Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Danish
Dutch
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
Profesorze Berkeley, proszę to jeszcze raz powtórzyć.
Żołnierze obserwują niebo i dają znać o nalocie.
Wtedy my odpalamy Obexotron i blokujemy ich łączność.
- Szkopy zgłupieją. - To nie zakłóci pracy naszych nadajników?
Urządzenie blokuje tylko wybraną częstotliwość.
Hitler wiele by dał, aby dostać je w swoje brudne łapy.
Dobry Boże.
Profesorze Berkeley! Niech pan odbierze!
Jeden, pięć, dziewięć, siedem!
Jeden, pięć, dziewięć, siedem!
Jeden, pięć, dziewięć, siedem?
- To próbny alarm? - Nie, prawdziwy!
To prawdziwy...
To zamierzone działanie?
Szeregowy Atkins?
Alfie, jesteś tam?
Słyszysz mnie? Szeregowy Atkins?
- Musimy stąd wyjść. - Jeden, pięć, dziewięć, siedem.
- Jeden, pięć, dziewięć, siedem. - Alfie?
- Profesorze! - Jeden, pięć, dziewięć, siedem.
Jeden, pięć, dziewięć, siedem.
- Chyba nie jestem na to gotowy. - Mogłeś chociaż zjeść tosta.
Nie mówię o śniadaniu, a o wydarzeniach u pani Connelly.
Od 20 lat badam zjawiska paranormalne,
a czegoś takiego jak wczoraj nie widziałem nigdy.
A ten pies, numer 5.
Mógłbym trafić do Białej Karty.
Co to są Białe Karty?
Białe Karty to czasopismo neonazistowskie.
A Biała Karta jest poświęcona zjawiskom paranormalnym.
To dwie różne rzeczy. Nie mają ze sobą nic wspólnego.
Chyba że mowa o duchu Hermanna Goeringa,
którego widziano w Tulse Hill.
To zelektryzowało środowisko paranormalne.
BIAŁA KARTA
- Gotowy na drugi dzień w pracy? - Jeszcze nie strawiłem pierwszego.
Ruszamy.
- Chipsa? - Jaki smak?
- Krewetkowy. - Nie.
Jak chcesz.
- Czy dziś może być inaczej niż wczoraj? - Spokojnie.
Nie każdy dom, który odwiedzimy, będzie nawiedzony.
Powiedziałeś „nawiedzony”?
Tak.
Najbardziej nawiedzony trzygwiazdkowy hotel w Wielkiej Brytanii, Portland Beacon.
Pomyślałem, że cię zainteresuje, Gus.
To tylko wabik na turystów. Sprawdziłem to.
Jak zawsze wnikliwy. Dlatego jesteś jednym z najlepszych instalatorów.
Przyznaję się bez bicia.
A ty na mojej liście jesteś 28.
Nieźle.
Muszę odebrać, bo szkolę nowego asystenta.
Weź dzień wolnego, Dave. Chyba w ogóle stąd nie wychodzisz.
Spadaj.
Smyle. Dave przy telefonie.
Smyle. Dave przy telefonie.
- Halo? - Halo?
Halo. Bjorn. To musi...
Bjorn?
- Idę. - Bjorn!
Niemożliwe, żeby ta rudera miała trzy gwiazdki.
To mój dom.
Ładny.
- Z bliska wygląda przyjemniej. - Chcę ci coś pokazać.
- Mogę chodzić po trawie? - Nie.
Elton.
Spójrz.
Biała Karta.
Przeczytaj to.
„Portland Beacon to nora udająca dom z horroru.
Żadnych duchów, za to dużo pluskiew.
Jedno widmo”. Jest widmo.
Nie. Stosują pięciowidmowy system ocen.
To nie będzie kolejny Zakątek Connellych.
- Kto to? - Elton John.
- Nie wygłupiaj się. - Serio, to mój nowy partner.
Zatem znowu wychodzisz?
Tak. Wracam do pracy.
Możesz nie wchodzić do mojej pracowni, kiedy mnie nie ma?
