All language subtitles for jjhhhhgf

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian Download
cs Czech
da Danish
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

Grace! Grace! Grace!

Podoba wam się ta piosenka?

NA TOPIE

Stop. Wycinamy.

Wytnij to.

Podoba wam się ta piosenka?

Śpiewam już ją od dawna.

To jedna z pierwszych, które nagrałam.

Słowa napisał Lee Moses.

W wytwórni powiedzieli: „Kto będzie chciał tego słuchać?”

I co, wytwórnio?

Szczęka wam opadła?

Stop. Puść jeszcze raz.

Usuń szumy.

Chcę więcej brzmienia.

I co, wytwórnio?

Szczęka opadła?

Świetnie, Maggie.

Ta piosenka jest o…

niegrzecznej dziewczynie.

Wybacz, Maggie, teraz nagrywam.

Urwanie głowy.

Cześć, piękna.

– Przyjechałem z bratem. – Siema.

– Co tam? – Świetnie, jak zawsze.

– To kawałek Grace Davis? – Jeszcze nie gotowy.

– Chętnie bym posłuchał. – Ja też.

Już wam puszczę.

Zaprzyjaźnimy się.

Cześć!

Gdzie są jej klucze?

Mów ciszej. Miałam męczący dzień.

Gdzie są klucze?

Zarządzam domem, a nie kobietą, która w nim mieszka.

To twoja działka.

Jeśli nie możesz przyjechać na czas, bądź wcześniej.

To jej torba.

Zobaczymy się w domu.

Spóźniłaś się…

sześć minut.

Poprawię się.

Jak było na Maui?

Dużo ludzi, upał, ładne widoki, zabawa.

Co to? Ohyda.

Nie chcę tego. A to po co?

Prosiłaś mnie.

Sama to pij.

Spotkanie przeniesione na 14:30, depilacja woskiem o 15:15.

Chcesz oczyścić twarz?

Tak. Zaraz pęknę, weź to.

Zespół przychodzi na imprezę o 17:00,

a jutro o 9:30 lot do Nowego Jorku.

A spotkanie z producentem?

Jack je zaplanuje.

Co do płyty koncertowej, myślałam…

Mam jutro próbę?

– Wszystko gotowe? – Tak.

Dan pytał,

czy chcesz mieć próbę u niego w domu, zamiast u siebie.

Powiedziałam jego asystentowi, że raczej nie.

Ile mam Grammy?

– 11. – Tak.

A ile ma Dan?

– Osiem. – Nie 11.

A to wielka różnica.

Ogromna.

Przekaż to jego pożal się Boże asystentowi.

Dziękuję.

Spójrz na siebie. Masz w sobie pełno cukru.

Zjedz połowę swojego tyłka, a ja zjem sam tort, bez polewy.

Jack, to już osiem koncertów,

a ty wysyłasz ją do Vegas na rozmowę z kimś z Caesars Palace?

To rezydentura, a ja planuje koncerty.

To już nie stare Vegas.

Grał tam Lil Jon, DJ Khaled.

Nie przeszkadzaj mi w pracy, a ty wykonuj swoją,

kupuj jej kawę, chusteczki, tampony

i rób wszystko to, za co ci płacimy od pół roku.

Trzy lata.

Pracuję tu od trzech lat.

Płacą ci?

Myślałam, że jesteś stażystką.

Może to dobry pomysł, żeby odpoczęła.

To świetny pomysł.

Chcę przez to powiedzieć, że chrzanię twoje gówniane pomysły.

– Dopiero wróciła z Hawajów. – Pracowała.

Tak, na Hawajach.

Nie zamierzam tam wracać.

Jeśli już mają być tropiki, to wolę Malediwy.

Grace od 10-ciu lat nie wydała płyty, a fani czekają.

Tego nam trzeba.

Jestem jej managerem dłużej niż ty na tym świecie.

Uważasz, że ma wydać nowy materiał?

– Tak. – Coś ci powiem.

Wszyscy mają gdzieś nowe kawałki.

Jej ostatni album nie poradził sobie, jak myślała.

To nie jej wyniki, wiesz o tym. To nauczka na przyszłość.

Ludzie dają nam do zrozumienia, że czas ruszyć naprzód.

Na występy w Vegas?

Nikt nie chce jechać na koncert Bruce'a Springsteena

i słuchać jego ludowego syfu.

To była bardzo wzruszająca płyta i świetnie się sprzedała.

Ludzie chcą „Thunder Road”, więc ją dostaną.

Damy im „Thunder Road”. Tak spłacam hipotekę.

Ale co ty możesz wiedzieć, bo nie masz hipoteki.

Smarkula mówi, jak mam pracować.

Gada o cholernym Springsteenie.

„Share Your Love with Me”

w wykonaniu dwudziestosiedmioletniej Arethy Franklin,

piosenka zespołu Bobby „Blue” Bland.

A może dasz trochę głośniej?

Słuchawki.

Załóż je, bo chcę się wyspać.

Dzięki.

To lista piosenek do albumu koncertowego.

– Nie popsuj. – Oczywiście.

Jack organizuje spotkania z producentem

i chciałam zapytać, czy będę mogła…

Czemu znowu siedzisz na moim miejscu?

Przepraszam.

Chcesz przejrzeć listę piosenek na koncert?

Nie.

A ty?

Nie.

Mam tu twoją torbę z łakociami.

Daj mi to.

Wiesz, że nie lubię cukru.

Noszę ją na wypadek gdybyś miała zachcianki.

Jak miło.

Wiesz, kto zawsze wszystko wsuwa?

– Kto? – Ja.

Staram się poprawić.

Biorę lekcje pilatesu, ćwiczę na rowerku.

Jem sałatki.

Sałata lodowa z górą sera pleśniowego to nie sałatka.

W menu napisali, że to jest sałatka, czyli to sałatka.

To nie sałatka.

Przejrzyjmy listę.

Nie chcę tego robić.

Daj spokój.

Bo wysiądę z tego samolotu.

Chcesz wysiąść z samolotu? Jak to zrobisz?

To ja ci go kupiłem.

Mój głos kupił mi ten samolot.

To szczegół.

Daj mi winogronko.

Wiesz co?

– 20 procent tego jest moje. – Coś podobnego.

Grace! Grace! Grace!

Stop, stop, stop.

Nie powiem, że jesteście świetni, skoro nie jesteście.

Jeszcze raz.

DALLAS

Nie, nie, nie!

ATLANTA

Witaj, Nowy Jorku!

Chicago!

Witajcie.

– Gdzie jesteśmy? – W Detroit.

Nie słyszę cię, Maggie.

W Detroit.

Nie słyszę was, Detroit!

– Zimna! – Prasa z Detroit:

„Koncert Grace Davis spełnił wszelkie nasze oczekiwania.

Dobrze, że jej piosenki były niesamowite, w przeciwnym razie bylibyśmy wykończeni.”

– Chcę więcej lodu. – Nieprawda.

Chyba wiem, kiedy chcę lód.

MIAMI

Dziękuję wam!

Grace!

– Tak, Jack. – Witaj.

Zostawcie nas.

Witaj.

Daj jednego.

Pamiętasz Aleca z Caesars Palace?

Oczywiście.

Szkoda, że nie wiedziałam, że przyjedziesz.

Załatwiłabym ci miejsca w loży.

Spokojnie. Jack wszystko załatwił.

Ogromnie się cieszę, że wreszcie się spotkaliśmy.

Jesteśmy tobą zainteresowani.

Caesars przechodzi całkowitą modernizację.

Więcej miejsc, jaśniejsze światła, głośniejszy dźwięk.

Byłaś niesamowita.

Wszystko, co robisz w trasie, można robić tam.

Pięć lat, sześć lat.

– Dziesięć. – Dziesięć?

Każdego wieczora to samo?

Praca jak marzenie.

Łatwa kasa, zero stresu.

Koniec tras.

Kocham trasę.

Też lubię spotkania.

Ja lubię trasę, a nie spotkania.

Ale na rezydenturze nie będziesz musiała ruszać tyłka z miejsca.

Chcę mieć mniej na głowie.

Znalazłam twoją ulubioną szklankę. Dziwne, była na balkonie.

– Przepraszam… – Mam prośbę.

Przynieś mi wodę niegazowaną.

Celine Dion zagrała dla nas ponad tysiąc koncertów.

Ale z twoimi fanami możemy pobić ten rekord.

Grace, zgódź się.

Zgódź się.

– To proste. – To proste.

