All language subtitles for To.The.Stars.2019.720p.WEBRip.x264.AAC-[YTS.MX]

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal) Download
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

W ROLACH GŁÓWNYCH

* DO GWIAZD *

W POZOSTAŁYCH ROLACH

MUZYKA

ZDJĘCIA

SCENARIUSZ

REŻYSERIA

Pójdziesz na ten bal,

choćbym miała zapłacić własnym ciałem za chłopaka dla ciebie.

- Nie masz poczucia humoru. - Tak, mamo.

To było widać, zanim skończyła dwa lata.

- Wiem, po kim taka jest. - Ciszej, Hank usłyszy.

- Poszedł do swoich ukochanych krów. - Mimo wszystko.

Urocza, prawda?

Naddałam trochę przy biuście.

Wreszcie coś tam masz, pochwal się.

Jak myślisz? Nie bądź cnotką!

Przynajmniej nie jest w ciąży. Jesteś?

Gdyby Hattie wzięła Iris pod skrzydła,

- chłopak by się znalazł. - Nie mam wpływu na jej sympatie.

Przymierz.

- Nie spóźnisz się do szkoły? - Tak, tato.

Idź już.

Weź coś na zmianę.

Niech sobie nie narobi wstydu w klasie.

Ty głupia krowo.

Wie, co mówi.

- Krów się naoglądał! - Dobre!

Idzie Śmierdziucha!

Już tak nie cuchnie, od kiedy wyrosły jej melony.

Co ty robisz?

Iris, co z tobą?

- Hej, Iris. - Zatrzymaj się!

Odprowadzić cię do szkoły?

Nie, dziękuję.

Odprowadzę.

Złap ją za cycki!

- Wezmę twoje książki. - Nie bądź taka!

Dawaj, Mike!

Pozwól mi wziąć książki, to może zaproszę cię na bal.

Zostaw mnie w spokoju.

Daj potrzymać!

Na co czekasz, na ślub?

Długo poczeka!

Łap teraz!

Chryste!

- Spadaj, niedorozwoju! - Co, kurna?

- To krew? - Wszystko gra?

Oszalałaś? Coś ty zrobiła?

Wracaj do rzęcha, który nazywasz truckiem, zanim się rozkręcę, wieśniaku!

- Kim jesteś? - Nie twój interes!

A to nie jest twój interes!

- Podejdź i stań za mną. - Nie!

Jeśli cię tknie, będzie śpiewał sopranem w kościelnym chórze.

- Dokąd to? - Mike, co jest?

Tchórzliwa dziewucha! Pokaż się!

A ty wracaj, Śmierdziucho!

Niech to szlag! Jeszcze raz, a pożałujesz!

Czego, że zapomniałam o manierach? Coś mi zrobisz?

- Mike, nie warto. - Zjeżdżaj! No, już!

Wsiadaj.

- Dopadnę cię, dziwko! - Krowojeby!

W porządku? Trzeba zawiadomić policję.

Dranie!

Dokąd idziesz?

Czekaj, jesteś w szoku. Podwiozę cię.

Przepraszam za tę rynsztokową gadkę, jestem z miasta.

Sama o siebie zadbam.

Nie dziękuj.

Przecież nie ryzykowałam życia.

Oklahoma wita.

Uspokójcie się. Zaczynamy.

Podejdź, kochanie. To jest Margot Richmond...

- Maggie. - Słucham?

- Jestem Maggie. - Dobrze.

Margot przyjechała aż z Kansas City.

Powitajcie ją w naszym skromnym miasteczku.

Jeśli tak się ubierają w mieście...

- Jest ładna. - Toporna.

Dlaczego to się spóźniamy, Deerborne?

Głośno!

Byłam u pielęgniarki.

Trzeci raz w tym tygodniu. Masz karteczkę?

Nieważne, usiądź.

Ty też siadaj.

Dziś będziemy rozpoznawać drobnoustroje

pod mikroskopem.

Nie dotykajcie palników Bunsena.

Alice i Eddie, stanowisko 1.

Iris i Clarissa - 2.

Możemy zmienić partnerów?

Mówiłam: nie.

Muszę pracować z Iris tylko dlatego,

że mamy nazwiska na "D"?

Twoje preferencje społeczne się nie liczą.

Nauka nie dba o to, z kim pracujesz w parze.

Co zrobił?

- Co? - Twój tata.

Musiał coś zrobić, że wylądowaliście w Wakita.

Przepił majątek?

Przegrał w karty?

To zrobił twój tata?

Z czego się śmiejesz?

Z niczego. Ja tylko...

Nic, nic.

Nasz tata wymyślił uprawy tarasowe. Uratował Oklahomę przed suszą.

- Jest najbogatszy w trzech hrabstwach! - Właśnie.

Mój tata nie dokonał czegoś tak wielkiego.

- Tylko robi zdjęcia do "Life Magazine". - Nieprawda!

Jeśli jest wielkim fotografem, to co robicie w Wakita?

Słyszałyście o "Harvest of Shame" Edwarda R. Murrowa?

- Oczywiście. - Co to?

