All language subtitles for fffffffggg

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian Download
cs Czech
da Danish
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

To Srebrny Surfer.

Zadebiutował w Fantastycznej Czwórce I potrafi zasuwać z prędkością światła.

Jakimś cudem nikt nie zauważa, że ciągle lata bez ubrań.

Wolverine to mutant z nadludzką siłą.

Ma zdolność regeneracji I załatwia każdego złoczyńcę.

Ale nie może podłubać w nosie.

Incandesto to bohater najlepszego komiksu mojego taty.

Lśni światłem tysiąca słońc

I potrafi ocalić każdą duszę z otchłani rozpaczy.

Superbohaterowie różnią się od siebie, alewszyscy mają podobne zadania.

Muszą ratować słabszych.

Stać na straży, gdy zbliżają się siły zła.

Wszystkich łączy coś jeszcze.

Nie wierzę już w ich istnienie.

O mamo. Co znowu, Flora?

Są w doskonałym stanie.

Obłożyłam je folią ochronną, a jak je czytam, wstrzymuję oddech.

Sprzedajesz całą kolekcję?

Wielką sztuką trzeba się dzielić.

Nie trzeba. To tylko komiksy. A ty masz osiem lat.

-Dziesięć. -Szczerze wątpię.

Jak pan woli, to sprzedam je w innym sklepie.

Niech ci będzie.

Zobaczmy, co my tu mamy?

PRZYGODY INCANDESTO

Chwila!

Ten zostawię.

Dobra. Dam ci za nie 30 dolców.

-Co? Nawet dobrze ich pan nie przejrzał. -Bo muszę się zająć turniejem.

Ci goście nie siedzą tu od 16 godzin,

żeby słuchać paplania Flory z Toy Story.

To mało nawet za jeden.

Może je pan przejrzeć na spokojnie? Zaczekam.

Nie wątpię.

Hej, uważaj! No nie...

Niech będzie 30.

No ja myślę.

Niektórzy wierzą, że życie jest jak komiks.

Niesamowite I pełne magii.

Wierzą, że cuda się zdarzają.

I że rodziny się nie rozpadają.

Ale ja jestem cynikiem.

A każdy cynik wie, że superbohaterowie nie istnieją.

Idziesz pograć?

Nie mam czasu. Muszę załatwić coś ważnego.

Rozumiem, ja też. Prawi muszą czuwać!

Za to bywa niebezpiecznie.

Uwaga!

Ale oberwała.

Nie jest łatwo porzucić nadzieję.

Flora, czytasz książki, które ci kupiłam?

Tak!

Pamiętaj o umowie.

Czytaj książki

Cynicy nie respektują umów.

Co? Cynicy wymyślili umowy.

Widzisz? To o wiele lepsze od komiksów.

Chodź na dół, chcę ci coś pokazać.

Podoba ci się nowy wystrój?

Widzę tu same starocie.

Które mogą mieć nowe życie. Ciągle to mówię.

Bo masz czterdzieści lat.

Trzydzieści sześć.

-Jasne. -To co powiesz?

O tym, że masz 36 lat? Szczerze wątpię.

O tym.

Maszyna do pisania zamiast laptopa?

Tak.

Nie będziesz miała Internetu.

No właśnie. O to mi chodziło.

Moja kolejna powieść jest osadzona w latach 20.

Maszyna pomoże mi wczuć się w język z tamtych czasów.

Szkoda tylko, że „J” nie działa.

Mama pisze romanse.

Uważa, że w jej książkach też sąsuperbohaterowie.

ROZWAŻNA I ZMYSŁOWA

Ale na razie jestem za mała, by zrozumieć ich supermoce.

Dzikie Wody

Pisała o miłości, ponieważ ją czuła.

Tak jak I my.

Niestety straciła wenę, kiedy tata się wyprowadził.

Był dla niej jak ta niedziałająca litera.

Wiesz co? Dopiszę „J” ręcznie.

Stój! Do nogi!

-Wracaj! -Szukam.

Pomocy!

Odkurzacz na wolności!

Niedobry robot.

O mamba karamba.

Wiem, niezła jest, nie?

Zostań!

Nie, jest straszna.

Przeszkoda.

-Pomogę pani. -Pomagam.

Nie uciekniesz nam.

Z każdej strony są przeszkody.

Wielofunkcyjny

Uczę się.

-Słyszałaś? -Złapię go!

Uczę się.

Tędy!

Zaraz go złapię. A jednak nie.

Archie, uważaj!

Śmieci.

Nie!

ULISSES 2000

Pojemnik pełny.

Nie...

Zastanawiacie się, jaka jest buzia wiewiórki?

Nie zaskoczę was.

Jest drapiąca, mokra I pachnie orzechami.

Ale Incandesto zawsze ratuje słabszych bez względu na to, czym pachną.

Ja też tak mam.

No dalej, oddychaj.

Hejka.

Ale się na nas gapi.

Zastanawia się, czemu my się gapimy.

Bo omal nie umarł?

Tootie? Włączyłaś Ulissesa?

Znowu rozsypałem płatki.

Ulisses.

Tata rysował superbohaterów, których moce ujawniały się dopiero wtedy,

kiedy ktoś był w tarapatach I tylko oni byli w pobliżu, żeby pomóc.

Tak było z Mocarnym Kondorem,

Bezdomnym Wojownikiem Shobo

I oczywiście Niesamowitym Incandesto.

Wszyscy byli potężni I odważni I każdy miał swoją misję.

Ale kiedy tacie nie udało się wydać komiksu,

porzucił swoją misję.

Mama próbowała pomóc mu odzyskać wiarę w siebie.

JAK CI IDZIE?

ŚWIETNIE.

Jednak on już dał za wygraną.

Może Mocarny Kondor potrzebuje lepszego stroju?

Daj mu pelerynę.

Kogo ja oszukuję? Muszę z tym skończyć.

Może peleryna załatwi sprawę?

Nikt już nie mógł go uratować.

Nas tak samo.

Większość dzieci miałaby nadzieję, że wszystko się ułoży.

Ale nie cynicy.

Oni wiedzą, jak jest.

Musisz tu zostać, okej?

Mama może cię wziąć za szczurka I zdzielić patelnią.

