Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Czech
Danish
Dutch
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
NETFLIX PRZEDSTAWIA
KRONIKI ŚWIĄTECZNE TOM XVII
ROZDZIAŁ DRUGI POWRÓT BELSNICKELA
BIEGUN POŁUDNIOWY
WSTĘP WZBRONIONY!
Uważaj!
Dobrze się bawiliśmy.
A potem wszystko zepsułeś.
Byliście pierwszymi ludźmi, którym ufałem...
I ostatnimi.
Belsnickel.
Pyłek!
Nie zakradaj się tak.
Przepraszam.
Co tak długo?
To była długa podróż.
Oto twój bilet powrotny na Biegun Północny.
Lepiej, żeby tak było.
Do świąt zostało tylko pięć dni.
Puśćcie mnie!
Co robicie z moją kamerą?
O rany! Pochodzę ze starego rodu wierzących!
Prawdziwa wierząca w Mikołaja.
Cóż,
to się niedługo zmieni.
Znajdź mi ją.
Tak jest.
Nada się w sam raz.
Najgorsza Gwiazdka w historii.
- Naprawdę? - Tak.
Kto chciałaby spędzać najlepsze święta w roku,
siedząc na plaży z drinkiem z palemką?
Myślę, że praktycznie każdy.
Ja nie.
Mogłabym teraz piec w domu ciasteczka
i lepić bałwana z prawdziwego śniegu.
A najgorsze jest to, że moi przyjaciele robią imprezy, zakupy, jeżdżą na sankach.
A mnie to omija.
Kate, nic na to nie poradzisz. Więc może wyluzuj i pobaw się trochę?
Wolałam cię, gdy kradłeś auta.
A ja ciebie, gdy tak nie zamulałaś.
Żenujące.
Hej, chodźcie!
Czyli o to chodzi. O Boba.
Nie chodzi o Boba. Nie obchodzi mnie Bob.
Zabrał nas, by podlizać się mamie.
Daj spokój. To znaczy, że naprawdę ją lubi.
Za wcześnie. Spotykają się raptem od 10 miesięcy.
A znają się znacznie dłużej.
Poza tym, mama jest z nim szczęśliwa.
Ale nie jest tatą.
Cómo estás, imprezowicze?
Na co patrzymy?
Tego nie da się odzobaczyć. No nie?
Myślicie, że tata się tu oświadczy?
A może ona to zrobi?
Wasza mama jest postępową kobietą.
Teddy! Można tu nurkować. Masz ochotę?
Tak. Już idę.
Też chcecie?
Nie.
Dzięki za propozycję, Teddy, ale mam stany lękowe,
astmę i 11 różnych alergii.
Dobra. Jak chcecie.
Rozchmurz się, Grinchu.
Prawdziwa wierząca, a zapomina głównej zasady.
Nie dąsaj się.
Hej, Kate, zaczekaj.
Poproszę koktajl czekoladowy.
Dla mnie też. Zrobi mi pan bez laktozy?
- Dobrze. - Dzięki.
Co będziemy robić?
My?
Ja posiedzę tu sama, a może ty wypróbujesz zjeżdżalnię wodną?
- Wygląda fajnie. - Mam ryzykować złamany nos?
W nim cały mój urok.
Hej, dzieciaki.
Na plaży śpiewają kolędy. Dołączymy?
- Tak. - Nie, dzięki.
No chodź, Kate. Podobno uwielbiasz śpiewać kolędy.
Ma świetny głos. Była głównym wokalem w szkolnym chórze.
W piątej klasie.
Naprawdę? Ja też.
Serio?
Tak. Nic tak nie wzmacnia ducha świąt jak muzyka.
- To co, muzyka? - Tak.
O drzewko świąt O drzewko świąt
Zachwyca nas swym pięknem
Zrobiłem coś nie tak?
Nie, po prostu...
To ulubiona piosenka jej taty.
- Przepraszam. Nie wiedziałem. - Oczywiście. Niby skąd?
Jest po prostu nastolatką.
Mikołaju, wiem, że już chyba za późno na pisanie listu,
a wi-fi tutaj jest do bani,
ale jeśli mnie słyszysz, chcę zmienić świąteczne życzenie.
Hulajnoga elektryczna byłaby fajna,
ale potrzebuję czegoś ważniejszego.
Muszę się stąd wydostać.
Mama nas olewa i skupia się na nowym facecie i jego strachliwym synu.
To takie dołujące.
Za kilka tygodni będzie tak, jakby tata nigdy nie istniał.
Więc proszę, Mikołaju, pomóż wierzącej,
bo przysięgam...
że stąd ucieknę.
Chcesz uciec, co?
Myślę, że da się to załatwić.
PODWODNA PRZYGODA
Słuchajcie, mam dobre wieści.
Rano znalazłem pod drzwiami odrobinę magii.
Hotel przygotował dla nas parę niespodzianek.
Co takiego?
Na początek: „Czy chciałbyś dokazywać z diabłami morskimi
i przybić żółwiom żółwika podczas podwodnej przygody dla dwojga?”.
Super. Znam kogoś, kto chciałby nurkować.
Ale to nie koniec.
„Dwoje szczęśliwców ma szansę spędzić noc w Tulum
i zwiedzić ruiny Majów”.
Poważnie?
„Pakujcie się i nie zapomnijcie ducha przygody”.
Nocleg w Tulum? Brzmi świetnie.
Tak myślę.
Słuchajcie. „Dzieciaki będą bawić się jak nigdy,
bo gdy rodzinki nie ma w ośrodku,
mogą napchać brzuchy darmowymi lodami
i wybierać spośród mnóstwa ciekawych zajęć
na piżama-party w Klubie Dzieciaka”.
Piżama-party?
Kate! Ale będzie ekstra!
Ale ja jestem za stara na ten klub, nie?
Właściwie, Kate, jeszcze się łapiesz.
Szczęściara.
Zaraz.
To jakiś plan, żeby się nas pozbyć
i oświadczyć mamie?
Kate!
Wybacz.
Najpierw każesz nam spędzić Gwiazdkę na przeklętym równiku,
a teraz nawet nie spędzimy jej razem?
Przepraszamy.
Chodź.
Czemu jesteś taka niemiła dla Boba?
Wziął nas na tę niesamowitą wycieczkę. Pamiętaj o tym.
A ty pamiętaj o tacie.
To, że zależy mi na Bobie,
a bardzo mi na nim zależy,
nie znaczy, że już nie kocham taty.
Nie wydaje mi się to możliwe.
Dobrze.
Powiem Bobowi, że nie jedziemy do Tulum.
Zostaniemy z wami.
Nie, powinniście pojechać.
Nie mogę. Nie zostawię cię tu samej.
Nie szkodzi, mamo.
Marudziłam tylko. Nie wiem, co mnie naszło.
Ty i Bob zasługujecie na dobrą zabawę.
I wiem, jak bardzo chciałaś zobaczyć te ruiny Majów.