Film o wyzysku na farmach.

Przecież wiem!

- Wydawałaś się zakłopotana. - Nie byłam.

Tata pracuje przy drugiej części.

O sercu Ameryki. Koloryt lokalny.

Dlatego przyjechaliśmy.

Nie chcę siedzieć w nędznej mieścinie.

Skończę szkołę i już mnie nie ma.

Zostanę stewardesą. Byłam na rozmowie w Kansas City.

Skończyłam 18 lat, mogę zacząć od razu.

Będę podróżować po świecie.

Ja byłam w Tulsa.

Mój ojciec lata po całym świecie.

Może widziałyście, jakie zdjęcie zrobił Marilyn.

Monroe?

Komu innemu?

Głównie dokumentuje sprawy polityczne.

Wojny, szczyty, takie tam.

Ale czasem w Hollywood proszą,

żeby uchwycił na zdjęciu prawdziwą naturę sławnej osoby.

Gwiazdy wybierają sobie fotografów.

Marilyn zależy, żeby dobrze wyszedł jej nos.

Powinnaś należeć do Songbirds.

Będzie pasowała.

Pani Hubbard nas uwielbia. Wciągniemy cię.

Może.

Wiesz, co robimy?

Dzień dobry.

Chwileczkę.

Grace Richmond, na 14.00.

Proszę.

Przyjdź do kościoła. Polubisz wielebnego Steve'a.

Uwielbiamy go.

Ma wprost oburzający dołek w brodzie.

Jak modele na okładkach harlequinów.

- Jesteście chrześcijanami? - Naturalnie.

Dzięki kościołowi poznamy waszą cudowną społeczność.

Moja córka zaczęła dziś w szkole średniej.

- Moja Hattie tam chodzi. - I moja Clarissa.

Polubią twoją córkę, jeśli jest podobna do ciebie.

Panno Atkins,

naprawiłem płot. Zerknie pani?

Na pewno jest dobrze.

Nie musi cię sprawdzać.

Lubię, gdy klienci doceniają moją pracę.

Łatałeś ten jej płot sześć dni,

a szopa Jerry'ego Ungera czeka.

Zajmę się tym.

Na pewno jest świetnie. Przyniosę pieniądze.

Działasz mi na nerwy!

Wygląda wspaniale!

Dziewczynki, serwetka na kolana.

Bądź przykładem dla sióstr.

Byłam w salonie piękności.

Poznałam Barbarę Dell.

Jej córka Clarissa jest w klasie z Maggie.

Chyba jest lubiana.

Pomoże Maggie poznać miłe dziewczęta.

Już kilka poznałam. Zabójczo dobre!

Powinnaś mieć porządne koleżanki.

Skorzystaj z sytuacji.

Oby mnie polubiły.

Nie mają powodu nie lubić.

Pomódlmy się i zjedzmy pyszną kolację.

Dobry Boże, dziękujemy ci za ten dzień i za ten posiłek.

Prosimy, daj nam siłę, byśmy kochali bliźnich.

Dziękujemy za ten dom i błogosławieństwa, którymi nas obdarzyłeś.

Nie zasłużyliśmy, Boże.

To jest mężczyzna!

Europejczycy znają się na rzeczy.

I unikają farm.

Taki unika byka.

Unika byka.

Mówię do ciebie!

Daj spokój, Francie.

"Daj spokój, Francie".

Wystarczy ci.

Może tobie, ale na pewno nie mnie.

Do licha!

Mówiłem: wystarczy.

- Kto wstał z fotela! - Daj.

- Pan Niewidzialny. Nie rozkazuj mi. - Daj.

Wezmę tę szklankę, choćbym miała ci ją wyrwać.

Zostaw!

Mam pragnienia, mam życzenia, mam marzenia do spełnienia.

Chcę zniknąć.

Kto to? Kto tu jest?

Maggie.

Maggie Richmond.

Co tu robisz?

Pływam.

To własność prywatna.

Nie wiedziałam.

Skoro tak, co tu robisz?

Staw jest mój.

Podzielisz się nim ze mną na trochę?

Jesteś goła? A jeśli ktoś przyjdzie i cię zobaczy?

Mówisz, że to własność prywatna. Kto mnie zobaczy?

Lepiej uważaj.

Dlaczego?

Tu jest trup.

Charlotte Owings, która utonęła. Samobójstwo.

Weszła pod wodę. Teraz wszyscy omijają staw.

Podpłyń tu.

Dlaczego się zabiła?

- Mówią, że się puszczała. - Co?

Zdradzała męża z kilkoma innymi.

Tak mówią. Ale ja myślę, że po prostu była smutna.

Może i ja powinnam się zabić.

Spocząć obok niej.

Nie żartuj. Naprawdę była smutna, nie jak ty.

Co o mnie wiesz?

Co?

- Ktoś mnie złapał za stopę. - Nie.

Serio, coś mnie trzyma!

Maggie!

Gdzie jesteś?

Maggie, tam są korzenie, możesz utknąć!

- To nie było śmieszne. - Żebyś widziała swoją minę!

