All language subtitles for Krutost (2007) Жестокость

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak Download
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

35 MM przedstawia

Renata LITWINOWA

Anna BIEGUNOWA

w filmie Mariny LIUBAKOWOJ

OKRUCIEŃSTWO

Scenariusz: Denis RODIMIN

Zdjęcia:Anton DROZDOW

Muzyka: Dato JEWGIENIDZIE

Wika , oddaj aparat fotograficzny.

Wiedziałaś, że mam dziewczynę.

Reżyseria: Marina LIUBAKOWA

I między nami nic by nie wyszło.

Nawet nie spaliśmy z sobą. Czego ode mnie chcesz?

Oddaj aparat. Pracowałem na niego pół roku.

Jest mi potrzebny. Jedziemy z Tanią do Turcji.

Otwórz! Przyjadę, obowiązkowo do ciebie zadzwonię.

Pójdziemy gdzieś razem.

Pieprzę tę grę w ''Szturm Berlina''.

I udław się moim aparatem!

Co to za klęska.

Znowu się zatkała! Lenka!

Gdzie jesteś z tą miską?

Boże, że to właśnie u nas wszystko musi się psuć?

Wszystko przez Wikę , mamusiu. Ona ma takie biopole.

Zburzyliby. Mieszkanie lepiej by dali.

Widziałam w Internecie plan zabudowy. Mamusiu, nie dożyjesz.

Znaczy, że ty dożyjesz.

Mamy sprzątanie na mokro? Błogie nieróbstwo.

Michaił Pietrowicz czekał na ciebie do 16.30

Czekał,jeszcze poczeka. Opowiadaj bajkę.

''Niewdzięczna, - rzekł do niej dąb,

Gdybyś mogła podnieść ryj do góry,

to zobaczyłabyś, że te jabłuszka na mamusi rosną.

-Ateraz ''Koczkodan i okulary''. - Oddaj!

-Ano, wyjdźcie z kuchni! - Oddaj!

- Dlaczego nie jesz? - Nie chcę.

Doskonała kasza. Kasza jej się nie podoba.

Lenka je z apetytem.

Najpierw zarób na coś innego.

O jedenastej masz być u Michaiła Pietrowicza. Czeka na ciebie.

Może powinnaś wyjść za mąż za Michaiła Pietrowicza?

Otrujemy staruszka, spadek zabierzemy sobie.

Co powiedziałaś? Przestań.

Przestań!

- Mamo, ale miałaś gębę przed chwilą. - Oddaj aparat!

Idź stąd!

Pieniędzy więcej od mnie nie dostaniesz. Zrozumiano?

Wynoś się.

Doigrałaś się, Wiczko?

I gęba matki przestanie ci dokuczać.

Bardzo mi ciężko.

Nie chcesz do Michaiła Pietrowiczowa,

no, sama cokolwiek znajdź.

Mogę jeszcze pracować w nocy. Ale długo tak nie wytrzymam.

Popracuj rok, potem jeszcze raz spróbujesz dostać się na uniwersytet.

Dzwonił twój Cyryl.

Rozumiem, że się pokłóciliście?

Pytał o jakiś aparat fotograficzny.

- To nie ten? - Nie ten.

Wporządku, rób,jak uważasz.

I nie denerwuj się.

Wkrótce wynajmę mieszkanie, zaoszczędzisz prąd.

'Dziesięć tysięcy dolarów albo pana żona o wszystkim się dowie,

o czasie i miejscu przekazania, poinformuję wkrótce'

Chyba, trzeba zapłacić i...

- Jestem gotowa zapłacić, mam... - Co zapłacić?

Czy ty rozumiesz?! Jeśli zapłacę, chociaż jeden raz,

potem będę płacić całe życie. Czy twój móżdżek to pojmuje?!

- Przecież nie jestem winna. - Oczywiście. Ty nie jesteś winna.

Nie masz męża, któremu podsuną to gówno

do skrzynki pocztowej!

Amoże ty komuś opowiadałaś? Wyjaśnij mi.

Może, to twoi przyjaciele, znajomi? Może ty sama to wymyśliłaś?

Powiedz. Czego od mnie potrzebujesz?

Chcesz zniszczyć moją rodzinę. Tak?

Czego chcesz? Wytłumacz. Nie, popatrz na mnie.

Spójrz mi w oczy.

Zoju, jest pani rozluźniona.

Leży pani w ciepłej wodzie,

która płynnie kołysze wasze ręce.

Oto morze, gdzie piękne rybki pływają między koralami.

Szyja jest rozluźniana i ciepły wiatr dotyka pani włosów.

Wyobraźmy sobie sytuację,

która wzbudza w pani stres,

i do której ciągle wraca pani w myślach.

teraz obrazek powoli się rozmywa

i ciepła fala unosi panią.

Nic mi się nie rozmywa się.

Wcześniej potrafiła pani uwolnić się od obrazka

opuszczającego panią mężczyzny, którego zamierzała pani poślubić.

