All language subtitles for hgfdddss

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian Download
cs Czech
da Danish
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

KSIĄŻĘ W NOWYM JORKU 2

Matko, ojcze, dzień dobry.

Dzień dobry, Tinashe.

Matko, ojcze, dzień dobry.

Dzień dobry, Omma.

Matko, ojcze, dzień dobry.

Szczęśliwej rocznicy.

Racja, Meeka.

Dziś nasza rocznica.

Dziś świętujemy 30-lecie dobrobytu w Zamundzie.

Za nami 30 lat służby temu wspaniałemu narodowi

i 30 lat pysznego fast foodu.

MCDOWELL'S - MILION BURGERÓW

Zapraszamy do McDowell's, rodacy.

SZCZĘŚLIWEJ 30. ROCZNICY! KSIĄŻĘ AKEEM I KSIĘŻNICZKA LISA

Tutejsze menu nie jest inspirowane McDonaldem.

Oni mają McMuffiny z jajkiem,

a my McStuffiny.

Dziś świętujemy również

nowego burgera: Beyond Big Mick.

To część kampanii mojej uroczej wnuczki

w celu redukcji...

Jak to się nazywa?

Śladu węglowego.

I to bez produktów pochodzenia zwierzęcego.

Tradycyjna, dobra trawa.

To jest bez mięsa?

Bez mięsa.

Wspaniały, liściasty smak.

Pychota.

Może będzie lepsze, jak zapiję...

pepsi.

Pepsi, oficjalny napój zamundańskiego McDowell's.

Wydajesz się zmęczony, ojcze.

Przydałaby mu się drzemka.

Jestem następcą zamundańskiego tronu.

Nie dam się ośmieszyć dwóm córkom.

Trzem.

-Tak! -Siostry!

Oto książę Akeem w swoim żywiole.

Kulący się ze strachu i zdany na łaskę kobiet.

Semmi, sam stań z nimi w szranki

i pokaż im kilka ruchów.

Ty nauczysz je najlepiej, Wasza Wysokość.

To moje córki uczą mnie mowy

współczesnego świata. Szaty fitują?

Ojcze, już się tak nie mówi.

Doprawdy?

Lubię, jak mi coś fituje.

Twój ojciec cię wzywa. Ma ważną sprawę.

Powiedz, Semmi, czy ta sprawa

dotyczy mego małżeństwa z epuzerem,

który zasiądzie na tronie?

Sam pomówię z ojcem.

Jak on się miewa?

Już trzy razy skazał mnie dziś na śmierć.

To wyraźna poprawa.

Książę!

Nexdoriańscy żołnierze!

Nie udało mi się... Idą tu.

Przed wami najwyższy przywódca Nexdorii!

Zdobywca ziem i serc!

Walczący z lwami!

Pogromca słoni!

To na nim wzorowano Mufasę!

Najhojniej obdarzony Afrykanin!

Generał Izzi!

Książę Akeem.

Proszę, proszę.

Moje kondolencje z powodu śmierci ojca,

króla.

Dziękuję za miłe słowa, generale,

ale dobrze wiesz, że ojciec żyje.

Ledwo.

Ile tak pociągnie?

Czemu zawdzięczam tę wizytę?

30 lat temu porzuciłeś przed ołtarzem moją siostrę.

Zaczyna się.

Spójrz na nią.

Imani, dobrze cię widzieć.

Gdybyś ją poślubił,

pojednałbyś nasze narody.

Położyłbyś kres dekadom cierpienia.

Generale, przez te lata

wielokrotnie próbowaliśmy wam pomóc.

Niczego nie pragnę bardziej

niż wspomóc was w walce z ubóstwem.

Ale i nasze środki są ograniczone.

Nie przychodzę po jałmużnę.

Przychodzę po krew.

Nie mówię o mordowaniu.

Chodzi mi o więzy krwi.

Małżeńskie.

Czy twoja córka... rozważyła oświadczyny mego syna?

Książę, mordeczko.

Piona, ziomo.

Tak.

Nie sądzę, żeby miał u niej szanse.

Kiedykolwiek.

Mam też córkę, Bopoto.

Może twój syn...

No tak, nie masz syna.

Jak ty znosisz tę hańbę?

Mężczyzna,

król,

pozbawiony potomka z jajami?

Dziękuję za wizytę, generale.

Twój widok przypomniał mi

ulubione wyzwiska ojca.

Tak się cieszył, nazywając cię plamą gówna.

Przemyśl moją ofertę.

Lepiej połączyć rody więzami krwi

niż tę krew przelewać na wojnie.

Mój czas już nadszedł, synu.

Słuchaj mnie uważnie, zanim odejdę.

Niech Wasza Wysokość nie odchodzi.

Zamunda cię potrzebuje.

Zamknij się, Semmi.

Nie musisz się już podlizywać.

Moje dni są policzone.

Czemu to nie możesz być ty, Semmi?

Wasza Wysokość, jego życie jest bezwartościowe.

A jego śmierć by mnie rozweseliła.

Baba!

Tron musisz przekazać męskiemu potomkowi.

Tak, ojcze.

Męski potomek.

Jeszcze raz przepraszam cię za wstyd i rozczarowanie,

jakie przyniosły ci chromosomy moich dzieci.

Wygląda na to, że twe braki męskości

są bezpodstawne.

Zesłano mi wizję.

Masz syna.

To prawda.

Masz syna, Akeem.

Bękarta.

To niemożliwe.

Kochałem się tylko z Lisą.

Ojcze,

nie sieję nasienia gdzie popadnie.

Semmi!

Wyjaw Akeemowi prawdę.

Pamiętasz, jak w Queens

codziennie szukałeś idealnej partnerki?

Owszem.

Cóż, ja również,

jak to powiedzieć...

szukałem idealnej waginy.

W sumie jakiejkolwiek.

Przeczesywaliśmy odległe skraje tego wstrętnego miasta

w poszukiwaniu kobiety twych snów.

Jestem Peaches, trafiam w każdy gust

Każdy DJ chciałby poczuć mój biust

Cały wieczór cię obserwuję.

Rozdarłabym cię na strzępy.

Twojego kolegę również.

Wmieszam się w tłum.

Miałem już dość i zrozumiałem,

że jeśli mam zasiać ziarno na Amerykańskiej ziemi,

ktoś musi się tobą zająć.

Bez obaw,

nikomu nie wyjawiłem naszej tożsamości.

Książę?

Tak, książę.

Ale nie może wiedzieć, że o tym wiecie.

Jesteśmy Afrykanami incognito.

Afrykanie incognito, to dobre.

Nie musisz ściemniać, żeby mnie skubnąć.

Puknę twojego ziomeczka.

Skoczę tylko na szybkie rzyganko

i zaraz przejdziemy do rzeczy.

Nie myślałem klarownie.

Na swoją obronę dodam,

że od wielu tygodni nie korzystałem z usług w królewskiej łaźni.

Wtedy to wydawało się dobrym pomysłem.

Lubisz ciasto dyniowe?

Bo dostaniesz spory kawałek.

Wcale tak nie było, ojcze.

Pamiętam spotkanie z tą niemoralną niewiastą.

Nie doszło do niestosownych zbliżeń.

Paliliśmy jedynie ceremonialne ziele.

Książątko.

Jeśli dobrze pamiętam,

do pokoju wbiegł dzik.

Wskoczył mi na kolana.

Zaczął we mnie uderzać.

Uderzał i uderzał, uderzał i uderzał,

cuchnęło...

Coś ty mi uczynił, głupcze?

-Zabij go, synu, śmiało. -Zatłucz!

-Zatem mam syna? -Bękarta.

Dlaczego przez tyle lat ukrywano go przede mną?

Liczyłem na to, że będziesz miał własne jabłko z ogonkiem.

Nadworny malarz zilustrował moją wizję.

Oto twój bękart.

Wysłuchaj mnie, książę. Generał Izzi

wykorzysta śmierć naszego króla,

by zaatakować słabeusza.

Słabeusza?

To o mnie?

Rozpuściłem cię, synu.

Nie jesteś tak silny i bezlitosny jak ja.

