Akan
Albanian
Amharic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Interlingua
Irish
Italian
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soran卯)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Portuguese (Brazil)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
www.NapiProjekt.pl - nowa jako艣膰 napis贸w. Napisy zosta艂y specjalnie dopasowane do Twojej wersji filmu.
NAPISY ZE S艁UCHU: {y:b}SztywnyPatyk
Jebany, kurwa, Wolverine.
Najpierw on te偶 dostaje film, w kt贸rym nie ma cenzury,
a potem ten w艂ochaty pizdokleszcz 艣mie jako pierwszy umrze膰!
Jak ja chuja nienawidz臋.
Ale wiesz ty co, Wolvu艣? Ja w tym filmie te偶 sobie umr臋.
By zrozumie膰, po jak膮 choler臋 k艂ad臋 si臋 na prawie 5000 litr贸w benzyny,
musimy si臋 cofn膮膰 o jakie艣 sze艣膰 tygodni wstecz.
Wyruszy艂em w 艣wiat.
Zabija艂em morderc贸w, gangster贸w, wszelkie z艂o wcielone.
Tych, kt贸rych nikt by nie tkn膮艂. Opr贸cz mnie.
Tkn臋 ich ca艂e bo偶e cia艂o.
No hej, tu Maciej.
Cudny masz ten garnitur, podkre艣la alfonsowato艣膰 w twych oczach.
Nie wiem, ile ci p艂ac膮, ale zap艂ac臋 podw贸jnie.
Nie m贸wi臋 po kanto艅sku, panie...
Nawet nie b臋d臋 pr贸bowa艂.
Ale w gimnazjum bra艂em hiszpa艅ski, wi臋c...
"Gdzie jest biblioteka?", co dos艂ownie oznacza:
"Nie ma chuja, 偶ebym si臋 targowa艂, kitajcu".
Uno, dos, tres, quatr...
Troch臋 wam krwi skapnie do tych waszych drink贸w.
I wiem, 偶e to "Sea Breeze", ale tego nie wym贸wi臋.
Jedziesz, Dolly.
R臋ce precz od tej niegodziwej broni!
SYCYLIA {y:b}
Ten u g贸ry jednak mnie kocha!
{y:i}TOKIO
O Bo偶e! Jezus Maria! Przerwa, przerwa!
Ci臋cie! Jestem jak Cyklop, nie mog臋 otworzy膰 oczu!
Skurwysyn, ale piecze!
Kurwa!
Ojcze biskupie?
Zbyt egzotycznie?
Moja przeja偶d偶ka po 艣wiecie doprowadzi艂a mnie do tego go艣cia.
Siergieja Walisznikowa. Ale zaraz do niego dojdziemy.
Bo wiem, co sobie my艣licie:
"Kurde, ale si臋 ciesz臋, 偶e dzieci s膮 w drugim pokoju".
Ale to b艂臋dne za艂o偶enie.
Bo wasza opiekunka pewnie si臋 teraz czym艣 napierdoli艂a.
I wierzcie lub nie, ale "Deadpool 2" to film familijny!
Na serio.
A ka偶dy dobry film familijny musi si臋 rozpocz膮膰 do niecnego morderstwa.
"Bambi", "Kr贸l Lew", "Pi艂a VII".
O 偶e偶 ty w cip臋 mandragory, on si臋 pali!
To nie 偶adne efekty specjalne, on si臋 naprawd臋 da艂 podpali膰.
Rozwalanie bandzior贸w mnie jako艣 nie kr臋ci.
Ale ten Rosjanin... To jeden z tych gorszych.
Otwieraj te pierdolone drzwi! Trzeba zabi膰 tego poje...
Nie chcia艂em upa膰ka膰.
Co ty, w bunkrze siedzisz? Serio?
Mo偶esz stamt膮d wyj艣膰?!
Naprawd臋 si臋 spiesz臋! Mam rocznic臋!
Nie ma nic z艂ego w byciu zamkni臋tym, to zwyk艂y brak pewno艣ci siebie.
A to nie jest co艣, co si臋 ma, tylko co艣, co si臋 tworzy.
A mo偶esz to stworzy膰 w ka偶dej chwili!
Poczucie pewno艣ci siebie to poczucie si艂y wewn膮trz siebie.
Poczucie pewno艣ci, 偶e czemu艣 podo艂asz. I mo偶esz to stworzy膰 nawet teraz.
Odpalaj, kurwa, auto!
- Zesra艂em si臋. - W艂a艣ciwie to chyba jednak ja.
- Misja wykonana? - Wykonana w stylu George'a Busha.
Pizder nie b臋dzie si臋 wiecznie tam chowa艂.
- Wszystko si臋 panu udaje. - No, to by艂a niez艂a jazda, Dopinder.
Kto by pomy艣la艂? M贸wi膮 o mnie w tym samym zdaniu, co o Jezusie!
"Pasja" Gibsona, a tu ja. Przynajmniej w Ameryce.
Kr贸luj臋 w Europie, bo tam religia jest ju偶 inna.
Chcia艂bym, 偶eby mi te偶 si臋 wszystko udawa艂o.
Taks贸wkarze nie s膮 tacy sexy, na jakich wygl膮daj膮.
- Chcia艂bym wype艂ni膰... - Pochw臋? A co ci dolega?
Prostata? Rak j膮der?
Nie dostajesz erekcji bez kupowania but贸w na necie?
Nie wiem niestety, jak to jest.
- Wyspowiadaj si臋. - Chcia艂bym wype艂ni膰 dusz臋.
Chc臋 odnale藕膰 swoje miejsce, jak pan, panie Pool.
Dopinder? Nie przestajesz mnie zaskakiwa膰.
G艂臋bia twojego serca jest nadzwyczajna.
Wszyscy mamy takie przeczucie i potrzebujemy czu膰 si臋 jak w domu.
- Chc臋 zabija膰 na zlecenie. - Przepraszam, co艣 ty powiedzia艂?
Pami臋ta pan, jak porwa艂em Bandhu i chcia艂em by膰 od niego lepszy?
Tak jakby go zabi艂e艣.
- Zna pan taki film "Wywiad z wampirem"? - Nie chc臋 zna膰.
Gdy Tom Cruise po raz pierwszy pocz臋stowa艂 krwi膮 ma艂膮 Kirsten Dunst?
Wtedy spojrza艂a na jego g艂adk膮, przystojn膮 twarz i rzek艂a:
"Chc臋 wi臋cej".
Niech pan mnie sobie wyobrazi jako ma艂膮 Kirsten Dunst!
Nawet si臋 nie o艣miel臋.
Ale nie mog臋 si臋 doczeka膰 wi臋cej o tym niem贸wienia, jasne?
Wysiadka.
- Jest pan moim Tomem Cruise'em! - A ty moj膮 Kirsten Dunst!
Kristen? Kirsten?
Wybacz za sp贸藕nienie.
Musia艂em zdj膮膰... niepe艂nosprawne dzieci z drzewa, musia艂em...
Racja, walczy艂em z takim jednym w pelerynie,
ale jego mama te偶 mia艂a na imi臋 Martha...
Korek?
- Ca艂uj i nie 偶a艂uj, Deadpoolku. - Chod藕 do tatusia.
Wezm臋 prysznic i zdejm臋 kostium.
- A nie chcesz nespodzianki? - A czy wygl膮dam na ofiar臋 podpalenia?
Te偶 mam co艣 dla ciebie.
Weso艂ej rocznicy, skarbie.
- 呕eton do ski-balla. - Nasza pierwsza randka.
O艂贸w najwy偶szej jako艣ci.
Nigdy si臋 z nim nie rozstan臋. Dzi臋kuj臋, misiu.
Otw贸rz swoje.
No c贸偶...
To najpi臋kniejsza rzecz, jak膮... Nie wiem, co to jest.
- Wk艂adka domaciczna. - Sw臋dzi ci臋?
Nie, ty kutafonie, ma mi regulowa膰 urodzenie.
- To znaczy, 偶e ty... - Fabryka dzieci rozpoczyna dzia艂alno艣膰.
O m贸j Bo偶e, daj mi ch艂opca!
Albo dziewczynk臋! Albo jedno i drugie!
Chc臋, 偶eby nasze dzieci mia艂y tylko jedno imi臋.
Jak Cher. Albo Todd.
- Najpierw musisz mi je zrobi膰. - Bior臋 si臋 do roboty.
Obejrzyjmy pornoska i poka偶my 艂贸偶ku, kto tu rz膮dzi.
Tato, czy mnie s艂yszysz?
- Tato, czy mnie widzisz? - Czy ta piosenka nie brzmi ci znajomo?
May.
Connor? Je艣li to ch艂opak. A May, je艣li to dziewczynka.
Zbyt dziwne.
Rodzina to dla mnie tylko rym do "wagina".
M贸j pierdolony w dup臋 ojciec zostawi艂 mnie, jak by艂em ma艂y...
Nie mia艂em w 偶yciu 偶adnego autorytetu. kt贸rym m贸g艂bym by膰 dla Todda.
Popatrz na mnie.
Nie jeste艣 twoim ojcem.
Poza tym... nigdy, przenigdy...
nie dam mojemu dziecku na imi臋 "Todd".
Ale zrozum, nie jest tak zawsze? Jak w "Gwiezdnych wojnach".
呕e faceci musz膮 si臋 sta膰 w艂asnymi ojcami?
A potem wyrucha膰 w艂asn膮 siostr臋?
Chyba bardzo, ale to bardzo nie zrozumia艂e艣 "Star Wars贸w".
- Nie, Luke musia艂 j膮 przeora膰. - Skarbie, Imperium to zrobi艂o.
Chodzi mi o to, 偶e dzieci...
daj膮 nam szans臋 na stanie si臋 kim艣 lepszym.
Lepszym ni偶 w og贸le byli艣my.
Jeste艣 o wiele m膮drzejsza ni偶 ja wygl膮dam.
P贸jd臋 po co艣 s艂odkiego.
Ty zak艂adaj seksowne wdzianko. I zrobimy superbobasa.
To chyba tak nie dzia艂a, ale mo偶na spr贸bowa膰.
A mo偶e Kristal? Przez "K"? Imi臋 jak dla striptizerki.
Kevin przez "K"? Nie, imi臋 jak dla 偶igolaka.
Earl?
Ju偶 za samo imi臋 by wyl膮dowa艂 w wi臋zieniu.
A mo偶e Bruce?
- Na pod艂og臋. - Co?
Skarbie?
Nic mi nie jest.
Chwa艂a Bogu, nie musia艂em u偶ywa膰 mojego no偶a do sera.