Tak skończył mój chomik.

-Flora! -Już idę.

Drodzy klienci, od dzisiajfaxy,kalkulatory

I inne przestarzałe urządzenia przeceniamy o 50%.

Przestarzała technologia za pół ceny!

Pauza.

Cześć, Chad.

Mam sprawę. Tylko włożę swój kapelusz managera.

Sprzedawaj ludziom przedłużoną gwarancję na drukarki.

Proponuję im to,

ale te drukarki się nie psują.

Pozwól, że przewinę do końca.

Sprzedaj gwarancje.

Rozumiem, że mam bardziej ich namawiać,

ale nie czaję, jak możesz kontrolować czas

-niewidzialnym pilotem. -Proszę pana?

Bardzo mi pan pomógł ostatnio.

-Pamiętam cię. -Chciałam spytać...

Wiem, że to twój tata.

Wracaj do pracy.

Wszystko gra?

-Tak. Uratowałam wiewiórkę. -Co?

Czytałam w poradniku,

jak zrobić resuscytację dziecku.

Rozdział 12, Złe Wybory.

Udawałam, że wiewiórka to takie owłosione niemowlę.

I udało się. Nazwałam go Ulisses. To dla niego.

Zrobiłaś mu usta-usta?

-Musiałam. -A był czysty?

Raczej nie.

Wiesz, czy strzelasz?

-Pewnie nie był, ale musiałam. -Jasne.

Mogę je kupić?

Zajmę się tym. Mam aż 3% zniżki.

-Fajnie. -Mogli dać ubezpieczenie zdrowotne.

Znalazłam nowe wydawnictwo.

Wydają komiksy online.

Incandesto wyglądałby świetnie na ekranie.

Mógłby świecić naprawdę.

Odpuśćmy to już, okej?

Ja go mogę wysłać.

Świat nie jest gotowy na Incandesto.

-Popsułeś się? -Nie, już działam.

Widzimy się jutro. Dobra?

Jaka jeszcze może być skóra? „Aksamitna” użyłam już trzy razy.

„Jedwabista”.

Tak, to jest dobre.

A jakoś inaczej?

„Jędrna”.

Bardzo zabawne.

„Aksamitna”.

Widziałam tatę.

Tak?

Zapuścił długą brodę.

Jak w Elektrycznej Miłości.

Przekręcisz Jacka I Rose na mnie?

Potrzebuję ich energii.

Jack I Rose.

To prestiżowa nagroda przyznawana przez magazyn Miłość na zabój.

Nic nie oddaje „na zabój” lepiej niż Titanic.

Ulisses, musisz być ostrożniejszy.

Od wypadków nie wyzdrowiejesz.

Chyba że byłbyś alter ego Incandesto, Alfredem Slipperem.

On dostał moce po wypadku.

Z początku był zwyczajnym woźnym.

Dopóki nie wpadł do kadzi pełnej chemikaliów przemysłowych.

Wtedy przeszedł przemianę.

Hej, przecież ciebie wciągnął odkurzacz.

Może jesteś superbohaterem!

Nie. Jesteś po prostu miłą wiewiórką.

Flora, zejdziesz na obiad?

Jest z mikrofali,

ale wygląda, jakby był z piekarnika.

Włączę go dla pozorów.

Dobrze, mamo.

Zaraz zejdę.

Mięso też dać do mikrofalówki?

Muszę iść. Przyniosę ci coś z obiadu.

Nie mogę obiecać, że będzie dobre, bo wiem, że nie będzie.

Biorę sobie na później. Było pycha.

Mam wspaniałe wieści.

Herald napisze artykuł o mojej nowej książce!

To już o krok od tytułu bestsellera!

Ludzie nadal czytają gazety?

Tak. Też byś mogła.

Tego nie było w naszej umowie.

Cynicy nie respektują umów.

Prawda.

Pójdziemy jutro do galerii?

Skoczymy do salonu fryzjerskiego, w którym zadzierają nosa,

mimo że pracują obok fastfoodów.

Nie trzeba.

Nie możesz siedzieć w domu całe lato.

Nie masz przyjaciół?

A ty masz?

Ja jestem artystką. Cierpię dla sztuki.

Romans z duchem

Dziecko z duchem było przesadą.

Flora!

Co to jest?

Maszyna do pisania?

Tak, to wiem. Chodzi mi o te bzdury.

„Siemka.

„Mam na imię Ulisses. To nowy ja”.

Co za nieprawdopodobne zrządzenie losu!

Flora to nie jest śmieszne! Ta maszyna służy mi do pracy.

Ale ja wcale...

I zjadłaś serowe chrupki?

I jak ja teraz mam zajeść swój smutek?

Nie zliżę okruszków z klawiszy,

choć rozważam to.

Pomyśl tylko, jakie to żałosne!

Nie da się ukryć.

-Mogę to zatrzymać? -Nie, chcę to wydać.

Ty to napisałeś?

„Nie żyj nadzieją. Obserwuj”.

W „Co złego może ci się stać”

pisali, że nadzieja utrudniaocenę sytuacji.

Prawdziwy cynik nie może żyć nadzieją.

Ulisses, czy ty mnie rozumiesz?

O mamba karamba!

Umiesz mówić?

Tego akurat nie rozumiem, ale wow!

Wiedziałam! Odkurzacz zmienił cię w superbohatera!

Wessał małą, niepozorną wiewiórkę, a wypluł Ulissesa.

Dobrze, że je zatrzymałam na zaś.

Choć mama myśli, że wyłożyłam nimi klatkę dla nowego chomika.

Najważniejsze będzie teraz odkrycie twojego powołania.

Każdemu superbohaterowi przyświeca jeden, prawdziwy I niezmienny cel.

Może stanąć w obronie wolności

albo dokonać aktu zemsty.

Musiałbyś zabijać, a potem tego żałować.

Najlepiej głośno krzycząc w niebo.

Masz jakichś wrogów?

Spokojnie. Wróg to taki człowiek.

Albo potwór. Albo potwór, który kiedyś był człowiekiem.

Superbohaterowie są gotowi na wszystko.

Będę twoją prawą ręką!

Incandesto ma Dolores, taką papużkę,

a ty będziesz miał mnie. Pomogę ci odkryć twoją misję.

