Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soran卯)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
DOLINA 艁EZ
Cholera, ca艂a dolina czo艂g贸w, jad膮 na nas!
Joni, gotowe?
- Gotowe. - Pe艂nokalibrowy?
Meni, ile czo艂g贸w?
Dziesi膮tki. Setka, mo偶e wi臋cej.
Jak mamy je za艂atwi膰?
Marco, pocisk za艂adowany?
Rzucili nas na po偶arcie!
Spok贸j! Marko, cel?
Marko, odpowiedz! Cel?
Niewidoczny.
Melachi, podje偶d偶aj.
Strzelam tylko do ruchomych, 偶eby nie marnowa膰 pocisk贸w na z艂om.
Do przodu, jeszcze.
Jeszcze.
Powoli.
- Mam! - St贸j!
Joni, trzymaj si臋.
Ognia!
Trafiony! 艢wietnie, jeszcze raz!
- Joni, gdzie pocisk? - Co jest?
呕adnych przerw w 艂adowaniu!
- Joni, szybciej! - Cel!
- Dawaj! - Meni, nakieruj mnie!
- Joni, za艂aduj! - Po艣piesz si臋!
Powiedz "gotowe".
Strzelaj膮 do nas!
Za艂aduj wreszcie!
Zamek!
Ognia!
Pali si臋!
Marko, 膰wier膰 w prawo, skr臋ca na nas.
Nakieruj mnie. Szybciej!
- Dawaj! - Chwila!
- Szybciej! - Co jest?
Meni, celuje do nas!
Melachi, wycofaj!
- Gotowe! - Za艂atwmy go!
- Melachi, cofnij! - Ognia!
- Trafiony! - Melachi, wycofaj!
Strzelaj膮 do nas!
Wycofaj.
Jedziesz!
St贸j.
Joni, w porz膮dku?
Tw贸rca tych nasyp贸w zas艂u偶y艂 na Nobla.
- Ju偶 kumasz? - Tak.
Dobrze.
- Dow贸dztwo do Tahini Dwa. - Tahini to kto?
Chyba my.
Tu Tahini, odbi贸r.
Syryjczycy id膮 na was, wracajcie na nasyp.
Przyj膮艂em.
Melachi, wracaj na nasyp, jad膮 tu.
Nie mo偶emy, wszystkie celuj膮 w nas.
Wjedziemy, wypalimy i schowamy si臋 zn贸w.
Na nasyp, ju偶.
Po chuj?
Marko, dosy膰! Melachi, naprz贸d.
Dw贸jka, tu dow贸dztwo.
Na p贸艂noc macie garnizon Adir, my jeste艣my na po艂udnie, na wzg贸rzach.
Musicie zablokowa膰 w臋ze艂 za wszelk膮 cen臋.
Powtarzam: zablokujcie w臋ze艂, bo nas obejd膮, bez odbioru.
Losy kraju zale偶膮 od nas?
Marko, cel?
- Cel! - Melachi, st贸j.
- Ognia! - Ognia!
- Jeszcze raz! - Cel!
Jeszcze raz!
- Gotowe! - Ognia!
Cholera, jak mr贸wki.
- Cel! - Gotowe!
Ognia!
Trafiony! Dalej!
Dawaj nast臋pny!
Gotowy!
Zajeba膰 skurwysyn贸w!
Ognia!
Trafiony! Brawo, Joni!
Tak trzymaj! Moja krew!
- Gotowe! - Cel!
Ognia!
- Marko! - Co?
Po lewej.
- Gotowe! - Mam!
Ognia!
Nie strzela!
- Jak to nie? - Za艂adowa艂em!
- Zaci臋艂o si臋! - Pocisk si臋 zaci膮艂!
- Co si臋 dzieje? - Pocisk si臋 zaci膮艂, gdzie klin?
Celuje w nas, strzelaj!
W艂贸偶 to mi臋dzy pier艣cie艅 a rygiel.
- Rygiel? - To ma艂e!
Celuje w nas!
- Joni, co jest? - Powiedzcie dok艂adnie, co mam robi膰!
Wyci膮gnij pocisk!
Dobrze! W艂贸偶 z powrotem! Zamek!
- Gotowe! - Cel!
Trafiony! Melachi, wycofaj, ju偶!
Melachi, ca艂a wstecz!
Dawaj!
Szybciej!
Pantery, dajemy czadu.
- Skurwysyny. - St贸j!
Meni, patrz: nowe T-62.
S膮 wsz臋dzie!
Widz臋.
Dow贸dztwo, tu Tahini.
