All language subtitles for Possessions.S01E01.pl

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
nl Dutch
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soran卯)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

Zabij臋 j膮! Nie 偶artuj臋.

- Zabij臋! - Opanuj si臋, to nic nie da.

- Znasz j膮. - I dlatego j膮 zabij臋.

- Pogadaj z ni膮, mnie nie s艂ucha. - Dobrze.

- Co tym razem? - 殴le si臋 czuj臋.

- Wysi膮d藕. Przejd藕 si臋. - Nie chc臋 ci臋 martwi膰,

ale kr臋ci mi si臋 w g艂owie.

Wr贸c臋 do domu, tak b臋dzie lepiej.

Zrywasz si臋 ze 艣lubu w艂asnej c贸rki?

To nie twoja wina. Nie mog臋 tu zosta膰.

- Odwieziesz mnie? - Co takiego?

Wsiadaj. Odwieziesz mnie.

- Oszala艂a艣? - Za 20 minut b臋dziemy w domu.

Odbi艂o ci?

Sk膮d u ciebie te wieczne nerwy i po艣piech? U nas nigdy...

A ty znowu o D偶erbie? Kocham ci臋, mamo,

ale mam do艣膰 twoich zabobon贸w i rytua艂贸w.

To najpi臋kniejszy dzie艅 w moim 偶yciu, nie psuj go.

Najpi臋kniejszy dzie艅 w 偶yciu? Serio?

- Naprawd臋 nie rozumiesz? - Czego?

Jestem szcz臋艣liwa!

Zajmij si臋 ni膮!

- A ty dok膮d, Natalie? - Na sw贸j 艣lub!

Dziwka, zaka艂a, wariatka.

OBSESJA

Czekaj膮. Chc膮 zaczyna膰.

Kipa.

- Przystojniak z ciebie, m艂ody. - Ty te偶 wymiatasz.

Wszyscy ju偶 s膮?

Czekaj膮.

Pietram si臋 jak cholera.

W porz膮dku, kiciu?

Jako艣 wytrzymam.

To tyko 艣lub.

Ja, ty, kilka os贸b. Nic wielkiego.

Drodzy go艣cie, a teraz wszyscy podnie艣my wysoko r臋ce

i powitajmy m艂od膮 par臋, przysz艂ych ma艂偶onk贸w: Natalie i Erana!

Meytal?

Zasn臋艂a艣 tam?

Przepraszam, jest tu mo偶e inna 艂azienka?

Tam, dla personelu.

- Gdzie s膮 艂azienki? - Tam.

- Widzieli艣cie mo偶e pann臋 m艂od膮? - Posz艂a tam.

Jeste艣.

Czekaj膮 na ciebie z tortem.

Dobrze si臋 czujesz?

Tak.

Chod藕my.

R臋ce w g贸r臋! Powitajmy m艂od膮 par臋!

Natalie i Erana!

Widzia艂a艣 tort? Wielki jak we Francji!

Eran, s艂yszysz mnie?

Karetka!

Wezwijcie pogotowie!

Eran!

Zabierzcie jej n贸偶.

Prosz臋, we藕cie go.

Rzu膰 n贸偶.

- Co mu zrobili艣cie? - Rzu膰 n贸偶!

- Co mu zrobili艣cie? - Rzu膰 n贸偶!

- Co to za krzyki? - Zaraz ci wyja艣ni臋.

Nie patrz tam.

Nie ruszaj jej!

Zostaw!

Prosz臋 si臋 odsun膮膰.

To moja c贸rka!

Ojciec chorowa艂, wi臋c byli艣my na to przygotowani, ale mama...

Nie rozumiem.

- Zapewne chcieli spocz膮膰 razem. - Ale dlaczego tutaj?

W tym kraju? Gdzie ich noga nigdy nie posta艂a?

Przepraszam.

To mnie przerasta.

