Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
Dr Diana Bishop jest czarownicą.
Posiada ogromną moc.
Profesorze Clairmont, pan jest wampirem.
Wampirza genetyka?
Oraz czarownic i demonów. Jesteśmy zagrożeni wyginięciem.
- A Księga Życia? - Brakuje trzech stron.
782 może pomóc w badaniach?
- Jakie Przymierze? - Zakazuje międzygatunkowych romansów.
Ojciec powołał Kongregację, aby utrzymać pokój między gatunkami.
Twój brat go zburzył.
Masz niezwykłą moc.
Musi się nauczyć kontroli.
Przeniosłaś się w czasie?
Czarownice uznają, że się od nich odwróciła.
Ukryjmy się w innym czasie.
Gdzie mogę się nauczyć magii?
Ojciec kazał mi go dać komuś w potrzebie.
Zgubiłem go dawno temu w Zaduszki.
Wiedzą, gdzie jesteście. Uciekajcie.
Zaklęcie skrywające?
Czujesz?
Jej magia...
Chce odwrócić naszą uwagę i zmylić trop.
Byli tu.
I mieli na sobie te ubrania.
Znaleźli czas, żeby się przebrać?
Może wybrali się tam,
gdzie nie pasuje współczesny strój?
Ona przenosi się w czasie.
Czy istnieje lepsza kryjówka niż przeszłość?
Szuka Księgi Życia.
Nie zostaną tam na zawsze.
Poczekamy.
Jestem cierpliwy.
LONDYN, ROK 1590
W tym roku przybędzie, wiem to na pewno.
Tak mówią przepowiednie z Północy.
Obserwowałam Niebo zgodnie z proroctwem Dnia Wszystkich Świętych.
Jestem pewna.
Zjawi się dziś w nocy...
nasza "nieustraszona czarownica".
Gdzie jesteśmy?
Nie tam, gdzie chciałem.
Chodź.
Uwaga.
Znasz to miejsce?
Tak.
I to dobrze.
KSIĘGA CZAROWNIC
Ten dom nigdy nie stoi pusty.
Zostań z tyłu.
REŻYSERIA
Kim jesteś?!
- Matt? - Przyszła ze mną.
Czarownica, czuję to.
Pan Roydon? Spodziewaliśmy się pana za kilka tygodni.
Poślij po Raleigha.
- Rzuciła na niego czar. - Dosyć, Kit.
Wyjaśnijmy sobie parę spraw:
jestem całkowicie przytomny,
a to jest Diana.
Jeśli nie chcesz stracić języka,
zwracaj się do niej z szacunkiem.
Jest gościem oraz gospodynią tego domu.
Jest...
moją żoną.
Mieliśmy wylądować na wsi.
100 km stąd.
Co poszło nie tak?
Nie zadręczaj się.
Trafiłaś w dobry rok, a nawet noc.
Udało ci się.
Masz zdolną żonę.
Wybacz. Kit bywa bardzo...
Opiekuńczy i podejrzliwy, nic dziwnego.
Nie wierzę, że Christopher Marlowe jest demonem!
Dlaczego mi nie mówiłeś?
Co?
Będą wiedzieć, że cię ukąsiłem. Nie zrozumieją.
Czarownica i wearh budzą zdziwienie.
- Kto? - Wearh, wampir.
Obiecaj, że zawsze będziesz zakrywać ślad.
Pan Marlowe posłał po sir Waltera i hrabiego Northumberland.
To ludzie, ale zaufani.
Francoise, poszukaj ubrań dla Diany.
Mamy jeszcze coś po Louisie?
Dziękuję.
Hrabia Northumberland i sir Walter Raleigh?
Jesteś Matthew Roydon!
Z Nocnej Szkoły.
Jedyny członek, o którym nic nie wiemy.
I słusznie.
Muszę znów się nim stać.
Czy to źle?
Będąc w centrum wydarzeń, szybciej znajdziemy Księgę Życia.
Oby. Choć wolałbym nie rzucać się w oczy.
Wziąć, co nasze, i zwiewać.
Muszę porozmawiać z Kitem.
Kiedy się z nią zetknąłeś?
Pamiętasz?
Kit...
Nie rzuciła na mnie czaru.
Udowodnij.
Wybacz, przyjacielu.
Mogłem ci powiedzieć w innej formie.
Nie rzuciła na mnie czaru.
Rozmowa z czarownicą jest ryzykowna, a co dopiero ślub!
Uwierz mi na słowo.
Dopóki nie staniesz się znów sobą...
będę cię traktował jak obcego.
Proszę!
Dziękuję.
Czy siostra Matthew często tu bywa?
