All language subtitles for 13_Polish

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian Download
cs Czech
da Danish
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

Nazywam się Rodrigo Díaz.

Urodziłem się w Vivar,

na granicy królestw Kastylii, Aragonii i Nawarry.

Rządzili nimi trzej bracia.

W bratobójczych wojnach walczyli o lenna władców taif,

osłabionych po upadku Kalifatu Kordoby.

Mój ojciec zginął, walcząc dla Ferdynanda I,

króla Kastylii i Leónu.

Zostawił mi w spadku swój miecz.

Dzięki temu ostrzu

zdobyłem sławę i chwałę.

Ale jeśli polegnę w bitwie,

nikt mnie nie zapamięta.

Tak jak mojego ojca.

Waleczny!

Cyd Waleczny

VIVAR, XI WIEK

Ruy jedzie ze mną do Leónu.

Straciłam już męża, ojcze.

Teraz chcesz, bym poświęciła syna.

Chcesz tu zostać?

Czy wolisz zostać rycerzem?

-Ma 12 lat. -Byłem paziem, gdy miałem 10.

Dopiero co stracił ojca!

Chcesz, by on też zginął?

Broniąc granicy?

-Posłał go tam król Ferdynand. -Na piętnaście lat!

Ruy pojedzie ze mną.

-Zabiorę też to. -Nie!

-Ojciec mi go dał! -Odzyskasz go, gdy będziesz godzien.

Ruy.

Nie martw się.

Ja dam ci potężniejszą broń.

Weź ten krzyż.

Noś go przy sobie.

Będzie cię chronił.

LEÓN: STOLICA KRÓLESTWA

Będziesz tu służył jako paź.

No, dawaj.

Rusz się, chłopcze!

Dobra robota. Wkrótce zostaniesz rycerzem.

Nie nabijaj mu głowy bzdurami.

Niech cię, Ruy.

Skąd wiedziałeś, co planuję?

-Mam dobrą pamięć. -Dzięki niej daleko zajdziesz.

Może nawet zostanę rycerzem.

Najpierw będziesz giermkiem.

Do tego czasu zajmij się tym.

Już raz ją wychłostano za oszustwo.

A teraz znów nakryliśmy ją na manipulowaniu przy wadze.

Jaki wyrok, Sancho?

-Dwa razy więcej batów. -A jeśli znów to zrobi?

Powieście ją. Jako przestrogę.

Mogę coś powiedzieć, ojcze?

Wyłamaliście drzwi do jej domu?

Nie chciała nam otworzyć.

Zatem nie możecie jej wychłostać.

Prawo mówi, iż nawet urzędnik nie może wedrzeć się do czyjegoś domu siłą.

Gdzie był twój mąż? W polu?

Tak, wasza wysokość.

Nie wolno aresztować kobiety pod nieobecność męża.

Takie jest prawo.

-Jest wolna. -Dziękuję, wasza wysokość.

Ucz się od brata, Sancho.

Ruy!

Jimena!

Pamiętasz mnie.

Jak mógłbym zapomnieć?

Zmieniłeś się.

Nadal rozmawiasz z ptakami?

Zostaw moją narzeczoną!

-Sprzątnij stajnię. -Dość!

Przypomnij wnukowi, gdzie jego miejsce.

Chodź.

Widzę, że cieszysz się z mojego powrotu.

Przepraszam.

Prawdziwy wojownik oszczędza siły na bitwy, które może wygrać.

Wygrałbym, dziadku.

Po co prowokujesz syna hrabiego Leónu?

-Mam mu się kłaniać? -Nie zbliżaj się do Jimeny!

-Jesteśmy przyjaciółmi... -Nieprawda!

Jimena to szlachcianka.

Traktuj ją odpowiednio.

Tęskniłem za tobą.

Jimeno?

Pani Elvira.

Wróciłaś z Asturii!

-Pani Urraca. -Urocza Jimena.

Od razu pobiegłaś flirtować z narzeczonym.

Chodź, mamy sporo do omówienia.

Pięknie wyglądasz.

Zostanie wydana bulla papieska.

Moja pani, będziesz mogła zająć należne ci miejsce.

W oczach Boga będziesz prawowitą królową Leónu.

A czego chcesz w zamian?

Wypowiedzenia wojny wrogom naszego Pana.

Wszystko jest gotowe.

