All language subtitles for 1920. WAR AND LOVE Episode 104

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian Download
cs Czech
da Danish
nl Dutch
en English Download
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese Download
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

Nasz nowy komisarz szwadronu.

Partię pewnie wyznaczy nowe zadania.

Wracacie do Polski.

- Wymordowaliście tysiące. - Wymordujemy więcej, jeśli trzeba.

- Masz kogoś w koszarach? - Dwóch.

- Sprawdzeni? - Dobrzy towarzysze.

- Wszyscy pójdziemy pod sąd! - Teraz nasza władza będzie.

- Melduję, panie majorze... - Co?!

Że mieliśmy bunt i dezercję?

- Nieciekawie u mnie z finansami. - Pomyśl, jak zarobić.

Pogonię tego młynarza, a na jego miejsce wezmę innego.

- On wie, o co tu chodzi? - Nie.

- Niech pan idzie pakować sprzęt. - Tak jest.

Kocham cię. Wrócę.

HUK WYBUCHU

WYSTRZAŁY

GWlZD LOKOMOTYWY

JĘKNĄŁ

Co?

Boli jak cholera.

Trochę.

Podporuczniku, ocalił pan ważny dla nas most kolejowy.

Za czyn męstwa i odwagi, dokonany z narażeniem życia,

Polska odznacza pana orderem wojskowym.

Virtuti Militari klasy V.

Ku chwale ojczyzny, panie naczelniku.

Zostaje pan awansowany o dwa stopnie do rangi kapitana,

ze starszeństwem od tamtego dnia.

- Czyli od środy zeszłego tygodnia. - Zeszłego tygodnia...

- Jaki jest dzisiaj dzień? - Sobota, synku.

Czas na mnie.

Kapitanie, życzę szybkiego powrotu do zdrowia i sił.

Ku chwale ojczyzny, panie naczelniku!

Pani Jadwigo, wypożyczy nam pani pana porucznika

chociaż na chwilę?

Panie kapitanie, poruczniku...

Dobrze. Chodźcie.

Wypijmy za szczęśliwy powrót

naszych kolegów z frontu.

A także, jak sądzę,

z radości, bo czeka nas wkrótce

huczne wesele.

Przepraszam, panie poruczniku. Ale biegiem.

Dzień dobry, panie sierżancie.

Czym mogę służyć?

Panowie?

Szczerze mówiąc, wypiłbym kieliszek wódki.

- Już podaję. Czystą? - Dobrze.

Niech będzie, bo pejsachówki pewnie nie macie?

- Mamy. Podać panu? - A jakże!

A co dla panów?

Stajemy w szranki z panem Samuelem? Dasz radę pejsachówce?

Czy ja dam radę? Ty francuski piesku...

W carskiej armii nie do pomyślenia było,

żeby oficer nie wypił szklanki spirytusu.

Proszę butelkę pejsachówki.

A zakąski niech pan wybierze.

Patrzcie, jak jest dobrze.

Nawet w myśliwskim klubie trzymają żydowską wódkę.

Ma pan rację, bo dlaczego w Rosji rewolucja się udała - to już wiemy.

Carska armia szklankami chlała spirytus.

ŚMlECH

Panie poruczniku,

dla pana z podziękowaniem.

Proszę.

Nie za gruba?

Uczciwa propozycja.

Wielkie czasy wymagają wielkich sum.

POGODNA MUZYKA

ŚMlEJE SlĘ

Sypie się. Stój. Panie sierżancie!

Przysiad, Kowalik. Przynieś worek.

Do góry.

Podłóż tutaj.

Co tam, panie sierżancie?

- Nic. Zawiążcie i postawcie w rogu. - Tak jest.

Witam w Warszawie, panie poruczniku!

Rotmistrz Rachwalski? Miał pan przejść do cywila.

- Były takie plany. Muszą poczekać. - l otworzyć własną restaurację?

- Otworzę, jak wrócę. - Doskonale. A gdzie?

Na Jasnej, w piwnicach filharmonii. Już teraz zapraszam.

Dziękuję. Będę stałym gościem.

- Panowie... - Witaj.

Porucznik Bronisław Jabłoński

- Borys Andriejewicz Smoktunowski, kupiec drzewny.

Miło poznać.

- Co podać? - Czarną kawę.

l może kieliszek meukowa?

Pamiętam, jak przed rewolucją siadało się w dobrym restauranie...

- W Warszawie? - W Moskwie, w Petersburgu...