– Prościutkie. – Prościutkie.

Jeśli chcesz, zapewnimy ci atmosferę taką, jak na trasie.

Wyjedziemy z Vegas, przewieziemy cię po okolicy i wrócimy.

Będziesz czuła się jak na trasie.

Zrobimy, co tylko chcesz.

Grace, mamy problem z monitorem, znowu trzeba sprawdzić dźwięk.

Wybaczcie. Praca.

– Muszę już iść. – Jasne.

Zrobimy dla ciebie wszystko.

Dziękuję, że przyszedłeś.

Miłego koncertu.

Dobrze się czujesz?

Nie mogę tylko zasnąć.

Chcesz herbatę?

Chyba Jack ma coś na sen.

Nie. Wszystko w porządku. Nie przejmuj się.

Co robisz?

Harmonogram.

Czego słuchasz?

Niezły kawałek.

Maxine Brown.

Wiesz, kto ją napisał?

– Tak. Carole King. – Dobrze.

– To mój ulubiony autor. – Naprawdę?

– Poza tobą. – Dziękuję.

Wybacz.

Żartowałam.

Weź.

Dobra robota z Misterem Vegasem.

Wydawało mi się, że nie chcesz kontynuować rozmowy.

Bo akurat znasz moje zamiary.

Wybacz.

Żartuję.

Nie wierzę, że to zrobił.

Po prostu się o mnie troszczy.

Zaczęłam z nim pracować, gdy miałam 18 lat.

Występowałam w nocnych barach muzycznych.

Podłogi się tam kleiły, a dym był wszędzie.

Koszmarne nagłośnienie, wszystko było tam okropne.

Co wieczór Jack

przychodził, stawał w tyle

i z rozdziawionymi ustami na mnie patzrył.

Bo stamtąd, skąd przychodzimy,

rezydentura w Vegas

to uśmiech losu.

Co?

Nic.

Wszyscy się cieszą,

że co wieczór gram ten sam koncert.

Nie wiem, co bym…

Nieważne.

Widziałam cię u Opry.

– Kiedy? – Jak byłam mała.

Byłam u niej wiele razy.

Mówiłaś o trzeciej płycie.

Twoje słowa na zawsze utkwiły w mojej pamięci.

Bez przerwy o nich myślę.

„Jeśli nie będzie niespodzianek, to po co mam to dalej robić?”

– Oprah. – Oprah.

Stare czasy.

Przez to te całe zamieszanie?

Tak. Od dzieciństwa

marzę, by zrobić ci lewatywę w Toronto.

Nie wspominaj o Toronto.

Wiesz, jak na mnie działają mięczaki.

Opowiedziała mi wspaniałe rzeczy.

Czyli nie rozmawialiście o płycie.

Niczego nie rozumiesz, Kate.

Nie ma rodziny ani przyjaciół.

Nie przyjaźnisz się z nią, tylko ze mną.

Wiesz, skąd to wiem?

Bo przyjaciele sobie nie płacą.

Mam wrażenie, że w tej relacji płacę za wiele rzeczy.

To tak pułapka.

Nie jesteś jedyną osobą w jej życiu.

Jesteś jedyną osobą w moim życiu.

Gdyby mnie 12-letniej ktoś powiedział, że będę pracować dla Grace Davis…

To żywa legenda.

Praca marzenie.

Albo chociażby bramą do mojej wymarzonej pracy.

Chyba do syndromu sztokholmskiego.

Myślałam, ze zostawiłaś komórkę w samochodzie.

Tak, zostawiłam prywatny. Ten jest służbowy.

Posłuchaj, Maggie.

Zostaw telefon. Patrz na mnie.

Liczysz na to, że da ci życiowa szansę

i pójdziecie w stronę słońca, trzymając się za ręce.

Weź pod uwagę to, że nawet nie zna twojego nazwiska.

Zna, czasami.

Myślisz, że przestanie kazać ci rozbijać swoje buty

i zostaniesz jej producentem?

– Tak! – Maggie!

Już raz tak zrobiła z butami na Grammy.

Nie pragniesz czegoś więcej?

Jesteśmy nierozłączne.

Jak powiesz, że „różne rzeczy”, nie odezwę się do ciebie.

Podaj imię.

Przyjaźnię się z Grace, podpisałam umowę.

Są ekologiczne?

Ja tu nie pracuję.

Ale tak, są.

Świetny kawałek.

– Nie sądzisz? – Słucham?

Kalifornia…

Zawsze to przeciąga.

Nadchodzimy…

Tak.

Tak, Phantom Planet.

Zgadza się.

Każdy to zna. Jest z „Życia na fali”.

Świetny serial, co nie?

Na mnie już czas.

Powiedz, czy twoja niechęć do serialu

wpływa na docenienie muzycznego wyrafinowania tej piosenki.

Ze wszystkich piosenek o Kalifornii, wybrałabym tę.

Albo „California” Joniego Mitchella

albo „Going Back to Cali”, albo „California Dreamin”.

Te były o niebo lepsze od tej.

– „California Love.” – Tak.

„Going to California” Zeppelina.

– Jest niesamowita. – Tak.

„Hotel California.”

Co z nią nie tak?

Eagles są sztuczni, a Don Henley wredny.

Randy Meisner o mało nie zmarł na wrzód żołądka,

bo członkowie zespołu nienawidzili się.

No ale piosenka jest świetna, tylko że niedoceniana.

Niedoceniana?

– Tak. – Jest zawsze na czasie.

Tak, jak „Brown Eyed Girl”, południowokalifornijski soft rock.

Gdybyś miała pójść na kolację z kimś od nich, kogo byś wybrała?

Lodzika?

Nie, dziękuję.

Z żywym czy martwym?

Obojętnie.

Z Brianem Wilsonem.

Z Niną Simone.

Mamy tego samego dnia urodziny.

A ja z Mariah Carey.

Czyli oboje jesteśmy bardzo wymagający i smutni.

Tak.

Otis Redding.

Chyba nie jesteś z tych, co znają jego muzykę z „Dirty Dancing”?

Nie odpowiem na to pytanie.

– Czyli jesteś. Ostatnią. – Dzień dobry.

– Sam Cooke. – Co to za jeden?

– Nie wiesz, kto to? – Nie.

Znasz Phantom Planet, a Sama Cooke'a nie?

Wbijajcie do mnie na patio na żywą muzykę i darmową witaminę B.

W następnym tygodniu mam imprezkę.

Wpadnij.

Razem będzie 45,17.

Witamy na

drugim dorocznym Festwialu Zrowia Laurel Canyon.

Jestem David Cliff i zacznę piosenką z „King of Soul”, Sama Cooke'a.

Mam nadzieję, że znacie gościa.

Kochanie, poruszasz mnie

Poruszasz mnie, ja to wiem

Kochanie, poruszasz mnie

Z serca mówię, że tak jest

A to drań.

To tylko jedno proste spotkanie.

Kolesie z wytwórni chcą wiedzieć wszystko o Vegas.

A może przełóżmy rozmowę.

Nie przeszkadzaj sobie w cholernej kuracji.

„Nie chcę spotykać się z ludźmi z wytwórni, którym…”

Co tu jest?

„Trzeba przypominać.”

„…trzeba przypominać, że jeszcze żyję.”

O czym dopiero mówiliśmy?

„Nagrałam już płytę z przebojami i album koncertowy,

a teram album koncertowy z przebojami.”

Co takiego?

Kiedy zgodziłem się wrócić, co mi obiecałeś?

Miałaś tym razem mnie słuchać.

Nie chcę ryzykować, żeby zarobić kasę.

Jesteś żałosny.

To ty jesteś żałosna.

Kłócisz się ze mną, a powinnaś oszczędzać głos.

Sama zdecyduję, co chcę zrobić dalej.

Daj mi lody.

A idź, jak zawsze!

To nie czas na urlop.

Co tu robi Richie?

Pracował nad tym dwa tygodnie.

Też jeszcze tego nie słuchałem.

Zanim zaczniesz narzekać, przynajmniej posłuchaj.

– Witaj. – Richie Williams.

Mówią mi R-Dub.

– Miło cię poznać. – Skądś cię kojarzę.

Gala Met czy rozdanie Oscarów?

– Możliwe. – Na imprezie? Chodzisz na imprezy?

Nie chodzę.

Z tym remixem pójdziemy na jakąś.

Pokażę ci wersję „Bad Girl” Richiego Williamsa.

Charakterystyczne brzmienie.

Czad czy nie czad?

