All language subtitles for Invisible Life 2019 PORTUGUESE ENSUBBED 720p WEBRip x265-InSaNe_pl

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
nl Dutch
en English Download
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish Download
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

Zareklamuj swój produkt lub firmę. Skontaktuj się z www.OpenSubtitles.org

Eurídice, chodź. Będzie padać.

Eurídice!

Guida, zaczekaj!

Eurídice!

Gdzie jesteś?

Tu, na górze.

Guida!

Eurídice!

Guida, gdzie jesteś?

Powiedziałaś: "Eurídice, proszę!".

A ja ci pomogłam.

- Guida! - Czemu to zrobiłam?

Miałaś najgorsze pomysły na świecie.

Guida!

Stwierdziłam: "Ślicznie ci w tej sukience".

Eurídice!

Powinnam była wziąć nożyczki i pociąć ją na kawałki,

zamknąć cię w pokoju

i połknąć klucz.

NIEWIDOCZNE ŻYCIE SIÓSTR GUSMÃO

Dziewczynki!

Eurídice!

Guido!

Ale ciężkie!

Pomóż mi.

Pan Feliciano Campelo dzisiaj przyjdzie.

Dzisiaj?

Twój ojciec nie widział problemu.

Musimy wypolerować sztućce, ugotować i posprzątać.

Antonieta mnie zabije, jeśli nie będę na jej urodzinach.

Naprawdę?

To ja cię zabiję, jeśli mi nie pomożesz. Bierz się do pracy.

Raz, dwa, trzy... Eurídice!

Nie mogę zatrzymać palców.

Masz osiemnaście lat, nie pięć.

Nie będę cię więcej kryła.

I tak trudno przekonać tatę.

Pomóż mi, a namówię go,

żeby wysłał cię na przesłuchanie do Konserwatorium Wiedeńskiego.

Jeśli się nie zgodzi, podrobię jego podpis i zgodę.

Nie zrobię tego.

Proszę.

Jorgos mnie kocha.

Naprawdę.

Na zawsze.

Na zawsze?

On ciągle podróżuje.

To jego praca.

Mówi po portugalsku?

Mało rozmawiamy.

- Uczę się greckich słów. - Jakich?

Jest słodki.

Ciągle myli mu się moje imię.

Mówi: Güi-da. Albo Guilda.

Myli mu się.

Zabrał mnie do łazienki.

Mówiłam ci?

Nie.

Włożył sobie moją rękę...

do spodni.

Miał bardzo twardego.

Guida...

- Oddałaś mu się? - Skąd.

Dopiero po ślubie!

Potem zrobił coś, czego się nie spodziewałam.

Co?

Polizał mnie...

tutaj.

Ależ gorąco mi się zrobiło!

Dlaczego nie jesteście gotowe?

- Rozmawiałyśmy. - To nie pora na pogawędki.

Ubierzcie się. Szybko!

Nie zrozumiałam żartu.

Chyba stracił pan akcent.

Chleb jest nieziemski.

- Przypomina ten mojej matki. - Ma sekret.

- Jaki? Powiedz. - Mąka.

Odkąd zacząłem używać pańskiej, nasze zamówienia wzrosły.

Moja mąka jest naprawdę cudowna.

Cudowna...

Czy pańscy synowie też pracują w magazynie?

Najstarszy, tak. Jest już żonaty.

Najmłodszy, Antenor,

będzie urzędnikiem.

- Zjedzmy kolację. - Chodźmy.

Zapraszam.

Eurídice, pomóż.

Mam nadzieję, że będzie smakowało.

- Na pewno. - Tatku...

Źle się czuję. Chyba nie zjem kolacji.

Przecież mamy gościa.

Nie usiądziesz przy stole?

Naprawdę źle się czuję.

Nie ma sprawy. Najwyżej zjem jej porcję.

Ależ pan zabawny!

Sprawdź, czy czeka pod oknem.

Jest?

Nie wracaj późno.

Jest czy nie?

Obiecuję, że się odwdzięczę.

- To kolczyki babci! - Wiem.

Skoro tak się lubicie, dlaczego nie przedstawisz go tacie?

Wytłumacz to Jorgosowi.

Co?

Że jestem córką ignoranta z ubiegłego wieku?

Aleś ty niemiła.

Nie mów tak o tacie.

Nie może się domyślić, że wyszłam.

O pierwszej wymknij się z domu i wpuść mnie.

O pierwszej w nocy?

Muszę tak długo czuwać?

Następnym razem cię zabiorę.

Pięknie mi w tej sukience.

Tak się denerwuję!

Aż mnie ściska!

Idź do nich i zagraj na pianinie.

- No idź! - Nie.

Spójrz na mnie.

Proszę. Idź!

Pięknie wyglądasz.

Szkoda, że jesteś taka niska.

Idź!

Przepraszam za spóźnienie.

- Jesteś tak piękna. - Kalispera .

Taxi!

"Drogi ojcze. Przecinek.

Piszę do ciebie ze statku Liberty. Przecinek.

Płynę do Grecji. Kropka.

Jestem szczęśliwa z Jorgosem".

Daj mi to!

Jorgos?

Kim jest ten cały Jorgos?

Jakiś włóczęga?

