All language subtitles for Hallam Foe 2007 HDRip 720p x264

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian Download
am Amharic
ar Arabic Download
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian Download
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian Download
cs Czech
da Danish
en English Download
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French Download
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian Download
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean Download
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ml Malayalam Download
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish Download
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal) Download
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian Download
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi Download
si Sinhalese Download
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish Download
es-419 Spanish (Latin American) Download
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu Download
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

Jesteś martwy! Jesteś kurwa martwy!

Mój brat się o tym dowie!

- Jen, nie uciekaj! Zaczekaj! - Pieprzony zboczeniec!

Jeśli to miał być żart, to nie był ani trochę kurwa śmieszny.

Uważałbym na jej brata. To pieprzony psychol.

Jen! Jen!

- Będę tęsknić. - Nienawidzę cię.

Mogę to wziąć? Pewnie i tak jest już na ciebie za małe?

- Wynoś się z mojego pokoju Hallam. - Nigdzie nie idziesz bez tych.

- Hallam! - Wezmę te,

- a co jak odłożę je z powrotem? - Wynoś się z pokoju.

Tłumaczenie i Synchronizacja: Węgorz Synchronizacja: ż­łë(Yeolno)

Pytania, sugestie: wegorz3@gmail.com

Napisy powstały w celach prywatnych i jako autor mam do nich pełne prawa.

Dziękuję.

Za Australię i piękne przygody.

Szczęśliwej rocznicy Tato i Verity.

Za nieobecnych przyjaciół.

Za nieobecnych przyjaciół.

Wiecie czemu wybraliśmy tą restaurację?

- Na pewno nie z powodu jedzenia. - Mówiłem byś wzięła cielęcinę.

To tu Julius po raz pierwszy poprosił mnie bym się zajęła firmą.

Masz na myśli, kiedy byłaś sekretarką?

Dokładnie, gdy byłam sekretarką.

- Nie wiedziałam. - Ponieważ odmówiłam.

Nie byłam jeszcze gotowa.

Tego popołudnia, zadałem to samo pytanie Verity

- i z przyjemnością ogłaszam, że się zgodziła. - Gratulacje.

Kiedy po raz pierwszy cię spytał?

To musiało być parę lat temu.

Ale to było przed, czy po?

To było niedługo zanim twoja matka odeszła.

Pamiętasz co stało się później. Twojego znajomego.

Och, Tak.

Tego samego dnia, mój stary chłopak zadzwonił

i nalegał bym poszła z nim na kolację. Zgadnijcie gdzie mnie zabrał.

Wyobrażacie sobie, co obsługa musiała myśleć?

Prawdopodobnie myśleli, że jesteś prostytutką.

Prawdopodobnie.

- Wstąp do pubu. - Nie, dzięki. Nie chce mi się.

Masz tam swoją lornetkę?

- Chodź do pubu. - Może następnym razem.

Nie będzie następnego razu.

Pieprzona zdrajczyni.

Dobranoc Mamo.

Hallam!

Odjeżdżam!

Pa!

Lucy!

Czekaj! Lucy!

Hallam, obiad na stole.

To bardzo dobra zupa.

Myśleliśmy, że kiedy Lucy wyjechała,

Nie jest dobrze dla ciebie być tutaj, bez nikogo w twoim wieku w okolicy.

Za dużo czasu na myślenie nad rzeczami.

Mam pewne kontakty w firmach winiarskich w Londynie i...

Miałbyś okazję by zdobyć nowych przyjaciół, zarobić trochę forsy,

nauczyć się czegoś, co przyda ci się przez resztę życia

i będzie to dobra rozgrzewka przed uniwersytetem.

Zasadniczo, zdecydowałem, że nie idę do uniwersytetu.

- Więc co masz zamiar robić? - Zostaję tutaj.

Więc przykro mi jeśli spieprzyłem wasze plany.

Zupełnie, jakby to miejsce nadal było jej.

Zgodziliśmy się na wszystkie zmiany, jakie byś chciała i tak jest.

- Wiesz czego chciałabym najbardziej? - Czego?

- On wcale cię nienawidzi. - Nienawidzi.

Wcale nie. Musisz być cierpliwa.

Wydaje mi się, że powinnam wyjechać na pewien czas.

Zajmę się Hallamem. Zgoda?

- Gdzie jest Verity? - Pojechała spotkać się ze znajomym.