Zaj臋li ca艂e wadi, id膮 na nas setki syryjskich czo艂g贸w i piechota.
To koniec. Nie damy rady.
Zostajecie na nasypie.
Zmie艅cie pozycj臋 i blokujcie w臋ze艂, odbi贸r.
Zrozumia艂em.
Melachi, naprz贸d.
Drugie stanowisko po prawej.
Szybciej!
Troch臋 w lewo. I w prawo.
Ognia!
Dobrze. Cel?
Gotowe!
Kierowca, widzisz przystanek?
Tak jest.
Zatrzymaj si臋 tam.
Musimy tu wysi膮艣膰.
Zatrzymaj si臋.
Macie dwie minuty. Os艂aniam was.
Po艣pieszcie si臋.
Zostawi艂em go tutaj, na tym kamieniu.
To jego krew.
Jest tutaj.
Dafna...
krew prowadzi dalej.
T臋dy...
Co robicie?
Po艣pieszcie si臋!
Tam.
Czekaj. Ostro偶nie.
Tu 艣lad si臋 urywa.
M贸wi艂e艣, 偶e nie m贸g艂 si臋 rusza膰, tak?
Ale si臋 przeczo艂ga艂.
Czyli 偶yje.
Nie ruszaj si臋.
- Zosta艅. - Co?
Co?
Syryjczycy dopadli transporter.
Musimy...
Musz臋 ich ratowa膰.
- Id臋 z tob膮. - Nie. Daj karabin.
- Id臋... - Nie!
Obieca艂em Joawowi, 偶e b臋d臋 ci臋 chroni艂.
Wiesz, co robi膮 ze schwytanymi kobietami?
Nie mog臋 do tego dopu艣ci膰.
Dla Joawa, daj mi sw贸j karabin.
Zaufaj mi.
Nie ma czasu, daj karabin
A teraz uciekaj.
Poradz臋 sobie, znajd藕 kryj贸wk臋.
No ju偶, ukryj si臋!
Nie strzelajcie!
Nie strzelajcie!
Nie strzelajcie!
Poddaj臋 si臋!
- Gotowe! - Ognia!
Trafiony! Dalej!
- Joni, 艂aduj! - Cel!
- Ognia! - Dawaj!
- Chwila! - No ju偶!
- Gdzie "gotowe"? - Marko, wal!
- Joni? - Nie ma amunicji!
- Co? - Sprawd藕 po prawej.
- Co si臋 dzieje? - Ruchy!
- Nie ma! - Pusto!
- Kurwa! - Zje偶d偶ajmy st膮d!
Tu Tahini, mam pusty 偶o艂膮dek, kto mnie nakarmi?
Nie ruszaj si臋 z miejsca.
Utrzymaj nasyp karabinami.
P贸ki tam jeste艣, Syryjczycy my艣l膮, 偶e masz amunicj臋, to ich przyhamuje.
Zrozumia艂e艣?
Zrozumia艂em.
- I co? - M贸w.
Co?
Mamy zosta膰 i walczy膰 lekk膮 amunicj膮,
bo inaczej koniec.
S艂yszymy to od trzech dni!
Je艣li zajm膮 osiem siedem, to koniec.
Je艣li nie b臋dziemy walczy膰, jebany kraj si臋 obrazi.
- Olejmy rozkazy i wiejmy! - Nie chc臋 tego s艂ysze膰!
To co? Mamy czeka膰, a偶 nas rozwal膮?
Czekamy na 艣mier膰.
Melachi, wycofaj troch臋.
St贸j.
Mo偶e bezpieczniej by艂oby opu艣ci膰 czo艂g.
Je艣li nas zobacz膮, skosz膮 nas i wjad膮 na nasyp.
Racja. W czo艂gu jest teraz najbezpieczniej.
Tu zostaniemy, czo艂g nas os艂ania. Zamknij w艂az.
Jak to?
Je艣li Syryjczycy mog膮 zamyka膰 w艂azy,
to Meni Ben-Dror te偶 mo偶e zamkn膮膰 sw贸j!
- Meni? - Co?
Wiesz, co nam m贸wili na szkoleniu o syryjskich Tiranach?
Nie.
Tiran od armaty r贸偶ni si臋 tylko tym,
偶e armat膮 nie da si臋 ucieka膰.
Rechotali艣my z tego.
I co?
Widzicie, 偶eby Syryjczycy uciekali?
Wygl膮daj膮 wam na armaty? Nie.
Bo Syryjczycy s膮 odwa偶ni,
maj膮 lepsze lornetki od naszych
i noktowizory, kt贸rych my nie mamy.
Do czego zmierzasz?
