All language subtitles for 30.Coins.S01E04.pl

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish Download
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

Ewangelia apokryficzna.

Bez niego Jezus by nie zmartwychwstał.

Poprosił Judasza, by Go zdradził.

Bez zła dobro nie istnieje.

Tego bronią kainici.

Lustro odbija lęki księdza.

Giacomo.

Chcą przedmiotów, które skrzywdziły Chrystusa.

- Nie mam jej. - Odbierz ją.

- Zamieszkaj ze mną. - Nie odchodź.

Boskie cierpienie to najpotężniejsza energia.

Kto zbierze 30 monet,

będzie miał broń potężniejszą niż Arka Przymierza.

30 SREBRNIKÓW

Wiecie, czemu tu jesteśmy.

Kilka dni temu w klinice weterynarki...

Eleny...

doszło do pewnych usterek, które wywołały

przypadkowy pożar.

Niektórzy z nas...

wielu z nas było tam tej nocy.

Nikogo nie wskazujemy palcem.

Nie obwiniamy. Przeciwnie.

Spoglądamy w przyszłość

i szukamy rozwiązań.

W porządku.

Przyszliście tu, bo...

czujecie się winni. To dobrze.

Chcecie pomóc

i wrócić do normalności.

Przykro mi z powodu tego, co zaszło.

W życiu nikogo bym nie skrzywdziła.

Ale to co się stało, nie było normalne.

Jadłam kolację

i nie wiem, w jaki sposób tam się znalazłam.

Proszę Elenę o wybaczenie.

Pomogę w czym się da.

We wszystkim!

Świetnie. Dziękuję.

Przekażę. Dlatego mam propozycję.

Zorganizujemy zbiórkę.

Niech każdy da, ile może, lub ile chce.

Jest nas dużo. Wystarczy odrobina.

Kupimy farbę i meble.

Pieniądze tego nie załatwią.

To jakiś obłęd!

Ktoś musiał to powiedzieć.

Krowa rodzi dziecko, wariatka zabija męża i go wiesza,

znika dziewczyna.

- Potrącony facet... - Aptekarz...

- I to w kilka miesięcy. - Teraz mówimy o Elenie.

Gdyby nie szwendała się z księdzem,

nic by się nie stało.

- Ksiądz jest winny. - Przyjechał i się zaczęło!

Ciekawe, że dziś go nie ma.

Właśnie!

Nie odbiera telefonów.

- Akurat! - Naprawdę dzwoniłem!

Okłamali nas.

Nie wiedzieliśmy, że był w więzieniu.

Racja!

Merche...

rozmawialiśmy o tym.

Nie mogę wyrzucić księdza.

To nie zależy od burmistrza.

Tylko od biskupa, wiem.

Ale mamy prawo mieć zwykłego księdza.

Twoja żona ma rację.

Proszę o ciszę.

Zbierzmy podpisy i zawieźmy je do Segowii.

- Na pewno coś poradzą. - Muszą nas wysłuchać.

Kto jest za napisaniem listu do biskupa z prośbą o zmianę księdza?

Ja!

- Jesteś zły? - Niby czemu?

Wpakowałaś mnie w niezłe bagno.

Przeciwnie. Spójrz na nich.

Byli przygnębieni, a teraz...

- Są wściekli. - To lepsze niż poczucie winy.

Jasne. Całą winę zrzuciliśmy na księdza.

Nie wiemy, czy to on jest winny.

Zastanów się.

Teraz to mieszkańcy proszą o zmianę.

- To ich odpowiedzialność. - Mieszkańcy proszą czy ty?

- Słucham? - Gdy czegoś chcesz,

zdobywasz to za wszelką cenę.

Próbujesz się pozbyć księdza, odkąd tu przyjechał.

Wszystko mu wyjaśnimy i sam podejmie decyzję.

Szlag.

Pukaj dalej.

Usiądźcie i zapnijcie pasy.

Kogo macie w drużynie?

RZYM, ROK 1990. - Włosi to mistrzowie.

- Stosujecie catenaccio. - Wystarczy nam Baggio.

Chłopcy, jedno pytanie.

Jak się tu znaleźliśmy?

Jako księża.