Jesteś w areszcie domowym?

O co chodzi, Hallam?

- Znalazłem starą łódź mamy w jeziorze. - Naprawdę?

- Dobry Boże, myślałem, że utonęła. - Bo utonęła.

Od dnia, gdy w niej z nią pływałem, ile czasu minęło do jej śmierci?

Około miesiąca. Czemu pytasz?

Czy pieprzyłeś już wtedy Verity?

Więc o to co cały czas chodziło. Boże, jestem głupcem.

- Nie odpowiedziałeś na pytanie. - Nie byłem nawet bliski tego.

Byłem zajęty pilnowaniem tego wszystkiego.

Kiedy ją znalazłeś, miała związane ręce i ciągnął ją w dół kamień?

- A skąd ten pomysł? - Ludziom, którzy potrafią pływać,

trudno jest utonąć. Instynkt bierze górę.

- Kto ci to powiedział? - Trochę poszperałem, zgoda?

Czas zdradzić ci część informacji ze śledztwa.

Zanim tu przyszła,

twoja matka przedawkowała środki nasenne.

- Dzięki, że mi kurwa powiedziałeś. - Przykro mi.

Wiem, że to trudne, ale musisz przez to przejść.

Tobie nie zajęło to dużo czasu, prawda?

Hal, to nie pomaga.

Więc to definitywnie nie był wypadek?

Nie.

Nie, nie był.

O nie! Pomazałem po twarzy jego mamy.

Zamaluj ją całę.

- Daj mi, ja to zrobię. - TO bilet w jedną stronę.

Pieprz się koleś. Dawaj!

- Hallam? - Lucy?

- Rozłączyłaś się? Halo? - Słyszysz mnie?

Co jeśli ktoś inny dał jej pigułki? Wsypał jej do picia?

Nie sądzisz, że byłaby w stanie?

Czemu to paranoja?

Oczywiście, że tęsknię. Och, uwielbiałaby to.

Już teraz wykręca tacie rękę, by się mnie pozbył.

Halo!

Widżę, że miałeś gości.

- Mogę wejść? - Nie ma szans.

Zostawiłeś je na łóżku.

"Dzisiaj mijając biuro, zobaczyłem tatę masującego Verity.

Zacząłem rozmyślać o jego wieczornych spacerach".

- Nie wolno ci. - "Poszedłem za nim.

Była tam podskakująca w górę i dół. Nie mogłem oderwac oczu od dołeczka

pojawiającego się na jej ramieniu za każdym razem jak drapała jego kark.

Nienawidze siebie, ale chcę zatopić twarz w tej małej poduszce".

Oddaj mi moje pamiętniki.

Hallam, naprawdę musisz przejść przez to.

Wiem, że Julius pomyśli tak samo, gdy to przeczyta.

Nie, to prywatne pamiętniki!

Tak jak sypialnie. Zgodnie z wydaniem drugim, podglądałeś połowę wioski.

Ciekawe co gazety by o tym pomyślały,

- albo policja. - Policja?

Ciekawe co oni pomyślą, gdy powiem im o tobie.

O mnie?

Rozpoznajesz to?

To młot, Hallam.

Ten sam młot, który uszkodził łódź mojej matki zanim otrułaś jej kawę.

Ona chciała umrzeć, Hallam.

Mów co jej zrobiłaś!

Czas opuścić gniazdo, Hallam.

I sądzę, że o tym wiesz.

Drobne, proszę.

- To pieprzone zadupie. - Nie ja chciałem tu jechać.

Wsadź se swój pierdzielony zamek, do pierdzielonej dupy.

Czego chcesz?

Trzydzieści, 35?

Trzydzieści-pięć?

Więc odpierdol się!

Spierdalaj!

Łoa.

- Jak ci na imię synu? - Carl.

- Gdzie mieszkasz, Carl? - Z przyjacielem.

Nie tym dżentelmenem, z którym mówiłeś?

- Nie. - A gdzie mieszka twój przyjaciel?

Gdzie on do cholery zniknął?

Mamo!

Mogę pomóc?

Macie jakiś wakat, proszę?

Przykro mi korzystamy z agencji.

Dzięki.

Czemu się na mnie gapisz?

Przepraszam. Nigdy wcześniej nie miałem rozmowy kwalifikacyjnej,

i myślałem, czy mogłabyś dać mi jakąś radę.

- Przepraszam? - Mogłabyś...?