Podpucha. To czad.

– Nabrałeś się. – Znamy to.

Co tu robisz, Maggie?

Richie Williams. R-Dubs. Laureat Grammy.

Pracuję nad płytą. Jeśli chcesz coś nagrać, mogę ci pomóc.

Wspieram kobiety.

Wejdź, kochanie.

Nie mamy na to czasu.

Wracamy do roboty.

Właśnie, nią się nie przejmuj.

To chyba koniec.

Pogadajmy o tej wersji.

Oryginalna brzmi trochę staro.

To ją trochę podkręciło. Jest światowa.

Światowa? Jest międzygalaktyczna.

Międzygalaktyczna.

Tego nam potrzeba.

Grace, można na słówko?

Co chciałaś?

– Ja… chciałam… – Wykrztuś to z siebie.

Zestawiłam listę utworów na album.

Seth mi pomógł.

Jeszcze nikogo do tego nie zatrudniłaś,

nie chciałam mówić tobie ani Jackowi.

Wszystko słyszymy.

Wiecie, że tam jest mikrofon?

Długo nad tym pracowałaś?

Przychodziłam tu przed i po pracy, i kiedy tylko mogłam.

– Powinnam była zapytać. – Właśnie.

Chciałam tylko spróbować.

Chcesz posłuchać?

– Dobrze. – Nie ma mowy.

To spaja piosenkę w całość.

Mówiliście, że piosenka powinna mieć rytm,

który pulsuje, a ona go ma.

Hanky gra 20 lat tę ścieżkę na perkusji

i nadal brzmi tak dobrze, jak w dniu nagrania.

Richard.

Dodałeś syntezator?

To nazywa się cross synthesis,

sam to wymyśliłem, dodaje jeden syntezator

i usuwa drugi, gdy grają jednocześnie.

Brzmi odjazdowo.

To nie ma sensu.

– Ma. – Ma.

Już słyszałeś?

Nie, ale to nieważne.

Jesteś producentem.

Wyciąłeś chórzystki?

Szczerze, brzmią trochę staro. Mamy do tego soft.

Już nie potrzebujemy chórzystek.

Nagrałem swój głos, dodałem Auto-Tune.

Brzmi cudownie i nowocześnie.

Grace, słyszysz?

To twoja piosenka.

Nie można jej ukryć pod tymi sztucznymi efektami.

Oczywiście, wymaga trochę pracy,

ale możesz wydać demo,

a będzie o niebo lepsze od wszystkiego, co on nagrał.

Na pewno.

Wydaj demo, bo twoje mixy są niesamowite.

Co ty sobie wyobrażasz? Że jesteś Missy Elliott?

Kto wydaje dema?

– Jak obrażać mojego Richiego? – Wielu. Bob Dylan…

– Cisza. – Idź do Starbucksa.

Uspokójcie się.

Margaret, nie mów nikomu, że Jack znowu zatrudnia w taki sposób.

Dobrze.

– Nigdy. – Nigdy.

To będzie hicior.

Prawdziwy hit.

– Moja wersja, nie jej. – O jej wersji zapomnij.

– Jasne. – Widzisz, co ja tu znoszę?

Była wredna.

– Bardzo opryskliwa. – Użyj jej wersji.

Co?

Ale mi zapłacicie?

Maggie. Maggie!

Nie wiem, na jakiej planecie klepanie wykutej na pamięć opinii

uważa się za umiejętność.

Ale miałam rację.

Tu nie chodzi o to, by mieć rację

przez jeden moment w studiu.

To maraton.

Nie zgadzam się. Jak wyda waszą wersję, będzie porażka.

Mów, co chcesz.

Nie wydamy takiego syfu.

Nie wydam tego.

Miesiącami próbowałem sprowadzić ich do studia.

Miesiącami.

Gdy kiedyś powie:

„Jack, chcę album z remixami.”

A ja na to: „Znam idealnego gościa.

Cholera, nie możemy już z nim pracować,

bo twoja głupia asystentka obraziła go

i już nie chce z tobą pracować.

Woli Rihannę.”

Przepraszam.

Na razie jestem producentem i będę szukać zastępstwa.

Wiesz, jak długo Seth

starał się zdobyć choć trochę uznania?

Producent musi mieć swoje zdanie

wypracowane latami ciężkiej pracy.

Nie tak to działa.

Nie jesteś producentem, artystą ani managerem.

Chcesz zostać producentem, to znajdź sobie swoich klientów,

a moich zostaw w spokoju.

Zrobimy tak: wchodzimy,

pijemy drinki, potem go szukamy.

Zagadam go, a potem zwiewamy, ile sił w nogach.

Nie możemy uciec tak szybko.

Będziemy dobrze się bawić.

Kiedy ostatnio byłeś na imprezie?

– Te w pracy się liczą? – Nie.

U Elton Johna, na Oscarach.

To się nie liczy.

Cały czas stałaś na zewnątrz.

To on ma basen?

Ktoś z nich w ogóle pracuje?

Przepraszam.

– Gdzie pracujesz? – Jestem modelką.

W porządku.

Dzisiaj środa.

Nie myślałam, że w ogóle to założysz.

Co to… Rany.

Mówiłaś, że występuje w warzywniaku, a nie, że go posiada.

– Gotowa? – Tak.

Boże.

To jakiś obłęd.

Tak. Po co mu suszarka?

Nawet go nie znam.

„Witaj, spotkaliśmy się w zeszłym tygodniu,

chcę przypomnieć ci o swoim istnieniu

i chcę ci powiedzieć, że jestem tylko asystentką,

ale chciałabym produkować twoje płyty.”

Głównie sprzątam materiały niebezpieczne dla środowiska,

ale mogę nazywać siebie lekarzem.

Robisz nie tylko to.

No właśnie. Nie oceniaj się tak nisko.

Właśnie wyprodukowałaś płytę Grace za darmo i bez uznania.

I to powtórzysz. Wiesz dlaczego?

Bo podążasz za marzeniami.

Nieprawda. Nie chcę znowu tego robić.

Chciałabym zarabiać pieniądze.

Tyle tu tego.

Nie powinniśmy ruszać jego rzeczy.

– Nawet go nie znamy. – Już za późno.

Przyszliśmy tu, żebyś powiedziała swojemu niedowidzącemu klientowi,

że jesteś producentem.

Nie jestem…

Szczęściara z ciebie, Maggie.

No to leć i dopnij umowę.

Swobodnie się tu poruszasz.

Wcale nie.

– Witaj. – To ty.

To on.

Niezły strój.

To Katie.

– Moja współlokatorka. – Witaj.

– Miło cię poznać. – Jaki przystojniak.

– Maggie jest producentem muzycznym. – Nie wiedziałem.

Jest wspaniała.

Maggie poniekąd wsłuchuje się we współczesne pokolenie.

Dziękuję, że przyszłaś.

Spoko. Sprawdzę, ile sera zmieści się do mojej torebki.

A potem poszukam jego domu na Zillow.

Tylko spróbuj.

Niczego nie obiecuję.

Boże.

Chcesz następnego drinka, którego tym razem wypijesz?

Pomyślałem, że zakochałaś się we mnie i chciałaś znowu się ze mną spotkać.

Starałam się, chciałam się tylko upewnić.

Kotku, miałeś mi przynieść wódkę z Red Bullem.

Theresa, to Maggie. Maggie jest producentką.

Super.

Pracuję w SpaceX.

Super.

Może przyjdziesz, jest dobra muzyka.

To twoja dziewczyna?

Ona nie chce poważnego związku.

Dobrze dla niej.

Masz szminkę.

Tutaj?

Na całej twarzy.

– Nagrałeś już jakieś piosenki? – Tak.

– Mogę posłuchać? – Teraz?

Tak.

Tego nie można ująć w słowa

Podniecenia, dotąd mi obcego

Nie zawsze sypiam nocami

Niebo w pułapkę nęci mnie

Jest głęboka jak ocean

Pouczająca niczym modlitwa

Bezkresna niczym dno wąwozu

Gdzie chłodna woda rwie muł

Całkiem niezła.

Sam ją napisałeś?

Zajęła mi 20 minut.

Pierwsza linijka?

Cała piosenka.

Dlaczego występujesz w warzywniakach?

Podoba mi się.

Fajnie, zero spiny. Jest super.

Dobrze piszesz.

Masz odpowiedni głos i ton

i imponującą kolekcję płyt.

Marvin Gaye i…

Tę płytę Elmore'a Jamesa miałam w samochodzie sześć lat.