Flora, chyba tata przyjechał.

Spoko. Jest po jasnej stronie mocy.

Zliżę te okruszki.

Dzień dobry!

Pani Tickham?

Przyniosłam domowe wypieki!

Cześć! Wpadłam z sąsiedzką wizytą.

Hej, Tootie. Co za miła niespodzianka.

Świat zaskakuje nas na każdym kroku.

William!

Przepięknie pachnie w ogrodzie.

Chyba jaśminem.

Nie mamy jaśminu.

Może być I milę stąd.

To mój bratanek, William Spiver.

Spędzi u nas całe wakacje.

Miło mi was poznać.

Zgaduję, że są tu dwie osoby.

Chociaż może być trzecia, która nie mówi.

Myślę, że czuję niemowlę.

Nie ma niemowląt.

Może być I milę stąd.

William nie widzi, ale to minie.

Wszystko przez ten stres.

To histeryczna ślepota.

Było o tym w Co złego może ci się stać.

Minie, jak się odprężysz.

Wiewiórka!

Macie wiewiórkę?

Gdzie moja rakieta? Zaraz jej przyłożę!

-Co? -Chodź ze mną.

Teraz ją wyczuwam.

Musisz być ostrożniejszy.

Wszędzie czają się zagrożenia.

Zwłaszcza blisko rakiet do tenisa.

Rozmawiasz z tą wiewiórką?

Idź stąd, to teren prywatny.

Gdyby tak było, to musiałby stać tu znak.

Teren prywatny wymaga tablicy informacyjnej.

No. Stoisz obok niej.

Muszę już iść, mam ważne sprawy do załatwienia.

Ja nie mam żadnych planów.

Może ci w czymś pomogę?

Mogę dotknąć twojej twarzy?

Poznam twój wygląd.

Niech będzie.

Mało to pomocne. Twarz jak twarz.

A masz czyste ręce?

Dlaczego przestałeś widzieć?

A dlaczego gadasz z wiewiórką?

Jest superbohaterem.

Jak to?

„L...”

To tylko jedna litera.

„U, B, I...”

Dobra. Wszedł już w nadwiewiórczą.

„Lubię twoją okrągłą buzię.

„Soczystą zieleń, chmury na niebie.

„Te litery, ten świat, ciebie.

„Jestem bardzo, bardzo głodny”.

Mówiłam ci. On tworzy poezję!

Niezbyt wysokich lotów.

Jest wiewiórką.

Ok, jest wiewiórką wierszokletą.

Wątpisz w niego?

Tak. Co to za superbohater, co pisze wiersze?

To tata! On mnie zrozumie.

Trafisz do wyjścia, prawda?

Nie musisz dzwonić do drzwi.

-Ale napraw dzwonek. -Przecież już tu nie mieszkam.

-O czym teraz mówisz? -O dzwonieniu.

Czyli naprawisz go?

Już to zrobiłem. Dlatego tak fajnie gra.

Cześć.

Chciałem cię przytulić na powitanie.

Super.

Gdzie Flora?

Uciekła gdzieś z wiewiórką.

Tylko skoczę po coś na górę.

Co tam masz pod bluzą?

-Nic takiego. -To się rusza.

Jestem w ciąży?

-To ta wiewiórka? -Tak.

Widziałeś to? Zignorowała mnie.

Nigdy się tak nie zachowywała.

To pewnie narkotyki.

Ona ma dziesięć lat.

Możesz jej pomóc?

Muszę się skupić na pisaniu. Potrzebuję pieniędzy.

Nie spłacę kredytu z twoich premii od sprzedaży.

Nie dostaję premii.

To taka metafora.

Nie brzmiało jak metafora.

Jestem pisarką, mądralo.

-Wiem, co to metafora. -Jasne.

Możecie wsadzić tu wiewiórkę I pozbyć się jej?

Pewnie jest chora, kochanie.

Wiewiórki roznoszą najwięcej zarazków.

A nie szczury?

Napisałam tyle książek. Wiem, co mówię.

Idziemy, nic tu po nas.

Prawda.

To nie jest zwyczajna wiewiórka. Ulisses ma moce.

Przeszedł przemianę, tak jak Alfred Slipper.

Jasne.

To tyle?

No co?

On jest superbohaterem.

Wszechświat przysłał go nie bez powodu!

Przestań.

On dopiero odkrywa swój potencjał. Jak każdy superbohater.

Też kiedyś myślałem, że życie jest jak komiks.

Niesamowite I pełne magii, ale jednak nie jest.

Nie ma żadnej magii.

Chciałbym, żeby świat nie był taki szary.

Ale Incandesto mówił...

Incandesto jest wymyślony.

Jak każdy superbohater.

Kiedyś nasze życie było pełne magii.

Chcecie się rozwieść?

Nie, na razie myślimy, co dalej.

Jasne.

Jesteś głodna?

Pączki!

Raczej nie można wchodzić do restauracji z wiewiórkami.

Chyba że to wiewiórka przewodnik.

Zostanie w pudełku.

Trenowałaś go?

To superbohater.

-No tak. -Cześć, jestem Rita, co podać?

Nie jestem głodna.

A ja tak. Padam z głodu. Poproszę omlet...

A ja pączka.

-Pączek. -Do tego...

-Dwa pączki! -Dwa pączki?

Tak jest.

-Tak więc będzie omlet z... -Trzy pączki!

-Omlet z bekonem... -Sześć pączków? Proszę.

Mama cię nie karmi?

A co tam masz w pudełku? Przyniosłaś ze sobą kotka?

Nie, to puste pudełko.

Daj spokój, to pewnie kotek. Mogę go pogłaskać?

Chcę go tylko zobaczyć. Jest uroczy?

Nie!

W życiu każdego superbohatera przychodzi właśnie ta chwila.

Budzi się jego moc, a superbohater ją akceptuje

I wreszcie odkrywa swój prawdziwy...

To nie była ta chwila.

Dopiero co była deratyzacja.

Ulisses, zostaw te pączki!

Wiewiórka! Zabierzcie ją!

Spokojnie, nic pani nie zrobi.

Wiewióro, chodź tu!

Uważaj!

Ulisses, nie!

