All language subtitles for River of death 1989 BluRay-Poland

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
da Danish
en English Download
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish Download
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew Download
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish Download
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal) Download
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian Download
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish Download
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

RZEKA ŚMIERCI

NIEMCY FRONT WSCHODNI

KWIECIEŃ, 1945

Co ty tu robisz?

- Tato... - Mówiłem, żebyś tu nie przychodziła.

Wracaj na kwaterę.

Połóż tutaj.

Czego pan chce, kapitanie?

Koniec z eksperymentami. Posunął się pan za daleko.

Nie dość krzywdy wyrządziliśmy tym ludziom?

- Dobrze, że nie oni nam. - To nie żarty.

Sprawdziłem, nie ma pan zezwolenia na te eksperymenty.

- Pan mnie sprawdza? - Jeśli pan ich nie przerwie,

sporządzę raport.

- Jak mogę pana odwieźć od tego zamiaru? - Nie może pan.

Więc muszę.

- Doktor Manteuffel? - Tak, jest.

- Heinrich, co tu robisz? - Zmiana planów.

Rosjanie przerwali front.

- Mówiłeś... - Myliłem się.

III Rzesza nie przetrwa tygodnia. Mamy trzy dni, żeby stąd zniknąć.

A moje eksperymenty? Nie mogę ich zostawić.

Obawiam się, że Rosjanie tego nie zrozumieją.

Kapitan Schuster.

Pakuj swoje probówki. Będziesz miał czas.

Czas i pieniądze na swoje szalone eksperymenty.

Nie nazywaj mnie szaleńcem.

Wiesz, że nie mówię poważnie.

Będziesz mógł dalej eksperymentować,

i tym razem ci się powiedzie.

Ile wziąłeś od marszałka Geringa?

Dosyć. Jemu to już nie potrzebne.

Posłuchaj, Wolfie, tylko w zeszłym tygodniu

Tintoretto, Rubens i Goge.

Führer go nienawidzi.

Wiem, dekadencja.

Zrobię fortunę z niczego.

Będziemy mieć mnóstwo pieniędzy i dziewczyn.

Ja będę miał dziewczyny, a ty podbijesz świat.

Ile mamy czasu?

Mam jechać do Berlina, towarzyszyć naszemu ukochanemu Führerowi

w jego ostatnich dniach.

Ale nie stawię się na to spotkanie.

Wyjedziemy razem, z Wilhelmshaven.

Doskonale.

Prawdziwy armaniak.

Nasz ostatni toast w Niemczech.

Ten sygnet należał do człowieka, którego uwielbiałem,

mojego ojca.

Weź go.

Jako symbol moich uczuć do ciebie.

Będę go nosił zawsze.

Za powodzenie twoich eksperymentów.

I za moją karierę biznesmena w Południowej Ameryce.

To nasz cel.

Hail Heinrich.

Hail Wolfie.

Za Gogena.

LOTNISKO WILHELMSHAVEN

Wszystkie maszyny już wystartowały.

Naraża pan nas na śmiertelne niebezpieczeństwo.

Nie chcę nikogo narażać, ale muszę czekać na marszałka Geringa.

Taki mam rozkaz.

Niech mnie pan odda pod sąd, ale do diabła z Geringiem.

- Startujemy. - Diabeł i tak go dostanie. Czekamy.

- Na litość boską, lećmy! - Dokończymy załadunek.

- Szybciej! Chcecie tu zginąć? - To pan chce zginąć.

Wolfie!

Mam Gogena!

Uciekaj.

I tak cię znajdę!

Będę twoim złym duchem!

AMAZOŃSKA DŻUNGLA RIO DA MORTE

Kwiecień, 1965

Prowadziłem w dżunglę najróżniejszych ludzi

Poszukiwaczy przygód, marzycieli...

Ale czego tu szuka ten lekarz?

Nic dobrego z tego nie wyniknie.

To samo.

Choroba zżera go żywcem.

Dlaczego tylko Indian?

Spytaj go, czy w innych wioskach też chorują.

Parę dni drogi stąd jest wioska, z której nie można wychodzić.

- Wszyscy boją się tego miejsca. - Powiedz mu, że chcę tam pójść.

Muszę znaleźć źródło choroby.

Pokaże nam drogę.

Nie chcą iść z nami.

Mówią, że w tej wiosce są złe duchy.

Pracują dla ciebie. Zapłaciłeś im.

Idę spać.

Przed nami ciężki dzień.

Chodź, Anno, musisz wypocząć.

