Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Dutch
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
FILM OPARTY NA FAKTACH HISTORYCZNYCH
12 MARCA 1623 ROKU
PIĘTNASTY KRÓL JOSEONU, GWANGHAE, UCIEKA PRZED WROGAMI Z PAŁACU
Inni oficjele dołączyli już do buntu.
Jeśli wytrzyma król do rana,
odbijemy pałac z pomocą rezerwistów.
Nie tylko pałac utraciłem.
Może i nosisz mundur gwardii królewskiej,
ale jesteś także żołnierzem Joseonu.
Twój król zabił swe rodzeństwo i rozkazał zgładzić generałów.
Nad czym się tu zastanawiać?
Czy tak właśnie wygląda służba żołnierza?
Odsuń się.
SZERMIERZ
Mam cię.
I co, ojcze, jestem lepsza?
Za takiego tłuściocha sporo zarobimy.
Słodki.
Znów to samo?
Nic mi nie jest.
Chodźmy.
Masz zamglone oczy, jakbyś doznał urazu.
To chyba zator krwi.
Pogorszyło mu się?
Nie martw się.
Na rynku we wiosce powinnaś dostać zioła na oczy.
Właścicielka sklepu jest mi coś dłużna.
Nie będzie robić problemów.
Dziękuję panu.
Nie ma sprawy.
Czas działa na jego niekorzyść, więc udaj się do sklepu
najszybciej jak możesz.
Niech Budda ma cię w opiece.
Gdybym wiedziała, że to jest uleczalne...
zaczęlibyśmy działać wcześniej.
Czego się tak boisz, że nie schodzimy z tej góry?
Nie masz tego dość?
Myślisz, że świat na dole jest taki prosty?
Najważniejsze jest to,
że jesteś bezpieczna.
Jak chcesz, to tu zostań.
Pójdę sama.
Opłata za repatriację: kobiety - 25 sztuk srebra...
Ich żądania są niemożliwe.
Co robić?
Wasza Wysokość,
nie damy rady zapłacić za wszystkich niewolników.
Powinny to zrobić ich rodziny.
Racja.
Musimy zabezpieczyć narodowy budżet.
Nie możemy całkowicie zignorować ich żądań.
- A jeśli... - Wasza Wysokość.
Wyrzekniecie się lojalności wobec dynastii Ming i dacie się zastraszyć?
Wasza Wysokość, spotkam się z nimi,
żeby ich wysłuchać.
Dobrze.
W takim tempie będziemy oddawać w daninie córki.
Jako państwo zależne
jesteśmy nic nieważnym organem.
Jaki ma pan plan?
Prawda to, że wracacie do domu?
Tak.
Nadużyłem gościnności.
Potrzebujemy cię.
Naprawdę chcesz odejść?
Co wiesz o gangu Hwangbang?
To handlarze niewolników, którzy sprzedają jeńców.
Tylko z nazwy.
Oni są katami.
Chodzą pogłoski,
że ich szef jest w stolicy, tylko po co?
Połowa dworu nienawidzi Quingów, a druga - Mingów.
Zachowaj te uwagi na posiedzenie rady.
Nie potrafię go rozgryźć.
Zapewne obwinia siebie za stan naszego kraju.
To daremne.
Jeszcze się zaangażuje.
Każdy żołnierz pragnie jednego -
pojedynku z silniejszym od siebie.
Chodź!
Przyjemnie, prawda?
Po inwazji wielu tu cudzoziemców.
Zapraszam.
Okaż łaskę krajanowi.
A kto dla mnie będzie łaskawy?
Wykupiłem ich od Hwangbangu, przewiozłem, nakarmiłem
- i dałem dach. - Rozumiem to,
ale nie wolno tak nagle podnosić ceny.
Mamo!
Nie płacz, zostaniesz z tatą.
To nie my podnieśliśmy ceny.
Idź lepiej nazbierać.
Dranie zarabiają na pośrednictwie.
Wypuścimy twoją żonę, jak oddasz nam córkę.
Błagam!
Pan czeka.
Życie ci niemiłe?
Przepraszam.
Jeszcze jeden taki numer
i cię zetnę.
Jedziemy.
Błagam, wypuśćcie moją...
Tato!
Nie będzie mnie dotykał.
Palanty!
To nie nasza sprawa.
Co to za zamieszanie?
Z koni i mówić, kim jesteście.
Jesteśmy wysłannikami Qingów.
Myślicie, że możecie nas aresztować?
Chodźcie i spróbujcie.
Idziemy.
Ojcze!
Wracajmy.
Nie rozumiem joseońskiej arystokracji.
