All language subtitles for the.secret.daughter.s02e05-e06.720p.hdtv.x264-w4f

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

SEKRETNA CÓRKA s02e05 - "20 dobrych powodów"

To mam być ja? Wybieliłeś moją twarz.

- To tylko próbka. - Jestem czarna i jestem z tego dumna!

Wsadź sobie gdzieś ten kontrakt!

To koniec twojej kariery!

Przepraszam, Bill.

Nigdy nie odcinaj się od rodziny.

I nie zapominaj, że tutaj zawsze jest twój dom.

Anno! Strasznie się ucieszyłam, gdy mama powiedziała, że zostajesz.

Mam nadzieję, że nie będę zawadzać?

No wiesz! Jesteś praktycznie rodziną.

Zrobiłem wszystko, by zapomnieć o tobie.

Myślisz, że nie zrobiłam tego samego?

Powiedziałem Annie, by wyjechała.

Wciąż jesteś w niej zakochany. Musisz dojść ze sobą do ładu.

Myślę, że dobrze by się nam współpracowało, i to na różnych płaszczyznach.

Wyjdź za mnie, a zostaniesz pełnoprawną właścicielką hotelu Norton.

Jestem przerażona.

Co jeśli kiedykolwiek wypłynie temat Eclipse?

Możemy stracić ten hotel, wszystko.

Billie, myślałem o premierze.

Zastanawiałem się, czy chciałabyś wystąpić...

- Chcesz, bym zaśpiewała? - Tylko, jeśli nie masz nic na sobie.

Z przyjemnością.

Zginął mój tato. Wziął nogi za pas.

Więc pozwól mi pomóc.

Wiesz, że nie musisz tego robić.

Ale chcę.

Bez operacji umrzesz.

Słyszałaś, jak mówili o ryzyku, zaburzeniach poznawczych...

Moim zadaniem jest dbanie o ciebie, ok?

Nie na odwrót.

- Wszystko będzie dobrze. - Tak.

- W porządku, tato? - Tak.

Chodź tu.

Tłumaczenie: nkate

♫ Jessica Mauboy - "20 Good Reasons"

♪ Powiedzieli, że miłość rani, napisałam tę książkę

♪ Wspięłam się na tę ścianę, rzuciłam jedno spojrzenie

♪ Ale po prostu przyszedłeś się przywitać

♪ Ulice były wypełnione grzesznymi sercami

♪ Byłam tu, od samego początku

♪ Tracąc ciebie - straciłam wszystko

♪ Powiedz mi, dlaczego mam pozwolić ci odejść?

♪ Podaj mi 20 dobrych powodów

♪ Muszę wiedzieć

♪ I w tym momencie nie było bólu

♪ Nie było nieba, nie było deszczu

♪ Byłeś jedynie ty i twoja przystojna twarz

♪ Powiedz mi, skarbie, dlaczego mam pozwolić ci odejść?

♪ Tak, daj mi 20 dobrych powodów

♪ Muszę wiedzieć

♪ Podaj mi 20 dobrych powodów

♪ Podaj mi 20 dobrych powodów ♪

Marc: Mam nadzieję, że wszystko gra. Do zobaczenia na próbie.

- Hej. - Hej.

Ostatnia wieczerza.

Layla wciąż sprząta?

Tak, czyściła gniazdka szczoteczką do zębów.

- Co się dzieje? - Nie wiem.

Zacząłem otwierać usta, ale wolałem się zamknąć.

Jasne.

- Cześć, Chris. - Hej.

- Jak leci? - Dobrze.

- Cześć, Chris. - Cześć, Gus.

- Gotowy na wielki dzień? - Tak, drobny zabieg.

Oczywiście.

Bill, mam świetne wieści.

- Poradzisz sobie z tym? - Tak.

Dobra, nie rozrabiaj.

Wybacz, po prostu nie chcę, by tata się tym martwił.

W porządku.

Słuchaj, trochę podzwoniłem.

Zerwałam ten kontrakt. Nikt nie zechce ze mną pracować.

Właściwie to są trzy firmy, które chcą cię poznać.

Wysłałem im twoje demo.

Szczególnie jedna powinna nam odpowiadać...

Czekaj.

Brzmi wspaniale...

ale teraz nie to zaprząta moje myśli.

Gus!

Wybacz, poczekamy, aż przejdzie operację.

Po prostu pomyślałem, że chciałabyś o tym usłyszeć.

Tak. Teraz skupiam się na tacie, nic innego nie ma znaczenia,

ani muzyka, ani wytwórnia płytowa.

Rozumiem. Sam nad tym popracuję, coś przygotuję,

a kiedy będziesz gotowa...

Tata potrzebuje mojej uwagi, w 100%.

Nie sądzę, by Gus chciał, byś rezygnowała ze swego marzenia.

Chyba, że kariera nagraniowa już nim nie jest?

Już sama nie wiem. Po prostu muszę przez to przejść.

Zobaczysz, z Gusem wszystko będzie dobrze.

Tak, wiem.

Hej! Kiedyś biegałeś przed egzaminami.

Niezbyt ci to pomogło.

Layla nie biega?

Nie widziałem jej już dzień, czy dwa.

- Wszystko w porządku? - Tak, jest zajęta.

Oboje jesteśmy.

Przykro widzieć cię takim rozstrojonym.

Jamie.

- Nie martw się, musiał lecieć. - Unika mnie.

Ani trochę! Właśnie pytał o ciebie.

- Prosił, bym wyjechała. - To śmieszne!

- Jesteś też moim gościem. - Pewnie mnie nienawidzi.

Jamie nie mógłby cię nienawidzić. Wręcz przeciwnie.

Co powiedział?

Tak już jest z facetami, trzeba słuchać, czego nie mówią.

Po prostu bądź przy nim.

Dobrze. Jesteś najlepsza! Dzięki.

Dobrze.

- Ostatnia. - Pomogę ci.

Nie trzeba, dzięki. Rozpakuję później.

Właśnie widziałam Annę.

Skoro tu jest, powinnyśmy zrobić coś razem, we trójkę.

Jak myślisz?

Dzień spa?

- Byłoby fajnie. - Świetnie!

Zrobię rezerwację. Ty wyślij Annie SMS-a.

Zjemy też razem lunch.

Możemy potem iść na zakupy?

Możliwe.

Dobrze jest wrócić.

Zaczynają się od 1985, kończą na '92, gdy tato się skomputeryzował.

Nie był najlepszym księgowym, co?

Powiedziałeś Susan?

- Nie, a ty? - Jeszcze nie.

Nie wiemy, czego szukamy.

Nie ma żadnej przesłanki, czym jest ten "Eclipse"?

Nie bardzo.

To nie ma sensu!

To szukanie wiatru w polu.

Gdyby tato zrobił coś podejrzanego - nie ukryłby tego?

O tym mówiła mama.

Nie wydaje się, by panikowała.

Przyznaj, że zabranie tego z archiwum było gównianym pomysłem.

Myślałeś, że co znajdziemy?

To.

To z tego samego roku, co kupno hotelu.

Też nie możesz spać?

Kiedy byłam dzieckiem i nie mogłam spać,

zwykłeś opowiadać mi historyjki.

Tak, pamiętam.

O czym chcesz posłuchać?

O naszej pierwszej wyprawie wędkarskiej.

Byłaś wtedy całkiem mała.

Dobra, więc...

Ruszyliśmy do Pambuli, ty, ja i twoja mama,

jechaliśmy całą noc.

Tym zielonym Commodore?