Kiedy żyjesz w dżungli, brakuje ci pewnych rzeczy.

Ale z drugiej strony...

Cierpliwych zawsze spotyka nagroda.

Anno.

Dobranoc.

Dobranoc, doktorze.

Dobranoc, kochanie.

Doktorze, wstawaj. Mamy problem.

Mówi, że zwariowaliśmy. Na tej rzecze jest tylko śmierć.

Choroba. Dlatego musimy iść.

Co mu powiedziałeś?

Lepiej żebyś nie wiedziała.

Mam złe przeczucie.

Trzeba było powiedzieć doktorowi, że nie znam drogi.

500 mil od cywilizacji...

Nie mogę teraz o tym myśleć.

Lepiej ci?

Nic mi nie jest.

A tobie? Nic ci nie zrobili?

Wszystko w porządku.

Może...

choroba rozchodzi się stąd.

Muszę pobrać próbki krwi.

Spokojnie.

- Co z tobą? - Bywało lepiej.

Przywiąż tym drzwi.

Szybko.

- Spłoniemy żywcem! - Róbcie, co mówię.

Przejdź tam.

Tato, wstań!

On nie żyje!

Niech ucieka. Dżungla się nim zajmie.

Zostawiłeś ją.

A co miałem robić?

Walczyć gołymi rękami z całym plemieniem?

Z całym plemieniem i jednym uzbrojonym facetem.

Musisz tu wrócić.

Musisz ją stamtąd wyciągnąć.

O nie, próbki krwi...

Mam halucynacje...

ROMANO OSTATNIA PLACÓWKA W DORZECZU AMAZONKI

Gdzie fanfary na powrót bohatera?

Nawet nie zauważyliście, że mnie nie ma.

Co was to obchodzi?

Dzięki.

Więc myślisz, że zabił go ten biały?

Ale historia...

Nikomu o tym nie mówiłeś?

Coś ci powiem.

Nie ma żadnego zaginionego miasta.

Dlatego nazywa się zaginione.

Bo go nie ma.

To tylko mit. Zapomnij o tym.

Mam mapy.

Mogę je zatrzymać?

- Pomożesz mi się tam dostać? - Tego nie powiedziałem, ale...

- chętnie je przejrzę. - Pomóż mi.

Inaczej sam po nią pójdę.

Nawet jeśli te mapy mówią prawdę,

obaj wiemy, że w pojedynkę nie dasz rady.

Wyciągnę ją stamtąd.

Jeśli jeszcze żyje.

Bądźmy w kontakcie.

John Hamilton, Amerykanin w każdym calu.

Słyszałem, że wróciłeś.

Parę innych rzeczy też słyszałem.

Wieści szybko się rozchodzą.

Fatalnie wyglądasz.

Byłem w piekle.

Poszedłbyś tam ze mną?

Dziękuję, już byłem.

Dostarczysz mi sprzętu?

Po co chcesz tam wracać? Dostałeś pieniądze.

Muszę dokończyć robotę.

Dokończyłeś. Dziewczyna pewnie już nie żyje.

Żyje.

Jak sobie chcesz.

30% i zwrot kosztów.

Mnie nikt nie finansuje.

Naprawdę chcesz tam wrócić?

Dobra, 10%,

ale to moje ostatnie słowo.

Gotówką.

Takim wariatom nie można ufać.

Daj mi listę potrzebnych rzeczy.

Ty naprawdę zwariowałeś.

Załatwi mi to, co trzeba.

Podpisano "przyjaciel". Akurat.

Nie w tym mieście.

Znaleźliście coś?

Bez takich numerów.

Dla kogo pracujecie?

Jesteście ludźmi Diaza?

Nie zna pan naszych mocodawców.

On mówi.

Słyszał pan o doktorze Manteuffelu?

Nie, chodzę do tutejszego doktora.

To nazistowski lekarz,

który dokonywał zbrodniczych eksperymentów na jeńcach wojennych.

Sądzimy, że mógł pan odnaleźć jego kryjówkę.

Ja?

Tutaj go nie ma, sprawdzaliście.

Mówię o Zaginionym Mieście, które znalazł pan nad Rzeką Śmierci.

Zaraz...

Kim wy jesteście?

To jest Dalia. Ja jestem Pare.

Pracujemy w organizacji poszukującej hitlerowskich zbrodniarzy.

- I czego ode mnie chcecie? - Raczej co możemy dla pana zrobić.

Pan chce tam wrócić, ale samemu będzie trudno.

