Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
Popatrz na nią. Chyba zasypia.
Nie obudź jej, Jay.
Zaśnij, Kayla. Chce ci się spać.
Przywitaj się.
Cześć, słoneczko.
Skarbie, patrz w obiektyw.
Patrz w obiektyw jak mamusia. Kayla!
Sto lat
Jakie maleńkie!
- To bolało. - Już założone.
Jestem z siebie dumna.
- Brawo. - A zajęło mi to godzinę.
Kayla, gdzie jesteś?
Ukryłam się w helikopterze,
ale otrzymali pilne zgłoszenie i musieli wystartować.
Ogromna ulewa, spójrz. A ja mam na sobie sukienkę.
Słyszałeś ten grzmot na zewnątrz?
- Na miejsca, gotowi, start. - Patrz przed siebie!
Chodźmy!
O nie! Biegnij!
KŁAMSTWO
Burza śnieżna na południowym wybrzeżu
przyniesie w piątek obfite opady śniegu na północy stanu Nowy Jork.
Krajowa Agencja Pogodowa wydała...
Kayla.
No co?
Mama spakowała ci inhalator.
To tylko cztery dni. Ma 15 lat, daj jej dorosnąć.
Jestem dorosła.
To prawda. Mój błąd.
Skoro Kayla będzie na obozie,
to jedź ze mną do Vegas.
Nie mogę, za dwa tygodnie mam rozprawę.
Kayla, inhalator masz w przedniej kieszeni torby.
Nie zgub go jak ostatnio.
Nie zgubię.
Wysadź mnie tutaj.
Baw się z kumplami. Zobaczymy się w poniedziałek.
Nie każ mi czekać.
Lubię, jak czekasz.
Dziękuję.
- Pa. - Pa.
Pa, Kayla.
Tata wie, że on się wprowadza?
Jeszcze nie. Zapnij pasy.
Muszę jechać na ten durny obóz?
Czemu nie mogę zostać w domu?
Bo chcesz zostać solistką,
a to wymaga pracy, zaangażowania i poświęcenia.
Myślałam, że uwielbiasz balet.
Zjedzmy śniadanie. Umieram z głodu.
On wie, że nie możesz się spóźnić.
Nie będę jeść, to nie będę tańczyć.
Trzeba było wcześniej myśleć.
Hej! Moja kruszynko.
Możemy coś zjeść?
Nie jadłam dzisiaj.
- Szalone naleśniki. - Tak!
Tylko niech się nie spóźni, Jay.
Nie spóźni. Obiecuję. Idziesz z nami?
Tak, mamo!
A ty co, masz piętnaście lat?
Śmiało, Beccs.
Wiem, że lubisz naleśniki.
Wiesz, że nie lubię tego zdrobnienia.
Kayla!
To mama Kayli, Rebecca. Trini gra w zespole na wiolonczeli.
Wiele o tobie słyszałam, Beccs. Miło cię poznać.
Wzajemnie. Smacznego.
Mamo.
Co?
Nieważne.
- Do poniedziałku wieczorem. - Tak.
Mama musi jechać do pracy.
Opowiesz o tym na niedzielnej próbie.
Czyli robię za kierowcę?
Wiele się tam dzieje.
Mama chyba nie wiedziała o Trini.
Kazałeś nie mówić.
No i zadziałało.
- Niemożliwe! - Co?
- Tato, zatrzymaj się, to Brit. - A kto to?
Zatrzymaj się. Miniesz ją!
Poczekaj, aż zatrzymam samochód. Chryste!
Brit!
Co?
Co tutaj robisz?
Jadę na głupkowaty balet w Gresham.
Czemu nie pojechałaś ze mną?
Bo Sam, mój durny ojciec, obiecał, że mnie podwiezie i skłamał.
A to kto?
Mój tata, wariatko. Wsiadaj.
Cześć, tato.
Mogę z panem jechać?
Jasne, nie widzę problemu.
To twój chłopak?
Nie, tylko go potajemnie śledzę.
Ta nuta jest odjazdowa. Czyja?
Mojej kapeli. Z nowego albumu.
Świetnie.
Jest pan wokalistą?
Tak.
Czasami chodzę do Soul Garage.
Gra pan tam?
Nie grają tam.
Są jakby za starzy.