Mogłabyś zadać mi parę pytań dla...

...dla treningu?

- Jak bardzo chcesz tej pracy? - Bardzo.

Najczęstsza zmiana pracowników jest w kuchni.

- Dobra, będę pracować w kuchni. - Czemu nadawałbyś się?

Od dziecka marzyłem, aby to robić.

Usiądź.

Nie mów ludziom, co sądzisz, że chcą słyszeć.

- Bądź sobą. - Dobra.

Jestem pracowity i szybko się uczę.

Mogę pracować dni, noce i weekendy,

brać darmowe nadgodziny.

Złamałabym prawo nie płacąc ci za nadgodziny.

Daj mi tydzień próbny, dzień.

Chcę tylko szansy, by stanąć na nogi.

Jeśli mi się uda, nie płacisz agencji.

Wiec i tak wychodzisz na swoje.

Pamiętasz co ci mówiłam, o częstych zmianach w kuchni?

Zaraz zobaczysz wyjątek.

- Sztućce, trzonkami do góry. - Dobra.

Dawaj.

Hej, hej, hej! Po co ten pośpiech? Chcesz mnie skompromitować pierwszego dnia?

Nie.

Nienawidzę tej pieprzonej roboty, ale to moja robota.

Zrozumiałeś?

Zabiłem kiedyś człowieka.

Zmiażdżyłem jego czaszkę na molo.

Wiedz o tym.

Zrób sobie przerwę. Idę zapalić.

Nie przyjaźnij się z szefami, bo będą oczekiwali przysług.

Ale nie bądź ich wrogiem,

bo skończysz czyszcząc frytkownice w czwartki.

To banda chujów tak czy owak. Poza TJ, on jest spoko.

Mimo, że jest strasznym skurwysynem.

Spotkałeś kiedyś Afrykanina, który nie był tam neurochirurgiem?

Czy ty mnie słuchasz?

Tak, oczywiście.

Neurochirurg. Afrykanin. Chuj.

Aje, chuj.

Do przodu. Raz, dwa. Raz. Prawe kolano.

- Hej! Ho! - Raymond!

- Hej! - Hej!

O! To będzie cię kosztować.

- Naprawdę? - Tak.

5 funtów talerz, 2 funty kubek, 30 pensów spodek

- Jesteś poważny? - Absolutnie.

Dawaj, przegrywasz.

To 4 funty.

- Mogę zrobić sobie przerwę? - Rób co sobie kurwa zażyczysz.

Kim jesteś?

- Jestem... pracownikiem kuchni. - Więc co robisz tutaj?

To bardzo proste. Wejście dla pracowników jest na parterze.

Tak samo kuchnia. Tak samo stołówka. Wchodzisz, pracujesz swoją zmianę

i spierdalasz, wszystko na tym samym piętrze. Zrozumiałeś?

- Tak. - Dobrze. A teraz spływaj.

Widziałeś Raymonda?

Czyści zbiorniki. Mam pójść po niego?

Nie, nie trzeba.

Jak ci się podoba praca?

Bardzo, naprawdę mi się podoba. Jest genialna.

To nie jest przesłuchanie.

Wiem, ale to świetne być częścią zespołu

i mieć poczucie celu, rozumiesz?

Wpadasz w rytm,

zaczynasz nucić sobie piosenkę w głowie.

Możesz włączyć radio jeśli chcesz.

Och, wiem. Lubię je. Nie pozwala mi myśleć.

Czy jest szansa, że zostanę przyjęty na stałe?

Tak, Hallam, o ile utrzymasz swój entuzjazm.

Muszę lecieć.

Nie moge przyjść jutro, urodziny syna.

- Może pojutrze? - Pozdrów żonę.

Do zobaczenia.

Chcę zgłosić morderstwo.

Proszę usiąść.

Moja macocha zabiła moją matkę. Praktycznie się przyznała.

Jak? Kiedy?

Powiedziała mi w zeszłym tygodniu. Mieliśmy...

...konfrontację, ale moja mama umarła dwa lata temu.

Sekcja wykazała, że popełniła samobójstwo, ale jak widzi pan tu...

...znaleźli w niej narkotyki.

Moja macocha, która była wtedy jego sekretarką,

rozpuściła pigułki nasenne w jej kawie i wysłała na łódkę na jezioro.

Miała motyw. Chciała mego ojca.

I dom.

Rozmawiałeś o tym ze swoim ojcem?