Musi pani zdjąć koszulę.
Kto to pani zrobił?
Pewna...
czarownica.
Nie mieliśmy z Matthew łatwo.
Proszę zapomnieć o tych szmatach,
przyniosłam pani nową garderobę.
Dziękuję.
Jak cię znam, Walterze, na pewno byś ich oczarował.
Oczywiście.
Efekty byłyby szybciej widoczne.
Diano, lord Henry Percy, hrabia Northumberland
i sir Walter Raleigh.
To dla mnie zaszczyt.
Nietypowy akcent. Skąd pani pochodzi?
Z Cambridge.
Pani wybaczy, jestem lekko przygłuchy.
Z Cambridge, łaskawy panie.
Nie zgadłbym.
Nieco na zachód.
Mamy dwie sprawy: Diana potrzebuje nauczycielki, czarownicy.
Jej rodzice zmarli, kiedy była mała, więc nie przeszła treningu.
Na pewno uda się znaleźć dyskretną osobę.
A druga sprawa?
Szukamy zagubionej księgi, alchemicznego manuskryptu.
Zawiera informacje o pochodzeniu stworzeń.
Księga Tajemnic?
W rzeczy samej.
Zawiera szczegółowe informacje -
- o ile istnieje. - Istnieje.
Bądźmy ostrożni, ludzie będą gadać.
Jeśli chcesz dyskrecji,
trzymaj toto w domu.
Kitowi brakuje ogłady, ale ma rację.
Zdradza panią akcent i dobór słow.
Najpierw się rozgościmy.
Dobrze,
nie będę rzucać się w oczy.
Ale nikt mnie nie będzie trzymał pod kluczem.
Za wcześnie na łóżko? Padam z nóg.
Muszę wyjść.
Dzisiaj? Po co?
Muszę odbyć kilka spotkań.
Odnaleźć się.
Z grubsza wszystko pamiętam, ale minęło 400 lat.
Rano poszukam nauczycielki.
Kiedy opanuję sztukę magii, sami znajdziemy Księgę.
I wrócimy do domu.
Wierz mi...
na to liczę.
Czarownica.
Sophie?
Sophie jest jej potomkinią, bez dwóch zdań.
Ta kobieta jest czarownicą...
Figura szachowa!
Ona jest łącznikiem. Ta kobieta ma mnie uczyć.
A może wywabiła cię na zewnątrz magią?
Nie. Nagle widziałam inaczej
i poczułam pewność.
Uwierz mi. To dobry znak!
Mogłaś zaczekać. Miałem cię chronić.
- Chronić? - Tak!
Jak mam o ciebie dbać, skoro nic mi nie mówisz?
Dobrze.
Gdzie dziś byłeś?
Mówiłem ci. Spotkałem się z kilkoma osobami.
Czyli ja mogę się o ciebie martwić, ale jeśli wyjdę...
- To nie to samo. - Czyżby?
Mamy chronić siebie nawzajem.
Nie wrócimy do domu, póki nie znajdę nauczycielki.
Ta kobieta jest darem,
przyjmijmy go zamiast uciekać.
W życiu przed niczym nie uciekałem.
Ale nie narażę twojego bezpieczeństwa.
Nie zamierzam tu siedzieć.
Znajdź ją albo sama to zrobię.
Dzień dobry.
Dzień dobry.
Pokaż, skąd wyszła,
a przekażę sprawę Walterowi.
Potrafi znaleźć każdego.
Dziękuję!
Wiem, że tak miało być.
Nie narzekam, ale chciałaś wyjść.
Miałeś wysłać Waltera.
Na poszukiwania.
My możemy trochę pozwiedzać.
Pod warunkiem,
że Francoise przygotowała ci nowe ubrania.
Nie wyjdziesz w tym paskudztwie.
To strój dworski sprzed 20 lat.
Trzymałeś mnie w domu,
bo wstydziłeś się mojego stylu?
Spójrz na mnie, muszę dbać o reputację.
Doskonale.
Pani Roydon.
Zawsze zwracasz na siebie uwagę?
Być może. Nie pamiętam.
Taki tłok, a Londyn jest wciąż malutki.
Opowiadałam studentom, że dawniej w miastach śmierdziało.
Są takie rejony.
Ten nie.
Możemy się wybrać do garbarni.
Katedra św. Pawła. Ogromna!
Nie przysłaniają jej wieżowce.
Próbowałam uświadomić sobie,
że to się dzieje naprawdę.
A teraz to poczułam.
Jestem tutaj.
No to wracamy.
Chodź.
Co się dzieje?
A niech to.
Wykluczone.
Pomyliłeś się.