Co się stało?

Wcześniej tak. Teraz nic mi nie wychodzi.

Dlaczego?

Zoju, poradzi sobie pani z tą sytuacją. Spróbujmy jeszcze raz.

Teraz nie jestem w stanie tego zrobić.

Dzień dobry.

Kim jesteście?

Czego chcecie?

Odejdź, debilu! Mamo!

Puść mnie, baranie! Mamo!

No, puść, baranie!

Mamusiu! Przestańcie.

Czego chcecie? Spadaj!

Potworze, puść,

puść mnie!

Mama jest w pracy, siostrzyczka w szkole,

a my, co? Obijamy się.

Po dachach łazimy,

fotografujemy,

dziesięciu tysięcy żądamy.

Szczegółowo poinformujemy cię o miejscu spotkania.

Problem wieku dojrzewania?

Niezależności się zachciało? Mieszkanko wynająć?

Używane autko kupić?

- Kopiowałaś zdjęcia na płytki? - Nie.

- Nie kopiowałam. - Schowałaś?

-Tu? U przyjaciółki? - Nie.

Niczego nie kopiowałam.

Proszę was.

Nie! Przestańcie! Proszę.

Bardzo was proszę! Naprawdę niczego nie mam.

Naprawdę... Proszę Was! Proszę!

Niczego nie kopiowałam. Proszę was, proszę.

Niczego nie...

- Nie masz niczego? - Naprawdę, niczego nie mam.

Dlaczego się zamknęłaś?

Jeśli zadajesz się z narkomanami, to lepiej teraz powiedz.

''Zbielało pole.

Nie będzie już więcej tych jasnych dni.

Kiedy pod każdym jej krzakiem

czekał i stół i dom''.

Mamo, potrzebuję pieniądzy na kartę pamięci do aparatu.

Nie mam.

Nigdy nie będę cię o nic prosić.

- Proszę... - Powiedziałam, nie.

Dziękuję.

''Ważka i mrówka''.

- ''Lato czerwone''. - Pomilcz trochę!

Dlaczego szwendasz się za mną?

- Dziewczyno, nie znam cię. - Nawet nie wiem, jak się nazywasz.

Swietłana albo Inessa? Główny księgowy!

A, to przecież ty.

Nikt tobie jeszcze nie dał po mordzie?

Dlaczego włazisz w moje życie? Czego ty chcesz?

Po co to tobie było? Cudzy chłop na pół godziny, raz w tygodniu?

Tępa, złośliwa bestia.

Nie chce pani zostać ślicznotką? Proszę to wziąć!

Aty, kim jesteś, chłopcem czy dziewczynką?

Jeszcze nie zdecydowałam.

Zoju, powiedz,

jak obecnie wygląda pani życie osobiste?

Osobiste?

Taniu, czy mogłabyś wyłączyć te fale.

Niedługo zemdli mnie od nich. Usypiają mnie.

O, Boże!

Czy wiesz, jak to się wyłącza?

- Czy kupiła to pani dla siebie? - Nie.

To dla naszej głównej księgowej, z okazji pięćdziesięciolecia.

Bardzo lubi wszystko, co jest rodzinne.

Już dawno chciałam panią zapytać.

Czy ma pani męża?

- Tak.

Nie boi się pani, że on może kiedyś odejść?

- Nie, nie boję się. -Adlaczego?

Mężczyzn trzeba wybierać i wychowywać.

Do widzenia.

Porozmawiamy?

Aja to wszystko wiem.

On bardzo mnie kocha.

Po prostu nie może zostawić małej córki.

Kiedy ona dorośnie, będziemy razem.

A co tobie do tego? Po co to robisz?

Nie lubię, kiedy mnie biją i próbują zgwałcić.

Wiesz, ile on ma takich, jak ty? Wciągu tygodnia naliczyłam trzy.

Patrz!

Trzymaj.

Z tą pracuje. Ta mieszka w tym domu. Trzecia - niedaleko.

Wybrał wszystkie według terytorium, żeby mógł łatwo wracać do domu.

Nie chcę nic o tym wiedzieć.

Tam patrz! Górne okno.

Tam nikogo nie ma.

Tam mieszkała kobieta. Czy widzisz hak od żyrandola?

- Widzę. - Sama pchnęła taboret nogą.

Przypadkowo to sfotografowałam.

Nie mogłam zdjąć palca z przycisku. Obejrzyj zdjęcia w aparacie.

- Nie chcę. - Nie wiesz, jak się naciska guziczki?

- Nie chcę. - Mój kolega z klasy mieszkał obok niej.

Powiedział mi, że facet ją rzucił. Powiesiła się z tego powodu.

Pokazałam jemu te fotki, on mówi - to ten facet. No, patrz.

Nie chcę.

Nie chcę.

Myślę, że ona pokłóciła się ze swoim mężczyzną.

Nie ma mężczyzny i z tego powodu taki zły koniec. Tak nie można.