I wiesz, jak tam jest, chociaż tam nie byłaś?
Co ci się stało w twarz?
Uderzyłaś się?
To nic. Boże!
Przestań się gapić, natręcie!
- Jest tu gdzieś toaleta? - Może bliżej Gresham.
A możemy się teraz zatrzymać?
Niczego tu nie ma.
OK, ale zaraz się normalnie posikam.
Nie bądź obrzydliwa!
Zaraz narobię na siedzenie.
Tato, zatrzymasz samochód?
No dobrze.
Co?
Czemu jesteś podła?
Zaczekaj.
Kayla!
Kurwa mać!
Kayla!
Pospiesz się, jedźmy!
Kayla, złaź stamtąd!
Złaź, mówię!
Co ty wyprawiasz?
Co robisz?
Wygłupiałyśmy się.
Gdzie twoja koleżanka?
Gdzie ona jest?
O mój...
Zaczekaj.
Tato.
Britney!
Tato!
Tatusiu!
Britney!
Tato!
Britney!
Dzwoń pod 911!
Tato, zaczekaj!
Poczekaj!
Podaj kod do telefonu!
Szybciej! Dawaj kod! Kayla!
Popchnęłam ją.
Była podła!
- Cały czas była podła! - Nie!
Popchnęłam ją i spadła.
Wpadła do rzeki!
Kryj się.
Dobra! Do samochodu!
Mają jak najszybciej złożyć oświadczenie.
Mogę oddzwonić?
Gdzie jest Kayla?
W samochodzie.
Niech cię szlag, Jay.
Namówiła cię, żeby nie jechać na obóz?
- Przepraszam. - Możemy pogadać?
- Rebecca! Poczekaj! - Powinnam sama ją zawieźć.
- Zaczekaj. - Powinna tam być.
Na serio, musimy pogadać.
O czym, Jay?
Jest rozpuszczona,
bo pozwalałeś, by wszystko uszło jej na sucho!
Masz rację. Zawiozę ją na obóz.
Kayla!
- Miałaś czekać w samochodzie. - Jay!
Nie mogę oddychać. Błagam.
Gdzie masz inhalator?
- Nie wiem. - Spakowałam ci nowy do torby!
- Nie mogę go znaleźć. - Musi w niej być.
Chodź, poszukamy.
Zajmę się tym.
Musi się położyć i odpocząć.
Wrócimy do mnie. OK?
- Nie, tato. - Tak.
Nie chcę tam jechać, tam jest Trini. Chcę do domu.
No już.
Nie.
- Zabieram ją do domu. - Nie!
Na litość boską, Jay.
Tato?
Czy ona jest ładna?
To ze szkoły baletowej.
Powiedz, że zachorowała.
Cześć! Tak, wiem, Lindsey. Przepraszam...
Dziękuję za wyrozumiałość. Pa.
Co im powiedziałaś?
A jak myślisz?
Jeśli musisz wracać, zostanę z nią.
Nie trzeba. Mogę pracować w domu.
Co ci się stało w rękę?
Ciąłem płyty gipsowe.
Zabiorę ją do siebie. Jest bliżej do Gresham.
Nie, podrzucę ją jutro.
A ty pamiętaj, żeby inhalator był zawsze
w samochodzie.
Bez inhalatora mogą być poważne kłopoty.
No co?
Kayla?
- Co robisz? - Kąpię się.
Mógłbyś? Zostaw nas.
Muszę z nią pogadać.
- Będę na zewnątrz. - Jay.
Co się stało?
Nie wiem, o co wam poszło.
Jutro jedziesz na obóz.
Co to jest? Dopiero co ją kupiłam.
Naucz się dbać o rzeczy.
Nie jesteś już dzieckiem.
Podnieś się. Jak to się stało?
Musimy mieć dobrego prawnika.
Pamiętasz Walkera, którego oskarżałaś? On miał najlepszego adwokata.
Jak mu tam? Edelman? Edelstein?
Nie wiem, jak to się mogło stać.
Powinniście tam zostać.
Nie powinieneś stamtąd odjechać.
Miałem zadzwonić po gliny?
Stać cię na więcej! Myśl.
Musimy mieć adwokata do pomocy.
I co wtedy? Przecież nie pójdą z nią na układ.