TWENTIETH CENTURY FOX I SZTYWNYPATYK PRZEDSTAWIAJ膭
WE WSP脫艁PRACY Z MARVEL ENTERTAINMENT
FILM CHWILA MOMENT!
PRODUCENCI CZY WY J膭 W艁A艢NIE ZABILI艢CIE?
PRODUCENCI WYKONAWCZY POJEBA艁O WAS?
WE WSP脫艁PRACY Z NIE ROZUMIEM
WYST臉PUJ膭 PEWNIE TEN, CO NIE LUBI DZIELI膯 SI臉 S艁AW膭
SCENARIUSZ PRAWDZIWI PSYCHOPACI
ZDJ臉CIA 艢LEPA AL
RE呕YSERIA JEDEN Z TYCH, CO ZABILI PSA W "JOHNIE WICKU"
Tato, czy mnie s艂yszysz?
Czy tylko ja mam wra偶enie, 偶e "Ulepimy dzi艣 ba艂wana" z "Krainy lodu"
jest strasznie podobne do "Papa, Can You Hear Me" z "Jent艂a"?
呕aden o tym, kurwa, nie wie.
Wracaj do domu. Siedzisz tu od trzech dni.
艢mierdzisz, jakby kto艣 nasra艂 na ran臋 w r臋ce po tym, jak obros艂a gangren膮.
Lepiej j膮 amputowa膰, po jaki chuj do niej sra膰 - to nie ma sensu.
"Kraina lodu" jest boska.
Kocha艂em j膮. Tak jak ocean kocha wod臋.
- Ocean to woda. - Chodzi mi o to, 偶e... lubi艂em j膮.
Naprawd臋 j膮 lubi艂em.
George Michael mia艂 racj臋, ju偶 nigdy nie zata艅cz臋. Kurwa!
On te偶 nie 偶yje.
- Przynajmniej Bowie wci膮偶 偶yje. - Tak, Bowie... nadal 偶yje.
Przykro mi, ale zalewaj膮c si臋 w trupa, nie zmienisz tego, 偶e jak dla mnie...
Czy ty sikasz? Oddajesz mocz? Robisz t臋 min臋, kiedy sikasz.
- Zeszcza艂 si臋? - Ju偶 si臋 robi.
Brawo, Dopinder.
Chcesz by膰 zab贸jc膮 - opanuj mopa, a dopiero potem spluwy.
Niezbyt rozumiem, jaki jest pomi臋dzy nimi zwi膮zek.
Oba si臋 trzyma. A teraz id藕.
- Id藕 do domu. - Ja nie mam domu.
- Dobra, ju偶 okej, na serio, okej. - Wiesz, od czego to jest skr贸t?
Onie艣mielony, Krewki, Eksplozywny, Jebni臋ty.
Wed艂ug...
Kubler-Ross.
Wed艂ug teorii Kubler-Ross zaprzeczenie to jedno z etap贸w 偶a艂oby.
Jezu Chryste, Buck. Nie odzywaj si臋 do mnie wi臋cej.
KOKAINA WADE'A {y:b}
LEK NA 艢LEPOT臉 {y:b}
- "Musz臋 to przemy艣le膰". - Skurwysy...! Kurwa ma膰!
Co ty tu robisz? Nie wiesz, co to pukanie?
My艣la艂em, 偶e mnie widzisz. Uszami.
- Masz farta, 偶e nie strzeli艂am... - W 艣cian臋? W lod贸wk臋?
Cierpi臋 katusze.
S艂ysza艂am ju偶, skarbie. I naprawd臋 ci wsp贸艂czuj臋.
- I co ja niby zrobi臋, Al? - Prawdopodobnie co艣 okropnego.
- Znaj膮c ci臋. - To przeze mnie.
Moja, kurwa, wina.
Chc臋 j膮 tylko zobaczy膰 i powiedzie膰, 偶e przepraszam, ale nie mog臋.
- Nie ma jej. - Z艂otko, mo偶esz wyra藕niej?
Bo pierdolisz takie g艂upoty, 偶e ci臋 nie rozumiem.
- A teraz s艂uchaj, musisz 偶y膰 dalej. - Dzi臋kuj臋.
Matthew McConaughey, twoje s艂owa s膮 jak zbawienie.
Pos艂uchaj b贸lu - to zar贸wno nauczyciel historii, jak i wr贸偶bita.
B贸l uczy nas, kim mogli艣my by膰.
Czasem jest tak okropny, 偶e czujemy si臋, jakby艣my umierali.
Ale nie mo偶emy 偶y膰 pe艂ni膮 偶ycia, p贸ki nie do艣wiadczymy 艣mierci.
Jestem tu, Althea.
To chyba najpi臋kniejsza rzecz, jak膮 w 偶yciu s艂ysza艂em.
Masz ca艂kowit膮 racj臋.
Zaraz zrobi臋 co艣 okropnego.
I prosz臋. Nad膮偶acie?
Nie mo偶emy 偶y膰 pe艂ni膮 偶ycia, p贸ki nie do艣wiadczymy 艣mierci.
Przetestujmy t臋 teori臋, pozwolicie?
Kocham ci臋, Wadzie Wilsonie.
Ness, tu co艣 jest, nie mog臋 do ciebie doj艣膰!
- Twoje serce nie jest tam, gdzie trzeba. - Czekaj, chwila moment, co?!
- Twoje serce nie jest tam, gdzie trzeba. - Jak to, nie tam, gdzie trzeba, co...
Bardzo ci wsp贸艂czuj臋 straty. Jeste艣 z艂amany duchem.
O Jezu, nie. Znam ten g艂os.
Serce tam, gdzie trzeba. Co to, kurde, znaczy?
Spa艂e艣 przez trzy dni. Wi臋c postanowi艂em ci臋 sam ubra膰.
Nie pierdol. Dajcie mi, kurwa, umrze膰.
Zdejmij t臋 mask臋. Musimy pogada膰. A ty musisz zacz膮膰 od nowa.
- Po szkoleniu mo偶esz do艂膮czy膰 do X-Men. - Marnujesz czas, b艂yszcz膮cy Jezusie.
- Nie by艂bym dobrym X-Manem. - Niedom贸wienie roku.
Wade, Yukio. Yukio, Wade.
Co tu si臋 odkurjaniepierdala?
- Jeste艣my par膮, nietolerancyjny kurwiu. - Zwolnij ten hejt, Fox News.
Dziwi臋 si臋, 偶e kto艣 w og贸le z tob膮 chodzi. A chodzi z tob膮 sama Pinkie Pie.
- Ale on fajny. - Daj mu si臋 wykaza膰.
Dobrze ci臋 takiego widzie膰.
Pa, Wade!
A teraz pewne podstawy mieszkania pod tym dachem.
Zasada numer jeden: nie zabijamy. Nikogo. W og贸le.
Nie wa偶ne, kogo.
Zasada numer dwa: naklejaj na wszystko etyk...
Nawet za mn膮 nie 艂a藕! Nie chc臋, by mnie znowu dotyka艂!
Tyle tu bia艂ych starszych m臋偶czyzn na 艣cianach!
Boj臋 si臋 o penetracj臋 mojego odbytu!
One ju偶 by艂y st艂uczone, po tym, jak tu spad艂y!
Co ja mam tu, kurna, robi膰? Siedzie膰 w k贸艂ku i pieprzy膰 o uczuciach?
I jak niby mia艂bym to zrobi膰, bo wiesz...
Gdzie, do kurwy n臋dzy, s膮 wszyscy, co?!
Jeste艣 tu tylko ty i Negasonic Teenage D艂u偶sza Nazwa Zaj臋ta.
- Dosy膰! - Mia艂e艣 nie tyka膰!
呕e偶 ty... chuju!
A my艣la艂em, 偶e studio nam jako艣 pomo偶e. Nie mogliby da膰 jakiego艣 znanego X-Mana?
Co z tym obsra艅cem ze skrzyd艂ami go艂臋bia, po co mu one tutaj?
呕eby fruwa膰 metr od ziemi i b艂aga膰 przechodni贸w o okruszki?
Nie by艂bym dobrym X-Manem, bo po pierwsze...
nie jestem prawiczkiem, a po drugie...
Powinienem by艂 ci臋 zostawi膰 w tym bajzlu, w kt贸rym ci臋 znalaz艂em.
Ale to w艂a艣nie robi膮 przyjaciele. Pojawiaj膮 si臋.
Nie, kiedy jest 艂atwo i przyjemnie, tylko kiedy jest ci臋偶ko.
A z tob膮 zawsze jest ci臋偶ko.
Jeste艣 chory!
Odk膮d tu jeste艣, poc臋 si臋 jak nie wiem co!
Jeden z fiutk贸w, kt贸rzy zabili Vaness臋, uciek艂.
Jezu Chryste!
Kimkolwiek s膮, znajdziemy ich i oddamy ich w r臋ce sprawiedliwo艣ci.
To by艂em ja.
To ja uciek艂em, rozumiesz? Zabi艂em wszystkich poza mn膮.
Bo nie mog臋 si臋 zabi膰.
Mieli艣my za艂o偶y膰 rodzin臋.
Mieli艣my...
Mieli艣my by膰 rodzin膮.
Vanessy nie ma. Ona nie wr贸ci.
Mo偶e to nie jest ta rodzina, kt贸rej pragn膮艂e艣,
ale to ta, kt贸rej potrzebujesz.
Masz dobre serce. Jest tam, gdzie mo偶e rosn膮膰.
Co艣 ty powiedzia艂? To o moim sercu?
Chyba jestem tam, gdzie trzeba.
Ja tylko testowa艂em sobie Cerebro. Zagl膮da艂em w przysz艂o艣膰.
To co艣...
- To nie tak dzia艂a Cerebro. - To nie tak dzia艂a Cerebro, owszem.
- Mamy misj臋. - Mamy misj臋. To prawda.
Wy macie. B膮d藕cie ostro偶ni.
- Nie, masz i艣膰 z nami. - Nie, mam i艣膰 z wami.
- Przepraszam, co? - Jeste艣 gotowy.
To si臋 bardzo 藕le sko艅czy. Wiesz, sk膮d to wiem?
Podpowiem: jest na mojej g艂owie i jebie Patrickiem Stewartem.
Za pi臋膰 minut przy X-Jecie.
Irene Merryweather dla WHIT News.
Nadajemy na 偶ywo z Domu dla Rehabilitacji Mutant贸w w Essex.
Za mn膮 dosz艂o do niewiadomego incydentu mi臋dzy m艂odym mutantem a policj膮.
Dwa radiowozy le偶膮 przewr贸cone, a woko艂o unosz膮 si臋 p艂omienie.
Panuje tu niebywa艂y chaos.
Spal臋 was! Odwalcie si臋!
