All language subtitles for Obsession1976720pBRRipx264-Zeberzee(1)

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian Download
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

www.NapiProjekt.pl - nowa jakość napisów. Napisy zostały specjalnie dopasowane do Twojej wersji filmu.

Panie i panowie!

Panie i panowie...

Chciałbym wznieść toast...

za Michaela i Elizabeth Courtland...

Ostatnich takich romantyków na świecie.

Wszystkiego najlepszego z okazji 10 rocznicy!

Wszystkiego dobrego z okazji rocznicy!

I jeśli mi pozwolicie, specjalny toast dla człowieka...

człowieka o nieskończonej energii i ambicji...

śmietanki nowego Południa...

mojego drogiego przyjaciela i nowego starszego wspólnika...

tego, który jest najlepszym zarządcą nieruchomości w Nowym Orleanie...

nowego Pontchartrain!

Dziękuję, Bob.

Bob ma duże wyobrażenie o mnie...

nazywając mnie częścią śmietanki nowego Południa.

Myślę, że zbyt chciał mnie uhonorować.

Byłbym bardziej skłonny uważać się jako

"odchudzonym mlekiem" ze Środkowego Zachodu, lub coś w tym stylu.

Energia...

ambicja.

Mam nadzieję...

że możemy wykorzystać te cechy...

aby spróbować zachować

dla nowego Południa...

najlepsze wartości ze starego Południa.

- Tatusiu. - Co?

- Zatańczysz ze mną? - Mam z tobą zatańczyć?

Co zrobisz, jeśli zatańczę z tobą?

Zatańczę z tobą.

Weżmiemy też mamusię, okay?

- Dobranoc. - Dobranoc, John.

Bob, jeszcze raz dziękuję.

Dziękuję, Bob. Dobranoc, Debbie.

Dobranoc.

Dziękuję. Dobrze, że was mam.

Dobranoc, Carl.

Mamusiu! Mamusiu!

Kochanie?

Nie zawiadamiaj policji. 500 tyś jutro i wrócą żywe.

Obróć się.

No dalej, dziecko. Mów, do cholery!

Powiedz tatusiowi, że bardzo chcesz aby przyniósł pieniądze!

Tatusiu, proszę, przynieś pieniądze!

- Naprawdę dobrze! - Proszę, zabierz mnie i mamusię!

Bardzo dobrze. Naprawdę świetnie.

Tak?

Polecono mi abym dostarczył to do pana Courtlanda.

Wejdź.

- Co jest, chłopcze? - Pan Courtland?

Ten facet powiedział, że pan mi da napiwek.

Pięć dolarów! Super, dzięki.

- Jak on wyglądał? - Kto?

Człowiek, który dał ci przesyłkę.

Zwyczajnie.

Zacznijmy od początku. Tylko powoli.

500 tyś. w walizce. 11 godz. Rzeka Blossom. Wyrzuć walizkę na brzeg.

No dalej, dziecko. Mów, do cholery!

Powiedz tatusiowi, że bardzo chcesz aby przyniósł pieniądze!

Tatusiu, proszę, przynieś pieniądze!

Proszę, zabierz mnie i mamusię!

Zawiadom policję.

Chyba będę musiał wziąć pieniądze przeznaczone na projekt Pontchartrain.

Wiem, Court.

Kiedy o tym pomyślę, robi mi się niedobrze.

Wiesz, nie zamierzam wykorzystać z tego.

Będziemy rozwijać projekt tak jak planowałeś.

Zbudujemy twój park.

Do diabła, lubię drzewa.

Jeśli wybierzesz tę opcję, nie jesteś zobowiązany realizować mój plan.

Możesz robić z nim wszystko co chcesz. Wiesz o tym.

Zrobię za ciebie tę robotę.

Dzięki, Bob. Doceniam to.

Oczywiście, mamy jeszcze tydzień na zastanowienie się.

Jeśli policja odzyska pieniądze, w zasadzie nic się nie zmieni.

No cóż, ktoś powinien udać się do banku.

Pójdę tam osobiście.

Przyszedł inspektor Brie. Chciałby widzieć się z panem.

- Możesz go poprosić. - Okay.

Witam, inspektorze. Dziękuję, że pan przyszedł, proszę usiąść.

Dziękuję.

Filiżankę kawy?

Nie, dziękuję panu, panie Courtland.

Sytuacja jest nie do zniesienia.

Chyba nie muszę o tym panu mówić.

Przygotujmy się na najgorsze i miejmy nadzieję na najlepsze.

Prowadziłem już wiele podobnych spraw.

Wszystkie zakończyły się sukcesem, porwani wrócili do domów...

a porywacze zostali ujęci.