Helmes jest ultra uczciwy. To miejski prokurator.
Zrobi pokazówkę i osądzi jak dorosłą.
Jak dorosłą? Absurdalne! Ona ma 15 lat!
Ale przed zdarzeniem się kłóciły.
Powie, że to było celowe, z premedytacją.
To zabójstwo z zamiarem ewentualnym.
Ale to nie było celowe, to był wypadek!
Jay, ona ją popchnęła!
Dokąd jedziesz?
Jadę nad rzekę jej poszukać.
Mowy nie ma.
Jak ją znajdę, sprawa zniknie.
Może żyć, Jay.
- Może być żywa w tej rzece. - Nie!
Nie żyje!
O Boże.
Może upadając skręciła kark.
Nawet jeśli jakimś cudem przeżyła, to utonęła
lub zabiła ją hipotermia.
Wynocha.
Wierz, w co chcesz. Znam swoją córkę.
Nie chciała tego. Nie mogła odebrać jej życia.
Rozumiesz? Spójrz na mnie!
Tej dziewczyny już nie uratujemy.
Musimy pomóc Kayli.
Nikt nas nie widział. Nikt nie wie, że tam była.
Nikomu nie powiemy.
Boże.
Muszę być pewien, że się na to godzisz.
Idź już.
Mamo?
Co jest do jedzenia?
Zrobimy jajka?
Jasne.
Dzięki.
To chyba ojciec.
Cześć, tato. Robimy śniadanie. Jadłeś?
Mamo, tata jeszcze nie jadł.
Może zjeść z nami.
Zrobię jajka z jalpeños i goudą.
Moje ulubione.
OK.
Nic jej nie jest. To dobrze.
Zachowuje się tak normalnie!
Jest w szoku. Jak ma się zachowywać?
Nie wiem.
Jesteś absolutnie pewny,
że nikt was nie widział?
Byliśmy na odludziu.
Nikogo nie było.
Co?
To nieistotne.
Jechała ciężarówka, ale kierowca nas nie widział.
- O Boże. - Jechał bardzo szybko.
Nie widział jej, ukryliśmy się za samochodem.
Kierowca widział jebany samochód?
Posłuchaj. Kayli tam nigdy nie było.
Rozumiesz? Źle się u mnie poczuła,
poszedłem do biura po inhalator i przywieźliśmy ją do ciebie. Koniec.
I będziemy normalnie żyć.
Właśnie. Bo nie wydamy jej.
To twoja córka!
- Wiem. - To się tak zachowuj.
To o niej wczoraj wspomniała,
pytając, czy uważasz, że jest ładna.
- Chodziło o Britney? - O Boże.
O to się pokłóciły? Z twojego powodu?
- Nie. - Nie odwracaj się ode mnie.
Czemu się kłóciły? Mów!
Nie zrobiła tego celowo. Myślisz, że chciała ją skrzywdzić?
Już nie wiem, co myśleć!
Zawsze myślisz o swojej córce w najgorszy sposób.
Kayla?
Jay, dokąd ona idzie?
Co robisz?
Poczekaj. Chodź tu.
Nienawidzę was!
Jay, zabierz ją do środka.
Niech ona przestanie!
Do środka z nią! Przestań!
To nie był wypadek!
Zrobiłam to celowo. I zepchnęłam ją przez ciebie!
- Z twojego, kurwa, powodu! - Zamknij się!
- Stul jadaczkę! - Jay! Przestań! Co robisz?
Przepraszam.
Nie myśli tak. Nie wychodź!
Nic ci nie jest, Kayla?
Cześć, Rebecca!
Na pewno myślały, że im się upiecze, co?
Słucham?
Myślałem, że wiesz.
Britney i Kayla nie dotarły na obóz.
Szkoła cię nie poinformowała?
Nie. Kayla jest chora. Zatrzymałam ją na weekend.
Byłem pewien, że jadą razem.
Planują i mają te swoje tajemnice.
Tak.
To głupie.
Kazałem jej pojechać autobusem.
Pokłóciliśmy się i próbowała wybiec z domu,
chwyciłem ją, upadła.
To było okropne.
Chyba chciała ukarać swojego staruszka.
Nie martw się, Sam. Pewnie wagaruje.
- Tak? - Tak.
Może masz rację.
W sumie już to robiła. I to często.