"Polubisz go, kiedy go poznasz".

Jorgos.

Grecja!

Zostaw!

Jorgos!

"Drogi ojcze,

piszę do ciebie ze statku Liberty,

płynę do Grecji.

Mam nadzieję, że się ucieszysz,

bo pierwszy postój będzie w Twojej ojczyźnie.

Jestem szczęśliwa z Jorgosem.

Polubisz go, kiedy go poznasz.

To dobry człowiek.

Pobierzemy się w Atenach i wrócimy do Brazylii.

Nie bądź na mnie zły.

Noszę waszą trójkę w moim sercu.

Uściski od córki i siostry, która nieskończenie was kocha,

tak jak nieskończony jest ocean.

Guida".

Nie spuszczaj.

Też się wysikam.

Denerwujesz się?

Zélia!

- Dicinha! - Antenorze, idę.

Okropnie się guzdrzesz.

Wszyscy czekają.

Widziałaś kiedyś nagiego mężczyznę?

- Nie. - Nigdy?

Nawet ojca?

Nie.

A czułaś kiedyś...

twardego członka Antenora?

Nie.

Odpręż się.

Na początku trochę boli.

Zamknij oczy i myśl o czymś innym.

Przy odrobinie szczęścia,

dasz panu Felicianowi wnuka, o którym tak marzy.

Nie.

Nie chcę teraz dziecka.

Startuję do Konserwatorium Wiedeńskiego.

Konserwatorium?

To szkoła muzyczna w Wiedniu, w Austrii.

W takim razie każ Antenorowi szybko wychodzić.

Albo róbcie to od tyłu.

Masz doświadczenie.

W nieudanych próbach zajścia w ciążę.

Mam...

schrzanioną macicę.

Odrobina lakieru...

Więcej.

Jesteś zdenerwowana?

Martwisz się, że twoja siostra uciekła...

z marynarzem?

Nie uciekła,

- tylko podróżuje. - I kiedy wraca?

Wznieśmy toast!

Gorzko, gorzko!

Uwaga na suknię!

Co to?

Poppers.

Źle się czuję.

- Pomóc ci? - Nie.

- Co za wstyd! - Nie szkodzi.

- Nie zniszczcie! - Wszystko dobrze.

Przepuśćcie panią Anę.

Postaw z tyłu.

"Ocean Atlantycki,

14 października 1951 r.

Droga Eurídice,

jestem szczęśliwa i spełniona.

Jednak nie ułożyło się tak, jak marzyłam.

Jorgos to drań.

Ciekawe, ile kobiet na niego czeka?

Ile pragnie go tak, jak ja kiedyś?

Ile dzieci począł?

Rodzeństwa dziecka, którego się spodziewam.

Nie szkodzi.

Nie chcę tracić ani sekundy na wspominanie go.

Wracam do domu.

Nie mogę się doczekać, kiedy znów cię uściskam".

Chwileczkę.

Idę!

Ależ tu gorąco!

Wróciłam do piekła.

Gdzie pianino?

Córeczko!

Tak bardzo tęskniłam!

Gdzie Eurídice?

A gdzie twój mąż?

- Tata jest w domu? - Guida!

Tato!

Tato!

Wróciłam!

No proszę! Świeciło słońce, a teraz pada!

Co to ma znaczyć?

Mów.

Popełniłam błąd.

Kiedy się zorientowałam, było za późno.

Z Jorgosem nie wyszło.

Dlatego wróciłam.

Bękart.

Wnuk bękart

i córka niewdzięcznica.

"Poniosło cię"!

Poniosło!

Śmierdzisz jak marynarz. Jak ten drań!

Dziwka!

- Dość! - Milcz!

Nie wtrącaj się.

- Włóż buty. - Nie!

- Wynoś się stąd! - Nie mów tak do Guidy!

Gdzie Eurídice?

Twoja siostra umarła.

Ze wstydu.

- Gdzie ona jest? - Już tu nie mieszka.

- Chcę z nią pomówić. - Wyjechała.

Jest w Europie.

W Europie?

W Austrii.

Co?

W Austrii?

Uczy się grać w wymarzonej szkole.

Gra na fortepianie.

Podaj...

Podaj mi jej adres.

Nie.

Zapomnij o Eurídice,

tak jak ona zapomniała o tobie.

Nie masz siostry, matki...

ani ojca.

Tak traktujesz kobietę w ciąży?

Nie jesteś już moją córką.

Nie mam gdzie się podziać.

Nie mam dokąd pójść!

Wyjdź tylnymi drzwiami.

Uciekłaś przez nie i przez nie znikniesz.

Jeśli stąd odejdę,

więcej mnie nie zobaczycie.

Ano Margarido!

Jeśli za nią pójdziesz, więcej nie wracaj!

Nasza Guida umarła.

Eurídice nie może się nigdy dowiedzieć,

że tu była.

Dlaczego ją okłamałeś?

Wiedeń?

- Chciałeś, żebym grała. - Graj.

Nie na pianinie.

Nie tu.

Nie na pianinie.

Przejdźmy na sofę.

Tak dobrze.

Nie!

Nie dochodź we mnie!

Przepraszam, Dicinho.

Przepraszam.

W porządku?