10 lat temu uciekłem do Rzymu.

Chciałem dołączyć do Czerwonych Brygad.

Poważnie?

Wyrzucili mnie.

Powiedzieli: "Widziałeś kiedyś grubego terrorystę"?

Więc zostałem księdzem.

Ja w Czerwonych Brygadach?

A ty?

Ja?

Chcę zniszczyć wyznawców Szatana.

Poważnie. Rzym jest pełen księży,

ale w Hiszpanii nikt nie myśli o tych sprawach.

Sądziłem, że to wciąż kraj inkwizycji.

Przeciwnie. Nie ma powołań.

Księża przyjeżdżają z Ameryki Południowej.

Prawda?

Wyjechałem z Hiszpanii za dziecka.

Ludzie... Słuchaj...

Już w nic nie wierzą.

To wielki sukces diabła.

Przekonał wszystkich, że nie istnieje.

Że jest bajeczką. Czymś z przeszłości.

Przyznam ci się do czegoś.

Czuję go w sobie.

Zwłaszcza po trzech kieliszkach wina.

Chcę odnaleźć Boga,

ale to niemożliwe. Jest za daleko.

Ale diabeł, masz rację.

Diabeł jest blisko.

Jeśli go złapiemy, być może Bóg zwróci na nas uwagę.

To przerażające.

- Ja się nie boję. - Na pewno?

Łatwo to sprawdzić.

Daj rękę.

Uważaj!

A ty?

Odważysz się?

I wy chcecie stawić czoło diabłu?

- Boicie się widelca! - A ty?

Boisz się?

Ja... mam pewien problem.

Strach dodaje mi odwagi.

Dzień dobry.

Szczep ją regularnie i będzie dobrze.

- Ta choroba jest groźna? - Dla krów nie.

Ale dla owiec i kóz tak.

Spokojnie, twoje nie zachorują.

- Dziękuję panienko. - Pani.

Racja, przepraszam.

Nie szkodzi.

Proszę.

- Co to? - Za fatygę.

Nie. Masz abonament.

Nie szkodzi. Proszę wziąć.

Dziękuję.

Curro...

- Do zobaczenia. - Do widzenia.

- Ile płacę? - Nic.

- Dlaczego? - Bo tak.

Przykro nam z powodu tego, co się stało.

Co się stało?

- To wasza wina! - Nasza?

Gasiłaś pożar, który sama wznieciłaś.

- Nieprawda. - To jak było?

- Poszłyśmy pomóc. - Patrzcie na nią!

Nie bądź niemiła. Remedios nie wzięła od ciebie pieniędzy.

Dajcie mi spokój. To wystarczy.

Wydarzyło się nieszczęście. Staramy się pomóc.

- To wszystko. - Nie rób z siebie ofiary.

Reszty nie trzeba.

Dzień dobry!

Jak operacja?

Udała się.

Sole ma dość szpitala i chce wrócić do domu.

Cieszę się. Pozdrów ją ode mnie!

Oczywiście.

Proszę pani... Dziękuję za wszystko.

- Polecam się do usług. - Gdzie Roque?

Z dziewczyną. Nie zostawia jej ani na chwilę.

W końcu się zjawiłaś!

Nie odbierałaś moich telefonów. Gdzie byłaś?

- W domu. - Martwiłem się.

Słyszałem, co się stało.

Kto mógł to zrobić?

Więc to jest twoja dziewczyna.

Z braku laku.

Oferta nadal aktualna?

Nie ucałujesz mnie?

RZYM, ROK 1990

Cokolwiek będą mówić, kontynuujcie modlitwę.

Nie musicie krzyczeć.

Niech czują, że przemawia przez was siła wyższa.

Modlitwa jest murem, który was dzieli.

- Przepraszam, ojcze. - Tak?

Nie warto go wysłuchać?

Słucham?

Szatan komunikuje się poprzez tę kobietę.

Nie lepiej go wysłuchać i zdobyć jak najwięcej informacji?

Im więcej wiemy o wrogu, tym łatwiej go pokonamy.

Jak się pan nazywa?

Ojciec Vergara.

Tego, co proponuje ojciec Vergara,

tego właśnie nigdy nie wolno robić.