On ją popiera całkowicie.

Jest jej pieskiem salonowym.

Nieźle się tu urządziłeś.

Jakbyś czegoś potrzebował, zadzwoń po obsługę hotelową.

Nieźle się uśmieje, gdy się dowie, że ma podglądacza.

Nic jej nie powiesz.

A od kiedy, to ty dyktujesz tutaj warunki?

Wydaje mi się, że przypadkiem widziałem cię tam wczoraj.

- No i? - Co twoja żona, by o tym pomyślała?

O czym?

- Potrafię zachować sekret, jeśli ty potrafisz. - Nie mam żadnego sekretu.

Wiesz, myślałem, czy nie zrobić sobie tatuażu.

Takiego ładnego tygrysa jak twojego.

- Przekażę kadrze, że zrezygnowałeś. - A co z moją zapłatą?

A teraz spierdalaj. I jeśli kiedykolwiek cię znowu zobaczę, to pożałujesz.

Odliczamy? Raz, dwa, trzy, ognia!

Zbiłeś jednego. Jeden to świetny wynik.

.

- Cześć. - Dobry wieczór.

Hallam zdradzał mi tajemnice.

Same pozytywne, przysięgam.

Nie chciałem nachodzić waszej dwójki,

ale jeden z kucharzy miał wypadek.

Nic poważengo, ale potrzebujemy podpisu

w przeciągu 12 godzin.

Dziękuję.

- Miło było poznać. - Ciebie też.

- Pa. - Powiedz pa.

- Pa. - Pa-Pa.

Dobranoc.

Hallam, ta laska Kate z HR,

chce się z tobą widzieć.

Usiądź.

Będziemy mieli wakat na boya hotelowego.

Jeśli się zgłosisz, możesz być pewien, że go zdobędziesz.

- Dobra. - Miałbyś ładniejszy uniform

i większe szanse na dostanie etatu.

Dobra.

- Mam cię wpisać, czy nie? - Tak. Tak sądzę.

Jeśli wolałbyś zostać przy tej, to nie ma problemu.

Wiem jak ją lubisz.

...skończony dupek. Cokolwiek byś zrobił, nie nazywaj go panem.

- Jak ty do niego mówisz? - "Ty kłamliwy chuju".

- Och. - Hallam Foe.

- Hej, Raymond. - Wyglądasz jak gej w tym wdzianku.

- Tęsknie za tobą, wiesz. - Pierdol się.

- A co tobie dolega? - Nic.

- Szczęśliwych urodzin. - Dziękuję.

Nie rozczulaj się, każdy dostaje kartkę od kochanej Kate.

- Dzięki, Andy. - To ja dziękuję.

Wiesz co jest najlepszego w byciu 18?

- Dostajesz dodatkowe 1,25 funtów na godzinę. - Aje, więc drinki są na twój koszt wieczorem..

Gdzie świętujemy? Pierwszy legalny drink.

- Nie wydaje mi się, abym... - Ja wpadnę na chwilę,

bym miała pewność, że nie musisz kupowac własnych drinków.

Ale żadnych rozmów o pracy.

- Po trzecie... - Nie po trzecie!

"System oceniania powinnien poinformować wszystkich pracowników

ze strategią spółki". Strategia spółki?

Przez 20 lat, nikt nie mówił mi o strategii spółki.

Gdzie to dostałeś?

"Unia Pracowników Hotelowych Las Vegas".

Kogo to obchodzi?

Myśleliście, że fucha dozorcy jest moja, prawda?

Zgadnijcie kto nie chciał bym ją dostał?

Tak. Alasdair.

Nie może na to odpowiedzieć bo go pieprzy. Przepraszam.

To było trochę poniżej pasa.

Przepraszam. Lubię cię Kate.

To moja sytuacja. I alkohol.

- Usiądź. - Koniec pytań. Do zobaczenia.

Przepraszam za to.

- Oczywiście. Zdaje się, że moja kolej. - Chyba wypiliśmy za dużo.

Och, proszę.

- Zdrowie. - Zdrowie.

Mogę cię spytać, czy Alasdair to twój chłopak?

Boże, nie! Ma żonę i dzieci.

Och.

A co z tobą, jesteś żonata?

Nie.

A ty? Czy była miłość w twoim życiu?

Nie żyje.

Chciałabyś ją spotkać?

Lubię mrocznych facetów.