To pierwsza, którą dostałem od taty.

Serio?

Z chęcią…

mogłabym z tobą pracować, jeśli chcesz.

Mów dalej.

Masz wspaniały głos.

Dziekuję.

Jest kilka rzeczy, które…

Mogę?

Oczywiście.

Uważam, że twój producent jest

beznadziejny.

To mój znajomy, robi to za darmo.

Co zrobiłabyś inaczej?

Po pierwsze…

Basista jest za głośny.

Usunęłabym dziwną perkusję i wzmocniłabym wokal.

Musisz używać prawdziwego mikrofonu.

Nie obraź się, ale nagrałeś to w szafie?

W piwnicy na wino.

Co?

W mojej piwnicy na wino.

Myślałem, że będzie lepsza akustyka.

Wyślesz mi pliki?

Nie.

Proszę.

Przyjdź w następnym tygodniu na występ.

Zapytam Katie, bo w następnym tygodniu…

– Co to? – Marynarka.

Czyli do następnego piątku?

Boże. Ty to nosisz?

Co to ma być?

Wygląda jakby Stevie Nicks przejechała Jasona Derulo.

Już wystarczy.

– Dziękuję. – Okropność.

Wystarczy.

Wiesz, kto jest na nogach 37 godzin?

Ja.

Jędza.

Przypilnuj, żeby wypiła tran

i wzięła zieloną tabletkę po obiedzie, żeby nie podrażniły jej żołądka.

Jesteś jedyną osobą, jaką znam, która psuje sobie zabawę tabletkami.

Czekaj.

Dokąd tak wcześnie się wybierasz?

To do ciebie nie podobne.

Muszę coś załatwić na lotnisku,

bo mojej babci…

Nie obchodzi mnie to.

Wybacz.

Nie wierzę ci.

To pierdzielenie pani na literę S.

Tak jest zawsze.

Od tego się zaczyna, a potem poprosisz o wolne.

Wszystkie jesteście takie same.

Masz tutaj blichtr, splendor,

gwiazdy, dom z basenem.

Ty w nim mieszkasz.

Ty też mogłabyś.

Oczywiście nie teraz, bo po cholerę mi lokatorka,

ale może kiedyś.

Jeśli dobrze to rozegrasz.

Co robisz?

Masz do wszystkiego dostęp.

Znalazłam.

Myślałam, że czyścisz basen.

Prezent od Grace.

Czy wolę Dior? Oczywiście, że tak.

Czy jej to powiem?

Nie. Będę wdzięczna za to, co mam

i za to, co wyrzuciła, bo się tym znudziła.

I mogę to nosić.

A ty chodź z notebookiem i wszystko zapisuj.

Margaret!

Margaret!

Margaret!

I jak?

Za bardzo wyzywająca?

Tak.

Świetnie.

Można odejść.

W porządku. Dziękuję.

Nie ty. Mówiłam do nich.

Dziękuję.

– Do zobaczenia. – Do zobaczenia, pani Davis.

– Margaret. – Tak?

Jesteś pewna, że nadal ci tu pasuje?

Po tamtej scenie

w studiu mam wątpliwości.

Jeśli chcesz robić coś innego,

nie powinnaś tu być, jeśli nie chcesz.

Nie, Grace, ja…

– Mów. – Chcę tu być.

To świetnie.

Bo chcę przejrzeć garderobę

i oddać na cele dobroczynne to, co mi się nie podoba.

Teraz?

Tak.

Świetnie.

Elegancka.

– Cudna. – Super.

O, mój Boże.

– Przecudna. – Tak.

Jak się macie?

Właśnie to chciałem usłyszeć.

Jestem David Cliff, a to mój zespół,

zagramy dla was kilka kawałków, jeśli nie macie nic przeciwko.

Świetnie.

Oczywiście, że Gianni Versace zostaje.

– Zrozumiałe. – Tak.

Dobrze. Skończyliśmy wieczorne stroje.

Teraz przebierzemy koktajlowe.

– Chodźmy. – Już.

Mam dziś dla was jeszcze jedną piosenkę.

Śpiewaj!

Dzięki za przybycie.

Tak…

Tak bardzo kocham cię

Cokolwiek nie zrobisz

To mi spodoba się

Nie myślałem, że przyjdziesz.

Umówiliśmy się.

No tak.

I jak?

Wybrałeś świetną piosenkę.

Brzmiałeś niesamowicie.

Wspaniale.

Nieźle, coś jeszcze?

– Twoja kapela… – Wiedziałem.

Nie mogłaś się powstrzymać ani minuty.

– Perkusista. – To mój kumpel.

Naprawdę?

– Naprawdę? – Zaczyna się.

Znowu to samo.

Sam zapytałeś i nie mogę powiedzieć,

że jest świetnie, jeśli tak nie jest.

Pewnie masz jeszcze dla mnie parę komplementów.

Mogę ci coś pokazać?

To twój samochód?

Tak.

Mam podpisać rezygnację?

W porządku.

Moja piosenka.

Boże…

Perkusja nawet niezła.

Podgłośniłam trochę śpiew i nagrałam gitarę.

Świetnie.

Doskonale.

Masz talent.

Mówię poważnie.

Jestem ci potrzebna? Nie.

Ale mogę pomóc ci wynieść brzmienie na doskonały poziom.

I jeśli będziesz ze mną pracował,

usłyszą cię właściwi ludzie.

Nie obchodzi mnie ich zdanie.

Jestem ciekawy, z kim jeszcze teraz pracujesz.

Producent nigdy nie rozmawia o artystach z innymi artystami.

Tak się nie robi.

– Po prostu… – W porządku.

Gdzie się nauczyłaś…

Kto cię tego wszystkiego nauczył?

Dorastałam wśród muzyki, muzyków i rozmów o muzyce.

Tata pracował w radiu, a mama była piosenkarką.

Potem zaczęłam szkołę muzyczną,

i zaraz potem pracować jako producent.

Gdybyś wskazał dowolny moment z mojego życia, mogę powiedzieć

jakiej muzyki wtedy słuchałam.

Gdybym dostała szansę pracować z kimś takim, jak ty

i stworzyć razem coś, co pomogłoby komuś

poczuć się mniej samotnym,

to chcę w tym uczestniczyć.

Znam to uczucie.

The Staple Singers

z piosenką „The Weight” zespołu…

The Band.

The Band.

To kiedy zaczynamy?

– Teraz. – Teraz?

Muszę jeszcze…

Możemy jutro, jak będzie czas.

Muszę jeszcze wstąpić do biura.

Biuro. No tak.

Idź już!

Muszę jechać.

– No już. – Co ty mówisz?

Dzisiaj jest piątek.

Wiem. Rano pracuję.

Potrzebuje mnie pewien artysta,

który nie ma koszul szytych na miarę.

W porządku?

W następnym tygodniu Grace Davis wyda nową płytę,

nagraną na jej dziesiątej trasie koncertowej.

Legenda muzyki wciąż utrzymuje swoje prywatne życie w tajemnicy.

Nie ma męża ani dzieci.

Nie rozmawia na temat swoich planów na przyszłość.

Fani są ciekawi, kiedy mają spodziewać się nowego przeboju.

Ale najpierw twórca hitów Cardi B

o jej kolejnym przeboju numer jeden.

Wszystko dobrze?

A co, źle wyglądam?

Wyglądasz zachwycająco.

To dobrze, bo wieczorem przyjdzie tu Michael B. Jordan.

Tutaj?

Przed 17:00 lepiej, żeby cię nie było.

Kup wszystko z menu Jon & Vinny.

Desery też?

Nie jem deserów.

Sprawdzisz, czy w łazience na piętrze jest olejek feromonowy?

Przekraczam prędkość, patrząc na ciebie

Przekraczam prędkość, gdy myślę o tobie

Dlaczego zawsze siadasz z tyłu?

Przekraczam prędkość, patrząc na ciebie

Przekraczam prędkość, gdy myślę o tobie

Dlaczego zawsze siadasz…

Co to?

O, matko!

Przepraszam, że przeze mnie upadłeś.

Powiedzmy sobie szczerze,

że to nie było najlepsze miejsce do siedzenia.

Kto to?

Mój ojciec, David Cliff Senior.

To twój ojciec?

Tak.

Saksofonista.

Gra najlepiej spośród tych, których znam.

Mówiłaś, że twoja mama była piosenkarką?

Tak. Umarła, jak miałam sześć lat.

Współczuję.

Poznała tatę za kulisami na koncercie Paula Simona.