Odmienił swój wygląd, ale to był on.
Jestem pewien.
Jesteś roztrzęsiony.
Bynajmniej.
Raczej zły na siebie za nierozważność.
Teraz będę musiał złożyć wizytę, a to zwykła strata czasu.
Nie powiesz, kto to?
Znajomek Kita.
Powinienem był się przywitać.
Boję się, że nie stanę na wysokości zadania.
Jeśli będzie wypytywał o moje dokonania...
Może porozum się z Kitem?
Mam go spytać, co robiłem tydzień temu?
Zaryzykuję.
Załatwimy ci nauczycielkę, znajdziemy manuskrypt
i wynosimy się stąd przy pierwszej okazji.
Idę.
Nie wychodź beze mnie.
Może jeszcze jeden, panie Pole?
Złamałem prawo?
Powiedz...
co robiłem poza Londynem?
To sprawdzian?
Podejrzewam, że...
ktoś się wygadał.
- Nie ja. - Wiem.
Wiem.
Ale jesteś wdzięcznym słuchaczem.
Podobno wysłali pana na północ do Berwick.
Szkocki król ma pełne ręce roboty z obławą na czarownice.
Miał pan odwrócić jego uwagę od naszych poczynań.
Tutaj, na miejscu.
Rozumiem.
Mów dalej.
Zostaw nas.
Czyli to prawda.
Wytłumacz się.
Wybacz, lordzie Burnley, ale miałem zostać w Berwick, aż wykonam zadanie.
To nie jest krótkoterminowa sprawa.
Zasiałem niepokój.
Szkocki dwór się chwieje, czarownice są podzielone.
Ukrywają się lub zbroją przeciwko królowi.
Mogłem zostać rozpoznany.
Chyba że taki był pański cel?
No dobrze.
Zobaczymy, co wyjdzie z twoich działań.
Doskonale.
Roydon?
Mam dla ciebie zadanie na miejscu.
Brakowało nam twojej umiejętności perswazji.
Nie znikaj więc bez pozwolenia,
zrozumiano?
Oczywiście, mój panie.
Królewska pieczęć.
"Mój zaufany cieniu..."
Matthew...
Czyżbym zbyt pochopnie pani zaufała?
Nie.
Wiem, że jest katolikiem.
Pod wpływem czarów
wyśpiewałby wszystko.
Wsłuchaj się w moje tętno.
Nikomu nie powiem, co zobaczyłam.
Podejrzewałam, że jest szpiegiem...
ale nie miałam dowodów.
Odnajduje katolików.
Zdradza swoją wiarę.
Owszem.
To prawda.
Diano?
Wyglądasz...
sama nie wiem.
Starzej.
A to nowość.
Jak poszło?
Przekonałem go. Na razie.
Dlaczego to robisz?
To mój obowiązek.
Wobec ojca?
Czekałam, aż o nim wspomnisz.
Jest we Francji. Chodźmy spać.
Co?
Już wszystko odkryłaś.
Ojciec potrzebował szpiega na angielskim dworze,
a ja się do tego świetnie nadawałem.
Do czasu.
Nawet Philippe de Clermont nie wziął pod uwagę podróży w czasie.
Ale wiedział, że jesteś katolikiem?
Oczywiście.
Chodźmy spać.
Proszę.
Tylko ty się dla mnie liczysz.
Panie.
- Czarownica, której pan szukał. - Witamy.
Dzień dobry.
Opiekuję się tą kobietą.
Nie ma rodziny, ale wykazuje zdolności magiczne.
Zobaczymy.
Tak sądziłam, żadna z niej czarownica.
Bez żartów.
- Mów prawdę. - Wyraziłam swoją opinię.
Wiem, że wyczuwasz moją moc.
Proszę.
Doprowadziła mnie do ciebie.
Wypróbuj mnie w inny sposób.
Rozważ odpowiedź.
Lepiej nie mieć we mnie wroga.
Prawdziwa czarownica umie rozplątać nić rzeczywistości.
Rozpalić płomień i zatrzymać dzwonek.
Proszę.
Spróbuj jeszcze raz.
Kilka dni temu rozpalała świece.
Wystarczy. Tak myślałam.
Zaczekaj.
Ostatni raz.
Dosyć.
Wystarczy.
Nie chcę mieć z tym nie wspólnego.
Nie zrobię ci krzywdy.
Nie wiem, co to było, potrzebuję pomocy.
Przez takie jak ty polują na nas w Szkocji,
nawet tutaj nagabują nas mężczyźni pokroju twojego męża.
Kto jeszcze myśli, że jesteśmy małżeństwem?
