Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Dutch
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
BURZA DUSZ
FILM NA PODSTAWIE POWIEŚCI ALEKSANDRSA GRINSA.
ROK 1915.
SIŁY KAJZERA PRZEKROCZYŁY GRANICE IMPERIUM ROSYJSKIEGO I PRĄ NAPRZÓD.
NIE MA STAŁEJ LINII FRONTU ANI ROZKAZÓW DOTYCZĄCYCH INWAZJI.
- Trzymaj! - Trzymam!
Nie bój się!
Nie boję się. Puść!
Pedałuj!
Zupełnie jak na koniu.
Jak się zatrzymać?
Hamulce!
Ostrożnie, panienko.
Dziękuję, panie oficerze.
Bawcie się, póki Niemcy nie nadejdą.
"Panie oficerze".
Głupek.
MUZYKA
Ojcze, to jest Arturs, kolega z klasy.
Doktor Kauliņš.
Arturs Vanags.
Ile masz lat?
17.
Prawie. Za kilka miesięcy.
Doktorze?
ZDJĘCIA
Śpij, śpij.
REŻYSERIA
To musiała być duża bomba.
Umarł natychmiast.
Pękły mu płuca.
Z czego się śmiejesz?
Dość!
Remis.
Co to ma być?
Znalazłem!
Po coś to zrobił?
Jest już duży.
Całą noc ugania się za dziewczynami.
Baron!
Baron! Bierz!
Twierdzenia Pitagorasa nie sprawią, że mi żyto urośnie.
Kolejna szkoła?
Wojskowa. Pitagorasa tam nie uczą.
Wojna?
Co myślisz?
Z wykształconych nie robią mięsa armatniego.
Wrócimy wieczorem.
Zjedz coś, dobrze?
Ja też chcę jechać.
Nigdzie nie jedziesz. Umyj nogi.
Zdejmijcie mundury!
Jak przyjdą Niemcy, zrobią z was sznycel.
Schowaj się pod łóżkiem.
Łokieć.
Cicho, Baron!
Można wejść?
Mleka?
Dobre.
Dziękuję.
Co jest?!
Cicho, Baron!
Nie strzelać!
- Pracowałem tu już przed wojną... - Szpiedzy!
Nie strzelaj!
Cicho bądź!
Ruszać się!
Siad!
Ukrywali się w stodole!
My nie żołnierze.
Ja nic nie wiem...
Spokój! Uciszyć psa!
Baron, cicho!
Uspokój psa!
Cicho!
Co robisz?! Brać ich.
Nie twoja wina.
Szybko!
Niemcy są pod Jełgawą!
Spalić wszystko! Nie zostawiać im bydła!
- Mogę wziąć obrączkę mamy? - Tak.
Spalimy dom?
Niech go spalą, jak chcą.
Krowy nie dojdą do Rygi.
Śmiało, Łotysze!
Do walki pora stanąć!
Przelejemy naszą krew,
by zrzucić kajdany!
Przyłącz się.
Czytaj, dziadku.
Chłopy!
Pora walczyć!
Zaciągnijcie się do łotewskiej armii!
Komisja jest na ulicy Terbatas 3.
Przestańmy wreszcie uciekać!
Ja nie uciekam.
Nazwisko?
Konrads z Vabole.
Zaciągnij się.
"Komisja organizacyjna batalionów łotewskich
zaprasza ochotników do wstąpienia w szeregi
nowo utworzonych batalionów strzeleckich.
Potrzebni mężczyźni z rowerami".
- Nie mam roweru. - Wystarczy trycykl.
Coś ty za jeden, szczeniaku?
Mikelsons, z fabryki "Feniks".
Następny!
Następny.
Ruszać się. Następny!
Za młody.
Następny!
Ma moją zgodę.
- To pański syn? - Tak.
Za dwa miesiące kończę 17 lat.
A matka się zgadza?
Zastrzelona przez Niemców.
Następny!
Za stary.