Pamiętaj, kim jesteś!

Czy on...

Tak jest.

-Flora, uważaj! -Odsuń się, Ulisses!

Chodź tu!

Zmywajmy się.

Nom.

Nic tu po nas.

O mamba karamba.

Mamba karamba, on poleciał!

Tak. Przez całą restaurację.

-No. -Mówiłam ci, że to superbohater.

To nie szybowanie. On lata.

-Zgadza się. -Wybiera, dokąd poleci,

-I tam ląduje. -Tak.

I super, bo w moim mieszkaniu jest taka żarówka,

do której nie dosięgam.

Może wymieni ją za mnie?

Pewnie.

Zawsze chciałem latać.

Ojej.

Co mu jest?

Chyba musi iść do lekarza.

Spoko, koło mnie mieszka lekarka.

Musieliśmy znaleźć bezpieczne miejsce dla Ulissesa.

Mieszkanie taty nie było typową kryjówką,

bo to żadna jaskinia Batmana ani Forteca Samotności,

w której hologram udziela ci rad.

Ale za to był basen.

Może mieć wstrząśnienie mózgu.

Mów trochę ciszej. On nas obserwuje.

Niestety, był też szalony kot, Pan Pazur.

Idź powoli.

Dalej, idziemy. Będzie dobrze.

Szybko, w nogi!

Tato, otwieraj, szybko!

Źle wpisałem kod!

Dobra, wchodź!

Przetrwaliśmy.

Co jest z nim nie tak?

Kotów nie powinno się golić.

Lubią mieć futro, a jak je stracą, wariują.

-Wygląda jak futrzasty hantelek. -Prawda.

Biegnij, to kot!

MIEJSKA STRAŻ WETERYNARYJNA

Jestem tu w sprawie wiewiórki.

Dobrze was widzieć! Wchodźcie.

Słodki, prawda?

Według mojej diagnozy to zwierzątko jest zupełnie zdrowe.

Dobrze się czujesz?

Rozumie, co mówimy?

Nie może wrócić do lasu.

Nie trafił do nas bez powodu. Pomożemy mu go odkryć.

A myślałam, że wiewiórki, które kradną ziarna, są niezwykłe.

Spójrzcie!

Pewnie ma dla nas tajną wiadomość.

„Zawsze I łaknący jest brzuszek”?

To wiersz. Ulisses jest wielkim poetą.

Albo jest głodny.

brzuszek

A potem fruuu, poleciała.

Wiewiórki nie latają, tylko skaczą.

Ta latała.

Czyli była z dziewczynką?

I z jej tatą. To ich zwierzak.

Wiewiórek nie da się oswoić.

Podchodzą do ludzi tylko, jak są chore.

-Wścieklizna? -Kto wie.

-Mam rację? Rany. -Może.

Zdecydowanie, ale bez obaw. Jestem fachowcem.

Myślę jak wiewiórka I ochronię to miasto.

Śpi jak suseł.

Ciężki dzień.

Flora?

To William Spiver.

George Buckman.

Nie martwcie się, jestem cały.

To histeryczna ślepota.

Że jaka?

Miło pana poznać.

Ciebie też.

No tak, lepiej ja podejdę.

-Wszystko gra? -Spoko.

-Masz tę wiewiórkę? -Jak na razie.

Musimy go ukryć gdzieś, gdzie mama nie zajrzy.

W domku na drzewie? Mówi, że nie może na niego patrzeć.

Według poradnika, żeby uniknąć nakrycia,

pójdź okrężną drogą

albo skul się I zacznij krzyczeć.

Tam chodziło o pumy.

-Nie widzę różnicy. -George!

Zachowujcie się swobodnie.

Naturalnie I spokojnie.

Tu jesteście.

Już wróciliście?

Nie.

Co?

Sorki. Wymiękam pod presją.

Pozbyliście się...

Os? No pewnie.

Chwila, jakich os?

A tak, chodzi o...

Wiewiórkę. Nie ma jej.

No właśnie. Wszystko jasne. Nie ma się czym martwić.

Jesteś taki dziwny.

Pełna profeska.

Nie z nami takie numery.

Nie daliśmy się jej.

Dobra, wracam do pracy. Mam nocną zmianę.

-Zajmę się nim. -Wiem, dasz radę.

Tato?

Kojarzysz, że w poradniku piszą: „Nie żyj nadzieją. Obserwuj.”?

Dobrze mieć nadzieję.

Poznaliśmy prawdziwego superbohatera.

Jeszcze nie wiedzieliśmy, jaką ma misję,

ani jaki ma styl,

ale z nim wszystko było lepsze.

Zaczęłam wierzyć, że światło rozjaśni mrok.

A najlepsze było to, że odkąd do nas dołączył,

sami zaczęliśmy się czuć jak superbohaterowie.

STRAŻNIK ZDEGRADOWANY PO TRZECIM ATAKU WIEWIÓRKI.

Wiewiórki.

Jestem od nich lepszy.

Strzałki usypiające

To ciastko z nadzieniem.

Trochę jakby pączka przejechał samochód.

Flora?

Nie umiesz pukać?

Sorki. Usłyszałem cię z ogrodu.

Odkąd nie widzę, mam wyczulony słuch.

Jestem za tobą.

Przez ciebie Ulisses prawie upuścił ciastko.

Czuj się jak u siebie.

Dziękuję. Wysłali mnie tu na całe wakacje,

ale nikt nie znalazł mi żadnego zajęcia.

Dlaczego cię tu wysłali?

Przyniosłem mu coś.

To Rilke. Tata czytał mi jego wiersze.

„Ty, którego głośno wzywa powołanie.

„Znajdź w sobie siłę I niech z mroku jasność powstanie”.

„Znajdź w sobie siłę”.

Słyszałeś, Ulisses?

Znajdź w sobie siłę I odkryj swoją misję.

To on ma misję?

Każdy superbohater ma jakąś misję.

Przykro mi, ale nie wydaje mi się, żeby był superbohaterem.

Pewnie, jest wyjątkowy,

w końcu potrafi pisać, ale jednak...

William!

Mamba karamba.

Znalazł w sobie siłę.

Halo?

Jestem cały. A z ciastkiem wszystko okej?