Zostaniesz zamordowany.

Daję ci tydzień.

Góra miesiąc.

Książę,

podążaj za gromoptakiem.

On zabierze cię do syna.

Za gromoptakiem?

Powariowali.

Jeśli moja rodzina się dowie...

To będziecie bezpieczni.

Nasz lud będzie bezpieczny.

To jedyne wyjście.

Musisz...

Spokojnie, ojcze.

Koniec jest bliski.

Mój pogrzeb powinien być widowiskiem.

Zorganizujmy go teraz,

póki żyję.

Będzie wspaniały.

Na początku powstał wszechświat.

Gwiazdy, planety, wszystko, co widoczne na nieboskłonie,

powstało w jednym celu.

Miało przygotować drogę do najwspanialszego stworzenia.

Narodzin...

Jaffego Joffera.

Ale dziś

poświęcimy chwilę lub dwie,

by oddać cześć...

królowi, który odmienił nasz świat.

Zamundańczycy,

przed wami...

En Vogue.

O tak

Co za król, co to za król Co to za potężny, dobry król

Powtórzę

Co za król, co to za król Co to za potężny, dobry król

To potężny i dobry król

A teraz Salt-N-Pepa.

Król sztos jak Barack W głosie dudni bas

Ciało jak Michael B. i Denzela twarz

On ma ruchy jak Hov Na banknotach swą twarz

Na każdej dzielni ma szacun I ma swój własny kraj

Niezłe z niego ciacho Zawsze myślę tak

Kochanek i wódz Jedyny taki król

Ma wspaniały styl i szyk Nawet w jeansach tu

Zesłał go sam Bóg Król prosto z mych snów

Co za król

Co za król, co to za król Co to za potężny, dobry król

Dobry, taki dobry

Co za król, co to za król Co to za potężny, dobry król

Wraz z odejściem wielkiego władcy

świat zmienił się na zawsze.

Po jego śmierci

nikt już się nie uśmiechał.

Odwołano wakacje

i nie obchodzono świąt.

Odchodzi

Ludzie zaniechali seksu.

Odchodzi

Nasz wielki król odszedł na zawsze.

O tak

Gladys Knight.

Odchodzi

Odchodzi

Pociągiem o północy opuszcza kraj

Odjeżdża pociągiem o północy

O tak

Synu.

Tak, ojcze?

Rzekł, że wznosi się

Wznosi się

Wznosi się...

Pomnij me słowa.

...Ku niebiańskiej Saharze

A teraz skonam.

Daj spokój. Wszystko będzie...

Proszę, nie odchodź

Oddamy za ciebie życie

Pociągiem o północy Opuścimy kraj

Ojcze?

Pociągiem o północy

Opuścimy kraj

Bowiem jedyną nadzieję

Kolejnym władcą

Pozostał syn, co syna nie ma

Więc po co żyć?

Nie ma po co

Przyznaj, przyznaj

Odszedł najwspanialszy człowiek.

Wkrótce nexdoriańscy wojownicy spróbują mnie zabić,

a ja mam syna na drugim końcu świata.

Nie zamartwiaj się.

Jesteś królem.

Bądź jak swój ojciec.

Wydawaj mi zdawkowe rozkazy, rzucaj we mnie.

Poprawi ci to humor.

Szykuj królewski odrzutowiec.

Wracamy do Ameryki.

O nie, Wasza Wysokość.

Znajdę tego bękarta z Queens

i spojrzę mu w oczy.

Jeśli dostrzegę siłę naszych przodków,

będę pewny, że to moja krew.

Będzie musiał wrócić do Zamundy i poddać się próbom.

Następca tronu Zamundy,

urodzony w Ameryce,

w krainie możliwości.

Jak myślisz, jakim człowiekiem jest?

Ten bękart?

Jeśli w jego żyłach płynie krew Joffera,

pisane są mu wielkie rzeczy.

Wzbudzasz szacunek?

Wzbudzę chęć zatrudnienia.

Nie przebijesz tych jełopów pod krawatem.

Bo? Mam doświadczenie w sprzedaży.

Właśnie, St. John's grają w Garden.

Bierz bilety i spyl je przed meczem.

Nie mogę tak dłużej, stary.

Dość robienia za grosze.

Muszę się ustawić. Mam trzy dychy na karku.

-Od kiedy? -Od dziś!

Od dziś.

Mam dziś urodziny,

a ty zapomniałeś.

Słuchaj, młody Jedi.

Wyluzuj.

Jestem twoim wujem.

Ze mną nie zginiesz, czaisz?

L. Junson.

Tylko nie białym głosem.

Obecny.

Znam się na smartfonach.

I na technologii.

Nie są mi obce nowe trendy.

Powiem tak.

Proszę mnie zatrudnić, a nie zawiodę.

To inspirujące.

Proszę dać mi szansę, panie Duke.

Pan Duke to mój ojciec.

No i dziadek i wuj,

którzy założyli Duke & Duke.

Mów mi Calvin.

Się robi, Calvin.

W rubryce o edukacji...

Nie skończyłeś studiów?

Zabrakło mi trzech punktów do dyplomu,

gdy mama straciła pracę.

Musiałem się zająć domem, żeby było na czynsz.

-Była narkomanką? -Co?

-Hazardzistką? -Nie.

A tatko bywał w domu?

Nie bywał.

Chodziłem do szkoły z internatem.

Miesiącami nie widywałem rodziców.

Tylko w ferie. To niełatwe.

Czytałem wiele badań

na temat negatywnego wpływu braku dominującego samca w domu

na rozwój dziecka.

Tak mówią?

Tak, mówią.

-Kto? -Naukowcy.

-Bill Nye... -Ten naukowiec?

Ten wasz, Neil deGrasse Tyson.

Uważasz, że brak męskiego wzorca

działa na twoją niekorzyść?

Nie bardziej niż stary,

który po prostu dał ci to stanowisko.

Dał?

Niczego mi nie dano.

Tatuś nigdy nie sfinansował budynku,

żeby przyjęli cię na elitarne studia?

Nie. Tak.

No, postawił małą bibliotekę poza kampusem.

I nigdy nie musiał potajemnie

zabrać cię na drogi odwyk od kokainy, Calvin?

Oksykodonu, nie koksu. Mama mnie zabrała.

Pocałuj mnie w dupę.

Oceniasz mnie, odkąd tu wszedłem.

Słabo, bo mam motywację.

Nie mogę się doczekać,

aż znajdą zdjęcia, na których udawałeś czarnego.

Byłem Willem Smithem z Aladyna.

Piona, Calvin.

To było niebieskie na czarnym...

OJCZYZNA PRAWDZIWEGO BIG MACA

Wiele się zmieniło w Queens.

Ale nie wszystko.

Floyd „Money” Mayweather to leszcz.

Rozwalił tego Filipińczyka.

Pockeequando, Packemando,

jak mu tam. Dowalił mu.

I temu mashugana, Conorowi McGregorowi, irlandzkiemu...

Musiał, dla czarnych.

Teraz taka polityka,

że biały nie może dokopać czarnemu, bo ludzie wyjdą na ulicę.

To niech wychodzą. Ogarnąłbym nowy telewizor.

A niech mnie! Kogo tu przywiało?

To Kunta Kinte i Ebola.

-Głód i Krwawy Diament. -Nelson Mandela i Winnie.

Te głodne dzieci z muchami na twarzy.

Ejże!

Przesadziłeś.

Z głodnych dzieci się nie śmiejemy.

-Won z mojego fotela. -Politycznie niepoprawny.

-Dupsko ci ktoś powinien skopać. -Nakop mu, Sweets.

Nie wciskaj mi tego w rękę.

Won. Kup sobie maszynkę i sam się strzyż.

Jak go kopnę, to mu but ryjem wyjdzie.

Dobrze was widzieć. Dzielnica kwitnie.

To gentryfikacja.

Za kolorowych nic tu nie było.

Jak przyszli biali, pojawiły się kawiarnie

i wybiegi dla psów.

Moja kamienica przy First Boulevard jest warta dziesięć baniek!