Wszystko zależy od inteligencji i zachowania spokoju.

Postaram się, aby było tak samo i w tym przypadku, panie Courtland.

Nie ma nic, co można by z tym zrobić.

Jestem skłonny zapłacić pieniądze. Pieniądze nie są ważne.

Do diabła z tym, panie Courtland.

Ci ludzie to profesjonaliści.

Jeśli nie dostaną okupu, zrezygnują.

Jeśli będą mieli pieniądze w ręku, możemy spodziewać się niebezpiecznej postawy.

Jest pan tego pewny?

Absolutnie.

Oczywiście, ostateczna decyzja należy do pana.

Co pan by zrobił?

Nasza pracownia coś przygotowała.

Działamy zgodnie z instrukcją.

Fałszywe pieniądze i mały nadajnik radiowy...

w zamkniętej walizce.

Namierzymy samochód porywaczy wozem radiowym.

Doprowadzi nas do zakładników.

Niezawodne.

Życie pana żony i córki w ogóle nie będzie zagrożone.

Proszę to nam zostawić.

Daj mi namiar.

Mam to, mam to!

Powinnaś się cieszyć, mała dziewczynko. Twój tatuś dostarczył pieniądze.

I wszystko będzie w porządku.

Mamusiu, mamusiu! Tatuś przywiózł pieniądze!

Co to, do cholery, jest?

Nadajnik radiowy.

Sukinsyn!

Popatrz na to. To jest tyle ile twój stary myśli, że jesteś warta!

- Nic! - Mamusiu!

Mówi detektyw Brie.

Mówi detektyw Brie z policji w Nowym Orleanie.

Dom jest otoczony.

Wyjdźcie z podniesionymi rękoma, a nic wam się nie stanie.

- Co teraz zrobimy? - Tylko spokojnie. Weź nóż.

Bez paniki.

Przetnij więzy i zjeżdżamy stąd.

Wybij okno.

Mamusiu! Mamusiu!

Nie strzelać, bo traficie dziecko!

Nie strzelać. Nie strzelać.

Peterson, tu Brie.

Jesteśmy na Broussard Road, zbliżamy się do mostu.

Ustawiłeś blokadę?

Wszyscy na swoim miejscu, inspektorze.

Mam kłopot z cysterną tutaj na drodze.

Zabieraj ją stamtąd! Jesteśmy już na moście!

Żona i córka nowoorleańskiego biznesmena, Michaela Courtlanda...

zginęły wczoraj...

podczas nieudanej próby odbicia ich z rąk porywaczy.

Jest tutaj inspektor August Brie, który prowadził tę sprawę.

Inspektorze, czy może pan powiedzieć nam, co się dokładnie stało?

Bardzo przepraszam.

Na dzień dzisiejszy nie mogę udzielić żadnych informacji.

Wydarzyła się straszna tragedia. To wszystko.

Policja zrobiła wszystko co jej mocy.

Poszukiwania ciał ofiar nie dały rezultatu...

i są utrudnione z powodu eksplozji cysterny z paliwem...

i stanem rzeki Mississippi.

Oto pańskie bilety.

Pamiętaj, wylatuje pan jutro o 12:30.

Przyleci pan do Rzymu na 21:10 i pojedzie ekspresem do Florencji.

- Ma pan swój paszport? - Tak.

Włożę go do pańskiej walizki.

Jesteś gotowy, Michael? Nie chcę tracić czasu.

Co to za włoskie nazwisko, D'Annunzio?

Jest trochę dziwny. Obawiam się go.

Myślę, że jest bogaty.

Mam nadzieję, że jego angielski jest lepszy niż mój włoski.

Pozwól mi się nim zająć. Jest bardzo podatny na pochlebstwa.

Uwielbia, kiedy się do niego mówi, że jest tak mądry jak Cezar...

i uczciwy jak papież.

Wiesz, ta podróż mi się spodoba, Bob.

Naprawdę, nie mogłem się doczekać.

Zobaczę, jak zmieniła się Florencja po tych wszystkich latach.

Jedzenie, pieniądze...

i sztuka ponad wszystko, mój stary.

Jestem miłośnikiem sztuki pięknej.

- To jedna z moich słabości. - Jesteś człowiekiem Renesansu, Robert.

Powiedział, że o 20:00.

Och, dzięki, Bob. Wiesz, myślę, że miałeś rację.

Powinienem pojechać do Włoch parę lat temu.

Mówiłem ci, chłopie. To miejsce narodzin kultury Zachodu.

Jedna rzecz, która mnie zastanawia.

Jak ci starzy goście robią, że mają takie młode żony?

