzę, że jesteś mniej wyrozumiała niż inni.

Bo nie masz żadnej alternatywy.

Skoro właśnie tego chcę, co za znaczenie!

Kurde!

Nie zasługuję jednak na tyle złości z twojej strony.

- Zasługujesz. - Tak myślisz?

Rzecz w tym, że to cię skazuje na pozostanie

tylko przy jednym wyborze.

A jeśli to ci się nie spodoba...

Jak długo jeszcze będziesz mnie stresować?

- Nie stresuję cię. - Stresujesz.

Uważam tylko, że to żałosne.

- Żałosne jest to, co mówisz. - Wkurza mnie to.

To ty mnie wkurzasz. Nie pytałam cię o zdanie.

Mamo, poluzuj. Naprawdę przestań!

Już dowiodłaś, że nie jesteś na luzie.

W każdym razie tylko Paryż mnie przyjął.

To wszystko.

Więc będziesz w Paryżu...

Będziesz miała wybór między prawem, Tuluzą, Gay Lussac...

I psychologią.

Psychologię już masz.

Albo coś, co wybierzesz w Paryżu.

Zaczynasz nowe życie.

A teraz, Emma, na litość boską, mapa!

Chicago.

Boston, Nowy Jork.

Miami.

Dallas.

Nowy Orlean.

Pokazujesz mi Nowy Orlean na Florydzie.

Uważaj, pokazałaś to miejsce. Tu jest Floryda.

Powiedziałam Miami.

Miami jest na Florydzie.

A tu?

- Co? - Houston? Nie, nie Houston.

- Houston jest w Teksasie. - Tu.

Teksas nie jest nad morzem.

Dallas, Houston, no nie wiem...

Nie pogrążaj mnie...

Szukam twojej mapy.

Kurczę, wkurza mnie to. Mam tego dość.

Cholera, znowu dostanę złą notę.

Ta idiotka powie, że się nie uczę, a uczę się.

Minneapolis, to istnieje?

Przecież wiem. Przestań!

Nie będę się więcej z tobą uczyć!

Och, przepraszam.

To nie ujma na honorze, jak się tego nie wie.

Możesz mnie uważać za półgłówka.

Chyba dam sobie spokój z mapami.

- Zrozum. - Nie rozumiem.

Jestem zestresowana. Mam średnią 8/20 z historii.

Cholera...

To nie historia, to geografia.

To przecież jeden przedmiot. Jedna nota, nie dwie.

Błagam cię, mamo, to straszne.

Główne obszary globalizacji.

Hipercentrum...

Globalne centrum...

- I... - Obszar globalny...

Nie, z tobą już koniec. Dość.

Trudno.

Denerwuje mnie to. I tak dostanę złą notę.

Niekoniecznie. Wczoraj poświęciłyśmy temu dużo czasu.

Na dzisiaj już dość.

Masz dość na dzisiaj.

- Stresuje mnie to. - Zrobimy przerwę, zjemy coś i potem...

Dostanę zero i tyle.

Mam tylko daty.

- Cholera. - Ale nic nie umiem, kompletnie nic.

Uczyłam się całe tygodnie, poważnie.

Bez przerwy, ale nic nie rozumiem.

A to co znowu?

Po prostu nic mi nie wchodzi do głowy.

Unia Europejska: obszary w 2018 r.?

Praktycznie, jakie są szanse, żeby dostać ten temat?

Przyznaję, że jestem w super stresie.

Dałaś tam te cztery krople?

Zawaliłaś filozofię?

- Nie, nie ruszaj się. - Nie.

Musisz wytrzymać, bo inaczej pióro wyjdzie krzywe.

- Nie ruszam się. - Nie, bo musi być równo.

Wytrzymam.

To dobrze.

Teraz uważaj, nie rusz się jak przed chwilą, bo tatuuję słowa.

Przepraszam, to było niechcący.

Nigdy nie jesteś sama.

Oj, chwileczkę.

Mam wrażenie, że tatuuje pan na kości.

Co pan robi?

Tatuaż.

Pot mi się leje z czoła jak nigdy.

Naprawdę?

Zobaczysz, jak będziesz rodzić.

Będzie jeszcze gorzej.

- Przynajmniej nie krwawisz. Prawie. - To prawda?

Tak. Zobacz, jak ci się uda.

- Uwielbiam. - Uwielbiasz?

Babcia... wpisana w moje ciało.

- Cześć. - Nie masz jeszcze wyników?

- Cześć. - Jak się masz?

- Zaraz się dowiemy. - Jeszcze nie wiesz?

- Która klasa? - TL1.

- Macie swoje legitymacje? - Tak.

Dziękuję.

- Miłych wakacji. - Wzajemnie. Do widzenia.

Literatura, 13. Tu wreszcie...

16 z historii!

16 z angielskiego!

12 z hiszpańskiego w mowie.

Angielski mówiony, 17. Ust nie otworzyłam!

Filozofia, 14. O cholera!

A ty, z filozofii?

Chyba 13. Tak.

Sport, zwolniona.

Nauka o filmie, 16.

Pisemny, co?

Pisemny, 16. Ustny, 16.

Przedmioty ścisłe 16 i 17. Miałam rację.

Mam średnią ogólną 14,86.

6... 5... 4...

3... 2... 1...

Dédé, zdałeś?

Dédé, ojej!

Zdałam? Zdałam?