Naprawdę tak myślisz?
Naprawdę.
Przez resztę pobytu nie będziesz się o mnie martwić, słowo.
Dzień dobry.
Czy mają państwo jeszcze miejsca na dzisiejszy lot do Bostonu?
Tak, chciałam zakończyć pobyt wcześniej.
Mogę zmienić na lotnisku?
Świetnie. Dzięki.
Dobra, wrócimy jutro po południu.
Wiem, że rano zgrywałem twardziela,
ale zaczynam mieć wątpliwości.
Na pewno musisz wyjechać na cały dzień?
Słuchaj, stary.
Wiem, że od śmierci twojej mamy było ciężko.
Ale musimy iść dalej.
Naprzód.
Poza tym, przyda ci się trochę niezależności.
Chciałbym być niezależny na mniejszą odległość.
Dasz radę. Przybij.
Poradzisz sobie.
- Wszystko gra? - Tak...
Jadących do Tulum proszę o bilety.
No dobra. Trzymajcie się.
- Teddy... - Wiem, żadnego alkoholu.
To też. I chciałabym, żebyś do nich zajrzał.
Pewnie. Nie ma sprawy.
Dobra. Kocham cię.
Ja ciebie też.
- Bawcie się dobrze! - Dobra. Do zobaczenia.
Nie musisz nas pilnować.
Nie zamierzałem.
Teddy!
Do jutra.
Kate, dokąd idziesz?
Klub jest tam.
Tak. Jasne.
Pójdę jeszcze do łazienki,
a ty idź i spotkamy się za kilka minut.
Zaczekam na ciebie.
Idź do klubu, Jack. To rozkaz opiekunki.
Jesteś tylko trzy lata starsza.
Ale szanuję hierarchię, więc zajmę ci miejsce przy stacji glutów.
Cześć. Wybierasz się na lotnisko?
Tak.
Kierowca złapał gumę, więc ja zabieram pasażerów.
Super.
Pojedziemy skrótem. Dojedziemy dwa razy szybciej.
Świetnie.
Wyjeżdżasz wcześniej, więc święta chyba nie wypaliły.
To skomplikowane. Moja mama i...
Rozumiem.
Moja rodzina też była do bani.
Uciekłem z tego koszmaru parę lat temu. Mniej więcej w twoim wieku.
Lepiej, jeśli mnie tu nie będzie.
Mogą założyć nową rodzinę beze mnie.
Kate!
Uciekasz?
Miałaś mnie pilnować.
Jack, nie bierz tego do siebie...
Co to jest?
Jakiś tun...
Miłej podróży.
Chyba już nie jesteśmy w Meksyku.
Tak, lodowców nie ma chyba
w promieniu 16 000 km od półwyspu Jukatan.
To wygląda jak biegun północny.
Usłyszał mnie.
Trzeba było wziąć kurtkę.
Zamarzniemy tu na śmierć.
Nie martw się, Jack. Będzie dobrze.
Przyjedzie po nas...
Mam nadzieję.
Kto po nas przyjedzie?
Fircyk!
Dawno cię nie widziałem, Jola.
Myślałem, że masz dość reniferów.
A co powiesz na to?
Pomocy!
Halo?
Niech nam ktoś pomoże!
Chwileczkę.
To twój szczęśliwy dzień, Kocisko.
Lecimy!
O rany.
Wracamy do wioski!
Dobra! Trzymajcie się! Wracamy!
W lewo!
W prawo!
W lewo!
W prawo!
W lewo!
W prawo!
W lewo!
W prawo!
Udało się! Dobra robota, moje drogie.
Dobrze wrócić pod Borealis, stary przyjacielu.
Jak widzicie,
Mikołaj wpadł w moją pułapkę.
Czas starca dobiega końca.
A mój dopiero się zaczyna.
Przestań.
Przepraszam.
Ojej.
Ostro podchodzi!
Co do diaska?
Schowajcie to.
I nakarmcie renifery.
Co się dzieje?
Tuż za Aurorą, na paku lodowym. Prawie zamarzli.
O rety.
Jojo, nastaw gorącą czekoladę.
Hugg, wrzuć owoc ostu, sok z tańcownika i łupież chochlika kornwalijskiego.
Gotowe.
Pij.
Proszę bardzo.
Wszystko będzie dobrze, Kate.
Skąd wiesz, kim jestem?
Wszyscy tu wiedzą, kim jesteś.
Oglądaliśmy nagranie z waszych świątecznych przygód
dwa lata temu.
Pani Mikołajowa?
To ja.
Czy to oznacza...?
Mikołaj!
Kate Pierce! Dobrze się czujesz?
Tak, czuję się dobrze, ale...
Lecieliśmy przez kalejdoskop? Było tyle kolorów!
Nie. Wracaliśmy po prostu przez Aurorę Borealis.
Mieszkamy pod jej osłoną.
Ukrywa nas i chroni przed zewnętrznym światem.
Ale powiedz mi, jak, na wszystkie świętości,
trafiliście na biegun północny?
- Nie ty mnie sprowadziłeś? - Nie. Nie ja.
Powinnaś być chyba w Cancun.
Pij.
Proszę, kochanie. Lepiej się czujesz?
Tak. Czuję się...
bardzo dobrze.
Świetna ta gorąca czekolada.
Mój specjalny przepis.
Macie szczęście, że polowałem na Kocisko Jolę,
inaczej bym was nie zobaczył.
Ale myślałam, że to część twojego planu.
Wiesz, że spełniasz moje życzenie.
Hulajnoga elektryczna?
Nie, nie...
Mówię o życzeniu.
Wiesz, tym życzeniu.
Ach tak. Tym drugim życzeniu.
Tak. Uznałam, że szanse są małe, więc wzięłam sprawy w swoje ręce
i byłam w drodze na lotnisko, gdy nasz wózek wpadł do magicznego tunelu.
Magicznego tunelu?
- Mina. - Tak?
Rozejrzyj się po wiosce. Daj znać, jeśli zobaczysz coś dziwnego.
Już się robi, Mikołaju!
To nie wygląda jak Klub Dzieciaka...
Co to jest?
Spokojnie.
Nazywa się Hugg. To elf.
Elf?
Elf.
FIRCYK
Czy to są...
A pani jest...
To gdzie jest...
Witaj na biegunie północnym, Jack.
Naprawdę jesteś...
Jestem.
Nie wierzę. Ja chyba śnię.
Nie śnisz, Jack.
Jesteś w Wiosce Świętego Mikołaja. Tej prawdziwej.
Dzieci pewnie chciałyby zwiedzić.
Wioskę.
Oczywiście! Chcecie?
Poważnie? To by było super.
Tak!
W takim razie najpierw ubierzemy was w coś ciepłego.
O rany!
Ale ekstra.
Tak.
W wiosce mieszka ponad milion elfów.