Przepraszam, że zawracałem ci głowę.
Nie ma problemu.
Liczę, że Kayli jest już lepiej.
A czy mógłbym
porozmawiać z nią przez chwilę?
Mówiłaś, że tu jest.
Wyszła. Ojciec zabrał ją do lekarza.
Niech do mnie zadzwoni po powrocie.
- Nie chcę się narzucać. - Oczywiście.
Zadzwoni. Mam twój numer.
Na wszelki wypadek dam ci numer komórki.
Jasne.
- Jaki to numer? - Jezu.
Jest naprawdę zimno.
- Wybacz. - Ja wpiszę.
Jeszcze trzy lata i wyjadą na studia. Prawda?
Nie mogę się doczekać. Proszę.
Dzięki, mam nadzieję, że czuje się lepiej.
O mój Boże.
Jay, gdzie jesteś? Od rana wydzwaniam.
Jej ojciec przyjechał do mnie, chce mówić z Kaylą.
Zadzwoń, jak odsłuchasz.
Kurwa.
OJCIEC BRITNEY
Nie śpiewamy piosenki o stonodze!
Piszemy piosenkę z moim bratem
O dwóch stonogach.
Cieszysz się na jutrzejszy koncert?
Kayla?
Musisz zadzwonić do jej ojca.
Powiedz, że nie wiesz, gdzie jest.
Że nie pojechałaś, bo się źle czujesz.
Masz, zadzwoń.
Nikogo nie obchodzi twoja historia! Znalazłem ją w oceanie.
W moich żyłach płynie tylko krew, jakiegoś innego gościa...
Musisz to zrobić.
Nie udowodnisz, że to benzyna.
Powiedz, że nie śpiewamy piosenki o stonodze! Georgia!
Zadzwoń do niego!
Nie.
Mamo?
Mamo.
Rebecca?
Tato! Tu jesteśmy!
Co się dzieje?
To inżynier, rozwiedziony. Żona od niego odeszła.
Przeprowadzili się tutaj dwa, może trzy miesiące temu.
Na początku było miło.
Miała przyjaciółkę, spotykały się...
Mówił, że się pokłócił z Britney? O co?
Nie mówił.
Kayla zaczęła późno wracać, pyskowała...
O co się pokłócili?
Nie wiem!
Czemu rano nie oddzwoniłeś?
Telefon mi zamókł w rzece. Mam nowy.
Nie możesz ot tak wyjść i mnie z tym zostawić.
Chce zostać złapana.
Złości się i śmiertelnie boi się z nim porozmawiać.
I skłamać. Ona nie jest taka.
Każemy jej kłamać do końca życia.
Oto co zrobimy. Umieścimy ją na kilka dni w hotelu.
- Po co? - By nabrać dystansu.
I potem nauczymy ją całej wersji zdarzenia.
Gdy się uspokoi, porozmawia z nim.
Widziałaś ją rano. Nie może teraz z nim rozmawiać,
ani z kimkolwiek.
Spakuję jej rzeczy. Wrzucisz mi do auta, co tylko chcesz.
Musimy jechać.
Teraz.
Rebecca?
Co się dzieje?
Nie dostałaś moich SMS-ów? Dzwonię od rana.
Przepraszam, ale nie.
Kayla już wróciła? Muszę z nią porozmawiać.
Nie. Nadal jest u lekarza.
Nic ci nie jest? Jesteś poddenerwowana.
Mogę jakoś pomóc?
To ojciec Britney.
A to ojciec Kayli. Jay.
- Witam. Sam Ismali. - Miło mi.
Zabrałeś Kaylę do lekarza.
Jest tam teraz sama?
Robią badania.
Zadzwonimy, kiedy wróci.
Dobra.
Co się dzieje?
- Wejdź do domu. - O co chodzi?
Nie czuje się dobrze.
Dlaczego kryjecie te dziewczęta?
- Co one zrobiły? - Wybacz, ale musisz odejść.
- Muszę... - Tak.
- Kayla, gdzie jest Britney? - Odejdź stąd.
- Kayla, gdzie jest... Puść! - Nie! Odejdź.
- Tato! - Cholera!
- Jay! - Co ty wyprawiasz?
Czemu mnie chwyciłeś?
- Wynocha! - Nie chciałem go uderzyć. To wariat!