Nie jesteś lepsza od tamtych. Wywyższasz się kosztem innych!

Żartowałam.

Nie idź, proszę.

Pobądźmy tu razem.

Proszę.

...mogłam zostać modelką, ale tata nie chce,

bym była rozpieszczona. Wie, jakie są rozwydrzone są gwiazdy.

Ale wzięłam parę lekcji pozowania.

- Wiesz, jak się sprzedaje usta? - Co?

Jeśli reklamujesz pomadkę, musisz sprzedawać usta. O, tak.

Okropność.

Tak się robi. Spróbuj.

- Jesteś kłamczuchą. - Co?

Kłamałaś na chemii. Twój tata nie pracuje dla "Life Magazine".

Pracuje!

- I nie brałaś lekcji pozowania. - Brałam!

Co o mnie wiesz?

Nic. Może chcesz być lubiana.

Dlaczego tak sądzisz? Ty chcesz?

Nie zależy mi.

Nie znasz mnie.

Nic o mnie nie wiesz.

Ale masz rację.

Skłamałam.

Nie chcę tu być z tobą, siedź sobie sama!

- Z kim byłaś? - Z nikim.

Wróć do domu.

Kochanie, już późno. Wejdźmy wszyscy.

Wróć do domu.

Pytam ostatni raz.

Z kim byłaś?

Pływałam sama.

Dla ciebie rzuciłem pracę i przeniosłem się z całą rodziną.

Mówiłeś.

Następnym razem cię zostawimy.

Obiecałam, że to się nie powtórzy.

Idź się wytrzeć.

Skąd ten siniak?

Dlaczego nazywają cię Śmierdziuchą?

Może i jest z miasta, ale trzeba ją podszkolić.

Te staniki!

Błogosławieństwo i przekleństwo!

Maggie, nie przejmuj się, jeśli nie wyjdzie ci szpagat.

Przyjmą cię, jeśli będziesz elastyczna w innych partiach.

- Jakby to było możliwe poza szpagatem. - Wiesz coś o tym.

Nie bądź suką.

Przyjdź jutro na tańce po meczu.

Znajdziesz partnera na bal.

Wybór się kurczy. Todd Ingram i Jerry Junior już są zajęci.

- Już? - Narasta atmosfera histerii.

Ja się nie martwię,

ale dla ciebie to ważny moment. Nie leń się.

Bo zostaniesz w domu.

- A tego nie chcesz. - Skąd!

I... jesteś nowa, więc...

Nie mogłaś wiedzieć.

Trzymaj się z dala od Iris Deerborne.

- Jest nietykalna. - Co?

Jak w Indiach. Najniższa kasta. Kąpią się we własnych odchodach.

Nie przed lunchem, to wstrętne!

Na pewno jednak zjesz.

Zrzuciłam 2 kg.

Świetnie, ale uważaj, bo odzyskasz je przed wtorkiem.

Songbirds muszą świecić przykładem. Samokontrola!

Mój Boże!

Pokazywanie się z Iris Deerborne to społeczne samobójstwo.

Bardziej wstydliwe niż odebranie sobie życia.

Nieważne.

- I jak? - Trzeba poprawić.

Czy twój tata zrobiłby zdjęcia na meczu, gdybyś była cheerleederką?

- Gdybym była, to tak. - Okej.

Zmieszczą się dwie osoby?

Nie byłoby łatwo.

Nie mówiłam, że jestem łatwa.

Pani Deerborne, nie o to chodziło.

Może się przejedziemy?

Muszę wracać, babcia czeka.

Krótka przejażdżka. Wiatr już potargał mi włosy.

Pan Deerborne nie byłby zadowolony.

Dogląda swoich krów.

Zapłaciłam za to, mogę się przejechać.

Na mnie już pora.

Wcale nie. Stój!

Przewieź mnie!

Nie.

Twoja mama się utopiła,

ale to nie znaczy, że musisz się bać każdej kobiety. Wybacz.

Przepraszam!

Do licha, Iris!

Na widok przystojnego chłopaka rozpada się na kawałki.

Pies to zje, potrącę ci z kieszonkowego.

Proszę to odpisać od mojej wypłaty.

Iris? Nie śpisz?

Co, mamo?

Przymierz suknię.

To wabik na chłopców.

Nie umiesz złapać chłopaka. Pomogę ci.

Wstań. No, wstawaj.

Drażni mnie, że tak źle o tobie mówią.

- Nie! - Pomogę ci.

W twoim wieku mogłam mieć każdego. Musiałam się opędzać!

Gdybym nie zaszła w ciążę, kto wie, ile bym osiągnęła. Wstań.

Nie pozwolę ci zmarnować szansy.

O, nie!

Przejrzyj się.

Ślicznie wyglądasz.

Wyjdźmy z jej pokoju.

Nie robię problemów.

Wiem. Chodź.

Przepraszam, córeczko.

- W porządku? - Nie zbliżaj się do mnie.

Tylko zobaczę, czy wszystko gra.

Odejdź.

- Już dobrze. - Cofnij się!

W porządku.

Co?

Posikałam się.