Jeśli połączylibyście Amazon, FedEx, pocztę i UPS
z każdą firmą produkcyjną na świecie
i jeśli czterokrotnie zwiększyłyby wydajność,
może zbliżyłyby się do tego, co my osiągamy
w Wiosce Mikołaja w jeden dzień.
- A gdzie jest twój warsztat? - Właśnie w nim jesteście.
- Serio? - Tak.
Mamy tu ponad 300 000 pracowni.
Wszystkie projektowała Pani Mikołajowa.
Czy to Kate Pierce?
Skoro to jej projekt, to powinna być Wioska Pani Mikołajowej.
Właśnie!
Nigdy o tym nie myślałem.
Jasne, że nie myślał.
Odkryłem ją, a elfy ją zbudowały.
Jest Wioską Świętego Mikołaja od ponad tysiąca lat.
Może już czas na zmianę?
Kate! Tutaj!
Patrz, kto jest gwiazdą.
Uśmiech!
Dasz mi autograf?
Spokojnie.
Chodźcie, dzieci. Chcę wam coś pokazać.
Spodoba wam się.
Rany!
Kate! Cześć!
To niesamowite!
Dzieciaki, patrzcie!
To my.
Ale super.
Kluska, Jack, patrzcie tutaj.
Spodoba wam się.
Tworzycie gry komputerowe?
Kilka sam napisałem.
Nick. Co im pokażemy teraz?
- Cukrowe laski! - Dzieci!
Rany!
Spójrzcie tam.
Niesamowite!
Ależ dużo tych lasek!
Wystarczy, by co roku wypchać miliardy pończoch!
Bjornie!
Nie jemy towaru!
Przepraszam, nie mogę się powstrzymać.
Kate, poznajesz to miejsce?
To Sala Listów?
Chwileczkę. Byłaś tu wcześniej?
Byłam tam w środku, ale tutaj nigdy.
Czemu mi o tym nie mówiłaś?
Nie mówiłam ci o wielu rzeczach.
Co to jest?
To Gwiazda Świąteczna.
Zasila całą wioskę.
Opracowałem sposób, by połączyć energię Gwiazdy Betlejemskiej z zorzą.
Tak powstała Aurora Borealis.
I tylko Mikołaj wie,
jak bezpiecznie przez nią przejść.
Zaraz.
Światło pochodzi z prawdziwej Gwiazdy Betlejemskiej?
To jej drobna cząstka.
Równie jasna i potężna, jak gdy elfy dały mi ją
prawie 1700 lat temu.
1700 lat temu?
Jesteś taki stary?
Na biegunie północnym czas stoi w miejscu, Jack.
Dlatego się nie starzejesz.
Co to było?
To armaty.
Armaty?
Spokojnie, Jack.
Aurora trzyma wszystkich i wszystko z dala od bieguna północnego.
W tym śnieg,
więc elfy muszą go sprowadzać z zewnątrz.
Patrz.
Jakbyśmy byli w śnieżnej kuli!
Tak!
Hej, Kate...
Chcesz porobić aniołki w śniegu?
Aniołki w śniegu? Chętnie.
Co?
Chodź, Jack!
Nick, spójrz na nich. Świetnie się bawią.
To prawda.
Ty też.
Prawdziwe dzieci.
Minęło tyle czasu.
Przykro mi będzie je żegnać.
Cóż, nie możemy ich odesłać z pustymi żołądkami.
- Nie. - To byłoby nieuprzejme.
- Bardzo. - To niedopuszczalne.
Nie.
Zatem postanowione.
Zjedzą u nas kolację i je odwieziesz.
Też tak pomyślałem.
Muszę się przygotować.
Jojo, potrzebna mi kukurydza do prażenia,
trzy francuskie kury,
kuropatwa, gruszka
i budyń figowy!
Dobrze.
Rany!
To jest kolacja?
Przygotowała ją naczelna szefowa kuchni, Pani Mikołajowa.
Upichciłam coś na szybko.
Usiądźmy.
Ty tutaj, Kate.
No nie wiem, Pani Mikołajowa.
Tata bardzo pilnuje, żebym jadł białka i warzywa,
zanim zjem deser.
I ma rację, ale to nie deser.
Nie?
Nie. Wszystko na tym stole jest bardzo zdrowe.
Jak to możliwe?
Stworzyłam nowe przepisy.
Dzięki nim potrawy, których nie znosicie,
wyglądają i smakują jak wasze ulubione.
O kurczę.
Może brokuły?
Najpyszniejsza rzecz, jaką jadłem.
Skosztujcie też fasoli i marchewki.
Rany!
Wiecie...
Tak sobie myślałem...
o tym, jak tu trafiliście.
Cała ta sprawa z przejściem przez tunel.
Tak było. Zupełnie jak na twoich saniach.
Ale zamiast sań był wózek golfowy.
Nick?
Mam wrażenie, że to ma związek z tym, że Kate jest wierzącą.
A może to znaczy, że mam mieszkać
z wami na biegunie północnym?
Słucham?
Mówię już po elficku, byłam na wielkiej przejażdżce.
Mogę spojrzeć na proces z nowej perspektywy.
Od kiedy to jest rozmowa o pracę?
Proszę, Mikołaju.
Wszystko jest lepsze od powrotu do mamy i jej chłopaka.
Siedzę tuż obok, wiesz?
Twoja matka bardzo cię kocha.
Bardziej, niż sobie wyobrażasz.
Nie wiem, Pani Mikołajowa.
Trzeba było widzieć, jak szybko olała mnie dla głupich ruin Majów.
Tu ma rację, a poza tym,
nasi rodzice wrócą do ośrodka dopiero jutro po południu.
Mikołaju, pozwól nam zostać. Choć na chwilę.
Pani Mikołajowa?
Byłoby miło mieć tu dzieci.
Choć przez jedną noc.
- Mikołaju! - Będziemy grzeczni.
- Na jedną noc. - Prosimy.
Nie widzę w tym nic złego, ale...
Czemu nie? Pewnie.
- Tak! - Dzięki, Mikołaju.
Ale z samego rana wracamy do Cancun.
Wioska Pani Mikołajowej to super miejsce!
Nie trzeba było mnie szpiegować, Mino.
Pyłek, przynieś resztę zabawek.
No dobrze.
Wiesz, co robić.
Za kilka godzin cała wioska stanie się jedynie wspomnieniem.
Dobranoc, słodki Jacku.
- Dobranoc, Pani Mikołajowa. - Śpij dobrze.
Śpij dobrze, kochanie.
Dobranoc, Pani Mikołajowa.
Kroniki Świąteczne?
Jack!
Lepiej nie dotykaj. Wyglądają na rzadkie.
Tak, są bardzo rzadkie.
Jedyne w swoim rodzaju.
Chcecie bajkę na dobranoc?
Byłoby ekstra!
Super!
Dobrze.
Chodźcie za mną.
Miłej zimowej drzemki.
Dobranoc, Mikołaju.
Słodkich snów.
- Dobranoc, Święty Mikołaju. - Możesz nazywać go Mikołajem.