Raz, dwa, trzy!

Gdyby to nie był twój styl ubierania, pomyślałabym, że jesteś gejem.

Jesteś tak piękna, że chciałbym zrobić laskę ostatniemu facetowi, który cię pieprzył.

I to podziałało? Serio?

- Co to mówi o tobie? - Że jestem łatwowierną frajerką.

Przesadzasz. Frajerką może, ale...

Daj mi kolejnego drinka.

Może trochę kawy, albo...

Nie. Kolejny na mój koszt.

Trochę już późno, chyba powinienem już...

- Nie, Ja... Nie, naprawdę... - Idziesz ze mną.

Proszę nie dotykaj mnie. Jestem gejem. Jestem gejem.

- Wytłumacz, więc erekcję. - Myślałem o mojej karierze.

- Gównoprawda. - Słuchaj, jesteś bardzo atrakcyjna,

ale jestem politycznie związany z ruchem gejowskim.

- Masz chłopaka? - Nie.

Z jakiegoś powodu w to wierzę. Reszta jest podejrzana.

Jestem dziewicą.

- W porządku. - Nie.

Daj spokój, każdy ma swój pierwszy raz.

To nie jest mój pierwszy raz.

Chyba powinieneś już iść.

Słuchaj, chciałbym pójść z tobą do łóżka najbardziej w świecie.

Wydaje mi się, że moment już minął.

Ale boję się odpowiedzialności.

Nie musimy zrobić... tego.

Chcę tylko przespać się z tobą, by móc mówić ludziom.

- Hej. - Hej.

Chcesz pójśc na piwo później?

- Nie. - Może na film?

Nie sądzę, aby to był dobry pomysł.

Zeszła noc nie była dobrym pomysłem.

Dobra. Pewnie.

- Do zobaczenia. - Do zobaczenia.

303? Tak.

Zrozumiałem. Tak, dziękuję. Dziękuję.

303 to zły pokój.

Jakiś koleś zabił swoją żonę w 303 i zgadnij, kto znalazł ciało?

Wchodzę, pieprzone nogi wystające z pod łóżka.

Jej mąż to zrobił, zazdrosny sukinsyn.

Czułem się źle, bo wcześniejszej nocy...

Wcześniejszej nocy byłem tam. Wezwano mnie.

A ona zrobiła mi laskę.

Pukam do drzwi rozumiesz? Ona otwiera.

Cycki na wierzchu, całkiem zalana, mówi "Pieprz mnie".

A ja "Przepraszam panią, Jestem żonaty".

A ona, "Aje, ja też".

A ja, "Przepraszam panią, bardzo mi przykro, nie mogę tego zrobić,

ale możesz zrobić mi laskę, jak chcesz". A ona, zrywa mi gacie, bang!

Obsługa.

Tak, pani. Dokładnie.

Natychmiast. Bardzo dobrze.

Możesz wziąć bagaże do 405, panie Foe?

- Moja zmiana właśnie się kończy. - Proszono ciebie imiennie,

- więc zabieraj się tam. - Imiennie?

Imiennie, Panie Foe.

Obsługa.

Halo?

Obsługa.

Nikogo tu nie ma.

Musimy porozmawiać o zeszłej nocy.

Rozumiem.

Byłaś pijana, a ja czuję się winny.

Przykro mi, że postawiłem cię w takiej sytuacji,

ale dzięki za wspaniały wieczór tak czy owak.

- Było mi miło. - Mnie też.

Ja... nie spodziewałam się tylko, że...

Ani ja.

Zostaniemy tu na chwilę?

Chyba, że masz inne plany.

Nie martw się, pokój jest wolny.

Jedyne co muszę zrobić, to laskę kolesiowi od zmian.

- Żartuję. - Cóż...

- Jak go nazywasz? - Co?

Mój... mój Jaś.

A ty?

Moja cipka.

- Mój fiut. - Moja włochatka.

Mój wąż.

Moja dziurka.

Mój badyl.

Moja mysia.

Mój ptaszek.

Moja broszka.

Zostań tu z minutę, bo będziemy tematem dnia, jeszcze przed obiadem.

Pewnie!

Dokładnie.

Kate.

Skończyć z tym? Kto to jest?

- Czy ja go znam? - To nie robi różnicy.

- Błagam do bólu. Powiedz. - Al, nie. Al, to boli.

- Czy ten skurwiel pracuje w hotelu? - Przestań!