Odpieprzcie si臋 ode mnie! Chcecie, kurwa, umrze膰?!
Wygl膮da na to, 偶e na miejsce przybyli X-Men
i towarzyszy im kto艣, kto wygl膮da na ich sta偶yst臋.
Prosz臋 si臋 uspokoi膰, profesjonali艣ci ju偶 tu s膮! X-Men przyby艂o!
Przestarza艂a metafora na rasizm w latach 60-tych, wi臋c szacun, stary!
Pohamuj ten entuzjazm.
- Co ty robisz? - Moj膮 prac臋.
To ty m贸wi艂e艣, 偶e jestem got贸w, a ja si臋 z tob膮 nie zgodzi艂em.
Przez co teraz musimy si臋 ze sob膮 u偶era膰.
Jak to kiedy艣 powiedzia艂a Beyonc茅: "Prosz臋, prosz臋 przesta艅 oszukiwa膰".
To ju偶 pi膮ty przypadek - dzieciak powinien siedzie膰 w Icebox, a nie tu.
Russell jest pod nasz膮 opiek膮, nie powinien by膰 w wi臋zieniu.
Co艣 nie czuj臋, 偶e macie wszystko pod kontrol膮, Marty.
- Czy jednak Glenn? - Daniel.
Zadam mu par臋 pyta艅. Pogadam z ma艂ym.
A ty tu zosta艅 ze swoimi... dziwnymi... cipowatymi ustami.
- Chcecie umrze膰?! - S艂odziak!
- Po co bra艂em pociski grzybkuj膮ce? - Jaja wam podpal臋!
Pierwszy dzie艅, mam stresika.
- Pociski grzybkuj膮ce?! - No, lepsza by艂aby amunicja dum-dum.
Uszanowanko.
Odsu艅 si臋 albo Bieber zdechnie!
Nazwa艂 ci臋 Bieberem!
Czekaj! Dobra, nie r贸bmy tego... czymkolwiek to jest!
Pogadajmy sobie! Jeste艣 Russell, tak?!
- Firefist. - Ognista Pi臋艣膰? Fajna ksywka.
Pali ci si臋 tylko pi臋艣膰 czy ci si臋ga do 艂okcia?
- Zdecydowanie a偶 do 艂okcia! - Sied藕 cicho. Albo b臋d膮 k艂opoty.
Ukrad艂e艣 tekst z "Robocopa"!
Sta艅 na boku i nie o艣mieszaj mnie...
S艂uchaj! Firefi... Fire...
Nie mog臋, przepraszam, po prostu...
To 偶e艣, kurwa, przegi膮艂!
R臋ce natychmiast za kolana i na gleb臋 w tej chwili, ju偶!
- Wade, jaka by艂a pierwsza zasada?! - Naklejaj na wszystko etykiety!
- Nie r贸b tego! - Zaasdy s膮 po to, by je 艂ama膰!
To dok艂adne przeciwie艅stwo tego, do czego maj膮 s艂u偶y膰!
Kurwa! Dobra! Zacznijmy od pocz膮tku.
Nazywam si臋 Deadpool i jestem X-Manem.
- Sta偶yst膮! - Morda!
S艂uchaj... Rozumiem ci臋.
Jeste艣 przera偶ony. I sam jak palec.
Nie masz rodziny? To tak jak ja. 呕yjesz w tym burdelu?
Ja mieszka艂em w podobnym pierdolniku Augiasza.
Ale wiesz co? Tu jest nawet gorzej. 呕ycie w tym wieku jest przekitrane.
Twoje cia艂o przechodzi przez bardzo pal膮ce przemiany.
Przegi膮艂em, wiem, 偶e przegi膮艂em.
Uwaga, pasa偶erowie: turbulencje.
Ucz si臋, m艂ody. Albo i nie. Ja si臋 nie uczy艂em.
- W ko艅cu jestem X-Manem! - Sta偶yst膮.
Pierdol臋. Superbohaterskie l膮dowanie!
Kurwa, kurwa, kurwa, jakie to w chuj niepraktyczne.
Chyba przywykn臋 do tego X-Menowania.
- Jeste艣 sta偶yst膮! - A jestem!
- Obro偶臋 i zaku膰 mu j膮. - Och艂o艅, smarkaczu.
To koniec, mamy ci臋.
- A co to jest? - Obro偶a t艂umi膮ca moce.
Wy艂膮cza wszystkie moce mutant贸w. Nie rozwalisz. No chyba 偶e granatem.
Przyda艂oby mi si臋 na pocz膮tku filmu.
Dzi臋kuj臋. To by艂o absolutnie porywaj膮ce.
Prawdziwy bohater w akcji. Jeste艣my panu winni d艂ug.
My ju偶 sobie z nim poradzimy.
We藕cie mnie do Icebox, wsz臋dzie jest lepiej ni偶 tu.
Wierz mi, synku, nie chcesz trafi膰 do Icebox.
- Chod藕my do 艣rodka, m艂ody cz艂owieku. - Poczekajcie! Sta膰 mi tam.
Skrzywdzili ci臋? Kt贸ry?
Pa藕dzioch? Czy Jared Kushner?
Oboje?
Dobra, chuj. Cztery do pi臋ciu chwil!
- 呕e co? - Cztery do pi臋ciu chwil!
Tyle zajmuje zostanie bohaterem.
Ludzie my艣l膮, 偶e si臋 budzisz jako bohater. Myjesz z臋by jako bohater.
Spuszczasz si臋 do myd艂a w p艂ynie jako bohater.
Ale nie. Bycie bohaterem zajmuje ledwo par臋 chwil.
Par臋 chwili odwalania czego艣, czego nikt inny by nie zrobi艂.
Nie!
- Co艣 ty zrobi艂?! - Nie!
Tego dziecka maltretowali, to oczywiste.
Trzymamy si臋 zasad! Nie jeste艣 katem, s臋dzi膮 czy jurorem!
A w chuju mam twoje zasady! Walcz臋 o to, co w艂a艣ciwe!
- Czasem trzeba gra膰 nieczysto. - Zawiod艂e艣 mnie po raz ostatni.
Ciekawe, do jakiego gangu trafi臋.
Jest tu jaka艣 Tiara Przydzia艂u?
W lewo, kutafonie.
Prosz臋, ty przodem.
I kolejny ohydny mutant nie n臋ka naszych ulic. Bo偶e, chro艅 Ameryk臋.
Fajnie si臋 gada艂o.
Pch艂y na noc, wkurwiaj膮cy ciole.
Powiem ci, co jest zajebistym k艂amstwem.
Srajta艣ma.
Srajta艣ma jest naprawd臋 niez艂a, ale...
nawil偶ane chusteczki to jest to.
I to jest bajerek - mi臋kkie i mokrawe.
No i dla dzieci.
I wtedy dopiero u偶yj srajta艣my, 偶eby wytrze膰 nadmiar wilgoci.
Mo偶esz nawet se wysuszy膰 suszark膮 w razie potrzeby.
P贸艂 minuty i za艂atwione.
- Co jest, kurwa? - Rok?
- Co? - Kt贸ry mamy rok?
Dawno nie s艂ysza艂em tak debilnego pytania.
- Ju偶 nie masz swoich supermocy. - No.
Zawsze chcia艂em by膰 superbohaterem.
- Chcia艂em mie膰 sw贸j superstr贸j. - I co si臋 sta艂o?
A widzia艂e艣 kiedy艣 superbohatera z nadwag膮?
Nigdy. W bran偶y tylko dyskryminuj膮.
- Chuj z superbohaterami. - Chuj ze wszystkimi.
Pierwsze, co zrobi臋, po wyj艣ciu st膮d to spal臋 tego dyrektora 偶ywcem,
a potem zrobi臋 sobie selfie przy jego pal膮cym si臋 truchle.
- Kto powiedzia艂, 偶e wi臋zienie nie uczy? - Jebaniec nie znosi mutant贸w.
B艂ogos艂awieni chorzy, kt贸rych wyleczy m贸j dotyk.
Wasze zdolno艣ci...
Doskonale wiem, jakie one s膮 kusz膮ce.
Nie p艂acz, prosz臋.
Jutro znajd臋 najwi臋kszego tutaj kolesia.
Zrobi臋 z niego swoj膮 su...
- Co to by艂o? - Najwi臋kszy tutaj kole艣.
Ciekawostka o Icebox: mimo tego, 偶e nikt go nie widzia艂,
kitraj膮 tu w piwnicy potwora.
Siedzi obok paruj膮cego kot艂a z zapowiedzi膮 nast臋pnych scen.
S艂uchaj, ja ci臋 nie ochroni臋.
Z t膮 obro偶膮 moj膮 supermoc膮 jest jedynie niepowstrzymany rak.
Daj mi 艂uk i strza艂y i mog臋 by膰 Hawkeye'em.
A teraz mi wybacz, ale pohoduj臋 sobie teraz nowotw贸r. Vanessa czeka.
- Zaczn臋 od zrobienia nam kosy. - Dobrze, 偶e s艂ucha艂e艣.
Zobaczy艂em d艂ugopis u stra偶nika i wcisn膮艂em go w wi臋zienn膮 kiesze艅.
Wi臋zienna kiesze艅?
Chcia艂bym nie wiedzie膰, o czym ty m贸wisz.
Doskonale s艂ysz臋, jak tam sobie gmerasz!
Nowe wie艣ci w sprawie podanej wczoraj wiadomo艣ci:
po wczorajszym incydencie przed Domem dla Rehabilitacji Mutant贸w w Essex
dwaj mutanci zostali aresztowani i przetransportowani do Icebox.
W艂膮czam tryb naprawy.
Nie r贸b tego.
Co? Po chuj do mnie mrugasz?
- Wspieram ci臋. - O Jezu, nie.
- M贸wi艂em, 偶e ci臋 ochroni臋. - Zostaw mnie w spokoju.
Cudownie.
Przyszed艂 nowy narybek.
Fajnie jest zobaczy膰 tu nowe twarzyczki.
Mo偶e to i tani katalog, ale od modelowania tylko krok do zostania aktorem.
M贸wi艂em do niego.
Znamy si臋? Kt贸re to tw贸j w膮s?
- Black Tom Cassidy. - Bia艂y Wade Wilson.
Jakie masz supermoce? Poprawno艣膰 polityczna?
Kreujesz si臋 na najwi臋kszego chuja tutaj, ale nie wygl膮dasz mi na takiego.
Pierwsza zasada dzielni, pizdolcu.
Znajd藕 najwi臋kszego go艣cia i zr贸b z niego s...
Drugiego najwi臋kszego.
Ostatnie, czego mi trzeba, to wi臋cej zapalenia w膮troby.