Przekażcie moje dokumenty dowódcy.
Starszy sierżant pułku keksholmskiego?
Tak jest.
17 wyróżnień dla wybitnego strzelca.
Zgadza się.
15 lat służby.
Przyjęty.
Czemu płaczesz?
Nie płaczę.
Szybko wrócimy.
Będę czekać.
Boże, błogosław Łotwę...
Przestań! To zabronione.
Odpieprz się, tu sami Łotysze.
Boże, błogosław Łotwę,
ojczyznę ukochaną.
Błogosław Łotwę.
Pobłogosław ją.
Przygotować granaty!
Łańcuchem naprzód!
Zwycięstwo!
Arturs, uważaj!
Arturs!
Vanags,
Spilva,
- na ramię broń przez pół godziny. - Za co?
Godzina!
Pozycja do marszu!
Cel! Atakować!
Żołnierz nie musi myśleć.
Przeładuj, celuj i pal! Jasne?!
W domu też cię tak musztrował?
Nie.
W domu był tatą, nie sierżantem.
Cel! Pal!
Naprzód!
Szybciej!
Co robisz?!
Żołnierz nie musi myśleć!
Naprzód!
W niedzielę przyjedzie moja żona.
A twoja sikorka?
Co?
Twoja luba, dziewczyna, Mirdza.
Nic mi nie obiecała.
A co ma robić? Przyjedzie.
Każą nam tu budować jakieś piramidy.
Kiedy dostaniemy prawdziwą broń?
Brawo, Konrads.
Pierwsza klasa.
Akrobata z ciebie.
Ale czy ta konstrukcja jest aby solidna?
Uciekaj, Mikelsons!
Ty baranie z Rygi!
Solidny to cię łomot czeka!
To nasz?
Brzmi jak nasz.
Chyba.
Uciekać! Kryć się!
Szybko! Kryjcie się!
Samolot!
Są za małe.
To zamelduj, że nie możesz walczyć.
Bez skarpet wejdą.
Właśnie.
Mikelsons.
Spilva.
Vanags.
Żołnierze!
Złożyliście przysięgę na cara i ojczyznę!
Dotrzymajcie jej
nawet za cenę życia!
Słuchajcie dowódcy, porucznika Apsitisa!
Bohater z ciebie, co?
Strzelcy!
Do linii frontu jest 40 kilometrów.
Dotrzemy tam za siedem godzin.
Do pieśni...
i marsz!
"Bez skarpet wejdą".
Co za bydlak.
Może trochę ciszej?
Przyszedłeś tu spać?
Bąbelek się zrobił chłopczykowi?
Zamknij gębę.
Odbiło ci?!
Pani Frau.
Wyścig szczurów!
Cicho!
Słyszycie to?
Niemców lepiej gazuj.
Medyk!
Bagnet na broń!
Powiedziałem: bagnet na broń!
Wszyscy do przedpiersia!
Jak nie odpowiemy, nasilą ostrzał!
- Ślepy jesteś? - Jakbyś sam coś widział.
Nie strzelać!
Szykujcie się do ataku!
W jednej linii.
Cofnij się.
Czekać.
Ładuj broń.
Vanags!
W tę stronę.
Arturs!
W domu byłeś?
Zostaw!
Już mu nie pomożemy.
Mgła się podnosi. Wystrzelają nas.
Naprzód!
Granaty!
Teraz!
Może to Mirdza?
Pokaż mi.
Tylko się przeżegnaj.
Ale cycki.
Powinieneś iść do szpitala polowego.
Zostanę.
Przestań kraść.
Ja im tylko wietrzę kieszenie.
A te buty masz skąd?
W nich będzie mi łatwiej walczyć.
216?
Vanags.
Spilva, zabity w Sloce.
Mamo!
Wyczyścić porządnie!
Mają wyglądać jak nowe!
To moja krew?
Niemiecka jest błękitna. Więc ta jest twoja.
A estońska?
Gorąca.
Baczność!