- Zapytam ich. - Nie.

Też tak myślę. Chce pan zobaczyć zdjęcie mojej żony?

Zdjęcie pańskiej żony?

No dalej, pokaż mu zdjęcie.

Jak mawiają Amerykanie: "Czysty diament".

Cudowna kobieta.

I jak gotuje... rozkosz.

Jest urocza.

To jest Maria. Taka wspaniała kobieta.

- Mam sześcioro dzieci. - Ona jest urocza.

Urocza dama.

Zadowolony, że zapytałeś?

Fantastyczna kobieta.

Dlatego muszę zarabiać dużo pieniędzy.

Ona kocha pieniądze i zasługuje na nie.

- Wszyscy kochają pieniądze. - I kobiety.

Och, nie wszyscy lubią pieniądze, signor.

Weźmy na przykład mojego partnera, Michaela.

On i ja w Nowym Orleanie mamy

jedną z największych i najlepszych działek na przedmieściach.

Przez 15, 16 lat...

odmawiał wybudowania czegokolwiek na tej ziemi.

Wszystkiego za wyjątkiem nagrobka.

Panowie zechcą mi wybaczyć, jest już późno.

Późno? On myśli, że jest późno.

Cholera, nawet ani razu nie zatańczyłem.

Powinieneś zostać z nami na tę ostatnią noc, Court.

Nie jesteśmy coraz młodsi.

Tak się okazuje, prawda?

Nie gniewasz się za ostatni wieczór, co?

Co dziś będziemy robić?

Nie wiem. Myślałem, że może po prostu trochę pozwiedzamy...

Wchłoniemy więcej kultury, a trochę mniej wina.

Ciekawa propozycja.

Czy to nie ten kościół, w którym poznałeś Elizabeth?

Wrócę za chwilę.

No i jak było, Court?

Tak samo.

Jesteś już gotów na powrót do Stanów, Court?

Chciałbym zostać jeszcze kilka dni.

Pojadę znowu do tamtego kościoła.

Dlaczego chcesz to zrobić?

Pojedziesz ze mną?

Dobrze, jeśli przez to poczujesz się lepiej.

Och, Boże.

- Jesteś pewny, że dobrze się czujesz? - Tak, jest w porządku.

- Potrzebuję kilku dni. - W porządku.

Teraz dopiero prawdziwie się sobą zajmiesz.

Dzięki, Bob.

Och, w porządku. Mówię po angielsku.

Jest pan Amerykaninem?

Lubi pan "Madonnę"?

Została namalowana w 1328 roku...

przez Bernardo Daddi.

To wczesny Renesans.

- Jest pani studentką? - Nie.

Pracowałam jako... jak wy na to mówicie?

Dwujęzyczna sekretarka.

Pewnego razu przeczytałam o tym projekcie renowacji...

i powiedziałam sobie: "Sandra, 'Madonna' cię potrzebuje".

Więc rzuciłam moją nudną robotę i znalazłam się tutaj...

jako historyk sztuki.

Nie mogę myśleć o niczym ważniejszym.

W każdym razie, nikt nad tobą nie stoi i nie wrzeszczy...

kiedy rozmawiasz z nieznajomymi ludźmi.

A co pan robi?

Pracuję w nieruchomościach.

Cóż, brzmi poważnie.

Nie jest.

Nazywam się Courtland.

Michael Courtland.

Fajnie cię poznać. Jestem Sandra.

Sandra Portinari.

Długo pracujesz w tym zawodzie?

Och, nie przeprowadzam renowacji.

Jestem tylko pomocnikiem.

Ale przygotowuję wszystko dla specjalistów.

Widzisz, parę lat temu...

parę lat po powodzi...

wilgoć przeniknęła do części ołtarza...

a pod jej wpływem stary lakier zaczął się łuszczyć

odsłaniając pod spodem starszy obraz.

Zatem konserwatorzy sztuki musieli zdecydować co robić.

Czy powinni zdjąć farbę i zniszczyć wielkie malowidło Daddiego...

aby odkryć, co kryje się pod nim?

Albo próbować odnowić oryginał...

ale nigdy nie dowiedzieć się co kryje się pod nim?

Co ty byś zrobił?

Zatrzymał to.

Piękno musi być chronione.

Dobrze. Tak właśnie zadecydowali konserwatorzy.

Otrzymałeś darmowy wykład, więc nie potrzebujesz czytać podręcznika.

Zastanawiam się...

czy mógłbym odwdzięczyć się za wykład...

i zaprosić cię gdzieś na kolację.

Nie rozumiesz.

Kolacja tutaj to poważna sprawa.

Więc na obiad. Znam miejsce w pobliżu.