Jak się nazywa?! Powiedz mi, kto to jest Kate!

- Alasdair, nie! - Zostaw ją!

- To twój chłopak? - Hallam, jak tu się dostałeś?

Dach. Praktycznie tam mieszka.

- Lubi obserwować. - Obserwować co?

Jak myślisz?

Ty, wynoś się.

Wynocha.

- Jesteś pewna, że tego chcesz? - Pieprz się.

- Przepraszam. - Jak długo to trwało?

Odkąd po raz pierwszy cię zobaczyłem.

Wyglądałaś jak ktoś, kogo znam i śledziłem cię.

Nie sądziłem, że dojdzie do czegoś między nami.

Kogo ci przypominałam?

Moja matkę. Ona nieżyje.

Proszę, zostaw mnie samą.

I mam na myśli samą.

A teraz wynoś się. Jesteś wyrzucony.

Czego chcesz?

Słyszałem, że szukacie kogoś do obsługi hotelowej.

Potrzebowałbyś polecenia od zeszłego pracodawcy.

Cóż, gdyby mój zeszły pracodawca znał fakty,

mógłby dojść do wniosku, że dobre przewyższało złe.

Naprawdę?

Uratowałem ją, dość heroicznie od kolesia dwukrotnie ode mnie większego.

A więc problem był w niewdzięcznej suce?

Ratując ją, odkryłem nieopisywalny zwyczaj, który...

Nieopisywalny zwyczaj?

Gdy moja mama umarła unikałem kontaktu z ludźmi.

Miałem stary domek na drzewie, który zbudował mi mój ojciec. Jest architektem.

A ja ukryłem się tam i zacząłem obserwować ludzi z ukrycia.

Co stało sie rodzajem zwyczaju.

Kogo podglądałeś najczęściej?

- Moją macochę. - Czemu?

Nie ufałem jej.

Oglądałeś ją gdy była z twoim ojcem?

Podniecało cię to?

Wiem, że nie uwierzysz, ale nie obserwuję ludzi dla tego.

Co ze mną zatem? Nie podniecało cię oglądanie mnie?

Czy też moje przedstawienie, nie odpowiadało ci?

Nie zawsze wyglądało, jakbyś czerpała z tego radość.

- Prawda? - Zbliż się.

Jestem prawdziwym, żyjącym człowiekiem, Hallam.

Czasem chcę słodkiego, czasem kwaśnego.

Czasem nie wiem, czego chcę.

Moje gówno śmierdzi. Kiedyś umrę.

Jeśli wyglądam jak twoja matka, to tylko przypadek.

Czy mówię ci coś, czego jeszcze nie wiesz?

Czy mogę coś zrobić, by cię przeprosić?

Prawdopodbnie nie.

Ubierz się, wyjdź i idź do pracy jutro.

Hallam.

Nie musisz iść, jeśli nie chcesz.

- A sukienka? - Mamy.

Wyglądasz jak ona.

To jedyny powód, dla którego cię interesuję?

Nie.

Ale tęsknię za nią.

Naprawdę za nią tęsknie.

Chciałbyś bym to włożyła?

Dobrze się czujesz?

- Witaj. - Witaj.

Zgubiłaś go.

Gotowa?

Mówiłam ci, że mam straszne zawroty głowy?

W porządku? Czujesz się dobrze?

Prawie wpadłem w twoje usta, były tak duże, że...

Leć już. W końcu nie chcesz być tematem dnia, prawda?

Prawda?

Pa.

Hallam, twoi rodzice przyjechali. Czekają w holu.

Gdzie znalazłeś taką matkę? To pieprzona gwiazda.

Hallam.

- Bogu dzięki, że cię znaleźliśmy! - Jak wam się udało?

Bardzo miły policjant dzwonił. Martwił się o ciebie.

Cóż, kim jesteś? Jakimś kelnerem?

Zasadniczo jest porterem wejściowym.

Witam. Jestem Kate, przyjaciółka Hallama.

Tato? Co ci się stało?

Och, nic takiego, potknąłem się, ja...

Cóż, Kate, miło było cię poznać.

Jeśli pozwolisz, mamy sprawy rodzinne do omówienia.

Winien jestem ci przeprosiny.

Rozumiem, jak ciężkie dla ciebie musiały być ostatnie lata i przepraszam.

I... Wiem o tobie i Verity.