Mój tata grał tam interpretacje.

Na drugi dzień zamieszkała u niego

i miesiąc później wzięli ślub.

Istny obłęd.

Nie sądzę.

A twoi rodzice?

Nie wzięli ślubu.

Mama nas zostawiła, jak byłem mały.

Mieli trudny związek.

Sam nie wiem.

Mój ojciec jest spoko.

Wkurzał się, że nie gram na saksie, ale zawsze mnie wspierał.

Jak głowa?

Pokaż.

Co?

Śmiejesz się ze mnie?

Tym zarabiam na życie, więc nie wiem, co w tym śmiesznego.

Mój główny pomocnik.

Zagrasz?

Na keyboardzie?

Na czym chcesz.

Zwykle jestem w studiu,

stoję z boku i pozwalam

artystom tworzyć.

F.

To E-moll.

– W ten sposób? – Tak.

Teraz graj.

E-dur.

Teraz F.

Cholera.

Wystarczy uwierzyć w siebie.

Spróbuj jeszcze raz.

W porządku.

Tak?

Nie, ale fajnie. Trochę szybciej.

Jeszcze naciskaj.

O, tak.

A teraz może tak?

Nieźle.

A ty śpiewaj.

Przekraczam prędkość, patrząc na ciebie

Przekraczam prędkość, gdy myślę o tobie

Siadaj z przodu, to nie taksówka

– Nie, nie. – Dobre.

– Seksowne. – Powtórzymy?

W porządku.

Patrząc przed siebie

Myślę wtedy, żebyś była tylko moja

Dlaczego zawsze siadasz z tyłu?

Siadaj z przodu, to nie taksówka

Przekraczam prędkość…

W czwartek, kiedy nagrywamy, chciałabym…

Nie, nie mogę. Gram na bat micwie.

– Co takiego? – Ale co?

David, nic nie rozumiem.

Ty nie występujesz dla pieniędzy.

Obiecałem.

Nie będę cię prosić, żebyś traktował to poważnie.

To nie błagaj.

Masz nieziemski głos.

Śpiewasz tak powściągliwie, namiętnie i nostalgicznie.

Powinni usłyszeć cię ludzie spoza tutejszych ośrodków kultury.

A jeśli jestem za słaby?

– Co? – A jeśli jestem

palantem, który myślał sobie, że może zostać piosenkarzem,

ale nie mógł, to co wtedy?

Co wtedy?

Boże.

Co?

Jesteś taki wrażliwy.

To jest wspaniałe.

Teraz przy tobie bardzo się niepokoję…

Nie, ty sam siebie sabotujesz

i mogę coś z tym zrobić.

Przepraszam.

Halo?

Dobrze.

Zaraz tam będę.

To mój drugi klient. Muszę iść.

Jesteś wspaniały.

– Jasne. – Wkrótce się zobaczymy.

Dokończymy tę rozmowę.

– Tak. – Na razie.

Dobranoc, Maggie.

Dziękuję. To bardzo miło.

Zaraz.

To twój samochód?

Czemu ciągle mnie o to pytają?

Poproś szefa o pożyczkę.

Bardzo śmieszne.

Zrozumiałaś? Ja jestem twoim szefem.

Rozumiesz?

Zatrzymaj się. O, tutaj.

Tutaj.

Poproszę dwie carnitas.

Jedna z kurczaka, druga z ostrym sosem.

Michael B. Jordan nalegał,

żebyśmy wyjechali do hotelu,

bo…

planowali oświadczyny.

Mamy tak różne problemy.

A ty jakie masz problemy?

Zgłodniałam.

I to bardzo.

Kiedy będzie jedzenie?

Pracujemy nad tym.

To nie McDrive.

Może powinniście wziąć od nich przykład.

To Grace Davis?

Nie.

Uwielbiam panią.

– Ja panią też. – Mogę zrobić z tobą zdjęcie?

Uwielbiasz?

– Oczywiście. – To Grace Davis!

Wysiadam.

Witam. To nie moje auto.

Obserwujący, patrzcie, z kim jestem.

– To Grace Davis! – Raz, dwa.

– Witaj, Grace Davis! – Witaj!

Wyglądasz pięknie.

Dobrze, ze do ciebie zadzwoniłam.

Zwykle dzwonisz do Gail.

Żartujesz?

Jest po 10:00.

Pannę Gail zwaliło z nóg.

Pomyślałam, że ci się spodoba,

bo zawsze nieodstępujesz mnie nawet na krok.

To moja praca.

Wiesz, o czym mówię.

Wyjdziesz za mąż?

Boże.

I ty też.

Wiem, że wszyscy zastanawiają się, kiedy Grace znajdzie faceta,

kto założy na to pierścionek.

Wiesz co?

Sama jestem szczęśliwa.

Sama jestem szczęśliwa.

Tak.

Pomyślałam,

że jeśli chcesz wyświadczyć nam przysługę,

to wyjdź za Michaela B. Jordana.

Prawie za niego wyszłam.

Kiedyś.

– Naprawdę? – Tak.

Ale byłam za młoda.

Byliśmy zakochani…

i takie tam.

To było przed tym wszystkim.

A potem…

wybrałam go.

Oczywiście.

Nie chciałam tego.

I tego nie chcę.

Wybrałam blaty w łazience.

Proponowali mi dwie umywalki.

Stanowczo odmówiłam.

Chciałam jedną ogromną umywalkę.

Jest naprawdę duża.

O co chodzi?

Czemu się tak ubrałaś?

A może przestaniesz

okradać potrzebujących

i weźmiesz ten żakiet od Saint Laurenta za trzy tysiące?

– Ze ile? – Chwila.

– Byłaś na randce? – Nie.

No jasne!

Byłaś na randce.

No dobrze.

Wie, kim jestem?

Żyje na tej planecie, więc wie.

Posłuchaj mnie, Margaret.

Jestem wielką atrakcją.

Rozumiesz?

A więc upewnij się, że jest ciebie godny, dobrze?

Dobrze.

Dziękuję.

To tylko próba.

Ty nie…

Jesteś tu sam, nie ma żadnych muzyków.

Nie stresuj się.

Wyobraź sobie, że jesteś na bat micwie.

Chcesz spróbować?

Jesteś jak ósma piosenka

w moich ulubionych utworach

Nikt nie wie, jak się nazywasz

Wybacz.

Jeszcze chwila.

Trochę się denerwuje.

Tak, tak. W porządku.

Mamy całą noc.

Mogę zacząć od początku?

– Powiedz, kiedy będziesz gotów. – Super.

Dzięki.

Jesteś jak ósma piosenka

w moich ulubionych utworach

Nikt nie wie, jak się nazywasz

– Wybacz. – Wspaniale ci wychodzi.

W porządku. Rozluźnij się, a poradzisz sobie.

Zaraz przyjdę.

Idę tam.

W porządku?

Tak.

Ładnie tu, prawda?

Tak.

Wiedziałeś, że to był mikrofon Sam Cooke'a?

Poważnie?

Z Sethem kupiliśmy go na aukcji w zeszłym roku.

Kochanie, poruszasz mnie

Poruszasz mnie, ja to wiem

Kochanie, poruszasz mnie

Z serca mówię, że tak jest.

Słyszałeś kiedyś, jak śpiewa i nagrywa

na żywo?

W klubie Harlem?

– Słyszałeś ją? – Tak, śpiewał tak…

Poruszasz mnie

Z serca to mówię

Lepiej?

– Tak. – Chcesz jeszcze?

Tak.

Super.

Pewka.

Chcesz spróbować?

No jacha.

Jesteś jak ósma piosenka

w moich ulubionych utworach

nikt nie wie, jak się nazywasz

Dla ciebie mogę umrzeć

Jesteś jak randka,

za którą nikt nie zapłacił

Wychodzisz z czekiem w kieszeni

Lecz zapomniałaś,

że próbuję zrozumieć

każde słowo z twych ust

Przekraczam prędkość, patrząc na ciebie

Przekraczam prędkość, gdy myślę o tobie

Dlaczego zawsze siadasz z tyłu

Siadaj z przodu, to nie taksówka

Pięknie.

Serio to mikrofon Sama Cooke'a?

Nie.

Mogę jeszcze raz posłuchać?

Przepraszam.

Doskonałe.

Boże.

Morski pył.

To zupełnie inna sprawa.

To nic poważnego.

Dziewczyna robi operację na otwartym sercu.

Dobrze. Przepraszam.

Zajmijcie się sztuką.

