All language subtitles for 1dddddh

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian Download
cs Czech
da Danish
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

Dzień wcześniej

„Powodzenia, mama”.

Dziesięć rzeczy do zrobienia, zanim zerwiemy

Cześć, mamo.

Mamy słaby Internet.

My też.

Teraz jest dobrze.

Mój statek kosmiczny.

Tutaj sterują. Tu śpią.

A tu wchodzą w czasie deszczu meteorów.

Super.

Obejrzę jutro, kiedy was odbiorę ze szkoły.

Wallace, kiedy się czesałaś?

Dziś rano.

Zęby też umyłaś „rano”?

Tak.

Nie bij brata.

To on bije mnie.

Wcale nie.

Dzieci!

Teraz ja.

Nowe rysunki!

Które ci się podobają?

Przyniosę je do ciebie.

Do nas.

Zawołacie tatę?

Jasne.

Tato!

Cześć.

Co u ciebie?

W porządku.

Zapomniałeś gitary.

Sama muszę o wszystkim pamiętać.

Wybacz. Wyleciało mi z głowy.

Nigdy więcej.

Czas na kąpiel. Pożegnajcie się z mamą.

Nie!

Widzimy się jutro.

Kocham was.

My ciebie też.

Przyjdziesz?

Jestem w łóżku.

Masz osiemdziesiąt lat?

Potrzebuję wsparcia.

To moja jedyna noc bez dzieci.

Więc możesz przyjść.

Wiele nas łączy.

Tak?

Naprawdę lubisz się przytulać?

Słucham?

Ja lubię.

Niektórzy tylko mówią, że lubią, żeby zrobić dobre wrażenie.

Prawda jest jednak inna, a oni boją się bliskości.

Pomocy!

Duszą ją w zarodku. Wolą gasnące fale.

Surfujesz?

Tylko na wodzie czuję spokój.

Żartuję.

Surfowałem kilka razy. Niezła zabawa.

Zabawa jest przereklamowana.

To prawda.

Ale lepiej się bawić, niż ryczeć w domu.

- Spróbuj. - Zabawy?

Surfingu.

Może kiedyś.

Trochę mnie wcięło. Jesteś ładniejsza, niż...

Moment.

To ty, prawda?

Nie ma za co!

Przepraszam.

Abigail. Miło mi.

Benjamin.

Szkoda słów. To pomysł mojej przyjaciółki.

Napijemy się?

I zaczniemy od nowa.

- Można walczyć z gazem łupkowym. - Na śmierć i życie.

Szlag!

No nie!

Co jest?

Wiem, jak to się skończy.

Serio?

Źle. Tragicznie.

Szkoda.

To prawda.

Taki los. Zacznie się cudownie.

Piękna miłość umrze pod naporem spraw, na które nie mamy wpływu.

Nastąpi rozczarowanie, wstrząs i wojna na wyczerpanie.

Zanim się wykończymy, idealna miłość na chwilę się odrodzi.

Potem zemści się na nas zapomniana pomyłka.

Nie będzie już ratunku.

A potem tylko „błagam o jeszcze jedną noc” i chory seks.

Emocje nas wyczerpią.

Będziemy, wbrew swojej woli, przyjaciółmi.

Jedno z nas umrze, zanim zdążymy się pobrać.

Albo wszystko runie po czyjejś zdradzie.

- Mojej? - Tak.

Musimy przygotować plan. Środki zaradcze.

Zaradcze?

Owszem. Dziesięć rzeczy, które zrobimy przed zerwaniem.

Ale wyrok już zapadł?

Wszystko zależy od nastawienia.

Numer jeden — macanko w taksówce na moście.

- Ile ty masz lat? - Badam grunt.

Dwa — przeczytać w łóżku niedzielne wydanie „Timesa”.

Tylko dział podróżniczy. Wybierzemy miejsca, których nie zobaczymy.

Trzy, coś dla ciebie, lekcja surfingu.

Cztery — spacer po pustej plaży.

Banał.

Wolę całować się na pustym basenie

albo zaliczyć odkryte linie metra na Brooklynie.

Dziwna precyzja!

Mój ostatni wypad z tatą.

Jakie to smutne!

Dalej. Pięć — nakrzyczeć na siebie.

Sześć — przytulić się i płakać.

Już się rozstajemy? Szybciej.

Siedem — pocałunek na zgodę.

Pocałunek 10-minutowy.