Gówno prawda.

Właśnie że jest,

sprzedam ją i kupię sobie teslę.

Ameryka się zmieniła.

Czarny prezydent wreszcie zjednoczył kraj.

To już poszło się chrzanić.

Wszyscy zginiemy, tylko nie wiem jak.

Przez nazistów.

Wrócili, tylko przebrani za bandę nerdów.

I chcą zabijać.

Każdy może być nazistą.

Zauważyłeś, książę?

Akeem jest teraz królem.

No niech mnie.

Dzieci masz?

Ja mam.

Moja wnuczka kiedyś była wnuczkiem.

Normalnie robią z penisa waginę.

Nauka.

Nawet wiszące cycki naprostują.

Teraz to nawet cycka nie chwycisz, bo wylecisz.

Przykro mi, że już nie możecie macać kobiet, gdy zechcecie.

Ja się w młodości namacałem.

Po co wróciłeś, Idioto Aminie?

W pewnym celu.

Dowiedziałem się, że mogę mieć tu syna

poczętego przy poprzedniej wizycie.

Długie macki dworu królewskiego zawsze dosięgną swego.

Ile dostaje alimentów?

Król nie płaci alimentów.

Nie płacisz 30 lat i wracasz?

No baran.

Mój syn zbyt długo nie miał ojca.

Kojarzę go!

Zawsze się kręci przed Garden.

Jest konikiem pod Madison Square.

Pewnie teraz ogarnia mecz St. John's.

To ci od indyka jako maskotki.

Bzdura.

To gromoptak.

„Podążaj za gromoptakiem”.

Ludziska, pięć sztuk!

Pięć!

Pięć biletów na mecz Middle Tennessee!

Mam pięć biletów na mecz Middle Tennessee State.

-Nie. -Dajcie spokój.

Jest coś lepszego niż oglądanie studentów, którym nie płacą?

Semmi, spójrz!

To może być mój syn!

Akeem! Jesteś królem Zamundy.

Twój wizerunek znają na całym świecie.

Nie możesz się tu przechadzać jak lata temu.

Zapraszam, Middle Tennessee State. Śmiało.

Ich środkowy ma 226 centymetrów.

Długo mu kolana nie pociągną.

Czołem.

Chcesz bilety?

Nie, dziękuję.

Jestem król Akeem Joffer,

władca Zamundy.

A ty, jak sądzę...

Jak cię zwą?

LaVelle.

LaVelle Junson.

LaVelle Junson,

jesteś dziedzicem tronu Zamundy

oraz mym pierworodnym...

i jedynym synem.

Tak. Moim synem.

Dajesz świeczki na tort?

Potrzebuję 31 świeczek.

W opakowaniu jest 10.

Co? Jak to 10?

Zabrakło mi drobnych na więcej.

To urodziny twojego siostrzeńca!

Spróbuj załatwić 31.

Przetnij je na pół.

To będzie 20.

Kuzyn!

-Sto lat! -Sto lat!

Wszystkiego dobrego!

Sto lat!

O Boże.

Mój Afrykanin.

Mówiłem, że wróci.

Nie mówiłeś, że sprowadzisz gościa.

Posprzątałabym.

Znasz go?

I to jak.

Od stóp do głów.

Znam go dogłębnie.

Dobrze znów cię widzieć...

Mary.

Mary.

-Jak Maryja Dziewica. -Dobra, synku.

-Ona? -Maryje pomylił.

No.

Odstawiliście ten słaby podryw.

Że niby był jakimś księciem czy coś?

Już nim nie jest.

To nasz król.

Król.

-Król? -Król.

Masz jeszcze to swoje... berło?

Bez takich w moje urodziny!

Mary.

To poważnie mój stary?

Stary? Synku...

Rany. W sumie możliwe.

Wiecie, że pracowałam na ulicy?

Puszczałam się.

-No racja. -Trzeba było za kasę.

Fashion Nova i te sprawy.

-Dawałam za friko... -Mary?

Wróciłem po syna.

Zajmie należny mu tron.

Zamondo, Wakanda, Connecticut czy skąd tam jesteś.

Właśnie.

Wspieram go, odkąd się urodził.

Proszę.

Należy mu się.

Daję mu szansę na lepsze życie.

No nie. Gościu, powaga.

Nie wiem, za kogo się uważasz,

ale powiem ci, kim jestem.

LaVelle Junson, czaisz?

Nie potrzebuję pomocy.

Moment.

-Chwilę. -Mój błąd.

-Mów dalej. -Boże.

ZAMUNDA - 1 KG CZYSTEGO ZŁOTA

Jest złoto.

Są pieniądze.

Wiesz,

tak sobie myślę...

Co ja, tytułu mam odmówić?

Matka, pakuj manatki, lecimy.

Amen. Dostanę własny szałas z prywatnym szamanem?

Pragnę zabrać jedynie LaVelle'a.

Mowy nie ma. Nie wskoczę bez matki

na pokład samolotu lecącego na drugi koniec świata.

Leci i kropka.

-Dobrze. -Dobrze.

Dobrze.

-To ja się pakuję. -Jasne.

Chcesz ot tak wyjechać, Mary?

Moje playstation zostaje.

A twoje rzeczy?

Są do kitu. Weźcie je.

Poinformuj generała, że sprowadzam syna.

Tak jest.

Dobra, spakowani.

Limuzyna czeka na dole.

-Limuzyna? -Limuzyna.

Nie jechałem limuzyną.

Siema.

Jak tam? Jak leci? Ale słodziaki.

Lisa zrozumie?

A czego tu nie rozumieć?

Okłamałeś mnie!

Nie do końca.

To sprawka Semmi.

Nie chcę go obwiniać,

ale fakt, maczał w tym palce.

Powinnam była się domyślić.

Nie wiedziałem, co robić. Chciałem dobrze.

Dla rodziny czy dla kraju?

Dobrze,

masz syna z nieprawego łoża.

Nie ty pierwszy.

To prawda.

Poza tym jeszcze się nie znaliśmy.

Zgadza się.

Nie zdradziłem cię, to było wcześniej.

Nie żebyś ty był moim pierwszym.

Tak... Coś ty właśnie powiedziała?

Czyli nic złego nie zrobiłeś.

To błąd, który mógł przytrafić się każdemu,

kogo przyjaciel przedstawił go

kobiecie, która naćpała go i wykorzystała.

A jeśli chodzi o twoich poprzednich...

Od tej pory

masz być ze mną szczery.

Żadnych niespodzianek.

Obiecuję.

Żadnych niespodzianek.

Nigdy niczym cię nie zaskoczę.

Co?

Ale hol!

Walnę se parę fot na Instagram.

#rodzina

To ostatni raz.

No siemanko!

Siemka, jak leci?

Przytulę cię, taka już jestem.

Cześć, królowo!

Wybacz, że spałam z twoim facetem.

Już dobrze.

Co tu się dzieje?

Dzieci.

Poznajcie swego brata.

LaVelle, księżniczka Tinashe.

Tinashe, to twój brat bękart z Ameryki.

Omma, to twój brat bękart z Ameryki.

A to księżniczka Meeka, moja najstarsza córka.

Meeka, to twój...

Brat bękart. Już wiedzą.

Ogarnęły. Jak leci?

A ja jestem Mary, czołem.

Nazywajcie mnie drugą mamą.

Nie musicie, jak coś.

Ale powinnyście, bo to w sumie prawda.

Spójrz na nas.

Wielka, szczęśliwa, arystokratyczna zamundańsko-amerykańska rodzina mieszana.

Jak Kardashianowie.

IZZI TO POSTĘP

To właśnie historia zajączka i misia.

To były piękne zajęcia.

Idźcie się pobawić.

Pobawcie się granatami i kałasznikowami,

C-4 też, ale ostrożnie z sarinem.

Jest niebezpieczny.

Generale.

Poinformowano nas,

że król Akeem powrócił z USA z synem.

Z synem?

Z synem.

Zjadłabym zebrę z kopytami.

LaVelle,

co robiłeś w Queens, zanim poznałeś prawdę?

Nic specjalnego, nie?