To wszystko nie ma sensu.

Wspaniała piosenka.

Tak.

Wiedziałaś, że producent tej piosenki

również nagrał „Bills, Bills, Bills”

– dla Destiny's Child? – Tak.

Wiedziałaś, że również wyprodukował piosenkę Sinéad O'Connor?

Wiesz, że chcę posłuchać tej piosenki?

Wybacz.

Dziękuję, Margaret. Zaśpiewajmy.

Próbujesz krzyczeć na mnie

i odchodzisz

Tak, synku, do ciebie mówię

Jeśli mieszkasz

z mamusią

Tak, synu, do ciebie mówię

Jeśli masz laskę

I nie okazujesz miłości

Tak, synu, do ciebie mówię

Chcesz ze mną być, a kasy nie masz

Nie, ja tak nie chcę

Grace Davis!

Oto i ona.

– Witaj. Jak leci? – Witaj.

Hej, spotkamy się tam.

Witajcie.

– Przynieść ci coś do picia? – Nie, dziękuję.

Margaret, a ty coś chcesz?

W porządku.

Dziękuję, że przyszłaś, Grace.

To Spencer.

Zajmuje się prasą.

Witaj, Spencer.

Mama jest bardziej zadowolona z tego, że z tobą pracuję

niż z tego, że skończyłem Stanford.

To było w zeszłym tygodniu?

Mówiłem, że jest okropna.

Bardzo zabawne.

Nie możemy się doczekać

imprezy z okazji wydania twojego albumu.

Jesteśmy zachwyceni, że zdecydowałaś, że Ariana Grande rozpocznie koncert.

Jest wspaniała.

Jej mama też cię kocha.

– Spencer. – Tak.

Już wystarczy o mamach.

Czy to nie dlatego ściągnęliście mnie tutaj?

Wspaniała.

Kiedy wyjdzie album, chcemy mieć pewność,

co będziesz robić po jego wydaniu.

Co zamierzasz?

Pomyślałam, że…

Czas nagrać nową płytę.

To jeden plan.

Rozmawiamy o dwóch możliwościach

i chcemy wiedzieć, co chcesz robić.

Kim widzisz Grace Davis w przyszłości?

Przemyślałaś już występy w Vegas?

Rozmawialiśmy o tym, pamiętasz?

Uważamy, że to doskonały sposób,

aby zaprezentować twoje umiejętności.

Może być zabawnie.

Lubię zabawę.

Chociaż tam dostanę drinka.

Dwa w cenie jednego.

Postawimy ci drinka.

Jesteśmy zachwyceni.

Jeśli chcesz, mogę pokazać

pokaz slajdów.

Nie chcę o tym rozmawiać.

Myślałam, że nie chcesz pracować w Vegas.

Powiedziałam, że nie chcę o tym rozmawiać.

To poważne zobowiązanie.

Słyszałaś, co powiedzieli.

Teraz tam jest całkiem inaczej.

Tak.

Niektóre ich pomysły nie są takie straszne.

Uważam, że bożonarodzeniowy album na Spotify będzie super.

Śmiało, powiedz to. Wiem co myślisz.

Tak. Dałam się sprzedać.

To było upokarzające. Byłaś tego świadkiem.

Nie.

Super.

Nie o to mi chodzi.

Grace, tamci pretensjonalni wielbiciele wody gazowanej

rozmawiali z tobą tak, jakbyś nie pamiętała,

że to ty tak naprawdę zbudowałaś dla nich całą wytwórnię.

– Chcieli mi tylko pomóc. – Co takiego?

Masz za sobą lata kariery.

Chcesz śpiewać w Vegas, to jedź.

Ale nie traktuj tego jak trasę pożegnalną.

To jeszcze nie koniec.

Sama powiedziałaś, że myślisz o nowym albumie.

Tym powinnaś się zająć.

Wiesz, co chcieli przez to powiedzieć?

Co?

Dotąd w historii

tylko pięć kobiet po 40-tce miało hit na pierwszym miejscu.

I tylko jedna z nich była czarnoskóra.

Jedna.

Rozumiesz to?

Nie.

Nie rozumiesz.

Nikt z was nie ma pojęcia, przez co przeszłam.

To może udawajmy.

Stwarzajmy pozory, że żyjemy w jakimś magicznym świecie,

gdzie wiek i rasa nie mają znaczenia.

I wiesz, w czym jest problem?

To ja, nie wytwórnia, nie Jack, nie ty,

musicie wymyślać coś, co wszyscy mają w dupie.

Dłużej tak nie mogę. Nie wiem, jak to wytrzymać.

Boże.

Piszesz piosenkę.

Słucham?

Co powiedziałaś?

Nie, nie.

Przeglądałaś moje rzeczy?

– Nie. – Wiesz co? Nie.

Nie zrobiłam tego.

Nie jestem tu dla ciebie.

Przyjechałam tu dla siebie.

Nie osiągniesz dzięki mnie celu.

Nie jesteś moim producentem.

Nie prosiłam cię, żebyś produkowała moją piosenkę.

I nie będę ci dziękować.

Jesteś moją encyklopedią.

Pamiętasz każdy drobiazg.

Nie odstępujesz mnie ani na krok.

Wybierasz orzeszki z kurczaka kung pao.

Nie jesteś przełomem w moim życiu.

Jasne?

Zapamiętaj, że ci ludzie są o niebo lepsi od ciebie,

bo wybrali dla mnie prostą drogę.

A ty namawiasz mnie na porażkę.

Dziękuję.

Cóż powiedzieć, by

rozwiać wątpliwości twe

Spóźniłaś się.

Co się stało, Maggie? Nagrywamy czy nie?

Tak.

A może zaczniemy od…

Może zacznijmy…

Zacznijmy od…

Cholera.

Maggie.

Co to było?

Wszystko w porządku?

Tak.

Co się stało?

Nic.

Nic?

– Na pewno? – Wszystko w porządku.

– Tak? – Tak.

To dobrze.

Nie chcesz już tego robić?

Nie chcesz już?

O to chodzi?

Nie.

Nie?

To znaczy chcę. Pragnę tego ponad życie.

Nie wiem, co robię.

Nie wiesz?

Cholernie przestraszyłaś Jamesa, kiedy powiedziałaś mu,

że jeśli nie poprawi wszystkiego jak trzeba,

to jego zabijesz.

To poważny problem.

Maggie, to ty nas wszystkich znalazłaś.

Wiem, że to nie było łatwe.

Nie wiem skąd wytrzasnęłaś swojego perkusistę,

ale to wybitny gość.

Wiesz?

– Tak. – Tak.

Czyli wiesz czego chcesz.

Dlatego jesteś taka wyjątkowa.

Cieszę się, że nagrałem piosenkę.

Prawie.

Sam skomponowałeś riff gitarowy?

Tak.

Jest całkiem niezły.

Napisałem go wczoraj wieczorem.

To było łatwe.

Mógłbyś go trochę skrócić?

Spoczko.

Czy można jakoś sprawić, by

cofnąć to, czego nam żal

Cóż powiedzieć, by

rozwiać wątpliwości twe,

aby udowodnić, że

nikt nie kocha cię

tak, jak ja

Tak, tak, tak.

I o to chodziło.

Rany, jesteście wspaniali.

Zróbmy teraz krótką przerwę.

Coś nie tak?

Uważam, że brakuję tu jakiegoś akompaniamentu.

Trochę ciepła…

i może trochę harmonii.

Załatwię kilka chórzystek.

Możemy to najpierw nagrać? To możemy dodać potem.

Chcę posłuchać, jak wyszło.

Mogą być tu do godziny.

Maggie.

David.

– Maggie. – David, nie.

Znasz tę piosenkę.

Napisaliśmy ją.

Każdy z nas tyle razy śpiewał.

Spróbuj. Będzie fajnie.

Tu jest moje miejsce, a tam jest twoje.

A więc nie.

Proszę cię.

Nie nalegaj.

No chodź.

Boże. Nie.

Czy można jakoś sprawić, by

cofnąć to, czego nam żal

Cóż powiedzieć, by rozwiać wątpliwości twe,

aby udowodnić, że

nikt nie kocha cię

tak, jak ja

– Na razie. – Niezła robota.

– Podeślę ci riffy. – Dobrej nocy.

– To było świetne. – Dzięki.

– Dobrze się spisałeś. – Ty też.

– Cześć, Seth. – Cześć.

Jesteś najlepszy.

Uwielbiam go.

– Jest niezły. – Równy gość.