Osiem — ślub i dziecko.

A jeśli nie chcę mieć dzieci?

Cała umowa nieważna.

Dzieci są upiorne.

Upiorne?

Wymagające.

Dziewięć — przeprosiny.

Dziesięć — pożegnanie.

- Porozmawiajmy. - Nie mogę.

- Dlaczego? - Muszę iść.

Proszę, zostań.

A jeśli ja bardzo chcę dziecka?

Ze mną?

- Niekoniecznie. - To pociągające.

Muszę pomyśleć.

Nie idź jeszcze.

Próbowaliśmy i się skończyło.

Lista ma temu zapobiec.

Przecież koniec jest nieunikniony.

Nie musi być.

Chodźmy.

Dokąd?

Na piękny most.

Było fajnie.

Lepsze to, niż ryczeć w domu.

Kolacja w sobotę? Obiecuję niedzielną gazetę.

Nie mogę. Siedzę z dziećmi.

Co robimy?

Miesiąc później.

Pomóc ci?

Szlag!

Musimy pogadać.

Spóźniłem się?

- Miło cię widzieć. - Wzajemnie.

Jak się masz?

Dobrze. Nie rewelacyjnie, ale...

- Nie? - Tęskniłem.

Co u ciebie?

Nic takiego.

Jasne.

- Jesteś głodny? - Bardzo.

Jednak muszę ci coś powiedzieć.

Domyślam się. Mogę to wyjaśnić...

Jestem w ciąży.

Co?

Jestem w ciąży. I mam dwójkę dzieci.

Urodzisz bliźnięta?

Jestem w ciąży z tobą i mam już dwójkę dzieci.

Dobrze się czujesz?

Mam atak paniki.

Oddychaj głęboko.

Przepraszam.

Nie ma sprawy.

Fatalnie.

Byłoby cudowne.

Byłoby? Jeszcze nie podjęłam decyzji.

Ja nie mam nic do powiedzenia?

Teoretycznie masz.

Jesteś za prawem wyboru?

Jestem. Ale mam już dzieci.

To skomplikowane.

Przepraszam. Źle to wygląda.

Nie masz dobrych relacji z rodzicami?

Z nikim.

Chciałam, żebyś wiedział.

Rozważę wszystkie możliwości.

Co to znaczy?

- Przecież wiesz. - Mów konkretnie.

Zabieg lub samotne wychowanie dziecka.

- Nie mów tak. - Czemu?

Nie chcę być 40-letnim alimenciarzem.

Nie każę ci być ojcem.

Nie podoba mi się ta rozmowa.

Mnie też.

Źle reaguję na groźby.

A kto ci grozi?

Zaplanowałaś to?

Ale ty głupio gadasz!

Bo jestem żałosny i głupi.

Uprzedzałem cię.

Za dużo piję. Byłem pijany.

Wiedziałam, że to powiesz. Ja też byłam pijana.

Nie aż tak.

Byłam nawalona.

Wypiłam więcej niż dwa kieliszki wina.

Nie kocham cię.

Ani ja ciebie.

Zrujnujesz sobie życie.

Kto zechce samotną matkę z trójką dzieci?

Myślałam, że masz drobny defekt, a ty jesteś nienormalny.

Przepraszam. Co ja wygaduję?

Jestem wstrząśnięty i przerażony.

Pozwól się przeprosić.

Porozmawiamy?

Jesteś z tych, co lubią drogie poduszki?

Jestem wymagający, ale nie wybredny.

Przesadzasz z fryzurą.

Zawsze myjesz zęby z otwartą buzią?

- Nigdy. - Zawsze.

Brudzisz wszystko pastą?

Nic podobnego.

W ogóle się nie znamy.

To powód, żeby się rozstać?

Może.

Nie chcę krytykanta.

Co masz do krytyki?

Jesteś też niedojrzały.

Dlatego będę się bawił z dziećmi.

Może...

Nie dowiemy się, dopóki nie spróbujemy.

Próbowałeś wybić mi to z głowy.

Jestem idiotą. Mam 38 lat,

nigdy nie byłem w długim związku.

- Rozważ urodzenie dziecka. - Rozważam.

I wychowaj je ze mną.

Chyba dam radę.

- Muszę iść. - Nie idź.

Muszę.

Dzieci wracają w południe.

Umówimy się na prawdziwą randkę.

- To zaproszenie czy rozkaz? - Proszę, umówmy się.