Skakałem z kwiatka na kwiatek.

-Czaisz. -Coś ci powiem.

Jesteś księciem.

Kiedyś to wszystko będzie twoje.

Ten wielgachny stół, żarło, całe królestwo.

Myślałam, że Meeka zostanie królową.

Kobietom nie wolno rządzić.

Tak stanowi prawo.

To on zajmie tron?

Straciłam apetyt.

Cóż.

Czemu to purée jest czarne?

To kawior.

Kawa... co?

Kawior, mamo.

Kuzyn ma tak na imię.

Nie zabłądziłeś?

Proszę cię.

Zewsząd obrywam.

Meeka jest wściekła.

Nie pomyślałeś,

że chciała być twoją następczynią?

Całe życie się przygotowywała.

Sam bym chłopaka nie wybrał,

ale co ja mogę?

To mój pierworodny.

Mój jedyny syn.

Znasz prawo.

To nie twoje słowa,

ale twojego ojca.

Dobranoc.

Zastanawiam się...

Wróciłem z wyczerpującej podróży.

Pomyślałem,

że masz może ochotę...

Może źle wyczułem moment,

żeby to sugerować.

Dobranoc, kochanie.

Słodkich snów, kochanie.

To chore.

Dzieńdoberek.

Dzień dobry, Zamunda!

Tak!

Witaj, książę.

„Książę”. Podoba mi się.

Zechcesz zażyć kąpieli?

Kąpieli?

Ale z waszą trójką?

Nago?

No dobra.

Zaraz wracam.

Mamo!

Mama!

Posłuchaj.

Zaczynam świrować,

bo kilka panienek chce mnie umyć.

Po pierwsze, uspokój się.

Jesteśmy w innym kraju,

tu mają inne tradycje i zwyczaje.

Poznaj je.

Jak prawdziwy książę.

-Wykąpią cię, tak? -Tak.

-Bądź księciem. -Księciem.

Ciesz się kąpielą.

Dobrze, mamo. Dziękuję.

-Idź wziąć kąpiel. -Tak.

Królewskie krocze czyste.

Jeszcze raz, na wszelki wypadek.

Dzień dobry, Wasza Wysokość.

Nazywam się Mirembe.

Będę Waszą Wysokość czesać.

Czy mogę ostrzyc twoje boskie włosy?

Na głowie.

Boskie włosy na głowie.

Dokładnie Waszą Wysokość umyto,

sądząc po uśmiechu.

A teraz proszę się odprężyć.

No proszę, pięknie wyglądasz!

-Dziękuję. Ty wyglądasz... -Tak.

A to co?

Królewska fryzjerka mi ogarnęła.

-Idziemy. -Tak jest.

Oto LaVelle Junson z Queens.

Z mamuśką.

Z mamuśką.

Czołem, królciu.

Królowo i macocho, jak tam?

Masz taką samą suknię, matko.

Dziękóweczka za nią.

Chociaż krawcy musieli zrobić wstawki.

Garderobę masz sztos.

A kto ci pozwolił do niej zaglądać?

No skoro jesteśmy spokrewnione,

to możemy chyba...

Co ona taka spięta?

Co to znaczy?

Nie jestem spięta.

-Spięte suki mówią: „Co?”. -Co?

Twoje słowa.

Tak się mówi w Queens.

Twoja obecność tu i teraz jest niezwykle ważna.

Ze względów edukacyjnych.

Zaraz może tu wpaść przywódca,

niosąc ze sobą uciążliwe

i pilne propozycje.

Generale Izzi.

Cóż za niespodzianka.

Królu Akeem!

Przybywam z gratulacjami

wobec odnalezienia plemnika.

Ciekawe, dokąd trafiły moje zbłąkane kule.

Dziękuję za miłe słowa.

Nie tylko z nimi przychodzę.

Przynoszę dar dla księcia.

Za twoim pozwoleniem,

Wasza Wysokość.

Udzielam.

Niniejszym przedstawiam ci moją córkę,

Bopoto.

Jak to powiedzieć Żeby nikogo nie urazić?

-Moja piosenka! -Jej piosenka!

Na ulicy mówią Że nikt się tobą nie zajmuje

Mówią, że nie robiłeś nic Kto wie jak długo już

Nie wiem, czy byłeś grzeczny Ale ona chce być niegrzeczna

Na szczyt

Dwadzieścia trzy pozycje A noc tylko jedna

Na szczyt

Zadzwonię, jeśli mi pozwolisz

Na szczyt

Niech kobieta będzie kobietą Facet sobą też

Na szczyt

Jeśli mnie chcesz To bierz

To bierz

Rany.

Spójrz. Słuchaj. Znasz ten kawałek.

Pokaż lasce, co potrafisz.

Za kraj.

Raz, dwa, trzy Nie, mała, nie piję

Na szczyt

Obczaj, tak sobie myślę

Ty i ja, to by było coś

Jeśli się zgadzasz Chodźmy stąd

Oprzyj się, piękna O parkomat

Ściągnij sukienkę

Jakbym ściągał Papierek z batonika

Pokażę ci, mała Że mam prawdziwy talent

Co tam?

Królu Akeemie,

połączymy nasze rody węzłem małżeńskim,

swatając twego bękarta z Bopoto?

Generale.

Wiesz, co myślę

o aranżowanych małżeństwach.

Fundamentem mego królestwa jest prawdziwa miłość.

Ale jeśli LaVelle tego pragnie, nie stanę mu na drodze.

-Co? -Ojcze!

LaVelle!

Czy tego właśnie chcesz?

No kurde, ba.

Zatem postanowione.

Kontynuujmy.

Zrobimy kozackie weselicho!

Czekajcie!

Pomnij ostatnie słowa ojca.

Chłopak musi przejść próbę!

Zapominając o tym, naplułbyś w twarz Jofferom,

którzy zasiadali tu przed tobą.

A to czyja ciotka?

Daję ci tydzień.

Nie chciałbym wracać do planowania zamachu.

Ale że kończymy?

Do zobaczenia za tydzień, książę.

Luzik.

Ojcze, omówmy to.

-Nie ma o czym mówić. -Nexdoria to nasz największy wróg.

Uzależnianie pokoju od tej otumanionej testosteronem

namiastki syna to szaleństwo.

Nie ma o czym mówić.

ZNN - KANAŁ INFORMACYJNY ZAMUNDY

Oto ZNN.

Witajcie, sąsiedzi. Mówi Totatsi Bibinyana.

Cóż za zwrot akcji.

Nasz kanał potwierdził,

że król Akeem ma syna.

Zbyt wcześnie, by mówić, czy dysponuje on siłą,

inteligencją czy w ogóle czymkolwiek,

ale jest to mężczyzna.

Jeśli chodzi o ród królewski,

to wystarczy.

Próba obejmuje trzy części.

-Jasne. -Kultura,

myślenie krytyczne i, co najważniejsze, odwaga.

Od czego zaczniemy?

Naucz go poruszać się jak książę.

Tak zrobimy.

Nauczymy cię królewskiego chodu.

A co z moim nie tak?

Chodzisz jak alfons.

A ty nosisz się jak niewolnik przyszłości

i masz ryj jak Jar-Jar Binks.

W tym korytarzu

stawisz czoło swemu dziedzictwu.

Zaczynajmy.

-Jampu Joffer. -Jampu.

-Jakoof Joffer. -Jajkoof.

Wielki JoKeim Joffer,

najprzystojniejszy z Jofferów.

Napnij pośladki.

Ściągnij barki.

Podbródek w górę.

Wciągnij brzuch.

Tak masz iść.

Iść. Dobra.

-To królewski chód. -Jasne.

Nie!

Napnij pośladki.

A to kto?

-To Jappa Joffer. -Nie.

-Jabba the Hutt Joffer. -Nie.

Pajacyk Flash Joffer.

Nie.

-Gerald Levert Joffer? -Nie.

-Jimmy „JJ” Walker Joffer? -Nie.

-Jabberwocky Joffer. -Nie.

James Brown Joffer. „Hej!”

Dobra, co tu robię?