Możemy panu pomóc, jeśli weźmie nas pan ze sobą.

Wielu ludzi może mi pomóc. Co będę z tego miał?

Pan wie, czego chcemy. My wiemy, czego pan chce.

Zaufaliśmy panu. Inni mogą nie być tak szczerzy.

Chcesz stolik, czy tylko się rozglądasz?

Kazał mi tu czekać.

Jest tam.

Dobrze się bawi. Kto z nim jest?

To twój przyjaciel.

Miłej zabawy.

Porozmawiaj z Hamiltonem o pieniądzach.

Wiesz, kto to jest?

- Oświeć mnie. - Słyszałeś o Carlu Bergenie?

- Co nieco. - To właściciel Bergen's International.

Widziałem jego zdjęcia w gazetach.

Połowa świata należy do niego.

Tak.

I chce się nią podzielić z nami.

Chce iść do Zaginionego Miasta.

Całe miasto już o tym wie. Po co chce tam iść?

Interesuje się antropologią.

- Wiedziałeś o tym? - Nie.

Chce odnaleźć zaginione plemię. To marzenie jego życia.

Pieprzenie w bambus.

Czy ja wiem?

Ma dar przekonywania.

I zwykle dostaje to, czego chce.

Zanieś im szampana.

Ukłony od pana Bergena.

To miło, Eddie.

Co jeszcze ma do zaoferowania?

Co powiesz na 15,000$?

Nie słyszę.

20,000$.

- Możesz głośniej? - Ty sukinsynu.

- Może zapłacić 30,000$. - Mogę się zgodzić za 50,000$.

- Marnujesz okazję. - A ty marnujesz mój czas.

- 45,000$. - 40,000$. To jego ostatnie słowo.

Zgoda.

Przedstaw mnie.

Nie tutaj. Zadzwoni do ciebie.

Ja zadzwonię.

Daj mi numer.

Rozumiem, że jesteś zajęty.

I zmęczony. Daj mi się położyć.

Możesz tu zostać na dłużej. Zdążysz się wyspać.

Tak długo nie zabawię.

Nie idziesz do Zaginionego Miasta z powodu jakiejś dziewczyny.

Myślę, że znalazłeś tam coś innego.

Ale w takim razie muszę cię uprzedzić.

Wszystko, co tam znajdziesz, należy do państwa.

A państwo, w mojej osobie, upomni się o swoją własność.

Bzdura.

Zresztą i tak będziesz musiał uwierzyć mi na słowo.

Jeśli pozwolę ci tam pójść.

Dobranoc.

Dobrze.

Bądźmy w kontakcie.

Wrócimy do tej rozmowy.

Nigdy nie odbieraj telefonów, kochanie.

Emerson.

Mogę cię zaprosić na pokład?

Doskonale.

Nie.

Tutaj, o 9 rano.

Dobranoc.

Idziemy?

Tak.

Idziemy do Zaginionego Miasta.

Pójdziesz ze mną?

Nie przepuszczę tego za nic w świecie.

To najszczęśliwsza chwila w moim życiu.

Hamilton.

Pan Bergen kazał cię wprowadzić.

Tędy.

Sukinsynu!

Nie kłopocz się, sam trafię.

To się nazywa wejście.

Dżentelmen, który podnosi się z ziemi, to pan Tracy.

Ochroniarz z mojej firmy.

Proszę wejść.

Przedstawię pana wszystkim.

Witamy.

To jest Maria.

Moja sekretarka

i dobra przyjaciółka.

Pana Hillera już pan zna.

To pan Van Hull.

Główny felietonista moich gazet.

Nie powiem, że czytałem. Za słabo znam portugalski.

Szkoda.

Skoro już się zebraliśmy,

popatrzmy na te mapy.

Proszę bardzo.

Co to za mapy?

Moje własne.

Beze mnie niczego się z nich nie dowiecie.

Wyruszymy z Romano.

Wsiądziemy w największy śmigłowiec, jaki się uda załatwić.

Druga maszyna zabierze sprzęt i paliwo.

Polecimy w górę rzeki, do tego miejsca.

Dalej pieszo.

To dobrze.

Podejdziemy pod miasto po cichu.

Czemu panu na tym zależy?

Ci Indianie są niebezpieczni.

Sam pan to mówił.

Nie mówiłem nic o Indianach.

Proszę dalej.

- Jak poszło? - Jak po maśle.

Hamilton.

W porządku.

Co teraz?

Wysiadaj.

Właź, Hamilton.

Mam prośbę.