Myślisz, że możesz z nim rozmawiać i wyjść bez szwanku?

Jesteś mądrzejszy od szatana?

Nie czuję się mądrzejszy nawet od ojca,

a jednak prowadzimy tę rozmowę.

Natychmiast przeproś kolegów.

Pycha to największy z grzechów. Szatan to wie.

Jeśli kiedyś się z nim zmierzysz,

w co wątpię, bo diabeł nie traci czasu,

w kilka chwil cię opęta. Jasne?

Z całym szacunkiem, ale nie rozumiem.

Po tylu wiekach walki ze złem,

naszą jedyną bronią jest ten tekst.

Niezrozumiała, sucha litania.

Szatan musiałby być głupi,

żeby ulec temu.

Proszę opuścić zajęcia, panie Vergara.

Coś ty zrobił?

To było niesamowite.

Kompletnie stracił kontrolę.

- Wciąż o tobie mówił. - A kobieta bez przerwy się śmiała.

- Nie przeproszę go. - I dobrze.

Chce cię wyrzucić.

Nie wygra się z wrogiem, nie znając go.

Zrobiłeś to, żeby zwrócić jego uwagę czy...

jest coś więcej?

Przyjechałem tu po naukę, nie oceny.

- Mówcie po włosku. - Wybacz.

Dziś o 22.00 przyjdźcie pod ten adres.

Chcę wam coś... pokazać.

Punktualnie!

Ciekawi?

Zapraszam.

Co to?

Co ten człowiek tu robi?

Poprosił mnie o pomoc.

Jak długo jest skuty?

- Od dwóch miesięcy. - Aż tyle?

Jakim cudem żyje?

Dbam o niego.

Myję go codziennie i karmię.

Nagrywam nasze sesje, tak jak mówiłeś.

Tutaj nauczyłem się więcej niż przez wszystkie lata w seminarium.

Myślisz, że jest prawdziwy?

Sam osądź.

Ojciec Vergara!

To dla nas zaszczyt.

Mówiłeś mu o mnie?

A ten, co tu robi?

To mu zaszkodzi.

Wątpię, by to zniósł.

Fabio, proszę.

Powiedz mu, żeby mnie nie obrażał średniowiecznymi obrzędami.

Sandro...

A to co?

Fabio! Myślałem, że ten etap mamy za sobą.

Łańcuchy rozumiem,

ale nie zgadzam się na takie upokorzenie.

Skąd mam wiedzieć,

że nie jesteś wariatem potrzebującym pomocy psychiatry?

Dasz mi papierosa?

Kiedy miałeś 12 lat, niechcący zabiłeś psa i zakopałeś go przy domu.

Twoja matka myślała, że ojciec go zgubił.

Pokłócili się.

Nigdy sobie tego nie wybaczyłeś.

Kiedy się masturbujesz,

myślisz o dziewczynie, z którą nigdy nie rozmawiałeś, Sonii.

Biedaczka.

Nie wie, że codziennie spływa spermą.

Dość! To bzdury!

Tak, odejdźcie.

Fabio, twoi przyjaciele mnie nudzą.

Chodźmy.

Albo nie. Jedna rzecz.

Dlaczego nie zerwiesz łańcuchów?

Sandro!

Nie spalisz nas ogniem buchającym z ust?

Ogień z ust?

Klasyk.

Naprawdę tego chcesz?

Więzienie przy Regina Coeli. To tutaj.

Manuel!

Wciąż cię pamiętam. Hiszpański ksiądz.

Obłowiłem się na twojej walce.

"Żelazna pięść".

Przyszedłem do Sandra.

- Jest tam. - Dziękuję.

Zawsze w ruchu!

Nie opuszczaj gardy!

Lewa! Stopy!

Ruszaj się!

Cisza!

Cisza!

Nie opuszczaj gardy!

Wiecie, dlaczego tu skończyliście?

Bo opuściliście gardę.

Jasne?

Nie! Nie wierzę!

Nie może być!

Nie warto igrać z ogniem.

Nie psujmy tej konwersacji festyniarskimi sztuczkami.

Chodzi o poważną sprawę.