No dobrze.
Zaczynamy.
A więc...
Dobrze.
Przyjrzyjcie się.
Bardzo...
bardzo uważnie.
Tutaj wszystko się zaczęło.
W 312 roku naszej ery
Mikołaj mieszkał w Azji Mniejszej.
Dziś jest to Turcja.
Zwano go wtedy Mikołajem z Miry.
Był biskupem, który odkrył radość dawania.
Stał się lokalnym bohaterem.
Jego legenda zataczała coraz szersze kręgi,
aż dotarła do leśnych elfów.
Czyli są różne rodzaje elfów?
Oczywiście.
To pradawny gatunek bardzo magicznych i dzikich stworzeń.
Przez stulecia polowano na nie dla ich magicznej mocy.
Prawie wyginęły.
Nienawidzę ludzi.
To okropne.
Tak, było okropne.
Ale w tradycji elfów była przepowiednia o człowieku, który zostanie królem elfów
i pewnego dnia zapewni im bezpieczeństwo.
Ich przywódca, Hakan, wiedział, że tylko Święty Mikołaj z Miry
mógł zapanować nad mocą Gwiazdy Betlejemskiej.
Od tamtej pory
nie nazywali go już Świętym Mikołajem z Miry.
A po prostu Świętym Mikołajem.
I poprowadził elfy w mistyczną podróż
do nieznanej krainy, gdzie Gwiazdka mogła przetrwać.
To tutaj. Na biegunie północnym!
Zgadza się.
Dziwne. Ten elf?
Wygląda znajomo.
Tak.
Belsnickel.
Odłóż, proszę.
Rany!
Dobrze.
Zobaczmy.
Belsnickel był zdolnym, błyskotliwym elfem,
bardzo popularnym w naszej wiosce.
Nauczyłam go warzenia magicznych mikstur,
a Mikołaj — tworzenia wynalazków.
No dobrze.
Świetnie się razem bawiliśmy.
Mikołaj i ja bardzo go kochaliśmy.
Ale gdy stał się nastolatkiem, wszystko się zmieniło.
Duch świąt objął cały świat. Mikołaj miał mniej czasu dla Belsnickela.
Więc Belsnickel obraził się na Mikołaja i zaczął się buntować.
Aż pewnego dnia złamał Kodeks Szefa.
Co to jest?
Samolubstwo, zazdrość,
ego, fałsz i agresja.
Jeśli elf dopuści się wszystkich tych występków,
zostanie przeklęty.
A Belsnickel złamał wszystkie pięć zasad.
Stał się bardzo niegrzecznym chłopcem.
PIERDZĄCA PODUSZKA
Fleck puścił bąka!
I stawał się coraz gorszy...
i gorszy.
Jeszcze ciepła.
Smacznego.
Znakomicie.
Belsnickel! Co to ma być?
Buduję tu najlepsze zabawki.
Najwyższa pora, by mnie doceniono.
A gdy złamał ostatnią zasadę,
Belsnickel utracił radość, płynącą z bycia elfem.
Belsnickel!
Co ty robisz?
Czemu to zrobiłeś?
Bo bardziej zależy ci na dzieciach na całym świecie
niż na mnie.
I zmienił się w coś, czego najbardziej nienawidził.
W człowieka.
Rozgniewany i upokorzony...
Nie! Czekaj!
Belsnickel, wracaj!
...Belsnickel uciekł z wioski.
I już nigdy nie wrócił.
Był niegrzecznym elfem... ale tęsknię za nim.
No dobrze.
Wystarczy na dzisiaj.
Wstajemy tu o świcie.
Dobranoc.
- Dobranoc, Pani Mikołajowa. - Dobranoc, dzieci.
Dobrze, wszyscy idą spać.
Gotowi?
Już czas.
Nie mogę się doczekać reakcji elfów,
gdy to wchłoną.
Będzie fajnie.
Pamiętaj, jedna mała łyżka do każdej armaty.
Pa, pa!
Ty zajmij się reniferami.
Ja pójdę po gwiazdę.
Jola?
Co tu się dzieje?
Fircyk.
Zaczynamy!
To prezent od przyjaciela.
Patrz, tatusiu!
Armaty!
W środku nocy?
To nie wygląda na śnieg.
To Jola!
Chodźcie szybko do stajni!
Jola?
Nie wiem.
Lepiej, żeby Jola nie był w stajni!
Co się dzieje?
Coś w stajni. Chodźmy.
O mój Boże.
Fircyk.
Spokojnie.
Wiem, skarbie. Wiem.
Spokojnie.
Nick.
To on.
Gwiazda!
Belsnickel!
Witaj, Mikołaju.
Zgubiłeś coś?
Robiłeś już wiele paskudnych rzeczy, Belsnickelu,
ale wysłać Jolę do stajni?
Też mi coś.
Przestraszył renifery i uciekły do lasu.
Zaatakował Fircyk!
Nie tak miało być.
Ale było. Jest ciężko ranna.
Czyli,
to twoja sprawka.
Witam, Pani Mikołajowa.
Przepraszam za kłopot.
Kłopot?
Fircyk walczy o życie.
Belsnickel. Jak mogłeś?
To Belsnickel...
z opowieści.
Wiedziałam, że go kojarzę.
To on wiózł nas w Cancun.
Tak.
Zgadza się. Dziękuję, Kate.
Bez ciebie nie mógłbym wrócić do Wioski Mikołaja.
To Wioska Pani Mikołajowej!
To nieoficjalna nazwa.
To rodzinne spotkanie było urocze, ale pora już na mnie.
Najpierw gwiazda wróci na drzewo.
Zgoda, ale nie na to drzewo.
Będzie na biegunie południowym.
Ale to będzie czad.
Rozkręcam nową wioskę.
Już to widzę. „Wioska Belsnickela”.
Będzie druga wioska?
Tak jest, Jack. I zbiorę własną ekipę elfów,
zbuduję własne, naprawdę fajne zabawki
i sprawię, że wszyscy zapomną o biegunie północnym
i Świętym Mikołaju.
Zaczyna się. Znowu dąsy!
Gadaj zdrów.
Zabieram gwiazdę na biegun południowy, by przestać się starzeć i zyskać czas
na znalezienie sposobu na przełamanie tej klątwy.
Co jest złego w byciu człowiekiem?
Ludzie są do bani.
Elfy rządzą.
Mam dość bycia człowiekiem.
Belsnickel, jest tylko jeden sposób, by przełamać klątwę.
Musisz wrócić do domu, do wioski
i pogodzić się z rodziną.
Wiem, że w głębi serca
tego chcesz.
Ba! Głupstwo!
Uważaj na słowa, młody elfie.
Hej. Dzięki.
Moja rękawica grawitacyjna.
Nieźle, młody.
Ale nie ma szans z prawdziwą magią.
Odpuść sobie.
Nie ma mowy.
Obchodzi cię tylko twoja głupia Gwiazdka.