Był bardzo miłym mężczyzną. Zawsze- dzień dobry, do widzenia.

Wózek pomógł wnieść. Przychodził do niej często.

Potem przestał. Nie wiem, dlaczego?

Patrzę, nie przychodzi już. Wogóle, to takie okropne.

Tak się boję nieboszczyków. Apani?

Wzasadzie też się boję.

Do widzenia.

Dziękuję.

Przypadkowy pasażer był potrzebny?

Ja naprawdę nikogo nie mam.

Rozmyślałam nawet,

jak to jest odebrać sobie życie.

- Poszłam do sąsiadki tej kobiety. - I co?

Nie uwierzyłam tobie.

Rozmawiałam z nią. Okazało się, że to prawda.

I co zamierzasz robić?

Wsiąść do przypadkowego pociągu, wyjść na przypadkowej stacji.

Obrażają ciebie, a ty nie zamierzasz nic robić?

Co powinnam zrobić? Pójść do jego żony?

Nałykaj się środków nasennych, główna księgowo.

Sama jesteś główną księgową.

Dziękuję.

Dziękuję, dziękuję,

- za to, że zburzyłaś mi życie. - ''Niewdzięczna, - rzekł do niej dąb,

Gdybyś mogła podnieść ryj do góry,

- Co? - Nic. Zemściłabym się,

i tak, żeby on pełzał, jęczał, poniżał się.

Nienawidzę tych świń.

Kochają je, a potem taki tekst

''Sorry, mam inną,

Świetnie się bawiliśmy''.

Czy ty nie rozumiesz, że on ją zabił?

Czy ty to kumasz?

- Kto tam? - Kurier pocztowy.

- Dzień dobry. Czy pani Wiatkina? - No?

Paczka dla pani. Proszę się podpisać.

To jest dla mnie. Proszę. Do widzenia.

Rozumiesz, wierzyłam.

No, że on mnie... kocha.

To, że on ma żonę...

Nie chciałam niszczyć jej życia.

Ato, że ma jeszcze kogoś.

Nawet mi się w głowie nie mieściło.

Co robisz? Nie rób zdjęć.

- Chodź. - Dokąd?

Dokąd idziesz?

Jak za dużo będziesz chciała wiedzieć, dostaniesz cellulitu.

Stój, poczekaj. Tu jest ochrona.

Jaka ochrona? Idziemy tędy.

Nie chwytaj mnie tak.

Czekaj tu na mnie.

Kurier pocztowy. Biuro 609.

Chodźmy szybciej!

Skąd masz klucze?

Niezła fura! Na takie baby, jak rybki na haczyk biorą.

Aty co? Oddaj klucze.

Zwrócimy je, ale najpierw przejedziemy się. Siadaj!

Artykuł 166 - za bezprawne zawłaszczenie samochodu...

- ... grożą trzy lata. Oddaj klucze! - Jesteś prokuratorem czy co?

Jestem kierownikiem działu prawnego.

Siadaj. Przejedziemy się kawałek i zwrócimy samochód.

Jeśli z tobą wsiądę, o będzie punkt 2 - dokonanie wcześniej

zaplanowanego czynu zbiorowego. Od trzech do siedmiu lat.

-Wyłaź. - Zamknij drzwi!

Wszystko w porządku, drogie panie?

Tak. Wszystko dobrze.

Siadaj.

Borysie Siemionyczu!

Władzy nie ma.

-Terminy, terminy... - Zdążę, Siergieju Wiktorowiczu.

Powinien się pan zapoznać z projektem. To nadzwyczajny, twórczy.

Co tu się dzieje u Pana?

Przepraszam.

Jakich on staroci słucha?

To uspokaja go za kierownicą.

Boże, co ja robię, głupota jakaś.

Na Boga, nie pędź tak.

Zwariowałaś?

Poszczałeś się? Taa... Baran!

Fura, po prostu rozkosz. Chcesz spróbować?

- Nie mam prawka. - Ja też nie mam!

- Wracajmy. - Czegoś nie mogę zrozumieć,

nieźle zarabiasz, nie możesz kupić sobie bryki?

Dobrze zarabiam, tylko mylę hamulec z gazem.

Jeśli mogą mnie wozić mężczyźni, to, po co mam sama prowadzić?

Wracajmy. Denerwuję się.

O, mój Boże.

- Siadaj za kierownicę. - Nie umiem. Boję się.

- Chcesz zwrócić samochód? - Chcę.

- No to zwracaj. - Hej, a ty dokąd?

Wika , wróć!

- Co robisz? - Zgłupiałaś?

Sama zgłupiałaś.

Wika , chodź tu!

- Gdzie się pchasz. - Boże. Wika !

- Poprowadzisz? - Przecież nie umiem.

To nic, nauczysz się.

Wika ! Nie umiem prowadzić samochodu. Wróć!

No, proszę!

Głupki. Wróć!

Wika ! Zgoda.

- Siądziesz? - Tak!

Szybciej przejeżdżaj!