Wszechświat się rozszerzał, ale wcale nie był przez to straszniejszy.

Tylko robił miejsce dla nowych przyjaciół.

Już wezwaliśmy Georga.

Na bank potrącę mu to z wypłaty.

Ile pudełek na to poszło?

Chyba z 15.

A jedno jest po ile?

Po 39 centów.

Czyli...

Na bank potrącę mu to z wypłaty.

Dostanie jakoś pięć dolarów mniej.

Udawaj, że jesteś w dziupli.

-Chodź ze mną. -Gdzie jesteśmy?

W Norze Nerda. Trzeba przygotować Ulissesa na ten niebezpieczny świat.

Dobry plan, ale świat nie jest taki niebezpieczny.

Proszę, proszę.

Gracze nazwali potwora na twoją cześć.

Jego supermocą jest wyciskanie łez.

Jestem tu w sprawie superbohaterów.

Jak znowu obrazisz Spider-Mana,

to wychodzę I nara.

Mówiłam tylko, że Incandesto by go pokonał.

Ta, światłem. Oszalałaś?

Światłem tysiąca słońc!

Rzuć go w słońce I zobaczymy, jak skończy.

Słońce ma 15 milionów stopni Celsjusza.

Za gorąco dla typa w rajtuzach.

Racja. Nie wpadłem na to.

Co jest z nim?

Histeryczna ślepota.

Wkurzysz się, jak dotknę ci twarzy?

Tak.

Czaję. No to stworzę sobie twój obraz za pomocą echolokacji.

Czego tu szukacie?

Masz coś o treningu superbohaterów?

A zwłaszcza małych ssaków?

-Nie. -A normalnych superbohaterów?

-Nie. -A o poszukiwaniu powołania?

-Nie. -Superbohaterstwo dla opornych?

Do tego nie ma poradników.

Flora, popatrz!

Odpowiednie służby są na miejscu.

Rita, powtórz, co ci powiedzieli o ataku?

Że to z pewnością wścieklizna.

Zwierzę chciało mnie zarazić.

A wyglądało na chore?

Tak. Wszędzie miało wściekliznę.

Miejmy nadzieję, że złapią tę wiewiórkę,

zanim zarażą się od niej nasze zwierzęta I dzieci.

Tylko nie to!

Jest poszukiwany.

Musimy jechać do taty!

Co to jest? Pinezki?

Genialne. Chcę takie w każdym sklepie.

Naprawdę?

Dużo osób wrzuca to na Instagrama.

To darmowa reklama. Hasztag kasa.

Powiedziałem to samo.

Hasztag mój pomysł.

O proszę, idzie autor. George, przyjacielu!

-Przyjacielu? -No.

Chcę, żebyś mi zrobił

-więcej takich znaków. -Tato!

-Co jest? -Ścigają Ulissesa!

-Spadamy stąd. -Pauza.

Jesteś w pracy I masz mi pomóc.

Nie mogę.

Musisz. Jesteś w grafiku, co znaczy...

Że odchodzę!

Nieźle!

Odchodzę.

I dobrze mi z tym!

-Wie pan... -Pauza.

Wylatujesz.

Tak jest!

Szybko!

-Dalej! -Zapnijcie pasy.

Dobra, jedziemy.

Moja wina. Puściłem sprzęgło.

Dajcie mi chwilę. Wrzucam jedynkę.

Mam wrażliwy słuch!

Dotąd jeździłem automatem.

Tato, szybciej.

Nareszcie!

No to ruszamy!

I jak?

Genialny gramofon.

A potem powiem dziennikarce, że miłość jest ponadczasowa,

I będę sunąć po pokoju z zamkniętymi oczami.

-Bardzo przekonujące. -Co nie?

Sorki, odtwarzanie losowe.

Cholera!

Wystawię też jakieś podarki od fanów.

Wszystko okej?

Tak.

Nie.

Ten wywiad jest dla nas bardzo ważny.

A jestem na skraju załamania.

-Powiem ci coś jako przyjaciółka. -Redaktorka już dawno by wyszła.

-Jesteś o krok od porażki. -Serio?

Mówię to jako redaktorka.

No tak, przyjaciółka już by wyszła.

Phyllis, odcięłaś się od swoich najbliższych.

Przez to masz blokadę.

Kiedyś pisanie przychodziło ci łatwo.

Otwórz się znowu na ludzi.

Może los się do ciebie uśmiechnie.

Ten wywiad musi ci wyjść.

Nie sprzedasz książki bez dobrej reklamy.

Potrzebna mi reklama.

Nie.

Głupie wiewiórki.

Na koszt firmy.

Pan jedyny próbuje rozgryźć tę sprawę.

-To ci od wiewiórki? -Tak.

Popsuli pączka I uciekli, krzycząc: „Niech żyje wścieklizna”.

Mam was!

Wiemy, że ma super siłę, ale czy potrafi stać się niewidzialny?

George Buckman?

Miejska Straż Weterynaryjna.

Uciekajcie.

No dalej, leć!

Panie Buckman?

Damy radę. To już inna liga.

Ale zachowamy spokój. Bądź swobodny.

Uważaj na rower. No to lecimy.

Jeszcze kawałek, stań bliżej drzwi. Dobrze, ręce w dół.

-Pan Buckman? -Tak, to ja. Witam.

-Tamten nissan jest pana? -Nie, jeżdżę nissanem.

Poważnie?

-Flora? -Musimy się gdzieś schować.

Może za sofą? Wchodźcie.

Skoro to pan jest właścicielem tego nissana...

Jaka wiewiórka?

Nie pytał o wiewiórkę.

-Macie wiewiórkę? -Nie.

Wie pan, to zabawne. Mieliśmy, ale ją ugotowaliśmy.

-Wypuściliśmy. -Jej ducha.

-Poprzez ugotowanie. -Zgadza się.

Czyli nie żyje?

-Nie. -Tak.

Tak!

-Odeszła z tego świata. -No.

-Ale jej serce... -Serce też odeszło.

Każda jej część jest martwa.

-Super martwa. -Tak. Super martwa.

Nie ma tu żadnej żywej wiewiórki.

Proszę stąd iść.

W każdym razie...

Zostawił pan otwarte drzwi?

Tak, a co?