Przyj.

- Przenosimy ją? - Tak.

"Rio de Janeiro.

21 grudnia 1951 r.

Kochana siostro.

Wczoraj urodził się mój syn.

To silne dziecko z czerwonymi dziąsłami.

Okropnie płakał.

Ja też.

Popatrzyliśmy sobie w oczy,

ale nie mogłam tego znieść.

Nie mogłam tam zostać.

Nie chciałam.

Wyszłam".

Już wróciłaś?

Dlaczego nie spędziłaś nocy na oddziale?

Zjadłabyś coś.

Guida! Co urodziłaś?

Chłopca.

Szczęściarz.

"Dużo o tobie myślę.

O twoim życiu w Wiedniu,

zajęciach w konserwatorium, o twoim domu.

Z okna obok pianina widzisz, jak sypie śnieg.

Odkąd odeszłam, nauczyłam się wielu rzeczy.

Odkryłam, co znaczy bycie samotną kobietą

Wczoraj miałam ciężki dzień,

ale nie chcę o tym mówić.

Muszę zapomnieć o błędach przeszłości.

Pójdę nową drogą, która zaprowadzi mnie do ciebie.

Jesteśmy bardzo młode.

Mamy przed sobą całe życie razem.

P.S.

Mamo, jeśli czytasz ten, list,

proszę, wyślij go do Wiednia.

Rozumiem, że ojciec mi nie wybaczy,

ale proszę,

nie odsuwajcie ode mnie Eurídice.

Guida".

- Gdzie zostawisz dziecko? - U Filomeny.

Tylko na nią mogę liczyć.

A co z tobą?

- Prawie nie spałaś. - Ulżyło mi.

Pozbyłam się ciężaru.

Nie wiem, jak możesz wychowywać dziecko w tej biedzie.

Szczerze? Też nie wiem.

Ależ ono płakało!

- Niech Bóg ci zapłaci. - 120 cruzeiro.

Jestem spłukana.

Kiedy wrócę, oddam ci resztę.

Nie.

Dziecko płacze, a ty chcesz się zmyć i nie zapłacić.

Na miłość boską!

Zostawiasz płaczące dziecko!

Ja zapłacę.

120 i wszyscy będą szczęśliwi.

Przepraszam.

Jesteś sama?

Powiedzmy.

Mogę cię zaprosić do tańca?

Poszukamy spokojniejszego miejsca?

Co ty sobie wyobrażasz?

Odbiło ci?

Tego tylko brakowało.

Daj mi piwo.

Zdrowie.

- Jak masz na imię? - Guida.

Ładnie!

Zgubiłaś kolczyk, skarbie?

Przepraszam.

To mleko?

Spokojnie.

Mleko ci przeciekło?

Masz wyrzuty sumienia.

Wejdź. Siadaj.

Na początku boli. Potem się przyzwyczajasz.

Niech Bóg broni!

- Długo karmiłaś? - Po co ci znać moje życie?

Nigdy nie miałam dzieci.

Wybrałam piersi.

A ty... z takimi piersiami...

kiedy rodziłaś?

Wczoraj.

Gdzie dziecko?

Oddałam w prezencie szpitalowi.

Nie wychowałabym go sama.

Ojciec mnie wyrzucił,

kiedy zobaczył mnie z brzuchem i bez męża.

Idź już bez brzucha.

Dzieci zmiękczają serca.

Nie wrócę tam.

A co z matką?

Nie masz jej?

Jest cieniem mojego ojca.

Więc wysrałaś płód i poszłaś na imprezę.

Wiele w życiu widziałam, ale czegoś takiego nigdy.

Podobasz mi się.

Przepraszam.

Przyszłam po syna...

ale nie pamiętam, jak wygląda.

- Proszę wyjść. - Pamięta mnie pani?

Bardzo panią proszę.

Bardzo panią proszę.

Proszę wyjść.

To europejskie pieniądze.

Są wiele warte.

Proszę mi pomóc!

Widział pan "Piotrusia Pana"?

Dlaczego ci przyszedł do głowy?

Była premiera w kinie.

Chciałam pójść.

Masz miękką szyjkę.

To źle?

Jesteś w ciąży.

Niemożliwe.

Od ślubu bardzo pilnuję kalendarzyka.

Od dwóch miesięcy nie miesiączkujesz.

Gdybyś nie była w ciąży, miałabyś poważny problem.

Za siedem miesięcy mam przesłuchanie do konserwatorium!

Przepiszę ci żelazo,

lek antybakteryjny i sulfametoksazol.

Oprócz tego będziemy badać ciśnienie,

żeby nie skoczyło ci podczas porodu.

Zalecam dużo odpoczynku.

Unikaj stosunków z mężem w ostatnich dwóch miesiącach ciąży,

aby nie doszło do infekcji.

Zélio!

Tak?

Zélio!

Co się stało?

Możesz przyjść?

Daj!

- Chcesz soku? - Dziękuję.

Co tam?

Coś z mamą?

Wiem, jak to jest.

Swoją straciłam, kiedy byłam bardzo młoda.

Mam zgagę.

Napij się mleka.

Jestem w ciąży.

Cudownie!

Mogę cię uściskać?

Wspaniała wiadomość!

