Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Dutch
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
NETFLIX — SERIAL ORYGINALNY
Chciałam się spotkać, bo myślę czasem...
Czytam scenariusze, artykuły, słucham rozmów znajomych
i wcale się z nimi nie zgadzam.
Zaś to, co napisałaś,
całkiem pokrywa się z moimi przemyśleniami.
Powinnyśmy nawiązać współpracę.
To dziwne, bo często piszę na tematy związane z seksem,
a krytykują mnie ludzie, po których się tego nie spodziewam.
W artykule, który wspomniałaś,
pisałam na temat seksu grupowego.
A kobiety wściekają się, że piszę o gwałcie w ten sposób,
i udają, że o tym nie fantazjują.
Przestańcie osądzać ludzkie fantazje.
To zakrawa o cenzurę cudzych myśli.
Stopniowo staję się libertarianką.
- Nie musisz przyznawać mi racji. - Ale ją masz.
Chciałabym napisać rolę dla ciebie,
bo, jak już mówiłyśmy,
łatwiej włożyć te słowa w usta jakiejś postaci
niż mówić je od siebie.
- I bezpieczniej. Zwłaszcza teraz. - Tak.
Nie chcę być wyklęta.
Scenariusz to taka bezpieczna przestrzeń.
- Albo i nie. - „Bezpieczna”.
- Ta cała bezpieczna... - Bez sensu.
Nie ma czegoś takiego.
Im więcej się mówi na ten temat,
tym bardziej wychodzi na to, że nikt nie może czuć się bezpiecznie.
- Wybacz, muszę sprawdzić telefon. - Nie szkodzi.
Mam kolejne spotkanie.
- Niegrzecznie. - Jestem spóźniona.
- Muszę lecieć. Przepraszam. - Idź.
Lubię te dyskusje bez osądów. Spotkajmy się znowu.
Na pewno.
Przepraszam.
- Na razie. - Pa.
Sporo dziewczyn na Tinderze
ma specyficzne wymagania.
Faceci wychodzą na desperatów.
Nasze profile są puste. Sam napisałbym
coś takiego: „Jesteś rasistką, jakoś temu zaradzimy”.
Mówię: „Popieram feminizm, ale zakupy są dla kobiet!”.
A w tle byłyby fajerwerki.
Mawiają, że opinie są do dupy.
Chciałbym, by moja dziewczyna liczyła się z moją.
Pójdźmy do twojej chaty,
bo jedzie Colą Light i rozwodem.
Grindr to głównie przegląd fiut-fotek.
Czasem przy okazji ktoś się z kimś umówi.
Nazywam się Odinaka Malchi Ezeokoli.
Moi rodzice to Ben i Monica.
Jestem Nigeryjczykiem. Chyba. Sam nie wiem.
Dorastałem w Ameryce i w Nigerii. Chyba jestem Dominikańczykiem.
Mój kumpel Umbeka miał podobnie jak ja, ale na odwrót.
Przyjechał z Nigerii do Ameryki, gdy miał dziesięć lat.
Nie kumał stereotypów.
Nabijali się z niego,
a on nie zdawał sobie z tego sprawy.
Raz jeden taki mówi mu tak: „Smakuje ci ten arbuz, co?”.
„Owszem.
Całkiem smaczny”.
Potem dali mu już spokój.
Będę już spadał. Bawił was Odinaka. Dobranoc.
Tak jest. Odinaka!
Księgarnia już zamknięta, pora się zbierać.
SMS-em? Umówimy się.
Idziesz do Cole’a?
Uberuję dziś.
- No dobrze. - Niestety.
- Na razie. - Nara.
Ludzie nie tańczą w barach.
Idziesz do baru i myślisz, że jest świetnie,
tylko brakuje miejsca, by potańczyć i wyluzować się.
A taniec pomaga się ludziom poznać.
Zgadzam się.
To błąd, że poszedłem na dziennikarstwo.
Mogłem zostać lekarzem albo prawnikiem.
- Jak przystało na Hindusa? - Tak.
- Na 100%. - Pójść utartą ścieżką?
Sprzedać się.
Tego chce większość rodziców-imigrantów.
Lekarz, prawnik, inżynier.
- Twoim podoba się, że uprawiasz komedię? - Skądże.
Żartujesz? Nienawidzą tego.