Signor, myślałam, że to włoscy mężczyźni podrywają amerykańskie dziewczyny.

No dobra. Obiad.

Ale muszę popracować jeszcze przez półtorej godziny.

Będę czekać.

Byłeś wcześniej we Florencji?

Dawno temu.

Stacjonowałem tutaj zaraz po wojnie.

Nie było mnie wtedy na świecie, ale mama często mi opowiadała...

jak ciężkie wtedy czasy były.

Mieszkasz z matką?

Nie do końca. Mam mieszkanie w pobliżu Ponte Vecchio.

Ale często odwiedzam moją mamę.

Mój ojciec opuścił nas wiele lat temu.

To smutne.

Jak się czułeś we Florencji podczas okupacji?

Zmieszany.

Nie byłem zbytnio w nią zaangażowany.

Mój umysł był gdzie indziej.

Spotkałem tutaj moją żonę.

Och, zaczyna mnie to interesować.

Usiądźmy i opowiadajmy sobie smutne historie...

o opuszczonych dzieciach i samotnych małżonkach.

Sądzę, że masz takie samo melancholijne spojrzenie

jak wtedy, kiedy przyszedłeś do kościoła.

To nie tak... Ona umarła wiele lat temu.

Przepraszam. Nie o to mi chodziło.

To tak jak samotna dziewczyna...

spotyka wielu mężczyzn, głównie Amerykanów...

którzy chcą opowiadać jej o swoich żonach.

A to nie każda zbytnio lubi.

Jaka ona była?

Elizabeth...

Była bardzo podobna do ciebie.

Do mnie?

Znaczy, że była Włoszką?

Nie, ona wyglądała tak jak ty.

Masz może jej fotografię?

Naprawdę muszę już iść.

Może się jeszcze spotkamy?

Na pewno.

Możemy iść na niezobowiązującą kolację.

- Na pewno. - Kiedy?

- Dziś wieczorem. - Dzisiaj?

Pasuje ci?

To przecież za pięć godzin.

Mnóstwo czasu na zmiany.

W porządku, ale muszę odwiedzić moją mamę w szpitalu po pracy.

Więc się tam spotkamy.

Och, to San Giovanni.

Wiem.

W porządku.

Do zobaczenia. Ciao.

Ciao.

Bardzo lubisz tę restaurację, prawda?

Tak.

To tu poznałeś się z Elizabeth.

Nie, poznaliśmy się w kościele, w którym ty pracujesz.

Za to jedliśmy obiady w tej restauracji.

Opowiedz mi o niej.

- O Elizabeth? - Tak.

No cóż, jak wspomniałem, była bardzo podobna do ciebie.

To znaczy, ona wyglądała identycznie jak ty.

Miała brązowe włosy...

tylko nieco dłuższe, zaczesane inaczej, wiesz.

I używała różowej szminki.

Nie ubierała nic w kolorze różu.

Och, i jej chód...

Jej chód był całkowicie różny od twojego.

- Różny? - Tak.

- Chodziła krokiem Bryn Mawr. - Bryn Mawr?

Tak, zupełnie Bryn Mawr.

A co to znaczy "Bryn Mawr"?

Bryn Mawr? To taki rodzaj chodu.

To jest... Więc, to jest...

Jest to... No nie wiem...

Po prostu idź, a ja będę... Idź do przodu i wejdź po schodach.

Nie, tak się chodzi na włoski sposób.

A czego się spodziewałeś?

To przyzwoity chód, ale nie taki jak chód Bryn Mawr.

Chód Bryn Mawr jest rodzajem ślizgu, rozumiesz?

W tamtych czasach dziewczyny nosiły długie płaszcze polo i długie peleryny.

Taki rodzaj ślizgania, znamionujący klasę.

Chodziło się szybko, ale niby się posuwając.

Ślizgaj się. Tak jak ci mówię.

- W porządku. - Nie szuraj nogami, ale ślizgaj.

- W porządku. - Do przodu.

Jakbyś się ślizgała.

Nie, nie jak modelka. Zwyczajnie się posuwaj.

Właśnie tak. Właśnie tak.

Ona nazywała mnie Mike.

Mike?

Słuchaj, jestem praktykującą katoliczką.

I przestrzegam co nakazuje papież.

Rozumiesz?

A co powiedziałby papież na spotkanie jutro?

Zapomniałeś, że muszę iść do pracy?

Jutrzejszej nocy.

Poczekajmy z tym parę dni, dobrze?

Sobota. Mam wolną całą sobotę.

- O której? - O 11:00?

Będę tutaj.

W porządku.

Dobranoc.

Przesuń się w prawo.