Odejdźcie, bo nic nie widzę!

Weźcie wyniki i proszę, idźcie stąd!

Ktoś mnie tam widzi? Bo ja nie.

Nie widzę mojego nazwiska.

- Gdzie jest C? - Nie widzę siebie.

Nie widzę.

Manon, zdałaś.

Nie widzę mojego nazwiska.

Zdałam z wyróżnieniem!

Marie też zdała.

Z wyróżnieniem!

Zdałam, Anaïs!

Oblejemy to!

Zdałam z wyróżnieniem. Tak się cieszę!

Co ci powiedział?

- Nauczyciel? - Że wiedział, że zdam maturę.

- Jak? - Z wyróżnieniem.

Jestem w niebiosach!

- Rozpłakałam się ze szczęścia. - Dziwnie się czujesz?

Océane też zdała. Bez wyróżnienia, ale zdała.

Tak, wiem.

- Mamy najlepsze dyplomy w rodzinie. - Tak?

Tylko my dwie.

- To genialne. - Trzeba to oblać.

Moja córeczka...

No pewnie, trzeba to oblać. Szampanem. Jak należy!

- Razem z Océane. - Oczywiście.

- Było przewidziane? - Super.

Zdałam!

Tak, proszę, masuj mnie.

Dobrze masujesz.

Tak, mam talent.

Szczęściarz, twój przyszły facet.

Słyszysz, jak ona chichocze?

A tamta ma wszystko na wierzchu. Skandal!

Nie podobają mi się takie cizie. Ile to ma lat, 14?

W jej wieku bawiłam się zwierzątkami i Barbie.

Wszystko się tak zmieniło!

Niesamowite!

Moja kuzynka w 4. klasie ma już komórkę.

My miałyśmy szczęście.

Tak, dorastałyśmy w najlepszym okresie.

A już nie mówię o czasach rodziców.

Super czasy, bez komórek,

koledzy przychodzili po ciebie, żeby pójść się bawić.

- "Jest Anaïs"? - Albo dzwonili do mamy.

- Zawsze baliśmy się spotkać rodziców. - Tak, to były czasy!

Nie siedziałyśmy przy komputerze, Teraz dzieci są na tabletach.

Ja miałam prawo do godziny na komputerze.

Grałam w gry na jeux.fr!

- Szaleństwo! Ja grałam w ubieranie... - Ja też.

- ...księżniczek. - Słowo daję!

Wyobrażałyśmy sobie życie, marząc.

To były dobre czasy. Teraz w wieku 14 lat

pieprzą się z całym Wybrzeżem.

Ja w ich wieku ubierałam się jak żebraczka.

Pamiętam.

Zastanawiam się...

Jak to będzie.

Ty jedziesz do Paryża, ja do Limoges...

- Będziemy się widywać? - Pewnie.

- Czy już nigdy? - Będziemy.

Będziemy.

Nie wiem... to będzie dziwne.

Kiedy się zobaczymy, będziesz już inna, nie?

Może już będziemy kimś innym, z innymi znajomymi.

Tak...

- Wiesz, będzie mi ciebie brak. - Mnie też.

Nie mówmy o tym, bo mi smutno.

Będzie mi ciebie brak.

Przestań. Wolę o tym nie mówić.

Nie wiem, co będzie w przyszłym roku.

No ale kiedyś trzeba o tym porozmawiać.

Może stracimy się z oczu.

Ale kiedy wpadniemy na siebie w mieście,

albo, będąc w Brive dowiem się, że tu jesteś,

od razu wyślę ci SMS-a, żebyśmy się spotkały.

Jednak myślę, że nie będziemy w kontakcie.

Pozostaniemy przyjaciółkami z dzieciństwa. Jak w starości.

Zwłaszcza, jeśli wrócimy do Brive.

Wyobraź sobie nas w Brives za 20 lat.

Wpadamy na siebie z dziećmi w sklepie.

- "Co z tobą?" - "Mamo, kto to jest?"

"Przyjaciółka z dzieciństwa".

"Twój syn jest w d’Arsonval?"

"Nie, w Bahuet. Pamiętasz Bahuet?"

"Miałaś tego syna z Romainem?"

"Nie, już nie jestem z Romainem."

Ale gafa!

Mój mąż stoi obok: "Kto to jest Romain?"

"Nie bój się, miłość z czasów liceum."

A może nie będzie dzieci, męża, tylko zostanę sama z kotem.

Ja na pewno będę miała koty.

Widzę siebie w domu z białym psem, z dziećmi i mężem.

Jako pielęgniarka.

Przyznam, że trochę boję się przyszłości.

Jesteśmy za młode, żeby nas wypychać w przyszłość.

Pomyśl, zostać tutaj jeszcze rok bez...

To znaczy nie, żeby nic nie robić,

robić coś, ale mieć rok wolnego w Brive. Niemożliwe.

Nie.

No trudno...

Zobaczymy, co nam życie przyniesie.

Bierzesz ze sobą to ohydztwo?

Tak.

To nie żadne ohydztwo.

Jest zupełnie...

- A to jest na upalne lato... - Wcale nie.

- Zostaw to. - Gdzie to tam zmieścisz?

Mówiłam ci, jest pełno miejsca.

Muszę to porządnie złożyć,

żeby się wszystko zmieściło, bo...

Adaptacja: Ewa Lenkiewicz

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.