To nie żadna pracownia, to jadalnia.
Ale i tak tu nie wchodzę.
Kiedy wracam, widzę, że ktoś wszystko ruszał i przestawiał.
Może jakiś duch.
ŁĄCZYMY ŚWIATY
Twój tata wydaje się miły.
Nie jest miły, jest okropny.
Wcale nie.
Wsiadaj.
Jeden, pięć, dziewięć, siedem.
Skąd jesteś?
Z Norfolk. A co?
Norfolk.
Nie miej mi za złe, ale wczoraj poszperałem trochę w sieci na twój temat.
Niewielu jest Eltonów Johnów. Właściwie jeszcze tylko jeden.
Ale w Norfolk żadnego.
Nie ma mnie w mediach społecznościowych.
Tak naprawdę nigdzie cię nie ma.
Nie.
Kim jest ta kobieta ze zdjęcia?
To moja żona. Emily.
Wygląda sympatycznie. Chętnie ją poznam.
Nie żyje.
- Przykro mi. - W porządku.
Naprawdę.
Co się stało?
To skomplikowane.
Jeden, pięć, dziewięć, siedem.
Helly, co się dzieje?
Mój kostium na Cov Col Cos Con jest niegotowy,
a to już w przyszłym tygodniu!
- Okej, czego potrzebujesz? - Przepychacza.
- Chyba nie zapchałaś znowu muszli? - Do kostiumu.
Daj spokój. Idź do sklepu i kup. To parę budynków od domu.
Jasne, najlepiej wysłać kogoś z agorafobią na ruchliwą ulicę.
Usłyszysz o mnie w wiadomościach.
Okej. Sam kupię.
Okej.
- Pa. - Pa.
- Twoja żona? - Nie. Siostra.
- Wszystko w porządku? - Tak, jest trochę nerwowa.
Delikatna.
I gniewna.
- Nie zawsze taka była. - Co się stało?
To skomplikowane.
Oto Portland Beacon.
Ośrodek badawczo-rozwojowy ministerstwa obrony
podczas II wojny światowej.
A teraz nadmorska atrakcja dla weekendowych frajerów.
Na pewno nie jest nawiedzony?
Tylko naiwniak dałby się nabrać na to miejsce.
Halo?
Namierzasz duchy?
Sygnał Wi-Fi.
Dzień dobry.
Jestem Jack, właściciel Portland Beacon,
jedynego hotelu w klimacie horroru na całym Wybrzeżu Jurajskim Dorset.
Jak się podobał numer z okiem na obrazie?
To nowość.
Bardzo dobry. Zabawny.
- To dobrze. - Super.
Nazywam się Gus Roberts. Jestem z firmy Smyle.
Mamy naprawić Internet.
- Mogę zobaczyć państwa router? - Jest tutaj.
To SMR430.
Teoretycznie przesyła sygnał przez 20-centymetrowy ołowiany blok.
Dlatego go wybraliśmy, ale tu nigdy nie było sygnału.
Poprzedni właściciele mieli ten sam problem.
Nawet komórki nie działają.
Zobaczymy, co uda się nam ustalić.
Super. Oprowadzę panów.
- Nie trzeba. - Proszę za mną.
POZA BEZMIAREM
„Bliscy, którzy odeszli, nie są w stanie zerwać więzów
łączących świat żywych ze światem zmarłych”.
„O, nie. Nie wchodź do mojej pracowni”.
Co to za graty?
Wyobraź sobie, że to również mój dom.
Super.
To Sala Amityville.
Nie ruszajcie jedzenia, bo pasą się nim muchy.
Co to jest?
To pokój nr 2.
Nie wpuszczamy do niego gości. To zbyt niebezpieczne.
Chyba coś jest nie tak z instalacją elektryczną.
Zawsze jest w nim bardzo zimno, a czegokolwiek się nie dotknie, razi prądem.
W nocy dobiegają z niego dziwne hałasy.
Nie jest nawiedzony?
To byłaby ironia losu.