Śpiewaliśmy piosenki, by nie zasnąć.

Tak, z "Dźwięków muzyki", każdy cholerny kawałek!

Mieszkaliśmy na tym kempingu nad rzeką,

gdzie złapałaś swoją pierwszą rybę.

Karanksa!

Kiedy linka się napięła, o mało nie wyskoczyłaś ze skóry.

A wędka zaczęła szarpać i uginać się.

Byłaś tak przerażona, że prosiłaś bym ją wziął.

Ale nie chciałeś. Naprawdę oszalałam.

Nie mogłam uwierzyć, że mi nie pomogliście.

Musiałaś to zrobić sama.

Gdybyś widziała swoją twarz, gdy wciągnęłaś tego wielkiego skurczybyka!

Powinniśmy znowu pojechać na ryby.

Tak, chciałbym. Byłoby ekstra!

Tak.

Dziś wielki dzień.

Co robisz?

Jest czysto. Nie ma tu nic do zamiatania, Layla.

Nie, potrzeba właściwego włosia i wysiłku, by zrobić to dobrze.

Co z tobą nie tak?

- Nic. Nic wielkiego. - Przestań!

Co?

Jamie i ja zerwaliśmy.

Mówisz poważnie?

- W porządku. Ja to zrobiłam. - Nie, to okropne.

- Dlaczego? - Przez niego i Annę.

Nie wiem, ale nie mogę być nagrodą pocieszenia.

Niech tylko go zobaczę. Już ja mu pokażę!

Nie, nic nie powiesz. Jest twoim bratem.

Właśnie dlatego.

Odezwał się potem?

- Tak, dzwonił, wysyłał SMS-y. - To dobry znak, prawda?

Tak? Nie wiem.

Ignoruję go. Jeden mętlik.

Layla, chodź do mnie.

On cię kocha.

- Wszystko będzie dobrze. - Cieszę się, że tak uważasz.

- Nie możesz go unikać. - Chcesz się założyć?

Właściwie to miałam nadzieję, że dziś rano mnie zastąpisz.

Co, prezentacja Marca bez ciebie?

To nie prezentacja, tylko próba.

Może jedno i drugie.

Słuchaj, utknęłam tu, a nie mogę zawieść Marca...

i nie mogę go zostawić. Popatrz na niego.

Co? Jestem głodny.

Widzisz? Potrzebuje mnie. Nie możesz tego jeść!

Tak, a ja nie mogę śpiewać.

Może powiem Marcowi, że zagrasz na keyboardzie?

Zrobisz wersję instrumentalną?

Wiem, że nie jest to idealne, ale się nie rozdwoję.

Posłuchaj, dopiero za 6 godzin muszę być w szpitalu.

Kto wie, ile czasu minie, zanim zaczną operację.

- Jedź. - Nie!

Posłuchaj, będzie tak:

ja leczę moje serce, a ty śpiewasz, jasne?

Bez śpiewania nie ma operacji, proste.

Nie zostawię cię tu samego.

- Pójdę z tobą. - Proszę bardzo.

W porządku. Możemy iść do szpitala po próbie.

- Zgoda! - Dobrze.

Jakie są szanse natknięcia na Jamiego przez chwilę spędzoną w barze?

- Całkiem duże. - Chodź!

- Layla. - Spotkamy się na dole.

- Jamie? Właśnie ciebie chciałam zobaczyć. - Bill.

- Jest problem. - Jaki?

To dane finansowe taty z 1990 roku.

Dlaczego teraz o tym rozmawiamy?

I dlaczego mówimy o tym przy nim?

Tato nie może jeść przed operacją. Muszę mieć go na oku.

Znaleźliśmy coś, o czym musisz wiedzieć,

cała rodzina powinna.

Tata zarabiał 35 000 $ rocznie,

a potem, nagle, pożyczył 350 kawałków.

Kupił udziały w kopalniach,

które sprzedał 3 miesiące później za około 9 mln dolarów.

Zapłacił pośrednikowi 30% i natychmiast kupił hotel.

Mówisz, że coś było nie tak ze sposobem, w jaki sfinansował hotel?

Znaleźliśmy kasety wideo, które mama nagrała przed śmiercią.

Były w pudle w piwnicy.

I co Katrina powiedziała?

Że tata zrobił coś złego i bała się, że stracimy hotel.

Macie jakiś dowód?

Nie wiemy dokładnie, co zrobił,

ale możemy prześledzić pieniądze i mamy tę nazwę, Eclipse.

I co to jest? Odświeżacz oddechu?

- Nie wiemy. - Nie macie nic.

"Eclipse".

- Coś mi to przypomina. - Ratujcie mnie. Ja...

Mogę się mylić, ale...

zanim zeszliśmy się z Rubes,

za miastem była kopalnia o nazwie Eclipse.

Jak, do diabła, nazywało się to miejsce?

Scotchmans Hill, tak się zwało.

To nazwa na akcjach.

Niech mnie kule biją!

Mogłem spotkać starego Jacka w Walperindze.

- Byłeś w to zaangażowany? - Nie, moja droga.

Nie, nie miałem tyle szmalu na takie rzeczy, ale...

paru pomyleńców w to weszło.

Kupili akcje, a potem czmychnęli jak bandyci.

Tato.

I co, Bill?

Mogłem spotkać twojego tatę.

Co za ironia.

Może pójdę obejrzeć coś w telewizji?

Co to wszystko oznacza?

To nielegalny obrót akcjami w oparciu o poufne informacje.

Ale taty już nie ma.

Ale hotel jest. Zakupiony z zysków z przestępstwa.

Co czyni tatę przestępcą,

i mogą nam odebrać hotel.

Nie zamierzam tego słuchać, mam dużo pracy.

- Nie boisz się? - Nie!

Szczerze mówiąc, więcej się spodziewałam po obojgu z was.

Wasz ojciec był dobrym człowiekiem i dobrym ojcem.

Ale jeśli to przestępstwo...

Jedyne przestępstwo, które tu popełniono

to zmarnowanie mojego czasu i wystraszenie Harriet.

Więc jeśli to wszystko, wracam do pracy.

I nie chcę więcej o tym słyszeć, od żadnego z was.

Nick? Pilnie potrzebuję tego kontraktu przedmałżeńskiego.

Tak, poślubię Andrew Westona.

Coś szybko Susan zamknęła ten temat.

- To może oznaczać cokolwiek. - Tak, poprzestańmy na tym.

- Muszę lecieć. - Ja też.

Powodzenia, Gus.

- Dzięki, Chris. Pa. - Pa.

Tato, zobaczymy się w barze. Layla czeka na ciebie.

Dobrze.

- Kocham cię. - A ja ciebie.

Zawołaj, gdybyś czegoś potrzebował.

Dzięki, stary.

- Zanim powiesz cokolwiek... - Co? Że ranisz moją przyjaciółkę?

Co się z wami dzieje?

Chciałbym wiedzieć. Odwróciła się ode mnie.

To z powodu Anny, przecież wiesz.

Przyjaźnię się z nią od wieków.

Jeśli nic ponadto - lepiej powiedz to Layli.

Musisz to uporządkować.

- Oto i ona. - Cześć, Carmine.

Przepraszam.

Dobra, mamy 15 minut poślizgu, ale to nic takiego.

Myślę, że można zaczynać.

Tak? Dobrze.

- Gotowa? - Tak.

Dalej, do dzieła!

Hej!

♪ Świętujmy dobre czasy!

♪ Będziemy dobrze się bawić

♪ Świętujmy dobre czasy!