Mo偶e si臋 pani pociesza膰, 偶e b臋d膮 razem.

Jak zwykle nieroz艂膮czni.

A reszt臋 maj膮 gdzie艣!

Przepraszam. Prosz臋 nie zwraca膰 na mnie uwagi.

To dokumenty. Wszystko jest w porz膮dku. Pani wybaczy.

- Karim? - Tak, pani konsul.

- S艂yszysz mnie? - Dopinam transfer zw艂ok pa艅stwa Gaz.

W nocy aresztowano francusk膮 obywatelk臋...

Narkotyki?

Jej m膮偶 zosta艂 zamordowany w czasie wesela.

Dziewczyna nie chce rozmawia膰. Jest w Beer Szewie.

Informuj mnie na bie偶膮co.

Jak s膮dzisz?

Mo偶esz zrobi膰 mi zdj臋cie?

Szlifuj臋 hebrajski.

Ile masz lat?

Pan Amiel?

Karim Taleb, wicekonsul z Tel Awiwu.

Przyjecha艂em otoczy膰 pa艅sk膮 c贸rk臋 opiek膮 konsularn膮.

Dlaczego mnie do niej nie wpuszczaj膮?

Przesiedzia艂 pan tu ca艂膮 noc?

Zachowuj膮 si臋 przyzwoicie?

Nie rusz臋 si臋, dop贸ki jej nie zobacz臋!

Podobno nie chce wsp贸艂pracowa膰, ale spr贸buj臋 z ni膮 porozmawia膰.

Przeka偶emy pa艅stwu list臋 adwokat贸w.

- Kiedy si臋 zjawi s臋dzia 艣ledczy? - To inny system prawny.

Areszt mo偶e trwa膰 nawet 30 dni.

Niech pan jej przeka偶e, 偶e nigdzie si臋 nie rusz臋.

- Mo偶e na mnie liczy膰. - Za艂atwi臋 formalno艣ci i wr贸c臋.

"Ambasada Francji przesy艂a uk艂ony izraelskiemu MSW..."

- Uk艂ony? - To tylko formu艂ka.

- Powt贸rzysz nazwisko? - Karim Taleb.

Dziewczyna nie chce m贸wi膰.

Dali艣my jej si臋 zdrzemn膮膰 i na tym koniec. To nie hotel.

Panna Amiel zapewne jest w szoku.

Raczej nie, skoro domaga si臋 konsula.

Przem贸w jej do rozumu, bo b臋dzie mia艂a k艂opoty.

Shoshi, d艂ugo mamy czeka膰?

Natalie, we w艂asnym interesie: b膮d藕 rozs膮dna.

- Mo偶ecie zostawi膰 nas samych? - Pi臋膰 minut.

Dzie艅 dobry.

Jestem Karim Taleb z francuskiego konsulatu w Tel Awiwie.

Jaki艣 dow贸d?

- S艂ucham? - Chwytaj膮 si臋 ka偶dego sposobu,

偶eby wyci膮gn膮膰 informacje.

Prosz臋.

Widzia艂em pani ojca, czeka.

- A matka? - Nie.

Jak si臋 pani czuje?

A jak pan s膮dzi?

- Dobrze pani膮 traktuj膮? - Jak wariatk臋.

- Tu maj膮 inne podej艣cie... - Do tego jestem Francuzk膮.

Nie zrobi艂am tego.

Szkodzi pani sobie, odmawiaj膮c wsp贸艂pracy.

Ja tylko chc臋, 偶eby przy przes艂uchaniu kto艣 by艂.

Skontaktujemy pani膮 z adwokatem.

- Nie chc臋 adwokata, tylko szacunku! - Potrzebuje pani wsparcia prawnego.

Wystarczy pa艅ska obecno艣膰: b臋d膮 si臋 pilnowa膰.

Chyba nie zna pani tutejszego systemu prawnego.

Nie mam nic do ukrycia, nie potrzebuj臋 obrony!