Trzymają się Mingów, którzy ledwo zipią.
Nie rozumie zachowania arystokracji.
Kiedy choruje rodzic,
dziecko nie powinno go opuszczać.
Chory rodzic
może wprowadzić dziecko do grobu.
Jeśli dziecko umiera pierwsze, to wszystko było na marne.
Oto kuzyn cesarza,
przywódca Hwangbangu, lord Kurutai.
To szef gangu Hwangbang.
Wiele o tobie słyszałem.
Twoja umiejętność posługiwania się naszym językiem to dar.
Wcale nie. Jeden z moich ludzi ma matkę z Joseonu.
Słyszałem, że na takich jak on spoglądacie tu z pogardą.
Tłumacz będzie już zbędny.
Naucz się języka Qing.
W końcu będziemy się często widywać.
Oni nawet nie umieją
herbaty dobrze zaparzyć.
Wiesz, jak się szkoli dzikie psy?
Nie sprowadzamy do domów dzikich psów.
Mimo to powiem.
Trzeba związać samca alfa
i zabić jego młode, jedno po drugim.
Będzie ujadał jak szalony, ale w końcu zacznie machać ogonem.
Mimo upadku arystokracji trzeba zachować przyzwoitość.
To musi być ten fechmistrz,
o którym tyle słyszałem.
Przepraszam za swoje zachowanie.
Może zmienimy nastrój
i stoczymy mały sparing?
Walcz, ale nie szarżuj.
Moi ludzie są w pogotowiu.
Mówi się, że jest nieokiełznany, dlatego się pilnuj.
Twój miecz to bardziej ozdoba.
Dość!
Faktycznie jesteś mistrzem fechtunku.
Dziękuję za pokaz umiejętności.
Najlepszy fechmistrz Joseonu?
Prawie odciąłem mu głowę.
Tak ci się wydaje?
A co, mogłem przegrać?
Tego się nie dowiemy.
Chodź.
Mnich cię okłamał.
To on jest moim dłużnikiem, nie na odwrót.
Jak to?
Przecież twierdził, że...
Co za drań.
Nawet gdybym była mu coś dłużna,
nie dostalibyście tego zioła
bez koneksji.
Poza tym jego cena jest wysoka.
Trudno.
Idziemy.
Nie prosimy o jałmużnę.
Przyniosłam nasze najlepsze skóry.
Są sporo warte.
Kilka skór nie wystarczy.
Ale chętnie ci za nie zapłacimy.
Nie!
Nie jesteśmy żebrakami.
Tata mówi, że życzliwość też kosztuje.
Chodźmy.
Już tu są.
Ojcze.
Czy to nie ci bandyci z wioski?
Chodź.
Jestem zaszczycona twoją obecnością.
Polityka jest dla biurokratów.
Ja jestem zwykłym handlarzem, lubującym się w sztuce.
W Joseonie mamy jej pod dostatkiem.
Wspaniały aromat.
Chciałabyś pracować dla mnie?
Zarabiałabyś na odsprzedawaniu moich niewolników.
Dziękuję za tę hojną ofertę,
ale nie mam odwagi, by handlować ludźmi.
A czy prostytucja to nie pochodna handlu?
To...
placówka handlowa, nie burdel.
Kobiety są lepsze od mężczyzn.
Podobno znasz się na sztyletach i potrafisz nimi walczyć.
Mogę je obejrzeć?
To tylko sztuczka zapewniająca bezpieczeństwo.
Proszę odpocząć. Było mi miło.
- Jest jak ten wariat od miecza. - Tak samo dobry?
W nic się z nimi nie wdawaj.
Uwierzyłam temu mnichowi jak jakaś idiotka.
Skąd ją masz?
Smacznego!
- Ile płacę? - Już pan jedzie? 4 monety.
Proszę pani!
Tae-ok! To ty?
Jak się pani miewa?
Ledwo przędę, jak zawsze.
No proszę, proszę.
Ale wyrosłaś!
Może to dzięki temu, że karmiłam cię piersią.
Na pewno złamiesz wiele serc.
Kopę lat.
Zobojętniały jak zawsze.
On nie okazuje emocji. Co pani w nim widzi?
Nie każdy facet musi być wygadany.
On swoją nieśmiałość nadrabia przyrodzenie...
Co to jest przyrodzenie?
Nieważne.
Pewnie jesteś zmęczona. Przyniosę coś do jedzenia.
Dobrze.
Jak cudownie!
Młoda dziewczyna?
Do opieki nad moją schorowaną matką.
Nic ponad to.
Mam idealną kandydatkę.