Rozmawiałeś z królem Ramirem?

Aragonia nas poprze.

Nawarra także.

Uderzymy podczas turnieju.

Obecność wojsk Ramira przypieczętuje zwycięstwo.

Cała szlachta Leónu cię popiera.

Zbuntują się przeciwko Ferdynandowi.

Nie wolno wam go zabić.

Ma wrócić do Kastylii.

Pani,

król zaniedbuje obowiązki chrześcijańskiego władcy.

Woli brać złoto od niewiernych

niż odbić Toledo czy Saragossę.

Zgodziłam się pod jednym warunkiem.

Nie będzie rozlewu krwi. Zwłaszcza krwi Ferdynanda.

Cokolwiek rozkażesz, pani.

I nie skrzywdzisz moich dzieci.

Martwimy się o Sancha.

Nie pogodzi się z tym.

Ja się nim zajmę.

Wszędzie ci paziowie.

Tylu przystojnych mężczyzn wokół.

Któryś musi ci się podobać.

Elviro?

Wyjdę za tego, którego wskażą rodzice.

I ty także.

Oczywiście.

Traktują nas jak ślepe, bezwolne dzierlatki.

Oby trafił mi się przystojny książę.

Albo bezzębny starzec.

Wszystko dla dobra królestwa.

Suknia!

Nie ty!

Wolę Jimenę.

Powiedz, Jimeno.

Kiedy się zaręczyłaś?

Miałam dziesięć lat.

Orduño jest przystojny.

I jest synem hrabiego!

Niezła partia.

Dla kogoś niższego rodu.

Dziękuję ci, pani.

Przyznaj się.

Czy jego sztylet już cię przebił?

-Pani! -No co?

Nie popełniłabym takiego grzechu.

Biedny Orduño.

Musi przechodzić straszliwe tortury.

Masz dużo szczęścia.

Na pewno jest lepszy od tego ofermy, Ruya.

Elviro, na Boga! Tylko nie Ruy!

Ziemi nie starczy mu nawet na własny grób.

Uwaga!

Powitajcie Lisarda, nowego pazia.

Zajmij się nim, Ruy.

Jestem giermkiem.

Ja tu rządzę.

Pomóż przy posłaniu dla koni.

Tak, panie.

Nie martw się.

Z początku wyda głupawy,

ale po tygodniu zrozumiesz, że to kompletny kretyn.

Zaraz do ciebie przyjdę.

Jak tylko służba skończy pracę.

Dajcie mi konia.

Pani Urraca.

Wkrótce pasują mnie na rycerza.

Chcę cię o coś prosić.

Czy zostaniesz moją patronką i przypniesz mi ostrogi?

Z przyjemnością.

Moje panie,

paziowie padają wam do stóp.

Zwykły paź

nie powinien przemawiać do szlachcianek.

Orduño,

kobieta chce czegoś więcej niż słów.

Tak, tak.

-Orduño! -Panie!

Jaki pan, taki sługa.

Za bardzo rozpieściłeś Ruya. Nie szanuje twoich sióstr.

Ukłonił się. Tak jak Vellido przed tobą.

Vellido ma zostać rycerzem.

A Ruy to zwykły paź.

Coś na to poradzimy.

Podejdź, Ruy.

Od dziś będziesz moim giermkiem.

Naprawdę?

Tak po prostu?

A co mam zrobić? Poklepać cię po plecach?

Proszę bardzo.

Moje panie,

paziowie i nowy giermek padają wam do stóp.

Masz okazywać mi szacunek, sukinsynu.

Sancho i twój dziadek cię nie ochronią.

Tak jest, odejdź!

Ukryj się jak twój ojciec.

Moje zęby.

Zostawcie nas.

Wykąpiesz mnie, jak za dawnych lat?

Dla mnie nadal jesteś chłopcem.

Mimo iż wydoroślałeś.

Jesteś prawdziwym księciem.

Tak.

Władcą niczego.

Nie mów tak.

Wykażesz się w turnieju.

Aragończycy mi tego nie ułatwią.

By zaimponować ojcu, musisz tylko pokonać Sancha.

Pamiętaj o tym.

Chciałabyś, by ojciec uczynił mnie swoim dziedzicem?

Dlaczego?

Bo mną łatwiej manipulować?

Bo ciebie kocham najbardziej,

głuptasie.