Ale si臋 艣lizga. We藕 kto艣 posprz膮taj ten st贸艂!
Czy kto艣 m贸g艂by to posprz膮ta膰?!
- Chyba wybra艂e艣 nie t臋 dru偶yn臋. - Wcale, 偶e nie!
- To m贸j przyjaciel! - Stul pysk, nie jestem!
Tak ci zaraz wykurwi臋, 偶e...
Ale by艂a zabawa! Ty robisz to, a ja ich rozkurwi艂em!
- Prosz臋, daj mi umrze膰. - 艢wietna z nas dru偶yna!
呕adna z nas dru偶yna.
Uratowa艂em ci dup臋. Jeste艣my przyjaci贸艂mi. Partnerami.
Nie jeste艣my partnerami. Ani przyjaci贸艂mi.
To si臋 nie sko艅czy pi臋knym zachodem s艂o艅ca, tylko tym, 偶e umr臋 na raka.
A ty wygra艂e艣 nagrod臋 Icebox w kategorii "Niewyparzona g臋ba".
Obchodzi艂a mnie tylko jedna osoba na tym 艣wiecie, a teraz jej nie ma.
Chcesz prze偶y膰?
Przesta艅 fika膰 do wi臋kszych od ciebie. Zaprzyja藕nij si臋 z nimi.
Zaprzyja藕nij si臋 z kimkolwiek.
Z ka偶dym, tylko nie ze mn膮.
Mo偶e nawet z Black Timem.
Black Evanem? Kij wie, z tym Afroamerykaninem.
Szukam.
Cela 0-4, zlokalizowana.
Nie otwieraj膮 si臋!
To by艂a nasza cela!
Czym tak wpieni艂em tego starego pierdolca z 艂ap膮 Zimowego 呕o艂nierza?!
Odwal si臋 ode mnie, m艂ody!
Pos艂uchaj mnie i spieprzaj!
Witaj, Russell.
Witajcie, supermoce!
Kim ty jeste艣?
Jestem Batman!
I to ja rozumiem!
Nie r贸b tego. Nawet ja nie mog臋 siebie zabi膰.
Gadaj!
Jak bardzo nie mo偶na mie膰 kr臋gos艂upa, 偶eby zapierdoli膰 14-latka?!
Lepiej zacznij gada膰, bo mam wpraw臋 w strzelaniu w takich sytuacjach!
Jestem Cable.
Przybywam z przysz艂o艣ci. Odejd藕 sobie.
Wi臋c jeste艣 z przysz艂o艣ci? No to trzy pytania.
Raz: czy dubstep nadal istnieje?
Dwa: ile ju偶 nakr臋cili cz臋艣ci "Rekinada"?
I trzy: w kt贸rym momencie historii ludzko艣ci
metalowe r臋ce sta艂y si臋 pass茅?
- Dubstep jest dla ciot! - Ale艣 ty mroczny!
Nie urwa艂e艣 si臋 przypadkiem z uniwersum DC?
Bo oni kochaj膮 dubstep!
To torba biodrowa? Nosi艂em tak膮 w dziewi臋膰dziesi膮tym 偶adnym.
- Wezm臋 na pami膮tk臋. - Ani mi si臋 wa偶.
Nie rozstaj臋 si臋 z tym. Jak ty ze swoj膮 jeban膮 torb膮 biodrow膮.
Po jak膮 choler臋 ty chronisz tego dzieciaka?
Mam go g艂臋boko w dupie!
Chyba go matka nie kocha艂a czy co艣.
A co to robi?
W ka偶dym filmie jest moment, gdy bohater trafia jak kamyk na samo dno.
By艂 on w "Reggae na lodzie", kiedy Candy'emu rozwali艂 si臋 bobslej.
By艂 te偶 w "Ludzkiej stonodze", kiedy aktorzy podpisali kontrakt na udzia艂 w tym filmie.
Ale w przypadku tego filmu... W艂a艣nie jeste艣cie jego 艣wiadkiem.
Kamyku.
Poznaj dno.
Wpu艣cisz mnie?! Prosz臋!
Jezu.
W og贸le mi nie pomagasz. Wyczerpa艂y mi si臋 pomys艂y.
Do艂膮czy艂em do X-Men, trafi艂em do kicia, razem z...
dzieciakiem.
Dzieci daj膮 nam szans臋 na stanie si臋 kim艣 lepszym.
Ten dzieciak!
O to jej chodzi艂o, serce tam, gdzie trzeba!
Nie zostawi臋 tego dzieciaka. Nikogo w 偶yciu nie mia艂, nikogo!
- Musz臋 si臋 sta膰 altruist膮. - Dobra, czyli 偶e?
Czyli 偶e musz臋 uratowa膰 Russella.
Mog艂em jej nie uratowa膰, ale za to uratuj臋 tego m艂odego Nowozelandczyka.
Nie, chodzi mi o s艂owo "altruista". Nie wiem, co to znaczy.
Ja ci臋, kurwa, b艂agam.
S艂uchaj, mam pewne wtyki.
Mutant贸w przewo偶膮 do federalnego 128 kilometr贸w st膮d.
- Dobra. Dorw臋 ich w trakcie. - Wstrzymaj cojones, braciszku.
M贸wimy o opancerzonym konwoju i wrednym 偶o艂nierzu z przysz艂o艣ci,
co chce ci zamieni膰 czaszk臋 w jeban膮 popielniczk臋.
Wiesz, czego nam trzeba?! Trzeba nam wyjebanej w kosmos dru偶yny!
Twardych, moralnie elastycznych
i na tyle m艂odych, by uci膮gn臋li przez par臋 lat w艂asne serie.
- Moje cia艂o to narz臋dzie 艣mierci. - Nie teraz, Dopinder.
- Mog臋 si臋 naprawd臋 przyda膰. - Jak膮 masz supermoc?
Jakie to s艂odkie.
A sprawdzi艂e艣, czy w kiblu jest idealna ilo艣膰 r臋cznik贸w papierowych?!
Sorry, 偶e to s艂ysza艂e艣. A w sumie to nie.
Dobra, wstawi臋 og艂oszenie. A ubezpieczenie niech se sami za艂atwi膮.
Pora od艣wie偶y膰 konto na LinkedIn.
Transport rozpocznie si臋 o godzinie 08.00.
- Czego, kurwa, chcesz? - To m贸j budy艅, cwelu.
Pierdol臋 tw贸j budy艅.
Halo?
Wiem, 偶e tam jeste艣.
Pewnie ci臋偶ko jest by膰 najwi臋kszym tutaj go艣ciem.
Do tego samotnym. Przewo偶膮 nas jutro.
Mo偶e da艂bym rad臋 ci臋 st膮d wydosta膰.
Zrobimy z ca艂ego 艣wiata nasz膮 suk臋!
Potrzebujemy sekretnego kodu.
Nie, to g艂upie, debilu.
Dru偶yna! Jak bandziory, jak gangsterzy!
Ja jak Tupac, a ty jak Ice Cube.
Okropni, wszyscy tragiczni.
Poznaj Bedlama.
- Super ksywka, a supermoce? - Zak艂贸cam pola elektryczne.
W艂膮cznie z tymi w waszych g艂owach. Wywo艂uj臋 l臋k, dezorientacj臋 i b贸l.
Czyli jeste艣 jak S艂awomir. Przyda nam si臋.
- Jestem Zeitgeist. - Fajno.
Posiadasz moc... trzymania r臋ki na... pulsie spo艂ecze艅stwa?
Nie, rzygam zajebistym kwasem.
- Mam wam pokaza膰? - Nie, zaufamy ci.
Nie tylko ty lubisz ostrego kebsa.
A to jest Vanisher.
Ale...
Vanisher!
- Rozumiem! - Co nie?
- Nie ma go tu, prawda? - Chyba si臋 sp贸藕ni.
- Rusty, ale m贸wcie mi Shatterstar. - Chwa艂a Bogu.
Rusty to... padaka.
- Sk膮d pochodzisz? - Z planety Mojoworld.
Czyli kosmita, chyba. Jak mo偶esz nam pom贸c?
Jestem lepszy od was we wszystkim.
Kiedy艣 znajd臋 planet臋 z lud藕mi, kt贸rzy s膮 gorsi ode mnie we wszystkim.
Ca艂a banda debili na zawo艂anie.
- Znajd臋 i b臋d臋 ich Supermanem. - Czyli m贸wisz o Kanadzie?
Wypluj natychmiast te s艂owa, pedale.
- Poznaj... - Domino.
- Co potrafisz? - Mam farta.
- Jak tak, to co tutaj robisz? - Jeszcze nie wiem.
- Co to ma znaczy膰? - 呕e jeszcze nie wiem.
Ale jest ku temu pow贸d. Nie wiem, czemu wiem, i to dzia艂a.
- Fart nie jest supermoc膮. - Owszem, jest.
Nie, nie jest. Njet, nein. Profesor Nie-tzche.
- Taa. - Nie ma wa艂a.
- Na pewno. - Takiego we wsi.
- Wybacz, 偶e przerwa艂am. - Ja przerwa艂em tobie.
- Nie, ty pierwszy. - Chcia艂em powiedzie膰, 偶e nie jest.
A ja chcia艂am powiedzie膰, 偶e tak, jest.
- Ustalmy kompromis: nie jest. - Ale偶 jest!
- Bierzemy ci臋! - Ale偶 mam farta!
S艂odziuchna.
- I ostatni, ale i nie mniej wa偶ny. - Peter.
Zdj臋cie to podpucha?
Masz jakie艣 supermoce? Jakie艣... Nie?
Nie mam 偶adnych. Zobaczy艂em og艂oszenie i mi si臋 spodoba艂o.
- Bierzemy ci臋. - Kurwa!
Szybciej!
Tu konw贸j 17, wyjechali艣my z Icebox, jeste艣my w drodze.
Okres pokoju czyni ludzi mi臋kkimi.
Urodzi艂em si臋 podczas wojny. Wychowa艂em si臋 w niej.
Ludzie my艣l膮, 偶e rozumiej膮 b贸l.
Jaki jest najgorszy b贸l, jaki poczu艂e艣?
- Te wi臋zy s膮 strasznie... - Przygotowa艂em list臋.
Przebadamy j膮 do samego ko艅ca. Razem.
Zasada pierwsza: co艣 ci zegn臋.
Co艣, co zgina膰 si臋 nie powinno.
Przerw臋, bo nie wytrzymam do drugiej.
Nie wytrzymam do pierwszej. W og贸le nie radz臋 sobie z b贸lem.
Raz skr臋ci艂em kostk臋. Wy艂膮czony na ca艂y dzie艅.