- Wejdź do środka. - Chcę wiedzieć, gdzie jest córka!
Idę na policję.
Wejdź do domu.
Poczekaj.
Nie ruszaj się!
Kurwa.
Britney miała siniak na twarzy.
Widziałem go.
Był po tej stronie.
Jakby ją ktoś uderzył.
Kłócili się dziś rano. Sam to przyznał.
Mowy nie ma.
- Po prostu nie. - Jest na policji ze swoją wersją.
Nie wezmę w tym udziału!
Aresztują ją, więc musimy coś zrobić.
Znam Sama. Nie jest taki.
Pracowałaś tam. Pogadaj z koleżanką gliną.
- Nie. - Jedną rodzinę zniszczono.
- Nie trzeba... - Mamy wrobić niewinnego?
Miała siniak na twarzy.
- Ile razy ją uderzył? - Nie!
Robiłaś w wydziale zabójstw, ludziom odbija.
Krzywdzą... Zabijają swoje dzieci.
Nie.
Jeśli czegoś nie zrobimy, przyjadą po nią.
Becca?
Cholera, mówili, że to ty, ale nie uwierzyłam.
Jak Feniks z popiołów, albo raczej z korporacji. Jeden pies.
- Jak ci służy życie w cywilu? - Świetnie.
Tak. Lepiej niż tu. W mojej pracy mam darmową kawę.
Jak w bajce.
Pogadamy u mnie w biurze?
Nie, w porządku. To...
To chyba nic takiego.
Ale przyjechałaś.
Zatem o co chodzi?
Chodzi o koleżankę Kayli.
Nie dojechała na weekendowy obóz szkoły baletowej.
Martwię się.
Mówimy o nastolatce, której jak długo nie ma?
Dobę, mniej więcej.
Rodzice zgłosili zaginięcie?
Nie wiem.
Ale jej ojciec przyjechał dzisiaj do nas i dziwnie się zachowywał.
Nienormalnie.
Przestraszył mnie.
Myślę...
Chyba znęca się nad córką.
Mogę dołączyć?
Jak sobie chcesz.
Chcesz popływać?
To było głupie.
Boję się.
Wiesz?
Twoje życie to nie jakaś gra,
to twoja przyszłość.
Nie zawsze tak będzie, ale teraz rób, co ci każemy.
Tylko tak możemy cię ochronić.
Wiem.
Pewnie ci zimno. Masz.
Weź.
To pomaga.
Pomaga uśmierzyć ból.
Nikt mnie nie lubi.
Chłopaki ze szkoły mnie nie zauważają.
Nieprawda.
Jesteś piękna.
Nie tak jak ona.
Dlatego ją zepchnęłaś?
Jak się zrobi coś bardzo złego,
to jak to cofnąć?
Jay? Kayla, idź do domu.
Muszę pogadać z ojcem.
Chodź tutaj.
Kenji zaraz tu przyjedzie. Chce pogadać z Kaylą.
Powiedz o siniaku.
Miała go na szczęce.
O tutaj.
Britney powiedziała ci, kto ją uderzył?
Nie.
Nie chcesz narobić komuś nieprzyjemności,
ale jeśli ci powiedziała, muszę to wiedzieć.
Już mówiłam, że nie.
Dobrze, kapuję.
Zrozumiałam.
Kiedy ostatnio rozmawiałyście?
Dwa lub trzy dni temu.
Nie pamiętam.
Britney mieszka parę ulic dalej,
widują się niemal codziennie.
Może przedwczoraj?
Możliwe.
Ty też wczoraj nie pojechałaś na obóz baletowy?
Tak, ja...
Rozchorowałam się u ojca.
Potem potrzebowałam inhalatora, więc pojechał do biura mamy.
Potem przyjechałyśmy tutaj.
Czy Britney mówiła kiedyś o relacji z ojcem?
Każda wskazówka się przyda.
Wściekał się na nią.
Często. Prawie cały czas.
Ma bardzo wybuchowy charakter.
Mówiła, że często ją bije.
Mogę już iść?
Jest chora.
Tak, na razie to wystarczy.
Zadzwonię, jak będzie trzeba.
Dziękuję, że wpadłaś.
Wydoroślała. Gdy ją widziałam ostatnio, była tego wzrostu.