Żyjemy w huraganie kłamstw i oszustw. Nie ma prawdy,

jedynie instynkt destrukcji i szaleństwa wywołane przez waszego Boga.

Nie wiem, może lubi, gdy cierpicie.

Pracuję dla Niego.

Jest tylko jeden Szatan

czy wielu?

Gdzie jesteście?

W tej rzeczywistości,

czy w innym, wykraczającym poza nią świecie?

A może żyjecie w ludzkich umysłach?

Oszalałeś?

Widzisz, co zrobił?

Po Bitwie Pierwotnej Szatan wycofał się ze swymi najlepszymi ludźmi

poza zasięg boskiego wzroku.

W rzeczywistości skryli się w Nim,

w postaci Boga, znanej jako inteligencja.

Wasi koledzy nazwali ją Piekłem.

Trzeba zawieźć Sandra do szpitala!

Jaki był powód bitwy?

Mówiło się o pysze Aniołów.

Ale to nieprawda.

Chcieliśmy, aby uznano naszą rolę w boskim planie.

Jak w teatrze.

Sztuka nie sprawdza się przy jednym aktorze.

Dlatego rozdzielono role.

Nam przypadły te najgorsze.

Chcieliśmy jedynie wystąpić w napisach końcowych.

Naprawdę.

Bóg nie chce przyznać, że zło jest Jego częścią?

Bingo.

Zdradziłeś zakończenie sztuki.

Bóg jest autorem i jednocześnie wszystkimi postaciami.

Nie słuchaj go.

Więc Bóg jest Szatanem.

Oraz tobą i mną.

- Bóg jest wszystkim. - Bóg tego nie zrobił!

Tak sądzisz? Dlaczego temu nie zapobiegł?

Łatwo być dobrym człowiekiem,

który martwi się o bliźnich.

Ale oprawca czy zdrajca...

są bardziej skomplikowani.

Wszystko jest częścią sztuki!

Wy również.

Sztuka potrzebuje...

konfliktu.

Wybierajcie.

Chcemy poznać twojego pana.

Sama jego obecność by was zniszczyła.

Zaryzykuję.

A ty?

Jest po drugiej stronie.

Wystarczy przejść przez te drzwi.

Fabio! Nie rób tego!

Nie słuchaj jego kłamstw. To pułapka.

Nie.

Mówi to, o czym zawsze myśleliśmy.

Zapomina o jednym:

my wybieramy role.

Jesteśmy wolni. Udowodnij mu to.

Nie!

Wiecie, kto to?

"Żelazna pięść". "Hiszpański huragan"!

Pokaż im, co umiesz.

- Wyszedłem z formy. - Tym lepiej. Wytrzymają pięć minut.

Dawaj!

- Wciąż go masz? - Ten krzyżyk uratował nas obu.

Zanim rozwalą mi głowę: musisz mi pomóc.

Minęło ponad 20 lat. Czułem, że to nieprzypadkowa wizyta.

Ścigają mnie.

I są bardziej niebezpieczni niż twój kumpel.

Facet, z którym się mierzę, jest jakby... wyjątkowy.

Naprawdę?

Gotowe.

Bijesz jak moja matka!

Uderz go!

Pokaż, kim jesteś.

Znam tego twojego kumpla?

Znam go?

Owszem.

Obaj dobrze go znamy.

Fabio?

Santoro? Jesteś pewny?

- Był po drugiej stronie lustra. - Zostałeś poetą?

Zapewniam cię, że nie.

Zobaczył mnie i spojrzał mi w oczy.

Później pogadamy.

Teraz nie zrób ze mnie głupka i go znokautuj.

Dawaj, huraganie!

Nie widziałeś tego, ale on ci zazdrościł.

Nie cierpiał cię, bo byłeś znacznie lepszy.

Miał odwagę, by przejść przez drzwi.

Po prostu ty nie słuchasz niczyich rozkazów.

I na co mi się to zdało?

Na wiele, głupcze! Żyjesz. Pamiętaj o tym!

Został przewodniczącym Papieskiej Rady ds. Dialogu Międzyreligijnego.

Wyobrażasz sobie?

Zapomnij o dumie i uciekaj.

Byle nie do Hiszpanii. Ukryj się poza jego zasięgiem.