Mój tata pracuje w kwartalniku "Rolnictwo".

Nie w "Life Magazine".

Nie fotografuje Marilyn Monroe,

tylko rury i krowie placki.

Nie mogłabym zostać modelką, jestem zbyt płaska.

I nie byłam na rozmowie o pracę stewardesy.

Nie nadaję się.

- Dlaczego? - Choroba lokomocyjna.

Ostatnim razem w samolocie

wszystko obrzygałam napojem mlecznym.

Stewardesa kazała mi sprzątać.

To suki pierwsza klasa.

Nazywają mnie Śmierdziuchą,

bo popuszczam.

Ta sukienka jest okropna.

Wstrętna!

Trzymaj.

Masz dobrą rękę, ale popracuj nad celowaniem.

Zobacz, czego się nauczyłam od mojego ulubionego Buda Daleya.

Wskaż wolną ręką, gdzie ma lecieć kamień.

Drugą ręką po prostu rzucasz.

Spróbuj.

Deerborne wchodzi na górkę miotacza.

Początkująca zawodniczka jest gotowa. Zamach...

i jest! 140 km/h, strikeout!

Udało się!

Wiadomo. Bud Daley jest niezawodny.

- A nie mówiłam? - O rety! Nieźle!

Nie musisz ze mną rozmawiać w szkole.

To przez rodziców, każą mi być cheerleaderką.

Rozumiem.

Nienawidzą mnie.

- Kto? - Rodzice.

Zastanawiam się, czy widzą mnie,

czy kogoś, kim według nich powinnam być.

Jak mogą cię nie widzieć?

Pociągnę cię.

Zobacz, kto trąbi.

To Maggie.

- Kto? - Moja koleżanka.

- Dzięki, że zabierzesz mnie do szkoły. - Nie dziękuj. Jedziemy na wagary.

Maggie?

Jestem za potężna do rzeczy twojej mamy.

Tak to ma wyglądać.

Biust wystaje?

- Trochę. - I dobrze.

- Jestem oficjalnie ślepa. - Więc cię nie aresztują.

Odrobinkę...

Pięknie.

Cień "Ciemna Malwa"

pasuje do podkładu "Wyzłocona Słońcem".

Całość wykończymy pomadką "Urzekająca Czerwień".

Wyobrażam sobie, że jestem nią umalowana na bezludnej wyspie, z Bobbym Darinem.

To idealna chwila, żeby sprzedawać usta.

Widziałaś, jak wbiegł i strzelił?

Szalona scena! Nikt tak szybko nie strzela.

Steve McQueen jest... przystojny.

Co? Jaki?

Przystojny.

- Nic nie widzę. - Kupimy ci nowe okulary.

Mama się nie zgodzi. Mówi: "Nie naprawiaj dobrych rzeczy".

One nie są dobre.

Patrz.

Piękna.

W sam raz dla ciebie.

Przymierz.

Zniszczyłabym ją.

Dlatego mama nie kupuje mi niczego ładnego.

- Chodźmy stąd. - Jeszcze nie.

Iris?

- Panie doktorze... - Tak?

- Ma pan wyniki badań Iris Deerborne? - Mam.

Jestem jej siostrą. Co jej dolega?

Hank Deerborne ma tylko jedno dziecko.

Jestem jej przyjaciółką.

Wielokrotnie mówiłem jej matce,

że Iris nie dolega nic.

- Dlaczego wciąż się moczy? - Wszystko jest tutaj.

To psychosomatyczne.

Doktorze...

Może tym razem coś jej jednak dolega.

To samochód Clarissy Dell.

Przyjedźmy kiedy indziej.

Dobrze.

Maggie, nie!

Cześć.

- Iris Deerborne, to ty? - Cześć, Hazel.

Nigdy nie widziałam cię umalowanej!

Żaba w sweterku.

Co powiedziała?

- Jesteś zajęta. - Skądże.

One tylko suszą włosy, a Hattie moczy ręce.

Już pół godziny!

Masz odciski.

Trzeba przygotować Iris na potańcówkę po meczu.

Ktoś musi podpierać ściany.

Dałam ci za mało płynu do trwałej.

Zaraz to poprawię, tylko pomyślę, co zrobić z naturalnymi lokami Iris.

Mówiłam: jest nietykalna.

Oj. Uprzedzę tatę.

Dlaczego?

Wiem, to dziwne, ale chce ją fotografować.

Do "Life Magazine"?

Wymyślił, że musi uchwycić "serce serca Ameryki".

Uważa, że Iris ma głębię.

I horyzonty szerokie jak równiny Oklahomy.

Czy to ja?

Tak.

Z trudem się rozpoznaję.

- Clarissa Dell zżółknie z zazdrości. - Oj, tak.

- Co robimy z tobą? - Ze mną?

- Jak uczeszemy te piękne włosy? - Boże!

Są bezładne.

- Masz piękny kolor. - Dziękuję.

To twój mąż?

Jak zmarł?

Jeśli mogę spytać.

Możesz, oczywiście.

Zginął na wojnie w Korei.

Przykro mi.

Mnie też.