To jest pan Serrano. Rządowy ekspert do spraw Indian.

Chciałby zobaczyć tych, których rzekomo spotkałeś w Zaginionym Mieście.

Może mógłbyś go oświecić i przy okazji wyświadczyć mi przysługę?

Czemu nie.

Bądźmy w kontakcie.

Dobrze.

Co słychać?

Wiesz, Johnny...

Obudziłem się dziś z silnym poczuciem winy.

Postanowiłem pójść do kościoła i wyspowiadać się, zanim będzie za późno.

Ty do kościoła?

Chyba do burdelu.

Co za różnica?

Gdzie drugi pilot?

Pewnie poszedł się upić.

Dzień dobry, panu.

Miło, że pan przyjechał, panie Bergen.

Kto to?

Członek załogi.

Będzie naszym tłumaczem.

Co pan wyprawia?

Nie mówił pan nikomu o tej wyprawie?

Twój chłopak nie lubi moich znajomych.

Chodź, Maria.

Long John, nie czekaj na nas. Dogonimy cię.

Do zobaczenia za parę godzin.

Byłbym zapomniał.

Vera kazała ci przypomnieć o kolacji w przyszły wtorek.

Szykuje coś specjalnego.

Jeśli będzie smakowało jak ostatnio, to lepiej chodźmy do restauracji.

Co się dzieje?

Tracimy moc!

Spadamy!

- Możesz tam wylądować? - A co ja robię?

Long John, słyszysz mnie?

Zapiąć pasy!

Long John, odezwij się!

Wysiadać! Możemy mieć wyciek paliwa.

Uciekajmy! Zaraz wybuchnie!

Co to było?

Kryć się!

Panie Bergen, na ziemię!

- Co się dzieje? - Piraci rzeczni.

Co on robi?

Sukinsynu, wystawiłeś nas!

Chodźcie tu, tchórze!

Ja wam pokażę!

Uciekają.

Wracajcie!

Nie martw się, Serrano, wrócą.

Musimy przygotować obronę. Okopać się.

Mam lepszy pomysł.

Niko!

Gdzie jesteś?

Zapalaj!

Co mu się stało?

Nie żyje.

Patrz!

Spadamy!

Brawo, Dalio.

Chyba do nich dotarło.

Żeby tylko ten transatlantyk się nie rozleciał.

Oby Silver na nas czekał, bo jak nie, to jesteśmy w gównie.

Będzie czekał.

Ile Bergen mógł za nią zapłacić?

10 razy tyle co za ciebie.

Wolnego, koleś.

Ty dostaniesz swoje po robocie, a Bergen wyłożył dużą kasę.

Nie mówiąc o tym, że płaci z góry.

Zmienić cię?

Hiller mnie zmieni, kiedy będzie trzeba.

Dziękuję za tamto.

Patrzcie.

W porządku, to plemię Chapoti.

Nie są agresywni.

Zaczepiliśmy o coś.

To sieci.

Spróbuję uwolnić śruby.

Brawo, John!

Przegoniliśmy ich!

Zjeżdżać, łobuzy!

Co się stało? Twój przyjaciel chrapie?

Dlaczego jesteś taki zimny?

Kiedy tu byłem poprzednio, nie popisałem się.

Nie zamierzam tego powtórzyć.

I wszyscy musimy za to płacić?

Nie zapraszałem cię tutaj.

Bergen mi płaci...

ale co ty tu robisz?

On nie jest w twoim typie.

A kto jest?

Jeszcze się chyba taki nie urodził.

Widziałem wiele kobiet, ale ta...

wygląda jakby trafiła z sali balowej do chlewa.

Dobry stary John.

Nie zapomniał o nas.

Johnny!

Pewnie poszedł coś upolować.

Mówił pan, że ci Indianie są nieszkodliwi.

To nie byli Chapoti.

A kto to był?

Nie wiem.

Nieważne kto.

Na to się nie umawiałem.

To zbyt ryzykowne.

Cisza.

Na co pan się umawiał, panie Hiller?

Umiem poprowadzić tę maszynę.

Głosujmy.

- Kto chce wracać? - Nikt nie wraca.

Idź sobie na piechotę, ty jęczący fiucie.

Niech każdy powie swoje.

Wziąłeś moje pieniądze, więc nie masz nic do gadania.

Niech mówi.

Przykro mi z powodu pańskiego przyjaciela.

Ale wobec tej tragedii tym bardziej powinniśmy trzymać się razem.

Pomówmy na osobności.

Jestem pewien, że pan mnie wysłucha.