On wszędzie dotrze.

Nie wszędzie. Myślisz, że czemu tu jestem?

Tutejsze cierpienie chroni mnie przed nimi.

Ale ty, przyjacielu, potrzebujesz czegoś silniejszego.

Wojny.

Ból, jaki wywołuje, sprawia, że duszom twardnieje skóra.

Nie można się przez nią przebić.

Pojedź do Syrii, Afganistanu albo Libanu...

- Dziękuję. - Trzymaj się.

Ty też.

Vergara!

Uciekaj!

Cześć.

Masz przeprosić w ich imieniu?

W pewien sposób. Zebraliśmy dla ciebie pieniądze.

Świetnie.

Co robisz? Wyjeżdżasz?

A jak myślisz?

Zastanowiłaś się?

Daj ludziom trochę czasu,

- o wszystkim zapomną. - Czasu?

Mój mąż znikł dwa lata temu i wciąż o tym mówią.

- Nieważne. - Uważają, że dostałam za swoje.

Bzdura.

Nie mogę nikomu powiedzieć, co się wydarzyło!

Mam dość!

Patrzą na mnie z politowaniem.

A to ja powinnam krzyczeć: "To wyście zwariowali!".

"Nie macie pojęcia, co się tu dzieje!".

Myślisz, że jak ja się czuję?

Mam wrażenie, jakby to było wczoraj.

Myśmy to przeżyli, to nie był sen.

Żyję, bo mogę o tym z tobą porozmawiać.

Wszystko jasne.

Co?

Podjęłaś decyzję.

Chcę się stąd wyrwać.

Zaoferował mi pracę.

- Da ci coś więcej niż ja. - Coś więcej?

To znaczy?

Cześć, Paco!

- Wpadłeś się pożegnać? - Przyniosłem pieniądze.

Ludzie nie chcą, żeby wyjechała.

Ja tego nie chcę.

To odszkodowanie.

- Od wszystkich. - Co się stało?

- Elena nic nie mówiła. - Długa historia.

Opowiesz mi po drodze.

Musimy jechać.

Gdzie Fabio?

Nie przyszedł na zajęcia.

W domu też go nie ma.

Nikt z kongregacji nic o nim nie słyszał.

Dlaczego go posłuchaliśmy? Po co tam poszliśmy?

Spaliło mi nie tylko skórę.

Duszę również.

- Pomóż mi. - Czy gdzieś możemy uleczyć te rany?

JEROZOLIMA, ROK 1992

Fabio!

Fabio!

Fabio!

To ty! Żyjesz!

Z kimś mnie pan pomylił.

To ja, Manuel.

Przykro mi. Nie znam pana.

Do widzenia.

Co tu robisz? I po co?

Fatalnie sprzątają. Spójrz na to!

Nigdy nie kończą!

Firma powinna działać, jak należy.

Inaczej wystarczyłoby sprowadzać mięso z Sepúlvedy.

Ona też odeszła. Jak ksiądz.

Pewnie się cieszysz.

Pozbyłaś się obojga.

Nigdy nie mówiłam o Elenie. Wymyśliłeś to sobie.

Nie kiwnęłaś palcem, żeby temu zapobiec.

A miałam kiwnąć? Po tym, ile znosiłam?

Słucham?

Nic. Nie chcę o tym mówić.

Ale ja tak. Co znosiłaś?

Wiele rzeczy, o których nie mówiłam.

Naprawdę?

Dajmy temu spokój.

Przez cały dzień spotykam się z ludźmi w hotelu,

w sklepie, w banku.

Wszyscy mówią, ale ty jak tabaka w rogu.

Milcz, proszę.

Nie narzekaj potem, że cię nie wybiorą ponownie.

Ta sprawa już ci zaszkodziła.

Nie będę cię wyciągać z kłopotów!

- Wyjdź. - Słucham?

Ochlapię cię! Nie widzisz, że myję?

Merche!

Merche!

Co pan tu robi?

Halo!

Halo!

Kim pan jest?

Antonio?

Przesunę cię. Kiedy cię wypisali?

Pyszne. Chcesz?

Za kradzież idzie się do więzienia.

Pożyczyłem, bo księdza nie ma.