- Jednostka zostaje dziś w rezerwie. - Tak jest!
Arturs Vanags do dyspozycji podporucznika.
Strzelec Vanags?
Jestem!
Wszystkiego najlepszego.
Dziękuję!
Spocznij.
Chłopak skończył 17 lat.
Powiedz Mirdzy, że widziałeś aeroplan.
Nie uwierzy, ale dodaj, że wszyscy spanikowali,
a ty zostałeś przy karabinie maszynowym.
Dziewczyny lubią bohaterów.
Daj jej to.
Co to?
Świecznik.
Jak jeszcze czegoś nie wiesz, to pytaj.
Mój Boże!
Strzelec Arturs Vanags, batalion kurlandzki.
Zapraszam.
Proszę się rozebrać.
Mirdza zaraz przyjdzie.
Mieszka u nas oficer.
Przynieśli go ze szpitala. Teraz śpi.
"JESTEŚ MOIM SZCZĘŚCIEM"
Przepraszam.
Tymi rękami zabiłem Niemca.
Jesteś bohaterem.
Nie idź.
Zostań.
Próbowałeś tokaju?
Chcę umrzeć.
Doczekasz się.
Do diabła z nią.
Powinieneś świętować.
Pomyłka!
Dobra.
Tu czy tam.
Wynośmy się.
Chodź.
- Odejdź! - Lolya!
Ach, Loleczko,
ty moje słoneczko!
Dasz odpocząć dwóm żołnierzom?
Edgars.
Oraz... Arturs.
I butelka tokaju.
Prezent z okopów.
Nie znoszę białego wina.
Tak, my też.
Arturs widział aeroplan.
Olya.
Arturs.
A więc...?!
Dobra. Proszę.
Chcesz nas upić?
Owszem.
I dobrze. Wojna jest.
Właśnie. Razem. Do dna.
To moja szabla.
Tak?
- Gdzie z nią chodziłeś? - Czemu twój brat taki poważny?
Zapytaj go.
Czemu się nie śmiejesz?
Ładnie ci w mundurze.
Mogę przymierzyć twoją czapkę?
Jak się salutuje oficerowi?
Szeregowy melduje się!
Szeregowa melduje się!
Jak wydam rozkaz, wykonasz go?
Tak.
Pocałować mnie!
Mogłem zakopać skrzynki z nasionami głębiej.
Nie będzie czego zasiać.
A mógłbym orać całą wiorstę kwadratową dziennie.
Czekaj na rozkazy, żołnierzu. Powalczymy.
Do piwnicy.
Załóż czapkę na bagnet i unieś.
Dawaj!
Nie tak wysoko!
W dół i w górę, jakby szedł.
Nie ma podskakiwać! To nie taniec!
Wolniej!
Głupi jak cielę.
Nie pouczaj mnie.
I tak się nie uczysz.
Profesor się znalazł.
Snajper.
Ochotnicy?
Dobrze.
Snajper.
Gdzieś po prawej.
Dwóch naprzód.
Przy ziemi.
Za tę słabość należy ci się sąd wojskowy!
Mój chłopiec...
Co robisz?! Ma dziurę w szyi, a ty go mlekiem poisz?!
Mirdza!
Milcz. Miałeś kulę w szyi, rozumiesz?
Wyszła barkiem, dwa milimetry od tętnicy.
Miałeś szczęście.
Cichutko, chłopcze.
Jeszcze dziecko.
Kto posyła takich na wojnę?
Trzeba było zostać w domu, z mamą.
Uczyć się.
"Drogi synu.
Powiadomiono mnie, że jesteś ranny,
ale żyjesz.
Brak wieści. Front się nie przesuwa.
Konrads udusił następnego,
a ja - z Bożą pomocą - zastrzeliłem jeszcze dwóch łotrów.
W sumie to już 30.
Zimno tu jak w psiarni i kości mnie bolą.
Ale kiedy myślę o tobie, Edgarsie i domu, zapominam o tym.