Tak.

Ty też jesteś spoko.

Trochę…

– Bada-bum. – Tak, i…

Było wspaniale…

Myślę, że wszystkim bardzo się podobało.

Napiszę do ciebie.

I wkrótce pogadamy.

Co?

Boże.

Nie.

Mamy problem z imprezą.

Ariana nie wystąpi.

Kończy sześcioczęściowy album

i nie może wyjść ze studia.

To jakiś obłęd.

A może otworzy ten gość?

Ten, który podrywał nas na Grammy?

– Podrywał ciebie. – The Weeknd?

Jest na trasie w Europie i ma dziewczynę.

Dobra, odwalę za ciebie robotę.

– A Taylor Swift? – Pisze pamiętnik.

– Mam cię pouczać… – Nie.

o tym, jak ważna jest rozgrzewka dla wydania albumu?

Ma cię pouczać, Maggie?

– Odpowiedz. – Posłuchaj, Margaret,

Nie zamierzam wychodzić na zimną scenę jak amator.

Całkiem nawaliłaś.

Zauważyłam, że w ciągu kilku ostatnich tygodni

nie skupiasz się na pracy.

Zauważyłam.

Wszystko załatwię.

Ustalanie harmonogramu to moja specjalność.

To może znajdź kogoś, kto nie przyniesie mi wstydu?

– Tak zrobię. – Doskonale.

Byłoby miło, gdybyś robiła, co do ciebie należy.

– Dan chciałby się tym zająć. – Dobra.

Nie obchodzi mnie to.

To ja. Mogę wejść?

To coś z pracą?

– Nie. – W takim razie nie.

Cześć, David.

Chcesz wejść?

Zaraz powie, że to nie jest dobry pomysł.

To nie jest dobry pomysł. Skupmy się na pracy.

Nie zacierajmy granic.

Wpuściłam go.

Posłuchaj.

Brian Epstein nie spał z Beatlesami.

Jerry Wexler i Aretha? Nie.

Jimmy Iovine i Springsteen? Nie.

Ale spał ze Stevie Nicks.

Swoją drogą David Geen spał z Cher.

A ludzie myślą, że Brian Epstein

kochał Johna Lennona…

To nie…

Ja nie…

Powinieneś już iść.

Cher jest cudowna.

Seksowna.

Słyszałaś jej wersję „All I Really Want to Do”?

Nie chcę z tobą rywalizować

Zdradzać, kręcić, sponiewierać

Poniżać nie chcę i szufladkować

Odmawiać, sprzeciwiać, nie doceniać

Jedyne, skarbie, czego pragnę

To przyjaźnią darzyć cię

To przyjaźnią darzyć cię

Nie chcę się z tobą kłócić

Straszyć cię lub denerwować

Z błotem mieszać, sił ujmować

Łańcuchem krępować ani dołować…

Masz potwierdzenie, że Dan Deakins przyjedzie?

Oczywiście, że mam.

Kiedy zamierzałaś mi o tym powiedzieć? Oby przyjechał.

Co robisz w piątek?

Oby to samo, co dzisiaj.

Dzień dobry. To Maggie.

Witaj.

Dan nie może się doczekać imprezy Grace.

Dlatego do ciebie dzwoniłam.

Masz chwilkę?

Czekam na niego aż wyjdzie ze spotkania…

Spotkanie. Poważnie?

Co?

Maggie?

Skąd wiedziałaś, że tutaj jesteśmy?

Wszyscy wiedzą, dokąd chodzicie, kiedy jesteście w Los Angeles.

Jesteś asystentem Dana już pięć lat?

– Tak. – Czy kiedykolwiek chciałeś

robić coś innego niż być asystentem?

Tak pomiędzy nami, piszę scenariusz.

Ma dwieście stron, ale jestem pewny siebie.

– Jest przezabawny. – To świetnie.

Co byś zrobił, żeby przeczytał go Spielberg?

Wszystko.

Wszystko.

Pracuję z niesamowitym artystą bez wiedzy Grace.

Wiem, że Dan zobowiązał się,

że w piątek zrobi przyjęcie,

ale musisz mi pomóc z tym całym „Ocean's 11”,

sprawisz, żeby się wycofał w ostatniej chwili,

a ja wkroczę do akcji i wytwórnia i Grace usłyszy mojego muzyka,

a potem każdy oszaleje, bo ja już oszalałam,

zamierzam odmienić nasze życie.

Napisy końcowe.

Uwielbiam „Ocean's 11”.

Witaj.

Mogę go posłuchać.

Dobra. Wchodzę w to.

– Nie gadaj. – To zdenerwuje Grace,

ale ona potrzebuje kopniaka.

Na pewno chcesz pracować z muzykami?

Takimi jak ja, Grace i ten dzieciak.

Pokręconymi bożkami.

W trasie uświadomisz sobie,

że powinnaś być świadkiem na ślubie brata.

A w studiu, że twoje dziecko wygrywa rozgrywki krajowe.

Kupując czwartego Rolls-Royce'a, że masz już trzy.

Nie, pięć.

Tak.

Potem uświadomisz sobie: „Cholera, piszę teksty

na serwetce w kiblu, a powinnam być

na moim czwartym przyjęciu weselnym.

Nie, na piątym.”

Uważasz, że on sobie poradzi?

Tak.

A ty sobie poradzisz?

Tak.

I pragniesz tego ze wszystkich sił?

Tak.

Podeślij mi resztę jego kawałków.

Posłucham w samochodzie.

Tylko ja i Shwayze.

Ta dziewczyna potrafi śpiewać.

Nie zapomnij mnie otagować.

Na Inście i innych zbukach.

Jestem teraz gwiazdą.

Z której strony ładniej wyglądam?

Z tej, z której stoję ja.

– Mam zamęt w głowie. – Jack. Wybacz.

Można cię na chwilkę.

Uratowałaś mnie, bo koleś plótł o wirtualnej rzeczywistości.

Czemu ludzie nie biorą halucynek jak dawniej?

Dana nie będzie.

Co?

Tak.

Nie przyjedzie.

Mam plan B.

Powiedziałaś, że dasz radę.

Dam radę. Zaufaj mi.

– Gdzie twoja gitara? – W samochodzie.

Myślałem, że idziemy na obiad.

– Czemu to włożyłeś? – A czemu nie?

Postaraj się teraz na mnie nie złościć.

Co się dzieje?

Nastąpiła mała zmiana planów.

Po pierwsze, nie jestem producentem.

Co takiego?

Jestem, ale nie takim prawdziwym. Jestem asystentką.

Asystentką słynnej piosenkarki, która ma dzisiaj przyjęcie.

Będą tam członkowie wytwórni i ludzie związani z muzyką,

a ty dla nich zaśpiewasz.

To chyba świetnie.

– Jesteś asystentką? – Tak.

Jestem asystentką.

Ale moja szefowa, Grace Davis, jest niesamowita.

– Pracujesz dla Grace? – Tak.

David! Zaczekaj.

Czy ona o tym wie?

Jeszcze nie, ale spodobasz jej się.

Miałaś już klientów? O tym też kłamałaś?

Boże.

Powinnam była ci powiedzieć. Przepraszam.

Porozmawiajmy o tym później, jeśli…

Jesteś arogancka.

Nic nie wiesz. Na niczym się nie znasz.

Nic tylko udajesz.

– Kto tak robi? – Przepraszam, że cię okłamałam.

To był błąd, ale zrobiliśmy coś wspaniałego i było warto.

Zasługujesz na szansę.

Wiesz, co tam jest? To zmieni całe twoje życie.

Nasze życie.

Nie jestem twoim planem awaryjnym.

To…

Nie to…

David!

Ładny żakiet.

Napiję się jeszcze i zaraz wrócę.

Ale gimbaza.

Przemyślałaś to?

To była twoja druga szansa.

Nie poradziłabyś sobie.

Chcesz być producentem?

Będąc producentem ważne jest zaufanie, zaangażowanie

i troska o artystów.

Jako asystentka to ci nie wychodziło.

Dlaczego miałabym z tobą pracować?

Czemu ktoś miałby z tobą pracować?

Z nami koniec.

Grace, już pora.

Dziękuję, Jack.

Gdyby twój nowy pracowadca wymagał referencji,

niech do mnie zadzwoni.

Mam dużo do powiedzenia.

Szanowni państwo, oto Grace Davis.

Witajcie.

Jak się macie?

Wygląda na to, że sama otworzę dzisiaj koncert.