Stop! Zatrzymajcie się!

- Coś nie tak? - Wszystko jest nie tak!

Piosenka, słowa, klimat... to nie tego chciałem.

Bez obaw, możemy zaśpiewać coś innego.

Co powiesz na "Simply the Best"?

To piosenka o miłości. Nie chcę takiej.

To hymn triumfalny... a jesteś najlepszy, prawda?

Tak, najlepszy programista, a nie najlepszy kochanek.

Wybacz... nie jesteś najlepszym kochankiem?

- Layla! - Tylko wyjaśniam.

Co jeszcze macie?

"Shake It Off"!

Mam pozbyć się moich inwestorów?

Nie, miałam na myśli... niesienie otuchy, szczęścia.

Po prostu zaśpiewaj "Celebration", ok? Będzie dobrze.

- To i tak jeden wielki bajzel! - Dlaczego?

Nie przejmuj się, po prostu zaśpiewaj swoją piosenkę.

Nie wyglądasz na kogoś, kto chce coś zaprezentować.

Jak niby powinienem wyglądać?

- To nie jest śmieszne. - Przepraszam.

Nie rozumiesz. Ja...

nie mogę!

Po prostu potrzebuję...

Czego?

Boże mój!

Nie mogę tego zrobić. To zwykła lipa.

O czym mówisz?

Zapomnij.

Co ja sobie myślałem?

Napisałem tę aplikację, zrujnowała moje małżeństwo,

a teraz wypuszczam ją jako spółkę notowaną na giełdzie.

- Gdyż jest dobrą aplikacją. - Skąd wiesz?

- Nie wierzysz w Zgodną Parę? - Tak, nie.

Wierzę. Po prostu...

Mam tremę.

Ale to tylko mały występ.

Tak, przed wieloma ludźmi, którzy myślą, że mnie znają...

Rany! Jestem już na drugim etapie.

Najpierw mdłości,

potem zawroty głowy i suchość w ustach,

później zimne poty, a na końcu omdlenie albo ucieczka.

Okay, to jest poważne.

- Co w najgorszym razie może się zdarzyć? - Mogę umrzeć.

- Tak się nie stanie. - Może się stać.

Moje miejsce jest w garażu przy tworzeniu aplikacji,

nie na scenie w świetle jupiterów, wyglądając jak idiota.

Ale to twoja chwila!

Nikt inny nie może tego zrobić, tylko ty.

Wyobraź ich sobie w bieliźnie.

Tato zwykł mi to powtarzać, gdy się denerwowałam.

Właściwie mówił "na golasa", ale to pomogło.

Próbowałem tej techniki na ślubie mojej siostry.

I?

Zemdlałem i mam na czole trzy szwy na pamiątkę.

Rzeczywiście.

Dobra, wracajmy.

Jeśli potwierdzi się, że tata zrobił coś podejrzanego,

możemy stracić to wszystko.

- Chris, przykro mi. - Właściwie, wcale mnie to nie obchodzi!

Oczywiście, że obchodzi.

Może utrata tego miejsca jest jedynym sposobem na wyzwolenie.

Chcę mieć coś swojego.

Mówisz tak, gdy zostałeś menedżerem Billie.

Chcę pracować nad czymś, co dotyczy przyszłości.

Co dotyczy nas.

Nas?

Tak.

Podoba mi się, jak to brzmi.

Byłaś wspaniała, kochanie. Pięknie śpiewasz.

Dzięki, tato.

Tato, to jest Marc. Marc, to mój tato.

Udanej operacji, panie Carter.

Gus.

Nieźle jak na maniaka komputerowego.

- Tato! - Trochę zzieleniałeś na twarzy.

Potrzebujesz kielicha dla kurażu, to wszystko.

Zadzwoń, jeśli będziesz czegoś potrzebować.

Lub, jeśli zostaniesz w szpitalu z tatą, po prostu...

Wróci pełna energii, czyż nie, Bill?

- Chcesz, bym poszła z tobą? - Nie trzeba, siostrzyczko, dziękuję.

Będziesz zabójczy, twardy jak skała, jasne?

Tylko uwierz w siebie!

Powodzenia.

Ani słowa.

Każda operacja niesie ze sobą ryzyko - infekcji pooperacyjnej,

skrzepów krwi, niewydolności nerek. Ale to mało prawdopodobne.

Tak jak i utraty pamięci, czy upośledzenia funkcji poznawczych.

Nie ma mowy, bym cię teraz zostawiła.

Umowa to umowa. Wrócisz, gdy będą mnie usypiać.

- Nie, tato. Zadzwonię do Marca. - Nie!

Sam tak mówił. Będzie dobrze. Zaraz wracam.

Nie, Bill.

Działaj, durna komórko!

Ciocia?

Więc zadzwonił do ciebie?

Nic nie powiedział.

Zadzwonił do mnie wczoraj, gdyż martwi się o ciebie.

Dlaczego?

Powiedział, że chcesz przestać śpiewać, by się nim opiekować.

Oczywiście, przecież to mój tata.

Tak, wiem, ale on martwi się o ciebie.

W każdym razie, masz rodzinę, czyż nie?

Nie musisz sama stawiać temu czoła.

Cieszę się, że tu jesteś.

Więc, co masz dzisiaj ważnego?

Prezentację, ale muszę odwołać, nie mogę go opuścić.

Będę miała wszystko pod kontrolą, jasne? Więc ty idź.

Zrób to dla niego.

Jesteś pewna?

Mówiłabym to, gdybym nie była?

Chodź do mnie.

- Te po 35$. - Dzięki.

Layla!

Są cudowne, prawda?

Moje ulubione.

I długo postoją.

- Wezmę je. - Layla, przestań mnie ignorować.

- Nie mam nic do powiedzenia. - Pozwolisz mi wyjaśnić?

Gotówka, czy karta?

Staram się być szczery.

Oboje wiemy, że to nie szczerość.

- Załatwiam to. - W jaki sposób?

- Dasz mi chwilę? - Odeszła?

- Jeszcze nie. - Więc wcale się z tym nie uporałeś.

Zrywasz ze mną, ponieważ kazałem jej odejść,

a teraz nie chcesz ze mną rozmawiać, ponieważ wciąż tu jest.

- Gotówka. - W porządku.

Jak możesz nie rozumieć, co się dzieje?

- Nic się nie dzieje. - Idź, popatrz w lustro i to powiedz.

- Przepraszam, gotówka? - Tak.

- Dobrze. - Layla!

Anno.

Masz chwilę?

Muszę zrzucić pewien ciężar z serca.

- Złamałam ci serce. - Złamałaś.

Tak mi przykro.

Nie tylko odchodząc, ale także przez powrót.

Kiedy Susan skontaktowała się ze mną i powiedziała,

że myślisz poważnie o innej, pomyślałam, że cię stracę.

Spanikowałam. Ale widzę, jak na mnie patrzysz,

widzę, co się dzieje, gdy zbliżam się do ciebie.

Nic się nie zmieniło, prawda?

Kocham cię, Jamie.

Jesteś tego pewien?

Nie.

Ja też nie.

Zróbmy to!

- Wrócę, zanim pójdziesz na operację. - Tak.

Nie zostawisz mnie z Mim, proszę?

Nie pozbędziesz się mnie, staruszku.

"Staruszku"? Wiem, ile masz lat, młódko.

Widzisz? Stary kozioł wciąż bryka.

Idź już!

- Kocham cię, tato. - A ja ciebie.

Nie zorganizowałabyś nam herbatki?

Nie ma mowy, nie możesz.