Poszło jak z płatka.

Byliśmy nie do zdarcia.

Daliśmy czadu.

Nie!

Jak żeś to zrobił?

I kto jest teraz górą, co?

Ja.

Zadarłeś z niewłaściwą osobą.

Użarł mnie!

Do samej kości.

Szybciej!

Jesteśmy już bezpieczni.

-Ostrożnie. -Flora?

-Co? -Zatrzasnąłem kluczyki.

-Tato! -Sorki.

Zwykle nie uciekam ze ściganą wiewiórą.

-Widzisz je? -Nie.

To one? Są tam?

-To nie kluczyki. -Racja.

-Tam! Znalazłem. -To nie one.

No dobra.

Szyba jest opuszczona.

Ulisses.

Mówiłam, że ma supermoce.

Musisz wcisnąć tylko raz.

Teraz!

Ulisses, przestań!

Teraz!

Poczekaj no! Nie!

Ciągnij!

Przestań, Ulisses!

Udało się. Dobra robota, Ulisses.

Mamba karamba!

Dawać wiewiórkę!

Nie, uważaj!

-Wsiadajcie! -Okej!

Dobra, trzymajcie się!

-Nie zamknąłem drzwi. -Nom.

Siedzi nam na ogonie. Musimy go zgubić!

Luzik. To model sportowy.

Co jest? Co się dzieje?

Dostałeś strzałką w rękę!

-Zmień bieg. -Nie wiem, jak się tym jeździ!

-William? -Jestem niewidomy!

Dlaczego nie kupiłeś automatu?

Bo chciałem takie auto, żeby być fajny.

Wiem, co zrobić. Podrzuć nią jak naleśnika.

Jak naleśnika! Przez dziurę!

Właśnie tak!

No I tak można jechać!

Utknęła.

-Co? -Ręka utknęła.

-Co się tam dzieje? -Ręka utknęła!

-Tato! -O nie.

Co się dzieje?

Złapał mnie skurcz w nodze.

Wiecie co?

Może ja poprowadzę?

Nie wiem, czy moglibyśmy być superbohaterami,

bo w aucie brakowało drzwi, a William wyleciał na światłach,

ale sprawiedliwości stało się zadość I to dzięki nam.

Do zobaczenia.

Nie zobaczę cię, ale na pewno cię wyczuję I usłyszę.

A ty jak zwykle swoje.

Hejka. Zaraz będzie obiad.

Okej, Phyllis. Otwórz się, dasz radę.

Idź do domku na drzewie.

Tata zawsze mówił, że najlepsza zasadzka na superbohatera to uczta.

Jeśli gotuje się zupa, powinieneś mieć się na baczności.

Incandesto wie, który składnik zwiastuje kłopoty.

Marchewki. Lepiej się upewnić, żeby nie trafić do kotła.

Co u was słychać?

Mówcie śmiało. Otwieram się na innych.

Zupa ci nie wyszła.

To sama ją zrób.

Znaczy, dziękuję za twoją opinię.

A więc...

-Już jutro twój wielki wywiad? -Tak.

-Denerwujesz się? -Nie.

Marissa mówiła, że dostanę proste pytania. Zero stresu.

No dobra. Jestem przerażona.

Co jak zawalę?

Książka nie sprzeda się bez dobrej reklamy.

Wiesz co?

Jak chcesz, mogę przyjść cię wesprzeć.

Zrobiłbyś to?

Mimo że jesteśmy...

-W separacji? -Właśnie.

Nadal mi na tobie zależy.

To się nie zmieni.

Dziękuję.

Ale będę miał jeden warunek.

Przygarnij wiewiórkę.

Co proszę?

To stworzonko może wiele dać temu światu.

Trzeba je chronić, a nie się go bać.

Mieszkał w domku na drzewie.

George!

O wilku mowa.

No I rzuciłem pracę.

Mama znów dostała weny.

Czuliśmy, że coś się w nas zmieniało.

Mam nadzieję, że to nie zasługa purée,

które zjedliśmy z podłogi.

Mama mówiła, że możesz zostać na noc.

Powiedziałam jej, że w twoim mieszkaniu jest remont.

A nie, że straż czyha tam ze strzałkami usypiającymi.

Dziękuję, kotku.

Dlaczego jej nie powiesz, że nie chcesz brać rozwodu?

Łatwiej jest narysować superbohatera, niż się nim stać.

Kocham cię.

Kocham cię razy 3000.

Jestem dumna z tego, że mogę wnieść więcej piękna do naszego świata.

Od ilu lat jesteście małżeństwem?

Piętnaście lat.

Piętnaście cudownych lat.

Nie jest dziwnie być z autorką romansów?

Musi pan konkurować z idealnymi mężczyznami, o których pisze.

Jak pan oczarowuje żonę?

Nigdy nie byłem w tym dobry.

To ona mnie oczarowała.

Nie chodzi o konkretną sytuację, tylko o jej śmiech.

Ma najpiękniejszy śmiech, który zwala mnie z nóg.

A to kolejna książka?

Tak, ale proszę nie podglądać.

To dla mnie coś nowego.

Właściwie to...

Poezja.

To takie głupoty.

Coś, co czasami piszę, żeby się wczuć.

-Wracając do książki... -„Lubię być w domu.

„Koce. Jedzenie. Oddech Flory.

„Już nie czuję głodu. Popsuł się stół”.

Jest osadzona w latach 20., kiedy romans był...

Zaczęła pani pisać książkę?

Mam już wszystko.

Powodzenia.

O nie.

Proszę poczekać!

Poszło ci świetnie.

Muszę wracać do pracy.

Okej.

Okazuje się, że najgorsze w posiadaniu nadziei

jest patrzenie, jak inni ją tracą.

A jeszcze gorsza jest świadomość,

że ci ludzie kiedyś też ją mieli.

Hej.

Sporo tu gości ostatnio.

Obserwują moje mieszkanie. Chcą wiewiórę.

Dobrze, że nie poszłam na kręgle. Wchodź.

Jednak nawet w najgorszych chwilach,

prawdziwy superbohater zaryzykuje wszystko,żeby ocalić tych, których kocha.

Kryzys twórczy znanej autorki romansów

Czytelnicy nadal czekają.