Kiedy?

Sobota, piątek?

Muszę znaleźć opiekunkę.

- Piątek? - Dobrze.

Teraz musimy się zakochać.

Wiedzą, co robić.

Jak będą grzeczne, mogą obejrzeć film.

Damy radę.

Dobrej zabawy bez cukierków.

Jasne.

Masz rower?

- Tak. - Przejedziemy się?

Dokąd?

- No i jak? - Ładnie.

Często tu bywasz?

- Bardzo często. - Ukrywasz zwłoki?

Opowiedz mi o sobie.

„Oryginalne”.

Musimy przez to przebrnąć.

Jaka jesteś?

Noszę zarodek z twoim plemnikiem, ale nie znam twojego drugiego imienia.

- Jacob. - Rose.

- Skąd jesteś? - Z Marylandu.

- Masz kontakt z rodziną? - Nie.

Z tatą?

Z mamą?

Z ciocią?

Nie masz nikogo?

Na tym polu potrzebuję pomocy.

Na pewno coś mi doradzisz.

Mam radę na każdą okazję.

Na pewno jesteś dobrą matką.

Dzięki.

Wejdę tam.

Co?

No nie.

Z drogi.

Zamkną cię.

Jestem winny, Wysoki Sądzie!

Miałem ciekawe życie!

Popełniłem kilka błędów.

Idę popływać.

Ja też.

Dzięki.

Fajnie tu.

Spokojnie.

Przyjemnie.

Wariat!

To nie ja chcę wychować dziecko z obcym facetem.

Racja.

Rozważasz tę możliwość?

Jeszcze nie zdecydowałam.

Wiesz, co zrobisz?

Nie wiem, co zrobimy.

Fajnie się z tobą pływa.

Z tobą też.

- Jak było? - Dobrze.

- Jest tutaj? - Tak.

Mogłabyś? Jesteś ujarana?

Widać. Idziemy na górę.

Musisz iść.

Dzieci zaraz wstaną.

- Mogę je poznać? - Nie. Idź już.

Szlag!

Musimy to lepiej planować.

Dobrze.

Chwileczkę. Ubieram się.

Chcę je poznać, zanim pójdziesz do szpitala.

Mamo!

Idźcie do siebie, zaraz przyjdę.

Poznasz je.

- Kiedy? - W swoim czasie.

Jest ograniczony.

Jeszcze nie jestem gotowa.

Muszę mieć pewność, że mnie zaakceptują.

Masz czas do czwartego miesiąca... na zabieg.

Pogadamy o tym, ale nie teraz.

Idę do ich pokoju. Wyjdź, kiedy trzasnę drzwiami.

- Po cichu. - Kocham cię.

Przepraszam.

Poważnie. Naprawdę.

Mam ochotę na pączki.

Ja też.

Ja też—też.

Luke, wracaj!

Ktoś tu jest.

To Ben, a to Wallace i Luke.

Fajnie. Ktoś chce pączka?

Nie, dzięki.

Powiecie mi coś o sobie?

To nie program telewizyjny.

Lubicie robić samoloty z papieru?

Ja lubiłem, jak byłem...

Co robicie w wolnym czasie?

Różne rzeczy.

Jakie?

Dla dzieciaków.

Wallace chodzi na tańce.

Jaki rodzaj?

Balet, współczesny, hip—hop.

Masz lekcje w niedziele, prawda?

Mogę przyjść?

Raczej nie.

Ja też lubię tańczyć.

Słuchacie muzyki?

Jak wszyscy.

Nie wszyscy. Głusi nie słuchają...

Jakiej muzyki słuchają dziewczynki w twoim wieku?

Dobrej.

Lubisz dziewczyny?

Ma siedem lat.

Więc ma już skłonności.

- Dziewczyny są wstrętne. - Współczuję.

Wiem, gdzie szukać ładnych.

Dobra... Fajnie się gadało.

Miło was poznać

Dzięki za pączki.

Musimy to powtórzyć.

Jutro, pojutrze albo codziennie...

Albo nigdy!

Na razie.

Fajnie was poznać.

Co powiecie?

Jest w porządku.

Nie lubię go.

Zauważyłam.

Chyba zdał egzamin.

Ledwo, ledwo.

Mogę zadać oczywiste pytanie?

Dlaczego jesteś przeciw?

Aborcji? Jestem za.

- Dlaczego jej nie rozważasz? - Rozważam.