Nie chcę, żeby zabrała je stara.

- Co? - Kradnie i nic nie mówią.

- Jaka stara? - Ta, co je karaluchy.

Wciąga je jak oliwki.

Ma w sobie demona.

Po raz ostatni zabiorę cię do hotelu.

Jutro wzywam opiekę społeczną.

Jak będziesz sprawiał kłopoty,

powiem, że okradasz kościół i się doigrasz.

- Wiesz, co powinnaś zrobić? - Co?

Zapomnij o nim.

Słucham?

Wszyscy wiedzą, że kocha tamtą.

Ale ona ma męża. I wiesz co?

On żyje.

- Skąd wiesz? - Głosy mi mówią.

Wystarczy, że wróci.

- To byłby cud. - Cuda się zdarzają.

Jesteś dobra.

Nikogo nie prowokujesz.

Zasługujesz na cud.

Dziękuję.

Szukam ojca Lombardiego.

- Podobno teraz tu mieszka. - Jest na górze.

- Pokój 103. - Dziękuję.

Przepraszam.

Vergara!

Co za niespodzianka.

Co tu robisz?

Próbuję załatwić niedokończone sprawy.

Źle czynisz.

Niepotrzebnie opuściłeś Hiszpanię. Specjalnie cię tam wysłaliśmy.

Dlatego wróciłem.

W tej chwili, gdy rozmawiamy,

dzieje się tam coś,

co nie powinno.

Czuję to.

Sandro powiedział mi, ile ksiądz dla mnie zrobił.

I dlatego przyjechałeś?

Nie. Chcę o coś spytać.

Słucham.

Co ksiądz wie o 30 srebrnikach?

Przez ten upał wychodzą z kanałów.

Są wielkie jak koty.

- Kto jeszcze o tym wie? - Ksiądz.

I Santoro.

Musimy działać szybko.

Tylko jedna osoba może dać temu kres.

- Kto? - Ojciec Święty.

Na audiencję czeka się wiele miesięcy.

Rozumiem.

Ufam tylko księdzu.

Załatwię ci audiencję na jutro.

Santoro nas teraz podsłuchuje.

Ma ogromną władzę.

Spróbuje cię porwać przed audiencją.

Porwać? Dlaczego mnie nie zabije?

Gdyby chciał, już by to zrobił. Ma inne plany.

Widziałaś?

- Nie do wiary! - Mój Boże!

Wzięłaś tylko tyle?

Dziękuję, Tony.

W Paryżu skoczymy do sklepu z bielizną.

Jest obok japońskiej knajpy.

Podają w niej świeżą rybę, którą oprawiają przy kliencie.

Wolę nie wnikać, skąd znasz takie sklepy.

Touché.

Ojciec Vergara?

Miło mi. Proszę za mną.

Eleno!

Eleno!

Co on tu robi?

Mamy mało czasu.

- Eleno! - Odbiło ci?

Dlaczego przyszedłeś?

Muszę ci coś powiedzieć.

- Jeśli chcesz mnie przekonać... - Nie.

Coś się stało.

Znowu?

Chodzi o twojego męża.

Co?

Wrócił.

Czuje się dobrze.

Pytał o ciebie.

Jak ksiądz się domyśla, ta rozmowa zostanie między nami.

Ja z księdzem nie rozmawiam, a księdza tu nie ma.

Chcę jedynie chronić Kościół.

Był ksiądz w więzieniu?

Dwa lata.

Ma ksiądz monetę?

- Nie. - Trzeba ją zniszczyć.

Za wszelką cenę.

Wiemy, że od pewnego czasu

w Kościele są głoszone poglądy niezgodne z dogmatami.

Dlatego musimy być ostrożni.

Ojciec Lombardi mówi,

że ksiądz cieszy się jego największym zaufaniem.

Proszę zapamiętać, co teraz powiem:

jedno potknięcie, niewłaściwy komentarz,

mogą wszystkiemu zagrozić.

- Rozmawiał ksiądz z kimś? - Nie.

Od tej pory

będzie ksiądz informował wyłącznie mojego zaufanego sługę.

To kardynał...

Fabio Santoro.

Tekst: Agnieszka Figlewicz

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.