Co się tak rozpędziliście, barany.

Kto wpuścił małpę za kierownicę! Szybciej.

To nasze miasto, jasne?! Siadaj.

Poczekaj.

- Co mam robić, gdzie naciskać? - Wszystko jest bardzo proste.

Samochód dla dziewczynek. Patrz. Tam jest hamulec, a tam gaz. Jedziemy.

- No, co? - Poczekaj.

Jedź,jedź!

I co?

Krótko mówiąc, jadę i powoli dojadę.

O matko!

- Ekstra! - O matko.

Dalej, w całym szeregu lustra zerwiemy?

Nie zdążyłjeszcze go ubezpieczyć.

Teraz nas ubezpieczą i to na trzy lata. Szybko, gaz!

Nie wiem, kim są. Lecz ich los jest za kierownicą.

Rządzący światem,

Znikający za...

Horyzontem granicy życzeń.

Odlatuj, znikaj,

Rozpłyń się jak noc.

Miń, przepadnij.

Weź nogi za pas.

Zostań wiatrem.

Wiatrem,

Wiatrem.

Powstań z popiołu.

Popiołu,

Popiołu.

Od samego początku nie chciałaś zwracać samochodu.

Ma pani całkowitą rację, główna księgowo.

Nie jestem główną księgową, ile razy mam powtarzać?

źle się prowadziło?

Najpierw zamulałaś, a potem, niczego sobie. Dobrze było. Wesoło.

- Po co to robisz? - Wszyscy, odejść.

Co my teraz zrobimy? Koszmar! Po co to zrobiłaś?

Trzeba było ubezpieczyć samochód.

Głupia, nienormalna! Co ja mam teraz robić?

Zamknij się! Teraz jestem zadowolona, rozumiesz?

Aty, wymieniasz numery artykułów i żałujesz swojego palanta,

dlatego, że jesteś babą i całe życie taką będziesz,

i powiesisz się, kiedy kolejny palant cię rzuci.

Czekaj tu na mnie, zaraz wrócę.

Kto?

Jak dojść na pociąg, dziadku?

Jakija dla ciebie dziadek? Idź prosto sześć kilometrów.

Kurwa.Anie ma tu czegoś bliżej?

Co ciebie gryzie? Jest druga w nocy, do cholery, jakie pociągi?

- Jesteś tam sam? -Atobie czego trzeba?

Po prostu znam te wasze bandy.

Z jednym się umówisz, a potem wszyscy się złażą.

Ajeślijesteś sam.

Kurczę, po co mam nocować na polu, nie?

Masz zagrychę?

Wchodź.

Wiko , co tu robisz? Już cała zesztywniałam.

Nic, zaraz się ogrzejesz.

Co to za dom?

- Poznajesz? - Nie poznaję.

Gniazdko dla rodzinnego odpoczynku.

Nie przywoził ciebie tutaj, żeby poszpanować?

Czyli to jego dom? Nigdy tu nie byłam.

No to syć oko. Tam, na pewno, będzie sypialnia dla szarego rodzinnego seksu.

Tam, prawdopodobnie, dziecięca. U góry-jeszcze jedna.

A dla ciebie, ZojuAndriejewno, nic nie zostało przewidziane. Wybacz.

Zrobisz to sama?

Apotem, co? Wysadzisz jego mieszkanie?

Nie. Scenariusz mojego reality-show tego nie przewiduje.

Ale ostatni bohater, powinien przejść wszystkie próby.

Dlaczego mnie wcześniej nie uprzedziłaś?

Niespecjalnie chcę znać numer artykułu, dotyczący podpalenia.

Artykułu 167, umyśIne zniszczenie albo uszkodzenie majątku.

Do dwóch lat.

I co, będziemy czekać, aż zacznie świtać?

Zróbmy to razem.

Pewnie wszystko dobrze.

- Co dobrze? - No, wszystko dobrze.

Trzeba zacząć żyć od nowa. Spakuję rzeczy, wyjadę.

Wyciągnę pieniądze z banku, wyjadę do jakiegoś miasta.

- Do Nowosybirska. - Lepiej do Duszanbe.

Dlaczego do Duszanbe?

Jest tam więcej piasku. Będzie, w co głowę schować.

Wychodzi na to, że masz rację,

że ten samochód jest mu droższy, niż my wszystkie, razem wzięte.

Po tym żelazie on będzie cierpieć bardziej, niż po kolejnej kobiecie.

Prawnicy nie są tacy tępi, jak mi się wydawało.

- Czekasz na pociąg? - Na prom wycieczkowy.

Matka powiedziała, że mam tu siedzieć i na ciebie czekać.

Ponieważ z jakąś kobietą narozrabiałyście.

Milicja was poszukuje.

Ładnie to tak, kobiety.

Zoju, poczekaj!

- Poczekaj! -A co mam teraz robić?

Nocować w bramach? Rozumiesz! Co mam teraz robić?

Nawet nie mogę pokazać się w domu.