- Nie widać. - Naprawdę.

Chcę być pewna tego, co robię.

- Jestem za prawem wyboru. - Czyżby?

Jeden zabieg już miałam.

Zaraz po ślubie z Timem.

Byliśmy młodzi, poszliśmy do pracy, więc usunęłam ciążę.

Po prostu.

Teraz sytuacja jest trudniejsza, bo dowiedziałam się wielu rzeczy.

Od kogo?

Od Luke’a i Wallace.

- Po co ci ten tusz? - Wystraszyłaś mnie.

Zawsze maluję rzęsy.

- Idziesz na randkę? - Nie.

Chcesz się podobać Benjaminowi?

Dzieci, trzymajcie zabawki...

Znowu muszę po was sprzątać. Pilnujcie porządku.

To...

niedopuszczalne.

Cześć.

Ja na jam session.

Podobno mieszka tu mały gitarzysta, który wymiata.

Jestem niezły.

Wejdź.

To wszystko?

Siedzisz, patrzysz i podajesz przekąski?

Tak, ale też bawię się z nimi,

karmię je, kąpię i przytulam, kiedy są smutne.

Wpajam zasady i wartości.

Dodaję im wiary w siebie,

pomagam w wyborze zainteresowań i celów.

Wożę na zajęcia, świecę dobrym przykładem.

- Skucha! - Co?

Dziewięć na dziesięć to niezły wynik.

Jak się z nimi bawisz?

Wymyślam historie, śmieszne postaci i głosy potworów.

- Lubią, jak je gonię. - Pokaż.

Proszę.

Potwór!

Ciebie też dopadnę!

Idiotyzm!

Też tak umiem. Nawet lepiej.

Myślisz?

- Pewnie. - Pokaż.

Patrz.

Wiesz, że jestem półorangutanem? Ktoś zauważył?

Grunt to nadgarstek. Jakbyście grali w rzutki

Śniadanie na kolację.

Rewelacja.

Z ostrym sosem.

Dobry pomysł.

Wiesz, że w Peru mają sos, od którego rosną włosy na klacie?

„Sangre del toro con huevos mas grande”.

Byłeś w Peru?

Byłem w 29 krajach.

Zobaczysz mój paszport. Pełno w nim stempli.

Fajnie.

A wy gdzie byliście?

Na Florydzie zeszłej wiosny.

Mówi się, że Floryda to poczekalnia do Pana Boga.

Byliśmy u dziadków.

Umiecie pływać? Nurkowaliście kiedyś?

W zeszłym roku, z rurką.

Polecam butlę.

Nurkowałem na rafie przy Saint Lucia.

Widziałem skarby, okręty pirackie,

neonki, rekiny...

Pływałem też z syrenami.

Chciałbym to zobaczyć.

A ty, Wallace?

Nie, dzięki. Nie lubię rekinów.

Surfować też nie chcesz? Więcej miejsca dla nas.

Przemyślę to.

Mnie też nauczysz?

Teraz? W trzy minuty, jeśli mama wpuści nas na stół.

Nieplanowana lekcja. Jedziemy.

Ważna sprawa: jak zobaczysz rekina, gryź.

Wskakuj. Połóż się twarzą w dół.

W ten sposób. Czekasz na falę. Przychodzą trójkami.

Pierwsza już była, druga też, widzę trzecią.

Na mój znak zrywasz się i podwijasz palce u stóp.

Teraz!

Dobrze! Bokiem. Ręce w bok dla równowagi.

Niżej. Wypnij tyłek.

Świetnie.

Kolejny miesiąc później

To architekt czy bankier?

Nauczyciel i pisarz. Nie nadążasz.

Podobno mają tu świetne desery.

Zanim coś zjemy... Zamierzacie się pobrać?

Może.

W swoim czasie.

- Serio? - Jeśli się zgodzi.

Bomba!

Pięknie.

Znam parę, której trafiło się dziecko.

Wpadkowe.

- W porządku. - Nieplanowane.

Jest dobrze, choć wszyscy wróżyli im porażkę.

Minęło pięć lat i nadal są razem.

Zakochali się w dziecku i w sobie.

Z nami będzie tak samo.

Pobierzemy się?

Zakochamy.

Na zawołanie?

To jasne, że za tobą szaleję.

Zrobię wszystko, żebyś to odwzajemniła.

Zostawiłeś u mnie rzeczy. Sprawdź pocztę.