Pan Feliciano będzie przeszczęśliwy.

Pani Ana też.

Nie mogę być teraz w ciąży.

I co? Wypijesz napar z chininy?

To grzech.

Bóg by cię pokarał.

To zbrodnia.

Nikt nie musi wiedzieć.

Znam pewną osobę.

Dobry wieczór.

Mówi Eurídice Gusmão Campelo.

Pan Alberto Macedo Gomes de Paula?

Widziałam pańskie ogłoszenie.

Właśnie.

Odnajduje pan zaginionych?

Długo tam stałeś?

Nie masz mi nic do powiedzenia?

Po pracy wpadłem do twoich rodziców.

Ojciec chciał ze mną rozmawiać.

Potrzebuje pomocy z rachunkami.

Denerwuje się i martwi.

Myśli, że nie uda mu się zapłacić za leczenie twojej matki.

- Nie możemy im pomóc? - Po to tam poszedłem.

Sprawdzałem, co da się zrobić.

Twój ojciec nie umiał mi wyjaśnić.

Zadzwoniłem do doktora Osvalda.

Jestem zmęczona.

Wiesz, co mi powiedział?

Powiedział:

"Gratulacje!".

Pogratulował mi.

Był zmartwiony.

Podobno nie ucieszyłaś się z wiadomości.

Uznał, że lepiej mi powiedzieć.

Chciałaś mi sprawić niespodziankę?

Dicinho.

Widzisz?

Będzie pięknie!

Guido, gdzie jesteś?

Boję się.

Ty jesteś zakochana,

daleko stąd.

Bardzo daleko.

Zostawiłaś mnie tu samą.

Ja nigdy bym ci tego nie zrobiła.

Spokojnie, profesorze.

Nie mogę się skoncentrować.

To chyba przez upał.

Miałam trudny tydzień.

Mama choruje.

Za kilka miesięcy będę spokojniejsza.

Wtedy przygotujemy utwór na przesłuchanie.

Proszę o cierpliwość.

Tak dobrze się zapowiadałaś...

W lesie ukrywają się Orisze.

Gdzie one są?

"Rio de Janeiro,

21 czerwca 1952 r.

Droga siostro.

Piszę do ciebie z domu Filó.

Stała się kimś ważnym w moim życiu.

Dotrzymuje mi towarzystwa

i pomaga przy Chico.

Dzisiaj są moją rodziną".

Patrzcie, kto przyszedł!

"Mamy tu przedszkole.

Kobiety z dzielnicy mogą pracować dzięki Filó,

która opiekuje się ich dziećmi".

Gdzie mój syn?

"Mam dwie prace.

W soboty sprzątam,

a w pozostałe dni pracuję w stoczni.

Pewnie jesteś bardzo zajęta,

ale jeśli możesz, napisz parę zdań do siostry.

Guida.

P.S.

Mamo, jeśli przypadkiem otwierasz moje listy do Eurídice,

wyślij je do Wiednia".

Powiedziałem szefostwu, że potrzebuję specjalnego lutu.

Mam zniszczone palce.

Mnie też bolą ręce.

Zimne żarcie.

Lepiej nie narzekaj.

Inaczej zastąpią cię inną.

- Mówisz do mnie? - Tak.

Dziękuj Bogu, że masz dobrą pracę.

Poważnie?

Taka kobieta powinna pracować gdzie indziej.

Spójrz na moje dłonie.

Kompletnie zniszczone.

Muszę się wyspać,

inaczej zwariuję.

Biedni ludzie nie mają czasu wariować.

Ale śmierdzę!

Nigdy nie znajdę faceta.

Przestań się użalać.

Ciesz się, że masz robotę.

To już połowa kwoty.

Jeszcze pół i pojadę do siostry.

Do Wiednia?

Zapomnij o niej.

Twój syn bardziej cię potrzebuje.

Stara się pani o paszport dla syna,

ale nie zna pani daty ani trasy?

Zgadza się. Celem jest Wiedeń,

tam mieszka moja siostra.

Nie znam jeszcze daty wyjazdu.

Jak już ustali pani trasę,

będzie pani musiała udać się do konsulatów po wizy.

Wiem, ale najpierw chcę wyrobić paszport.

Ojciec go już ma?

Jadę sama z dzieckiem.

Rozumiem.

Przeglądałem dokumenty. Nie ma opłaty

oraz nigdzie nie widzę zgody ojca.

Jakiej zgody?

Ojciec może ją spisać u notariusza albo tutaj, osobiście.

Problem w tym, że Jorgos nie mieszka...

Nie ma go w Brazylii.

Musimy zaczekać aż wróci.

Bez tego nie wydam paszportu.

Źle się wyraziłam.

Dziecko nie ma ojca.

Jestem samotną matką.

Przykro mi, ale niestety takie są zasady.

Bez zgody ojca niczego nie załatwimy.

Na akcie urodzenia jest tylko moje nazwisko!

To ja wychowuję syna.

Nie mogę indywidualnie rozpatrywać spraw.

"Rio de Janeiro,

4 maja 1954 r.

Droga Eurídice.

W ubiegłym tygodniu chciałam zapukać do naszego domu,

ale nie odważyłam się.

Wciąż czekam na twoje listy.