P艂aka艂em, gdy anulowali "Felicity".
Gdy si臋 boj臋, to dostaj臋 nerwowych erekcji - tak jak teraz.
Nie patrz, tylko to pogarszasz. Nie krzywd藕 mnie, a wszystko ci powiem.
Poza tym, gdzie oni s膮.
M艂ody jest w konwoju, jad膮 autostrad膮 Cherry do po艂udniowej granicy.
W 艣rodku jest potw贸r. Nie le膰 z nim w chuja.
Przechwyci膰 konw贸j, wzi膮膰 dzieciaka, nie od ty艂u!
Z Deadpoolem te偶 nie le膰 w chuja - ma teraz dru偶yn臋.
- Jest niepowstrzymany! - Kitra w dupie d艂ugopis, d藕gnie nim was!
Uwa偶ajcie na tego kolesia, Cable'a!
Bardzo niski, metr osiemdziesi膮t! Nie tak, jak w komiksie!
- A im szybciej, tym lepiej. - TRZECI AKT ZB臉DNY! {y:b}
Le膰 za nimi, tylko uwa偶aj: b臋dzie jutro wia艂 silny wiatr.
Troch臋 trz臋sie!
Nie znam tego Cable'a, ale wiem na pewno, 偶e nie zabi艂 tylu ludzi co czerniak.
- Zbli偶amy si臋! - Jako by艂y cz艂onek X-Men...
- Sta偶ysta. - Dzi臋kuj臋, Bedlam.
...zawsze mnie przera偶a艂a ta krzykliwie seksistowska nazwa tej偶e grupy.
"X-Men"? Tylko faceci?
Chodzi mi o to, 偶e my b臋dziemy przysz艂o艣ciowi, neutralni genderowo.
Od teraz jeste艣my znani jako...
X-Force!
- Nie jest to lekka zrzynka? - Czy ja ci臋 pyta艂em o opini臋, Peter?
To nie ja m贸wi艂em.
Uwaga, jeste艣my na wysoko艣ci 396 metr贸w, przechwyci膰 konw贸j i dorwa膰 ch艂opaka!
- Dawa膰 mi t臋 rozpierduch臋! - Tylko mnie zrzu膰, a poka偶臋, co potrafi臋!
Chc臋 tylko powiedzie膰, jak bardzo jestem z nas dumny.
Wygl膮dacie po prostu zajebi艣cie!
Vanisher, nie w膮tpi臋, 偶e ty te偶 wygl膮dasz zajebi艣cie.
Je艣li to jest rodzina, o kt贸rej zawsze marzy艂em, to...
Ku藕wa, straci艂em w膮tek. Czasem mi si臋 zapomina.
Nie chc臋 przerywa膰, ale martwi mnie ten silny wiatr!
- Gary! - Jestem Peter!
Jeste艣 tu nowy, ale wyluzuj!
- Wybra艂a ci臋 si艂a wy偶sza! - Czy on si臋 nazwa艂 Bogiem?
- Chyba tak. - Ja chc臋 do domu!
A ja chc臋, by 艣niadania w McDonaldzie sprzedawano ca艂y dzie艅!
Czasami nie mamy tego, czego chcemy! Dekad臋 sp臋dzi艂em w si艂ach specjalnych!
My艣la艂e艣, 偶e skakali艣my, 偶eby si臋 ponacieszy膰 bryz膮?!
Przesta艅, kurwa, bajdurzy膰, w膮saczu!
Krzycz臋, 偶eby im zaimponowa膰.
Nie dam ci臋 skrzywdzi膰, skarbu艅ku.
Dobra! Otwiera膰!
Ju偶, ju偶, ju偶!
Ta jest!
Konw贸j na dwunastej! Na moj膮 komend臋!
I spadochrony!
Lekko zszed艂em z kursu!
O 偶e偶 ty w pizd臋 艂okciem jeban膮!
Popatrzcie tylko - c贸偶 za banda przewspania艂ych pojeba艅c贸w.
O tak. Dajesz, Bedlam.
Nie! Ty jebany w rur臋 wydechow膮 z艂omie ze szrota!
Shatterstar! Jedziesz, dasz rad臋!
W lewo! W lewo!
M贸wi臋 ci co艣, ty kosmiczny kutafonie!
W ko艅cu znale藕li艣my co艣, w czym nie jeste艣 dobry.
Vanisher!
Ciekawe, czy wiatr dzia艂a na to, czego nie wida膰.
Serio?! Dobra, czw贸rka te偶 da rad臋!
Skarbu艅ku, uda艂o ci si臋!
I o to chodzi! I to jest duch X-Force!
Nigdy nie lekcewa偶 w膮saczy. Turcy wiedz膮, co mam na my艣li!
- Ty pieprzony superbohaterze! - X-Force!
Kuuurwaaa!
Mam ci臋, b臋dzie dobrze!
Dasz rad臋, misiaczku! Jedziesz, Peter!
Popatrz na mnie! Jeste艣my z X-Force, jasne?
X-Force!
Jezus, kurwa, Maria, co to jest?!
Kurwa, zapomnia艂em, 偶e rzyga kwasem!
O Bo偶e! Zaraz rzygn臋 w masce!
Dobra, jestem nad konwojem. Gdzie jest reszta zespo艂u?
Mam dobre i z艂e wie艣ci.
Z艂a jest taka, 偶e wszyscy nie 偶yj膮.
Dobra taka, 偶e nikt nie b臋dzie t臋skni艂 za Shatterstarem.
Niez艂y by艂 z niego ciul.
- Ale Paul... - Peter!
Za Peterem b臋d臋 t臋skni艂.
Ale jest tycia szansa, 偶e chocia偶 Vanisher prze偶y艂.
- Nie, nie ma szans, nie 偶yje. - Ca艂a dru偶yna?!
- Tylko my prze偶yli艣my, wi臋c spoko. - Ty jebany m艂ocie.
Cho膰 to by艂o wieki temu, wci膮偶 nie mog臋 tego przebole膰.
Kto m贸g艂 wiedzie膰, 偶e b臋dzie a偶 tak wia艂o!
Ka偶dy wiedzia艂 - ka偶dy w helikopterze i ka偶dy nie w helikopterze!
Kieruj膮 si臋 do tunelu!
Jestem jego jedyn膮 nadziej膮. Wi臋c sied藕 cicho i czekaj na rozkazy!
Mam to w dupie. Zgubimy ich, wi臋c tam lec臋.
Nie ma mowy, jedyna ocala艂a! Fart to nie jest supermoc!
- Mamy totalnie przepierdolone! - Nie, nie mamy przepierdolone.
Serio, nie 艂api臋 tego!
Co ty, strzelasz fartem z oczu?!
Nie mog臋 sobie tego wyobrazi膰! W kinie by to nie przesz艂o!
Bo na serio, fart?!
Kt贸ry nagrzany, skretynia艂y i wal膮cy jak pojebany w sisz臋 komiksiarz
wpad艂by na takie barach艂o?!
Pewnie taki, kt贸ry za choler臋 nie umie rysowa膰 st贸p!
I znowu wszystko spoczywa na moich barkach!
Dlatego jest mi pisane granie solo!
- Jestem. - Co艣 ty powiedzia艂a?
- 呕e jestem. - Jak ty 偶e艣 tam, kurwa, wlaz艂a?!
Kurwa ma膰.
- Cable na dwunastej. - Skurwysyn! Nowy plan!
U偶yj swoich debilnych mocy, 偶eby nie da膰 mu zabi膰 tego dzieciaka!
Jestem na twojej sz贸stej!
Ale zajebiste!
- Gdzie on jest?! Nie widz臋 go! - Siedzi na g贸rze!
Wchodzi od ty艂u!
Jezus Maria, jest w 艣rodku!
- Ty si臋 s艂yszysz?! - Niezamierzona dwuznaczno艣膰!
- Russell! Russell Collins! - Odfanzol si臋 od niego, John Connor!
Nie, nie, nie!
Kurwa!
Bo do bitki trzeba dwojga!
Z艂api臋! Nie z艂api臋.
- Poka偶, co umiesz, ma艂a! - Dobra, farcie, 艂apiesz za k贸艂ko.
Zapyta艂bym, kim jeste艣, ale za chwil臋 zginiesz!
Jestem Domino i pe艂na obaw!
Trzymaj si臋, Dom!
Ja pierdol臋, jakie to trudne!
Oddawaj m贸j 偶eton do ski-balla!
- 艢wietnie ci idzie! - X-Force!
Widz臋, 偶e dubstep ci膮gle 偶ywy.
Zabi艂e艣 Black Toma, ty rasistowski skurwysynie!
No, to jest pech.
- Nie mamy hamulc贸w! - Za艂atw to jako艣!
Twoja 艣mier膰 to kwestia czasu!
Widz臋, 偶e kto艣 tu zna... karate.
Poka偶, jakiego masz cela, Jednooki Willy!
Prze偶yj臋!
- Domino, azali偶 auto zwolnisz? - Nic lepszego nie wymy艣l臋!
Puk, puk!
I to ja rozumiem!
O 偶e偶 w...!
Musz臋 jako pierwszy przyzna膰, 偶e to nie posz艂o zgodnie z planem.
Pierwszy przyznam te偶, 偶e plan narysowa艂em kredkami.
Ale chocia偶 Russell znalaz艂 przyjaciela. S艂odko!
A Domino okaza艂a si臋 ca艂kiem kozacka. I istnieje mo偶liwo艣膰, 偶e ma lekkiego farta.
Ale Cable? Jeeezu, ten to dopiero maruda!
Maruda, kt贸ra zacznie zaraz bardziej marudzi膰.
Co艣 mi tu bardzo, ale to bardzo nie gra.
O Jezu, ale to bola艂o!
Russell, gdzie jeste艣?!
Nic ci nie jest. Dzi臋ki Booo-ooo m贸j Bo偶e!
Juggernaut!
Tak czu艂em, 偶e to ty! A mog艂em w艂o偶y膰 bia艂e gacie!
Pewnie ka偶dy ci to m贸wi, ale jestem twoim wielkim fanem!
"Uncanny X-Men", "103", "4411", "X-Men Unlimited 12"!
Od zawsze moim marzeniem by艂 widok mojej twarzy
odbijaj膮cej si臋 w twoim he艂mie, gdy ty biegniesz mnie zamordowa膰!
- Nie, 偶ebym mia艂 co艣 przeciwko. - Rozerw臋 ci臋 teraz na p贸艂.
Prawdziwy Juggernaut by tak powiedzia艂!
O Jezusie!
Jezu, n贸g nie czuj臋!
Nie czuj臋 ich, nie...
Dobra, s膮 tu! Mam je!