Fakt.
W razie potrzeby dzwoń.
- Wybacz, że musiała przez to przejść. - Rozumiem.
Ojciec nie zgłosił zaginięcia. Sprawdziłam.
Co zrobisz?
Pojadę do tego gnoja i zobaczę, co ma do powiedzenia.
Skoro mowa o gnojach, jak się ma Jay?
Sądziłam, że po rozwodzie zanurzy się w kryzysie wieku średniego.
Tak. W sumie bardzo się zmienił.
Dobrze opiekuje się Kaylą.
Lepiej ode mnie.
Jest dobrym ojcem.
Nadal mieszka w śródmieściu i żyje z tą gnidą?
Niektóre rzeczy się nie zmieniają.
Dziękuję, że zajrzałaś.
Umówmy się kiedyś na lunch albo obiad.
Jeśli stawiasz. Tylko ciebie na to stać.
- Przestań. Pa. - Pa.
To, co mówiłaś o ojcu Britney...
On naprawdę ją uderzył?
Czegoś mnie nauczyliście.
Zostaniesz?
A jak on wróci?
Pogadam z mamą.
Dobrze.
Dobrze, że znów jesteś w domu.
Fakt.
Wiesz, gdzie są koce, jakby ci było zimno?
Sam to zrobię.
Nie zmieniłaś zamków w drzwiach.
Faktycznie.
Od jak dawna się tnie?
Zaczęła kilka miesięcy po twoim odejściu.
Była u terapeuty, ale nie pomogło.
Nie wiem, co robić.
Nie zwróciłem uwagi.
Przepraszam.
Przepraszam, że nie było mnie przez te lata.
Jay, z nią coś się dzieje.
Kiedyś była radosnym dzieckiem.
To prawda.
Dobranoc.
Pan Ismali? Detektywi Tagata i Barnes.
Jesteśmy z prokuratury.
Nie było pana w domu całą noc.
Czekaliśmy na pana.
Tak, szukałem córki.
Znaleźliście ją?
Zgłoszenie zaginięcia by pomogło.
Nie potraktowano mnie poważnie.
Mówili, że skoro już tak robiła,
- muszę poczekać 48 godzin. - Uciekała wcześniej?
To nastolatka. One robią takie rzeczy.
Kim pan jest?
Hindusem? Arabem?
Pakistańczykiem.
Denerwuje się pan na córkę?
O co konkretnie pan pyta?
- Uderzył pan córkę? - Co?
Tak czy nie?
Nie.
Nigdy nie uderzyłem córki.
Kto tak powiedział?
- Porozmawiajmy w domu. - To bzdura.
- Z kim rozmawialiście? - Rozumiem.
- Nie wydaje mi się, kurwa. - Że co?
Wejdźmy do środka.
Tato, to ja, wstawaj.
Pobudka.
Co dziś będziemy robić?
- No co? - Kochanie, przestań.
Nie, tato!
- Co zrobimy? - Ja pytałam.
Uściśnij mnie!
- Przestań. Zabierz ją ode mnie! - To ty przestań.
Weź ją ode mnie!
- Zabierz ją ode mnie! - Przestań.
Muszę jechać do biura na kilka godzin.
Możecie tu zostać, ale lepiej się przewietrzcie.
Pojedziemy do mnie. Muszę się przebrać.
Pożegnaj się z mamą. Śmiało.
- Pa. - Pa.
Zwal ich z nóg, śliczna.
Nie zepsujcie niczego.
Nie! Przecież już mnie klepnąłeś!
Wybacz.
Myślałam, że cię zabolało.
Co tu robicie?
Też cię miło widzieć. Próba zespołu.
Kazałeś nam tu być przed południem, bo inaczej nas zwolnisz.
Serio? Zapomniałeś?
Byłem zajęty czymś innym.
Możemy pogadać na osobności?
Ten występ jest dla nas ważny. Jak mogłeś zapomnieć?
- Mam na głowie niezłe gówno. - Jakie?
Możemy tam wrócić? Zespół czeka.
Znalazłam to w twoim wozie.
Czyje to?
Należy do Kayli.
- Dasz mi to? - Bzdura.
Sama zapytam o to Kaylę.
Oddaj mi tę portmonetkę.
Nie będę się powtarzał.