Zdradzić ci sekret?

Zbliż się.

Ty...

Zostaw!

-Tak dobrze, panie? -Tak.

Jedźmy, bracie!

Patrz i ucz się.

Nadszedł czas.

To ogier, nie klacz!

-Naprzód! -Unieś ramię.

Nie chcę, by García walczył.

Niech ktoś go zastąpi.

To mój syn. Nie ma wyboru.

Nie pomagasz mu, chroniąc go.

Oto właściwy porządek świata.

Spójrz tylko.

Właśnie tak musimy wyglądać z boskiego tronu.

Oby Bóg na nas teraz nie spoglądał.

Oby.

Jak poszła narada?

Fernando wróci do Kastylii.

Wraz z całym dworem. Tego chce królowa.

Mam dość negocjacji z nią i biskupem.

Czego ona chce?

By Ferdynand nas wybił,

jak zamordował króla Bermuda?

I swego brata, Garcíę, w Atapuerce?

Jeśli odmówimy,

królowa

nie zgodzi się na udział w spisku.

A pochodzi z Leónu.

Co zrobimy?

Mamy tylko jedno wyjście.

Łup z Atapuerki.

Zdjąłem to z trupa króla Garcíi.

Upozorujemy zemstę Nawarryjczyka.

Jeśli ktoś wejdzie ci w drogę,

zabij go.

-Plecy prosto, panie! -Dalej, Alfonso!

Boże!

-Mocno! -Pod koniec się odchyl.

Świetnie, synu.

-Miał szczęście! -Mam powtórzyć?

-Orduño. -Ojcze?

Zabierz go do stajni. Robi się zimno.

Mistrzu.

Panie, León liczy na twe zwycięstwo.

Jestem z was dumny.

Wypadniesz wspaniale.

Chodź ze mną.

Muszę pokonać wojów mojego brata Ramira.

-Spróbujemy. -Nie.

Macie zwyciężyć.

-Z Bożą pomocą. -Bożą?

Nie rozumiesz.

Kiedyś obejmiesz tron.

Musimy pokazać ludziom, co potrafisz. Będą podziwiać twoją siłę i odwagę.

Jeśli będziesz dobrym królem,

poddani będą cię kochać.

Pamiętaj. Stawką jest Saragossa.

-Saragossa? -Tak.

Ich złoto zasila nasz skarbiec.

Porażka oznacza słabość.

Jeśli Maurowie zostaną lennikami Ramira,

będziemy musieli wszcząć wojnę.

Podbijmy ziemie Maurów.

Tylko oni mają dostęp do wschodnich szlaków handlowych.

Do jedwabiu, damasceńskiej stali, przypraw... To na nich się bogacą.

I dzielą się z nami.

Ich złoto przyniesie chrześcijanom więcej korzyści

niż ich trupy.

Matko.

Dlaczego ojciec dostrzega tylko Sancha?

To następca tronu.

Bo urodził się jako pierwszy i ma odpowiednią budowę poniżej pasa?

Takie jest prawo.

Prawo mężczyzn, matko!

Tron Leónu należy do ciebie.

Twój ojciec go zdobył, podbijając te ziemie.

Ale zaakceptowali go, bo jest twoim mężem.

Dość, Urraca!

Po co go bronisz?

Nie męczy cię ta uległość?

Czekaj.

Gdybym była mężczyzną, Bermudo nie objąłby tronu.

Twój ojciec bronił moich praw.

I przy okazji przejął tron.

To dobry człowiek.

Kiedyś to zrozumiesz.

Tak, matko.

Ulituj się, panie.

Orduño,

masz się uczyć łaciny.

Bez wiedzy tytuł hrabiowski

znaczy tyle, co życie tych żebraków.

Tak, ojcze.

Co się stało?

Przewróciłem się.

Jesteś do niczego.

Nic ci nie jest?

-Walnąłeś go? -Milcz.

Sam się prosił.

Teraz jest głupi i szczerbaty.

Wybacz.

Pomóc ci?

Alfonso to mój pan.

To mój obowiązek.

Dlaczego zatem jesteś zły?

Nie jestem.

Daj.

-Przepraszam. -To nic.

Niech to diabli!

Nie jestem zły.

Czasem po prostu mam ochotę uciec.

I mnie opuścić?

A pojechałabyś ze mną?

Jesteśmy zaręczeni.