Równie dobrze mógłbym palić crack.
Cholera.
W katolicyzm jest super.
Mogę robić, co chcę. Wystarczy, że potem okażę skruchę,
a pójdę do nieba. Większość z was usmaży się w piekle.
To był żart.
W Nigerii widzisz niezwykłe rzeczy.
Poruszają się skocznie i wzdłuż własnej osi.
„Idę na rynek”.
Jakby dźwigali swoich przodków.
„Idę na rynek. Idziemy na rynek. My! Wszyscy razem!”
Ja tak nie potrafię.
Sami widzieliście.
Mam jeszcze minutę. Chyba starczy?
- Ile, 30 sekund? - Masz 20 sekund.
Na czym tu skończyć?
Cholera.
To by było tyle. Tak?
Dobra. To tyle.
Jesteś zabawny?
Rany, znów to pytanie.
O czym mówisz na scenie?
Scenki z życia.
O tym, jak dorastałem w Ameryce i w Nigerii,
że nie przynależę ani tu, ani tam.
- Nieźle. - No.
Mniej więcej.
A ty? Czym się zajmujesz?
Piszę. Także o sobie.
Równie narcystyczne zajęcie.
Rozumiem. Koledzy po piórze. Ten sam wózek.
Tak. Piszę eseje,
głównie na tematy związane z seksem
i współczesnym feminizmem.
Ostatnio raczej krytykujące współczesny feminizm.
Mówiąc, że go krytykujesz, co masz na myśli?
Wyrzucam z siebie gniew
na temat seksualnej dyskryminacji kobiet,
co zaczyna dominować
w pewnych odłamach feminizmu.
- Tak. - Głównie więc...
Są to w zasadzie manifesty w obronie puszczalstwa
pod przykrywką osobistych esejów, które mają dostarczać rozrywki.
Rozumiem. Brzmi zajebiście.
Prześlę ci linka.
Chętnie poczytam.
Dzięki.
- Cześć. - Jak się masz?
- A ty? - Dobrze.
- Wyglądasz szałowo. - Dzięki. Ty też.
Lubię fiolet.
Miło cię widzieć.
Mam pewne projekty.
Trzymam kilka srok za ogon.
Może którąś oswoję.
Coś dla telewizji?
Tak.
Głównie. A co z twoim pisaniem?
Dobrze.
Jakoś idzie.
To prawda, że pisarzy lepiej się wystrzegać?
Bardzo możliwe.
Zapisuję sobie rzeczy, które wydają mi się zabawne.
Serio?
Lepiej przyszykuj notatnik.
Ktoś mi powiedział, że wolno ci
przyjąć 14 000 $ rocznie w ramach darowizny bez opodatkowania.
No i...
dwóch klientów podarowało mi czeki na 14 000 $.
A ja zwróciłam im to gotówką.
Czyli wyprałam 28 000 $.
- Zasłużyłeś sobie? - Byłem niegrzeczny.
- Naprawdę? - Tak.
Powoli.
Możesz wolniej.
Ale niegrzeczna.
Witam w tę piękną środę.
Spodziewamy się dziś podnoszenia mostów.
Komunikujcie się ze sobą, jak zwykle.
Charlie, 2008 startuje z mostu Michigan Avenue.
Były pewne zmiany w rozpisce.
Charlie, 805 powinien tam być.
Życzę udanego dnia. Dajcie z siebie wszystko.
No dobra, idziemy.
Co słychać?
- Dzień dobry. - On ma bilety.
Dzięki.
Właśnie przy tym skrzyżowaniu narodziło się Chicago.
Michigan i Whacker. Tu był Fort Dearborn.
Baza militarna, nim powstało Chicago.
Jeszcze przed tym osiedlił się tu Jean-Baptist-Point Du Sable.
Naprawdę ma milę długości?
Magnificent Mile? Nie.
Tak się nazywa,
ale ma tylko trzy czwarte mili.
Chwyt marketingowy. Bardzo sprytny.
Kościuszko.
W Nowym Jorku jest most nazwany jego imieniem.
Ważny gość.
A ten tutaj z żyroskopem?
Kopernik. Jako pierwszy stwierdził, że Ziemia jest okrągła.
Wciśnij guzik. Wiesz jak?
Tyle potrafię.
Ale dzięki za pomoc.
Dobra. Raz, dwa, trzy.