W porządku, teraz bliżej. Podejdź bliżej.

Trochę bliżej.

Czy to miłosny sonet włoskiego kochanka?

Nie, to nie to. Zazdrośnik.

To Dante.

"Chociaż życie trwa..."

"nigdy nie należy być niestałym dla pani..."

"która w śmierci się objawiła".

"Tak mówi moje serce i później objawiło westchnienie".

Wiesz, jak byłam dzieckiem...

uczęszczałam do kościoła...

gdzie Dante przychodził obserwować Beatrice.

Beatrice, la bella donna, Siadywała tutaj...

ze swoim ojcem...

A tutaj...

Podejdź tu.

- Stań tutaj. - Jestem jej ojcem.

Nie. Młody Dante, 23 lata...

stał tutaj i obserwował Beatrice.

A tutaj...

pomiędzy...

siedziała pani przyzwoitka...

do której Dante udawał miłość...

W ten sposób Beatrice zbytnio nie była zażenowana...

jego nieustannym spojrzeniem.

Wciąż kochasz Elizabeth, prawda?

To dlatego mnie pragniesz.

Jak ona umarła?

Ja ją zabiłem.

Przepraszam, ale muszę natychmiast jechać do szpitala.

- Moja mama jest bardzo chora. - Pojadę z tobą.

- To nie twój kłopot. Pojadę sama. - Proszę.

W porządku. Więc się pospieszmy.

Mamo.

Podejdź bliżej.

Nie widzę cię.

Kochasz moją Sandrę?

Och, mamo.

Muszę wiedzieć.

Dobrze.

Kochasz go?

Nie wiem.

Ożeni się z tobą.

Musisz wybaczyć mojej mamie. Zawsze była swatką.

Jesteś bogaty?

Jesteś gangsterem?

Poślubisz go.

Mamo, prawie się nie znamy.

Poznasz go...

jeśli się pobierzecie.

Bez względu na to, ile razy to czytam, wciąż brzmi tak samo.

Posłuchaj tego.

"Zarezerwuj Katedrę St. Louis 2 maja".

"Zamów szampana".

"Wracam we wtorek, 19-tego na ślub kościelny".

"Pozdrawiam, Michael".

Biedny Court.

Jest skończony.

Mówię ci, Jane.

Gdybym nie widział tego na własne oczy, nie uwierzyłbym.

Tak jakby Elizabeth wyszła z grobowca.

Tak, sama się wkrótce o tym przekonasz.

- Myślisz, że ona leci na jego pieniądze? - Nie wiem co o tym sądzić.

Może powinniśmy wezwać dra Ellmana.

- A co on może poradzić? - Leczył Courta przez wiele lat.

Ale Ellman żyje w 1975.

Michael żyje w roku 1959.

- Panie Michael! - Judy.

Jak dobrze cię znwou widzieć.

Chcę abyś poznała Sandrę.

Sandra, to jest Judy, przez całe życie opiekuje się tym domem.

Witam panią Sandrę.

Pan Michael napisał mi o pani.

- Proszę pozwolić mi sobie pomóc. - Dziękuję.

Jak tu pięknie.

Ta sprawa D'Annunzio z Florencji wygląda całkiem dobrze, Court.

Wychodzi na to, że wreszcie będziemy inwestować duże pieniądze.

Zrobiłem wstępny kosztorys...

Koszt rozwoju i przepływów pieniężnych

na spółkę joint venture.

Chciałbym, abyś rzucił na to okiem, jeśli chcesz.

Nie weźmiesz tego osobiście do siebie...

gdybym poprosił cię, abyś odłożył to na stół, dobrze?

Znaczy, z tym całym weselem i wszystkim. Po prostu nie jestem w stanie.

- Nie masz nic przeciwko? - Dasz radę, Court.

Dasz radę. Tak mówi twój partner.

Nasi przyjaciele nie mogą się doczekać, aby móc poznać Sandrę.

Poznają ją wszyscy w tym wielkim dniu.

Wielki dzień i wielkie wesele.

Wielki dzień mojego nowego życia.

Jak to się mówi po włosku?

"La vita nuova".

Słuchaj, Court...

Wiem, że to nie moja sprawa...

ale czy nie sądzisz, że to wszystko jest trochę pochopne?

Trochę przedwczesne?

Masz rację. To nie twoja sprawa.

- Judy? - Tak, pani Sandro?

Na górze jest zamknięty pokój.

Co tam jest?

To główna sypialnia.

Dlaczego jest zamknięta?

Nie wiem, proszę pani. Nie sprzątam wszystkiego.

Chciałabym tam zajrzeć. Możesz go otworzyć?