Jestem głodny,

spóźnię się na kąpiel.

Czego wypatruję?

Stary, to lew!

Musisz zdobyć wąsy śpiącego lwa,

aby zostać księciem.

To żart.

Żart.

Ty czegoś takiego nie zrobiłeś, leszczu.

Zrobiłem.

Za pierwszą próbą.

Cóż... Tak.

Za pierwszą. Odważny jest.

Potrzebujesz odwagi przodków.

Maczeta, wyrzutnia rakiet? Co masz?

Zachodnią przebiegłość.

I to.

Dziękuję.

Przerypane.

To nie jest miejsce dla mnie.

Jesteś synem króla Zamundy.

Potomkiem długiego rodu Jofferów.

Raczej rodu lumpów bez kasy.

Skąd pomysł, że mogę tak żyć?

Że mogę to mieć.

Poważnie.

Weź mi to odetnij.

Chcesz odciąć książęcy warkocz?

Dobrze.

Szczerze mówiąc,

nie pasował ci.

To jedna z wielu przestarzałych tradycji.

O tak!

Od dawna tak uważasz?

Wiesz, jak to swędzi?

Szczurzy ogon.

A te lwie wąsy?

Serio, pogięło ich?

Przecież to niewykonalne.

Patrz, dokąd trafiłem.

Nie powinno mnie tu być.

Całe życie marzyłem,

że kiedyś zjawi się mój stary

i da nam zupełnie nowe życie.

Okazało się, że to król zasranego kraju.

Żeby spełnić jego oczekiwania,

muszę chodzić z kijem w dupie albo dać się zabić.

To nie dla mnie, Mirembe.

Nie mogę być tym, kogo oczekuje.

Może nie bądź jak król Akeem,

ale jak książę Akeem.

A to nie ten sam typ?

Nie znasz historii?

Każdy tu zna

legendę o księciu Akeemie

w Queens.

Akeem był posłusznym księciem i lojalnym synem Zamundy.

Witaj, Babar.

Uważał, że mężczyzna musi iść własną ścieżką za swoim sercem.

Odnajdę przyszłą żonę.

Obecna ci nie odpowiada?

Zaszczekaj jak pies.

Pragnę kobiety, która rozpali ogień w głowie i w lędźwiach.

Przeleciał ocean w poszukiwaniu miłości.

W barbarzyńskim Queens

stawił czoło złodziejom z wyłupiastymi oczami,

wulgarnym golibrodom

i seksistowskim duchownym,

aby zdobyć serce ukochanej,

Lisy McDowell z Queens.

Wesele było huczne, piękne

i magiczne.

Nastał nowy świt.

Poczuliśmy wiatr zmian i nadziei.

Król może o tym zapomniał,

ale jego lud nie.

Idź własną ścieżką.

Nie bądź księciem Zamundy,

ale księciem z Queens.

Niech żyje Junson z Queens.

Hejterzy będą gnoić Pozerzy udawać

Każdy robi swoje Nowi będą popełniać błędy

Śpiący niech się zbudzą Powtórzę to

Powiem głośno Dajcie mi kilku

Nie jednego Zmiażdżę tłum

Jeśli to ucieszy Waszą Wysokość,

przedstawiam

Kareema Junsona,

wujka Reema,

mojego consigliere.

To po włosku kozak mentor.

Twój król i ojciec ci wystarczy.

Nie.

Weź tam japa krótko,

wyście jeździli na słoniach i ganiali Tarzana,

a ja uczyłem młodego życia ulicy.

Dobrze...

-Typ mnie nie zna. -A ty mnie.

-Nie znasz mnie. -Ty mnie!

-Nie znasz. -Potnę cię.

Dość tego!

Wujku Reemie z Queens,

-jesteś tu mile widziany. -No nie.

Benson, ogarnij ciastka krabowe. Potrzebuję białka.

-Kto to Benson? -Ty.

Moment.

Puszczę coś ze Spotify.

Lecimy.

Dwa razy mi nie mów.

-Widzisz stopy? -Tak.

I rękę?

-Jak się rusza? -Tak.

Jest w tym jakaś płynność.

Bruce Lee mówił, żeby być jak woda.

To Tebbe Joffer.

Rozmawiał ze zwierzętami. Ludzie mieli go za wariata,

aż kazał żyrafie zatańczyć electric slide.

Najwyraźniej czeka nas królewskie wesele.

Więcej powie nam Semmi.

Miło cię widzieć.

Nasze źródło w pałacu donosi,

cytuję,

że „młody wymiata te gówniane próby,

„odkąd zjawił się jego przystojny i genialny wuj”.

Absurd. Niby kto jest źródłem?

No co tam?

Podoba mi się w pałacu.

Za kogo się masz, że działasz za plecami króla?

Możesz sobie gadać.

Gdy młody zacznie tu rządzić,

będziesz nam najwyżej tyłki podcierał.

Nie ma mowy.

A jem sporo smażonego,

więc ogarnij sobie papier wielowarstwowy.

-Dobra. -Tak.

Świetnie. Dalej.

Już rozumiem.

Idzie ci!

-Powiedz: „Elo, suko”. -Nie...

-Elo, suko! -Tak.

Tak się mówi w Queens.

Elo, suko!

-Nie. -To jego matka.

-Nie mów... -Nie do jego matki.

Ty tłusty Amerykaninie.

Mogę ci załatwić wyżerę za 25 centów dziennie.

Idź do diabła, zachodnia żmijo.

Sam idź.

To mnie zmuś!

-Zmuszę. -Beko cholesterolu!

Dobrze!

Czas na krótką przerwę.

Forest Whitaker. Nie, żartuję.

To jest Tunde Joffer.

To przez niego Zamundańczycy migrowali na wschód.

Dobrze mu idzie.

Tak?

Pozostała jedna próba.

Zdobycie lwich wąsów.

Jak zamierzasz pokonać strach?

Nie zamierzam.

To cholerny lew.

Mnie pomaga myślenie o nich jak o wielkich kotach.

Wielkie koty, serio?

Kiedy na to wpadłeś?

Przy 10. czy 11. próbie?

Nie rozumiem. Udało mi się za pierwszym razem.

Jak mojemu ojcu.

Jaffemu?

I jego ojcu.

Jappie Jofferowi.

Doskonale.

Patrz.

O cholera.

Nie bój się. To Babar, mój kumpel.

Znam go od słoniątka.

-Zejdź mu z drogi. -Jasne.

Przechodź, Babar, przyjacielu.

Babar, wspaniały słoń.

Znam go od małego,

a teraz sam jest ojcem.

Wspaniały!

Muszę przyznać,

że twoja maniera jest mi obca,

-ale mi imponuje. -Tak?

Staram się cię naśladować.

Rozumiesz.

Mirembe, moja fryzjerka,

opowiadała mi, że dziadek chciał cię wydać za Nexdoriankę,

więc poleciałeś do Queens, żeby samemu poszukać żony.

Szukałem czegoś więcej.

Kogoś, z kim stworzę więź na każdej płaszczyźnie,

kto zna moje pochodzenie,

choć pochodzi z innego świata.

Można powiedzieć, że chciałem też odnaleźć siebie.

Odpocznij...

synu.

Dzięki, tato.

Wygląda na głodnego.

Widać po tym, jak się czai.

Od początku mnie nie lubisz, spoko.

Nie moja wina, że stary puknął mamę i zawlókł mnie do Afryki.

Nikt nie prosi, żebyś został.

Spoko, siora. Zaraz znikam.

-Zeżre mnie lew. -Oby!

-Dobra! -Dobra!

Nie wierzysz, że mi się uda?

Nie powiedziałam tego...

na głos.

Nie musisz.

To widać w oczach.

Całe życie tak na mnie patrzą.

Skreślają mnie za to, jak mówię

i skąd jestem.

Nie wiesz, o czym mówię,

bo jesteś księżniczką.

Księżniczki też można skreślać.

Całe życie się szykowałam,

by być na twoim miejscu.

Ale masz rację.

Nie powinnam cię winić za błędy ojca.

Nie żebyś był błędem.

W pewnym sensie jesteś.