Mama mówiła mi o tobie we śnie.
Edgars wrócił do domu, ale przemarznięty"
Nie wolno ci palić.
Przepraszam.
Mówić też nie powinieneś.
Za godzinę koniec odwiedzin.
Trzeba cię odkarmić,
a będziesz zdrowy jak koń.
Uściski od Olyi.
Co u nich?
Piją.
A ojciec?
Podpełza coraz bliżej Niemców.
Codziennie strzela.
Powiedzieli mu, że zginąłeś.
Ale ja żyję.
To dobry znak.
Co o tym myślisz, oficerze?
"Podczas gdy kajzer pożera dzieci na śniadanie,
niemieccy szpiedzy rekrutują bolszewickich zabójców,
obiecując im ziemię i bogactwa, które nie należą do nich.
Car oddałby za nas życie.
Nie wierzmy propagandzie".
Stek bzdur.
Car ukrywa się w Pałacu Zimowym,
a my siedzimy tu bezczynnie.
Baczność.
Spocznij.
Baczność!
Milczeć.
Kuruj się, dobrze?
Bez pośpiechu.
Spocznij.
Sprawdź, czy pasuje.
To mój.
Pewnie poślą cię na Wyspę Śmierci.
Zagraj!
Stuknijmy się, Marto. Jest Wielkanoc.
Przepraszam, że paliłem.
Jak wyzdrowiejesz, znów będziesz mógł.
Jestem Arturs.
Wiem.
Dlaczego pracujesz w szpitalu?
Ojciec i brat na froncie.
A sama gospodarstwem się nie zajmę.
Ojciec uznał, że to dla mnie najlepsze miejsce.
- A matka? - Umarła.
Przykro mi.
Zatańczymy?
Jestem Marta.
Wystawili tego szkopa za karę.
Wypierdki.
Chcą, żebyśmy marnowali kule na ich łajdaków.
Nic trudnego.
Nie!
Żałujesz go?
Może to on zabił Spilvę?
Albo matkę Artursa.
Nie jesteśmy katami.
Zginie jutro w bitwie.
Niemieckie osły!
Pif-paf! Chodźcie tu!
Tak, tak!
Gówno!
Ja nie gówno! Ty gówno!
Tak, tak! Nie rozumiem!
Jestem Łotysz!
Chłop jesteś!
A ty osioł!
Nie krzycz!
Ojcze.
Zabij go.
Strzelaj!
To złe.
Strzelaj!
Brawo, Łotysze!
Gdyby twoja matka tu była...
mam nadzieję, że wybaczyłaby mi, że zabrałem cię na wojnę.
Ilu?
Ilu?
Do końca lata będzie 60.
Gaz!
Zwilżyć szmatę i zakryć twarz!
Szybko, naprzód!
Pomóżcie szóstemu batalionowi!
Jesteśmy wasi!
Edgars!
Arturs!
Gdzie ojciec?!
- Co?! - Ojciec!
Diabły jedne.
Dranie.
Cenzurują listy.
To żebyś sobie oczu nie zepsuł od czytania.
Nie widzę, co mi ukochana napisała.
Obesrańcy.
Baczność!
Vanags nie zgłosił się po zmianę.
Wiecie, gdzie jest?
Oficerze!
Tak jest!
Kto włożył karabin do grobu?
- Panie dowódco... - Stać!
Ja go włożyłem.
Za utratę broni jest sąd wojskowy.
Panie dowódco,
starszy sierżant zastrzelił 56.
Zasłużył, by spocząć z karabinem.
Słusznie postąpiliście.
Pal!
"Łotewscy strzelcy...
1916, BOŻE NARODZENIE
... pokonacie Niemców.
Macie szczęście walczyć u boku
doborowego 12. regimentu syberyjskiego.
Swymi bagnetami wyzwolicie Jełgawę.
Ojcowie i matki czekają na was.
Przytulicie ich po zwycięstwie.