Ta głupia Gwiazdka sprawia, że miliardy ludzi kochają i są szczęśliwi.
Cóż, niedługo to zmienię.
Zmienisz!
Nie zniosłeś nawet zmian tutaj,
więc uciekłeś.
Bo spędzasz każdą godzinę roku, szykując się na jeden nędzny dzień.
Dzień, który daje radość dzieciom na całym świecie.
I to nigdy się nie zmieni.
Belsnickel, przestań!
Nick!
Belsnickel, coś ty narobił?
Jest...
Jest bardzo źle.
Bez gwiazdy
biegun, wioska i sama Gwiazdka są skończone.
W tym roku?
Na zawsze.
Masz rację. Jest źle.
Nie możemy na to pozwolić. Gwiazdka musi przetrwać.
Do stajni.
Mikołaju, gotowy na bitwę na śnieżki?
Hugg, nie waż się...
Elfia Trutka.
Ojej!
Co się dzieje?
Elfy zostały otrute Elfią Trutką.
Doprowadza je do szaleństwa. Stają się niebezpiecznymi maniakami.
Belsnickel nafaszerował tym armaty!
Chodu!
- Do środka! - Chodźcie.
Dawaj, Jack!
Szybko.
Dobrze.
Biedna Fircyk.
Możesz ją uleczyć?
Postaram się. Muszę też znaleźć lek na Elfią Trutkę.
A ja muszę lecieć do Turcji.
Do Turcji?
Muszę znaleźć Hakana i leśne elfy.
Tylko oni mogą zbudować mi nową gwiazdę.
Nigdy nie latałeś z siedmioma reniferami.
A ty sama nie dasz rady ratować Fircyk i szukać leku na Elfią Trutkę.
Jack mi pomoże.
Tak?
Też mam tu zostać?
Nie, będziesz mi potrzebna.
Do czego?
Nie wiem, czy z siódemką zdołam w ogóle wystartować.
Przyda mi się każda pomoc.
Wracajcie szybko.
Czyń swą magię, Pani Mikołajowa.
Wio, Fircyk!
Wio, Tan...
Kometek. Wio, Kometek!
Złośnik.
Mikołaju, a co z prezentami?
Do Gwiazdki zostały tylko trzy dni.
- Bez Fircyk, jak... - Jak mówiłem, to wyzwanie.
Ale widzisz? Idzie im coraz lepiej.
Jeśli utrzymają gwiazdkowość na wysokim poziomie, będzie dobrze.
Przepraszam, Mikołaju. Gdybym nie...
O nie.
To nie twoja wina, Klusko.
Uwierz mi,
ten podstępny elf wkradłby się do wioski tak czy inaczej.
A co zrobi teraz?
Pewnie szuka sposobu, by dotrzeć do Turcji przed nami.
Ale dlaczego?
Żebym nie zdobył nowej gwiazdy.
Ale nie uda mu się.
Bo nie bierze pod uwagę jednej rzeczy.
Jakiej?
Nie zdoła dotrzeć tam tak szybko jak my,
jak by się nie starał.
Nie doceniasz mnie, staruszku.
Jak zwykle.
Musimy znaleźć sposób, by przywrócić elfy do normy.
Zobaczmy...
Elf. Elfia grypa.
Elfownica.
Jest! Elfia Trutka.
- O rety. - Co?
Znany jest tylko jeden lek.
- Korzeń lewandu? - Tak, to rzadki, arktyczny kwiat.
Rośnie tylko w jednym miejscu w okolicy.
No dobrze.
Pójdziesz tą ścieżką przez las. Zaprowadzi cię do korzenia lewandu.
Dobra, ale idziesz ze mną. Prawda?
Nie, muszę zostać z Fircyk.
Ale czy to nie jest niebezpieczne?
Możliwe. Ale niebezpiecznie bywa wszędzie.
Dasz radę, Jack. Nie pozwolę, by coś ci się stało.
Cały czas będę cię obserwować.
I uzbroję cię...
w to.
Uzbraja mnie pani w ciasteczka?
To nie są zwykłe ciastka.
Piernikowy ludek eksploduje, gdy go rzucisz.
A bałwanek dodaje odwagi.
Musisz się spieszyć.
Nie ma chwili do stracenia.
Chwileczkę.
Boże.
Nie przebijesz się przez nie.
No dobra.
Słuchajcie!
Upiekłam świeżą porcję ciastek.
Kto jest głodny?
Czekają w stajni!
To odwróci ich uwagę na pół minuty.
Jasne.
Dobrze. Proszę.
Teraz masz okazję.
Jest dość zimno. A jeśli dostanę odmrożeń?
Nie martw się o to.
Jestem świetna w ponownym przyczepianiu palców.
Pospiesz się.
Jack!
Bądź moim bohaterem.
Mama mówiła mi to samo.
Dobra.
Czas na bohatera.
Nie takiej Turcji się spodziewałam.
Jesteś na świętej ziemi, Kate.
Będziesz świadkiem czegoś,
czego nikt wcześniej nie widział.
Co to było?
- Mikołaju? - Co?
Trafili cię.
Co?
Nic nie czujesz?
Nie, jazda w saniach działa na pupę
jak zastrzyk znieczulający.
Nie ruszać się!
Ręce do góry!
Przygotować się do strzału!
Stójcie!
To ja... Święty Mikołaj!
Skąd mamy wiedzieć, że nim jesteś?
Biała broda...
Czerwone wdzianko...
Wy tak serio?
Jeśli jesteś Świętym Mikołajem, pokaż swoją magię.
Rany.
Niezbyt imponujące.
Co jeszcze potrafisz?
Dasz wiarę?
Gotowi.
Cel.
Pal!
To naprawdę Święty Mikołaj!
Opuścić broń!
Czemu cię nie rozpoznają?
To tylko dzieci.
Spójrz na nich.
Mają dwieście, może trzysta lat.
Nigdy mnie nie widzieli.
Nie byłem tu od...
jakichś 500 lat.
Dokładnie od 522.
Hakan!
Wyglądasz dobrze i mądrze.
Ty też, Mikołaju.
Kto ci towarzyszy?
Nazywam się Kate Pierce.
Twój elficki robi wrażenie.
Twój angielski też.
Dziękuję.
Co was do mnie sprowadza?
Belsnickel.
Co znowu nabroił?
Zniszczył Gwiazdę Świąteczną.
Możemy zbudować nowy pojemnik.
Ale tylko ty, Mikołaju,
możesz zapanować nad mocą Gwiazdy Betlejemskiej.
A, jak wiesz, rytuał jest bardzo niebezpieczny.
Nie mamy wyboru.
Musimy się spieszyć.
Rozpalcie w kuźni!
KORZEŃ LEWANDU
To naprawdę wysoko.
No dobra.
Który z nich dodaje odwagi, a który wybucha?
Chyba piernikowy ludek.
Nie, bałwanek.
Chyba.
Może nie wybuchnę.