Nie mam klucza. Pan Michael go trzyma.

Gdzie?

Cóż, sądzę, że nie robię źle. Trzyma je w swoim biurku.

14 luty, 1952.

Myślę, że te dni we Florencji...

były najszczęśliwszymi które przeżyłam.

Nowy Orlean to ładne miasto...

i Mike jest bardzo dobry dla mnie...

ale to wszystko jest takie inne.

Jest cały czas zajęty pracą...

i czasami zastanawiam się, czy Mike kocha mnie tak mocno jak swój biznes.

To jest tu, kochanie.

Czy to nie jest piękne?

A 19-go...

to wszystko będzie dla nas.

Ale to wielkie.

Mike, 200 gości. To mnóstwo ludzi.

Mała ceremonia zupełnie by wystarczyła.

Nie, to więcej niż ceremonia.

To uroczystość...

i powinno być na niej tysiące...

i wszyscy powinni czuć się...

bardzo zaszczyceni.

- Bardzo zaszczyceni. - Tak. Skoro tak mówisz.

Dzień dobry, Robert.

- Dzień dobry, Michael. - Dzień dobry, Jane, Shirley.

Co tutaj robisz, Doc?

Tylko w ten sposób mogłem się z tobą zobaczyć.

Ciężko się z tobą zobaczyć.

Co mogę dla ciebie zrobić?

Myślę, że możesz usiąść na chwilę i porozmawiać ze mną.

Wizyta czysto towarzyska.

Dlaczego psychiatrzy są takimi kiepskimi kłamcami?

Robert, Jane? Możecie tu przyjść, proszę?

Wy zaprosiliście tutaj dra Ellmana?

Zadzwonił, aby móc spotkać się z tobą.

Myśleliśmy, że może mógłbyś z kimś poromawiać.

W porządku. Dziękuję wam.

Michael, dlaczego nie porozmawiasz z Charliem?

- W porządku. - To dla twojego dobra.

Wczoraj zobaczyłem się z Sandrą. Nie sądziłem, że przeszkadzam.

Nie sądziłeś, że przeszkadzasz?

Wkraczasz w moją prywatność i pytasz czy nie przeszkadzasz?

Czy ty sam siebie słyszysz? Przestań i posłuchaj co mówisz.

- Nie widzisz co wyprawiasz? - Doskonale wiem co wyprawiam.

Nie chcę, aby ktokolwiek wtrącał się w moje żyje prywatne.

Akurat mówisz z kimś, kto doskonale cię zna...

Zna prawdopodobnie lepiej niż ktokolwiek inny.

Wczoraj Sandra i ja rozmawialiśmy o wielu sprawach.

Nie uważam, że jesteś uczciwy w stosunku do niej.

Nie możesz żenić się z nią z poczucia winy...

lub z jakiejś chorobliwej troski o Elizabeth.

Teraz Sandra też ma obsesję na punkcie Elizabeth.

Wszystko czego potrzebuje, to dowiedzieć się o przeszłości.

Zamknąłeś ją w swoich fantazjach. Ona musi poznać co się stało.

Daj jej trochę czasu.

Pozwól aby wasz związek najpierw dojrzał.

I chciałbym aby kontynuował terapię. Jeśli nie ze mną, to z innym doktorem.

Ale daj sobie trochę czasu.

Właśnie.

Tylko, że się mylisz.

Porozmawiamy o tym...

po obiedzie.

Dobrze. Wracajmy wszyscy do pracy.

Zajrzyj do mojego gabinetu...

Nie chcę, abyś pod wpływem impulsu zrobił coś, czego będziesz potem żałował.

Do widzenia.

Co się stało?

- Dlaczego jesteś w domu? - Bo ty tu jesteś.

Ponieważ moje serce jest tutaj.

Ponieważ nigdy nie chcę odejść.

Gdzie jesteś? Tak się martwiliśmy.

Zobacz, obydwoje się o ciebie martwimy.

Nie zrobiliśmy tego. Myśleliśmy tylko...

Okay, jest tutaj. Poczekaj chwilę.

To Michael.

Michael, druhu, gdzie jesteś?

Dobrze, nie myśl sobie...

Nie rób nic pochopnie.

Okay, jeśli tego chcesz.

Chce ulokować swoje udziały w spółce w funduszu powierniczym.

- Wysłał papiery do podpisania. - Gdzie on jest?

Któż to wie?

- Jutro. - Co?

Jutro będzie nasz ślub.

Sędzia pokoju tutaj przeprowadzi ceremonię zaślubin.

- Dlaczego jutro? - Nie chcę czekać.

A co z katedrą St. Louis i wszystkimi twoimi przyjaciółmi?