Boję się, że ty moich nie dostajesz.

Nie widziałyśmy się od ponad dwóch lat.

Nie tracę nadziei, że wrócisz do Brazylii

i pewnego dnia się spotkamy,

w upale, pośrodku zatłoczonej,

hałaśliwej ulicy.

Będę pewnie grubsza, z brudnymi paznokciami.

Ty będziesz wyższa, z oczami tryskającymi muzyką".

Mogę pociągnąć?

Zostań dłużej.

Ogród to koszmar.

Mamo,

muszę umeblować pokój dziecka.

Jeszcze tego nie zrobiłaś?

Nie miałam czasu.

Powoli. Drapie.

Nigdy nie wiadomo, kiedy przyjdzie pora.

Racja.

Tobie spieszyło się na ten świat.

Coś pięknego.

Co z Guidą?

Nie odzywała się?

Ależ tu brudno. Spójrz na te kafelki.

A wanna...

- Ogród przypomina dżunglę. - Pytałam o Guidę.

Nie pamiętam.

Na pewno nie wróciła do Rio?

Wtedy byśmy się spotkały.

Proszę dalej szukać.

Moja mama jest bardzo słaba.

Kiedy ktoś nie chce być odnaleziony, uniemożliwia nam pracę.

- Robi się trudniej. - To nie ten przypadek.

Sprawdzał pan szpitale

- i kostnice? - Oczywiście.

Pytałem w szpitalach, kostnicach i więzieniach.

Jestem byłym policjantem i to dobrym.

Zmęczyłam się. Usiądziemy?

Naturalnie.

Tak tylko spytam, rozważała pani picie piołunu?

Gorzki, ale dobry.

Nie chcę pani wykorzystywać.

Proszę wybaczyć szczerość,

ale chyba powinienem to skończyć.

Zrobiłem wszystko co mogłem.

Jest pan moją ostatnią deską ratunku.

Mój kuzyn zmarł 15 lat temu, ulicę dalej.

Nigdy się nie spotkaliśmy.

Nie uważa pani, że się oszukuje?

Ostrożnie.

Sprzątaczka ucieszyłaby się z tej sukienki.

Później się tym zajmiemy.

Pomaluję pokój na niebiesko.

Na niebiesko?

Masz bardzo wystający brzuch,

to na pewno będzie chłopak.

- Pomalujmy pokój na żółto. - Na niebiesko.

Po co ktoś chciałby mieszkać w Grecji?

Nie rozumiesz, co mówią.

- To ma być zabawne? - Tak.

Ich alfabet mnie śmieszy. Jest tyle innych miejsc...

- Śmieszy cię to? - Zagajałem rozmowę.

Poćwiczę.

Nie miałaś dziś lekcji?

Za miesiąc mam przesłuchanie.

Muszę więcej ćwiczyć.

- Ciężarna w konserwatorium? - W czym problem?

- W czym? - Tak, w czym?!

Powinnaś więcej myśleć o dziecku,

o rodzinie.

A ty całymi dniami rozmyślasz o zmarłej.

Twoja siostra nie żyje!

Tęskniłam za tostami!

Dobry wieczór!

Stolik dla trzech osób.

Mamy komplet.

- Jest dużo wolnych stolików. - Są zarezerwowane.

Zarezerwowane?

- Jak to? - Jest Wigilia.

Chcemy tylko zjeść tosty.

Proszę je zamówić przy barze.

Chcemy wejść.

Stój! To damska ubikacja.

Jestem dzieckiem.

Dobrze.

Potrzymasz mamie torebkę?

Gdzie Chico?

- Gdzie chłopiec? - Jaki chłopiec?

- Ten, który z nami przyszedł. - Gdzie on jest?

- Nie widziałem go. - Był z nami.

- Chcesz zobaczyć akwarium? - Gdzie twoja mama?

- Na zewnątrz. - Mogę pójść?

Tak.

Co to takiego akwarium?

Nie znam tego.

Chico, mówiłam, żebyś nie biegał.

Prosiłem, żeby pani nie wchodziła.

Puść mnie!

Nasze pieniądze są takie same jak innych.

- Pan mnie wyrzuca! - Zmieniłam zdanie. Idziemy.

Boże, co ty wyprawiasz?

Tu się nie wchodzi.

Wdrapała się na akwarium.

- To dorsz? - Smażony.

Dorszy się nie smaży.

Mama na święta podawała dorsze.

Tęsknisz za domem?

Porozmawiaj z ojcem. Czego się boisz?

Idź i zapukaj.

Nie tęsknię za nim.

Nienawidzę go.

Wrócę, kiedy Chico będzie dorosły.

A gdyby tam była twoja siostra?

Gdyby tam była, przytuliłabym ją i nigdy nie puściła.

Gdyby jej na tobie zależało,

dawno by cię odwiedziła.

- Ciociu Filó, włączmy choinkę! - Dobrze.

Znalazłeś włącznik?

Patrz.

Piękna.

Dobrze?

- Wesołych Świąt! - Wesołych Świąt!

Boże...

- Co się stało? - Zrobiło mi się gorąco.

Nelsinho, podaj mi wody.

- Zejdź z fotela. - Nie.