Jedyny nawiedzony pokój w hotelu, a nie można w nim przenocować gości.
Chodźmy.
NIE WCHODZIĆ
Pokój 237.
Dwuosobowy.
Koszmar z Apartamentu Wiązów.
A tu mamy Pokój Psychola.
Czytałem o tym miejscu.
Kompletny brak sygnału.
- Zapewniam pana, że rozwikłam tę zagadkę. - Wspaniale.
Herbaty?
- Tak. - Tak, poproszę.
Zrób herbatę, kochanie.
Kochanie?
- Przepraszam, to moja żona Wendy. - Zepsułeś cały numer.
- Nastaw czajnik. - Sam nastaw.
- Już się robi. - Głupek.
Weź miernik sygnału,
idź do Pokoju Psychola i przygotuj się do testu.
- Sam? - Nie.
Będziesz miał walkie-talkie.
Z nim nigdy nie jesteś sam.
- Okej. - Cześć.
No dobra.
Elton?
Gus? To ty? Odbiór.
Te są zamknięte.
Tak, szukam Pokoju Psychola.
Jest tam, po prawej stronie.
Jestem Byron, dozorca.
Jest pan naszym gościem?
Nie, ja tylko przyszedłem naprawić Internet.
Z jakichś powodów nie ma sygnału.
Może coś go blokuje.
To znaczy co?
Nie mam pojęcia. Żegnam.
Elton, możesz potwierdzić, że jesteś na miejscu i gotowy do testu?
Tata Miś do Małego Ptaszka. Odezwij się.
Elton, odezwij się do Taty Misia. Odbiór.
Jeden, pięć, dziewięć, siedem.
Gus!
RECEPCJA
Elton, gdzie jesteś?
Gus, nie mogę... Pomóż mi!
- Gdzie jesteś? - W pokoju nr 2!
Pokój 2! Gus! Na pomoc!
Zostań tam. Już idę.
Elton?
Trzymaj się, stary. Zaraz znajdę tego gamonia, który ma klucz.
- Wszystko w porządku? - Tak.
Właśnie o panu myślałem.
- Mógłby pan otworzyć te drzwi? - Nie, nie mogę tam pana wpuścić.
Przecież nie jestem gościem.
To nie są żarty. Chodzi o bezpieczeństwo.
W zasadzie uwięził pan prywatnego wykonawcę.
Taka sytuacja może się szybko wymknąć spod kontroli.
Otwieraj pan.
Brawo.
Wchodzimy.
Ja się tym zajmę.
Światło nie działa.
Właściwie działa, ale żarówki ciągle się przepalały i je wykręciliśmy.
Elton?
Na pewno jest tutaj?
Ten pokój jest stale zamknięty.
Elton?
Co ty robisz, u licha?
Widzu, witaj w Poszukiwaczu prawdy.
Zastajesz mnie w miejscu zwanym Zakątkiem Connellych.
- Błagam. - By rozwikłać zagadkę
- tej piłeczki. - Pretensjonalne bzdury.
Zostań ze mną.
Shawshank.
Zaproszenie do znajomych? „Piekielne dzwony”.
Aby wykończyć
i osiągnąć pełny efekt Arniego, użyję kropli do oczu.
Bierzemy solidną porcję i dodajemy tutaj.
TERMINATOR TUTORIAL CZĘŚĆ 2
Widzicie, jaki ma kolor? Teraz wkraplamy do oka.
W ten sposób.
Gotowe. Bez problemów.
Jednym z powodów, dla których lubię się malować,
jest to, że patrząc w lustro,
czuję się, jakbym prowadziła ze sobą rozmowę.
W pewnym sensie rozwijam się towarzysko.
Gotowe.
- Rozumiem cię. - Łatwo i przyjemnie.
- Czasem rozmawiam sam ze sobą. - W ten sposób.
Bardzo ładnie. Właśnie tak.
Już.
- Uważaj! - Do zobaczenia za tydzień.
Pa.
Po co wszedłeś do pokoju numer 2?