Liczę również na dyskrecję.
Oczywiście, Wasza Wysokość.
Proszę.
Dziękuję.
Fechmistrz nie powinien...
trzymać wiadra z ryżem.
Pracuj dla mnie,
a otrzymasz pozycję na dworze Qingów.
Fechmistrz najbardziej błyszczy,
kiedy służy panu,
który zna jego wartość.
Zgodzisz się?
Zrezygnowałem z urzędu publicznego i nie zamierzam wracać.
Zawsze dostaję to, czego pragnę.
Jedno moje słowo
i niewolnicy zostaną uwolnieni.
Słyszałem, że wyciągnąłeś miecz
przeciw swemu królowi.
Gdybyś to zrobił przeciw mnie,
wiesz, co by się stało z Joseonem?
Sprowadzić go z powrotem?
Nie.
Kiedy wieje wiatr,
żegluga jest przyjemniejsza.
Już wstałaś?
Ojciec gdzieś wyszedł?
Z samego rana.
On nie zna tych terenów.
Bez ciebie daleko nie zajdzie.
Poczekaj, niedługo wróci.
Tutaj jesteście.
Skąd pani wiedziała?
Wczoraj mnie pani zbyła.
Nie oburzaj się.
Uśmiechnął się do ciebie sam Budda.
Naprawdę?
Jeśli się nią zajmę, to dostanę te zioła?
Obiecuję.
Poradzisz sobie?
Zrobię wszystko, żeby je dostać!
Ale mój ojciec...
Spokojnie. Znajdę mu zakwaterowanie, dopóki nie wyleczy wzroku.
Dziękuję, tak bardzo wam dziękuję!
Gdzie zamieszka mój ojciec?
Mieszka w górach z prawie ślepym ojcem.
Chciałbym ją adoptować
i jej pomóc.
Jakbym patrzył na ducha.
Miałeś ten wyraz twarzy, kiedy zniknąłeś,
masz też go po powrocie.
Córka pewnie już wyrosła.
Jest dla mnie droga.
Żyjemy sobie
na spokojnie.
Tym lepiej.
Nawet jeśli chcesz unikać świata,
to czy on na to pozwoli?
Jego zawodzenie dotrze i do twych uszu.
Przepraszam.
Gdzie moja córka?
Przyszła po nią ta handlarka.
To chyba oznacza coś dobrego.
- Co powiesz ojcu? - Że wyleczymy mu wzrok,
a ja przez chwilę będę przybraną córką szlachcica.
Zgodzi się.
Rozłąka z dzieckiem zasmuciłaby każdego rodzica.
Rodzice także dużo wybaczają.
Bez obaw.
O rety, to straszne...
Rozbierać się!
Dokąd to?
Wyjść.
Co tu się dzieje?
Odpoczywamy, jak nam radziłaś.
O taką wulgarność chodziło waszemu dowódcy?
Nazywasz mojego dowódcę wulgarnym?
Wasza szermierka jest żałosna.
Pokażę ci, co potrafi prawdziwy mężczyzna.
Tak się nie traktuje kobiet!
Nic pani nie jest?
Jak śmiesz?
A ty to kto?
Ta dziewczynka przyszła po zioła dla swojego ojca.
To tylko dziecko.
Wybacz jej.
Że co?
Na kolana i błagaj, żebym jej wybaczył.
Wtedy się zastanowię.
- Ejże! - Nie wtrącaj się.
Dobrze.
Tato...
Pozwolę ci odejść.
Ale córkę odeślę,
kiedy już odbiorę jej dziewictwo.
Potrafi walczyć.
Huasam!
Puszczać mnie!
Dość!
Wystarczy.
Odejdę, więc możesz schować miecz.
Pilnuj tego.
Przepraszam.
Nie obchodzi mnie...
jak się urodziłam ani dlaczego żyjemy w ukryciu.
Wychowałeś mnie i karmiłeś. Jesteś moim ojcem.
Nie przepraszaj.
Zdobędę te zioła.
Jak?
Muszę opiekować się starszą panią, udając przybraną córkę szlachcica.
Mam wyleczyć wzrok... sprzedając ciebie?
Co wtedy zobaczę?
Chodźmy spać.
Jutro wrócimy do domu.
Nie przyszło ci na myśl,
że chcę się ładnie ubierać i żyć w pięknym domu?
Żadna ze mnie księżniczka...
ale chciałabym zaznać wygód.
Podjęłam decyzję.
Wracaj sam.
Ponoć lord Jung nas opuścił. Może też powinniśmy odejść?
A jeśli król każe wydać im nasze córki?
Wysłałem list do króla.