Jeszcze nie wiem, w co się ubiorę, ale dziękuję.

Fryzura zależy od stroju.

Iris, chodźmy.

Dobrze. Dziękuję!

Cała przyjemność po mojej stronie. Dobrej zabawy!

A cóż to za anioł?

Coś ty sobie zrobiła?

- Maggie zaproponowała mi przemianę. - Spisała się!

Nie trwonimy pieniędzy na takie rzeczy!

Może wydać na siebie trochę kieszonkowego.

- Gdzie okulary? - Zdjęłam na dziś.

Idę na potańcówkę.

- Nie widzisz nawet na pół metra. - Będę uważać.

- Daj spokój. - Nie mów mi, jak się zajmować dzieckiem!

Edith mówi, że mama tej Maggie jeździ nowiutkim samochodem

i nosi ubrania od Diora.

Co, kiedy Maggie powie, że Iris cuchnie?

Daj spokój. Mówię serio.

Wiadomo: dwoje przeciwko mnie.

Kochanie, idź na te tańce

i baw się dobrze. Pięknie wyglądasz.

Dziękuję.

Przebierz się szybko!

Nie jadę.

Jak to?

Mogę zmienić fryzurę i ubranie,

ale wciąż jestem sobą.

Nie opuszczaj zabawy.

Cały czas będę przy tobie.

Czy się to komuś podoba, czy nie.

Nie mogę. Dobranoc.

Nie musisz mi pomagać.

Powiedziała, że będzie pięknie.

Zapłaciłaś jej?

Jest!

Uspokój się, nie jest Chrystusem Zmartwychwstałym.

- Jesteś w drużynie! - W Songbirds.

- Jesteś jedną z nas. - Świetnie.

- Co z twoimi włosami? - Nieważne.

Pierwsze zadanie dla nowej członkini: znaleźć chłopaka na bal.

Mnie zaprosił Brian Embrick.

- Karzełek. - Wcale nie!

- Sięga jej do piersi. - Tylko kiedy jestem w szpilkach.

Nie bądź taka drażliwa.

Wszystkie idziemy z futbolistami. Został jeden dla ciebie.

Odczekajmy 10 minut, zanim podejdziemy. Clarissa mówi,

- że lepiej nie wyglądać na zbyt chętną. - Tak mówię.

Nie chcę wyglądać na zbyt chętną.

Co to?

Były w twojej kieszeni.

Pigułki na pęcherz.

- Maggie poszła ze mną do doktora. - Maggie?

- To moja przyjaciółka. - Ładna mi przyjaciółka!

Wiesz, co to?

- Pigułki na pęcherz. - Pastylki cukrowe!

To tylko cukier.

Oddaj mój lek.

Myślisz, że ona jest twoją przyjaciółką,

ale to ja się o ciebie troszczę

i nigdy nie dałabym ci pastylek cukrowych.

Zostaw!

Nie bierz ich. Nie pomogą ci.

Będziesz je łykać i ciągle się moczyć,

a ta Maggie będzie się śmiała.

Nie zmoczyłam się.

Mam sucho.

Niech ci będzie.

Idź na tę potańcówkę i dobrze się baw.

Nie zapomnij cukierków.

Craig Butler, Maggie Richmond.

Taka ładna, jak mówiłaś.

- Ona tu jest. - I pyskata.

To mi się podoba!

Nie dotykaj.

Potem zrobimy sobie wspólne zdjęcia do albumu.

Może zrobi je tata Maggie.

- Jest zajęty. - Spytać możesz.

Dokąd nas zabieracie na kolację?

Może do Beef 'N Chips.

To obrzydliwe!

Przepraszam.

Kto to?

Nie wiem.

Jakaś nowa?

- To Iris Deerborne. - Nie.

Tak, nie czujesz?

Przyszłaś!

- Tak. - Cieszę się!

Kto jest świnią, zawsze nią będzie.

Fakt.

Musimy wyleczyć Maggie z kompleksu Pigmaliona.

Pigmalion.

Czytałyśmy to w drugiej klasie. Jakaś ty tępa!

- Nie siedź tu ze mną, baw się. - Bawię się.

- Powinnam wracać. - Ani się waż.

Cześć, Iris.

Ten przystojniak powiedział ci "cześć".

Wiem.

Czemu nie odpowiesz?

- Nie mogę. - Dlaczego?

Bo chyba zwymiotuję.

Wiesz...

jednak się pobawię.

Zaczekaj!

- Musiałaś zapłacić? - Za co?

Za stłuczone jajka. Zapłaciłaś?

Nie.

Dobrze, bo musiałbym ci zwrócić pieniądze.

Nie musisz.

Bez okularów wyglądasz inaczej.

Jednak muszę je włożyć, bo nic nie widzę.

W okularach też ci ładnie. Ale...

bez nich jesteś...

dorosła.

Zatańczysz?

Co?

Chcesz ze mną zatańczyć?

Nie.

Nie umiem tańczyć.

Ja też nie.

To dlaczego prosisz mnie do tańca?

Bo...

ty jedna nie jesteś tu... fałszywa.