Miłego dnia.

Wyśpij się, mamo.

Przepraszam, mieszka tu Benjamin Conway?

A co?

Zostawił u mnie rzeczy.

Skąd się znacie?

Przyjaźnimy się. Jesteś Abigail?

- Przepraszam... - Rzucił mnie dla ciebie.

Układało nam się, aż któregoś dnia przychodzi i mówi,

że zrobił dziecko jakiejś dziewczynie i musimy się rozstać.

Kłamał, że jesteś chodzącym nieszczęściem z dwójką dzieci

i że mu się nie podobasz.

- Tak powiedział? - Robi to dla dziecka.

Nie może poświęcać wszystkiego dla kogoś, kogo nie kocha.

Jak nie kocha, to nie może.

Cały on.

Zrobi wszystko, żeby się ratować, jak pewnie wiesz.

Aż tak dobrze go nie znam.

Przekaż mu to.

Abigail!

Zamek się zaciął.

Była tu twoja koleżanka.

- Która? - Zostawiłeś u niej rzeczy.

- To bez znaczenia. - Nie wierzę. Widziałam maile.

Jestem ci wierny, odkąd podjęliśmy decyzję.

Nie wiem już, co jest prawdą.

- Umiesz chociaż surfować? - Umiem.

To dobrze.

Nie chcę być wiecznym podejrzanym. Popełniam błędy.

Zadzwoniłem do niej. Chciałem odzyskać dżinsy.

Nie mogę ci zaufać.

To wszystko?

Chcesz się pożegnać?

- Chcę. - Ale ja nie chcę.

Co ty tu robisz?

Nie przytuliłam dziś dzieci. Mogę wejść?

Już śpią.

Wiem. Położę się obok.

Chcę je zobaczyć. To dla nich ważne.

Dla nich czy dla ciebie?

Tim!

Zaczekaj!

- Przepraszam. - Spokojnie.

Chcę cię przeprosić. Bardzo mi na tym zależy.

Bardzo.

Mam paskudne nawyki.

Boję się związków jak szczur klatki. Odbija mi.

Szarpię się i niszczę tę klatkę jak Hulk. Muszę dojrzeć.

I zmądrzeć.

Dla ciebie, dla nas, dla siebie.

Brakuje mi was.

Dzieci są u Tima.

Was — też.

- Nie! - Co?

Stopy na podłodze. Siedem — pocałunek i zgoda.

10-minutowy pocałunek. Bez rąk.

I nie wolno się kłaść.

Moment. To krępujące.

Musisz się dopiąć.

- Strasznie ciasno. - Tak ma być.

- Mogę już otworzyć oczy? - Jeszcze nie.

Ludzie, litości!

Teraz.

Super!

Odrobinę niżej. I szerzej.

Chodźmy.

Niżej, ale bez przesady.

Sypnąć od serca!

Żarty się skończyły.

Pycha.

Mówiłem!

Wiecie, jak spędzać piątkowe wieczory.

Nie sądziłem, że to takie fajne.

Co?

Miłość i obowiązki rodzinne.

Właśnie tego pragnąłem.

Będę to szanował i chronił.

Trochę ciszej. Oglądamy film.

Zgodzicie się, żebym z wami został?

Tak!

Ale przestań gadać.

Przepraszam.

Masz dział „praca”?

Tak. Proszę.

Zaglądałam tam sto razy dziennie, aż się udało.

- Podjęłaś decyzję? - Tak.

Serio?

To już piętnasty tydzień,

więc nie ma odwrotu. Urodzę.

Znasz przepisy.

Właściwie mogłabym jeszcze zaczekać.

Wiesz, co robisz?

- Coś nie tak? - Który to tydzień?

- Piętnasty. - Jeśli zechcesz, możesz jeszcze usunąć.

Ale nie chcę. Urodzę.

No to chyba fajnie.

Dziękuję.

Nie rozumiem. Masz coś do Bena?

To nienormalne, że opierasz się na kimś, kogo ledwo znasz.

Naprawdę nie rozumiem. Zazwyczaj nie jesteś tak krytyczna.

Nie krytykuję, tylko ostrzegam.

Nic o nim nie wiesz.

Może być tykającą bombą emocjonalną. Za krótko się znacie.

Powinnaś przejść procedurę.

Najpierw spotkanie, później randki,

życie pod jednym dachem, zaręczyny i ślub,

bo dopiero we wspólnej łazience zobaczysz, czy nadal go lubisz.