Bóg z nami".
Ochotnicy, wystąp!
Wyznaczycie drogę innym.
Car obiecał, że wrócimy do domów.
Powodzenia, chłopcy.
Spocznij!
Nakarmimy was. To specjalna okazja.
- Jest bekon? - Może jeszcze niedźwiedzie jądra?
To racja na trzy dni.
Co w brzuchu, to moje.
Jak zginę, przynajmniej szkop nie zje.
Zgłupiałeś? Zgłaszasz się na ochotnika?
Przeniosę cię na tył, do łączności.
Może jeszcze dasz mi świecznik?
Dobrze.
Idę z tobą.
Dobra.
Odpalaj!
Petersons!
Naprzód! Atakować!
Daj rękę!
Dalej!
Wstawać! Atakować!
Naprzód!
Swój!
- Czwarty regiment? - Trzeci. Chodź!
Wstawać!
Natychmiast!
Jesteście Łotyszami!
Naprzód! Wstawać!
Chciałaś mnie zabić?!
Arturs, granat!
Zabij mnie.
Stój!
I jak?
Dobre.
Na pewno gotowe. Trzy godziny się gotuje.
Dorzuć drew.
Szybciej dojdzie.
- Trzeci? - Tak.
Rozdajcie to.
Trutka na wszy.
Nie, to sól.
To sól!
- Trutka na wszy! - Sól!
Co się śmiejesz! Zdejmij to.
Co tu się dzieje?
Panie dowódco, melduję, że Estończyk nie umie ugotować gęsi.
Co?
Wasza wysokość, w imieniu całej kompanii
zapraszam na gęś.
Skoro zapraszacie.
- Tak jest! - Proszę.
Powoli!
Kto mówił, że Estończyk nie umie gotować?
Paczka.
Dla Petersonsa.
Sprawdź, czy to jakieś jedzenie.
Od matki.
Czytaj.
"Synku najdroższy!
Dostałam pieniądze, a nawet twój poprzedni list, który się niby zgubił.
Mam teraz dość wełny, żeby uszyć rękawiczki i dla twoich kolegów.
Kiedy mnie dopada smutek i strach,
zwłaszcza ciemną nocą,
zapalam lampkę przy łóżku
i patrzę na twarz...
mojego kochanego chłopca.
Uspokajam się wtedy
i przypominam sobie szczęśliwszy czas,
gdy byliśmy wszyscy razem".
To od dymu.
"Co wieczór modlę się,
aby mój synek wrócił cały i zdrowy.
Całuję mocno, mama".
Szykujcie się!
Wracamy na poprzednie pozycje.
Dlaczego? Syberyjczycy powinni już być w Jełgawie.
Taki mam rozkaz.
A więc wy też.
To był rozkaz!
Gdzie te posiłki?!
Gdzie Syberyjczycy?!
Natarcie niemożliwe.
Powtarzam: natarcie niemożliwe.
Jesteśmy pod ostrzałem.
Zrozumiano! Tak!
Nocą wycofujemy się.
Syberyjczycy nie chcą atakować.
- Jesteśmy tak blisko. - Będzie dobrze.
Wrócimy do domu.
Nisko! Nisko!
Bracie!
Czekajcie!
Czekać!
Ognia!
Bracie.
Odwrót!
Odwrót!
- Jekabs?! - Zabity.
Alberts Petersons?
- Nie widziałeś Pukisa? - Nie.
Rudzitis, kto go widział?!
Z drogi!
Czemu nie pomogliście?!
Sam przeczytaj!
"Wojna przyniesie kres rządów cara i kajzera.
Wycelujcie broń
w ministrów i generałów.
Lenin obiecał wyzwolić Rosję.
Pomóżcie nam w tym i wróćcie do domów".
"Ziemia dla chłopów!
Kres wojnie!".
Wierzysz im?
A co nam zostało?
Nie będę już walczył dla tego cholernego cara!
Ten Lenin naprawdę nas wyzwoli?