Chodź, proszę.

Jeff Owings tańczy z Iris Deerborne.

Zamknij się!

Może jednak ma głębię.

Cześć, Iris.

Dziś przygotujemy tlenek magnezu.

Alice i Eddie, stanowisko 1.

Clarissa i Jonna, stanowisko 2.

Mamy zmieniać partnerów tylko dlatego, że jest ktoś nowy?

Nieładnie, Clarisso! Z kim ma pracować Jonna?

Skąd mam wiedzieć?

Przywykłam do Iris, a pani wszystko zmienia.

Kim i Jack, trójka. Charlie i Scott, czwórka.

Catherine i Mona, piątka. Trip i Richard, szóstka.

Widziałaś Clarissę?

Nie.

Mówiła, że ucieknie z trzeciej lekcji.

Tutaj!

Gorąco! Musicie siedzieć na słońcu?

Opalamy się przed balem. Prawda?

Ktoś cię już zaprosił?

Widziałyśmy, jak tańczyłaś z Jeffem Owingsem.

Nie.

Nie zaprosił żadnej innej.

Susan Laherty jest w szoku. Myślała, że przed balem się zejdą.

On nie pójdzie na bal. To samotny wilk.

Może. Ale poproszę Clarissę, żeby się za tobą wstawiła.

Dzięki.

Nie chcę tego. Co tu masz?

Iris! Podwieźć cię?

Nie mów, że ci się nie podobało.

Odkryją, że twój tata

- nie pracuje w "Life Magazine"! - Oby odkryły tylko to.

A jego magazyn należy do "Life".

- Nie możesz kłamać. - Ciebie nie okłamię nigdy.

Warto było popatrzeć na ich głupie gęby,

kiedy powiedziałam, że zdaniem mojego taty masz głębię.

Co robisz?

A jak ktoś zobaczy?

To posiadłość prywatna, kto przyjdzie?

Tallulah, wypij sok.

Pewną pannę zaproszono na bal.

- Tak? - Candy Butler powiedziała mi rano,

że zaprosił cię jej syn Craig.

To futbolista. Miło, że gra.

Tak.

Może zamiast do szkoły pojedziesz z mamą po suknię?

Nie mogę, dziś mam klasówkę.

To dobry pomysł.

Mama i córka powinny robić razem takie rzeczy.

Dobrze.

Świetnie. Przygotuję się.

Nie martw się o pieniądze. Wybierz, co chcesz.

- Nie oszczędzaj! - Dziękuję, tato.

Nikogo się już nie spodziewałam.

Czym mogę służyć?

- Ktoś mnie zaprosił na bal. - Resztę miasta też.

Mam komplet na dwa tygodnie. Strzyżenie, trwała...

modne fryzury...

Dobrze. Dzięki.

Pokażę ci, jak się uczesać.

Byłoby świetnie.

Kupiłam dziś sukienkę. Mama chciała, żebyśmy dopasowały fryzurę.

Pokaż sukienkę.

- To twój wybór? - Jak myślisz?

- Nie. - Racja.

Nie wybrałaś sukni, więc wybierzesz fryzurę.

- Mogę ją tu położyć? - Jasne.

Szybko się przyzwyczajasz do Wakita.

Może być.

Tobie się tu podoba?

Nie wybrałabym tego miejsca,

ale odziedziczyłam dom po cioci,

a musiałam zacząć od zera.

Więc jestem.

Możemy zrobić...

kok jak w "Rzymskich wakacjach".

Na samą myśl boli mnie głowa.

Pasuje do sukni.

Może więc Dorota z "Czarnoksiężnika z Oz"?

Albo Annette Funicello.

Potrzebny mi tylko stanik bullet bra i coś, by go wypełnić.

Podobasz mi się taka.

Bez ozdób.

Nie musisz układać włosów,

ale mogę cię zapisać na wałki i suszenie w dniu balu.

Okej.

- O której się zaczyna? - O 18.00.

Więc może 14.00?

Świetnie.

14.00.

Tęsknisz za nim?

Tak.

To był dobry chłopak.

Myślisz, że jeszcze wyjdziesz za mąż?

Nigdy nie byłam mężatką.

Tak tylko powiedziałam ludziom.

W małych miasteczkach nie chcą...

nie muszą wiedzieć wszystkiego.

Był twoim kochankiem?

Nie, to by był skandal. To mój brat, Eddie.

Miał 19 lat, gdy wysłali go do Korei.

Chudzielec! Mundur wisiał na nim jak na kiju od szczotki.

Eddie miał pryszcze na czole...

i myślał, że żadna go nie zechce.

Marzył o dziewczynie.

To jest smutne:

nie wyrósł z poczucia,

że jest wybrakowany.

Widzimy się piętnastego.

Dobrze.

Świetnie.

Dziękuję!

Nie powiedziałam "tak".

Pogadaj z nią.

Pomóc ci w czymś?

Jak możesz opowiadać, że bierzesz dziewczynę na bal,

kiedy się nie zgodziła? Mam prawo sama decydować.

Myślałem, że wiem, co dla ciebie dobre.