Jak zamawiało się kawę,

kelner potrafił parę minut wymieniać wszystkie gatunki, jakie mieli.

Pewnie dlatego wymyślono menu.

Tak... Wszystko, co było, to głupie i niepotrzebne.

Tylko to, co przed wami, się liczy.

A mnie po prostu żal.

Zabranych przez bolszewików tartaków i kantorów drzewnych?

Tamtej atmosfery,

tamtej elegancji.

Na mnie czas, a panowie mają pewnie ze sobą do porozmawiania.

Panie poruczniku, miło było poznać.

Panie Mieczysławie...

- Co on dla ciebie robi? - Jeszcze nic.

Ale warto go znać.

Ty się z nikim nie spotykasz, nie mając interesu na oku?

Z mężczyznami?

A po co?

A ze mną?

Nie no...

Ty jesteś... towarzyszem broni,

kolegą mojego wuja

i przede wszystkim...

Jesteś moim przyjacielem?

Biorąc pod uwagę fakt, że dzięki tobie poznałem Lulu,

muszę cię uznać za przyjaciela.

SZMER RADlOSTACJl

STUKA - Zaraz.

Co za pełne galanterii przywitanie!

- Schodzimy na ciastko? - Nie mogę.

Kapitan dał mi wolne popołudnie i muszę jechać do krawcowej.

- Obiecałaś. - Obiecałam...

- Potrzebujesz może... - Nie. Płacimy w przyszłym tygodniu.

Jak wszystko będzie gotowe.

STRZAŁY

STRZAŁY

Proszę mnie przepuścić, jestem lekarzem!

Nie wychylaj nosa. Byłoby głupio, gdyby cię teraz zamknęli.

Jaśnie panie!

Był telefon ze stacji.

Ojciec jaśnie pana kazał powiedzieć, że przyszedł telegram z Warszawy.

Dziękuję. Już idę.

l niech przygotują dla mnie herbatę.

- Ojciec, nie widział was? - Nic nie widział.

Jemu zależy tylko na tym, żeby byli z niego zadowoleni.

Wracaj do lasu.

ldź do domu, pomóż matce.

No, idź.

Czytaj. l tak każdą depeszę znasz wcześniej.

Od kobiety?

Tak.

Tak, oczywiście pojadę.

Tato, nie dopytuj.

Przyjadę, to porozmawiamy.

Przenocuję u ciebie i pojadę porannym pociągiem.

Jestem za godzinę.

Ambroży nie wie, gdzie jest pan Maurycy?

Pan dziedzic właśnie się położył zażyć poobiedniej drzemki.

No cóż... Budzić.

Niech Ambroży powie, że mam sprawę nie cierpiącą zwłoki.

ŁOSKOT

Sama się zostałam z drobiazgiem, jeszcze izbę wywracacie?

Wiemy, że ten wasz się gdzieś w okolicy kręci.

- Gdzie? - Matka, z nim nie ma co godoć.

Zamknij się, bo się zajmiemy tobą. Taki sam jak ojciec.

Kto to?

Znajoma.

Aha...

Znajoma.

''Brat wyjechał przedwczoraj.

Przyjedź jak najprędzej''.

Znajoma...

Nie powiedziałem, że mi się nie podoba.

Cieszę się, że myślisz o sobie, a nie o przyszłości całego świata.

Spokojnie, tato. Tamto w Rosji to już przeszłość.

Poza tym Olszyński po wojnie planuje jakieś prace wodno-inżynieryjne.

Akurat coś dla mnie.

A...

Ładna.

Znajoma...

GWAR

Kapitan Jarociński melduje powrót ze szpitala.

Spocznij.

Witam w domu.

Usiądźmy.

Niechże pan siada, kapitanie.

Za pański order

i za awans.

Ma pan tydzień urlopu, potem obejmie pan kompanię po Miłoszewskim.

A Nomejko?

Niestety, porucznik Nomejko także poległ.

W przeddzień wycofania nas z linii.

- Za tych, co polegli za ojczyznę. - Za ojczyznę.

Teraz śmierć jest bez sensu.

Przypominam, że mamy wojnę.

Tak, mamy wojnę.

Wzięliśmy Kijów, doszliśmy do Dniepru.

Bolszewik zwiewał, a teraz... Prawie wszystko oddajemy bez walki.

l po co ta krew?

Ale to nie jest ucieczka, kapitanie, to odwrót.

Odrzuciliśmy bolszewików na wschód,

umożliwiając Ukraińcom przejęcie ich ziem.

l po to zginęli Nomejko, Miłoszewski...