Nie bądź niegrzeczna! Patrz, zła ręka!

Zaraz cię dorwie!

Przestań!

Zabójcza łapa!

Zostaw, ją zła ręko! Nie, nie puszczę jej!

Chcę ją udusić!

Cecilio, chodź do cioci Zélii.

- Chcę zostać z tatusiem! - Nie, chcę do cioci.

Chodź tutaj.

To Dzieciątko.

Mały Jezus.

Śpi sobie.

A tu Matka Święta.

- A gdzie Mikołaj? - Myśli tylko o Mikołaju.

Przyjdzie, kiedy będziesz spała.

Szybciej.

Dicinho, wszyscy czekają.

Musiałam dogotować ziemniaków.

Ślicznie wygląda.

Cicinho, bądź grzeczna.

Siedź spokojnie.

Cudowne. Powinnaś napisać książkę kucharską.

Może nasz tata znajdzie w Portugalii jakiegoś wydawcę.

- Co to ma do rzeczy? - Może kogoś znać.

Chciałbym coś powiedzieć. Kilka słów.

Bardzo wam dziękuję za obecność.

To był trudny rok.

Ale cieszę się, że tu jesteśmy.

Manoel od teraz z nami mieszka.

Cieszę się, że jest pan tutaj.

Dziękuję.

Dicinha,

moja cudowna żona. Dziękuję ci za tę pyszną kolację.

Wspominamy też panią Anę,

która na zawsze pozostanie w naszych modlitwach.

Dziękuję.

Boże, pobłogosław to jedzenie

i zapewnij nam miejsce przy swoim stole.

Dzisiaj i zawsze.

Amen.

Przepraszam. Już podaję.

Kolacja była przepyszna.

Mamy bywała lepsza.

Uczyła się przez wiele lat.

Guida też była świetną kucharką.

Jorgos ma szczęście.

- Pomóc ci? - Nie, odpocznij.

Myślałem,

że pierwsze Święta bez mamy będą smutne,

ale to był miły wieczór.

Bardzo miły.

Dziękuję.

Jeszcze trochę tu posiedzę.

Gdybyś czegoś potrzebował, wołaj.

Szczęśliwego Nowego Roku, Filó!

Dobrze się bawiłaś?

- Szczęśliwego. - Dzień dobry.

Spotykasz się z kimś?

Poznałam faceta.

Widzę.

Był niezły?

Nie.

Zauważyłaś, ile razy to mówisz?

Po co tak się upierasz?

- Próbuję. - Czego?

Staram się dobrze bawić, ale to trudne.

Kto potrzebuje faceta do zabawy?

Kup płyn po goleniu, spryskaj nim dom i baw się dobrze sama.

Znudziło mnie bycie rozrywką innych. Chcę się sama bawić.

- Z nikim już nie sypiasz? - Oczywiście, że nie.

Ostatni klient dał mi ten dom.

Biedak, nie mógł nic zrobić, ale udawałam.

Był cały szczęśliwy.

Tak to jest. Zabawa kosztuje.

Byłaś kiedyś za darmo w cyrku?

- Nudno się samej bawić. - Nieprawda.

"Rio de Janeiro, 2 stycznia 1957 r.

Droga Eurídice,

a może «Drogi pamiętniku»,

tak byłoby uczciwiej.

Szczęśliwego Nowego Roku, siostrzyczko.

Po pięciu latach, w Wigilię widziałam tatę.

Dzisiaj wyraźnie czuję, że nie jestem już częścią tej rodziny.

Mam inną.

To jej powinnam się poświęcić.

Filomena jest moją matką, ojcem i siostrą

Ostatnio źle się czuje.

Próbuje to ukryć, ale wiem, że sprawa jest poważna.

Staram się jej pomóc.

Pomaga jej też Chico

i morfina.

Niestety od dwóch miesięcy Filó z każdym dniem słabnie.

Oddałabym za nią dwie swoje ręce.

Nie wiem, jak jest w Austrii,

czy jesteś uznaną pianistką

i żyjesz na wysokim poziomie.

Ale po tej stronie świata

stworzyłam nową więź z kimś,

kto kocha mnie bezwarunkowo.

Rodzina to nie więzy krwi, tylko miłość".

- Skończył się spirytus. - Weź perfumy.

Guido, zimno mi.

Podnieś rękę.

Spokojnie.

Odpręż się.

Tak jest.

- Mogę? - Tak.

Spokojnie.

Oddychaj.

Właśnie tak.

Pozwól mi odejść.

Już czas.

Potrzebuję pięć ampułek.

Pięć dawek na raz.

Przyprowadź Chica.

Chcę już odejść.

Przyniosę wody.

Odchodzę.

- Cześć, Tonico. - Cześć, Guida.

Co to za fryzura?

Przypominasz...

Filomenie się pogorszyło.

Potrzebuję pięciu ampułek.

To będzie 2800.

Za dużo.

Nie mam tylu pieniędzy.

Kupuję od ciebie od miesięcy. Pomóż mi.

Nie masz wyboru.

Zawieź ją do szpitala.

Widziałeś, żeby jakiś biedak wyszedł z niego żywy? Chodź.

Co to za kolczyk?

Prawdziwy klejnot?

Nie, sztuczny.