Zaczekajmy na odpowiedź.
Udam się po twoją przyrodnią córkę.
Zaczynam się niepokoić.
Uważaj, co mówisz.
Ta burza może szybko minąć.
Joseon się nie zmieni,
nawet jeśli zrobi to cały świat.
Czy to prawda,
że rozkazałeś generałom poddać się na polu walki?
Pytasz jako żołnierz?
Pytam jako twój wasal, Wasza Wysokość.
Żaden kodeks nie jest ważniejszy od życia moich ludzi.
Nawet królewski.
Proszę pani.
Proszę...
dbać o mojego tatę.
Oczywiście.
Nie martw się.
Żyj pełnią życia.
Dobrze?
„Pamiętajcie o naszym upokorzeniu
i słuchajcie zawodzenia waszych ludzi.
Zabijcie najeźdźców i naprawcie krzywdy...”
Dość.
Chodził o lasce?
Tak.
A ty się przyglądałeś?
Ale...
Nie mam wytłumaczenia.
Ciekawe.
Bardzo ciekawe.
Nie możesz jej trzymać całe życie w górach.
Cała ta sytuacja wyjdzie jej na dobre.
Będę tu zachodził.
Nie lepiej iść zajrzeć do Tae-ok?
Poczułbyś się lepiej!
Cieszyli się z odzyskania córki,
ale ludzie zaczęli wyzywać ją od dziwek i powiesiła się wraz z matką.
Biedne dziewczę...
Tae-ok.
Kiedy będziesz gotowa, idź do naszego domu.
Dobrze, ojcze.
- Spakowaliście rzeczy Sook-yi? - Tak, panie.
Wyruszymy, jak tylko...
„Zabijcie najeźdźców”.
Przeczytałem twój list do króla.
Panie!
Myślisz...
że tak zmienisz moje zdanie?
Zobaczymy, jak długo wytrzymasz.
Zginiesz jako pierwsza. Podziękuj ojcu.
To córka tego, co walczył laską.
Szlachcic ocali tylko własną córkę?
To zbyt okrutne.
Nie jesteś dzikim psem, tylko szczurem.
Przestań!
Dobrze, że tu jesteś.
Chcą skrzywdzić moją rodzinę.
Powstrzymaj ich!
Nie jestem na ciebie zły, panie.
Zaślepiał mnie kodeks.
O czym ty mówisz?
Nie poprowadziłem rebelii przez to, co powiedziałeś.
Wiesz dobrze, że działałem dla dobra narodu!
Raczej dla własnej korzyści.
Wyłaź!
Gdzie on jest? Gadaj!
Sukinsyn.
Giń!
Jak... śmiesz?
Gdzie
moja córka?
Zaprowadziłam ją do lorda Lee, bo chciał mieć przybraną córkę.
Powiedziałaś...
„lord Lee”?
Byłam nieostrożna.
Pomogę ci.
Ukryj się gdzieś.
Gdzie tutaj zbierają się szermierze?
Zazwyczaj w burdelu.
Postąpiłeś lekkomyślnie.
To może mieć...
Zabrali moją córkę! Moje jedyne dziecko!
Muszę wysłać za nimi królewską gwardię!
Wasza Wysokość,
przybyli lord Lee i gubernator.
Niech wejdą.
Witam, lordzie Lee.
Rozmawialiśmy o rozmieszczeniu przy granicy armii Qing.
Dołączcie do nas.
Kogo szukają handlarze niewolników?
Prędzej znajdziesz piśmiennego wieśniaka,
niż faceta używającego laski jak miecza.
Powiemy, że go nie znaleźliśmy.
Co to miało być?
Kim jesteś?
Robiłem tylko to, co kazali handlarze niewolników,
ale nie znalazłem cię,
więc wydałem im karczmarza.
- Gdzie są? - Za mostem.
Tam mają obóz.
Przepraszam, nie zabijaj mnie.
Mogę dać ci pieniądze.
Patrz uważnie.
Każdego, kto spróbuje cię ratować,
czeka ten sam los.
Pijcie!
Pomocy! Pomóż mojemu mężowi!
Proszę, pomóż.
Mam tego dość.
Trzeba ich porządnie wybatożyć.
Mieliście siedzieć...
Chcesz kogoś uratować?
- To twój szczęśliwy dzień. - Wywal go i wracaj!
Jedzcie śmiało, zaraz przyjdę.
Zadałem ci pytanie...
Zostawcie mnie, dranie!
Ratuj!
Czego?
Dwie godziny temu jeszcze tu była,
ale zabrali wszystkie młode dziewczyny.