Mam misj臋 - dokona膰 moj膮 zemst臋.
- Spal臋 tego dyrektora 偶ywcem! - Zemsta nie jest w twoim stylu!
- To przyjacielska rada. - Przyjacielska?!
By艂e艣 chory, a ja ci臋 chroni艂em! Sam to powiedzia艂e艣!
Nie jeste艣my przyjaci贸艂mi!
Kaza艂e艣 znale藕膰 silniejszego, wi臋c znalaz艂em!
Nie mog艂em ci臋 wtedy ochroni膰, ale teraz mog臋!
Co ja mam powiedzie膰?!
呕e si臋 o ciebie martwi臋? Bo tak, kurwa, martwi臋 si臋 o ciebie!
Co Juggernaut ma, czego ja nie?! Tylko nie m贸w o nogach!
- Powiesz mi, 偶e nogi, tak?! - Nogi!
Us艂yszenie tego nadal boli!
Co to jest, co to... To nie jest prawdziwa lina!
Wracaj tu, m艂ody cz艂owieku!
Domciu! We藕 mnie st膮d, prosz臋!
Przerzu膰 mnie przez rami臋 jak plecak!
Chyba znale藕li艣my pow贸d, dla kt贸rego tu trafi艂a艣.
- Na pewno nie to. - X-Force!
Zawsze istnieje jaka艣 nadzieja. Nie porzucaj go.
Jak on m贸g艂 ot tak odej艣膰?! Jego wzrok by艂 taki lodowaty.
呕eby艣 to s艂ysza艂a.
Dla mnie rodzina to nadal rym dla "wagina".
- Pomiziaj mi nogi, mamo. - Mama nie pomizia ci n贸g.
Prosz臋, ro艣ni臋cie mnie boli.
Co, do...
Czemu twoja r臋ka jest taka ma艂a...
- To nie r臋ka. - O Mario i J贸zefie z Nazaretu!
Ale i tak dzi臋kuj臋.
S艂ysza艂em, co si臋 sta艂o w konwoju i...
Nie mo偶esz tego zakry膰?
Wojownik nie ma prawa odczuwa膰 wstydu.
Nie u ciebie. Po jaki chuj latasz w samej koszuli?
- Jak niemowl臋? - Tak. Jak Kubu艣 Puchatek.
- Co si臋 dzieje?! Powiedzcie. - Na twoim miejscu bym o to nie prosi艂.
Jakby...
Jakby rodzi艂 dziecko drog膮 analn膮, ale przerwa艂 w trakcie,
wyj臋li mu nogi i stwierdzili, 偶e jest okej.
Jak muppet od talii w d贸艂, ale tym razem muppetowi wida膰 chuja.
Jezu, ma fiuta wielko艣ci...
...na dw贸ch miejscach, dosta艂em trzy mandatyyy!
Nie, nie, DP, nie znowu!
On ju偶 tak mia艂?!
Jezu, rzygaj albo nie rzygaj, ten dylemat mnie m臋czy.
Bo偶e, odbierz mi tak偶e i s艂uch.
- Spokojna g艂owa, odrastaj膮. - Chodzi mi o twoj膮 twarz.
Nie widzia艂am ci臋 dot膮d bez twojej maski, Jezu Chryste!
- Wygl膮da jak awokado. - Ale za to masz s艂odkie n贸偶ki.
Po偶yczy膰 ci spodnie?
Fajnie, 偶e wpadli艣cie.
Pewnie si臋 zastanawiacie, po co was tu nie zebra艂em.
Powiem ci, po co tu jestem.
M膮偶 偶ony... podr贸偶nika w czasie
pobi艂 mnie prawie na 艣mier膰 i torturowa艂!
Ale ja mu powiedzia艂em wszystko, co chcia艂 wiedzie膰.
Wi臋c przyszed艂em, by wam pom贸c si臋 przygotowa膰.
呕eby艣cie go dorwali beze mnie.
Zrobi臋 to sam. Juggernaut was pozabija.
Za par臋 godzin nogi b臋d膮 jak nowe.
- Co zrobisz? - Mam gdzie艣, co mi zrobi艂 m艂ody.
Cable go nie dostanie, cho膰by mia艂 mi ssa膰 a偶 do 艣mierci!
- Z tego to nawet omletu nie b臋dzie. - Morda, Czarniejsza Wdowo, czuj臋 flow!
Najpierw dopadn臋 Cable'a - z jego krwi zrobi臋 sobie Krwaw膮 Mary,
a ko艣ciami przyozdobi臋 choink臋 na 艣wi臋ta.
A potem wezm臋 jego sk贸r臋 i zrobi臋 z niej perkusj臋 domowej roboty.
Stoi tu偶 za wami, prawda?
Co tu si臋 odkuropatwi艂o?!
Pokaza艂a艣 mieszkanie na Tinderze? Czy Grindrze?
Wybra艂e艣 nie ten burdel do bzykania, przybyszu.
Czy to naprawd臋 konieczne?
Nie, to jego nagi instynkt.
- W czym mo偶emy pom贸c? - Przyszed艂em z艂o偶y膰 propozycj臋.
- Ale si臋 stara, co nie? - Chce waln膮膰 偶arcik na pocz膮tek.
- Powiedzmy w tym samym czasie. - Dobry plan.
- Za 45 dolc贸w obci膮ganko... - Tylko bez gaci, a ustami... Kurwa!
W "Propozycji" 艣wietnie zagra艂 Guy Pearce!
Chwila, powiem swoje!
- Powiedz to jeszcze raz. - Potrzebuj臋 pomocy!
Mnie si臋 to te偶 nie podoba, ale uwolni艂e艣 Juggernauta, przyjebie.
Nie rozwal臋 go w pojedynk臋. Wi臋c sam widzisz.
Nie przyjmujemy ju偶 zg艂osze艅 do X-Force, wi臋c sorry bardzo.
Ale nawet gdyby, b臋dzie jutro wia艂 silny wiatr...
Nie mamy na to czasu, tw贸j kumpel zaraz kogo艣 zabije.
Bez urazy, ale mo偶e si臋 cofnij w czasie i zabij go jako niemowl臋?
- Albo lepiej, zabij ma艂ego Hitlera! - U偶ywam urz膮dzenia do podr贸偶y w czasie.
Im d艂u偶ej podr贸偶uj臋, tym trudniej to kontroluj臋.
Mam tylko dwie baterie - jedn膮 na podr贸偶 tutaj i drug膮 na powr贸t.
- Scenariusz autorstwa debila. - Ch艂opak zabije dzi艣 dyrektora sieroci艅ca.
- A po tym b臋dzie chcia艂 wi臋cej. - Jak ma艂a Kirsten Dunst, skurwysynu.
Wi臋c b臋dzie zabija艂, i zabija艂 i zabija艂.
A偶 pewnego dnia zabije nie tych, co, kurwa, trzeba.
Moj膮 rodzin臋.
Spokojnie, wyjmuj臋 tylko co艣 z mojej torby na narz臋dzia.
To pieprzona torba biodrowa
i doskonale o tym wiesz, chory pierdolcu!
R贸偶nica jak dzie艅 i noc!
Przypominasz mi moj膮 偶on臋.
- 呕e co? - Przypominasz mi...
Po prostu si臋 dziwi臋, 偶e m贸wisz to przy jednoczesnym wcieraniu pomadki.
Zawsze 偶artowa艂a. I by艂a zabawna.
Zag艂usza艂a tym b贸l, zast臋powa艂a go humorem.
Co艣, czego ja nie umiem.
To przeze mnie zgin臋艂a.
Moj膮 prac膮 by艂o powstrzymywanie takich jak on.
Par臋 razy go prawie dorwa艂em.
Nie podoba艂o mi si臋 to.
Chcia艂 mnie skrzywdzi膰 i doskonale wiedzia艂, jak to zrobi膰.
B艂ogos艂awieni chorzy, kt贸rych wyleczy m贸j dotyk!
Przyszed艂 do mojego domu
i zabra艂 jedyn膮 rzecz, kt贸ra czyni艂a z niego dom.
- Brzmi znajomo? - Przykro mi.
Naprawd臋 mi przykro.
Ale to nie mo偶e by膰 Russell.
- To nie musi by膰 on... - Gdyby艣 wiedzia艂...
Ma problemy ze z艂o艣ci膮 i nauk膮 fakt贸w, i lekk膮 cukrzyc臋.
- Wszystko da si臋 naprawi膰... - Gdyby艣 m贸g艂 si臋 cofn膮膰 w czasie
i zapobiec odebraniu ci ukochanej, zrobi艂by艣 to?
Jasne, 偶e, kurwa, tak.
- Ale nie zabi艂bym dzieciaka... - Nie prosz臋 ci臋 o to, bo ja go zabij臋.
Prosz臋 ci臋 o uratowanie setek innych dzieci.
Russell rozwali ca艂y sierociniec.
A twoja martwa dziewczyna chcia艂aby, 偶eby艣 post膮pi艂 w艂a艣ciwie, czy偶 nie?
To jak b臋dzie, przystojniaczku?
- Daj mi szans臋 go uratowa膰. - Co?
Jak raz kogo艣 zabije, to b臋dzie chcia艂 wi臋cej.
Je艣li dorwiemy go przed tym, daj mi szans臋 go od tego odwie艣膰.
- Zdefiniuj szans臋. - A ile zajmuje uratowanie kogo艣...
- Dam ci 30 sekund. - Co?! Nie!
Wi臋cej nie dam, bierz albo nie.
Robi to. Jego pierwsze kroczki! Robi to, idzie!
- Jezu Chryste. - W samej, kurwa, koszuli.
Dajesz, male艅ki. Dalej, uda ci si臋.
M贸j ty pi臋kny, bezw艂osy ch艂opczyku z malutkimi n贸偶kami.
- Chryste, jak z horroru.. - 30 sekund.
Stoi.
- Nie mam poj臋cia, co si臋 dzieje. - Tym lepiej dla pani.
I w艂a艣nie dlatego nie je si臋 surowej rozgwiazdy!
Ino zdrowy rozs膮dek.
Gdzie my jedziemy?
Sam to m贸wi艂e艣: nic nie powstrzyma Juggernauta.
- Potrzebne nam wsparcie. - Sk膮pi臋 me cia艂o w krwi twych wrog贸w.
Mo偶esz wy艂膮czy膰 to radio?
Nawet mi si臋 nie wa偶.
- Po艣miej si臋 te偶 z jego akcentu. - Co ty pieprzysz...
Nietolerancja doszcz臋tnie go zrujnowa艂a, strasznie ci wsp贸艂czuj臋, misiaczku.
- Nie jestem rasist膮, jebany cepie! - Powiedz to memu bratu, Black Tomowi!