Tak sądzisz?

Jestem pewien.

Udowodnij.

Zostawi nas?

Czy ona ma siostrę?

- Co tu robimy? - Boisz się?

Nie chcę zobaczyć ducha.

Duży, silny mężczyzna niczego się nie boi.

Dziewczyny z miasta są szybkie.

A chłopcy ze wsi powolni.

Możemy tacy być. Jeśli chcecie.

Najpierw szybko, potem wolno.

Szlag!

Zapomniałeś się bać.

Boję się ciebie.

- Co robisz? - Wpuść mnie, zanim złamię kark.

O rety! Wielkie nieba!

Cicho! Jeśli mama usłyszy, rozpęta się piekło.

Zawsze jest piekło.

- Jesteś pijana. - Tak?

Pachniesz...

co to?

Płyn do zapalniczek. Chyba.

- Dam ci wody. - Nie, bo będzie jeszcze gorzej.

Gdzie byłaś?

W piekle.

Diabeł powiedział: "Maggie Richmond,

nie oszukasz mnie".

Choćbym zmieniła...

fryzurę i ubranie,

zawsze będę taka sama.

O czym mówisz?

Choćby tata zabrał mnie

z miasta,

od tych złych wpływów...

mam chorą duszę

i trzeba mnie ratować.

Choćbym oddała cnotę Craigowi Butlerowi nad stawem,

choćbym pozwoliła mu wejść we mnie...

Już dobrze.

Jestem nieczysta! Nie mogę tego zmienić!

Nie płacz.

Tylko ty mnie rozumiesz.

Ty jedna.

Tylko ty mnie widzisz.

Nie chciałam.

Przepraszam.

- Już dobrze. - Nie myślę tak o tobie.

Z tobą nigdy tak nie było. Przepraszam.

Maggie, nie idź. Proszę, nie idź!

Jest twój tata? Muszę z nim porozmawiać.

Jest w stodole, traktor znów się zepsuł.

Piękny widok!

- Dzień dobry, pani Deerborne. - Mów mi Francie.

Słysząc "pani Deerborne", czuję się jak stulatka.

Iris, idź, bo się spóźnisz.

- Czekam na Maggie. - Raczej nie przyjedzie.

Wybrała lepsze towarzystwo.

Bywa.

Ja mogę podwieźć Iris.

Nie potrzebuje twojej litości.

Litości nie, tylko podwiezienia.

Odwieźć cię potem do domu?

Dlaczego pytasz?

Widziałem cię...

nad stawem w sierpniu zeszłego roku.

Były urodziny mamy.

Chciałem...

poczuć jej bliskość. Może coś jej powiedzieć.

Zobaczyłem cię tam.

Siedziałaś na brzegu i patrzyłaś w niebo.

Na pewno myślałaś o poważnych sprawach.

Wyglądałaś... inaczej.

Byłaś taka spokojna.

Pomyślałem:

"Może ona też zaznała spokoju".

- Jesteś! - Cześć, Hattie.

Wiesz co?

Na razie.

- Wiesz co? - Co?

- Craig dał Maggie pierścionek. - Pobierają się?

Pierścionek-obietnicę.

Czego?

Taka niby jesteś mądra, a nie wiesz?

Co zrobił?

Craig przemycił Dom.

- Co? - Dom Perignon. To szampan.

Po jego babci.

Wygląda jak nowy.

Wyczyścił go pastą do zębów.

Lubię stare rzeczy.

Koniec z tłustymi burgerami. Bo będę brzydko wyglądać na balu.

Chyba odpuszczę sobie lunch.

Musisz, bo nie wciśniesz się w suknię.

Dlaczego zawsze mi dokuczacie?

Dlaczego to znoszę?

Przyniosę jedzenie.

Wypuść mnie.

- Dzieje się coś złego. - Daj spokój.

- Zawsze wiem, gdy kłamiesz. - Nie kłamię.

Nie wierzę ci. Wczoraj...

Byłam pijana.

Nic nie pamiętam.

Przysięgłaś, że mnie nie okłamiesz.

Wieczorem przyjdź nad staw.

- Nie mogę. - Możesz. Spotkajmy się.

Zmieniłam zdanie.

Nie chcę frytek.

- Co robisz? - Urządzam zabawę.

Dlaczego tu? Aż mnie dreszcz przechodzi.

Tu nie będą nas szukać rodzice.

Nigdy!

Co robisz?

- To nasze miejsce! - Nie bądź skąpa.

Craig, nie ściągaj spodni.

Myślisz, że się na ciebie rzuci?

Schowaj go, jest tylko mój!

Nie rozbiorę się.

Widzieliśmy takie ze sto razy.

- Każ im stąd iść. - Przestań!

Maggie, chodź do wody!

Mój Boże!

Poszaleliście? Wynoście się!

Odbiło ci?

Dość! Wynoście się stąd!

- Jazda! - Uspokój się.

Wynocha.

Zwariowała.

Zabierajcie się z mojego stawu!

Iris, przestań. Uspokój się.

Przecież nie jesteś taka jak oni.