A co powiesz na spacer? Trochę świeżego powietrza?

Wiem, że się denerwujesz, że się boisz.

Bez obaw, nie powiem nikomu.

Jeśli coś mi się stanie, przypilnujesz jej...

Nic jej nie będzie.

Ma teraz liczną rodzinę, z obu stron.

- Racja! - I wszyscy ją kochamy.

Tak, będzie dobrze.

Dzięki, moja droga.

Dobrze, i...

Jak wyglądam?

Harriet! Nieźle!

Od dziecka obserwowałam, jak mama to robi. Dawała mi wskazówki.

- Jak teraz ci się tu mieszka? - Lepiej.

Była przy mnie, gdy jej potrzebowałam.

Dobrze, masz tylko jedną matkę.

- Hej. - Dobra, czas na show!

Spójrz na siebie!

No to ruszamy!

Wow!

Nie! To mi wygląda na trzeci etap.

Lepiej coś zróbmy, zanim da nogę.

Sądzę, że zrezygnujemy z "Celebration".

Mam lepszy pomysł.

Chodźmy.

- Hej. - Hej, Carmine.

♫ Jessica Mauboy - "Unwritten"

♪ Nie jestem opisany, nie można czytać w moich myślach

♪ Jestem niezdefiniowany

♪ Właśnie zaczynam

♪ Trzymam w ręce pióro, koniec jest niezaplanowany

♪ Wpatrując się w pustą kartkę przed sobą

♪ Otwórz brudne okno

♪ Niech słońce wyświetli słowa, których nie możesz znaleźć

♪ Sięgając po coś w oddali

♪ Co jest na tyle blisko, że możesz poczuć smak

♪ Pozbądź się zahamowań

♪ Poczuj krople deszczu na skórze

♪ Nikt nie może poczuć tego za ciebie

♪ Tylko ty możesz to zrobić

♪ Nikt nie wypowie za ciebie słów cisnących ci się na usta

♪ Zanurz się w niewypowiedzianych słowach

♪ Żyj z szeroko otwartymi ramionami

♪ Dziś zaczyna się twoja książka, reszta jest wciąż niespisana

♪ Reszta jest wciąż niespisana

♪ Tak, niespisana

♪ Reszta jest wciąż niespisana

♪ Reszta jest wciąż niespisana ♪

Ja...

Ta piosenka była...

Dziękuję.

Ci z was, którzy mnie znają, wiedzą, że to naprawdę...

Rany!

To nie moja bajka.

Ale jesteśmy tu dzisiaj, by świętować coś z mojej bajki...

coś mojego...

"Zgodną Parę".

To owoc mojej pracy...

dzięki wam wszystkim,

a także dzięki mojemu nieudanemu związkowi.

Nauczyłem się na własnej skórze,

że bycie częścią pary, to więcej niż...

pamiętanie o urodzinach i ulubionych potrawach.

Dużo czasu zajęło mi zrozumienie, że...

bycie częścią naprawdę dobrej pary,

zgodnej pary,

to wspieranie się wzajemne,

i bycie na tyle odważnym, by być do końca szczerym.

To dowód bezgranicznego zaufania.

Chodzi o to, by tak bardzo zaufać drugiej osobie,

by otworzyć się wystawiając na ciosy,

nawet jeśli jesteś przerażony jak diabli.

Bo naprawdę o to w tym wszystkim chodzi.

Dziękuję.

Billie!

Przepraszam, chciałem złapać cię zanim wrócisz do szpitala.

- Świetnie się spisałeś. - Dzięki tobie!

I ta piosenka!

Zawiera wszystkie niezbędne warunki,

ale jako twój prawnik i przyjaciel, radziłbym zachować ostrożność.

Nie ma czasu.

Chłopcy odkryli coś, co Jack zrobił wieki temu.

Spekulował akcjami kopalni zwanej "Eclipse".

- Jakie mają dowody? - Wystarczające.

Stracimy wszystko, jeśli przekażą je władzom.

W czym więc pomoże małżeństwo z Westonem?

Mając pakiet kontrolny, pogrzebię dowody i koniec historii.

- Ryzyko pozostanie. - To jedyny sposób ochrony hotelu.

Za zbyt wysoką cenę! Chcę, byś była szczęśliwa.

Dziękuję.

Bez ciebie byłabym zagubiona.

Znam cię lepiej niż Andrew Weston.

To prawda.

Stworzylibyśmy wspaniałą parę, wielbiłbym cię...

na zawsze.

Oddałbym ci moje życie.

- Przyjmuję to za "nie". - Nick...

- Zostawię je do podpisu... - Tak mi przykro, naprawdę.

Hej, ciociu.

Tato nie rozrabia?

I tak prawie skończyłam.

Do zobaczenia w szpitalu, dobrze? Dobrze, pa.

Bill!

Potrzebuję twojej pomocy.

- Co jest? - Powiedzieli, że jakaś dostawa.

Tam, popatrz.

Teraz spójrz na schody.

Nie, na te schody.

- Kwiaty od Carmine'a? - Nie.

- Mogę to zabrać? - Dzięki.

♫ Jessica Mauboy, Terry Serio & Matt Levett - "Something Stupid"

♪ Wiem, że muszę poczekać w kolejce

♪ byś znalazła czas na wieczór ze mną

♪ A jeśli pójdziemy gdzieś potańczyć

♪ Wiem, że jest szansa, że nie wrócisz ze mną

♪ Następnie lądujemy w zacisznym miejscu

♪ I pijemy drinka lub dwa

♪ A potem psuję wszystko, mówiąc coś głupiego

♪ Typu "Kocham cię"

♪ Nastaje odpowiednia chwila

♪ Twoje perfumy mącą mi w głowie

♪ Gwiazdy się złocą, a noc jest taka niebieska

♪ A potem psuję wszystko, mówiąc coś głupiego

♪ Typu "Kocham cię" ♪

Pajac z ciebie!

♪ Kocham cię

♪ Kocham cię ♪

Byłem idiotą, Layla.

Kocham cię. Jesteś tą jedyną.

Na to właśnie czekałam.

Teraz naprawdę muszę iść.

Na R, kończy się na B.

- Hej. - Hej.

Hej, dzieciaku.

- Cześć tato. - Hej, kochanie.

Powiedziałam, że wrócę.

Ładnie wyglądasz.

Dziękuję.

Spotykam się ze starym przyjacielem twojego ojca.

Ty i tata zawsze ładnie wyglądaliście, gdy wychodziliście razem.

Też za nim tęsknię.

Mamo?

Tata tak naprawdę nie zrobił nic złego, prawda?

Oczywiście, że nie.

Słuchaj, lepiej pójdę.

Obejrzymy razem film, kiedy wrócę?

- Tak. Baw się dobrze. - Kocham cię.

- Spóźniłam się? - Przyszedłem wcześniej.

- Wyglądasz cudownie. - Dziękuję.

Intercyza podpisana,

mój prawnik był świadkiem, a sprawa hotelu jest w toku.

Pracowita dziewczyna.

Nie będzie problemu.

Możemy zacząć wspólne życie.

Kiedy spotkaliśmy się po raz pierwszy i wybrałaś Jacka,

czy kiedykolwiek tego żałowałaś?

Czy nie nadrabiamy tego teraz?

Zmieniłem zdanie.

- Co? - Daj spokój, kochanie.

Gracz musi wyczuć innego gracza.

Nie rozumiem.

Jack nie był takim biznesmenem, jak myśleliśmy, prawda?