Fiut.
Gdzie jest Kayla?
Nagle wyszła.
- Co? - Masz kłopot z laskami.
Becca. Cześć.
Kenji. Cześć.
Mój partner, Rodney Barnes.
Witam.
- Wszystko OK? - Pogadaliśmy z jej ojcem.
Był bardzo poirytowany.
Nie pozwoliliście mu rozmawiać z Kaylą.
Tak. Dziwnie się zachowywał. Mówiłam ci.
Nie chciałam, by się do niej zbliżał. Ma humory.
Według twojej córki, tak?
Nikt z jego sąsiadów nie podziela tego zdania.
Może nie znają go tak, jak sądzą.
Córka wspomniała, że Britney Ismali zgubiła komórkę?
Nie. Zatrzymaliście go chociaż?
Kayla powiedziała dość, by go zatrzymać na dobę.
Uważamy, że zaginiona musiała zgubić telefon.
Bo ostatni sygnał z komórki otrzymaliśmy dzień po jej zaginięciu.
Namierzył go śródmiejski nadajnik.
Twój mąż tam mieszka, tak?
Były mąż.
Racja.
Jak układa mu się z koleżankami córki?
Jak każdemu innemu ojcu. Co sugerujesz?
Kompletnie nic. Zastanawiam się.
To atrakcyjna dziewczyna.
Ledwo skończył służbę w więzieniu?
Na twoim miejscu odesłałabym go z powrotem.
Nauczyła manier.
Wykonuje swoją pracę. Sama wiesz.
Owszem.
Muszę się zająć swoją, jeśli to wszystko, to...
To wszystko.
Dzięki, Rebecco.
Chętnie pomogę, gdyby co.
Kayla! Zaczekaj.
Tego już za wiele.
Policja już się tym interesuje.
Zakończ grę, którą prowadzisz z Britney.
Powiedz mi, gdzie ona jest.
Przepraszam.
Przepraszam, nie chciałam, by do tego doszło.
Nie chciałam nikogo skrzywdzić.
- Co to znaczy? - Nic.
- O co ci chodzi? - Pan mnie puści!
- Gdzie jest moja córka? Jezu! - Puszczaj!
Kayla!
Jay?
Skarbie?
Co?
- Co robisz? - Kayla?
Co ty sobie wyobrażasz? Czemu wyszłaś?
Kenji przyjechała do biura.
Namierzyli w śródmieściu telefon Britney.
O Boże. Masz go?
Nie, zostawiłem w wozie.
Był wyłączony. Nie namierzą go.
Wiedzą, gdzie był i że tam mieszkasz!
Jak i połowa miasta. Powinnaś do mnie zadzwonić.
Zaraz po tym, jak gadałam z glinami? Jak to by wyglądało?
Rusz głową, Jay! Nie tylko ja powinnam myśleć!
Popełniłem jeden błąd!
Więcej nie wolno nam ich popełniać!
Zamknijcie się!
Zamknijcie! To moja wina! Wyłącznie.
- Przestańcie! - Kayla, uspokój się.
Jestem okropna.
A to, co zrobiłam...
Jestem podłym człowiekiem.
- Nieprawda. - Prawda.
Posłuchaj.
Jesteś dobrym człowiekiem.
Ja to wiem.
To, co się stało,
to był wypadek.
Nie chciałaś tego.
Nie będziemy więcej o tym rozmawiać.
Nigdy. Rozumiesz?
Tak?
To tutaj.
Dobra, zobaczyłaś już? Zadowolona?
Daj mi chwilę.
Już trzy razy uciekała z domu.
Półtora roku temu, sześć miesięcy temu.
Dzieci nie uciekają bez powodu. Może twoja koleżanka miała rację.
Chodź, Kenji. Myślałem, że podejrzewasz Sama.
I tak jest.
To co tutaj robimy?
Zgarnijmy go i pogadajmy.
Kojarzysz most Hopewell?
Jest na drodze numer 275 prowadzącej do Gresham.
Nie można go przeoczyć z drogi.
Nie kojarzę go.
Nie zatrzymałeś się tam tego ranka z Kaylą?
Jechaliśmy ode mnie prosto do biura Rebeki.
- Mówiłem. Bez przystanków. - Racja.
Powinniście znów porozmawiać z ojcem i go aresztować.