Nic nie zrobi艂am! Wierzy pan, czy nie?

Tak czy nie?

Nie rozstrzygam o winie lub niewinno艣ci.

Dla mnie jest pani francusk膮 obywatelk膮 poza granicami kraju.

Jestem zobligowany pani pom贸c.

Rozumiemy si臋?

艢ci膮gn臋li艣my francuskiego elegancika, jak sobie 偶yczy艂a艣.

Teraz si臋 rozbierz.

To doczepiane?

Oderwij. Jest na nich krew.

Nie mog臋, pozlepia艂y si臋.

Mo偶e jest inny spos贸b?

Nie. Spa艂am w nich, wszystko si臋 poskleja艂o.

Czekaj. Vlad!

- Przynie艣 no偶yczki. - Ostro偶nie, niech pani zaczeka.

Nie. Obetn膮 mnie na 艂yso!

Spokojnie.

J膮 oddam tylko z palcem!

Spokojnie, skarbie, to nie Uganda.

Teraz suknia.

Tam mo偶esz si臋 przebra膰. 艢mia艂o.

Wyjd臋 na chwil臋.

Niech pan zostanie.

Jak wolisz.

Ale prosz臋 si臋 odwr贸ci膰.

Dlaczego?

Dlaczego?

Nie musisz t艂umaczy膰. Dlaczego: co?

Odpowiedz na pytanie.

- Dlaczego? - To nie ja. Nie zrobi艂abym tego.

Bo?

Bo go kocham.

- Mi艂o艣膰 to 偶adne alibi. - Trzyma艂am n贸偶, ale nie zabi艂am.

- To by艂o straszne. - Nie jeste艣 na terapii.

- Nie zabi艂am go! - To kto?

- Kto艣 chwyci艂 ci臋 za r臋k臋 i pchn膮艂? - Nie wiem. Nie ja!

A kto? M膮偶 z kim艣 si臋 pok艂贸ci艂?

Co艣 si臋 wydarzy艂o?

Przeprowadzi艂a艣 si臋 do Izraela rok temu.

Z rodzicami i z siostrami.

Gdzie pozna艂a艣 Erana?

W galerii handlowej. Poprosi艂 mnie o numer.

- Co m贸wi? - Nic szczeg贸lnego.

Przeprowadzi艂a si臋 tu z rodzicami, p贸艂 roku temu pozna艂a Erana.

Seks z nim by艂 udany? Pytam j膮 o wsp贸艂偶ycie, to wa偶ne.

Genialny. Pierwszy raz czu艂am co艣 takiego.

Co by艂o "genialnego" w waszym seksie?

Czu艂o艣膰.

Co?

Mi艂o艣膰. Uprawiali seks z mi艂o艣ci膮.

Powiedzia艂am "z czu艂o艣ci膮", nie z mi艂o艣ci膮.

Nie macie takiego s艂owa po hebrajsku? Jak im wyt艂umaczy膰?

- S艂owo pochodzi z greki... - Ale co oznacza?

To mi艂o艣膰.

Ale tak偶e delikatno艣膰...

I przywi膮zanie.

W艂a艣nie. To w艂a艣nie czu艂o艣膰.

Nie rozumiecie?

Dwoje ludzi oddaje si臋 sobie, poniewa偶 darzy si臋 zaufaniem.

Zaufanie jest najwa偶niejsze.

L臋k,

ufno艣膰, oddanie.

To mi pachnie zwi膮zkiem przemocowym.

Pomo偶emy ci, je艣li wyja艣nisz, dlaczego to zrobi艂a艣.

- Co powiedzia艂a艣? - Pr贸buj臋 nawi膮za膰 z ni膮 kontakt.

Niech wie, 偶e trafi艂a na 偶yczliwe ucho.

呕yczliwe ucho? Normalna jeste艣?

Kto艣 zostawi艂 na przedniej szybie samochodu jego zdj臋cie.