- Milicja mnie aresztuje. - Masz pieniądze?

Nie mam żadnych pieniędzy. Są w banku.

- Dokąd teraz idziesz? - Nie wiem, dokąd idę.

To wszystko przez ciebie.

Dzień dobry. Chciałabym zamknąć swoje konto.

Dowód osobisty, proszę.

Wezwę pani doradcę.

JurijuAleksandrowiczu, proszę zejść do sali operacji płatniczych.

-Tu nie wolno fotografować. - Oddać? Apan go zniszczy.

Proszę, nie wolno fotografować.

Poproszę pani kartę. Bardzo mi przykro,

że zdecydowała się pani zakończyć współpracę z naszym bankiem,

tymczasem przygotujemy pieniądze. Herbata? Kawa?

Herbatę, proszę.

Asą napoje energetyczne? Dla klientów z dziećmi jest cola.

Przynieś colę.

Wstajemy i ruszamy stąd.

- Po co? - Na trzy, cztery.

- Przecież on ma moją kartę. - Szybko.

- Stój! - Mamo.

Wiko, stój!

Ach, tu jesteś, świnio.

Świnio, porzuciłaś mnie!

-Apowinnam za łapkę ciągnąć? - Głupia jestem,

że polazłam z tobą do banku. Jasne było, czym to się skończy.

Panowie gliniarze, wiemy, gdzie Zoja trzyma pieniążka.

Tylko debil się nie domyśli. Co się rzucasz? Tam jest furtka.

Rozumiesz, że oni przychodzili do mnie do pracy?

Że główna księgowa, świnia, znała wszystkie moje dane osobowe.

-Tam są wszystkie moje pieniądze. -Ty moja jasnowidząca, biedna ty moja.

Przestań.

Pozuj.

Biegnij, biegnij.

Aty co, oszalałaś?

Co robisz?

- Świnia! - Oszalałaś?

Uspokój się, mówię tobie.

Wystarczy!

Przeholowałam. Dobra, uspokój się.

Nigdy w życiu nie biłam się, nawet w szkole.

-Aty mnie do tego doprowadziłaś. - Jakoś niepostrzeżenie.

Fajne tu toalety mają. Jeszcze nie skończyłam jeść.

Aty, co?

Przypomniałam sobie, że nie mamy tak dużo gotówki,

i może nam nie wystarczyć, żeby za to zapłacić.

Zaoszczędźmy.

- Uciec, nie rozliczywszy się? - Po co?

Co proponujesz?

Zapoznać się z kimś i poprosić, żeby za nas zapłacił?

Ale jesteś zacofana. Tak już nie robią. Masz telefon z Bluetoothem?

- Co to takiego Bluetooth? - Daj telefon.

Nic nie rozumiem, w waszych Bluetoothach.

Rozładował się?

Wyłączyłam. Jeśli zadzwonią do mnie z milicji, to co im powiem.

Nie odbieraj.

Oczywiście.

Podłączyłyśmy się do kogoś.

Nasz klient.

Co do niego napisałaś?

Że moją przyjaciółkę interesuje, czy jest pedziem czy nie?

- Cześć. - Cześć.

Dzień dobry.

Nie jestem pedziem, a biseksualistą. Aco tak wyglądam?

Tak.Ajak stoisz z kasą?

Coś tam mam. Może się chociaż zapoznamy?

-Arkadij. - Włka.

-Arkadij. - ZojaAndriejewna.

Doskonale.

Bardzo nam się spodobało,

jak pan tańczył.

Nie, dziękuję.

Ostatnio jedna babka z telewizji ścisnęła mnie w kącie

i mówi: ''Podczas pańskiej próby przeżyłam dwa orgazmy''.

Samo zdrowie.

- Nieźle uderza. -To przecież trawka.

Amożemy pomieszkać u ciebie przez tydzień?

Mama wypędziła nas z domu. Interpol szuka.

Spoko.

Co prawda, mam burdel.

Zamiast czynszu, raz w tygodniu będziecie sprzątać.

Nie zamykajcie drzwi, będę późno.

Zawsze marzyłam, o tym, żeby przejść się z kluczami od nowej chaty.

Czy to normalne, tak do nieznajomego człowieka.

Dlaczego, do nieznajomego? Przecież powiedział, jak ma na imię.

Nie ma tu polówki. Myślisz, że chcę, słyszeć twoje chrapanie nad uchem?

Masz, przebierz się.

Dlaczego szwendasz się za mną?

Zadzwoniłabyś do przyjaciółki i przenocowała u niej kątem.

Moi znajomi są

bardzo przyzwoitymi ludźmi.

Jeśli o coś bym ich poprosiła,

zrobiliby wszystko o nic nie pytając.

Tylko nie chcę ich wciągać w jakiekolwiek nieprzyjemności.

A gdzie on będzie spać?

Pewnie na podłodze.

Boisz się, że wyśmiejemy twoją tuszę?

Idź ty, głupia.

Odlotowa chata, tylko nie ma co żreć.