Dobra, czaję.

Rany.

Może to nie jest próba odwagi.

To wyzwanie dla umysłu.

W sprzedaży to przynęta z podmianką.

Klient myśli, że urwał połowę ceny,

więc przychodzi coś kupić.

Zanim dopnie swego,

wciskasz mu więcej za podwójną cenę.

Tej samej techniki używamy w bitwie.

To udawany odwrót.

Armia się wycofuje, aby skłonić wroga

do wyjścia z ukrycia. I zastawia pułapkę.

Ja będę tą armią?

Nie, przynętą z podmianką.

Tak nie wolno.

Młodego może wtranżolić żarłoczny lew!

Co to za królestwo?

Ani tu szamy, ani nic.

Nie.

Wiej!

Nie odwracaj się!

Biegnij!

Biegiem!

Jest w pułapce. Muszę go ocalić.

Dureń.

Zaczekaj, ojcze.

Spójrz.

Co to?

Co to?

To, co lubią niebezpieczne dachowce.

PASZTECIK DLA KOTÓW

Kocie jedzenie.

Mam.

Jest niemal gotów, by zostać księciem.

Moment. Niemal?

Czas na umbajuntoo!

Umbajuntoo!

Umbajuntoo!

Co to takiego?

Ceremonialne obrzezanie.

Ceremonialne...

Naostrzą ci dłuto.

Trzymajcie go.

Puśćcie mnie.

Powiedz, że mamy to za sobą!

Synek, przecież nam tu dobrze.

Ciachną ci kawalątek i po krzyku.

Oto napletki twych przodków.

Joffer Joffer.

Twój praprapradziadek.

Jappa Joffer.

Twój pradziadek.

Jaffe Joffer.

Twój dziadek.

I król Akeem.

Dobra.

Odbiło ci?

Widzisz? Batat.

Nabrali cię!

Przeszedłeś ostatnią próbę.

Próbę odwagi.

Odwagi?

Mam ci przypomnieć, że stawiłem czoło żarłocznemu lwu?

Narażenie własnego członka również świadczy o odwadze.

My jesteśmy gotowi poświęcić to, co najświętsze.

Wacka?

Swoją dumę!

LaVelle'u Junson z Queens,

niniejszym mianuję cię...

księciem Zamundy.

Uznałeś, że najlepiej dać im go uciąć?

Robiłem, co trzeba!

Czyli co?

Udowadniałem, że się nadaję.

W domu nie miałem okazji.

Spocznij.

Przyzwyczajasz się do pałacu.

Cóż.

Poza paroma głupimi rytuałami

tu nie jest aż tak źle.

Są pewne wady.

Widziałeś tutejsze filmy?

Dno i metr mułu.

Nie dobijają do 30% na Rotten Papayas?

Amerykańskie kino to jest to!

Tak sądzisz?

Większego bluźnierstwa nie słyszałem.

Co kręcimy poza gównem o superbohaterach,

remake'ach i sequelach staroci, o które nikt nie prosił?

Z tymi sequelami to prawda.

Jeśli coś jest dobre...

To po co to psuć?

Choć są i wyjątki.

Jakie?

Kojarzysz serię Barbershop?

Co? Spójrz na mnie.

No pewnie, że kojarzę.

Najbardziej lubię część z Queen Latifah.

To już nie Barbershop.

To Salon piękności.

Jeden pies.

Jeden lew.

Czyli amerykańska rozrywka

to największa różnica?

Cóż,

wolno tam nieco więcej niż tutaj.

Dobra.

Na przykład?

To zabrzmi głupio.

Zawsze marzyłam...

o własnym zakładzie fryzjerskim.

Świetny pomysł!

Jaja sobie robisz?

Mówię poważnie.

Otwórz go!

Nie znam nikogo, kto by tak strzygł.

Kobietom nie wolno zakładać firm.

Serio?

Tak.

Niefajnie.

No ale jestem księciem.

Wiesz co?

Dopóki jestem księciem, możesz liczyć na zmiany.

To idealizm.

Każdy książę...

obiecuje, że coś zmieni,

ale w końcu robi to samo, co robiono zawsze.

Ale ja nie jestem każdy.

Jestem księciem z Queens.

Kto ci to powiedział?

Ktoś.

Popełniłam błąd.

Zaczekaj. Mirem...

Udaj się do alkowy i wypocznij.

Jutro czeka cię długi dzień.

Jesteś o krok bliżej...

od ślubu z księżniczką.

Dobranoc.

Przed wami książę koronny Zamundy,

LaVelle!

Król Akeem!

Wspaniale cię widzieć.

-Książę LaVelle. -Generale Izzi.

Pamiętasz moją córkę,

Bopoto.

Książę.

Powinniście się poznać.

Tak.

Uroczo.

Dwa razy Crown Royal,

dla mnie i dla towarzysza.

Towarzysza?

Czyli kumpla.

Ja kumplem wujka Reema.

Owszem.

Zdrowie.

Jak leci?

Co u was, panienki?

Wiem, dobrze wyglądam.

Zmiana.

Fryz w punkt.

Nowa suknia. Co to za lala?

Skoro już włożyłaś tę suknię,

włóż też to.

Boże jedyny.

Poważnie?

Tak. Odwróć się.

Rany boskie.

To jest niewyobrażalnie piękne.

Kiedy ci oddać?

To prezent. Jesteś w rodzinie.

-Schlejmy się. -Co?

Damy w palnik, laska.

Barman,

polej, co masz najlepszego.

Dwa razy Ciroc, schłodzona.

Tak że tego...

małżeństwo...

to spory krok.

Będziesz szczęśliwym księciem.

A ty?

Jak ja mogę cię uszczęśliwić?

Co lubisz?

To, co ty.

Dobra, nie.

Jaki jest twój ulubiony film?

Taki jak twój.

Masz jakiś cel?

Chcesz założyć firmę?

Taką jak ty.

Ja pragnę relacji

z osobą, z którą mam spędzić życie.

Jestem tylko żoną.

Zaczekaj tu.

-A co mam robić? -Stać i czekać.

Tutaj.

Tak też uczynię.

Dobra.

Zatrzymaj się na chwilę Bo zaraz runą

Wizerunek i styl, które znasz

Może jestem śmieszna Ale robię hajs

Ten taniec to twoja szansa Więc ciałem rusz

Chodź do mnie, skarbie

Ciałem rusz Ciałem rusz

Chodź do mnie, skarbie

Wszystko się...

Nie chcę przeszkadzać,

ale mogę chwilę z nią pogadać, Mutombo?

Sorki.

Nie, to twoje przyjęcie, książę.

Cho no, wielkoludzie.

Musimy pogadać.

Nie ma o czym. Przepraszam.

Owszem, jest.

Nie chcę się z nią żenić.

Chcę być z tobą.

Tylko dzięki tobie jestem księciem.

LaVelle...

Posłuchaj.

Mój ojciec

zrozumie.

Zaraz wrócę.

Muszę przyznać,

że bardziej przypominasz ojca, niż myślałem.

A to dlaczego, generale?

Capnąłeś bękarta z Ameryki

i włączyłeś go do naszej gry

niczym szachowego piona.

Pion wziął sobie przyszłą królową,

dzięki czemu zapanuje pokój.

Zapewni to zysk.

Dobra robota, królu.

Dobra robota.

Muszę znaleźć mamę.

Muszę znaleźć wujka Reema.

Spadajmy z tego bagna.

Dlaczego? Dokąd?

Do domu.

Domu...

który możemy stworzyć razem.

Gdzie książę LaVelle?

Kazał mi tu czekać godzinę temu.

Książę LaVelle Junson właśnie ucieka z fryzjerką.

Zabrał ze sobą wujka i tę okropną babę.

Okaż jej szacunek.

To matka mojego syna.

Zabrała królewski odrzutowiec.

Zdradliwa sucz.

Królu Akeemie.

Gdzie twój książę?

Zapewne wybrał się...

na wieczorną przechadzkę. Oczyszcza umysł.

Mam nadzieję, że się nie waha.

Absurd.

Dobrze.

Jutro spodziewam się wesela.