Zwyk艂膮 fotk臋 Erana na ulicy.

To jaki艣 trop?

Uzna艂am, 偶e to jaka艣 zadurzona dziunia i tyle.

Kto艣 zostawi艂 na samochodzie zdj臋cie Erana. Fotk臋 w stylu paparazzi.

Nagle sobie przypomnia艂a?

Kto艣 jeszcze wie o tym zdj臋ciach?

Nie s膮dz臋.

Nie wie.

Oczywi艣cie.

Na razie wystarczy.

Spytaj, czy zgodzi si臋 na badanie wariografem.

Rafi, wiesz, 偶e nie ma takiego obowi膮zku.

Wariograf. Tak czy nie?

Zgodzisz si臋 na badanie wykrywaczem k艂amstw?

Wynik贸w nie mo偶na wykorzysta膰 w s膮dzie.

Owszem, ale to buduje zaufanie.

Nie mam nic do ukrycia.

Nie ma nic do ukrycia.

Nie wolno wyra偶a膰 opinii w obecno艣ci podejrzanego.

M臋偶ob贸jczynie zabijaj膮, by uciec od przemocy.

- Narzucasz swoj膮 lini臋. - Co dzie艅 ogl膮dam pobite kobiety.

Ta ma 艣wie偶膮 ran臋 i siniaka wielko艣ci meduzy.

A ja mam si艅ca na dupie i co z tego?

Powiedz膮, 偶e zasugerowa艂a艣 jej odpowiedzi.

Wyt艂umacz: jeste艣my 艣ledczymi czy komisj膮 艣ledcz膮?

Jeste艣 m艂oda i g艂upia, to wybacz臋.

Ale bezczelno艣ci nie b臋d臋 tolerowa艂!

Jasne?

Jestem bezczelna?

Serio?

- Rafi, ja tylko powiedzia艂am... - Masz tylko t艂umaczy膰.

Po to 艣ci膮gn臋li艣my ci臋 z wydzia艂u rodzinnego.

Bo ja jedna na tym zadupiu lizn臋艂am troch臋 francuskiego?

Przyznaj臋, jeste艣 bardzo metodyczna.

Metodyczna.

Skrupulatnie analizujesz ka偶dy szczeg贸艂. Przez to umyka ci

- szerszy obraz. - O艣wie膰 mnie. Poka偶 szerszy obraz.

Przyjrzyj si臋 tej dziewczynie.

Nagle przypomnia艂a sobie, 偶e m膮偶 mia艂 stalkera.

- Nie dziwi ci臋 jej spok贸j? - Mo偶e jest wyczerpana?

- Mo偶e jest psychotyczk膮? - Czasem w obliczu tragedii,

najwi臋kszego koszmaru, cz艂owieka ogarnia spok贸j.

Jakby ca艂e 偶ycie tego si臋 si臋 spodziewa艂

i teraz do艣wiadcza wdzi臋czno艣ci. Swego rodzaju.

To prosta sprawa. Nie doszukuj si臋 drugiego dna.

Proste pytania, bez dzielenia w艂osa na czworo.

Tak, nie. Czarne, bia艂e.

Tak jest.

Mo偶emy zaczyna膰?

Nazywasz si臋 Natalie Amiel?

- Natalie Amiel Smadja. - Odpowiadasz tylko tak lub nie.

Nazywasz si臋 Natalie Amiel Smadja?

Tak.

Wysz艂a艣 za m膮偶 za Erana?

Tak.

Zabi艂a艣 go?

Nie.

Nie mia艂 kom贸rki?

Nie przy sobie. To wszystko co, znale藕li艣my.

Gdzie Rafoul?

Na przerwie obiadowej. Przypominam, 偶e to r贸wnie偶 moje dochodzenie.

A co? Znalaz艂e艣 co艣 zaskakuj膮cego?