Z Miłoszewskim to chyba nie bardzo się lubiliście.

Ale żal, że zginął za przyszłe państwo Ukraińców.

Sam pan widział, w ich oczach nie było wdzięczności.

Bo głupi są, kapitanie.

A historia jeszcze za mało im w dupę dała. Zdrowie!

Zaczynam się martwić. Wygaduje pan takie rzeczy, że gdyby nie order...

Zamknął by mnie pan za defetyzm?

Niech się pan dobrze wyśpi. Jutro wyjeżdża pan do Warszawy.

- Nie rozumiem. - Trzy dni temu dzwonił pana przyjaciel.

Porucznik Szymański.

Powiedział, że to bardzo ważne, żeby pan zdążył...

Tak jest, panie majorze.

Odmaszerować.

Józefie, czy masz nieprzymuszoną wolę Jadwigę za małżonkę pojąć?

Tak.

Jadwigo, czy masz nieprzymuszoną wolę Józefa za małżonka pojąć?

Tak.

Ktokolwiek wie o jakiejś przeszkodzie,

dla której związek nie mógłby być zawarty, niech to wyjawi teraz

lub niech zamilknie na wieki.

Jadwigo...

Od tej chwili jesteście mężem i żoną.

Jako kapłan Kościoła powszechnego związek ten błogosławię.

l mocą nadaną mi przez Stolicę Apostolską ogłaszam za zawarty.

WlWATY

Poruczniku Józefie,

całowanie w trybie natychmiastowym - wykonać!

To jest rozkaz.

SZCZĘK SZABEL

- Słyszał pan, co się stało? - Tyle, co z gazety.

To nawet zabawne. proszę posłuchać.

Gdzie to jest...?

''Policja nie wyklucza, iż zbrodnia miała podłoże polityczne.

Możliwym jest, że rabunku próbowała dokonać komunistyczna bojówka,

by zdobyć fundusze na swą wywrotową działalność''.

Pana to bawi?

Jeśli straciliście agenta,

bo komuś innemu od was zachciało się jego złota...

- Ma pan kogoś na jego miejsce? - Mam. Madame Sabinę.

- Kogo? - Sabina tertio voto Goldschmidt,

primo voto Orłow, secundo voto Malinowska.

Modystka, w pełni zasymilowana z połową Europy,

gdzie zajmowała się głównie wydawaniem pieniędzy swoich małżonków.

Ostatniego pochowała trzy lata temu.

Ona ich truje?

Dlaczego? Tylko biblijni patriarchowie żyli po kilkaset lat.

- lle ma lat? - Czterdzieści trzy.

- Skąd pewność, że ona...? - Już z nią rozmawiałem.

Rozmawiał z nią pan, tak? A o czym?

Spokojnie. Ona nie za bardzo ma wyjście.

Jest mi winna dużo pieniędzy. Poza tym...

- Podoba jej się pomysł współpracy. - Dlaczego?

Ponieważ mamy ciężkie czasy i coraz mniej pań

może sobie pozwolić na piękne kapelusze.

Co więc może mi pan zaproponować?

Stałe wpłaty na konta we Włoszech, Francji, Szwajcarii. Proszę wybrać.

Pieniądze może mi pan płacić na Banque de Suisse.

Proszę jednak powiedzieć, jak będzie wyglądać moja praca.

Pani naprawdę robi to tylko dla pieniędzy?

Ja mogę żyć w dowolnym miejscu świata, gdzie da się żyć dobrze.

Pracując dla was, mam nadzieję wcześnie dowiedzieć się,

że czas pakować manatki i wyjeżdżać.

Tres bien.

Alors? Ustalmy szczegóły.

Wszyscy bolszewicy są tacy przystojni

i mają taki dobry francuski akcent?

Nie.

Cóż. Proszę zaproponować moje miesięczne honorarium.

- Jak to - sfałszowana? - Do pszennej jest coś dosypane.

- Skąd pan wie? - Kolor ma inny i w ogóle. Pan zobaczy.

Widzi pan?

- Bo ja wiem... - Pan kapitan nadstawi dłonie.

- Co? - Pan kapitan nadstawi dłonie.

Sierżancie, co jest?

Już, już.

Kapitan wysypie na białe.

Widzi pan?

To białe - to wiadomo.

Pszenna jak trzeba. A reszta?

Czort wie co.

Rzeczywiście.

Skontaktuję się z dostawcą.