To zabezpieczenia, które pozwalają nam wykrywać psychopatów.

Skąd w tobie tyle czarnowidztwa?

Jestem wreszcie szczęśliwa, a ty mnie dołujesz.

Niczego ci nie odbieram.

Ale przejrzyj na oczy.

Wybacz, ale ty mi chyba zazdrościsz.

To nie zazdrość.

Owszem, jestem trochę krytyczna.

Pomyślałaś, co przeżyją dzieci, jeśli to nie wyjdzie?

Ale właśnie o nie tu chodzi.

Niech widzą mężczyznę i kobietę w zdrowym i szczęśliwym związku.

Przyznaję, że robię to także dla siebie.

Spójrz prawdzie w oczy.

Jesteś zakochana.

Nie robisz tego dla dzieci.

Ich życie zmieni na zawsze facet, którego znasz...

trzy miesiące.

Jesteś samolubna, lekkomyślna i naiwna.

Nie ucz mnie macierzyństwa.

Nie masz dzieci, więc nie wiesz, że zmieniają w nas wszystko,

nie tylko poglądy polityczne.

- Skąd tu polityka? - Aborcja to nie antykoncepcja.

Jak śmiesz?

- Tylko mi potem nie płacz. - Nie będę.

Idę!

Cześć, tato.

Jak się masz?

Dobrze cię widzieć.

Benjamin, to Kate, Annie i Rachel.

A to mój tata — Lewis.

Witam.

Zapraszamy. Jest mnóstwo jedzenia.

Wrzuć na luz. To nie ty jesteś w ciąży.

Dwanaście osób? Tutaj?

Długo się znacie?

Kilka miesięcy. Prawie rok.

Kilka miesięcy?

Burzliwy romans.

Miałeś do czynienia z dziećmi?

W Korpusie Pokoju.

- Nie masz siostrzeńców, bratanków? - Jeszcze nie.

Uprzedziła cię, że przytyje?

- Tato! - Taką ma skłonność w ciąży.

Będzie gruba.

Szlag trafi ten piękny podbródek. Zostanie szyja i uszy.

Ma prawo wiedzieć. Nie będzie pulchna, tylko gruba.

To normalne.

Kochanego ciała nigdy za dużo.

Mam uczciwe zamiary wobec pańskiej córki...

Słucham?

Jeśli ją wcisnę w suknię ślubną...

Nie mówiłaś, że jest zabawny. Fajny facet, prawda?

Abigail?

Wyjdziesz za mnie?

Słyszę. Nie jestem pewna.

Mam powiedzieć „tak”, choć ledwo się znamy?

Albo „nie”, gdy cię kocham?

Powiem „tak” i będę myślała, że to ślub z konieczności

albo „nie” i będę żałowała miłości swojego życia.

Mocno mnie ściskasz.

Bo chcę uścisku.

Tak.

- Myślałem, że odmówisz. - Mało brakowało.

Tak się cieszę. Nie mam nawet pierścionka.

- Mam to zdjąć? - Nie.

Tutaj. Małe stópki.

Chcecie posłuchać?

Puszczacie muzykę?

Serce dziecka.

Jak to brzmi?

Posłuchaj.

To łożysko.

Tu jest rączka.

Ale się wierci!

Wszystko dobrze.

Chcecie poznać płeć?

- Tak. - Nie.

To się naprawdę dzieje.

Co się stało?

Nic. Jestem zmęczony.

Już mnie nie chcesz?

Chcę, ale muszę się wyspać.

Chodzi o mój brzuch? Boisz się o dziecko?

Ani jedno, ani drugie. Nie rób scen.

Nie robię.

Przykro mi, że nie chcesz mnie dotknąć.

Przepraszam.

Pamiętaj o Wallace.

Słucham?

Ma dziś otwartą lekcję tańca. Mówiłeś, że przyjdziesz.

- Przyjdę. - Jeśli nie chcesz, to powiedz...

Chcę.

O czwartej.

Nie spóźnij się.

Dobrze.

Wallace, Luke, pora na nas!

Plecak.

Terren.

Benjamin.

Co ty tu robisz?

Mogę wejść?

Jestem umówiony.

Ale możemy skoczyć na drinka.

Dobra.

Jesteś szczęśliwy?

Nie zawsze, ale ja w ogóle nie należę do wesołków.