Dla mnie nieszczeg贸lnie, ale wygl膮da na to, 偶e morderca by艂 lewor臋czny.

Mia艂em Czeczena z identyczn膮 ran膮.

Beduini te偶 tak zabijaj膮. Jedno ci臋cie.

Na og贸艂 to kara. Kara za zdrad臋.

Dziewczyna jest prawor臋czna. Chyba.

Tak膮 ran臋 zada艂by raczej facet.

Cz艂owiek w furii jest zdolny do wszystkiego.

- Prawda? - Tak.

A ten musia艂 by膰 wyj膮tkowo wkurzony.

Nawet seksowne dziunie miewaj膮 gorsze dni.

Kto艣 mi pomo偶e? To nie moja dzia艂ka.

- To twoje dochodzenie. - Wiem.

Spokojnie, porozmawiajmy.

Nic mnie nie obchodzi! Musimy pochowa膰 brata!

Jest pan jego bratem? Jestem Esti.

- Prowadz臋 dochodzenie. - Dlaczego nie wydajecie cia艂a?

- Usi膮d藕my, wszystko wyt艂umacz臋... - Chc臋 go pochowa膰. Jak najszybciej.

Tak jak nale偶y. Reszta g贸wno mnie obchodzi.

Rozumiem, ale musimy przeprowadzi膰 sekcj臋.

- Nie wyrazili艣my zgody. - W tym wypadku nie jest potrzebna.

Przykro mi, takie s膮 procedury.

- Pastwicie si臋 nad moim bratem? - Nie pastwimy si臋.

Robimy to, co konieczne, by wyja艣ni膰, co si臋 sta艂o.

- Wyja艣ni膰 co? - Prosz臋 ze mn膮. Na moment.

Prosz臋 wybaczy膰 pytanie, ale czy mia艂 pan bliski kontakt z bratem?

Tak, wiadomo.

Czy w ostatnich dniach by艂 zestresowany, co艣 go niepokoi艂o?

- Nie, nieszczeg贸lnie. Dlaczego? - Tylko pytam,

to standardowa procedura. Jak wygl膮da艂 jego zwi膮zek z Natalie?

- Dziewczyna nie by艂a agresywna. - A on?

Pyta pani, czy Eran j膮 bi艂? Tak?

- Nie tak brzmia艂o pytanie. - Kocha艂 j膮.

W 偶yciu nie widzia艂em, 偶eby facet a偶 tak kocha艂 dziewczyn臋.

Przegl膮dali艣my rzeczy Erana,

nie znale藕li艣my ani kom贸rki, ani komputera.

S膮dzi pan, 偶e brat da艂 je komu艣 na czas 艣lubu?

Gdyby si臋 znalaz艂y, zawiadomi nas pan?

Dzi臋kuj臋.

A ty wci膮偶 tutaj?

Czekam na informacje o pannie Amiel.

- Czuje si臋 dobrze, odpoczywa. - Jak wypad艂o badanie wariografem?

M贸wi prawd臋.

Na razie.

- Czyli j膮 wypu艣cicie? - Mo偶esz ju偶 wraca膰.

Gdzie jeste艣?

Zjem co艣 i wracam.

Trzeba zrobi膰 protok贸艂 przes艂uchania razem z t艂umaczeniem.

Zajm臋 si臋 tym. Przek膮sz臋 co艣 i wracam Zgoda?

Trzeba zadzwoni膰 do ubezpieczyciela.

Zab贸jstwo to nie trz臋sienie ziemi,

nie wiem, czy wyp艂acaj膮 odszkodowanie.

Prosz臋 nie podnosi膰 g艂osu.

Rozumiem doskonale, ale takie s膮 procedury.

Policja zamkn臋艂a lokal do odwo艂ania.

To miejsce zbrodni.

Powiedzieli, 偶e tu ju偶 mo偶na sprz膮ta膰.