Wyleciało ci z głowy, by powiedzieć mi, że Jack kupił hotel w...

jakby to powiedzieć, w niezbyt uczciwy sposób?

Nie dałeś mi szansy, by...

Zgaduję, że właśnie to podsyca twój nagły pośpiech, by wyjść za mnie,

bardziej niż moje towarzystwo.

Andrew, lubię twoje towarzystwo.

Mamy umowę przedślubną!

Której jeszcze nie podpisałem.

Powinienem wziąć na siebie część odpowiedzialności.

Pożądałem wszystkiego, co miał Jack,

szczególnie ciebie i hotelu.

Cóż, teraz cię miałem,

a gdy tylko sprawki Jacka wyjdą na jaw,

mogę kupić hotel za bezcen.

Zawsze chodziło o biznes,

i o wyrównanie rachunków.

Gdyby sytuacja była odwrotna,

byłabyś tą, która wyczyści mnie finansowo i zostawi na mrozie.

Bez chwili wahania.

Tak między nami,

mimo że przyjemnie spędziliśmy czas,

rzeczywistość nie dorównała moim fantazjom.

Żegnaj, Susan.

Nick? Właśnie widziałam się z Andrew Westonem.

Wiedział wszystko o sprawkach Jacka.

Możesz przyjść do mnie?

Będziesz musiała poprosić o pomoc kogoś innego.

Rezygnuję ze stanowiska prawnika rodziny Nortonów,

ze skutkiem natychmiastowym.

- Co mu powiedziałeś? - Wszystko, co powinien wiedzieć.

Jest bardzo hojnym człowiekiem.

Będę mi się dobrze z nim pracowało.

Idź do diabła!

Chciałem cię spytać, jak poszła prezentacja?

Było wspaniale. Marc był świetny.

- Wszystko w porządku? - Tak, a u ciebie?

Bardzo się boję, tato.

Jeśli coś ci się stanie...

Popatrz na mnie. Jestem twardym, starym draniem, zrozumiano?

Nie przejmuj się, jasne?

Tak, wiem.

Jeśli coś pójdzie nie tak,

masz wokół siebie najlepszych ludzi, dobrze?

Dobrą, silną rodzinę.

Hej!

- Hej. - Cześć, dzieciaki.

Hej, damy. Cześć, kolego. Jak leci?

To ciocia Billie, Mim.

Musicie być Nortonami.

A ty najlepszą przyjaciółką.

- Tak? - Tak.

Czaruś.

- Pracoholik. - O, tak.

I żywiołowa siostra.

Myślałam, że powiesz "wichrzycielka".

Zaczyna się. Przyszli po mnie.

- Kocham cię, Gussy. - Powodzenia, kolego.

Dzięki, Layla. Dobrze was widzieć. Dzięki, że przyszliście.

Do zobaczenia, Mimmy. Kocham cię, przyjaciółko.

Do zobaczenia wkrótce.

Cześć, skarbie. Kocham cię.

- Kocham cię. - Pa.

Byłaś niesamowita!

Myślę, że twój śpiew pomógł mu się odnaleźć.

- Myślisz? - A co z...

- Co? Nie. - Przegapiłem coś?

- Marc ją pocałował. - Poważnie?

Słyszałam.

- Kim jest Marc? - Layla!

Billie?

Operacja przebiegła dobrze, żadnych komplikacji.

Dziękuję.

Jest na OIOM-ie. Chcesz przy nim usiąść?

Tak, proszę.

To niesamowite.

Dziękuję wam wszystkim za to, że tu jesteście.

Ciociu.

Możecie odwieźć ciocię do hotelu?

- Tak. - Świetnie.

Dostanę jeden z tych fantazyjnych pokoi? Dzięki.

Dam wam znać, kiedy się obudzi, w porządku?

- Pewnie. - Dzięki, kochanie.

Tato?

- Gus? - Co z nim nie tak?

- Gus, słyszysz mnie? - Co się dzieje?

Co się z nim dzieje?

W porządku. Ciśnienie krwi?

70/45, puls 120.

Słyszysz nas? Gus? Gus, słyszysz?

Tato, proszę. Co się z nim dzieje?

Spowolniona reakcja. Ciśnienie?

- 80/50. - Proszę, tato.

Tomografia głowy, pilne!

Tato, proszę!

Musi pani poczekać tutaj.

Robimy wszystko, co możliwe.

Tato!

SEKRETNA CÓRKA finał sezonu 2 - "Serca w ogniu"

Tłumaczenie: nkate

- Wszystko w porządku? - Jeszcze nie wiemy.

Muszę z nim być.

Wybacz, ale na korytarzu jest poczekalnia.

- Powinnaś tam usiąść. - Nie mogę go zostawić.

Teraz nie możesz nic dla niego zrobić.

- Proszę. - Jest ktoś, do kogo możemy zadzwonić?

Nie.

Dam znać, jak tylko zdołam.

Proszę...

Hej.

Jak on się czuje?

Nie wiem.

Ustabilizowaliśmy jego stan.

Sądzimy, że mogło dojść do znacznego krwawienia do mózgu.

Co?

Ale wyjdzie z tego?

Nie dowiemy się, jakie są obrażenia, dopóki się nie obudzi.

Co?

Mogę go zobaczyć?

Tato!

Słyszysz mnie?

Tak mi przykro.

Wyjeżdżasz?

Tak.

Chcesz po prostu uciec?

- Słucham? - Poddajesz się.

Zostawisz go z tą naciągaczką?

- Susan! - Mówiłaś, że go kochasz.

Kocham!

Ty zadzwoniłaś do mnie, namówiłaś do przyjazdu.

Chciałaś, bym rozbiła ich związek.

Co się z tobą dzieje?

Anno!

Co robisz?

Wyjeżdżam, wybacz.

- Dlaczego? - Pora, bym znowu ruszyła w drogę.

Przyjedź do mnie, dobrze?

Rok przerwy w Paryżu, ty i ja?

Dorosłaś, mała. Jestem z ciebie dumna.

- Zadzwoń do mnie. - Dobra.

Cześć, Anno.

Zostawię was.

Wszystko w porządku?

Tworzycie fajną parę.

Dobrze było cię widzieć.

Ciebie też.

Bądź ostrożny, dobrze?

- Zwłaszcza z Susan. - Co?

Po prostu bądź ostrożny.

Tato.

Tato?

Słyszysz mnie?

Kim jesteś?

To ja, Billie.

Zabawne imię dla dziewczyny.

Twoi rodzice mieli durne poczucie humoru.

Twoja mama się uparła.

- Tato! - Tak?

- Ty szelmo! Stary, pieprzony nicponiu! - Tak.

Myślałam, że cię stracę.

Popatrz tam.

To Layla.

Popatrz.

- Cześć, Bill. - Cześć wam.

- Jak się czujesz, Gussy? - Głodny.

Czy to... Marc?

Lepiej wyjdę na zewnątrz.

Tak, lepiej.

Tak. Wszystko w porządku?

- Tak. - Dobra.

A więc, Michael.

Tak, Greg?

- Nadal jestem trochę oszołomiony. - To zrozumiałe.

Mam parę pytań.

- Wal. - Perspektywy pracy?

- Niezłe. - Rodzina?

Mama i tata żyją na wybrzeżu, mam dwie siostry.

- Wyroki skazujące? - Nie, a ty?

- To ja zadaję pytania. - Tak, oczywiście.

Myślałam, że go stracę.

- Chcesz, byśmy przyszli? - Nie, już jest znacznie lepiej.

Świetnie!