I jedno zwariowane.
Super. Dobra.
- Dzięki. - Super wycieczka.
Wielkie dzięki.
NAPIWKI
Tutaj.
- Ładnie. - Dziękuję.
Ładny dywanik.
Chcesz drinka?
Chętnie.
Wyglądasz mi na gościa, który projektuje apki.
Bo jestem Hindusem?
- Nie to miałam na myśli. - Żartuję.
Jesteś młody i bogaty.
Niech ci będzie.
Wolałbym ograniczyć kontakt fizyczny.
Dobrze.
Mam dziewczynę.
Nie mogę jej zdradzić.
Więc miałem nadzieję, że...
To zabrzmi niezbyt... Gdy oglądam porno,
to nie zdrada.
Spodziewałem się, że to będzie jak porno, tylko na żywo.
Takie porno w realu.
Da się załatwić.
Dobra. Nie.
Nie możemy się całować.
Nie zostawiaj mnie tak.
Klepnij mnie w pośladek.
- O Boże. - Proszę.
- Nie. - Proszę.
Co ja robię? Gdzie ja jestem?
Hej. Uspokój się.
Robić to z szacunkiem z kimś niezaangażowanym,
kto nie ma twojego numeru
i nie będzie zasypywał cię SMS-ami.
Kto niczego od ciebie nie oczekuje.
- Bez więzi emocjonalnej. - Tak.
To pozytywna rzecz...
w przeciwnym razie nie wytrzymasz
i zakończysz swój związek.
Fizycznie, chcę to kontynuować.
Emocjonalnie, to niezbyt dobry pomysł.
O Boże.
- Zaraz dojdę. - O Boże.
Tak. Dojdę z tobą.
- Hej. - Odika?
Odinaka.
To ja.
Dobrze zarabiasz, jeżdżąc Uberem?
Nie jest źle. Starcza mi na rachunki.
Oprócz tego
oprowadzam wycieczki po Chicago.
Jestem przewodnikiem.
Robiąc jedno i drugie, wychodzę na swoje.
Od tego czasu spadła liczba zabójstw.
Likwidują osiedla komunalne jak w Atlancie?
Już to zrobili?
Od dziesięciu lat. Zostały może trzy.
Gdzie podziali się... ci wszyscy biedni?
Biedni?
Co chciałeś powiedzieć? Zacząłeś: „Gdzie podziali się...”,
a potem „ci wszyscy biedni”.
- Nieprawda. - Zmieniłeś w ostatniej chwili.
- Jesteś z Atlanty, nie nabierzesz mnie. - Fakt.
Czuję się niezręcznie. To twój samochód.
Zaskoczyłeś mnie.
Żartuję.
Nie wiem, co chciałem osiągnąć,
wystawiając sztukę w Chicago.
Osiągnąłem tylko dotkliwą samotność.
Wybacz, że się śmieję.
Nie szkodzi. Poza próbami
mogę tylko gapić się w telewizor i zwalać gruchę.
Tak dobrze?
Masz ładne ciało.
Skomplikowane.
Wiem. Za dużo ubrań.
Ale jesteś silny.
Cieszę się, że żyję w tych czasach,
bo pięć, siedem lat temu byłabym krytykowana za swój rozmiar.
W czasach pro-ano.
- Co? - Pro-ano.
Promowanie anoreksji.
Teraz myślę: „Super. To mi pasuje”.
Mnie też.
Pasuje ci to? Cieszę się.
Korzystaj.
Niezły klaps.
„Hej, Doritos! To jakaś paranoja.
Mój sześciolatek je te chipsy.
Wciskacie mu progejowskie idee i wyrośnie na amatora fiutów”.
Ja na to: „Chwileczkę.
Chipsy nie mają takich właściwości”.
Oglądałam sci-fi z moim byłym.
Potem widzę, jak sprząta.
Podniósł kilka moich włosów,
ale nie widzę, by je wyrzucił.
Myślę sobie: „Sci-fi się kłania.
Chce mnie sklonować”.
Pierwsza sklonowana czarna.
Wątpliwy zaszczyt w takich okolicznościach,
ale co tam.
A potem mnie oświeciło. Sam się nabrał, bo to treska.
Wyklonuje sobie pieprzonego konia.
Wygrałam.