Pracuję nad sobą.

- Jak? - Chcę być stały, wierny...

wyjść na fajnego, porządnego faceta.

Dużo tego. Jak wiesz.

Wiem.

Czemu się rozstaliśmy? O co poszło?

- Nie kochałam cię. - Kłamiesz.

Pójdę już.

Jeszcze po jednym?

Trzymamy!

Dobra robota, dziewczyny.

Byłaś świetna.

Dzięki. Benjamin przyszedł?

Chciał przyjść. Pewnie utknął w pracy.

Dobrze, że nie przyszedł.

Więcej babeczek dla nas.

Proszę.

Nieźle to wygląda.

Ja myślę.

Zaczekajmy na Benjamina.

Zobaczycie się po kąpieli. Wcinaj.

Bez niego nie jem.

To będziesz głodny.

Jest.

Cześć.

Jak leci, żołnierze?

Wydzwaniałam przez trzy godziny.

Utknąłem w metrze.

Na trzy godziny?

Najpierw w pracy, później w metrze.

Wallace świetnie wypadła.

Miałem koszmarny dzień w pracy.

Przepraszam.

Za co?

Następnym razem napisz wiadomość.

Jak znów będę miał gówniany dzień w pracy, to mi nie dokładaj.

Zjedz coś. Weź trochę chleba.

Jak twój dzień, Lukey?

Nieźle.

A twój, Wallace?

Bez szału.

Ben, jak ci minął dzień?

Dobrze, Abigail. A tobie?

- Ty pierwszy. - Nie, ty.

Powiedz. Jak ci minął dzień?

Już powiedziałem. A tobie?

Luke, przestań.

Wszyscy chcemy usłyszeć, co ci się przydarzyło.

Wallace, usiądź. Usiądźcie.

Usiądźcie. Oddaj mu samochodzik.

Mordy w kubeł!

Przepraszam. Musicie słuchać mamy.

Kazała wam przestać.

Stali w oknie, choć już dawno powinni spać.

Patrzyli na żyrafy sunące przez rozległą łąkę.

Ptaki zawisły w oknach niczym duchy. Pierwsze obudziły się morsy...

Wściekłeś się na moje dzieci. Nigdy więcej.

Twoje dzieci oszalały.

Jak to dzieci. Były zmęczone i głodne.

Ostrzegałem cię, że to może być trudne.

Przeczytaj jakiś poradnik, bo czasu już nie cofniemy.

Zaznaczę ci fragmenty o wychowaniu dzieci.

Nie waż się ich za to winić. Byłeś dziś jedynym dzieckiem.

Tyle poświęceń! Przez te dojazdy nie wyrabiam się w pracy.

Wprosiłeś się do pięknej rodziny, nad którą pracuję od lat.

Mógłbyś mieć taką samą, ale na to trzeba odwagi i umiaru.

Jesteś niezrównoważony, nieobliczalny,

humorzasty i strasznie pijesz.

A ty jesteś trzeźwa i nudna. Udawałaś fajną cheerleaderkę,

żeby złapać kapitana drużyny na dzieciaka.

Boże! Co ja zrobiłam?

To tylko wybój.

Wybój? To po prostu katastrofa.

Na to się nie pisałem.

Takie sprawy są zabójcze dla związku.

- Jakie? - Dziecko.

Trzecie. Jest ich troje.

Nie pisałem się nawet na jedno!

Zrujnowałeś ich świat.

Tak to jest, gdy ludzie się upijają i bzykają.

Spakuj się i wyjdź.

Mamo, brakuje mi taty.

Jest ich troje.

Nie pisałem się nawet na jedno!

Wyjdziesz za mnie?

Przepraszam.

Żegnam.

Będziesz?

O siódmej.

W pierwszym rzędzie?

Przyjdę wcześniej zająć miejsce.

Słowo.

- Uwielbiam cię. - Ja ciebie też.

Kocham cię.

Tak ilustruję uczucia, a tak — zdarzenia.

Wszystko dzieje się w nocy, kiedy są już w łóżkach.

Wody mi chyba odeszły.

No to szybko!

- Byliście cudowni. - Dzięki, mamo.

Kate zawiezie was do dziadka.

I wróci, kiedy urodzi się dziecko. Jasne?

Misie i buziaki!

Kocham was.

Samochód przy wyjściu. Na razie.

Życzcie mi powodzenia.

Jest dobrze.

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.