Czy Phyllis Buckman bezpowrotnie utraciła talent?

Mam problem.

Czuję, że powoli wszystko tracę.

Kiedy poznałam mojego męża,

w kraju była wojna, a każdy dzień mógł być ostatnim.

Więc żegnaliśmy się, jak najlepiej mogliśmy.

Mówiliśmy:

„Zawsze będę się odwracać ku tobie”.

Dlaczego?

Bo wtedy widzisz, że twoja ukochana nadal tam jest.

A kiedy przestajesz to robić, wtedy wszystko się psuje.

Bo zostaje sama, w najtrudniejszych chwilach.

Phyllis?

Tak.

Ulisses?

„Droga Floro,

„wiedz, że bardzo cię lubię,

„ale niestety muszę wrócić do lasu, do mojego naturalnego środowiska.

„Pozdrawiam, twój pan Wiewiór”.

William?

-Flora? -On zniknął!

-Ale kto? -Ulisses.

Myślę, że mama go porwała.

Czy ty płaczesz?

Nie.

Zabrałam jej Jacka I Rose. Będą zakładnikami.

-To ma sens. -Pomożesz mi czy nie?

Oczywiście.

Muszę tylko ściągnąć ten szlafrok I przyczesać...

Szybciej! Musimy go odbić!

Już schodzę!

Idź sobie!

Przez ciebie jest o wiele trudniej.

Rozumiesz, co mówię?

Ten wywiad był dla mnie ważny.

Nic mi ostatnio nie wychodzi,

a to właśnie ja muszę wszystko naprawić.

Nikogo to nie obchodzi.

To dla mnie?

Czyli chcesz zaproponować mamie wymianę?

-Jack I Rose za wiewiórkę? -Tak.

Ale nie wiesz, gdzie jest twoja mama?

Nie mówiłam przecież, że to idealny plan.

W sumie racja.

Przynajmniej go masz.

Odkryłem, że jak się działa bez planu,

to konsekwencje są o wiele gorsze.

O rany!

Czy jakbym widział, to zacząłbym panikować?

Powiedziałbyś, że trzeba się schować.

I to szybko.

Chodźmy!

Co to za miejsce?

Fala Land.

Przyjeżdżałam tu z rodzicami w każdą sobotę.

Tata zabierał drugi kostium

I wrzucał go do zjeżdżali wodnej,

a ja patrzyłam, jak ratownicy wariują.

Ale park zamknęli.

Zepchnąłem auto do jeziora.

Słucham?

Dlatego mama mnie odesłała.

Chciałem się zemścić na Jacobie, jej nowym mężu.

A gdzie twój tata?

Umarł.

Jacob ciągle mówił na mnie „Billy”.

A nie jestem Billy.

Jestem William Spiver.

A on wołał na mnie Billy.

Miałem dosyć.

Mój tata miał na imię William.

Był niezwykle inteligentny I utalentowany.

Grał na pianinie

I wiedział wszystko o astronomii I wszechświecie.

Jacob nawet nie wie, gdzie są gwiazdy.

Zna się tylko na swoim aucie.

Halo?

Dziennikarka myliła się co do jego poezji.

Wiewiórka to widzi.

Dostrzega, co jest w życiu najważniejsze.

Dostrzega Florę.

Nie wierzę, że tracę rodzinę,

bo nie umiem patrzeć na świat jak on.

Ten tydzień zdecydowanie dał nam popalić.

Wiesz, ile kosztuje wstawienie drzwi do auta?

Więcej niż samo auto.

Nikogo nie tracisz.

Tylko zapomniałem się obejrzeć.

Gdzie Flora?

O czym myślisz?

O Nieprawdopodobnych przygodach Niesamowitego Incandesto.

Jest tam scena, w której Alfred Slipper stoi na wzgórzu,

a Dolores siedzi na jego ramieniu. On patrzy na nią I mówi:

„Jestem sam na tym świecie, Dolores.

„I tęsknię za moimi bliskimi”.

Tęsknię za domem.

I za moją rodziną.

Za tym, jak było kiedyś.

Przecież nie jesteś sama.

Flora!

Ani kroku dalej!

Pokaż mi Ulissesa albo Jack I Rose zginą marnie!

Figurka, wiem, że ci z filmu nie żyją.

Spokojnie. Jest tu ze mną.

Dobrze.

A teraz powoli podaj go Williamowi, a oddam ci...

O kurczę.

Jack I Rose zawsze mają przechlapane.

To była podróbka?

Niestety nie.

Chciałam go zostawić w lesie.

A wtedy...

Zobaczyłam to.

Chodź tutaj. Już nie trzeba.

„Wiadomość dla Flory.

„Nic nie byłoby takie samo bez ciebie, bo jesteś dla mnie wszystkim.

„Moim życiem.

„Serowymi chrupkami, orzechami, wielkimi pączkami.

„Jesteś wiecznie rozszerzającym się wszechświatem”.

Jesteś naszym wszechświatem.

Moje życie jest w rozsypce, ale mam ciebie.

Jesteś najlepszym, co mi się przytrafiło.

Jak mogłam zwątpić w istnienie magii,

kiedy cały czas miałam cię pod nosem?

Tak!

-Ulisses! -Nie ruszać się!

-Zostawcie go! -Stać!

-George! -Za nim!

Tato!

Mam go.

Przestańcie! On nie ma wścieklizny!

Nie możemy ryzykować.

Musimy pobrać tkankę mózgową do analizy.

Przykro mi. Zostanie uśpiony po południu.

Nie!

Znajdź w sobie siłę, Ulisses!

Znajdź w sobie siłę!

Spokojnie, kotku. Chodź tu.

Słuchaj, Flora.

Pamiętasz, jak Incandesto powstał

I pokonał ciemność tysiąca rąk?

Współpracował z Dolores.

Tak. I?

No I pomagała mu najeżka.

Serio?

Dobra.

Dla ciebie mogę być nawet jakąś kolczastą rybką.

Fajnie, bo coś czuję, że jako jedyna

przywaliłabyś komuś w twarz.

-I tu masz rację. -Hej!

A był tam ktoś jeszcze?

Miał gadające krzesło.

Niech będzie.

Wspaniale.

Załatwmy ich.