- By艂a tu pani wczoraj? - Tak, wprowadzi艂am tort.

- Pani te偶 gasi艂a 艣wiat艂o? - Nie ja, kolega.

Wszystko m贸wi艂am pani zwierzchnikowi.

Nie spieszyli艣cie si臋 z zapaleniem 艣wiat艂a.

Nikt si臋 nie spodziewa艂 tragedii.

Dziwne, prawda?

Okaza艂e wesele... Radosna uroczysto艣膰...

Wszyscy sil膮 si臋 na oryginalno艣膰 i w rezultacie robi膮 to samo.

Wci膮偶 nie wierz臋, 偶e mog艂a to zrobi膰.

Dlaczego?

Pi臋膰 minut wcze艣niej widzia艂am j膮 w kuchni. Nie wygl膮da艂a na furiatk臋.

- Co tam robi艂a? - 艁azienki dla go艣ci by艂y zaj臋te.

- Przepraszam, gdzie s膮 toalety? - Tam.

Policja zrobi艂a ten pieprznik?

Podobno szukali komputera.

Znasz j膮.

Wiesz dobrze, 偶e zrobi, co trzeba.

Dobrze.

Odezwij si臋 po wszystkim.

Dzie艅 dobry.

Przepraszam, 偶e przeszkadzam, ale szukam pa艅stwa Amiel贸w.

- Jest pan dziennikarzem? - Nie, z konsulatu.

Zaprowadz臋 pana.

Jest pani ich krewn膮?

Przyszywan膮.

Przyjecha艂a pani specjalnie na 艣lub?

Nie, jestem st膮d.

Rosa, pyta o ciebie pan z ambasady.

Z konsulatu.

Karim Taleb. Przykro mi, 偶e spotykamy si臋

w takich okoliczno艣ciach. Przynosz臋 wiadomo艣ci o c贸rce.

- Rozmawia艂 pan z ni膮? - I z m臋偶em te偶.

- Wci膮偶 tam jest. - Dlaczego pan z ni膮 nie zosta艂?

Pomy艣la艂em, 偶e czeka pani na informacje.

I potrzebuje wsparcia.

Pomocy przy formalno艣ciach, adwokata...

Sami sobie poradzimy. A ty co tak sterczysz? Na co si臋 gapisz?

- Opanuj si臋. - Nie masz lepszych zaj臋膰?

Jazda, do roboty!

- Mo偶e jutro b臋dzie w lepszej formie. - Gdzie jest Jessica?

Ju偶 idzie.

Mi艂o z pa艅skiej strony, ale niczego nie potrzebujemy. Do widzenia.

Widzia艂 pan moj膮 siostr臋?

S艂ucham?

- Widzia艂 si臋 pan z moj膮 siostr膮? - Tak.

Jak si臋 czuje?

Trzyma si臋.

Powtarza, 偶e to nie ona,

a wykrywacz k艂amstwo to potwierdza.

Ale policja nie wierzy?

Bo jest zbyt 艂adna?

To moja wizyt贸wka. Mo偶e pani dzwoni膰 o ka偶dej porze.

Super.

Karim Taleb...

Co艣 nie tak?

Nie, sk膮d偶e.

M贸wi艂 pan, 偶e mog臋 zadzwoni膰.

Nie pora na 偶arty, siostr臋 oskar偶ono o zab贸jstwo.

Czy ja wygl膮dam, jakbym 偶artowa艂a?

Matce kompletnie odbi艂o.

Szykowa艂a si臋 na ten 艣lub jak na pogrzeb.

Na co?

Dziwne, prawda?

Musz臋 ko艅czy膰.

Prosz臋.

Niech pani go wpu艣ci do c贸rki.

Wszystko b臋dzie dobrze.

Zdejmij j膮.

- Zdejmij. - Pozwolili mi j膮 zatrzyma膰.

Daj, tak b臋dzie lepiej.

Naprawd臋.