Pomóż mi.

- Daj mi pięć. - Zostało mi dokładnie tyle.

Jeśli wymyślisz inny sposób zapłaty,

mogę się zastanowić.

Nie chcesz morfiny?

Pokaż się...

moja papużko!

Palant.

Nie teraz.

Jeszcze wytrzymam.

Dokumenty domu są w szufladzie na brudne ubrania.

Wystarczy, że zmienisz zdjęcie.

Dom będzie twój.

Staniesz się Filomeną Delfiną Saraiva dos Santos.

Jeśli nie przepiszę domu na ciebie, zabiorą go.

Wszystko stracimy.

Chico.

Zatańcz.

Dbaj o niego.

Będzie dobrym człowiekiem.

Eurídice Gusmão Campelo.

Dzień dobry.

Dzień dobry!

Dzień dobry.

- Ale brzydki cień. - Nie podoba ci się?

Nie.

Włożyłaś skarpetki? Chyba nie chodziłaś boso?

Zélia ją podwiozła.

Bawisz się z dziadkiem?

Nie może się nią już opiekować.

Powiedziała mi, gdzie byłaś.

Przekaż ojcu wspaniałe nowiny.

Mów.

Spodziewasz się dziecka?

- Chyba od innego. - Nie żartuj.

Kiedy kobieta zaczyna kłamać, mąż traci do niej zaufanie.

- Wiesz, gdzie była twoja mama? - Nie.

Była na przesłuchaniu.

Oszukała tatę, żeby zagrać na fortepianie.

To jej marzenie.

Nie liczyłam, że mnie przyjmą.

A przyjęli cię?

Chodź tutaj.

Tak!

Zajęłam pierwsze miejsce!

Gratulacje.

Co teraz?

Jaki masz plan?

Co chcesz robić w życiu?

Będziesz zarabiać graniem?

Mam zajmować się domem?

Będę podlewał rośliny, opiekował się małą.

- Przestań! - Tatuś się tobą zajmie.

Zawiążę sobie chustkę na głowie i posprzątam dom.

Nie będę spędzać całego dnia w konserwatorium!

Nie krzycz!

Twój mąż ma rację.

Chodź tu.

Przecież umiesz grać.

Czego chcesz więcej?

Chcesz żyć z muzyki?

Kiedy gram...

znikam.

Więc zniknij.

Idź stąd!

Zniknij!

Skorzystaj i odejdź!

Antenorze.

Ciszej.

Tam jest Cecilia.

Powiedziałaś przy niej, że chcesz zniknąć.

Czego chcesz?

- Siedź w domu. - Mam być kurą domową?

Zélia też siedzi w domu.

Przestań.

Mała patrzy.

Co robisz?

Przestań.

Przestań.

Mężczyzna.

Tak?

Może pan mówić.

Znaleźliście?

Gdzie?

Mówiłem, że znajdzie pani siostrę.

Szkoda, że tutaj.

To nie pomyłka?

Dwa razy wszystko sprawdziłem.

Jak zmarła?

W akcie zgonu widnieje nowotwór trzustki.

Przykro mi.

A co z dzieckiem?

Z jakim dzieckiem?

Nie miała żadnych krewnych.

Z jakim dzieckiem?

Twoja siostra wróciła do domu.

Przyszła do nas, z brzuchem.

Była w ciąży?

Kiedy?

Wróciła z Grecji tuż po waszym ślubie.

Kontaktowała się z wami?

Chciała pieniędzy.

Dałem jej co mogłem i odeszła.

Więcej się nie odezwała?

Twoja matka nigdy się z tym nie pogodziła.

Mama też wiedziała?

Nie mieszaj jej do tego.

Przez cały ten czas była w Rio

i nikt mi nic nie powiedział!

Nie chciałem, żebyś wiedziała, że twoja siostra żyje w grzechu.

- Było mi cię żal. - Żal mnie?

A co z Guidą?

Wstydziłem się jej.

To kłamstwo!

Kłamstwo!

Otwórz ten grób!

Otwieraj! Chcę zobaczyć Guidę!

Kochanie, spokojnie.

Przestań!

Nie bij ojca.

Do diabła z tym!

Robicie mi dokładnie to samo!

Chroniłem naszą rodzinę.

Zabiłeś Guidę!

Do widzenia, pani Filomeno.

W przyszłym tygodniu wrócę z dokumentami.

Dlaczego ten pan nazwał cię Filomeną?

Chodź tu.

Weź prysznic, żebyśmy mogli wyjść.

Daj mi jajka.

Idź!

"29 czerwca 1958 r.

Droga Eudrídice.

A może powinnam zacząć

«Droga pani Ano i panie Manoelu».

Jestem niemal pewna, że te listy nigdy nie opuściły Brazylii.

Czy chociaż je czytacie?

Czy wyrzucacie prosto do kosza?

Piszę po raz ostatni.

Od dzisiaj Ana Margarida Gusmão nie istnieje.

Mam nadzieję, że bez względu na upływ czasu,

ten list dotrze kiedyś do Twoich rąk.

Do rąk zajętych nagrywaniem płyt,

rozdawaniem autografów i graniem przy pełnej widowni.

Umieram ze strachu, że o tobie zapomnę.