Powiedziała mi o nietaktownym zdarzeniu, jakie zaszło.

- Nie... Nie, Ja... - W porządku. Wszystko w porządku.

Mieliśmy problemy. Raz zakochałem się w żonie nauczyciela...

To nie jest prawda.

- Twój ojciec mówi ci coś. - Przepraszam, nie zmieniaj tematu.

Boję się, że muszę omówić z tobą ważną sprawę.

Może usiądźmy?

Sprawy nie szły po naszej myśli ostatnio.

Moje zlecania przestały przychodzić.

Wiec musieliśmy rozważyć inne opcje finansowe.

Bank wyraził zgodę na wykorzystanie terenów wokół domu.

Planujemy poświęcić nieużytki, wokół jeziora

- na budowę ekologicznyvh mieszkań. - Czemu mi to mówicie?

Konsultowanie tego z tobą, było wolą twojej matki.

A co na to Lucy?

Lucy wyraziła już zgodę.

Myślisz, że mama by się zgodziła?

Nie robiłbym tego, gdyby istniała inna możliwość.

- Teraz proszę, posłuchaj nas. - Tato, ona zabiła matkę.

To dlatego poszedłem na policję.

Nie bądź śmieszny. Wpadłeś w....

Nie możesz oskarżać Verity o wszystko.

Nie widzisz, jak ona tobą manipuluje?

- Hallam, proszę! - Nic nie szkodzi.

Kiedy bawiłeś się ze swoją sobowtórką,

ja przeglądałam książki twojego ojca i ma prawdziwy problem.

Jest zadłużony na 800 000 funtów.

Jest pozwany przez... Jest pozwany przez dwóch klientów.

On potrzebuje twojej pomocy.

Zamordowałaś moją matkę i przyznałaś to.

Nie było mnie nawet w noc, gdy ona umarła!

Och, Widzę. Więc teraz masz nawet alibi?

Cokolwiek się... wydarzyło

pomiędzy naszą dwójką było błędem i jest mi przykro.

Myślałam, że Julius i Ja mogliśmy zacząć na nowo,

ale do tego nie mogło dojśc z tobą i Lucy w domu

traktującymi mnie jak oszustkę i wiem, ze to mnie nie tłumaczy,

ale proszę spróbuj spojrzeć na to z mojej prespektywy.

Traktowaliście mnie jak chcącą pieniędzy sukę, już od pierwszego dnia.

Bo dokładnie nią jesteś.

Jak ci jest z twoją sobowtórką?

Czujesz się jakbyś pieprzył mamusię?

Czujesz się jakbyś pieprzył mamusię, czujesz?

Czujesz się jakbyś pieprzył mamusię?

Hallam?

Pomocy! Pomocy! Puść! Pomocy!

Puść!

Nienawidzę cię. Nienawidzę cię.

Nienawidzę cię. Nienawidzę cię.

Popełniłem błąd.

W porządku. Chodź.

Dobry Boże! Co on zrobił?

Musisz z nim porozmawiać.

Jeśli musisz kogoś obwiniać,

to ja wziąłem młot do łódki,

by zatrzymać twoją matkę przed płynięciem ją,

ale... ona po prostu poszła pływać zamiast tego.

Więc co zrobiłeś?

To trwało już miesiące i byłem zmęczony.

Tato!

Co zrobiłeś?

Nic nie zrobiłem.

Słyszałem ją... jak przeszukiwała swoje leki,

i słyszałem jak wychodziła na zewnątrz.

I nic nie zrobiłem. Poddałem się.

Ale to była jej decyzja.

Ostateczne zwycięstwo nade mną.

- A co ze mną? - Och, kochała cię Hallam.

Nie na tyle, by zostać.

I dlatego jesteś taki zły.

Wiem.

Nie martw się, nie będę prosić z powrotem o posadę.

Jak się czujesz?

Lepiej. Dziękuję.

- Wyjaśniłem pewne sprawy. - Cieszę się.

Mogę wejść?

Nie jest to dobra chwila.

Jestem do dupy w związkach tak czy owak.

Szybko znajdziesz kogoś, by wyprasował ci te zmarszczki.

- Więc do zobaczenia kiedy indziej. - Tak.

Tak będzie lepiej.

Odwiedź mnie za pięć lat.

Będziesz wciąż tak piękna za 5 lat?

Mam nadzieję.

Będziesz.

Tłumaczenie i Synchronizacja: Węgorz

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.