Zapewne sąsiedzi, a co?
Nazwała cię moim mężem.
Jeden ruch, a urwę ci ucho.
To tylko dziecko!
Powinienem cię zawlec przed sąd.
Ale tego nie zrobisz.
Jak ci na imię?
Jack, psze pani.
Ładnie.
Gdzie są twoi rodzice? Krewni?
Nie mam rodziny.
Słyszałeś coś o mnie?
Choćby najgłupszą plotkę.
Że jest pani czarownicą.
Rozumiem.
Nie boisz się?
Czarownic nie ma.
Wiesz, skąd wzięły się te plotki?
Pewnie.
Wiem o wszystkim, co dzieje się na Water Lane.
Zaczęło się w gospodzie.
Tej na rogu,
"Pod Jagnięciem".
Mogę liczyć na waszą pomoc przy szukaniu księgi?
Oczywiście. Pisałem już do znajomego z Oksfordu.
Liczę, że nas wesprze.
Nie mogę przywyknąć do widoku ciebie bez brody.
Choć łatwiej czyta się z twoich warg.
Nie nosisz kolczyka.
Wiele się zmieniło.
Walterze, piłeś ostatnio "Pod Jagnięciem"?
Ja? W tej dziurze?
Kit tam przesiaduje.
Dlaczego pytasz?
Zobaczymy się jutro.
Dobrze się czujesz?
Dobrej nocy.
Oczerniałeś Dianę.
- Nie zaprzeczaj. - Nie mam zamiaru.
Nie żałuję tego.
Kiedyś byłeś wobec mnie lojalny. A teraz?
- Wciąż jestem! - Dusisz go!
Spójrz na to z mojej perspektywy.
Miałeś być w Szkocji, a zjawiłeś się tu, z żoną czarownicą, bez słowa wyjaśnienia!
Nie jesteś sobą!
Powiedzmy mu.
Widziałeś moje czary.
Będzie nam przeszkadzał, póki nie zniknę.
Zna cię.
Uwierzy, kiedy powiemy prawdę.
Drugiej szansy nie dostaniesz.
To prawda, że pochodzę z Cambridge,
ale nie tego, które znasz.
Moje Cambridge leży w Massachusetts i jest kolonią w Nowym Świecie.
Pierwsze słyszę.
Mówię o świecie z przyszłości.
Wierzysz jej? Jest gorzej, niż myślałem.
Nie muszę. Podróżowałem z nią.
Ty?
Matthew zachowuje się dziwnie,
bo nie jest tą samą osobą.
Już nie.
Załóżmy, że w to wierzę.
Gdzie jest Matthew,
który wyjechał na północ kilka tygodni temu?
Nie wiemy.
Być może został przemieszczony.
To znaczy...
że nie żyje?
Nie.
- Kiedy odejdziemy, wróci do normy. - Posłuchaj.
Jeśli jesteś moim przyjacielem, zaakceptuj nas oboje.
Albo odejdź i nie wracaj.
Tak czy siak,
jeśli piśniesz choć słówko...
Bóg mi świadkiem,
dopadnę cię.
Od Cecila.
Dziękuję.
Matthew?
Wyszedł.
Nie obudził cię?
Coś się stało?
Trudno powiedzieć.
Ten typ tak ma.
Wina?
Jeśli twe uczucia są szczere, muszę cię ostrzec.
Twój Matthew jest inny.
Łagodniejszy.
Ale powrót do dawnej tożsamości...
zmieni go.
Spotkania z wrogami, a nawet sojusznikami.
W końcu go nie poznasz.
Wiem, do czego zmierzasz.
Jeśli odejdziemy, wróci twój dawny Matthew.
Nigdy nim nie był.
Wiesz, o czym mówię.
Widziałem go w najgorszych momentach.
Nie wiesz, na co się porywasz.
Nie znasz mnie.
Nie?
Nie.
Kiedy go poznałaś,
wyciągnął cię z tłumu.
Byłaś dla niego wyjątkowa
w sposób, jakiego nie potrafił zdefiniować.
Wyczuwałaś jego mrok,
ale zdawało ci się, jakbyś go znała od zawsze.
Jakby te wszystkie wcielenia
były jedynie przystankiem...
w drodze do ciebie.
Zostań, jeśli musisz.
Ale nie zakładaj ani przez chwilę, że go znasz.
W NASTĘPNYM ODCINKU...
Mamy kłopot.
Wszystko przez tę księgę!
Pamiętam twoją pogardę dla czarownic.
Pomogły w walce z Armadą, można być pewnym ich lojalności.
Nikogo nie można być pewnym.
Tekst: Maria Sobolewska
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.