Zapomniałeś już?

Musielibyśmy uciec daleko stąd,

inaczej twój ojciec by nas zabił.

Masz piękny uśmiech.

Tylko uśmiech?

Pani.

Wybaczcie. Nie przeszkadzajcie sobie.

To nic takiego, pani.

Jimeno, zostaw nas.

Muszę pomówić z giermkiem brata.

Nie martw się.

Nikomu nie wyjawię, co widziałam.

Jak się ma nowy giermek?

Pani, Ruy...

jest nikim.

Wyobraź sobie, że mógłby popełnić błąd w turnieju

i Sancho spadłby przez niego z konia.

Źle przytroczone siodło...

i już!

Mój brat to dumny człowiek.

Ruy przewalałby końskie gówno do końca życia.

Kto wie?

Może los będzie nam sprzyjał.

Będzie, pani.

Gdzie znikasz po nocy?

-Śpij, Álvar. -Ruy!

Co?

Nie rób nic głupiego.

-To znaczy? -Widziałem, jak patrzysz na króla.

Zdradził twojego ojca.

-Nie zabiję go. -Ruy.

Przysięgam.

Ale kiedyś dowie się, kim jestem.

Zostanę najlepszym wojownikiem.

Będę dla niego walczył.

I kiedyś opowiem o naszym ojcu temu, który go zdradził.

Ruy...

Nie mogę dać ci tytułu,

ale mogę ci ofiarować to.

Mój miecz.

Z nim osiągniesz, co zechcesz.

Ale musisz być najlepszy.

Ojcze!

Wybij ich do nogi.

ATAPUERCA, ROK 1054

Król nie żyje!

Król Nawarry nie żyje!

Bracie! Nie!

Nie!

Niech cię diabli.

Bądź wierny królowi.

Tylko to ci pozostało.

Ojcze!

Nie musisz zakradać się tu jak złodziej, by wziąć do ręki miecz ojca.

Od jak dawna wiesz?

Od początku.

Kiedy mi go oddasz?

Już mówiłem.

Gdy będziesz godzien.

Ale pamiętaj, to jest ważniejsze od jakiegokolwiek miecza.

Zostałem giermkiem Sancha.

-Sancha... -Syna tego, który zdradził mego ojca.

Ale to mój pan.

Widziałeś śmierć swego ojca.

Nie powtarzaj jego błędów.

A teraz idź.

Chcę spać.

Jesteś znakiem z nieba?

Czy zwariowałem i gadam do ptaka?

Niemożliwe.

Boże!

Król.

Jeśli przegramy, staniemy się pośmiewiskiem.

To nie był mój pomysł.

Wasza wysokość,

spotkaniu królów zawsze towarzyszy turniej.

Widzisz?

Nie wiem, po co go tu zaprosiłaś.

-Ferdynand Wielki! -Ramiro.

Witaj w moim królestwie.

Piękna Sancho.

Proszę, proszę!

To słonie. Wybierasz się w podróż przez Alpy, kuzynie?

Konie fryzyjskie.

Nowe wyposażenie francuskiej kawalerii.

Upadek z tej wysokości musi boleć.

Nikt jutro z niego nie spadnie.

Nie mów „hop”, zanim nie przeskoczysz.

Pamiętasz Garcíę?

Urraca.

Jesteś olśniewająca.

Beltrán, gdy cię ostatnio widziałam, miałeś mleko pod nosem.

Dorosłem.

Niech Bóg zlituje się nad tym impotentem.

Panie...

Po ostatnim pojedynku, na mój znak.

Wasza wysokość.

Ruy!

Co się stało?

-Wybacz, panie. -Martwisz się o mnie?

Niepotrzebnie.

Będę walczył godnie

i zwyciężę, jeśli Bóg pozwoli. A jeśli nie...

Jakoś to zniosę.

Obawiasz się, że zawiedziesz ojca?

Nie. Że zawiodę króla.

Korona ważniejsza od więzów krwi?

Zawsze.

Dobry król służy Bogu.

A wasal - królowi.

Wierność to najwyższa cnota. Pamiętaj o tym.

Mój ojciec powiedziałby to samo.

-Powiedz, co się dzieje. -Nie pomożesz mi.

Co ty mówisz?

Jesteśmy przyjaciółmi.

-Obiecaj, że nikomu nie powiesz. -Przysięgam.