Proszę, nie zapomnij o mnie,

twojej siostrze, która tak bardzo cię kocha i podziwia.

Guida".

Wszystko w porządku.

Sytuacja, w której się pani znalazła, jest dość powszechna.

A teraz...

proszę się odprężyć.

Cierpi pani na PMD.

Spokojnie.

To się leczy.

PMD?

Psychoza maniakalno-depresyjna.

Zwykle przepisałbym sekobarbital,

ale wolę uważać, żeby nie zaszkodzić.

To bardzo silny lek.

Co?

Eurídice jest w ciąży?

Mój Boże.

Spokojnie.

Wszystko będzie dobrze.

Musi jedynie odpoczywać.

W takich przypadkach najważniejszy jest spokój.

Zalecam hospitalizację.

Poddam ją terapii snu

i przepiszę niewiele leków.

Trauma minie i wyjdzie stamtąd jak nowa.

Gotowa na ponowne bycie matką.

Mamo, przyjechał meleks.

Pani Eurídice!

Obiad gotowy!

Mamo.

Mamo, twoje lekarstwo.

Lekarstwo.

- Zjemy obiad? - Nie teraz, córeczko.

W takim razie pomogę Luisie.

Luiso, pamiętaj o sałatce.

Mamo, zjedz coś. Obiad gotowy.

Jaki dziś dzień?

Dzień miesiąca?

Tygodnia. Jaki dziś dzień?

Środa.

Nie wiem, czy w środę czy w piątek ojciec zasilał rośliny.

Nie pamiętam.

Chodź, ty pierwsza.

Dziękuję.

- Mamo, zjedz trochę. - Później.

Dom jest smutny bez pana Antenora.

Antenorzinho, wróć do stołu.

Idę.

Komórka?

Dziś już minął tydzień...

odkąd tata...

Wystarczy.

- Dziękuję. - Lu, nałóż mi trochę.

Bardzo dobre, ciociu.

Mamo.

Spójrz na to.

Popatrz.

Pięć koszul, wszystkie takie same.

Patrz, co znalazłem. Nie uwierzysz!

Co to?

Rachunek za forda z '55 roku.

Pokaż.

Śmierdzi. Wyrzuć.

Niczego nie wyrzucaj.

Niczego.

Jeśli to trzymał, musiało być ważne.

Ojciec bał się kłopotów z fiskusem.

Gdzie ja położyłam sprej...?

Babciu!

Sejf taty!

- Znasz kombinację? - Oczywiście.

6-3-51.

Data ślubu rodziców.

Dlaczego on zna hasło, a ja nie?

Też nie znałam.

67 lat małżeństwa.

- Romantycznie. - Co to?

- Listy... - Listy?

Do ciebie, mamo.

Do mnie?

Od kogo?

Guida Gusmão.

- To jakaś krewna? - Guida?

Daj.

Jest więcej. Trzymaj.

Boże!

Synu, spójrz na to.

Spójrz!

Podaj mi okulary.

Trzymaj.

Boże, patrz ile listów.

Są do mnie.

Patrz.

Mój Boże!

"Moja droga siostro,

6 października 1956 r.

Moja droga siostro,

tak bardzo mi cię brakuje.

Chciałabym cofnąć czas

i wrócić do domu, zobaczyć, że na mnie czekasz.

Chciałabym usiąść obok ciebie

i posłuchać, jak grasz.

Chciałabym, żebyś była ze mnie dumna,

ze swojej siostry,

tak jak ja jestem dumna z ciebie.

Ale z każdym dniem jest to coraz mniej możliwe.

Z każdym dniem jest we mnie mniej Guidy".

- Tu jest adres! - Gdzie?

Ulica...

Wszędzie ta sama! Quintino do Vale.

Dzielnica Estácio.

Quintino do Vale.

- Pójdę z tobą. - Moja siostra! Moja siostra!

- Słucham? - Dzień dobry.

Guida!

Wszystko dobrze, mamo?

Przepraszam.

Babcia tak mnie nazwała.

Zabawne.

Nie wiedziałam, że miała tak samo na imię.

Była bardzo tajemniczą kobietą.

Nigdy nie mówiła o swoim życiu.

Nie wspominała o mnie?

Była pani pianistką?

Tak.

Nie do wiary!

Więc historia była prawdziwa!

Myślałam, że ją zmyśliła, żeby nas przekonać do muzyki.

- Jesteś pianistką? - Nie.

Nigdy nie miałam do tego talentu.

Zabawne, babcia mawiała,

że jej siostra jest

najlepszą pianistką na świecie.

Napijecie się kawy?

Czarnej, z cukrem?

"Eurídice, żegnam się.

Musiałam do ciebie pisać, żeby o tobie nie zapomnieć

albo żeby zapomnieć o osobie, jaką byłam.

Wiem, że cię rozczarowałam.

Wiem.

Ale wszystko naprawię, obiecuję.

Tylko to daje mi siłę do życia -

pewność, że czeka nas wspólne życie.

Całe życie. Razem.

Z miłością, Guida".

Tekst: Agnieszka Figlewicz

Wspomóż nas i zostań członkiem VIP, by pozbyć się reklam z www.OpenSubtitles.org

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.