Dobra, do dzieła.
Dziękuję, Hakanie.
Dziękuję, Mikołaju.
A teraz wracaj szybko na biegun.
Gwiazdka musi przetrwać.
Dobrze. Nie ma czasu do stracenia.
Pilnuj tego.
Nadal nie wierzę, że jest Mikołajem.
Kici, kici.
Chcesz coś pysznego?
Tak jest.
Lepiej uciekaj.
W mieście jest nowy szeryf.
A nazywa się Jack Booker.
Renifery radzą sobie dużo lepiej.
Pewnie. Do domu!
Na dzwoniące dzwonki!
Nie sądziłeś chyba, że po prostu zniknę?
A cóż to takiego?
Moja nowa fura.
Aerodynamiczna to ona nie jest.
A to co za paskudy?
To mój zaprzęg szakalotów.
Szaka-czego?
To hybryda szakala i kojota. Moje dzieło. Fajne, co?
Nawet nie stały koło fajnych.
Ale bystry jesteś, Belsnickelu. To ci przyznam.
Ale za mało bystry, by pokonać mnie.
Założymy się?
Gwiazda!
Trzymaj się!
Szybciej!
Czemu stoimy? Co się dzieje?
Nie wiem. Wskaźniki szwankują.
Muszę coś wymyślić.
Musimy odebrać gwiazdę Belsnick...
Szczęśliwej podróży.
Czujecie to?
Oto świat bez Świętego Mikołaja.
Dobra dziewczynka. Pij.
Pij.
Dobra dziewczynka.
Udało się!
Nigdy w to nie wątpiłam.
Przynajmniej pani.
Czy to zadziała?
Jeśli nie, stracimy elfy na zawsze.
Do roboty.
Gdzie jesteśmy?
Raczej kiedy jesteśmy. Patrz!
Chyba cofnęliśmy się w czasie.
W czasie?
Chwileczkę. To Boston.
Port Lotniczy Logan, Wigilia.
Niedobrze.
Dlaczego?
Podczas świąt
lotniska mają najniższy poziom gwiazdkowości na świecie.
W tej chwili mamy tutaj...
7% i spada.
A co, jeśli gwiazdkowość spadnie do zera?
Renifery w ogóle nie będą w stanie latać.
Spójrz. Są wykończone!
Dobra, trzymaj się.
Będę musiał wylądować. Może trochę trząść.
- Nic im nie będzie? - Jest gorzej, niż myślałem.
O nie.
Co?
Stworzyliśmy wyrwę w strukturze czasu.
Takie tunele szybko się zamykają.
Ile mamy czasu?
Jedenaście, góra dwanaście minut.
Jeśli nie podniesiemy poziomu gwiazdkowości...
Utkniemy tu na zawsze.
Bingo! Mamy winowajcę.
Co to takiego?
Jakiś czasoskręt.
Belsnickel odkrył prymitywną formę podróży w czasie.
Należy mu się uznanie.
Ale, jak zwykle, widać w tym również jego charakterystyczną tandetę.
Właśnie wyczerpało się zasilanie.
Musisz znaleźć źródło energii.
A ja podkręcę tu gwiazdkowość.
ODLOTY – OPÓŹNIONE
Dobrze.
Chyba już wiem, co to zasila.
Baterie AAA.
Tylko Belsnickel mógł zasilać wehikuł czasu bateriami AAA.
Zobaczmy, co ja tu mam.
Tak. Proszę.
- Są przeterminowane. - Co?
Tylko takie mam.
Sklep! Tam mogą mieć.
Tak. Dobry pomysł.
Idź tam, a potem spotkamy się tutaj. Dobrze?
No dobra.
Zobaczmy, co my tu mamy.
Trzy dolary.
Proszę. Reszty nie trzeba.
To jakiś żart?
To banknot z Monopoly?
Nie, prawdziwy.
To najgorsza fałszywka, jaką widziałam.
Jest z 2020 roku.
Za 30 lat ludzie nie będą używać papierowej forsy.
Tak. Mój błąd. Przepraszam.
Hej, zapłać za baterie.
Co się dzieje, młoda damo?
Gdzie są twoi rodzice?
Oni...
- Pozwalają mi podróżować samej. - Poproszę kartę pokładową.
Wie pan co? Chyba mi tam wypadła. Zaraz przyniosę.
Lepiej chodź ze mną.
- Co? Nie. - Słuchaj.
Nie masz biletu, rodziców.
Może uciekłaś z domu?
Nie uciekłam.
Proszę wywołać Świętego Mikołaja. Zobaczy pan.
Wywołać Mikołaja. Tak, już pędzę.
ODLOTY – ODWOŁANE
No dobra.
Bardzo mi przykro. Nie mam dobrych wieści.
Odwołano wszystkie loty!
Pięć minut temu mówiła pani, że będzie 30 minut opóźnienia.
A teraz ten lot został odwołany.
I pięć minut temu nie wiedziała pani,
że to odwołanie, a nie opóźnienie?
Właśnie tak.
Proszę posłuchać, możemy zaoferować darmowy nocleg w hotelu.
Nie chcę darmowego noclegu!
Chcę lecieć do Chicago! Natychmiast!
Do roboty.
Czekajcie chwilę
Słuchajcie, bracia i siostry
Nic nie osiągniemy
Myśląc ciągle o kłopotach
To marudzenie i kłótnie
To najczystsza jest głupota
Słucham tego szumu i bzdur
Cały wieczór i ranek
Teraz posłuchajmy Co powie nam gość z planem
Dalej, skarbie
Powiedz im, czego nam trzeba
Czego nam trzeba?
To bardzo proste
Trzeba nam
Ducha świąt
Może wyjaśnię dokładniej
Wyjrzyj przez dowolne okno
Ujrzysz wielki, piękny świat
Czeka tam wielka przygoda
Każde dziewczę i chłopca
Ale życie bywa ciężkie
Pomieszane często też
Więc gdy dzieje się coś złego
Od początku na zimne dmuchaj
Lepiej przestań się zamartwiać
I swojego serca słuchaj
Trzeba ci ducha świąt
Ducha świąt
- Dalej, Mikołaju! - Tak, ducha świąt
Nie wyczerpie się
Duch świąt
Duch świąt
Duch świąt
Uratuje dzień
Uratuje dzień! Saksofon!
OCHRONA LOTNISKA MAŁOLETNI BEZ OPIEKI
Hej, Grinchu.
Rozchmurz się.
Przecież jutro Gwiazdka.
Nie byłabym taka pewna.
Czasem nie rozumiem ludzi.
Wystarczy mały kłopot i niebo wali im się na głowy.
Mikołaj znajdzie drogę.
Jak zawsze.
Do grzecznych dzieci.
Zastanawiam się, czy nie należę do drugiej kategorii.
Nie ma mowy.
Umiem rozpoznać inną wierzącą.
Zaraz, wiesz o wierzących?
Pochodzę z ich rodu.