Dlaczego?

- Powiedz. - Twoja matka...

Czego chce?

Nie potrzebujesz tu bi偶uterii.

Co to zmieni?

- Tato, chro艅 j膮 przed szale艅stwem. - Pr贸buj臋.

Prosz臋.

Pami臋taj, ani s艂owa o rodzinie.

- Jessica, przynie艣 chrust. - Teraz?

- Pospiesz si臋. Prosz臋. - Poszukam.

Roz艂贸偶, szybciej si臋 zajmie.

Przecie偶 prosi艂am!

Grzecznie!

- Przepraszam, 偶e przeszkadzam... - Nie rozumiej膮, 偶e jest niewinna?

Znale藕li nowy trop.

Kto艣 grozi艂 panu Smadji, przysy艂a艂 mu zdj臋cia.

Nic o tym nie wiem.

Ostro偶nie.

Wystarczy.

Chcesz pu艣ci膰 z dymem osiedle?

Ostro偶nie!

Nie.

- Tego nie palimy. - Babcia powiedzia艂a:

"Wszystko, co ma zwi膮zek z Natalie i Eranem".

Tak, ja jej kaza艂am!

- Niech to zatrzyma. - Nie! Kaza艂am jej!

Zawiniemy jak prezent...

Niech sama to zrobi.

Wrzucaj 艣mia艂o!

Pi臋knie!

Mia艂a pani z艂e przeczucia?

Czego si臋 pani ba艂a?

Natalie panu nagada艂a tych bzdur?

Chc臋 tylko zrozumie膰, czego pani si臋 ba艂a?

Tak bardzo mi go 偶al. I jego matki.

Nie 偶yczy艂a pani sobie tego 艣lubu?

Nie takiego.

Mi艂o艣膰 to nie b艂yskotka, cacko ani zabawka.

Nie wolno igra膰 przed 艣lubem. Trzeba zachowa膰 rozs膮dek.

Szanowa膰 pann臋 m艂od膮!

- Na D偶erbie o tym pami臋tali. - Sprzeciwia艂a si臋 pani,

bo nie zrobili 艣lubu jak na D偶erbie?

- Sk膮d pan jest? - Z Pary偶a.

- A rodzice? - Co to pani膮 obchodzi?

- To nie tajemnica. - Te偶 z Pary偶a.

A gdzie si臋 urodzili?

W Algierii, skoro musi pani wiedzie膰.

艢wiat nie znika dlatego, 偶e zamknie si臋 oczy.

A tej co odbi艂o?

C贸rka jest w areszcie, a pani zamiast si臋 zatroszczy膰,

- odprawia jakie艣 rytua艂y? - Tak wygl膮da pa艅ska pomoc?

Przyszed艂 pan z nas drwi膰?

A ty na co czekasz?

Nie gap si臋 na niego.

- Czego chcesz? - Pom贸偶 mi!

- Prosz臋 ci臋! - Masz!

Zadowolona? Patrz, jak si臋 fajczy!

Spokojnie, wr贸ci.

Dzwoni臋 po stra偶!

Ani mi si臋 wa偶!

Zamknij okno, jak ci przeszkadza!

Bardzo przepraszam.

Nikogo nie os膮dzam. Prosz臋 wybaczy膰, je艣li pani膮 urazi艂em.

Nie chcia艂em.

Co z ni膮?

Jak si臋 czuje?

Rodzina nie chce pomocy. Ona te偶. Dlaczego si臋 upierasz?

S膮 w szoku. Nie do ko艅ca rozumiej膮, co si臋 sta艂o.

Nie b臋dziemy ich uszcz臋艣liwia膰 na si艂臋.

Rozumiem, ale zajrz臋 jeszcze na komisariat,

upewni臋 si臋, czy wszystko gra.

Nie, wracaj do Tel Awiwu i zapomnij o sprawie.

Tekst: Anna Maria Nowak

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.