Ale pope艂niaj膮 jeden b艂膮d.
Tak ich szkol膮.
Walcz膮 z zamkni臋tymi w艂azami.
Ich peryskopy maj膮 ograniczone pole i w膮ski k膮t.
Nie maj膮 poj臋cia, co dzieje si臋 obok czo艂gu.
Maj膮 zamkni臋te w艂azy.
Ale my walczymy z otwartymi.
I...?
Zamiast sta膰 w zasi臋gu strza艂u, musimy si臋 wbi膰 mi臋dzy nich.
Nie znaj膮 terenu.
Meni, otw贸rz w艂azy i kieruj mnie do zbi贸rki.
Zwariowa艂e艣?
Melachi!
W lewo, w lewo!
Sukinsyn...
Ca艂a naprz贸d! Dalej!
St贸j!
Naprz贸d.
Psie!
Z艂a藕!
Nie wier膰 si臋.
Cicho!
Syjonistyczny psie!
Wody...
Stul pysk.
Nie chc臋 s艂ysze膰 nawet sapni臋cia!
Nie spa膰!
Cicho!
Jedno s艂owo i zabij臋 wszystkich!
Przepraszam...
d艂ugo tu jeste艣?
Zostaw mnie. Zostaw mnie.
By艂 tu jaki艣 Joaw?
Zostaw!
Czy kto艣 widzia艂 oficera imieniem Joaw?
Kto gada?
Kto?
Bydlaku!
Psie!
Nast臋pnym razem b臋dzie gorzej.
Psie!
Zamkn膮膰 si臋, sukinsyny!
Dzi艣 was zabijemy!
Wszystkich!
Przes艂uchiwali ci臋 ju偶?
Nie jestem pilotem. Nie jestem...
Nikt mnie na to nie przygotowa艂.
Nie mog膮 si臋 dowiedzie膰 tego, co wiem...
- Co robi膮 na przes艂uchaniu? - Nie wolno rozmawia膰. Tyle.
Nie wolno nam rozmawia膰.
Nie jestem pilotem. Nie jestem pilotem...
Cisza! St臋skni艂e艣 si臋 za kijem?
Za mn膮?
Ch艂opaki!
Czo艂gi艣ci!
Czo艂gi艣ci, chod藕cie tu!
S艂uchajcie...
Czo艂gi艣ci!
Pos艂uchajcie...
musimy zapomnie膰 wszystko czego nas uczyli.
Syryjczycy maj膮 setki czo艂g贸w,
zmasowan膮 artyleri臋.
Przysy艂aj膮 rezerwy, maj膮 to w dupie.
Na nasypach, nie mamy szans.
Wystrzelaj膮 nas jak kaczki.
Na szcz臋艣cie pope艂niaj膮 jeden b艂膮d...
na kt贸ry nas nie przygotowano.
Walcz膮 z zamkni臋tymi w艂azami.
Ich dow贸dca siedzi w 艣rodku.
Nie widzi, co ma z lewej czy z prawej, co znaczy, 偶e musimy zmieni膰 podej艣cie.
Percepcj臋 walki. Wjecha膰 mi臋dzy nich.
Od ty艂u, z flanki, zniszczy膰 ich od 艣rodka!
Walka bezpo艣rednia mi臋dzy czo艂gami?
Zgadza si臋.
Melachi ma racj臋.
Je艣li p贸jdziemy zderzak w zderzak, b臋d膮 艣lepi.
Zajebiemy ich od 艣rodka.
Bracia...
za chwil臋 Syryjczycy wjad膮 na wzg贸rza.
I koniec.
B臋d膮 na drodze do Jerozolimy, do mojej matki...
twojej, twojej, twojej!
Kto ma jaja...
zapraszam.
Nadajemy na trzydzie艣ci siedem osiemdziesi膮t.
Ch艂opaki... jestem z nimi.
Mo偶emy wjecha膰 prosto do doliny.
Zr贸bmy to.
Przygotowa膰 czo艂gi!
Podaj.
No daj!
Pami臋tasz t臋 偶on臋 s臋dziego?
Awerbuch, z Rechawii.
Co niby?
Suka z艂o偶y艂a skarg臋.
Na twoj膮 matk臋? Pracowa艂a tam 20 lat.
Baba 偶ar艂a na obiad tyle, ile moja rodzina w tydzie艅,
a powiedzia艂a glinom, 偶e jej niewolnica ukrad艂a jej 艣wieczniki.
Chcieli j膮 posadzi膰.
Moj膮 mam臋.
A pami臋tasz numer z myszami u burmistrza?