Dlatego wiem, że jutro o tej porze będę w Miami.
Nie ma nic lepszego od Gwiazdki na plaży.
Dogadałbyś się z moją rodziną.
Gwiazdka w tropikach to nie dla mnie.
Nie zrozum mnie źle.
Uwielbiam pić kakao przy kominku, jeździć na łyżwach i tak dalej.
Ale mam dziadków na Florydzie. Są za starzy na podróże.
Kto wie, ile Gwiazdek jeszcze z nimi spędzę.
Rozumiesz?
To miłe z twojej strony.
Moja mama zawsze mówi:
„Nieważne, gdzie spędzasz Gwiazdkę, ważne z kim”.
Co się stało?
Nic. Po prostu...
jestem złą osobą.
Nie martw się. Nie zrobiłaś przecież nic bardzo złego.
Uciekłam i pewnie zerwałam zaręczyny mamy.
Aha. No to nie za dobrze.
Ale ten facet twojej mamy. Pewnie jest okropny.
Nie, Bob to świetny gość.
Jest z nim bardzo szczęśliwa.
Dobra.
No to nie rozumiem.
Minęło dopiero kilka lat, odkąd mój tata...
A jeśli mama wyjdzie za Boba, to znaczy...
Że taty naprawdę nie ma.
Tak.
Choć już go nie ma,
wciąż wydaje mi się, że jest z nami.
Bardzo chciałabym się z nim pożegnać.
I chyba byłam taka smutna,
że chciałam, by wszyscy czuli się tak samo.
A teraz zrobiłabym wszystko, by spędzić z nimi Gwiazdkę.
Z mamą, Teddym. Nawet z Bobem.
No to zrobimy wszystko.
Prawda?
I jak?
Już prawie.
Szybko.
WALCZ DO KOŃCA
Hej!
Pośpiesz się.
Co wy wyprawiacie?
Hej! Nie! Wracajcie!
Czekajcie!
Wszyscy mówią „Tak”!
Wszyscy mówią „Tak”!
Wszyscy mówią „Tak”!
Wszyscy mówią „Tak”!
Prędzej czy później zrozumiesz, że
Wszystko jest w twojej mocy
Lecz świata sam nie zmienisz
Czasem trzeba ci pomocy
Zaczynamy.
Duch świąt
Duch świąt
Nie wyczerpie się
Duch świąt
Duch świąt
Duch świąt Uratuje dzień
Wszyscy razem!
Tak, duch świąt
Nie wyczerpie się
Duch świąt
Duch świąt
Duch świąt
Uratuje...
Tak
Uratuje dzień
ODLOTY – O CZASIE
Spójrzcie tylko na to. Wrócicie do domu na święta.
To było niesamowite.
Masz je?
Co?
Baterie.
Aha, tak.
Brawo! Dobra robota, Kate.
Mikołaju. Chciałam ci kogoś przedstawić. To jest...
- Nie wiem, jak masz na imię. - Doug...
Pierce.
Zgadza się.
Zaraz. Nazywasz się Doug Pierce?
Tak, ale skąd pan wiedział...
To naprawdę Mikołaj?
Chwileczkę.
Nazywasz się Doug Pierce.
Jesteś z Lowell w Massachusetts?
Tak, ale przecież nie mówiłem ci, skąd jestem.
Więc jesteś moim...
Jesteś...
Mikołaju, czy to mój...
Mój...
Przykro mi, ale musimy już iść, Kate.
Czas się pożegnać.
Żegnaj, tato.
Słucham?
To znaczy, Doug.
Może daj Dougowi odetchnąć, Klusko.
Dziękuję za wszystko.
Pierce’owie walczą do końca.
Właśnie tak.
Jak na wierzącego przystało.
Kate.
Wesołych świąt, Doug.
Wesołych świąt, Kate.
I wesołych świąt, Mikołaju!
Zapamiętać.
Od tej pory, zawsze zabierać ze sobą kamerę.
Posłuchaj,
jest tylko jeden sposób, by podać to wszystkim elfom.
Armaty.
Właśnie. Myślisz, że dasz radę?
Dam radę, Pani M.
Jack, nie mogę cię tam wysłać bez ochrony.
Więcej ciastek?
Żadne ciasteczka nie powstrzymają tysięcy szalonych elfów.
Jasne? Chodź ze mną.
Potrzebujesz czegoś mocniejszego.
Ostro!
POZIOM ENERGII RENIFERÓW
Patrz na nie. Naładowane na 100%!
Dobrze, moje drogie. Ostatnia szansa na powrót.
Ale Mikołaju, jak po powrocie zabierzemy gwiazdę Belsnickelowi?
Pewnie jest już na biegunie południowym.
Słuszna uwaga.
Chyba że ustawimy to maleństwo
na 15 sekund po tym, gdy wysłał nas w przeszłość.
Zobaczysz.
Szczęśliwej podróży.
Czujecie to?
Oto świat bez Świętego Mikołaja.
Nie sądziłeś chyba, że po prostu zniknę?
Tym razem pilnuj jej jak oka w głowie. Wio, Kometek! Wio, Błyskawiczny!
BIEGUN PÓŁNOCNY
Hej! To nie było miłe!
Jedziemy!
To człowiek! Brać go!
- Wróciliśmy! - Udało się!
Dobrze, tam jest główny plac.
Gdy będziemy nad drzewem, skacz.
Mam skoczyć? Tam na dół?
Uda ci się. Obiecuję.
Tam jest. Przygotuj się.
Uwaga.
Skacz!
O kurczę!
Szybciej!
Niedobrze.
Dwa pojazdy ostro podchodzą!
Rumaki, na mój rozkaz!
Dobra, chłopaki! Przygotujcie się do ataku!
Dość tego!
O nie!
Czemu to zrobiłaś?
Żeby skończyć z tymi bzdurami
i żebyście się nawzajem nie wykończyli.
Skręciłbym w ostatniej chwili.
Tak, graliśmy tylko w cykora.
Właśnie! W cykora.
Dobrze. Wystarczy już tego.
Nick, czasem myślę, że ty lubisz te niebezpieczne eskapady.
Nie bądź niemądra, ja...
Cóż, ja...
No w sumie.
Fircyk! Już ci lepiej.
Dziękuję za uratowanie mi życia.
To był błąd, Kocisko.
Sayonara, Jola!
Fircyk!
Dziewczynko!
Witaj z powrotem, Fircyk.
Witaj. Świetnie wyglądasz.
Prawda?
Idealne uderzenie porożem.
Wiedziałem, że uczynisz cud.
Dziękuję.
O nie!
Został jeden strzał.
Dasz radę.
Dzięki, Jack.
Nie ma sprawy, Kate.
REPERTUAR: ZŁY MIKOŁAJ
Posprzątajmy tu, zanim Mikołaj to zobaczy!
Słyszeliście!
Sprzątamy. Ruchy!
Szybko! Pospieszcie się!