Jak przychodzisz do parku wodnego, musisz liczyć się ze wzburzoną wodą.

Mam zwolnić?

Nie.

Lubię wersję sportową.

Uratujemy go.

Pewnie się nas spodziewają.

Ale nie spodziewają się niespodziewanego.

Co?

Dzień dobry!

Chcę adoptować zwierzaczka.

Jaka ekscytująca przygoda.

Nie jeździłam autem męża, odkąd odebrali mi prawko.

Widać.

Musimy iść, żeby nas nie przyłapali.

Okej. Już idę.

Czyli posłuchałeś mnie.

Zgadza się.

Chodź, piesku.

LABORATORIUM OBIEKT MONITOROWANY

Pewnie jest tam.

Zamknięte.

Wejdę przez szyb wentylacyjny I otworzę drzwi.

Ja to zrobię.

Opanowałem upadanie do perfekcji.

Wszystko gra?

Jestem cały!

Nic nie widać.

Spoko, użyję echolokacji.

Czysto.

Mówiłeś, że jest czysto!

Jak dla mnie. Dla kogoś wyższego byłoby inne echo.

Teraz wszystko ma echo.

Laboratorium jest pewnie za tymi drzwiami.

Chodźmy. Damy radę.

Nie musisz tego robić.

Kiedy spytałem tatę o rozszerzający się wszechświat,

powiedział mi: „Może odkłada rzeczy na swoje miejsce”.

Myślę, że tutaj jest moje miejsce.

Też tak myślę.

William?

Skunks!

Widziałem go!

-Co jest? -Ja widzę!

To nie zmienia faktu, że tam jest skunks!

-Tam jest skunks! -To ty widzisz?

Tak! Przestałem histeryzować.

Ruchy!

To strefa zamknięta, tu nie wolno wchodzić.

Załatwię to.

O nie.

Hej, co tam?

Chcielibyśmy adoptować szczeniaka.

Nieźle.

Musicie iść w tamtą stronę.

Tędy?

Hej, oni chcą ukraść wiewiórkę!

-Biegiem! -Za nimi! To nie przelewki!

Wezwij ochronę!

Tędy!

Złapać ich!

Zróbcie coś!

Łapiemy Ulissesa I spadamy!

Tędy!

Nie na mojej warcie! Za nimi!

-Widzicie go? -Nie, szukaj dalej!

Raz, raz!

Patrzcie!

Tylko nie to.

Stać!

Łapcie zwierzaki.

Zamknąć je!

Znajdźcie Poppins.

Wiewiórki!

Otwórzcie klatki.

Ulisses!

Nie widzę go.

Szukajcie dalej.

-Tu jest! -Hej, mordko!

Nie martw się. Wyciągniemy cię.

Jest słodszy, niż myślałem.

Ma ktoś nóż?

Nie, ale mam cążki.

-Co? -Stać!

Nie ruszać się.

Lubi pan M&M'sy?

Nie, dbam o zęby. A co?

Wiewiórki lubią.

Nie!

Idźcie już.

Ostre pazurki...

Spadamy stąd!

Nigdzie nie spadacie.

Co...

Z najeżką się nie zaczyna!

Moje zęby...

To nie jego miejsce.

Odejdź od klatki.

Chcesz walczyć?

Spędziłem większość swojego życia,

obmyślając, jak załatwić złoczyńców takich jak ty.

To moja działka.

Fajna gadka.

Odsuń się od niej.

Od kogo?

Od...

Nie!

Trafiony! Nie!

Hej, kotku.

Wybaczysz mi?

Ulisses!

Nie ma czasu. Musimy uciekać.

Złaź ze mnie!

Niedobrze.

Ucieknie mu.

Ten gość miał go na tacy.

Uda mu się.

Do jasnej...

Nie ruszaj się!

Tato!

Nie uciekniecie z wiewiórką!

O nie!

Nie czuję nóg.

O nie!

Cofnij się! Nie mogę na to patrzeć!

Tato!

Ja latam!

Każdy superbohater ma swoją misję.

Nie zawsze od razu dostrzegamy jej cel.

Dlatego, że nie wiemy, gdzie patrzeć.

Jest odlotowo!

Ale Ulisses pokazał nam,

że świat naprawdę jest niesamowity I pełen magii.

Ulisses!

Można ją znaleźć w ludziach, których kochamy.

Nie czuję nóg.

Ty nie jedziesz?

To nie moja przygoda, słonko.

Czy my wyciągnęliśmy magiczną wiewiórkę z więzienia?

Tak jest.

Dzięki, Ulisses.

Wszystko okej?

O rany.

Świat jest pełen niesprawiedliwości.

I jest na nim mnóstwo ludzi, których trzeba ratować.

Dlatego musieliśmy zdobyć się na najbardziej heroiczny gest:

na pożegnanie.

Nie rezygnuj.

Z komiksów.

Ze mnie.

Nigdy.

Dziękuję, Ulisses.

No leć już.

Znajdź w sobie siłę.

Hej! Buckmanowie!

To jeszcze nie koniec.

Oddajcie go.

Sam go sobie weź.

Tyle wścieklizny.

I znowu wszystko było jak należy.

Ulisses był poza zasięgiem tych, którzy chcieli go skrzywdzić.

Mógł nieść pomoc słabszym.

CO DO...

Mieliśmy miłość

I nasze komiksy.

Nie tylko narysowane przez tatę,

ale też napisane przez życie.

Ludzie będą mówić, że to fikcja, że wiewiórki nie piszą wierszy

I że superbohaterowie nie istnieją.

Ale tak jak każdy cynik,

powtarzam: „Nie żyj nadzieją. Obserwuj”.

Bo gdy to zrobisz,

na pewno dostrzeżesz, jakie cuda skrywa nasz świat.

I przestaniesz być cynikiem.

FLORA I ULISSES

Gdy mnie ugryzł, nie wycofałem się,

a grzechotnik już wiedział, że tylko jeden z nas wyjdzie z nory.

Wow! Niczego się nie boisz.

Niektórych rzeczy się boję.

Masz kota?

Tak. To pan Pazur.

Mój najlepszy przyjaciel.

Jak się masz, kotku?

Napisy: Natalia Gawrońska

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.