Obserwujecie go?
Wróćmy do tego.
To strata czasu.
Może być w drodze do Chicago czy skąd tam jest.
Kayla i Britney ostatnio się kłóciły?
Nie.
Nigdy? Serio?
Nie powiedziałam nigdy.
Kiedy ostatnio się pokłóciły?
Dasz jej powiedzieć czy będziesz przerywał?
Są przyjaciółkami. Jasne, że się kłócą.
Ale nie ostatnio.
Na komputerze Britney są maile o chłopaku, Jeremym Richardsie.
Znacie go?
Nie.
To dzieciak ze szkoły. I co?
Był chłopakiem twojej córki.
Co?
Kilka tygodni temu oskarżyła Britney, że jej go odbiła.
Napisała też napastliwy e-mail. Mam go tu.
No tak.
Groziła, że zabije Britney.
Nastolatki mają skłonności do przesady.
Nie miała tego na myśli.
Ty tak na poważnie? To niedorzeczne.
Zapytam ponownie
i proszę o szczerość.
Czy Kayla była na moście Hopewell lub w jego pobliżu tego ranka?
Nie.
Znaleźliśmy go tam.
Inhalator Kayli.
Jednostka z psami przeszukuje teraz rzekę.
Znalezienie jej to kwestia czasu.
Wynocha z mojego domu.
- Daj spokój, Becca. - Natychmiast wyjdźcie.
Wrócą.
I ją aresztują.
Wszystkich nas aresztują.
Jay, on jest w domu. Zgasły światła.
Chyba idzie na górę.
Widzisz stamtąd górne piętro?
Stąd nie widzę.
Poczekaj.
Jay, on nie włącza światła.
Nie wiem, gdzie jest.
Lepiej stąd idźmy.
Dobra. Już kończę.
O Boże. Musimy iść. Jesteś tam?
Nie, zostaniesz tu.
Powiesz, gdzie jest Britney.
Gdzie moja córka?
Jay!
- Puszczaj! - Mów!
- Jay! - Co jest, do cholery?
Nie waż jej się dotykać!
Przestań! Jay!
Zabijesz go!
Wiem!
Wiem, że ją chronicie.
Wiem, że to Kayla.
Wiem, że to zrobiła!
- Wiem. - Idziemy.
Idźcie!
Rebecca! Pomocy!
Pomóż mi! Rebecca!
Co ty robisz?
Błagam.
Pomocy.
Pomóżcie.
Błagam.
Pomóżcie mi.
Proszę.
Błagam.
Nie zostawiaj mnie.
Nie zostawię.
Proszę.
Nie jesteście głodni?
Spóźnię się.
Kocham was.
Kayla jest w domu?
Wszystko w porządku?
Chyba Kayla państwu powiedziała?
Nie chciałyśmy, żeby to tak długo trwało.
Ale chciałam...
Chciałam spotkać się z chłopakiem.
A Kayla...
Zgodziła się na to.
Mój tata wie?
Mam kłopoty?
Przywitam się z nią.
Zaczekaj.
Idź do domu.
Co?
Nie patrzcie tak na mnie.
Britney to zaplanowała. Nie ja.
Powiedziała, że będzie zabawnie, jak udam, że ją popchnęłam.
Kayla, mój Boże...
Miałam powiedzieć.
Naprawdę.
Przysięgam. Miałam wam powiedzieć.
Przysięgam, że chciałam.
A potem usłyszałam was w łazience.
Śmialiście się.
Było jak dawniej.
Jak byłam mała.
Było tak samo.
Byliśmy tacy szczęśliwi.
Potrzebowałam trochę czasu.
I tyle. Trochę więcej czasu.
No wiecie. Chciałam, żebyście się...
na nowo wybrali.
Serio. Chciałam...
Żebyście wybrali mnie.
Przepraszam. Proszę, nie.
Przepraszam! Nie zostawiajcie mnie!
Chciałam, by było jak dawniej. Wybaczcie!
Proszę, nie zostawiajcie mnie.
Nie odchodź, mamo.
Błagam!
Kocham was.
Przepraszam.
Nie zostawiajcie mnie.
Napisy: Sławomir Apel
Nadzór kreatywny nad tłumaczeniem Mariusz Arno Jaworowski
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.