Oczywiście.

Weselne dzwony.

Tyle dla niego zrobiłem, a on mi się tak odpłaca.

Zrobiłem z niego księcia,

dałem mu szansę,

a dał mi w zamian to.

Dopiero co znalazłam przyjaciółkę z dzielni,

a już jej nie ma.

Będę tęsknić za tą świruską.

Mógł mi powiedzieć o fryzjerce.

A on zwiał bez słowa.

Egoizm.

Zachowanie niegodne Joffera.

Niemoralne.

Jaki ojciec, taki syn.

Co proszę?

-Spięta suka mówi: „Co?”. -Co?

Jesteś pod wpływem, królowo.

Różne rzeczy się odwala na haju i po wódzie.

Niektórzy robią dzieci

i nic o tym nie wiedzą.

Zaczynasz mnie wynerwiać.

Chyba wnerwiać?

-Pijani... -Kobiety mówią, co myślą...

-...mogą żałować swoich słów. -...w tym nasze córki.

Licz się ze słowami!

Co ci się stało?

Miałeś wprowadzić zmiany.

Wprowadzić królestwo w XXI wiek.

A ty odpychasz córkę,

która poświęciła dla kraju życie.

Jest kobietą,

więc nie może przejąć tronu?

Nie można ignorować wieków tradycji.

Rządzę tym krajem.

Muszę być silny.

Rozumiem.

Jesteś królem.

Coś ci powiem.

W pałacu masz sporo łóżek.

Znajdź sobie jakieś.

Wyganiasz mnie z mojej sypialni?

Zgłupiałaś?

A skaczę na jednej nodze i szczekam jak pies?

Co tu się dzieje?

Jest na zapleczu.

Od kilku godzin.

Akeem.

Jak się miewasz?

Kiedyś lubiłem tę pracę.

Jest prosta i sensowna.

Każdego dnia zbliżałem się do wygód,

a teraz przejrzałem na oczy.

Człowiek, którym chciałem być, jest na drugim końcu świata.

LaVelle.

Tak. Uciekł do USA dla miłości, jak niegdyś ja.

Przez swój upór

odstraszyłem własnego syna.

Zawiodłem jako ojciec.

Jesteś nie tylko ojcem,

ale i królem.

A korona to olbrzymi ciężar.

Teraz rozumiem to wyrażenie.

Nie tyle sama korona,

co wszystko, co jej towarzyszy.

Musisz dbać o kraj.

Do tego walnięty generał siedzi ci na karku.

A poza tym

musisz być mężem i ojcem.

To jest najtrudniejsze.

Rozumiem.

Jesteś królem w swoim zamku.

Ale kłopoty się nie kończą.

Gdy wprowadziłem na rynek McFlurby,

prawnicy McDonalda ścigali mnie

jak teraz ciebie Izzi.

Wysyłali mi zakazy.

Zawiadomienia o naruszeniu.

McFlurby to nie McFlurry.

My dajemy posypkę na dnie.

Musisz być silny.

Musisz walczyć o McDowell's.

McDowell to ja!

-A Zamunda to ja! -To nie złote łuki!

-To łuki ze złota. -Łuki ze złota.

A ja jestem szefem.

A ja, kurde, królem.

Święta prawda!

Cleo.

Dziękuję.

Potrzebowałem mądrości ojca.

Twój ojciec by zrozumiał, przez co przechodzisz.

Tak.

Akeem?

Co powiedziałaby twoja matka?

Moja matka?

Królowa.

Zawsze uważałem ją za najmądrzejszą z Jofferów.

Co by ci teraz powiedziała?

Rodacy, powstańcie.

Szykuj królewski odrzutowiec.

Wrócę do Ameryki

i odzyskam zbłąkane dziecię.

Generał Izzi wróci tu za dobę.

Jeśli nie będzie ślubu, zaatakuje.

Zostań tu i chroń moją rodzinę.

Nie jestem wojownikiem.

Pamiętaj, kim jesteś. Synem Zamundy.

Bądź silny.

Powiem ci, że lubię mulatki.

Tu się różnimy.

Moje muszą być czarniutkie.

Tak czarne, że bez latarki nie pukniesz.

Szukam najlepszych.

Czołem, Mufasa!

Ponoć odzyskałeś synka.

Wrócił do Queens. Muszę go odszukać.

Dopiero co tu był z taką Afrykańską laleczką.

Niezła była.

Fuchy jej szukał.

Będą sobie odkładać i otworzą jej salon.

Taka była dobra, że mogła zaczynać od razu.

Ale musieli lecieć na ślub.

Ślub?

-Tak! -Gdzie?

Koło chińskiej knajpy, po której mnie pogoniło.

-Co? -King Yums!

Nie mam na to czasu.

Przez ich fu yong z jajkiem musiałem wpaść do siostry

i postawić awaryjnie klocka.

Cisza!

Nie mam czasu słuchać o waszych jelitach.

Gdzie ta ceremonia?

-W Kościele Rozradowania. -Dziękuję.

Proszę.

Za kogo on się uważa?

Mam psa, co się wabi Król.

Ja tu jestem królem!

Właśnie.

Za księciowania był milszy.

KOŚCIÓŁ ROZRADOWANIA

To pobożny Dom Boży?

Jeśli „pobożny” znaczy „tani”.

We wtorek po południu na szybko nie ma lepszego.

Miejmy to za sobą, zanim w Sizzler's skończą się krewetki.

Niby całodniowa promka, a tylko do 18.

Tu chodzi o miłość, nie krewetki.

-Co to Sizzler? -Nieważne.

Zakładam, że książę powrócił ze spaceru

i gotów jest na ślub z moją córką.

Generał wybaczy.

Książę LaVelle jest chwilowo niedysponowany.

Niedysponowany?

Poważnie?

Nie dam sobą pomiatać

jak wyjec na polu dziwoczni.

Mów.

Gdzie król Akeem?

Dobra.

Czas się chajtać.

Niech się stanie światłość!

Zebraliśmy się tu dziś,

by połączyć te dwie piękne dusze

ściśnięte jak para okazałych...

fasolek.

Tak, Panie!

Amen!

Amen!

-Poczujcie Jego obecność. -Tak.

Nie mogę się doczekać...

Posłuchaj.

Chcę cię przeprosić.

Wiem, że nie o takim ślubie marzyłaś.

Nie wiem, dlaczego przepraszasz.

Zawsze wyobrażałam sobie,

że dziwną ceremonię poprowadzi napalony seksista w czarnych skarpetkach.

Lepiej być nie mogło.

Tak piękne, że aż się chce powtórzyć.

Amen!

Jeszcze raz.

Alleluja, amen!

Dajesz, dziewczyno!

Tak jest! Jesteśmy rodziną!

Brać ją.

Będzie jeńcem, dopóki król mi nie odpowie.

Naucz ją szacunku.

Dziękuję.

Stać!

Wieź mnie do Kościoła Rozradowania.

Musisz mnie wezwać przez apkę.

Weź usługę Lyft Lux.

Teraz są wyższe ceny, ogarnij sobie kod rabatowy.

Walka to nie jest coś dla dziewcząt i księżniczek.

Ojciec i król powinien był nauczyć cię ogłady.

Nieładnie.

Broń się, pocie z pawianich jaj.

Meeka!

Może teraz zechcesz dyplomacji?

Słuchasz mnie?

Słucham.

Czas na najważniejsze, młodzi.

LaVelle'u Junson, czy bierzesz...

Stać!

Przybiegłeś tu z Afryki?

LaVelle, nie możesz tego zrobić

i odwrócić się od rodziny.

Rodziny? Coś ci powiem.

Wychowałem chłopaka.

Wiem, czym dla ciebie jestem.

Słyszałem, co powiedział ci Izzi.

Pionem szachowym, tak?

LaVelle, synu...

Nie synuj mi tu.

Będę żył

u boku ukochanej.

Żaden zamek ani góra złota

nie odbiorą mi tej miłości.

Zrobię wszystko, by była szczęśliwa.

Rozumiesz?

Tak.

Dawno temu byłem taki sam.