W tej kwestii trzymam stron臋 bia艂ego. Nie 偶eby co艣.
To co ty robisz w tej przysz艂o艣ci? Jeste艣 偶o艂nierzem?
- Tak, co艣 w tym gu艣cie. - Ja te偶 nim by艂em, Zielone Berety.
- 50 lat od teraz jeste艣my ziomami. - 50 lat od teraz jeste艣 trupem.
Twoje pokolenie wp臋dzi艂o t臋 planet臋 w jeban膮 艣pi膮czk臋!
Uwaga, spojler!
- Ach, te planety. - Mog艂am wzi膮膰 Ubera.
Powiem ci spojler: nie jeste艣, kurwa, bohaterem.
Jeste艣 tylko wnerwiaj膮cym klaunem, przebranym za lalk臋 z sex-shopu.
Do twojej wiadomo艣ci: mam serce tam, gdzie trzeba.
Russell nikogo nie zabije. Dzi臋ki mnie odkryje, czym jest mi艂o艣膰.
Dzi臋ki tobie wiem, jak wygl膮da doros艂y z jajami niemowlaka!
Hodowla wymaga czasu.
- A mog艂am sko艅czy膰 studia. - To tutaj!
Pope艂ni艂em w 偶yciu par臋 b艂臋d贸w! Chc臋 je odp艂aci膰!
Zaufa艂e艣 mi...
a ja twoje zaufanie potraktowa艂em jak spocony i najebany grubas toi-toia.
Ale taki na Dniach 艢wi臋tej Kingi. Wiesz, o jaki mi chodzi.
Nie przyje偶d偶a艂bym, gdyby nie chodzi艂o o co艣 powa偶nego!
Dzieciak nas potrzebuje!
Wiem, 偶e mnie s艂uchasz! Skrzykn膮艂 si臋 z Juggernautem!
To przecie偶 m贸j idol, ale idoli lepiej nie spotyka膰, bo szczerze...
to troch臋 fiut!
A fiuty s膮 twarde jak ska艂a i sprawiaj膮 tylko i wy艂膮cznie problemy!
- Cze艣膰, Wade! - Cze艣膰, Yukio!
Ale z was super parka. Na czym to ja...
Nie zas艂uguj臋 na twoj膮 przyja藕艅 ani pomoc, ale dzieciak na pewno!
I nie zamierzam go ola膰 jak wszyscy inni!
No choood藕!
A ten Go艂膮b-Man jest chocia偶 wolny? No to zajebi艣cie.
Po prostu zajebi艣cie. Wiesz co?!
Robienie dobrych uczynk贸w bywa niez艂ym i pokurwionym bajzlem,
do tego niespecjalnie wygodnym!
Zatem sied藕 tu sobie, w Chateau des Dziewic膮,
gdy my jedziemy na ostre jebanie!
艢wietnie ci posz艂o.
Nosisz ten he艂m, bo tw贸j brat pr贸buje ci czyta膰 w my艣lach?
Tak, ale je藕dzi na w贸zku, wi臋c jeste艣my kwita.
Kto艣 idzie. To Russell. I kto艣 z nim jest.
Chroni膰 dzieci.
Co powiesz na zajebiste rozpierdalanko?
"Zajebiste rozpierdalanko" dali mi na chrzcie.
- Pilnuj ty艂贸w, ja id臋 po dziada. - Amen, bracie.
- Pora na chimichangi. - Trzydzie艣ci sekund.
W ko艅cu wiem, po co tu jestem. Wychowywa艂am si臋 tutaj.
I by艂am poddawana torturom.
W ko艅cu wiemy, po co tu jeste艣!
- Zaczynamy? - Ale b臋dzie fajnie!
Po co ty targasz ze sob膮 tego u艣winionego mi艣ka z lumpeksu?
Jest u艣winiony krwi膮 mojej zmar艂ej c贸rki, fagasie!
Bo jestem uczulony na gluten. Jeden kieliszek wina i...
Szkoda, 偶e nie da si臋 cofn膮膰 w czasie, co nie?
Wiecie co, dajcie muzyczk臋.
Witaj w domu, Russellu. T臋sknili艣my.
Russell, nie musisz tego robi膰! Pogadajmy!
Czemu si臋 przebra艂e艣 za Unabombera?
- To dlatego! - Szczyl zaszed艂 za daleko.
Morda, Thanos! By艂a umowa...
Wsadz臋 ci tego taks贸wkarza prosto w dup臋!
Moje d艂onie s膮 strasznie wilgotne.
- Lepiej wr贸膰 do auta. - Lepiej wr贸c臋 do auta.
To co艣 dzia艂a wtedy, gdy si臋 poci膮gnie za spust!
Ale, kurwa, cacko!
Powiedz to!
Jeste艣 abominacj膮!
A teraz wsadz臋 czerwonego faceta w dup臋 starego faceta.
Ja mu wierz臋! Ka偶dy walczy za siebie!
- Mam ci臋! - Spieprzaj, karle.
W porz膮dku, male艅ki? S艂onko ju偶 zachodzi!
A 偶e偶 w pizd臋 placek.
Nie powstrzymasz go Nie powstrzymasz tego skurwysyna
O 偶e偶 ty kurwa! O 偶e偶 ty kurwa!
O 偶e偶 ty kurwa!
Chod藕, 艣liczna!
Powiedz to!
- Wr贸ci艂e艣 po mnie! - Nie olej臋 ani ciebie, ani dzieciaka.
- I kto m贸wi艂, 偶e nie 艂amie si臋 zasad? - Pora pogra膰 nieczysto!
Haj偶e na Soplic臋.
- Wybierz sobie kogo艣 swojego rozmiaru! - I to jest gadka w twoim stylu!
Bierz ich, tygrysie!
Efekt specjalny kontra efekt specjalny!
- 艢wietnie mu idzie. - Powiedz to!
Pysznie, banda uzbrojonych pedofil贸w w Kubotach.
- Mog臋 jedn膮 z tych? - Nie.
W porz膮dku.
Ceg艂a te偶 si臋 nada. Maksimum wysi艂ku!
A m贸wi膮, 偶e w domu najlepiej.
Powiedz to.
Powiedz to, co mi m贸wi艂e艣 przy ka偶dych torturach!
Powiedz! B艂ogos艂awieni chorzy, kt贸rych wyleczy m贸j dotyk!
B艂ogos艂awieni chorzy... kt贸rych wyleczy... m贸j dotyk.
Ty skurwia艂y komuchu!
O 偶e偶 ty, te偶 to poczu艂e艣?
Tylko najlepsi kumple rozwalaj膮 razem pedofili.
- Masz 30 sekund, u偶ywany korku analny. - Teraz za艂apa艂e艣!
Potrzebny mi bus, 偶eby was st膮d wyci膮gn膮膰.
Sierotki!
O kurcz臋.
Ju偶 czas.
- Czas spali膰 to, co zrobi艂e艣! - Dzieci nie powinnny mie膰 takiej mocy!
Czekaj!
- Czekaj, jeszcze nikogo nie zabi艂! - Chcesz wi臋cej dowod贸w?!
Nawet si臋, kurwa, nie wa偶! To tylko dzieciak!
Tik tak, czas ucieka!
Roztopi臋 ci臋 i zrobi臋 z ciebie kolczyk na chuja.
Kaza艂em ci si臋 odwali膰!
- Gadaj! - Pos艂uchaj mnie!
Tak to si臋 robi w Mateczce Rosji.
A m贸wili, 偶e millenialsi nie s艂uchaj膮 starszych.
Ale ty... by艂e艣 zajebisty.
Wykurwi艣cie jest by膰 gangsta!
Wypierdalaj st膮d, Wade! Wszystko psujesz!
- Ale mi kurewsko dobrze idzie. - Wiej, wiej, wiej!
On dzisiaj umrze, Wade. Nie powstrzymasz mnie!
- Nawet si臋 rusza jak jebany zbok. - Jak seksualny predator, co zgubi艂 laptopa.
- Zosta艂 mi ostatni nab贸j. - Daj mi sekundk臋, dam rad臋!
- Odwal si臋! Wracaj do domu! - Pogadajmy! Nic ci nie grozi.
Ten skurwib膮k zas艂u偶y艂 na 艣mier膰 po tym, co ci zrobi艂.
Skrzywdzi艂 ci臋. Bole艣nie. Przez co chcesz krzywdzi膰 innych.
Ale wygra, je艣li go zabijesz.
Staniesz si臋 tym, kim dla niego jeste艣, tylko gorzej.
Jeste艣 tylko dzieckiem. Nie chcesz nikogo skrzywdzi膰.
- Sk膮d ty wiesz, czego ja chc臋?! - Bo poczu艂em twoje wn臋trze.
To 藕le zabrzmia艂o. Wszed艂em w twoje buty.
Dobra, to te偶 nie pasuje, to kiepskie por贸wnanie!
Chodzi mi o to... 偶e s膮 ludzie...
S膮 ludzie na tym pierdolonym 艣wiecie, poza nim, kt贸rzy b臋d膮 ci臋 traktowa膰 dobrze.
Jest jeszcze nadzieja. Nie r贸b tego.
Nie powinienem by艂 ci臋 tam zostawia膰.
Nie powinienem by艂 ci臋 tam zostawia膰.
Nie mog臋 ci zaufa膰.
Nie mog臋 nikomu zaufa膰!
- Wspaniale, m艂ody. - Nie powstrzymasz mnie, Wade!
Mam jeszcze jeden pomys艂.
- Tylko taki dosy膰 mierny, nawet dla mnie. - Co ty wyrabiasz?!
Teraz pogramy sobie inaczej. Chcesz dzisiaj komu艣 zaufa膰?!
- B艂ogos艂awieni chorzy... - To zaufaj mnie!
Kt贸rych wyleczy m贸j dotyk!
B艂agam, powiedzcie, 偶e nakr臋cili to w slow-motion.
No to kiepsko.
Oj, nie.
Po艣wi臋ci艂e艣 si臋... dla mnie?
Tak. To najlepsza rzecz, jak膮 kiedykolwiek zrobi艂em.
M贸wi艂em, 偶e si臋 o ciebie martwi臋. Jeste艣 dobrym dzieckiem.
Misiek. Zadzia艂a艂o.
- Dzi臋ki tobie. - Nie, Wade, dzi臋ki tobie.
Przesta艅, przesta艅!
Niech... niech si臋 dzieje.
Chyba moje serce jest w ko艅cu tam, gdzie trzeba.
Co za pojebana zagadka.
Przepraszam, tak bardzo ci臋 przepraszam.
Nie przepraszaj. Od niedawna tylko o tym marz臋.