Z radością zapowiadam
jednego z najlepszych w mieście.
Przed wami Odinaka Ezeokoli.
Siemacie. Co słychać?
- W porządku? - Tak.
Jesteś głodny? Napijemy się, pójdziemy coś zjeść?
Pewnie, super.
Chętnie.
Może na steka?
Na co tylko masz ochotę.
- Hej, co słychać? - Siemasz.
Proszę zacząć od pana obok.
- Proszę Negra Modelo. - Jasne.
Negroni?
- Już się robi. - Dzięki.
- Hej! - Cześć. Jak się masz?
Dzięki, że przyszłaś.
Wspaniałe mieszkanie.
Podoba ci się mój portier?
- I to bardzo. - Niezły widok.
- Nieźle, prawda? - Jak...
Jak ci się to udało?
Herbaty? Właśnie robię.
Sprzedałaś scenariusze
i odbierasz tantiemy, o których nic nie wiem?
Chciałabym.
Nie.
Jeśli chodzi o pieniądze...
Zwykle o tym nie mówię, ale czuję, że nie osądzasz ludzi
lub osądzasz ich we właściwy sposób.
Jestem prostytutką.
- Zaraz... - Odsłona!
Jesteś...
Ale...
Przyswajam.
Przez agencję?
Działasz przez agencję?
Nie, niezależnie.
Cała kasa jest dla mnie.
Pracowałam przez agencję przez parę miesięcy,
ale uznałam, że to bez sensu.
Biorą połowę twoich zarobków.
Po co płacić jakiemuś typowi?
Jak się zabezpieczasz?
Wiesz, co mam na myśli?
Jak selekcjonujesz ludzi?
Nie spodziewałabyś się, ale istnieje system wsparcia
pośród dziewczyn w branży.
Spotykam się tylko z kimś,
kto ma referencje od innych dziewczyn.
- Rozumiesz? - Tak.
Dostaję maila od faceta, który chce się spotkać.
Pytam go, czy ma jakieś referencje.
Przysyła mi linki do ich stron
i mogę to zweryfikować.
Wysyłam maila i pytam: „Znasz Teda?”.
Ona na to: „Tak, ma 35 lat. Bez obaw”.
- Nie jest seryjnym mordercą. - Właśnie.
Albo: „Tak, ale ostrzegam, ma sporą nadwagę”.
- „Musisz coś o nim wiedzieć”. - Właśnie.
- To fajna rzecz. - Ted.
No, każdy ma swojego Teda.
Robisz im laskę, ale oprócz tego
mówią ci o problemach,
jak przebiega ich rozwód,
co się dzieje u nich w pracy,
o rynku giełdowym.
Mnóstwo wiem o giełdzie.
Jesteś z nimi szczera?
Pocieszasz ich od serca?
- Tak. - Czy mówią: „Jesteś oziębła”.
Nie.
Nie znam cię zbyt dobrze.
Nie jestem oziębła.
Niesamowite,
że media tak właśnie ukazują prostytutki.
Jako zimne, bezduszne potwory.
Aby bzykać się za pieniądze,
musisz być pozbawionym uczuć robotem.
Prawda jest taka, że najlepsze prostytutki
są zupełnie inne i poprawiają ludziom samopoczucie.
Mówisz o tym swoim chłopakom?
Niezbyt dobrze reagują.
Opowiedz mi o tym projekcie dla telewizji.
Znasz moją historię.
Dorastałem tutaj, uczyłem się w Nigerii.
Rodzice chcieli, byśmy poznali nasze korzenie,
naszych dziadków i tak dalej.
Poznali język.
Chcę przenieść to na ekran.
Dorastanie w Ameryce, szkoła z internatem w Nigerii,
coś w stylu nigeryjskich Luzaków i kujonów.
Życie w internacie z dzieciakami w Nigerii.
Uczysz się i obracasz w świecie,
który jest obcy zarówno widzom,
jak i głównemu bohaterowi, który tam jest.
Masz świetną perspektywę. Wyjątkową, świeżą i oryginalną.
Nie potrafię tego odtworzyć.
Mogę to wzbogacić.
Załatwić ci odpowiednich ludzi.
Znaleźć reżysera,
scenarzystów, ale ja już...
Już zaczynam w to wchodzić.
Wyglądasz na gościa, który łapie się projektów.
Wiesz, co robisz.