- Skąd wziął się tam Marc? - Zadzwoniłam do niego.

Wiesz, że cię kocham, Layla.

Ale powiedział, bym zadzwoniła, gdybym czegoś potrzebowała.

- Cieszę się, że Gus dochodzi do siebie. - Tak, muszę iść.

Jamie, do zobaczenia w hotelu.

- Dobra, pozdrów Gusa! - Powodzenia, Bill.

Dobrze, kocham was, pa!

Gdzie jest ten stary kozioł?

Objawy są dobre, ale przez kilka tygodni będzie musiał się oszczędzać.

Już nie ucieknie, prawda?

Nie, jeśli zdołam pomóc.

I może twój przyjaciel mógłby trochę przystopować.

Nie chcemy, by pacjent był zbyt podekscytowany.

Popatrz na niego, jaki podstępny.

Nie za dobrze się bawicie? On ma odpoczywać.

Następnym razem nie będzie miał tyle szczęścia.

To nie szczęście, chłopcze.

Billie, byłaś tu całą noc? Idź do domu, odpocznij.

Nie, nie mogę iść do domu.

Miastowa rodzina mnie potrzebuje.

Muszę coś uporządkować.

No dobrze.

Może najpierw dom i śniadanie, zanim ruszysz ratować świat?

Dżentelmen.

- Naprawdę mnie wystraszyłeś, tato. - Sam się ciut wystraszyłem.

- Kocham cię. - Do zobaczenia.

Wiesz, jak na internetowego maniaka,

ten dzieciak jest w porządku.

Zadzwonię po mojego kierowcę.

Właściwie to chciałabym się przejść.

Trochę nam zejdzie.

- Nie przyjemniej spacerkiem? - O wiele.

Mówiłam.

Nigdy nie powinienem kwestionować twoich motywów.

- Kawy? - Proszę.

♫ Jessica Mauboy - "Fallin"

♪ Jest coś w sposobie, w jakim doprowadzasz mnie do szału

♪ W sposobie, w jakim wywołujesz pragnienie czegoś więcej

♪ Całe moje życie

♪ Byłam dziewczyną, która działała ostrożnie

♪ Więc próbuję znaleźć powody do odejścia

♪ Gdyż nie chcę tak bardzo cię pragnąć

♪ Ale nie potrafię powstrzymać rosnącego uczucia do ciebie

♪ Tak, nie potrafię powstrzymać rosnącego uczucia do ciebie

♪ Tak

♪ Uczucia do ciebie

♪ Nie potrafię powstrzymać rosnącego uczucia do ciebie

♪ Uczucia do ciebie

♪ Nie potrafię powstrzymać rosnącego uczucia do ciebie

♪ Nie potrafię temu zaradzić, że zakochuję się w tobie

♪ Nie potrafię powstrzymać rosnącego uczucia do ciebie

♪ Nic nie poradzę, że zakochuję się w tobie ♪

- Dzięki. - Proszę.

- Śniadanie, kiedy będziesz gotowa. - Dzięki!

- Szpiegujesz mnie? - Wcale nie.

Dzięki za to.

Włożenie jogurtu i owoców do miski nie było skomplikowane.

Nie, mam na myśli wszystko.

Przyjemność po mojej stronie.

Masz trochę...

- Dobrze. - Pyszne.

Odnośnie tych rodzinnych problemów, mogę w czymś pomóc?

Dzięki, ale nie.

Musimy sami to rozwiązać.

Dobrze.

Susan, musimy porozmawiać.

Nie możemy zamieść tego pod dywan. Wiemy, co zrobił Jack.

Nie ma o czym mówić.

Wybacz, ale mała Panna Idealna nie będzie mówić ani mnie,

ani mojej rodzinie, kiedy musimy porozmawiać.

Należę do rodziny.

- Nie dla mnie. - Susan.

- Możemy omówić to gdzie indziej? - Co się dzieje?

Chodzi o Eclipse, nie odejdę dopóki tego nie rozwiążemy.

- Nie ma niczego do rozwiązywania. - Jack popełnił przestępstwo.

I to wszystko pójdzie na marne,

chyba że razem sobie z tym poradzimy.

Myślałam, że postanowiliśmy nic z tym nie robić.

Nie, ty zdecydowałaś. Myślę, że Billie ma rację.

Wyczyśćmy piwnicę, pozbądźmy się wszystkiego,

i zapomnijmy o tym na zawsze! - Susan...

Twój tata zrobił to, co musiał.

Nie chcę słyszeć złego słowa o nim.

To miejsce, to on.

Powinniście być wdzięczni.

I trzymać się od tego z daleka.

Kochanie, mamy pilne sprawy, więc jeśli nie masz nic przeciwko...

Co to jest?

Andrew Weston... To rywal taty, prawda?

- Nie tutaj, proszę, kochanie. - Wyjdziesz za niego?

Co? Rzućmy na to okiem.

Andrew Weston, zwany dalej przyszłym mężem...

Mogę wyjaśnić.

...gwarantuje głosy: własny, córki powierzonej jej w opiekę,

a także trzeciego członka rodziny na rzecz sprzedaży.

Mój głos?

Przyszła żona otrzyma za to honorarium w wysokości 51%.

Zamierzałaś przejąć hotel?

Dlatego miałem wyjechać w podróż? Myślałaś, że sprzedam udziały?

- To jakiś obłęd! - Co z tobą nie tak?

Co innego zamierzałeś zrobić?

Za parę tygodni znudzisz się swoją małą blondynką.

- Ostrożnie, Susan. - Uciekłbyś, jak zawsze.

A ty nie jesteś dorosła!

A ty jesteś zbyt zajęty próbami wykazania się,

że nie stać się na własny pomysł!

- Mamo! - Prowadzę tę firmę od lat!

Nikt z was nie potrafiłby utrzymać tego miejsca.

Stracilibyście wszystko, gdyby was nie powstrzymać!

I to ma wszystko tłumaczyć?

Przynajmniej dostajecie pensję nie robiąc niczego.

Wystarczy, Susan.

Rozumiem, kochałaś go.

Ale jego już nie ma.

Wszyscy za nim tęsknią. Wszyscy cierpią.

Ale, by robić coś takiego?

To go nie przywróci.

Czas się zatrzymać.

Proszę.

Wszystko w porządku, kochanie?

Hej.

Co się stanie, jeśli nic nie zrobimy?

Resztę życia spędzimy oglądając się za siebie,

w oczekiwaniu, że wszystko się wyda.

A jeśli pójdziemy na policję?

Nie na policję, do Urzędu Skarbowego.

- Bez różnicy. - Potraktują to poważnie.

Stracimy hotel?

To jest nasz dom.

O mało nie straciłam dzisiaj Gusa.

To pomogło mi zobaczyć wszystko wyraźniej.

Nie wróciłam tutaj dla hotelu.

Wróciłam tu dla was wszystkich.

Czy to hotel, czy szopa,

mamy wszystko, czego potrzebujemy.

Nie wiem, jak reszta, ale nie mogę teraz jasno myśleć.

Może się z tym prześpimy?

Myślałam, że wiem, kim są moi rodzice.

Wiem o Eclipse, i wiem, co zrobił Jack.

O czym on do cholery myślał?

Chodź tu.

Był tylko człowiekiem,

popełnił wiele błędów,

starał się je naprawić. Kochał swoją rodzinę.

- A co z moją mamą, ją też kochał? - Billie.

Codziennie się obwiniał, że zostawił twoją mamę i ciebie,

ale gdy o kopalni stało się głośno,

musiał zerwać wszelkie więzy z Walperingą.