Okaże się.
Marta?
Mój ojciec nie wrócił.
Jak się nazywa?
Peteris Feldzers.
A brat?
Zginął na Wyspie Śmierci.
Jeśli czegoś się dowiem, napiszę.
Boli?
Co?
Trochę.
"Marto, rewolucja zakończona.
Car i kajzer ukarani.
Przez dwa miesiące strzegliśmy Lenina.
Potem wysłali nas na południe. Pod Rostowem zostałem ranny w nogę.
Mikelsons i Konrads nieśli mnie do szpitala 20 kilometrów.
Lekarz chciał amputować nogę, ale się rozmyślił.
Nie chcę wrócić jako inwalida.
Moich towarzyszy odsyłają do Łotwy.
Jak się wyleczę, dołączę do nich.
Jesteśmy silniejsi i bardziej zjednoczeni niż kiedykolwiek.
Pokonamy Niemców i wrócę w rodzinne strony.
Chciałbym ci je pokazać.
Pięknie tam.
Arturs".
Oddaj!
To nieśmieszne!
Opowiedz, co widziałeś.
Noszą czerwone gwiazdy, ale jak zobaczą Niemców, zaraz uciekają.
Mogliby wkroczyć do Łotwy, ale muszą budować komunizm w Moskwie.
Kto nas obroni?
Należało walczyć za nasz własny rząd.
Nie gadaj bzdur.
Co noc mordują ludzi w Rydze.
Większość w browarze.
Część obok więzienia, przy wieżach ciśnień.
A innych pod lasem.
Aresztowani w południe, a wieczorem już nie żyją.
I kto się tak wysługuje antychrystowi?
- Te sukinsyny - strzelcy! - Wysiadamy.
Jadę dalej.
Sukinsyn!
Zwariował?
Dobrze, że się zjawiliście.
Bez was nie dalibyśmy rady.
Nie.
Pójdę już.
- Towarzyszu dowódco. - Meldujcie.
Transport bez problemów. Aresztanci są na miejscu.
Spocznij.
Żołnierzu Vanags!
- Tak jest! - Jak noga?
Nieco krótsza, ale gotowa na rewolucję.
Trzeci regiment, do sztabu!
Naprzód.
Stać!
W prawo - zwrot!
W szeregu - stań!
Równo!
Baczność!
Czy to nie Mikelsons?
Za działalność kontrrewolucyjną,
dezercję,
pomoc w dezercji,
pomoc w próbie ucieczki
i zdradę
zostaniecie rozstrzelani.
Wykonać.
Co tu robisz?
Zgadnij.
Umieraj w Rosji, jak chcesz. Ja wolę tutaj.
Zastrzel mnie!
Śmiało, Łotysze!
Do walki pora stanąć!
Przelejemy naszą krew,
by zrzucić kajdany!
Cel!
Pal!
Strzelajcie albo zastrzelą was.
Zrozumiano?!
Cel!
Pal!
Aresztować zdrajcę.
Mikelsons!
Wy kurwy! Pozabijam was!
Mikelsons! Nie!
Nie gap się.
Druhu, pożycz to wiadro.
- Na co ci ono? - Zobaczysz.
Twoja stacja, wysiadaj.
Szybko.
Akurat! Wracaj!
Dobranoc.
Co się patrzysz? Masz 10 minut.
Dowódco!
Żal ci Mikelsonsa?
I tak by go zabili.
Ciebie też by rozstrzelali.
I mnie.
Ciebie rozstrzelają.
Żegnajcie.
Chodźmy do Marty.
Pracuje w gospodarstwie.
Znajdzie nam kryjówkę.
Nie.
Kiedy czerwoni się wyniosą,
wrócę do Kiesi, zanim przyjdą Niemcy.
Kto na ciebie czeka?
Wreszcie formują się tam łotewskie siły narodowe.
Dopóki nie wrócę do domu, wojna trwa.
Diabły.
Do lasu!