Pewnie. Wpu艣cili艣my mu tysi膮c do domu.
Nie wiedzieli艣my, sk膮d moja mama mia艂a na kaucj臋.
Pami臋tasz?
Wykupi艂a nas za 艣wieczniki.
Chcieli j膮 posadzi膰.
Przeze mnie.
Przysi臋gam ci, Melachi...
zawar艂em z glinami umow臋.
Dali s艂owo, 偶e ci臋 nie tkn膮.
Powiedzieli: "Marko, podrzu膰 nam jakie艣 okruszki,
a umorzymy spraw臋 twojej mamy".
Okruszki?
Okruszki, powiadasz?
Wiedzieli o mnie rzeczy, kt贸rych moja matka nie wie.
Nie znasz ich?
Skurwysyny, trzymali mnie za jaja.
Najpierw m贸wi膮 "okruszki", a potem ci臋 ruchaj膮.
A ja walcz臋 tu za nich jak frajer.
Dam rad臋.
S艂uchaj, m艂ody...
jeste艣 moim synem, ale ci臋 nie znam.
Zjawiasz si臋 pewnego dnia, "Oto jestem".
Nie znam ci臋, nie wiem, co lubisz,
jakie masz zami艂owania, czy masz dziewczyn臋.
Ale... to...
czego nauczy艂e艣 mnie przez te dwa dni...
Nikt mnie nigdy tyle nie nauczy艂.
Dzi臋kuj臋 ci za to, naprawd臋.
Kocham ci臋, synku.
Kocham ci臋.
Rozumiem i...
ciesz臋 si臋, 偶e...
偶e przez to przechodzisz, cho膰...
m贸wi臋 ci, 偶e...
by膰 mo偶e troch臋 to potrwa.
Ale te偶 ci臋 kocham.
Nie 艣piesz si臋.
Mamy czas.
Meni, got贸w?
Czekam na twoje rozkazy.
We藕 to.
Jedziemy.
Co robisz? Nie zrozumia艂e艣.
Czekam na rozkazy, dow贸dco.
W艂a藕 tam.
Jestem mechanikiem. Joni, wsiadaj.
Ja prowadz臋.
To tw贸j pomys艂, wchod藕 tam.
Tylko ja dam rad臋 manewrowa膰 mi臋dzy syryjskimi czo艂gami.
Nie ma lepszego ode mnie.
Niewa偶ne.
To tw贸j pomys艂, tylko ty dasz rad臋.
Nie tra膰 czasu, w艂a藕 tam i przejmij dowodzenie!
Na mnie nie patrz, dowodzisz.
A potrafisz tym je藕dzi膰?
To nie z艂om z twoich czas贸w.
Patrz, jaki bezczelny. Jazda na g贸r臋!
Dowodzi艂em plutonem Sherman贸w, kiedy by艂e艣 plemnikiem.
- Co jest? - Ja dowodz臋, Ben-Dror prowadzi.
Gratuluj臋.
Czarne pantery...
bia艂e pantery,
niech nas B贸g strze偶e.
- Ben-Dror! - Tak?
Na rozkaz dow贸dcy Melachiego...
zamkn膮膰 w艂az i odpali膰 silnik.
To twoja krew?
Za kogo mnie masz? To tego przed nami.
Nie najszcz臋艣liwszy czo艂g.
Damy rad臋.
Odpalam silnik.
Gaz jest z prawej.
Wszystko si臋 pozmienia艂o.
W kawalerii by艂o inaczej.
Jednostka Alusz, tu dow贸dca.
Bentzi, jeste艣 dw贸jk膮.
Jed藕 za mn膮 do doliny.
Tu Bentzi, zrozumia艂em.
Jestem Alusz dwa, jad臋 twoim 艣ladem.
Tu Tr贸jka, przyj膮艂em.
Alusz, przygotowa膰 si臋 do walki!
Husni.
Siadaj, pilocie.
Nie jestem pilotem.
Siadaj, nie b贸j si臋. Husni, pom贸偶 mu.
Witamy.
Najlepsi do lotnictwa, co?
Czy nie tak m贸wicie?
Ju偶 m贸wi艂em.
Nie jestem pilotem.
Nie szkoda ci?
Nie wola艂by艣 tego pomin膮膰?
Przysi臋gam, ten kombinezon...
Zapomnij, czego uczyli ci臋 na kursach o niewoli.
To ci nie pomo偶e.
Je艣li nic nie powiesz teraz...
to powiesz za p贸艂 godziny.
A je艣li nie...
to za godzin臋...
albo dwie.
W ko艅cu powiesz.