Dla mnie komicy są jak przysłowiowe kanarki w kopalni.
To artyści, którzy podnoszą raban.
Ich właśnie trzeba słuchać.
W zabawny sposób mówią o poważnych rzeczach.
Tak, zgadzam się.
Nie chcę zbytnio filozofować. Wiesz, o czym mówię.
Doceniam komplementy.
Mam się kontaktować z twoim agentem,
jeśli będę chciał się zaangażować...
Nie mam agenta.
Działam w pojedynkę.
No dobrze. Możemy kontaktować się bezpośrednio.
Tak, pasuje mi.
Dziękuję.
- Podobasz jej się. - Przestań.
- Dała ci swój numer? - Nie.
- Miło cię widzieć. - Co cię tu sprowadza?
Kilka projektów, parę spotkań.
Widziałem się z nigeryjskim komikiem,
z którym korespondowałem. Dobry jest.
Tak się składa, że wybieram się na otwarty mikrofon i on tam będzie.
- Obok? - Tak.
Znam to miejsce.
Sama chciałam tam wystąpić.
- Ale numer. - Serio?
Może też przyjdę?
Powinnaś wystąpić, jeśli chcesz.
- Może wystąpię. - Pewnie.
- Powinnam. - Będzie super.
Mam sporo do powiedzenia.
Może to dobra okazja.
- Annabelle Jones, komediantka? - Nie.
Jedziemy do dziadków.
- Pierwsze spotkanie. - Tak?
Dla mnie jakby też, bo właśnie zostali dziadkami,
więc nie wiem, jak zareagują.
- Wejdą w nową rolę. - O Boże.
Pewnie bardzo się cieszą.
A twój mąż... Już tam jest?
Spotkacie się na miejscu?
Nie. Sporo pracuje.
Jest wiecznie zajęty.
Chciał przyjść, ale nie mógł.
Raz, dwa.
Raz, dwa. Słychać mnie z tyłu?
- To... Hej! - Hej!
- Jak się masz? - Dobrze.
- Co słychać? - Jak tam?
- Świetnie. - To Annabelle.
Annabelle Jones, miło mi.
- Miło cię poznać. - Nawzajem.
Słyszałam o twoich występach.
- Zabawne. Fajnie cię poznać. - Super. Dzięki.
Myślę o tym, żeby dziś wystąpić. Mogłabym?
- Chcesz się zgłosić? - Chyba.
- Mogę? - Jasne. Po to tu jesteśmy.
- Macie miejsce? - Tak.
To mój pierwszy raz.
Dasz radę.
Nie chcę popsuć zabawy.
Bez obaw.
Będzie super.
Hej.
- Miło cię widzieć. - Ciebie też.
Dzięki, że przyszłaś.
Nie mogę się doczekać.
Fajnie, że przyszłaś.
- Jesteś gotowa? - Nie.
- Świetnie. - Naprawdę.
- Będą się śmiać. - Tak.
Jay. To moja nowa znajoma, Sally.
- Miło cię poznać. - Sally.
A to OD. OD, Sally.
- Hej, co słychać? - Uber!
To moja nowa znajoma. Co się dzieje?
Jechałam z nim trzy dni temu.
- Tak. - Niesamowite!
Braterstwo krwi i te sprawy.
Świat jest mały.
Nie jesteście parą, co?
- Nie. - Dobrze.
- Nie. - Znamy się jak stare konie.
Mowa nienawiści to wolność słowa, skurczybyki.
Muszę być wolna, by nienawidzić.
Nie mogę wszystkich lubić.
Przestańcie... Nie mówcie mi...
Muszę trochę ochłonąć.
O co chodzi z tym przyzwoleniem?
Słyszeliście? Spotkało was to kiedyś?
Byliście oskarżeni o gwałt?
To dzieje się codziennie. Nie mam was za gwałcicieli.
Mój ojciec nie mówił, że chce tańczyć na moim weselu.
Pytał, co chcę zrobić ze swoim życiem.
Miałam znaleźć pracę.
Mówiono mi, że można pogodzić karierę z rodziną.
Że samo się wszystko ułoży.
Ale to nieprawda.
Męski siad, męski protekcjonalizm, to już było.
- Złaź już. - Co?
Zejdź ze sceny.
Napisy: Ewa Nowicka
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.