Więc uciekł dla pieniędzy?

I zobacz, co go ominęło.

Był dobrym człowiekiem.

Wiem, że przejąłby się tym, co dzieje się z jego rodziną.

Trochę za późno, nie sądzisz?

To nie zależało ode mnie.

Tak, rozumiem.

W porządku. Dziękuję bardzo.

Na razie.

I?

W banku powiedzieli, że nas wesprą.

I...

I jest nasze, jeśli tego chcemy.

Nie, zmieniłam zdanie.

Nasze własne miejsce.

Wiesz, że możemy to kompletnie spieprzyć?

- Albo to będzie najlepsza rzecz na świecie. - Przynajmniej jest nasza.

Chcesz pojechać tam pierwsza i wszystko przygotować?

Kiedy powiesz innym?

Jeszcze nie teraz.

Dobrze.

- Za nas. - Za nas.

Więc hotel został kupiony za podejrzane pieniądze.

I Susan, by go przejąć,

próbowała wyjść za jakiegoś bogatego typka?

Czekaj, czy to nie czyni z niej poszukiwaczki złota?

Biedactwo.

Cóż za rodzinka, co?

Dobrze, że Jamie jest słodki.

Jak układa się między wami?

Jest naprawdę słodki i śmieje się z moich żartów.

I wydaje się, że ta kłótnia tylko nas zbliżyła.

Bill?

- Co? - Jak to "co"?

- Co? - Co tam z Markiem?

Naprawdę go lubię.

Przestań!

- Gramy w City Slickers. - Dobra.

Zaczynamy?

- Ty? - Dobra, więc...

- Hej! - Przyniosłem pizzę.

Zbawco!

- Świetnie! - Może dać mu napiwek?

- Ten facet ma głos... - Śpiewaj.

- Ale rzadko śpiewa. - Dalej, Chris.

- Nie. - Tak, rzadko.

- Śpiewaj! - Za wyjątkiem prysznica.

Ludzie!

Dobrze, wiemy, po co tu jesteśmy.

Tato kupił hotel za dochody z przestępstwa.

Więc albo to przyznajemy,

mierzymy się z konsekwencjami i tracimy hotel...

albo to ukrywamy, mając nadzieję, że nikt się o tym nie dowie.

Czy Susan nie powinna tu być?

Nie odpowiada na nasze telefony, ale i tak mamy tu większość.

Co więc myślimy?

Nie możecie tego zrobić.

Wiemy, że to trudne, ale głosujemy jako rodzina.

- Dołącz do nas. - Kochanie, nie możesz.

- Może. - Nie!

Głosuję, by iść na policję, albo do Urzędu Skarbowego, bez różnicy.

Trzeba z tym skończyć.

Chcę patrząc wam w oczy wierzyć, że postąpiliśmy słusznie.

Więc ja też.

Zgadzam się, pora skończyć z sekretami.

Chris!

Tak ciężko tu pracowałaś,

i ja też, i myślę, że zapomnieliśmy o sobie.

Zgadzam się, czas z tym skończyć.

Susan!

Susan!

- Susan... - Nie pozwólcie chłopcom niczego ruszać!

- Co robisz? - Nie możecie tego zrobić!

- Wszystko będzie dobrze. - Nie, nie będzie!

Zatroszczymy się o nas wszystkich, zaopiekujemy się tobą, ok? Chodź.

- Nie róbcie tego. - Susan.

- Nie oddawajcie tego miejsca. - Głosowaliśmy, zdecydowane.

Błagam was!

Proszę.

Proszę.

Zabierzmy ją na górę.

- Susan... - Nie!

Jest naprawdę zmartwiona.

Skontaktowałeś się z Urzędem Skarbowym?

Tak.

- Co się teraz stanie? - To zależy od nich.

Musimy tylko czekać.

Wiesz, po całym tym dramacie, czuję ulgę.

Ja też.

Posłuchaj...

Cokolwiek się zdarzy,

nadszedł czas, by opuścić to miejsce.

Muszę wyjść z cienia taty.

I zabieram ze sobą szefa kuchni.

Wy dwoje od wielu dni byliście bardzo tajemniczy.

Zastanawiałem się, co się dzieje.

Wybacz, powinienem był powiedzieć ci wcześniej.

Nie, w porządku.

Jak się czujesz?

Piekielnie przerażony.

To wspaniale.

To bank, lepiej odbiorę.

Halo? Mówi Chris.

Jestem z ciebie dumna.

Zająłeś stanowisko, postąpiłeś właściwie, chociaż to niełatwe.

Powinieneś nosić pelerynę.

Wiesz, wszystko się zmieni.

- Byłam już spłukana. - A ja nie.

Poradzimy sobie.

Nawet gdybyś nie miał centa przy duszy i tak bym cię poślubiła.

Powiedziałaś "poślubiła"?

Laylo Chapple, prosisz, bym cię poślubił?

- Tak, do diabła, proszę! - Tak to się robi w Walperindze?

Nie wiem. Ale ożenisz się za mną?

O tak!

Urządzimy przyjęcie? Możemy tutaj? Dziś wieczorem?

Właściwie, dlaczego nie? Korzystajmy, póki go mamy.

Ożeni się ze mną!

Zamknij się, będziesz moją siostrą!

- Już jestem twoją siostrą. - Wiesz, co mam na myśli.

- Tak. - Chodź tu.

Tak się cieszę za was!

- Oczywiście będzie impreza? - Jasne, że tak!

- Tak. - Dziś wieczorem na dachu.

Zaprosiłam Dana i Shorty'ego, nie masz nic przeciwko?

Jasne, że nie.

Najważniejsze, że wszyscy spotykają się, by was wspierać.

Wiesz, Layla, zawsze uważałem cię za drugą córkę.

Gussy.

Będzie dla mnie zaszczytem bycie tam,

by życzyć wam długiego i szczęśliwego małżeństwa, i...

Gus, ty popaprańcu! Nigdzie nie idziesz!

- Cóż... - Nie patrz tak!

Oni będą mieli imprezę zaręczynową, a ty zostaniesz tutaj.

Musisz dbać o siebie. Będą inne imprezy.

Tak, wiem. Po prostu jestem samolubny.

Wybaczcie, naprawdę cieszę się waszym szczęściem!

- Zastanów się. - Tak zrobię.

- Zostawię cię. - Dobra.

Cześć!

- Jak Gus? - Dobrze.

Niespokojny, ale niedługo go wypiszą.

Hej, mamy imprezę.

Jamie i Layla... Cóż, oświadczyła się.

- Billie. - Gramy, musisz przyjść.

- Billie. - Tak?

Wracam dziś do San Francisco.

W pracy coś wyskoczyło i jestem tam potrzebny,

i nie wiem, kiedy wrócę.

W porządku?

Przysięgam, coś jest ze mną nie tak.

W końcu spotykam chłopaka, a on rusza na drugi koniec świata.

Powinnam była wiedzieć, że tak się stanie.

- Dlaczego? - Bo tam mieszka.

Sądzę, że przez cały czas się okłamywałam.

Miliony ludzi ma związki na odległość.

Musisz tylko rozgryźć, jak to zadziała.

- Wiem, po prostu... - Co?

Nie miałam wiele, zanim tu przyjechałam,

tatę, ciebie, zespół i nie chciałem niczego więcej.

Teraz mam ciebie, tatę, rodzinę i tego faceta.

To tak, jakbym teraz za dużo chciała.

Wiesz, że możesz mieć to wszystko?