Stać! Stać, bo strzelam!
Zdrajcy!
Wyłaźcie!
Sukinsyny!
Gdzie oni są?!
- Konrads! - Za nim!
Uciekajmy!
Łap go!
Strzelam!
Wyłaź! Nie zmuszaj mnie, żebym zsiadł z konia!
Naokoło!
- Widziałaś tu żołnierza? - Nie.
- Nie kłamiesz?! - Nie.
- Jedźmy. - Jak kogoś zobaczysz, zgłoś to.
Dobrze, towarzyszu.
Czemu kryjesz się przed swoimi?
To nie swoi.
Niemcy.
Uwiąż psa.
Ile masz lat?
- 20. - Czemu nie w armii?
Jestem ranny w szyję i w nogę.
Przykro mi.
Czytaj.
"Łotewscy patrioci, pomóżcie...
niemieckiej armii zwyciężyć.
Wszyscy mężczyźni powyżej 18. roku życia mają obowiązek się zaciągnąć.
Niech żyje...
autonomiczna Łotwa popierana przez kajzera".
Jesteś pewien?
Przekażę wiadomość.
Będzie wielu dezerterów,
którzy zechcą się przyłączyć.
Dlaczego?
Czerwoni zabili mi rodzinę.
Chcę ją pomścić.
Chcę walczyć po waszej stronie.
Zuch chłopak.
Hans!
Muszę iść.
Obiecaj zabrać mnie w swoje strony.
Nie ten palec.
Musimy obronić Kieś i wyzwolić Rygę!
Walczyliśmy pod czerwonym,
carskim i niemieckim sztandarem.
Wszyscy nas oszukali!
Pora walczyć za własną
czerwono-biało-czerwoną flagę!
Nie będziemy już sługami!
Będziemy bronić naszej ziemi, domów i rodzin!
Karabin się przyda.
Do kogo należał?
Do strzelca Konradsa.
Mogę?
Gatis!
Następny.
Ładną macie armię -
dzieci, dezerterzy i uchodźcy.
Estoński pociąg pancerny już jedzie.
Utrzymajcie most kolejowy, aż tu dotrze.
Słuchać komend!
Padnij!
Nie siedźcie tak! Wstawać!
Cel! Pal!
W dół! Przeładować!
Jasne?!
Znowu!
Cel! Pal!
W dół! Przeładować!
Znowu! Cel!
Pal!
W dół! Przeładować!
Cel! Pal!
Przeładować!
Za braci i ojców,
którzy zginęli, broniąc ojczyzny.
Za braci i ojców,
którzy zginęli, broniąc ojczyzny...
Aleksandrs Petersons
otrzymuje order za heroiczną obronę Kiesi,
po której wróg został ostatecznie pokonany.
Order odbierze jego matka.
Arturs Vanags!
Bohater bitwy pod Kiesią, w której wróg został ostatecznie pokonany.
Sierżant w stanie spoczynku po pięciu latach służby.
Lat 21, ranny czterokrotnie.
Pomógł wywalczyć niepodległość Łotwy w bitwie bożonarodzeniowej,
na Wyspie Śmierci i pod Kiesią.
Cześć i chwała!
Chodźmy do domu.
PODCZAS PIERWSZEJ WOJNY ŚWIATOWEJ
LICZBA LUDNOŚCI ŁOTWY ZMALAŁA O POŁOWĘ -
O PONAD MILION DWIEŚCIE TYSIĘCY LUDZI.
PO BITWIE POD KIESIĄ DO ARMII WSTĄPIŁY TYSIĄCE OCHOTNIKÓW.
UDAŁO IM SIĘ WYZWOLIĆ RYGĘ I OBRONIĆ JĄ PRZED ARMIĄ BERMONDTA,
UMOŻLIWIAJĄC STWORZENIE NIEPODLEGŁEGO PAŃSTWA.
Wersja polska na zlecenie HBO Start International Polska
Tekst: Jakub Jasieński
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.