- Co to? - Kaszka.

Owsiana. Normalna.

Nie. Nie będę tego jeść.

Dzień dobry.

Cześć.

O, kaszka.

Samo zdrowie. Mimo wszystko, kobieta w domu, to pożytek.

Masz coś jeszcze?

Wtorbie są czekoladki. Dostałem je wczoraj.

- Wyciągnij. - Sama weź.

To do mnie.

On cały czas będzie chodzić taki goły.

Czemu nie. Jest u siebie.

Dziewczynki, poznajcie się. To Maks.

Zoja.

Wika .

- Witam. - Dzień dobry.

- Nowa dziewczyna? - Przestań.

Jesteśmy nowymi rezydentkami.

Zoju, wstawaj. Na nas już czas. Mamy bardzo dużo pracy.

Powinny tu być jakieś rzeczy po babach.

Wszystkie są okropne. Można w nich pójść na salę gimnastyczną,

- ale chodzić w nich nie wypada. -A biegać w szpilkach i spódnicy, wypada?

Aty chociaż raz włożyłaś na siebie spódnicę?

Tak, parę razy w pierwszej klasie.

Można grzeczniej?

Byłoby Ci dobrze w obcisłej czarnej sukience.

Jeszcze nie jesteś okrągła.

I wysoki obcas.

I wszyscy mężczyźni zwracaliby na ciebie uwagę.

Włedy zrozumiałabyś mnie. Wiesz?

Atak w ogóle jesteś niczego sobie. Myślała, że jest z tobą gorzej.

Przebierz się.

Drzwi zostawiłam otwarte.

- Włka! - Za piętnaście minut.

- Czekam na ciebie. - Do zobaczenia.

Idę.

/No, puść, brzydalu. /Zostaw mnie.

/Proszę, nie wolno ci tego robić!

/Cicho...

Nie mogłaś przyjść wcześniej? Suko jedna!

Minęło piętnaście minut, tak jak się umawiałyśmy.

- Czekałaś, aż mnie ta poczwara zgwałci. - Nie czekałam. Uspokój się.

Prędzej zdechnę, niż prześpię się z draniem!

- Zaraz wezwę milicję. - Doskonale. Wzywaj.

Niech zobaczą, co robisz z nieletnią.

Powiedziałaś, że jesteś pełnoletnia.

Bezczelnie kłamała.

lle... lle chcecie?

- Znam panią. - Doskonale.

- Panijest prawnikiem z tej... -Zgadłeś.

Jestem znajomym pani prezesa. Czego pani chce.

Już się zwolniłam.Aco będzie,jak się żona dowie. PomyśI.

Wiem, że to ona jest właścicielem firmy, a nie ty.

No, ile? lle?

Nisko mnie cenisz!

Znasz go?

- Powinieneś go zwolnić. - Za co?

Jesteś dyrektorem, to sam wymyśI.

Za oszustwo, defraudację, rozpustę.

Ale zwolnij go tak,

żeby nikt nigdy nie przyjął go do pracy. Zrozumiałeś?

Zrozumiałeś?

-Akiedy zdjęcia? - Jutro.

Aty co?

Nikogo wcześniej nie miałaś?

Nie miałam.

Prędzej zdechnę, niż dam jakiemuś draniowi.

Zabiłabym go, gdyby coś tobie zrobił.

Zarżnęłabym, do diabła.

Już. Uspokój się. Słowo honoru.

Aja, na przykład, nie pamiętam, swojego pierwszego razu.

- Jak to? - No tak.

Pojechaliśmy ze znajomymi na daczę,

wypiliśmy szampana, a potem mieliśmy takiego dzikiego kaca, potworne.

Budzę się,

nagle, obok mnie leży ten kociak.

Kolega z grupy.

I mówi - przynieś mi, proszę, coś do picia.

Swój drugi raz pamiętam.

Może, nie byłam taka niewinna, diabeł wie.

I co, przespałam się z nim i stałam się kobietą?

Trzeba się zaciągać.

Zaciągam się.

Dlaczego nie wyszłaś za mąż? Nie urodziłaś dzieci?

Byłtaki jeden, zamierzałam wyjść za niego za mąż,

i nagle odszedł

do byłej żony. Nawet nie wiedziałam, że ma żonę.

Apotem, doktorat, praca.

Byłam taka poprawna.

Doktorat, praca.

Wszyscy mężczyźni z jakiegoś powodu mnie rzucali.

- Pewnie ze mnąjest coś nie tak. -To z nimi jest coś nie tak.

Chodziłam za jednym i okazało się, że ma inną.

Teraz rozumiem, dlaczego taka jesteś.

Chwytałam ich, ponieważ bałam się samotności.

Wiesz, jakie to straszne, kiedy jesteś zupełnie sama.

Może u ciebie będzie inaczej?

Rodzina, dzieci,jak u wszystkich.

Nie. Nie doczekasz się.

Potrzebuję wolności.

Też tak wcześniej myślałam.