Proste pytanie.

- Podoba ci się? - Tak.

- A ty jemu? - Tak.

I tylko to ma znaczenie.

Jak to będzie działać?

Nie mam pojęcia!

Tak, nie. Wszystko gra.

Tak. W końcu przestał się spierać.

Właściwie teraz śpi.

Poczekaj! Wyjdę, by go nie obudzić.

Dobra. I co tam u was?

Dopilnuję, by twój tata zachowywał się jak należy.

Dobrze, pa.

Layla jest dla Billie jak siostra.

A dla mnie jak córka, nawet gdy wyjechaliśmy.

I ten chłopak, i jego rodzina.

Naprawdę nie chcę tego przegapić, Mim.

Proszę!

Tylko popatrz na to, Mim?

Darmowe żarcie, i nie tylko.

- Cześć, Gussy! Hej, Mim! - Hej.

- Hej, Layla! - Gus?!

- Cześć, Wendy. - Jak się czujesz? Możesz wychodzić?

Mim, to moja mama, Wendy. Jest lekarką Gusa.

Mój Boże, biedulko!

Lepiej nie mówić!

Cześć.

- Cześć. - Widziałaś Billie?

Bądź dla niej dobry.

Albo tak skopię ci tyłek, że krew tryśnie ci z nosa.

Zgodna para.

Po prostu wpisz swoje dane i harmonogram

w prostym formacie, odpowiedz na pytania

i Zgodna Para zapewni tobie i partnerowi szczęście i kontakt.

To sprawdzi się dla nas?

Nie wiem, ale nie zamierzam ryzykować.

Zrobię to w staroświecki sposób - codziennie będę dzwonił.

- To jest staroświeckie? - Dla mnie, tak!

Nie przypuszczam, byś zdołała mnie odwiedzić?

- Może. Gus i rodzinne problemy... - Tak, oczywiście.

Może będę musiał wrócić, jeśli za bardzo się stęsknię.

Nie chcę cię stracić.

Nie musisz.

- Muszę wracać. - Oczywiście.

Cześć, przyjaciele i rodzinko!

Zebraliśmy się tu dla Jamiego i Layli.

Bawmy się razem z nimi!

Raz, dwa, trzy, cztery!

♫ Jessica Mauboy & JR Reyne - "UFO"

♪ Po prostu nie chcę być samotna

♪ Bo światła świeciły tak jasno

♪ Czuję w dłoni puls mego bijącego serca

♪ Gryzę się w język, mam plastikowego ludka w telefonie

♪ Widzisz jasne światła? ♪

Ostrożnie!

Nic ci nie jest?

Mdli mnie na wasz widok!

- Wiem, że jesteś zdenerwowana... - Odczep się!

Jak śmiecie?

Po tym, co zrobiliście, jak śmiecie?

Nie macie pojęcia. Nikt z was.

Poświęciłam wszystko temu miejscu.

Dalej, przyjrzyjcie się dobrze! Już nic mnie nie obchodzi.

- Nie obchodzi. - Mamo, wystarczy.

Kochanie!

Tak mi przykro, wybacz.

- Przepraszam. - Chodź, wszystko w porządku.

Przepraszam.

Bawcie się dalej, proszę.

Tylko mnie zostawcie.

Nie cierpię pracować tu bez ciebie.

Po prostu nienawidzę!

Czy nie jest wspaniała?

♫ Jessica Mauboy & JR Reyne - "On top of the world"

Kocham cię.

♪ Jeśli kogoś kochasz lepiej mu powiedz, dopóki tu jest

♪ Gdyż może po prostu uciec od ciebie

♪ Nigdy nie wiesz co, gdzie i kiedy

♪ Wszystko zależy tylko od tego ile czasu ci pozostało...

♪ Zdobyłem najwyższe góry

♪ Przebyłem najgłębsze rzeki

♪ Możesz mieć to wszystko, ale nie dopóki się nie ruszysz

♪ Zdobądź to, ale nie spuszczaj wzroku

♪ Ponieważ jestem na szczycie świata

♪ Jestem na szczycie świata

♪ Czekam na to od jakiegoś czasu

♪ Spłacając dług... ♪

Pomocy!

Pomocy!

♪ Jestem na szczycie świata ♪

- Pożar! Tam się pali! - Przestańcie.

Na dole się pali!

Pomocy!

Szybko, schodźcie!

Dobra, czy to wszyscy?

Gdzie jest mama?

- Kiedy ostatnio ją widziałaś? - Na dachu.

Chris, nie możemy znaleźć Susan. Jest na liście?

- Nie. Jesteś pewna, że jej tu nie ma? - Tak.

Nie wyglądała dobrze.

Czy ktoś widział, by opuszczała budynek?

Pożar zaczął się na dole.

- Myślisz, że... - Piwnica!

- Co? - Bill.

- Billie! - Bill!

Cofnij się.

Susan!

Dalej, dalej!

- Chodź. - Dalej, Susan.

Mamo!

Jamie! Czy ktoś jest ranny?

- Mój Boże, Bill. - Chodź tu.

- Już dobrze. - Wszystko w porządku.

W porządku, chodźmy.

- Nic ci nie jest? - Nie.

Trzy tygodnie później...

Jestem z ciebie dumny, mała.

Naprawdę, dumny jak paw.

Nikt z nas nie byłby tutaj, gdyby nie ty.

- Dziękuję, kocham cię. - I ja ciebie.

- Po jednym? - Tak!

- Hej! - Hej wszystkim!

Nowi właściciele: Chris Norton & Vivienne Hart

- Cześć. - Cześć! - Cześć, Billie.

Gotowa?

- Mniej więcej. - Bez obaw.

Hej, jak się zaadaptowałeś?

Nawet nieźle, ale nowi szefowie to jeden koszmar!

- Hej? - Cześć!

Dobra frekwencja.

Przez te dwa tygodnie idzie całkiem nieźle.

Za wcześnie wyrokować.

- Racja. - Ale uwielbiamy to.

- Hej! - Siostrzyczko! Pracujesz?

Tak, potrzebuję kasy na wakacje.

- Susan, jak tam podróżowanie? - Dość nudne.

Przepraszam.

- Siostro. - Zbieraj się, panno, i na scenę!

Dobra.

Dopiero co przyjechała! Wybacz mojej narzeczonej.

Billie, jeden gość chce drinka i twierdzi, że zrobisz go lepiej ode mnie.

Naprawdę?

Musimy tu zainstalować porządne Wi-Fi!

Zamknij się!

Grupa Cardiac Arrest wita wszystkich!

Billie Carter, pakuj tu swój tyłek!

Dalej, Billie!

- Tak. - Dawaj!

♫ Jessica Mauboy & JR Reyne - "Solid rock"

♪ Tutaj nic się nie zmienia

♪ W każdym razie nie na hura

♪ Czujesz nieskończoność

♪ wraz z brzaskiem dnia

♪ Mówimy o wybranym miejscu

♪ Nie sprzedałbyś go na rynku

♪ Już tylko chwila...

♪ Stojąc na litej skale

♪ Stojąc na świętej ziemi, żyjąc w pożyczonym czasie

♪ Wiatry zmian zawieją wszystko, ale oni stali na twardej skale

♪ Stali na świętym gruncie, żyli w pożyczonym czasie

♪ I wiatry zmian zawiały wszystko

♪ Na twardej skale

♪ Stojąc na świętym gruncie, żyjąc w pożyczonym czasie

♪ Wiatry zmian zawiały wszystko ♪

tłumaczenie: nkate

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.