REPERTUAR: ELF
- Udało się! - Tak!
Brawo, Kate!
Świetna robota z tymi armatami, Jack.
Wygrałeś bitwę, ale wojny nie wygrasz.
Znajdę inną drogę do wioski.
Kiedyś wrócę i czeka was walka wszech czasów.
Myślę, że nie mówisz poważnie, Belsnickel.
A jeśli tak, będę gotowy.
Ale póki co,
chciałbym ci coś dać.
Mały prezent.
Niech zgadnę.
Rózgę?
Jesteś taki przewidywalny.
Pierwsza zabawka, którą wspólnie zbudowaliśmy.
Zachowałeś ją?
Nadal nad nią pracowałem.
Przypominała mi, jakim jesteś wspaniałym elfem.
Raczej byłem.
On wciąż tam jest. Musisz tylko w to uwierzyć.
UWIERZ
Dobrze się bawiliśmy.
Ale już nigdy nie będę tym elfem.
Jasne, że będziesz.
Łatwo ci mówić.
Nie wiesz, jak to jest.
Belsnickelu, nie trzeba być elfem,
żeby zrozumieć, że ucieczka nie rozwiązuje problemów.
I czasami
trzeba słuchać tych, których najbardziej kochamy.
Bo koniec końców
tylko twoja rodzina
naprawdę cię rozumie.
Tylko oni zawsze będą przy tobie.
Ktoś fajny powiedział mi:
„Nieważne, gdzie spędzasz Gwiazdkę, ważne z kim”.
Kochamy cię, Belsnickelu.
Zawsze kochaliśmy.
A ja zawsze kochałem was.
Oficjalnie ogłaszam,
że przywrócono porządek na biegunie północnym!
Fircyk, na pewno dasz sobie radę?
Skoro tak mówisz.
Dobra. Ostatnie sanie do Cancun. Wszyscy na pokład.
O Boże.
To chyba będzie moja pierwsza i jedyna podróż w saniach.
Mogę usiąść z przodu?
Z tyłu nie dasz rady powozić.
- Słucham? - Właśnie tak.
To maleństwo nieźle szarpie. Dasz sobie radę?
- Tak! - Dobrze.
Wskakuj i łap lejce.
O tak.
Mikołaju?
Chciałam ci podziękować.
Za co?
Że mogłam pożegnać się z tatą.
Kate, to był czysty przypadek.
Jasne.
Wskakuj.
Dzieci!
W razie gdybyście zgłodnieli po drodze.
Co w nich jest?
Jajka, masło, mąka, cukier.
Ale jakie jest w nich zaklęcie?
Gdy zjadłem jedno w lesie, przestałem się bać.
Dzięki bałwankowi stałem się silniejszy.
Tylko piernikowy ludek miał magiczne składniki.
Bałwanek nie.
Zaraz.
To znaczy...
Bohater zawsze był w tobie.
Nigdy pani nie zapomnę.
Czasem zapomnisz,
ale tak powinno być.
Miłej podróży.
Wesołych świąt, Pani Mikołajowa.
Wesołych świąt.
- Słuchajcie. - Tak?
Jeszcze jedno.
Co takiego?
Uważajcie na obcych w wózkach golfowych.
Dobrze.
Otwórzcie drzwi!
Nick.
Wracaj szybko.
Dawaj, Jack!
Jedziemy. Wio, Fircyk! Wio, Tancerz! Wio, Pyszałek! Wio, Złośnik!
Do widzenia, dzieci!
Dobrze. Teraz pociągnij. Mocniej!
Właśnie tak. A teraz ściągnij. Ciągnij!
Mocniej!
Całkiem nieźle, Jack.
Dobra, dzieciaki, jesteśmy.
Gotowi do skoku?
Skoku?
Tam na dół?
Zaufaj mi, Jack. Będzie dobrze.
Nie wiem, Kate. Walczyłem z wioską szalonych elfów,
ale to wydaje się niebezpieczne.
Nic ci nie będzie. Obiecuję.
Hej, Mikołaju.
Tak?
Spotkamy się jeszcze?
Ma nadzieję, że nie.
Znowu to zrobiliśmy.
Tak, zrobiliśmy.
Jeszcze jedno, Klusko.
Wiem, Mikołaju. Będę grzeczna.
Wio, Fircyk!
Wesołych świąt, Teddy!
Chyba sobie żartujecie.
Odwiedził was nasz stary znajomy.
Było tak jak wtedy?
Powiem tak.
Poznałam Panią Mikołajową i uratowałam Gwiazdkę, gdy tata miał 13 lat.
Serio?
Serio serio.
A ja wspiąłem się na lodowiec i walczyłem z Kociskiem.
Więc na biegunie północnym jestem teraz szychą.
- Naprawdę? - Tak.
Z Panią Mikołajową mam taką sztamę.
Rany. Musicie mi wszystko opowiedzieć.
Ale Bob i mama czekają na nas, więc musimy iść.
Chodźcie.
Szliście do Klubu Dzieciaka. Jak trafiliście do sań Mikołaja?
To była wyprawa odmieniająca życie.
Tak.
Jest mój mały mężczyzna.
- Tato! - Hej! Co tam?
- Mój ziom. - Dobrze cię widzieć!
Tęskniłam za tobą!
Ja za tobą też.
Za wami obojgiem.
Naprawdę?
Tak.
Kate, chcę powiedzieć, że naprawdę zależy mi na twojej mamie.
I mam nadzieję, że się polubimy.
Wiem, że nic się nie dzieje z dnia na dzień.
Krok po kroku.
Prawda?
Krok po kroku.
Wiecie, tak sobie myślę.
Może pośpiewamy dziś kolędy?
- No proszę! - Serio?
Jasne.
Świetny pomysł.
Jestem za.
- Amen. - Zróbmy to.
Co zaśpiewamy?
Może „Drzewko świąt”?
O drzewko świąt O drzewko świąt
Zachwyca nas swym pięknem
O drzewko świąt O drzewko świąt
Zachwyca nas swym pięknem
W księżyca blasku skrzy się śnieg
Anielski w sercu słychać śpiew
O drzewko świąt O drzewko świąt
Zachwyca nas swym pięknem
O drzewko świąt O drzewko świąt
Nadziei coraz więcej
O drzewko świąt O drzewko świąt
Nadziei coraz więcej
Na niebie betlejemski znak
Pastuszek na fujarce gra
O drzewko świąt O drzewko świąt
Nadziei coraz więcej
O drzewko świąt O drzewko świąt
Zachwyca nas swym pięknem
O drzewko świąt O drzewko świąt
Zachwyca nas swym pięknem
Pasterze zewsząd zeszli się
Anielski w sercu słychać śpiew
Wesołych świąt!
Wesołych świąt, Mina!
O drzewko świąt O drzewko świąt
Zachwyca nas
Swym pięknem
WESOŁYCH ŚWIĄT
O drzewko świąt...
Napisy: Paweł Awdejuk
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.