Prosz臋, nie odchod藕cie, nie chc臋 umiera膰 bez widowni.
- My si臋 nigdzie nie wybieramy. - Akademia Filmowa patrzy.
Tato?
Tato, czy mnie s艂yszysz?
Tato, czy mnie znajdziesz?
Zanim odejd臋, wybaczcie... Jeszcze mi troch臋 zosta艂o.
Domino, daj臋 ci w spadku m贸j zegarek z "Pory na przygod臋".
Wychodzi na to, 偶e to ja mam farta.
Dzi臋kuj臋.
Sabrina, nastoletnia czarownico... To by艂 dla mnie zaszczyt.
- Hej, Yukio. - Hej, Wade!
I ty, Google Chromowane Cia艂o.
Nie zawsze by艂em dla ciebie przyjacielem...
ale ty by艂e艣 nim dla mnie. Dzi臋kuj臋.
Powiedz dla mnie "kurwa".
Tylko raz. Zrobimy to razem. To nic takiego, jedziesz, raz dwa trzy...
- Kurwa. - Trafisz do piek艂a, pyskaty.
I ty, Cable.
Wr贸膰 do swojej rodziny. Przeka偶 im moje pozdrowienia.
I obiecaj mi jedn膮 rzecz.
呕e zaczniesz ocenia膰 ludzi nie po kolorze ich sk贸ry, tylko po ich charakterze.
Jezu.
Zosta艂e艣 superbohaterem, pysiaczku.
Rodzina to nie tylko rym do "wagina", jasne?
Szukaj, a znajdziesz. Tylko musisz zacz膮膰 szuka膰.
Ludzie? Przez moment...
by艂a z nas ca艂kiem niez艂a dru偶yna.
Jezu, jak ci臋偶ko umrze膰! Tak bardzo kocham z wami przebywa膰!
Tak bardzo.
Dobra, czuj臋, nadchodzi!
Poczuj ducha, opu艣膰 skorup臋...
Widzicie to?
Widzicie to cudne 艣wiate艂ko?
Bo ja widz臋.
A nie, to s艂o艅ce. Nie patrzcie si臋 prosto na nie.
Chc臋 tylko powiedzie膰 par臋 ostatnich s艂贸w.
Dzi臋cio艂. Paradontoza.
Klitu艣-bajdu艣.
Ulepimy dzi艣 ba艂wana?
Wybacz, pomaga艂em niepe艂nosprawnym dzieciom, kt贸re utkn臋艂y na drzewie.
Ale dzieciakowi pomog艂em.
- Ma okropne imi臋. - Tragiczne.
- Czy to niebo? - A i owszem.
Tak bardzo ci臋 przepraszam.
Ju偶 w porz膮dku.
Tak bardzo za tob膮 t臋skni艂em.
- Co jest? O co chodzi? - Jeszcze nie czas.
Jak to nie czas?! Jestem, uda艂o mi si臋.
- Nie mo偶esz tu zosta膰. - Nie ruszam si臋 nigdzie bez ciebie.
W porz膮dku, przyjdzie na nas czas. Tylko nie teraz.
- Potrzebuj膮 ci臋. - Kto?
Rym do "wagina".
- Czemu? - Dowiesz si臋.
- W porz膮dku. Nie rusz臋 si臋 st膮d. - Kocham ci臋.
Wiem, ja ciebie te偶. A teraz le膰.
No le膰, id藕 st膮d. Le膰.
- Ca艂uj i nie 偶a艂uj, Deadpoolku. - Chod藕 do tatusia.
- Nie wyruchaj Elvisa. - Nie wyruchaj Colossusa.
Co?!
- Pora na chimichangi. - Trzydzie艣ci sekund.
Po co ty targasz ze sob膮 tego u艣winionego mi艣ka z lumpeksu?
To mi艣 mojej c贸rki. Nazywa si臋 Hope.
Co ty wyrabiasz? Nie藕le si臋 wczu艂e艣.
B艂agam, powiedzcie, 偶e nakr臋cili to w slow-motion.
- Po艣wi臋ci艂e艣 si臋 dla mnie? - Co to jest?
O艂贸w najwy偶szej jako艣ci.
Ty podr贸偶uj膮cy w czasie skurwysynu. Zrobi艂e艣 to dla mnie?
Czekaj. Nie mo偶esz wr贸ci膰.
U偶y艂e艣 resztki swojej mocy, a co z twoj膮 rodzin膮?
Oni s膮 bezpieczni. I nie zrobi艂em tego dla ciebie.
B臋d臋 si臋 tu troch臋 kr臋ci艂.
Upewnia艂 si臋, 偶e tego 艣wiata nie trafi szlag.
- Zrobi艂e艣 to dla mnie! - Nie zrobi艂em.
- Tak. - Nie.
- Na pewno. - Nie dla ciebie.
Dobra, orze艂 czy reszka?
Orze艂, zrobi艂e艣 to dla mnie. Reszka, zrobi艂e艣 to dla mnie.
Nawet nie spojrz臋, bo zrobi艂e艣 to dla mnie.
- Powiedz to znowu. - Dla mnie!
- Musimy zdj膮膰 obro偶臋. - Nie mo偶na jej ot tak zdj膮膰!
Mam pomys艂!
Nie, nie, nie, nie r贸bmy tego!
Wol臋 ju偶 umrze膰 na raka, to po prostu... Jezu.
Mog艂e艣 go chocia偶 umy膰, wiesz?
- Potrzebny kod. - Spr贸buj... siedem?
Spokojnie, fuksiaro, to nie mo偶e by膰 jedna cyfra.
- Jezu, jaki debil to pisa艂? - Nie wyczerpa艂 si臋.
Wsad藕 to z powrotem do tej wi臋ziennej kieszeni.
Nie wiem, jak ci podzi臋kowa膰, ale wiem, jak ci臋 u艣ciska膰.
- Nie. - Tak, zr贸bmy to.
No dawaj, miednica do miednicy.
Opuszka do opuszki. M艂odzi nazywaj膮 to "dokowaniem".
- Wsadzi艂e艣 mi n贸偶 w chuja? - Wsadzi艂em ci n贸偶 w chuja.
Cofn臋 si臋 odrobin臋. Ju偶 i tak odwalili艣my "Jent艂a".
Udajmy, 偶e to si臋 nie sta艂o. Wracajmy do domu.
Zgnijecie w piekle razem z tym ch艂opcem, wy haniebni mutanci!
Wasze dusze nie zas艂uguj膮 na odkupienie!
- Zaraz sprawdz臋 twoj膮, zbocze艅cu! - Nie, nie, ju偶 do艣膰!
Jeste艣my od niego lepsi!
Stop bezmy艣lnej przemocy i rozlewowi krwi!
- Niech go karma dopadnie! - Dzie艅 s膮du... ju偶 nadszed艂!
B臋d臋 t臋skni艂, fajny by艂.
- Zrobi艂em to, skurwysyny! - A i owszem, skurwysynu.
Liczy艂e艣 ostatnie trzydzie艣ci sekund jak jaka艣 durna ma艂pa!
- Pragn臋 wi臋cej. - Nie w膮tpi臋, Br膮zowa Pantero.
Chod藕my st膮d, zanim ten Skurwynaut si臋 obudzi.
- Dobre! Idziecie z nami? - Nie, we藕miemy dzieci do rezydencji.
- Poza tym jeste艣my X-Men. - Nie, jeste艣cie X-Ludzie.
Ach, te kalambury.
- Pa, Wade! - Pa, Yukio!
Co otrzymujesz po po艂膮czeniu 2,5 metra chromu,
szczypty odwagi, szklanki ciep艂ego farta,
odrobiny rasizmu, deczka cukrzycy i taczki pe艂nej raka w czwartym stadium?
Odpowied藕 brzmi: rodzin臋.
Nie k艂ama艂em, m贸wi膮c jaki to film - je艣li macie co艣 z tego wynie艣膰,
poza wygooglowaniem "co to, kurwa, jest dubstep",
to to, 偶e ka偶dy z nas potrzebuje w 偶yciu drugiej osoby.
POCZEKAJCIE: TO JESZCZE NIE KONIEC!
NO TO DO WIDZENIA! {y:b}
I... AKCJA! {y:b}
ALE呕 Z NIEGO JUGGEROMEO! {y:b}
TA艃CZ, BLASZKO, TA艃CZ! {y:b}
ALE, KURWA, DOBRA NUTA {y:b}
JPRDL {y:b}
JAK KUBU艢 PUCHATEK {y:b}
U艢MIECHNIJ SI臉 DLA BABCIPOOL
DO ZROBIENIA: 1) POK脫J NA 艢WIECIE 2) ZADZWONI膯 DO DOPINDERA 3) ZABI膯 Z艁YCH
ONA SI臉 MACKOM NIE DA {y:b}
CI TO DOPIERO TRZEPI膭 HAJS! {y:b}
Jak co艣 tak ma艂ego mo偶e tworzy膰 na tyle energii na podr贸偶e w czasie?
We藕 to ju偶 napraw, Brodka. Bo ja to zaraz wezm臋.
- Cable ci臋 zabije, jak si臋 dowie. - Nie znam go艣cia.
A ty my艣lisz, 偶e czemu mu pomagam?
Nieznane nam s膮 plany Bo偶e. Czy偶 nie?
Mi艂ego dnia.
- Pa, Wade! - Pa, Yukio!
- To chyba by艂 kiepski pomys艂. - Co my艣my zrobi艂y?!
UWAGA: TO JESZCZE NIE KONIEC, POCZEKAJCIE MOMENCIK.
Mam nadziej臋, 偶e naostrzy艂a艣 n贸偶 do sera.
Zaraz wracam!
Oj, damy naszemu dziecku na imi臋 "Cher"!
Id藕... sobie! Po prostu id藕!
- Ale my jeste艣my X-Force! - Nie, g贸wno prawda, nie jeste艣my!
- W sumie to by艂o dosy膰 straszne. - Wr贸膰 do domu, skarbu艅ku, do domu.
Dobra! A dasz Domino mojego e-maila?!
Wade, to ty?
Stryker znalaz艂 spos贸b na zamkni臋cie ci mordy.
To ja! Nie porysuj mnie! Ja tu tylko naprawiam o艣 czasu!
Kocham ci臋.
- Witaj w najwy偶szej lidze. - ZIELONA LATARNIA
Nie ma za co, Kanado.
Dobra, mo偶ecie i艣膰. NAPISY ZE S艁UCHU: {y:b} SztywnyPatyk
www.NapiProjekt.pl - nowa jako艣膰 napis贸w. Napisy zosta艂y specjalnie dopasowane do Twojej wersji filmu.
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.