Nie, naprawdę. Będę sama.

Będę miała fajną brykę, forsę w kieszeni.

I niech spadają jak najdalej, wszyscy żonaci i z kochankami.

Zoju,

seks,

to tylko sposób komunikowania się.

Tylko tak można zrozumieć człowieka.

Przecież rozmawiasz i z mężczyznami, i z kobietami.

Adlaczego seks można uprawiać tylko z mężczyzną lub tylko z kobietą?

Wszystko, czego doznajemy to społeczne konwenanse.

Opanuj się! Jutro mamy ciężki dzień.

I wystarczy tego szampana, bo potem znowu nie będziesz pamiętać.

Zostańmy lesbijkami.

Co?

Będziemy razem spać. Trzymać się za ręce.

I faceci przestaną głowę zawracać.

Tylko szkoda, że lesbijki nie mogą mieć dzieci.

Wstajemy.

Teraz pójdziemy i wszystko opowiemy.

A może lepiej wrzucić do skrzynki?

Lepiej sama z nią porozmawiaj,

i wtedy ona tobie uwierzy.

Idziemy?

Nie chcę.

Został nam ostatni punkt. Fura, dom, teraz powinna odejść od niego żona!

Powinien wszystko stracić.

Popatrzę wtedy na jego wypielęgnowaną mordkę.

Niczego nie powinnyśmy robić.

To jej będzie źle.

Przecież ona go kocha. Wierzy mu .

Sama marzyłam, o tym samym.

Wtakim razie sama z nią porozmawiam. Jasne.

Nie porozmawiasz. Więcej nie pozwolę ci niczego zniszczyć.

Od tej pory kochamy go żarliwie? Ofiara hinduskiego kina!

Usiądź pod jego drzwiami i nie posikaj się z zachwytu, kiedy się pojawi.

Mogę z nim zrobić, wszystko, co zechcę.

Teraz mnie posłuchaj.

Nigdy więcej nie zbliżysz się do nich.

Nigdy więcej nie wetkniesz nosa w ich życie.

Inaczej, zniszczę cię.

Poszła precz.

Nie wiesz, gdzie ona może być?

Pokłóciłyście się. Wróci. Może jest u swojego chłopaka, a?

Nie ma żadnego chłopaka.

Po co ona tak sobie życie złamała?

Nic nie złamała. Wszystko przed nią. To pani ją w to wciągnęła.

- Ja? Nie wiadomo, kto kogo wciągnął. - Od rana do wieczora harowałam,

żeby postawić je na nogi.

Ateraz córka jest poszukiwana jako zbrodniarka.

Dorosła kobieta.

Grymasi pani z dobrobytu? Przecież miała pani wszystko.

Nic nie miałam. Prawdziwego.

Pani córka mi to pokazała. Dziękuję jej za to.

Nie powiedziała, dokąd pójdzie?

Nic nie mówiła.

Znajdź ją, teraz ty za nią odpowiadasz.

Powinnaś ją z tego wyciągnąć.

To jeszcze dziecko. Jest nierozsądna.

Obiecuję.

Cześć!

Gdzie się podziewałaś? Świnia.

- Nie mogłaś zadzwonić? -Apo cholerę?

Też się za tobą stęskniłam.

- Przywlokłam tobie rzeczy. - Jakiej rzeczy?

Twoje. Wpadłam do ciebie, wzięłam. Jakieś drobiazgi i ciuchy.

Wybacz. Nie powiedziałam, że buchnęłam ci klucze.

Doskonale. Myślałam, że je zgubiłam.

Szukałam ich. Okazuje się, że ty je gwizdnęłaś?

Świnia.

Zaczekaj. Nie śmiej się, opowiem.

- Jak byłem zakochany... - Doskonale zrobiłyśmy.

Dzwoni do mnie na komórkę.

Poczekaj, nie śmiej się. Uspokój się.

Poczekaj, opowiem.

Dzwoni do mnie na komórkę.

- Już nie mogę. - Nie pasujemy do siebie.

Wadik, uspokój się. Lepiej opowiedz anegdotę.

- Można jeszcze buteleczkę? - Historię z życia tobie opowiadam.

Poprosimy dwie.

Dzwoni do mnie na komórkę... Dziękuję.

I mówi, wybacz,

nie pasujemy do siebie.

Jak nie pasujemy? Przeżyliśmy razem dwa lata.

Mówię, poczekaj, zaraz przyjadę do domu.

Przyjeżdżam do domu, a ona wszystko wyniosła. Wszystko.

Pieniądze schowała!

Gdybym nie przyjechał samochodem, to zabrałaby i samochód.

Wadik, dlaczego kulisz się? Dobrze zarabiasz.

-Zarobisz jeszcze. - Dwa lata przeżyliście?

- Dwa lata. - Dwa lata.

Nie pasujemy do siebie.

Wyobraź sobie, że zapłaciłeś jej to wynagrodzenie.

Za jej pracę.

Jaką pracę?