Możemy to odwołać. Poza tym, nie mam żadnych przyjaciół.

Dzisiaj to zrozumiałem. Jesteś zaskoczona?

Cóż, nie, nie ze wszystkim.

A teraz na mocy władzy nadanej mi...

przez stan Luizjana...

ogłaszam was mężem i żoną.

Tak długo czekałam.

Teraz...

...jestem twoją żoną.

Jestem Elizabeth.

Powróciłam dla jednego powodu, Mike.

Powróciłam...

aby dać ci drugą szansę, byś udowodnił swoją miłość.

Zawsze cię kochałem.

Nie zostawiaj mnie samego.

Chcę być z tobą na zawsze.

Na zawsze.

Teraz jestem szczęśliwa.

Teraz jestem twoją żoną.

Jestem Elizabeth.

Powróciłam, aby dać ci drugą szansę.

Wybacz, że budzę cię tak wcześnie. Coś się stało.

Pojedziesz ze mną zaraz do banku. Potrzebuję wypłacić 500 tys.

- Nie pytaj mnie... - O czym ty mówisz?

- Resztę opowiem ci w samochodzie. - Do czego potrzebne ci te pieniądze?

Jakie masz zabezpieczenie? Mam pożyczyć, zainwestować, czy zwyczajnie podarować?

To druga szansa dla mnie. Nie rozumiesz, ale...

- Chcesz wejść do środka? - Nie, nie chcę!

- Jesteś pod niesamowitą presją. - Tak, wiem!

- Powinieneś porozmawiać z drem Ellmanem. - Do diabła z Ellmanem! Pospiesz się.

- Dlaczego chcesz jechać do banku? - Potrzebuję 500 tys.

- Nie masz takiej gotówki. - Mam trochę pieniędzy.

- Widziałeś ostatnio nasze księgi? - Mamy ziemię.

Jesteśmy właścicielami Pontchartrain. Mamy inne własności.

- I chcesz dać mi połowę? - Nic ci nie dam!

To tylko na krótką chwilę. Proszę, chodź.

Jeśli tego chcesz, zrobię to. Weźmiemy dokumenty i podpiszesz.

- Jesteś szalony, nie chcę tego. - Wszystko!

Wezmę tę ziemię, aby chronić ją przed tobą. Muszę dbać o firmę.

- W porządku! Zaczekam w samochodzie. - Tylko się ubiorę.

Będziesz musiał podpisać te papiery.

Właśnie tutaj.

Stary Court.

Nie chciał rozstać się z pieniędzmi...

ani dla Elizabeth, ani dla ciebie.

Mamusiu.

Popatrz na to. Tyle jesteś warta dla tego starego faceta.

Nic! Nic! Nic!

Mamo! Mamo!

Przetnij więzy i zjeżdżamy stąd. Wybij okno!

Nie strzelać, bo traficie dziecko!

Wygląda na to, że dla tatusia nie jesteś warta więcej niż 10 centów.

Jestem pewny, że twój wujek Bob będzie

Nie chcę tego. Nie chcę żadnego udziału.

50 tyś to mnóstwo pieniędzy, aby się zmienić, kochanie.

- Weź je. Zasłużyłaś na to. - To nie tak miało być.

Od samego początku to była nieczysta gra i wiedziałaś o tym.

Mówiłem, że Court dobrowolnie nie zrezygnuje z ziemi...

albo musi być uznany za niezdolnego nią zarządzać.

I zgodziłaś się, więc nie czas teraz na wyrzuty sumienia.

Dzięki tobie wyszedł z odrętwienia. Spójrz na to w ten sposób.

Czy zdajesz sobie sprawę, co zrobiłam?

Chcę wrócić do niego. Wszystko mu wyznam.

Będę błagać go o przebaczenie.

Posłuchaj. Powstrzymaj się.

Posłuchaj mnie przez minutę.

Właśnie oszukaliśmy człowieka na miliony.

Teraz prawo nie jest tym, z czym chciałabyś mieć do czynienia...

jeśli wrócisz do Michaela i wyznasz mu wszystko.

Zawarłaś ze mną nieczysty układ i wykonaliśmy to bezbłędnie.

Jesteś najlepszą inwestycją jaką kiedykolwiek podjąłem.

Stary Court złapał się na haczyk Elizabeth i zatonął.

Więc myślę, że za ten grzech masz prawo do wynagrodzenia.

Nie rozumiesz!

Co mam teraz robić?

Nieco za późno na pytania natury egzystencjalnej, kochanie.

Weź te pieniądze. Uwierz mi, pomogą ci zapomnieć.