To ich okłamujesz, nie mnie.

Co? Okłamałaś mnie?

Nie wiem, o co jej chodzi.

Powiedz, co się dzieje.

- W czym problem? - W tobie.

Ty jesteś problemem.

Śmierdziucho!

- Kłamiesz. - Nie!

Znam cię.

Chodź, świetna woda!

Nie chcemy jej tu.

Wszystko nam zasmrodzi.

Nie przejmuj się nią.

Dokąd idziesz?

Nie powinnaś tu być.

Dlaczego Clarissa musi o wszystkim decydować?

Myślałam, że lubisz Cattlemen's.

Nie o to chodzi.

Zdecydowała, dokąd pójdziemy po balu, nie pytając mnie ani mojego partnera.

Mam dość.

I co? Skrzyczysz ją?

Może.

- Chciałabym to zobaczyć. - Myślisz, że się nie odważę?

Po prostu bym chciała to zobaczyć.

Dokąd jedziemy?

Odbiorę hennę dla mamy.

Już po północy.

Hazel powiedziała, że zostawi ją na ganku.

Zaraz wrócę.

Ale trzasnęła!

Co ty wyprawiasz?

Już późno, obudzisz ją!

Może zostawiła paczuszkę z tyłu.

Przyjedźmy rano, jestem pijana.

Czekaj, zaraz wrócę.

Hattie!

Maggie i Hazel!

Co ty mówisz?

Maggie i Hazel!

- Co się stało? - Widziałam je razem.

- Co? - Widziałam je razem!

Kochanie, już dobrze. Uspokój się.

Gardzisz mężczyznami takimi jak ja, dziwko?

Sama chciałaś!

Wiesz?

Wracaj do swojego żałosnego życia.

Pójdźmy znowu do lekarza w Kansas City.

Mówił, że pomaga wielu takim dzieciakom i są normalne.

Tak mi przykro.

Byłaś...

moim ślicznym dzieckiem.

Moją córeczką.

Po przebudzeniu tak radośnie się do nas uśmiechałaś.

Przepraszam.

Zrobiliśmy coś nie tak. Ja zrobiłem coś nie tak.

Byłaś aniołkiem.

Będzie dobrze.

Załatwię to. Obiecuję.

Już nie musicie się martwić.

Przepraszam.

Bardzo przepraszam.

Maggie!

Coś potwornego!

Wiedziałam, że z tą dziewczyną jest coś nie tak.

Co się stało?

Nie chcę z tobą rozmawiać.

Co?

Hattie przyłapała Maggie Richmond z Hazel.

Hazel strzyże Maggie.

Nie tak, głupia. Były razem!

Moje dziecko będzie miało uraz. Całe miasto o tym mówi.

Chłopcy pojechali do Hazel i ją przepędzili.

Gdzie jest Maggie?

- Nie dotykaj mojej córki. - Gdzie ona jest?

Widzieli, jak wchodzi do stawu.

Woda zakryła jej głowę. Jak Charlotte Owings.

Już dobrze.

- Jesteś Iris? - Tak.

Jej mama mówi, że się przyjaźnicie.

Tak jest.

Widziałaś ją?

Ostatni raz wczoraj.

Szukałem w całym mieście.

Jeśli ją zobaczysz, powiedz, żeby wróciła.

To dla mnie bez znaczenia, że była zła.

Panie Richmond, ona nigdy nie była zła!

Mamy coś!

Niech zniknie...

Co to jest?

Nie wiem.

Neal, zerknij.

Czy to...

- Wygląda jak moja... - Sukienka!

Wiesz, ile pracy w nią włożyłam? To nie jest śmieszne.

Wiem. Nie mam poczucia humoru.

Chodź, Śmierdziucho!

Wolisz dziewczyny?

Dokąd to? Wracaj!

Co robisz?

Przestań! Co ty wyprawiasz? Do cholery!

Zabierajmy się stąd.

Nigdy więcej mnie nie dotykajcie! Dranie!

Pozabijam was!

Szalona lesbijka!

Krowojeby!

Muszę na ciebie uważać, kanciaro.

Mówiłam ci, co powiedziała Hattie?

Były nagie.

Całkiem?

Golusieńkie.

Nie znaleźli ciała dziewczyny.

Pewnie leży z Charlotte w podwodnej jaskini.

Dziewczyna, która rzucała kamieniami jak Maggie Richmond,

nie zabiłaby się ze wstydu.

Na pewno wyjechała nocnym autobusem,

byle dalej od żałosnych ludzi, którzy jej nie docenili.

- Dokąd się wybierasz w tym stroju? - Może jednak pójdzie na bal.

Za nic w świecie.

Mam randkę.

Z kim?

Z chłopakiem.

Od kiedy to masz chłopaka?

Nigdy nie będę taka piękna jak ty.

Ale dziś mam randkę.

Kocham cię.

Nie gap się, tylko graj.

Spóźniłeś się.

Przepraszam.

Wybierałem coś dla ciebie.

- Piękny! - Proszę.

Tak dobrze?

Tak.

KONIEC

Tekst: Karolina Bober

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.