Zobaczymy, co on powie.

Dziękuję.

Proszę.

Panie Mieczysławie, gotów?

Panie hrabio, gotów.

- Miecio! - Witaj, mój drogi.

Zróbmy krótką przerwę.

Mam ważną sprawę.

Zaczekaj. Panowie!

Poznajcie się.

- Bronisław Jabłoński. - Edward hrabia Ostrowski.

- Chodźmy do baru. - Chciałem porozmawiać w cztery oczy.

Nie będę panom przeszkadzał.

Zwariowałeś? Wiesz, jakie hrabia ma kontakty towarzyskie?

Specjalnie męczę się z nim na korcie.

- Długo znasz młynarza? - Kogo?

- O co ci chodzi? - To zwykły oszust!

- Rozliczył się z tobą, jak należy. - Ale sprzedał nam sfałszowaną mąkę!

Spokojnie.

- Jak? Nie rozumiem. - Normalnie.

Do pszennej dodana jest inna. To widać, różni się kolorem.

Wie już szef magazynu. Niedługo dowie się kuchnia i żandarmeria.

Upieprzy się Żyda i następny transport będzie czysty.

Ty wiedziałeś?

Myślałem, że tylko na wadze będzie kombinował.

Wiedziałeś, że to będzie oszustwo?

- A ty nie? - Oszalałeś?

- Jak już odstałeś kopertę do rączki... - To była prowizja za kontakt.

Nie pomyślałeś, że przy tej prowizji

młynarzowi ten interes by się nie opłacił?

Złożę raport.

Nie radzę. Oficer łapownik - nie brzmi dobrze.

- Nie wziąłem żadnej łapówki. - Tak? Tylko co?

Trzymaj język za zębami.

Utrzymanie rodziny drogo kosztuje.

Jakiej rodziny?

Chyba nie zamierzasz opuścić panny w błogosławionym stanie.

O czym ty mówisz?

Miło mi, przyjacielu, że mogę pogratulować ci jako pierwszy.

Niedługo ci powie.

Na razie wie tylko Pola. Hej!

SPOKOJNA MUZYKA

ŚPlEWA PO FRANCUSKU

Dlaczego nic mi nie powiedziałaś?!

- Zaraz! Kim pan jest?! - Siadaj.

Miałam ci powiedzieć dziś wieczorem.

Mogę to załatwić, ale będę potrzebowała pieniędzy.

Nie oto chodzi! Nie wiem, czy...

- Czy pozwolą ci na ślub ze mną?! - Zamknij się.

Zostaw ją!

Chodź.

Nie ma się czym przejmować.

Gdyby zmielono zatęchłą pszenicę, to co innego.

Ta została zasuszona po zamoczeniu. Też jest dobra, tyle że ciemniejsza.

Niedługo i tak zmieniamy dostawcę.

- Nie potrzebujemy kłopotów. - Tak jest.

Tomku, spóźnisz się do szkoły.

A mama i wujek nie spóźnią się do pracy?

Wujek ma wolne przedpołudnie, a mama - cały dzień.

A pójdziecie ze mną do parku po szkole?

- Pójdziemy? - lle masz dziś lekcji?

Tylko cztery.

Pójdziemy we troje. Do parku i na ciastko.

Fajnie!

Tomek, chodź.

A buziak?

Pa!

DZWONl TELEFON

Słucham.

Jakiś pan do pani.

Już zaczyna się.

Powiedz mu, że go zastrzelę.

Halo.

Szymańska, słucham.

Zawsze staram się wybierać najładniejsze, secesyjne.

Dobrze, jutro o dziesiątej.

W jakim kolorze?

Dobrze, oczywiście.

Do widzenia.

Kto dzwonił?

Mąż mojej koleżanki z Krakowa.

Jest przejazdem i ma dla mnie upominek od niej.

Więc się umówiłam na jutro.

Jadwiga...

Co się stało?

Wyglądasz, jakbyś miała się rozpłakać.

Nie, nic.

To tylko wspomnienia.

Ja cię naprawdę bardzo kocham.

Ja ciebie też, tylko nie płaczę z tego powodu.

No już...

Zakochał się pan. Kiedy pan przedstawi swoją wybrankę?

Nie chcemy takich jak ty.

- Dziękuję za pocztówki. - Wybieram najładniejsze.

Pani chyba bal debiutantek ma za sobą.

Utopisz Miecia!

Każdego kwatermistrza można rozstrzelać po 4 latach służby.

Nikogo nie oszukałem.

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.