Pytanie tylko, za jak膮 cen臋.
Mnie si臋 nie 艣pieszy.
Pewnie sobie m贸wisz:
"Wytrzymam.
Jestem bohaterem".
Nikt nie jest bohaterem.
Prawda, Husni?
Tak jest.
Ten facet...
to 艣wir.
Wystarczy da膰 mu zabawki, a cieszy si臋 jak dziecko.
A to jego ulubiona zabawka.
Prawda, Husni?
Jak na to m贸wicie?
Elektryczno艣膰?
Tyle 偶e...
nie musisz by膰 bohaterem.
Nie musisz.
Nie ty rozp臋ta艂e艣 t臋 wojn臋.
Zrobili to wasi przyw贸dcy.
Golda, Dajan, Eszkol.
A co im zale偶y?
Siedz膮 w gabinetach, pij膮 kaw臋, pal膮 papierosy.
Chcesz papierosa?
Nie my艣my zacz臋li t臋 wojn臋.
Nie wy?
M贸w.
Nie b贸j si臋.
A co mi to pomo偶e?
I tak oberw臋.
Ode mnie?
Czemu mia艂bym ci臋 bi膰?
Mam syna w twoim wieku.
Ju偶 mnie bijecie.
Sk膮d znasz arabski?
Urodzi艂em si臋 w Maroku.
W Maroku.
Widzisz?
W艂a艣nie o tym m贸wi臋.
Ci syjoni艣ci...
sk膮d si臋 wzi臋li?
Wiesz?
Przybyli z Europy.
Nie maj膮 z tym regionem nic wsp贸lnego.
Ale twoja i moja babcia 艣piewa艂y te same piosenki.
"Alusz...
mama wkr贸tce wr贸ci.
Alusz, daj mi odpocz膮膰".
Pami臋tasz?
Nasz j臋zyk...
jest j臋zykiem Bliskiego Wschodu.
Czy nie dogadywali艣my si臋 w Syrii?
W Iraku?
W Jemenie? W Maroku?
呕yli艣my razem przez lata,
byli艣my wspania艂ymi s膮siadami.
A nawet modlili艣my si臋 do tego samego Boga.
Prawda?
Ale zjawili si臋 ci syjoni艣ci
i zacz臋li bru藕dzi膰, nam i wam.
My zacz臋li艣my? My?
Moja rodzina pochodzi z Umm el-Kanatir.
Dla was to Wzg贸rza Golan.
Gdzie jest teraz Umm el-Kanatir?
Gdzie?
Z zapachem porannej rosy?
W dzieci艅stwie chodzi艂em z ojcem do sadu.
S艂yn膮艂 na ca艂膮 okolic臋.
Zapach drzew, cytryn...
Bo偶e, co za zapach!
呕贸艂膰 cytryn bi艂a po oczach.
Gdy ojciec zrywa艂 cytryn臋...
pie艣ci艂 j膮 jak swoje dziecko.
Ale pi臋膰 lat temu...
Dajan, Eszkol i Rabin zr贸wnali wszystko z ziemi膮!
Zbudowali tam baz臋, z 偶o艂nierzami, czo艂gami!
Moja rodzina rozsypa艂a si臋 po ca艂ym kraju!
Jeden brat w Damaszku!
Drugi w Darze!
A rodzice?!
P臋k艂y im serca.
Ojciec zmar艂 ze zgryzoty.
Matka straci艂a dusz臋.
My zacz臋li艣my? My?
Zrobili艣cie ze mnie i moich dzieci uchod藕c贸w.
呕yli艣my w obozach z Palesty艅czykami wygnanymi w 1948.
Po Katastrofie, kt贸r膮 na nich sprowadzili艣cie!
Ale ty by艂e艣 w Maroku.
To oni...
parszywi syjoni艣ci, to ich sprawka.
Oni wykopali przepa艣膰...
mi臋dzy nami a wami.
A ty ich bronisz?
No to co, pilocie?
Porozmawiamy jak ludzie?
Jak bracia?
Czy chcesz, 偶eby Husni si臋 zabawi艂?
Przysi臋gam, nie jestem pilotem.
S艂u偶臋 w wojskach pancernych, znam si臋 tylko na czo艂gach!
Naprawd臋 s膮dzisz, 偶e uwierz臋 w bzdury,
kt贸re syjonistyczna armia kaza艂a ci powtarza膰?
Tak mnie obra偶asz?
Husni...
wiesz, co robi膰.
Nie, nie...
nie trzeba.
Nie trzeba, nie... Prosz臋.
Nie...
Tekst: Micha艂 Kwiatkowski
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.