Ona jest taka delikatna...
Skarbie, otwórz oczy!
Córka czeka na nas w domu.
Proszę, otwórz oczy.
Wracajmy już do domu!
Musisz po kryjomu uprowadzić córkę lorda.
Przepraszam,
ale rozkazano nam nie zbliżać się do Qingów.
Jeśli problem się rozrośnie...
Zrób to dyskretnie, to nie będzie problemu.
Pomóż mi, a zapewnię ci
świetlaną przyszłość.
- Niech nasi ludzie będą w gotowości. - Tak jest.
Zbyt duży nacisk może spowodować kłopoty.
Mieszasz się do moich spraw?
Ależ skąd...
Jestem tu, by was nauczyć
jak się uprawia politykę.
Proszę wybaczyć.
Rozdeptując szkodnika,
trzeba się upewnić,
że nie będzie wierzgał.
Zapamiętam to.
Gdzie Huasam?
Nie wrócił z placówki handlowej.
Pewnie bawi się jak dzik w błocie.
Wypływamy jutro, kiedy wszyscy wrócą.
- Zabrać je na statek. - Tak jest.
Zacznę od negocjacji,
ale cały czas bądźcie w gotowości.
Tak jest.
Będziemy pośród wysłanników Qing. Nie działajcie pochopnie.
Jesteśmy żołnierzami Joseonu.
Obędzie się bez problemów, jeśli zawrócicie...
Joseońskie trepy za dużo kłapią jadaczką.
Do ataku!
Gdybyś dał się oswoić, zachowałbyś głowę.
Przyniosłeś broń na spotkanie z cesarskimi wysłannikami.
Wasz król nie będzie mógł tego podważyć.
Błagam...
wypuść moją córkę.
Ruszać się!
Cel! Pal!
Jak to możliwe?
To ty...
broniłeś króla Gwanghae.
Pomóż mi, proszę.
Zabrali moje dziecko.
Proszę!
Przeżyj
i chroń ten naród,
który zmieniłeś.
Zrobię, co zechcesz, tylko ją uratuj.
Proszę, uratuj moją córkę!
Biedaczka dorastała bez matki.
Proszę!
Tato.
Tae-ok...
Jesteś stanowczy.
Tylko ty zostałeś.
Zaatakował nas ten z laską.
To ten dzieciak, co uciekł. Pamiętasz?
Skończ ten relaks i się przygotuj.
Opuszczając gardę...
Mów dalej.
Przepraszam, chodziło mi o to...
A więc zginiesz
przez swój język.
Muszę pierwszy zaatakować.
Przyprowadź córkę.
Dobrze.
Nie ma potrzeby.
On będzie cię szukał.
Znasz go?
Uratowałam twój wzrok, ale i tak musisz być ostrożny.
Odwdzięczę ci się.
Wciąż możesz oślepnąć.
Czy tak właśnie wygląda
służba żołnierza?
Gdybyś wyciągnął miecz przeciw mnie,
wiesz, co by się stało
z Joseonem?
Jedź na wybrzeże.
Cumuje tam statek Hwangbangu.
Wycofaj się.
Tyle mówiłeś o kodeksie, i co?
Próbowałem ocalić kraj przed cierpieniem.
Dla mnie liczy się tylko córka.
Myślisz, że zdołasz mnie pokonać z tak słabym wzrokiem?
Miecz jest prosty w użyciu.
W porządku.
Twój król doceniał twoje zdolności.
Niesamowite.
Nawet z tak słabym wzrokiem...
Porażka równa jest śmierci.
Chodź ze mną.
Jeśli wygrasz,
uwolnię twoją córkę.
Tato.
No chodź!
Tato...
Ty tchórzu.
Sam chciałeś walczyć. Nie wiń mnie za swoją śmierć.
Jesteś...
prawdziwym...
Stać!
Tato.
Tae-ok...
Tato.
Tae-ok.
Spokojnie.
Już dobrze.
Chodźmy.
Wracajmy do domu.
Co sądzisz o tym chłopaku? Nada się?
Jest równie szybki, co lekkomyślny. Ponadto brak mu formy.
Ale ma za to wrodzony dar.
Zapamiętaj.
Od dziś jesteś żołnierzem Jej Wysokości.
Tae-ok.
Na pewno dobrze idziemy?
Oczywiście, że tak. Chodź.
Odpowiada mi życie w lesie. Dlaczego chcesz stąd odejść?
Chciałbym zobaczyć, jaki jest świat.
Tekst polski - Altair87 Korekta - moonshine
facebook.pl/AzjaFilm
facebook.pl/GrupaHatak
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.