Zaraz wracam.

Naprawdę nazywam się Stainberg.

Jestem żydem.

Na początku wojny...

wywieziono mnie do Dachau.

Z żoną i dwoma synami.

Chłopcy zginęli w komorze gazowej.

Oddaj mi ten aparat.

Jesteś szpiegiem.

Pracujesz dla Kellnera.

Przyznaj się!

Był tam hitlerowski lekarz...

który prowadził eksperymenty na więźniach.

Zabił moją żonę.

Umarła w mękach.

Po wojnie, jak wielu nazistów, uciekł za granicę.

Wydałem majątek, żeby go odnaleźć.

A teraz jestem blisko.

Wiem o tym.

Skąd?

Wiem, że jest w Zaginionym Mieście, i chcę go mieć.

Niczego w życiu nie pragnąłem bardziej.

To swego rodzaju miłość, rozumie pan?

Zabójcza miłość

Jesteśmy w pułapce.

Musimy wracać.

Nie. Idziemy dalej.

Uzgodniliśmy z panem Hamiltonem,

że musimy dokończyć to, cośmy zaczęli.

Nie oglądając się na koszty.

Hiller.

Włącz silnik.

Wracamy.

Nikomu z was nie można ufać.

Carl,

powiedz im, kim naprawdę jesteś i czego chcesz.

- Nie bądź głupi. - Będę strzelał!

Hiller, startuj.

Nie zbliżaj się.

A więc...

w drogę.

Rozumiem, że cała reszta idzie z nami?

A co ze śmigłowcem?

Ktoś będzie musiał go popilnować.

Zgłaszasz się na ochotnika?

Tylko ja umiem nim latać. Chyba, że chcesz tam zostać.

Dobrze, ale ostrzegam...

Jeśli się zmyjesz, znajdę cię i przerobię na salceson.

Ładujmy zapasy na łódź.

Do zobaczenia za tydzień.

Cholera!

Gdzie to jest?

Uwaga!

Paliwo!

Zaraz wybuchnie.

Uciekać z łodzi!

Panie Hamilton.

Przyda się?

Dziękuję.

Jak daleko do Zaginionego Miasta?

Pieszo...

trzy-cztery dni.

Muszę panu coś powiedzieć.

Poszukiwania Manteuffela finansował oficer SS nazwiskiem Spaatz.

Po wojnie zamierzał uciec, zabierając spory majątek,

ale Manteuffel wpakował Spaatzowi kulę w kolano.

Spaatz żyje do dziś.

- W porządku? - Tak.

Ja się nią zajmę. Dziękuję.

Tak jak zajął się pan żoną i dziećmi w Dachau?

Ostrożnie.

Przeszukać teren.

Idź.

Tam jest!

Nie radzę.

Słyszałem, jak chwaliłeś się, że w Korei latałeś śmigłowcem.

Więc ocaliłeś życie.

Co to?

Znaki terytorialne Tulów.

To ludożercy.

Kanibale.

Według mojej mapy jesteśmy daleko od wioski.

Nic nam nie będzie.

Tulowie nie przebywają zbyt długo w jednym miejscu.

Poprowadziłem was w złym kierunku?

Panie Hamilton.

Może nic nam nie zrobią.

Na ogól jadają tylko swoich wrogów.

Niech pan im powie, że to nasze amulety.

Nie znam ich języka.

Czemu pan nie powiedział wcześniej?

Co by to zmieniło?

Oddajmy im broń.

Wódz jest śmiertelnie poważny.

No i gdzie ta tajna rządowa placówka?

Diaz mówi, że w śmigłowcu nie ma paliwa.

Bez Pare'a i Dalii wyraźnie upadam na duchu.

- Nie dojdzie. - Zostaw go.

- Idziemy dalej. - Będę go niósł.

Zostaw go!

Nie.

Dobrze, Hamilton, rzuć broń.

Co dalej, pułkowniku?

Idziemy.

Teraz ty będziesz mnie słuchał.

Grozisz szefowi policji.

Co to za jeden?

Powiesz mi, co tu jest grane?

To jest grane.

Witamy w naszym zakątku.

Hamilton.

Nie posłuchałeś moich rozkazów i nie masz prawa tu być.

Zaatakowałeś mnie, więc za karę zabieram cię na spacer.

Zgadnij dokąd?

Do Zaginionego Miasta.

Jazda.

Co z Hillerem? Nie możemy go zostawić.

Będę go niósł. On żyje.

Już nie.

Otwierać.

Tak jest.