Drzwi się otworzyły. Myślałem, że coś usłyszałem.
Co?
Tak.
Kłusownik z Lincolnshire.
Kiedy tam byłeś, usłyszałem liczby jeden, pięć, dziewięć, siedem
- w walkie-talkie. - Co chcesz przez to powiedzieć?
Że pora na ekto-spect.
Nie chcę tam znowu wchodzić.
Coś jest nie tak i musimy się dowiedzieć co.
- Dlaczego? - Bo jesteśmy poszukiwaczami prawdy.
Nie! Ty nim jesteś.
Ja jestem Elton John.
Już dobrze. To hiperwentylacja.
Spokojnie. Masz torebkę. Oddychaj przez nią.
Ostrożnie. Mogą być w niej chipsy.
Pogryź je.
Żuj.
Dobrze.
- Właściwie są całkiem smaczne. - Krewetkowe. Moja grzeszna przyjemność.
Cholerstwo. Skoczę do furgonetki wymienić opal.
- Nie! - Nic ci nie będzie.
Pamiętam ten pokój.
Przychodziłem tu czytać swoją ulubioną książkę.
Siedziałem tu godzinami.
Ciekawe, czy nadal tu jest.
Tak, jest.
Gus!
Teraz lepiej.
Co zrobiłeś?
To nie ja, tylko ten staruch.
Jaki staruch?
Byron.
To wyjaśnia zagadkę tajnego przejścia.
- Możemy już jechać? - Weź kamerę. Gotowy?
Jedziemy.
Hej, duchy!
- Wszystko w porządku? - Tak.
Idę o zakład, że to, co znajdziemy na dole,
cokolwiek to jest, odpowiada za zakłócenia w pokoju nr 2.
- Co to za miejsce? - Nie wiem. Sprawdźmy.
- Kręcisz? - Tak.
O cholera.
Jasny gwint!
Musi tu być od czasów II wojny światowej.
Okej. To wracajmy i powiadommy policję.
Po co?
Znaleźliśmy zwłoki.
To nie zwłoki, to sam szkielet. Biedak.
Słyszysz?
Dochodzi stamtąd.
To wojskowe drzwi. Na oko okrętowe z lat 40.
Tylko nie mów, że kiedyś byłeś dowódcą łodzi podwodnej.
Sprzątaczem w Imperialnym Muzeum Wojny.
Co zasila te światła?
- Cofnąć się, szwabskie łajzy! - Kto to powiedział?
Myśleliście, że mnie podejdziecie z zaskoczenia?
Jeden, pięć, dziewięć, siedem.
- Jeden, pięć... - To ta maszyna.
- dziewięć, siedem. - Brzmi jak człowiek.
Kto się teraz śmieje, frycu?
Wystarczy, że uruchomię procedury autodestrukcji,
a obaj, szkopskie dranie, usmażycie się na węgiel.
Nie jesteśmy szkopami.
Ani draniami.
Udowodnijcie!
Nazywam się Gus Roberts. Mam 47 lat.
Serwisuję sprzęt komputerowy w Sussex. To mój kolega, pan Elton John.
Skąd jest?
Z Leicestershire.
Jeden, pięć, dziewięć, siedem?
Nalot! To nie jest próbny alarm!
To stacja numerów.
Od 20 lat słucham tej maszyny.
Muszę zablokować niemieckie nadajniki. Muszę powstrzymać naloty.
Czytałem książkę dr. Petera Toynbee'ego,
w której wysnuł hipotezę, że ludzka dusza może się przenosić
do innych miejsc, przedmiotów czy ludzi.
Myślę, że właśnie z tym mamy tu do czynienia.
Możesz powiedzieć, jak się nazywasz?
Atkins, Alfred.
Szeregowy Gwardii Krajowej.
Nic więcej nie powiem.
Jak się dostałeś do tej maszyny, Alfie?
Byłem na wieży zegarowej.
Przyszła burza, nadleciała niemiecka eskadra i uderzył piorun.