Nigdy nie trzymała nic cięższego od pilniczka do paznokci.

Wadik,

Życie z mężczyzną, to bardzo ciężka praca.

Dlaczego?

To jak w jakiejś kopalni.

Jeśli zepsuje się jakiś młot mechaniczny.

Komu się zepsuje?

Mówię w przenośni.

Zrozum mnie, kobietę. To prawda.

Jaką ty jesteś kobietą?

Jesteście lesbijkami.

Nie jesteśmy lesbijkami, zrozumiałeś?

Nie masz racji, Wadik.

Dokąd?

Dokąd idziecie?

Kelnerka, zostałem oblany. Gdzie jest wasz szef?

Precz, dokąd, suki, pobiegłyście. Proszę mnie nie uspokajać.

- Czy to nie twój samochód? - Nie mój. Poczekaj.

Popamiętam was na całe życie, lesbijki.

Zejdę i złapie cię zaraz.

Proszę mnie nie wycierać. Kto mi to spierze?

Jeszcze was złapię, pieprzone lesbijki.

Jak miałybyśmy worek pieniędzy. A będziemy go mieć.

Kupiłybyśmy sobie paszporty. Trzepnęłybyśmy wizy,

i pojechałybyśmy Monte Carlo.

Tam włożyłybyśmy przepiękne suknie. Poszłybyśmy do najdroższej restauracji.

Tam rozbiłybyśmy witrynę i zatańczyłybyśmy na stole. Fajnie?

Fajnie. I co proponujesz?

Ja? Nic. Daj papieroska.

Kołchoźniczki, ile można za wami biegać.

Zatrzymajcie się!

Takie piękne, a same chodzicie?

Wracaj na wiochę, skąd przyjechałeś. Osioł tam ciebie czeka.

- Jaką wiochę? - Odwal się,

Odwal się, brzydalu!

Gadzina! Odwal się, śmierdzący baranie!

Precz! Co, zatkało cię, baranie!

- Brzydal! - Nie dotykajcie jej.

Opanuj się, powiedziałam! Brzydal!

Śmierdziel! Śmierdzący!

- Tak, co ty nie powiesz? - Śmierdziel! Osioł!

- Brzydale! - Zabiję cię, suko!

Pederaści!

- Poszli stąd. Szybciej. - Do diabła, brzydale.

Jaka jesteś dzielna! Nie spodziewałam się tego po tobie.

Po prostu, super!

Jak będziemy dalej żyć? Gdzie będziemy mieszkać?

Wyjedźmy do innego miasta. Nowe dokumenty, nowe życie.

Nikt nie będzie wiedział, kim jesteśmy, skąd przyjechałyśmy.

- Jesteśmy przyjaciółkami. -Askąd weźmiemy pieniądze?

- Może pożyczysz od kogoś? - Od kogo?

Posłuchaj. Jutro w biurze jest wypłata.

Ta gruba świnia, nasza główna księgowa

jedzie do banku, odebrać pieniądze.

Wraca do biura i wkłada pieniądze do kopert.

Wejść i wyjść można tylko na kartę magnetyczną. Kartę jeszcze mam.

Kodu chyba nie zmienili.

Jej gabinet jest na trzecim piętrze.

Jest tam tylne wejście.

I do obiadu daje wypłatę drugiemu piętru.

Potem, oczywiście, to skąpiradło idzie z wszystkimi na obiad,

i całą godzinę te pieniądze w kopertach

leżą u niej w gabinecie.

Po obiedzie ona daje wypłatę

pierwszemu piętru i parterowi.

Wkażdej kopercie jest 500 albo 700 dolarów.

Pomnóż przez stu ludzi.

Policz, ile?

-Wszystko, idziemy. - Jeszcze powinny być pieniądze.

Te pieniądze nie są mi potrzebne.

Robię to wszystko tylko dla ciebie.

Te pieniądze nie są mi potrzebne!

Rozumiesz? Oprócz ciebie, nikogo nie mam.

Chcę, żebyś wzięła te pieniądze i była szczęśliwa.

Nie mam nikogo więcej. Tak wyszło, że te pieniądze nie są mi potrzebne.

Wszystko robię tylko dla ciebie.

Potrzebne jest mi tylko, twoje szczęście.

Zaraz...

Nie potrzebna mi jeszcze jedna mamusia.

Wybacz, ale miałem inne plany. Chcę żyć tylko dla siebie.

Wika !

Otwórz!

Otwórz!

Wymyśliłam z tym samobójstwem.

Miało miejsce, ale nie z jego powodu.

Tej babie syn zginąłw wojsku.

Az tymi, na fotkach, nic go niełączyło.

Po prostu, to były znajome.

Wszystko wymyśliłam.

Tak więc, przyjaciółko, wybacz.

Otwórz! Wika !

Otwórz!

Tekst: Maks Frydrych

Napisy: Laser Film Text www.laserfilmtext.pI

Authoring:ARTCORE www.artcore.pI

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.