-Álvar. -Przysięgam.

Chcą zabić króla.

-Kto? -Mój dziadek.

Cholera.

Muszę go wydać, by ratować króla.

Jeśli będę milczał...

Widzisz? Nie pomożesz mi.

Dziadek czy król?

Nie da się wybrać. Zatem...

Kastylia czy León?

Jedzenie jest wyśmienite!

Ruy, rzuć tą monetą.

Tylko zdrajcy kryją zdrajców.

Muszę mu powiedzieć.

Teraz?

-Bądź ostrożny. -Jestem.

Amelia zaniemogła

Córka dobrego króla

Dowiedz się, komu służy. Przyda mi się nowa służąca.

Drugą dla mojej siostrze Byś wydała ją za mąż

Moje serce więdnie

Beltrán jest uroczy.

Bardziej od Ruya?

Odbierając mi ukochanego

Zabijasz mnie

Macie połykacza ognia!

Niczego sobie nie odmawiasz.

Maurowie muszą ci płacić krocie!

Al-Muktadir wie, że największe drzewa dają najwięcej cienia.

Inaczej płaciłby tobie.

Tak! Ferdynand Wielki!

Ale ojciec zostawił ci tylko Kastylię!

León to pustkowie. Tak mawiał.

Ale został królem Leónu, mimo iż odziedziczył pustkowie.

Został nim, bo ożenił się z tobą.

Wiesz o tym.

Jesteś zły, bo to ja podbiłem León, nie ty.

Korona należy do Sanchy. Podzieliła się z tobą władzą.

Wszyscy wiemy, co było potem.

Zagarnąłeś jej własność.

Nikt nie zwraca na nas uwagi.

Fakt. To dziwne.

Pamiętasz, jak García i ja zamknęliśmy cię w studni?

Gdy wyszedł, płakał jak dziecko!

García!

-Szlachetny, lojalny brat. -I zazdrosny.

Oddałem mu pół Kastylii, a on mnie zaatakował.

Więc go zabiłeś!

Spokój!

Twój brat z pewnością nie zamierza urągać naszej gościnności.

Prawda, Ramiro?

Oczywiście, że nie, moja droga.

Piękna Sancho.

Dlaczego ojciec mi cię nie oddał?

Jestem pierworodnym.

Bo jesteś bękartem.

-Co proszę? -Co?

-Coś powiedział? -Bękart.

-Sancho. -Błagam.

Panowie!

W imię Boże!

Zachowujcie się jak królowie,

skoro nie umiecie być braćmi!

Szwagrze, zaczekaj z tym

do turnieju.

Turniej.

Mój syn, Beltrán, z pewnością zwycięży.

Nie da rady Sanchowi.

Tak!

Więcej wina!

-Chodźmy. -Nie.

Porozmawiam z królem.

Chcesz zdradzić dziadka?

Powiem, że ktoś szykuje zamach.

Nie powiem kto.

I myślisz, że nie zapyta?

A masz lepszy pomysł?

To nie ja zabiłem naszego brata.

Co?

Zabójca miał na imię Diego.

García...

Teraz masz tylko mnie, Ferdynandzie Wielki.

Tylko mnie.

Zostaliśmy sami.

Dość tego.

Udajmy się na spoczynek.

Wasza wysokość.

Cuchnę.

Chodźmy.

Ferdynandzie.

Kocham cię.

Co za noc.

Nic nie pamiętam.

Głowa już nie ta.

Przepraszam.

Wojownicy Leónu,

niech was Bóg prowadzi.

Miej wiarę, bracie.

Pamiętaj,

by zaimponować ojcu, musisz być lepszy tylko od Sancha.

Pomóż swojemu panu.

Wiesz jak.

Wasza wysokość.

Nasi ludzie są gotowi.

Po ostatnim pojedynku upuszczę tę chustkę.

To będzie sygnał.

Pamiętaj.

Bez rozlewu krwi.

Nie możecie tknąć mojej rodziny.

Wasze wysokości,

rycerze,

szanowni obywatele królewskiego miasta León!

Nasi czterej dzielni wojowie

oraz czterej rycerze z Królestwa Aragonii

staną dziś w szranki ku chwale Boga

i naszych ojczyzn.

Niech zwycięży najmężniejszy

i najcnotliwszy z wojów.

Niech okryje się wieczną chwałą.