Co mam teraz zrobić?

- Nie zniosę tego. - Daj spokój!

Słuchaj! Ruszaj się!

Pospiesz się!

Masz pieniądze?

- To nie wystarczy. - To wszystko dla ciebie.

A co z innymi?

- Oni nie żyją. - Chryste!

Ten sprytny biznes skończył się

Courtland wszystkich nas zaskoczył!

Więc bierz pieniądze i zjeżdżaj stąd!

Wujku Bob.

Gdzie jest mama?

Nie żyje, kochanie.

Twój tatuś nie zapłacił tym ludziom...

i oni ją zabili.

Widzisz? Ja zapłaciłem temu panu.

Ja się tobą będę opiekować.

Teraz wsiądziesz z nim...

do samolotu i odlecicie daleko, do moich przyjaciół, z którymi będziesz żyła.

Ja przyjadę za tydzień, aby zobaczyć czy wszystko jest w porządku.

Ale gdzie jest tatuś?

On już ciebie nie chce, kochanie.

Teraz pójdziesz z tym panem.

- No idź! - Nie!

- Idź z nim! - Wujku Bob, nie!

Idź z tym panem!

Wujku Bob!

Ojcze, nie proszę o przebaczenie.

Wiem, że nie ma takiego.

Nie zginęłam razem z matką.

La Salle zmusił mnie, abym pojechała do Florencji...

gdzie mieszkałam z panią Portinari.

Zmuszano mnie, abym uwierzyła, że to ty zabiłeś mamę.

Nienawidziłam cię. Czekałam na dzień, kiedy będę mogła się zemścić.

Wtedy przyszedł do mnie La Salle z planem jak cię oszukać na ziemię...

i otrzymałam swoją szansę.

Ale ty nie byłeś taki jakim cię opisywał.

Nigdy nie sądziłam, że mogłabym...

cię pokochać.

Panie i panowie, przykro nam, że przeszkadzamy...

ale właśnie napotkaliśmy na trasie na nieoczekiwane turbulencje.

Dlatego prosimy o niezwłoczne zajęcie swoich miejsc i zapięcie pasów...

Bardzo przepraszam.

Nie było ich tam. Tam nie było pieniędzy.

Nie było ich tam.

Wyciągnąłeś mnie z łóżka...

zmuszając mnie do wydania ci 500 tys.

Zachowywałeś się jak szalony.

Oczywiście, że pieniędzy tam nie było. Zabezpieczyłem je przed tobą.

Ja mam te pieniądze.

Zrobiłem to tylko dla twojego dobra.

Należą do ciebie.

A to dla pewności, że ich nie wyrzucisz.

Zabiłem ją.

Wróciła powtórnie...

abym udowodnił, że ją kochałem...

a ja ją zabiłem.

Teraz odeszła.

Nie dasz rady utrzymać przy sobie kobiety, prawda?

Ty samolubny sukinsynu!

Wydaje ci się, że kim jesteś?

Deptałeś każdego kogo chcesz.

Mówiłeś ludziom co i kiedy mają robić.

Siedziałeś na swojej dupie...

gdy fortuna przeciekała nam przez palce!

Wiesz jacy moglibyśmy być bogaci?

Ale ciebie nie obchodziły pieniądze, prawda?

Nigdy cię nie obchodziły.

Ale rano poświęciłeś miliony dla tej kłamliwej, małej suki.

No dalej, zabij mnie!

Ją też zabijesz?

Była w zmowie ze mną, ty głupcze!

Była w tym od początku.

Poleciała do Rzymu...

z twoimi 50 tys.

Nie straciłeś na nią fortuny.

Straciłeś całe swoje życie.

Lot TWA 702 do Londynu...

planowany odlot o 10:30...

Pasażerowie odprawiani są przy bramce nr 16.

Kiedy jest następny lot do Rzymu?

Rzym... Jutro o 8-stej wieczorem.

Czy mam zrobić panu rezerwację?

Chciałby pan w pierwszej klasie czy może leżanka?

Pierwsza klasa.

Przepraszam na chwilę.

W porządku.

Sir, ma pan szczęście.

Nasz lot do Rzymu z 20-tej godziny musiał zawrócić...

aby usunąć usterkę silnika.

Pojawił się problem, który rozwiążemy.

Lot zostanie przełożony na 23:00 na bramkę nr 36.

Jeśli pan chce, mogę załatwić panu...

Tatusiu!

Przyszedłeś z pieniędzmi!

Tatusiu!

Amy?

Tatusiu.

***

www.NapiProjekt.pl - nowa jakość napisów. Napisy zostały specjalnie dopasowane do Twojej wersji filmu.

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.