Szybciej!

Najczystsza woda świata.

Według legendy ma uzdrawiającą moc.

Indianie mówią, że wypływa ze środka Ziemi.

Stąd wychodzi mój mały strumyczek.

Zasilając wszystkie rzeki i oceany świata.

To uczy pokory. Prawda?

Nikt oprócz nich nie wie, że pan tu jest?

Nikt.

Witajcie.

Doktor Manteuffel, jak sądzę?

Przechodzimy inspekcję?

Poprowadził pan tych ludzi przez dziką dżunglę, niebezpieczne rzeczki,

tereny wojowniczych Indian, żeby ratować dziewczynę,

która być może już nie żyje.

Może pan spocząć.

Pańska rola jest skończona.

Ale tych dwojga nie rozumiem.

Po co rozsądny stary człowiek zapuszcza się w te strony?

Niech zostaną.

Idiota.

Boże.

Tego szukałeś, doktorku.

Tylu ludzi...

z różnych plemion.

Co ten Manteuffel im zrobił?

Anna?

Jeszcze żyję.

Nie dotykaj mnie.

Ojciec się mylił. Nie tylko Indianie na to chorują.

Ale jak?

To robota Manteuffla.

Koniec widzenia. Idziemy.

Czasami pozwalają mi opiekować się nimi.

Pocieszać ich przed śmiercią.

Żegnaj, John.

Coś wymyślimy.

Wróciłem tu tylko po to, żeby zobaczyć, jak umiera.

To jest władza.

Najpotężniejsza forma śmierci wymyślona przez człowieka.

Wiecie dlaczego? Bo eliminuje tylko słabych i obrzydliwych.

Śmieci tego świata.

To broń doskonała,

ponieważ wybrani nie mają się czego obawiać.

Twój powrót ma wielkie znaczenie dla naszej przyszłości.

Mówisz po angielsku.

Znam wiele języków.

Tego człowieka trawi zło.

A ty wróciłeś, żeby go zniszczyć.

Zgodnie z przepowiednią.

Co tu się dzieje? O czym tak gadacie?

Idź do swoich chorych zwierząt.

No już!

Ręce przy sobie!

Widzisz?

Przepowiednia zaczęła się spełniać.

Pomożemy ci.

Zobacz, co się dzieje.

Nie powstrzymasz nas, Hamilton!

Ten kraj będzie należał do nas!

Nie powstrzymasz naszego nowego porządku. Nic go nie powstrzyma.

Nie martw się o strażników. Znajdziemy sposób, żeby ich uciszyć.

Musisz dostać się do świątyni. Wejdź przez usta posągu.

To jest wejście.

Hitler cierpiał i zginął.

Za nas.

Za niemiecką rasę.

Przez 20 lat nic się nie działo.

Teraz jestem gotów uderzyć.

Jesteś tak samo szalony jak zawsze, Wolfie.

Kim jesteś?

Wolfie chciał być führerem, chciał być królem.

Sygnet twojego ojca.

Dałeś go mnie.

Heinrich Spaatz.

Jestem twoim złym duchem, Wolfie.

Chciałeś mnie zabić, ale tylko roztrzaskałeś mi kolano.

Muszę chodzić o lasce. Oto ona.

Czekała na ciebie.

Masz broń?

Dziękuję.

Od którego kolana zaczniemy?

Od tego.

Nie. Proszę.

Rzuć broń!

To pistolet sygnałowy. Będzie pożar.

Odsuń się od nich.

Brawo, Mario. Daj mi ten pistolet.

Nie. Stań obok tego Niemca.

Co ty robisz?

Doktorze Manteuffel.

Zamordowałeś mojego ojca.

Kapitana Schustera.

Zabiłeś go z zimną krwią.

Jesteś jego córką?

Byłam przy jego śmierci.

Nie wiedziałem o tym.

Musiałaś bardzo cierpieć.

Ty też tam byłeś, łajdaku. Widziałam jak przechodziłeś obok ciała mojego ojca.

Kocham cię, Mario.

Możliwe. Doprowadziłeś mnie do niego.

Teraz mam was obu.

Nazywałeś mnie swoim aniołkiem.

Spójrz na swego anioła śmierci!

Smażcie się obaj w piekle!

Większość moich snów zatarła się w pamięci.

Ale tego jednego...

nie zapomnę nigdy.

Jedyną prawdziwą rzeczą...

jest dżungla.

Obudziłem się...

i wiem, że ona tu pozostanie.

Napisy: Bakops & Renus

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.