Zaczynamy turniej!

Sancho zwycięży.

-Tak jest, García! -Dalej!

-Ruszaj, bracie! -García!

Śmiało! Naprzód!

Spójrz, jak trzyma kopię.

Jak Normanowie. To niezawodny sposób.

-Tak jest. -Pokaż im, na co nas stać!

Dalej!

Niech to! Nie!

Życzę szczęścia.

Nie. Pokaż, że masz jaja.

Ruszaj.

Dobrze!

Szczęście nie może decydować o zwycięstwie.

To mój syn.

Mocno przywiąż siodło.

Dobrze, Alfonso!

Panie, chwyć kopię tak jak oni.

Nie bądź śmieszny.

Musi trzymać ją swobodnie.

Inaczej nie wytrzyma.

-Panie... -Milcz, Ruy.

Jak Normanowie.

Przekaż Ruyowi wiadomość.

Dobrze, pani.

Teraz.

-Jaką wiadomość? -Nie wiem, wymyśl coś. Idź.

No, idź.

Ruy.

Pani Elvira

przypomina, że czekamy pod kasztanem.

Myślałam, że dotrzymasz słowa.

Myliłam się.

Ruy zajmował się siodłem.

Spójrz.

Naprawdę chce, żebyś przyszedł.

Teraz jest zajęty.

Nie zapomniałem, pani.

Mój syn zaraz pokona cały twój ród!

Panie!

Panie.

Błagam, panie.

Chwyć kopię tak jak oni.

-Nie! -To nie jest pole bitwy.

Ma za mało miejsca.

Ruy!

Álvar.

Zastąp mnie.

Czemu?

Wiesz, co cię czeka,

jeśli zawiedziesz.

Na tyłach nie ma strażników.

Pamiętaj. Po ostatnim pojedynku.

Wtedy dostaniesz resztę złota.

Gdzie Ruy?

-Poszedł na stronę. -Teraz?

-Zabiję go! -Wybacz, panie.

-Przytrocz siodło! -Tak, panie!

-Naprzód! -Dalej!

Wasze wysokości,

szlachetni panowie, mieszkańcy Aragonii i Leónu,

oto ostatni etap turnieju.

Wojownicy walczą o chwałę

i honor swej ojczyzny.

Dla Leónu, na kasztanie,

pod sztandarem czerwono-złotym, walczyć będzie

następca tronu Kastylii i León,

Sancho Fernández!

Niech żyje!

Naprzód, Sancho!

Dla Aragonii zaś,

na karym koniu, pod szarym sztandarem,

następca tronu Aragonii,

Sobrarbe i Ribagorzy,

Beltrán Ramírez!

Sancho, uważaj.

Nie da się go zrzucić z tego konia.

Spokojnie, braciszku.

Spójrz, jak się puszy.

Naprzód!

Do boju!

Tak!

Tak jest!

Beltrán! Beltrán!

Panie!

Tak!

Czekaj.

Król żyje.

Jeśli wzniecimy powstanie, Sancha wyśle go do Kastylii.

A on wróci i nas pozabija.

Sam tak powiedziałeś.

-Boisz się? -Nie.

Ale jeśli zginiemy,

León przepadnie na zawsze.

Niech to diabli!

To był uczciwy turniej.

Gratulacje. Aragonia zwyciężyła.

Bracie...

Ma skręcony kark.

Więc czyja to krew?

Bogu nie podoba się, gdy ze sobą walczymy.

Winniśmy żyć ze sobą w zgodzie.

Drogi bracie,

głęboko wierzę,

że możemy żyć w pokoju.

Niech Bóg ma nad tobą pieczę.

I nad tobą.

Myślisz, że ty i Beltrán...

Nie zdobędę korony przez jego łoże.

Cieszę się, że zawarliście pokój.

Nie czas teraz na pokój, synu.

Pora wszcząć wojnę.

Wybacz, pani.

Co się stało?

Dowiedziałem się, że król o wszystkim wie.

Nie mogłem ryzykować.

Stawka jest zbyt wysoka.

Coś się dziś wydarzyło.

Mój brat maczał w tym palce.

Ktoś nas zdradził.

Musimy go znaleźć.

Dowiedz się, kto to.

Napisy: Aleksandra Stodolna

Nadzór kreatywny nad tłumaczeniem Natalia Kłopotek

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.