Zrobiło się gorąco i...
i jasno.
Moc pioruna przeniosła jego duszę
do tej maszyny.
Toynbee miał rację.
Musimy blokować ich łączność.
On zakłóca nie tylko stare sygnały radiowe,
ale wszystko – Wi-Fi, 6G...
To źródło tutejszych problemów z sygnałem.
Gdyby tylko udało się go przekonać, by przeniósł się dalej.
To by nam pomogło.
A niby jak to zrobimy?
Musimy mu udowodnić, że II wojna światowa się skończyła.
Szeregowy Atkins, widzisz nas?
Jasne, że was widzę.
Spójrz na datę na tej paczce chipsów.
Krewetkowe?
Co to za przyszłość?
Nie, są smaczniejsze, niż się wydaje. Słowo.
Poza tym miałbyś problem ze znalezieniem różowego opakowania chipsów
przy faszystowskiej dyktaturze.
Cóż...
Spójrz na mnie.
Naprawdę myślisz, że jestem hitlerowcem?
Więc wygraliśmy?
Pokonaliśmy faszystów?
Paru zostało.
Jest takie czasopismo Białe Karty. To rasistowskie....
Wygraliśmy.
Hitler przegrał. Popełnił samobójstwo w swoim bunkrze. Tchórz.
Nie to co ty, synu.
Wypełniłeś swój obowiązek i dla mnie jesteś bohaterem.
Naprawdę?
Martwiłem się, że zawiodłem profesora Berkeleya.
Nie wiem, kim jest, ale jest z ciebie dumny.
Wszyscy jesteśmy.
Może pora, byś wracał do domu.
Tu są drzwi.
Wcześniej ich nie było.
Może z nich skorzystaj.
Mam zgodę, by się oddalić?
Szeregowy Atkins, z całą pewnością możecie odejść.
Alfie?
Poszedł, nie?
Wygląda na to, że jest sygnał.
To Helen.
Czego chce?
Przepychacza.
Gus, aniele!
Nie będą już państwo doświadczać problemów z Wi-Fi.
Sprawdziłem i łącze ma prędkość 100 megabitów na sekundę.
Tak jest w całym hotelu.
Fantastycznie. Bardzo dziękujemy.
Kłopoty z pokojem nr 2 też powinny się skończyć.
Może w końcu urządzimy w nim coś przerażającego.
Mogą państwo pożegnać ode mnie Byrona?
Jakiego Byrona?
Dozorcę.
A, chodzi o pana Berkeleya.
Był tu już, kiedy kupiliśmy hotel.
- Ma amnezję. Od czasów wojny. - Tak, II wojny światowej.
Zatem to nie duch?
Oczywiście, że nie. Duchy nie istnieją.
Cóż...
- Do widzenia. - Wszystkiego dobrego.
- Zaraz wracam! - Dokąd on idzie?
Hej!
Ile pan chce za przepychacz?
Weź go.
Dzięki, profesorze.
Do zobaczenia!
Profesorze?
- Wszystko w porządku? - Tak.
Przez 20 lat nieomal codziennie słuchałem głosu Alfiego
dobiegającego ze stacji numerów.
Będzie mi go brakowało.
Nie, zostaw włączone.
Na wszelki wypadek.
Podrzucisz mnie do domu?
- Będę wcześniej, wezmę kąpiel z bąbelkami. - Mógłbym to zrobić.
Albo ty mógłbyś pojechać do mnie
i przez cztery godziny kodować nagrania dla mojego kanału.
Tak.
Mnie powiedziałeś, że jesteś z Norfolk.
A maszynie, że z Leicestershire.
Pogubiłem się.
Wybacz, ale jak można się pogubić, mówiąc o miejscu, z którego się pochodzi?
Słuchaj, nie chcę o tym rozmawiać.
Chcę być normalną osobą z normalną pracą.
I już nigdy nie chcę mieć nic wspólnego z duchami.
Pomocy! Musicie mi pomóc!
Myślę, że gonią mnie duchy!
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.