Może nie byłem tak odważny,

ale wiem, co to miłość.

Gdy powiedziałem matce, że kocham Lisę,

kazała mi do niej iść,

jak ty poszedłeś do swojej.

Ciężar mego kraju nie powinien ci doskwierać.

Jeśli chcesz tu zostać i poślubić tę piękną Zamundańską kobietę,

nie będę ci wadził.

Zbyt długo kierował mną strach.

Czas, bym stał się prawdziwym królem.

Decydował o sobie.

Tak jak ty, synu.

Wybaczcie, że przeszkodziłem. Kontynuujcie.

Przeciąga się, więc rzućcie dwie stówki.

Zaczynaj, zanim ci skopię...

Mary, jeśli nasz syn chce wziąć ślub w tym wspaniałym...

Wspaniałym...

To Dom Boży, tak?

Raczej boża melina.

Niech to będzie ceremonia godna pałacu.

Usiądźcie.

Kontynuujmy.

To niewłaściwe.

Co? Nie chcesz ślubu?

Nie! Tego nie powiedziałam.

A co?

Mój dom to Zamunda.

Moja duma i radość.

A twoje siostry?

Nie potrzebują cię?

Cóż.

Weźmy ślub w pałacu.

A twoi bliscy stąd?

Co z Queens?

Chwileczkę!

Wysłuchajcie mnie.

Jam jest król Akeem Joffer.

Dysponuję wielką władzą.

Przeniosę Queens do Zamundy!

Tak!

Gdzie jest ta Zamunda?

O kogoś się troszczyć

Z kimś dzielić

Samotny czas

Chwile smutku

-Być kochanym -Być kochanym

-Być kochanym -Być kochanym

Co za uczucie

Być kochanym

Mieć kogo całować

Za kimś tęsknić

Gdy nie ma cię

Słyszeć każdego dnia...

Zawsze mam na uwadze dobro kraju.

Przysięgałem to.

Obiecuję ci,

że zawsze będę miał na uwadze dobro rodziny.

Składam ci tę przysięgę,

Liso...

moja królowo.

Co za uczucie

Być kochanym

Przed wami książę koronny Zamundy,

LaVelle,

i jego narzeczona, księżniczka Mirembe.

Królestwo było bezpieczniejsze, gdy ty się nim zajmowałaś.

Wykonywałam polecenia ojca i króla.

Dlatego wydałem dekret.

Gdy mnie zabraknie,

Meeka Joffer będzie królową.

-Ale prawo... -Ulegnie zmianie.

A ty wprowadzisz tych zmian więcej.

A co z księciem?

Książę LaVelle będzie naszym ambasadorem w USA.

Dziękuję.

I twoim bratem.

Wybacz staremu głupcowi.

Głupcowi, który cię kocha.

-Cześć! -To Mary.

Jak leci? Dobrze wyglądacie.

Jak tam? Całkiem odważna kreacja.

Zbytek uprzejmości.

-Królu Akeemie. -Gratulacje.

W Zamundzie znów triumfuje miłość.

Idźcie sobie potańczyć.

Pomachajcie tyłeczkami.

Ponoć ponownie otwarto szlaki handlowe.

Tak. To będą złote,

spokojne czasy dla takich jak my.

Dziękuję, że zdjąłeś psią klątwę z mojej siostry.

Brawa dla Davido!

Mój człowiek.

Dobra.

Gdzie są Zamundańczycy?

Super. Gdzie są ludziska z Queens?

-Queens! -Tak!

Tutaj!

Jesteśmy tutaj!

W Zumandzie!

Może być.

Zaraz zrobimy tu przestery.

Po pierwsze brawa dla króla Akeema i jego rodziny

za sprowadzenie do Afryki mojego ulubionego artysty.

-Na tę ziemię. -Kto to, Kendrick Lamar?

Nie.

Czas na odrobinę oldschoolu.

Nie mów.

-Mary J. Blige. -Nie.

-Diana Ross! -Nie.

To mój kuzyn.

I źródło inspiracji.

Wiatr w moje skrzydła.

-Nie ściemniaj. -Kto przebije Dianę Ross?

-Mów! -Zobaczysz.

Wielkie brawa dla Randy'ego Watsona!

Randy Watson tu jest?

Wraz z zespołem Seksualna Czekolada!

Wszyscy widzą nas razem

Jak idziemy za rękę

Dobrani jak w korcu maku

Nie będę kłamał

Wszyscy wokół mnie pytają

Czy to możliwe?

Powiem oficjalnie

Dobry jest.

Kochamy się jak rodzina

Jesteśmy rodziną

Jest ze mną Seksualna Czekolada

Cleo McDowell,

co niedzielę zabieram mamuśkę na McFlurby.

Kocham cię, Cleo.

Wstajemy i śpiewamy

Panie i panowie, bez owijania w bawełnę.

Przed wami Fresh Peaches i Sugar Cube!

Jestem Peaches, trafiam w każdy gust

Każdy DJ chciałby poczuć mój biust

Nadal mam ten styl i pewny krok

Po 30 latach mój tył przyciąga wzrok

Do tyłu.

Wszyscy do tyłu.

Lecisz z tym saksem.

Impreza trwa Impreza trwa

Amen

Bóg zbudził mnie dziś wcześnie

Mówiąc, że jeśli nie masz miłości

To idź jej poszukać

Bo w życiu liczy się miłość

I rodzina

Liczy się rodzina

Amen

Amen

Randy Watson!

Randy Watson to ja!

Weź ją do domu

Weź do domu

Czasem trzeba ustąpić.

Jest ze mną Seksualna Czekolada

-Cześć. -Co powiesz, bracie?

Chcesz to porzucić i wrócić do Queens?

Jesteśmy rodziną

Jest ze mną Seksualna Czekolada

Nie.

Dajesz, wujek!

Wszyscy razem

Jesteśmy rodziną

Jest ze mną Seksualna Czekolada

Seksualna Czekolada tu jest

Jesteśmy rodziną

Wszyscy razem

Jesteśmy rodziną

Jest ze mną Seksualna Czekolada

Jesteśmy rodziną

O tak

Wszyscy razem zaśpiewajmy

Raz!

Dwa razy!

Trzy razy!

Ostatnim razem...

Niedawno się dowiedziałem...

Zrobię to lepiej. To bękart.

-Jestem... Cięcie! -Cięcie!

Odziedziczyłeś niezwykłą pamięć po ojcu.

Nie wspominaj...

-Cięcie! -Przestań robić tę głupią minę!

Próbuję pobudzić lwa.

Lew!

Zdobyłem lwie wąsy

-Patrzcie! -To moja melodia.

Twoja też jest spoko.

Zamówił już twoją byłą... Cholera.

-Moją byłą? -Cięcie!

-Tekst... -Od nowa!

Byłem... Moja wina.

Nic więcej bym więcej...

Jeszcze raz.

Czemu to purée jest czarne?

Święta prawda!

-Dziękuję. -Cięcie!

Odwołano wakacje i nie obchodzono świąt.

Ludzie zaniechali nawet... Chwila, zapomniałem tekstu.

Mistrz zniszczenia!

Sprawiedliwy wśród niewiernych!

Nocny pociąg do Georgii!

-Cholera. -Sorki.

Naprawdę kopnął mnie w tyłek.

Wcale nie, bo w nogę.

To nie przypadek.

To twoja przyszła królowa

Królowa na zawsze

Która zrobi wszystko

Czego tylko król zapragnie

To twoja przyszła królowa

Uosobienie ideału

Obiekt pożądania

Ugasi królewskie pragnienie

Wolna od chorób wenerycznych

Kiedy tylko król sobie zażyczy

Czeka tylko na wskazówki

To twoja przyszła królowa

Dobranoc, Zamunda!

Gdzieś daleko w głębi dżungli

lew zawitał w małpie progi.

Małpa rzekła bez wahania:

„Wielki draniu, złaź natychmiast z mojej nogi!”.

Co to? Aksamit?

Napisy: Konrad Szabowicz

Nadzór kreatywny nad tłumaczeniem Mariusz Arno Jaworowski

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.