Wybacz, miałam dzisiaj kiepski dzień.

Otworzyłam kosz Adele.

Nigdy bym cię nie zostawiła.

Cóż poradzić.

Wszystkie jesteśmy sobie przeznaczone.

Chodź.

Wracamy do domu.

Nie chciałem cię skrzywdzić

Przepraszam za twoje łzy

Jestem tylko zazdrosny

A oto

wielki Donny Hathaway z późniejszych lat

w piosence Johna Lennona „Jealous Guy”.

Z „Live at The Bitter End”.

Z „Live at The Bitter End”.

Cześć, Magpie.

Cześć, tato.

Muszę wstąpić do Johnny'ego.

Tylko kilka rzeczy i jedziemy do domu.

Co musisz…

Czego potrzebujemy?

Zamówić pizzę?

Hej, Maggie.

Mam rano występ.

Jedziesz ze mną?

Nie.

Co takiego?

To godzina dla piosenkarza i tekściarza.

Zaczynam od Joni Mitchell.

Wiesz, o czyim albumie myślę?

Zgadnij.

Spotykała się z Davidem Crosbym albo Jacksonem Brownem?

James Taylor.

Przepadam za nim.

„For the Roses.”

Zuch dziewczyna.

Chodzi tu o to, żeby być gwiazdą rocka,

spotykać się z gwiazdą rocka i o heroinę.

Nie wierzę, że pozwoliłam zostać je ze mną tak długo.

Działała mi na nerwy.

„Jestem Maggie.

Znam się na wszystkim.

Jestem w studiu.

Jestem producenetem.

Mogę nosić grzywkę.” Nie, nie możesz.

Bo to nie jest 1970 rok.

Od tamtego czasu już trochę minęło.

– Boże. – Jesteś okropną osobą.

I psuje nam zabawę.

Czemu zawsze pyta, czy chcesz wodę?

Nie mam pojęcia.

I w kółko słucha twoich piosenek.

Rany.

Szczerze, Grace, myślałam, że ona to wytrzyma.

– Starałam się pomóc. – Rozmawiałaś z nią?

Bo ja nie.

Chciałam jej powiedzieć, że to wielka szansa.

Ujrzałam w niej coś z siebie.

Byłam taka, zanim stałam się silną i niezależną kobietą.

Uważam, że ma na twoim punkcie obsesję.

Dziwne, bo nigdy o nic cię nie prosiła.

– Poprosiła. – O co?

Prosiła cię o te Louis Boutiny?

Bo te są moje, Grace.

Dajesz je na Getty Images, a stamtąd trafiają do Gail.

Chciała produkować muzykę.

Czyją?

Moją.

Dlaczego?

Przecież jesteś na emeryturze.

Nie jestem.

Jestem piosenkarką.

Myślałam, że jesteśmy na emeryturze.

W ogóle dobra jest?

Za chwilę piosenka wielkiego Lee Mosesa.

Nie.

Zdobyła sławę dzięki niepowtarzalnej Grace Davis,

a oto „Bad Girl”.

Nie chcę tego słyszeć.

Twoja matka kochała tę piosenkę.

Znałem wersję Grace.

Wszyscy ją znali, ale…

Znała każde wykonanie. Miała obsesję na ich punkcie.

Piosenka staje się zupełnie inna,

gdy wychodzi z czyichś ust,

nagle dzieje się magia i należy do kogoś innego.

To trudne.

Trudno mi o tym myśleć,

że pewnego dnia obudzisz się

i będziesz miała więcej lat niż dożyła mama.

Tato.

Gdyby wiedziała, że pracujesz dla Grace Davis

– od dwóch… – Trzech.

od trzech lat…

byłaby bardzo dumna i zazdrosna.

I nie chciałaby, żebyś się tutaj ukrywała.

Nawaliłam.

Ale nauczyłam się więcej,

pracując dla Grace niż gdziekolwiek indziej.

Nie wiedziałam, że chcę zostać producentem,

kiedy zaczynałam pracę.

Co ona na to?

Powiedziałaś jej?

Nie chce ze mną rozmawiać.

Obraziła się na zawsze.

Daj spokój.

Możesz się tutaj wyżalać, albo spróbować to naprawić.

Nie wyżalam się.

Zadzwoń do niej.

Od czego byś dzisiaj zaczęła?

– Może od tego. – Nie.

Proszę.

Tylko nie „Landslide” Dixie Chicks.

To świetna piosenka.

Nie.

Dobry wieczór.

Wita Maggie Sherwoode.

Będę zastępować Dona przez kilka tygodni.

Zacznę od trzech różnych wykonań

„The First Cut Is the Deepest”

zespołu Cat Yusuf Stevens.

Oddałbym ci wtedy

całe serce

– Lecz jest ktoś, – Chryste.

kto rozerwał je

Zabiera mi prawie wszystko, co mam

Jeśli chcesz, spróbuję znów pokochać cię

Skarbie, spróbuję znów pokochać cię

Nie.

Lecz wiem, że

pierwsza rana boli najmocniej

Skarbie, ja wiem, że

pierwsza rana boli najmocniej

Bo jeśli chodzi o szczęście…

Zadzwonię do niej.

Gdzie mój wóz?

Długa historia.

Padł.

Witaj, Grace.

Mówi Maggie.

Margaret Sherwoode.

Przykro mi z powodu imprezy.

Tym wszystkim planowałam ci udowodnić,

że mogę być kimś więcej niż tylko asystentką,

ale nic z tego nie wyszło.

Chcę ci bardzo podziękować,

bo zawsze byłam tobą zafascynowana.

Dziękuję, że mogłam spotkać osobę, którą podziwiam

w szczególności za

najwspanialsze chwile mojego życia.

Bardzo ci za wszystko dziękuję.

Witaj.

Nadal jesteś na mnie zły?

Tak. Musimy porozmawiać.

Dzwonię, by powiedzieć,

że bardzo cię za wszystko przepraszam

i że chciałabym, żebyśmy tworzyli piosenki.

Gdzie jesteś?

Chodzi o to, że…

– Boże. – Witaj.

Co tu robisz?

Lokatorka powiedziała, że jesteś.

Była niemiła.

Do jakiego krawca wysłałaś mój kostium?

Chcę go jutro założyć.

Jaki?

Ten, który miałam na urodzinach Michelle.

Obamy czy Williams?

Może…

nie powiedziałam nic, co mogłoby…

skrzywdzić czyjeś uczucia.

I…

za to…

wybaczam sobie.

To przeprosiny?

Skądże.

To nie przeprosiny.

Zdenerwowałam się,

bo wszystko schrzaniłaś i nie pracowałaś.

Co miałam zrobić?

Gdy cię nie było…

brakowało mi ciebie.

Nie doceniałam ludzi, którzy mnie wspierają.

Zawsze cię…

To jeszcze nie wszystko.

Zrozumiałam to, bo…

ci zaufałam,

i nigdy przedtem nie ufałam swojej asystentce,

ani słowa Gail.

Byłaś doskonała w swojej pracy.

Pracowałaś ciężej niż…

ktokolwiek inny,

kochałaś to i…

i kochasz moją muzykę.

Doceniam to.

Dziękuję, że przyjechałaś z tak daleka, żeby mi tylko o tym powiedzieć.

Przyjechałam w innej sprawie.

Chcę powiedzieć ci,

że wykonałaś fantastyczną robotę.

– Naprawdę? – Tak.

Dodałabym więcej odgłosów publiczności,

w niektórych miejscach przesadziłaś z miksowaniem.

Ale dzięki tobie brzmiałam…

jak ja.

Nie słyszałam o tobie od dawna.

To znak dobrego producenta.

Dziękuję.

To będzie trudne.

Bo jest tam naprawdę niewesoło

dla piosenkarek w średnim wieku.

Kiedy tam będę, dam ci znać.

Jeśli chodzi o kobiety producentki…

nigdy żadnej nie miałam.

Tak.

Spróbujemy?

– Tak. – Tak?

Tak. Jestem na to gotowa.

W porządku.

Piszę od jakiegoś czasu.

Wiedziałam.

Chcesz posłuchać?

Tak.

– Teraz? – I to jak.

O pewnych rzeczach powinnam była ci rzec,

lecz nie potrafiłam

W mej wierzy siły kryję się,

a miejsca w niej nie ma

dla dwojga

Wciąż

nie umiesz przez ogień iść,

ani nosić blizn tych

Czujesz, jak mi serce drży?

W ramionach mam już cię?

Ja nigdy wcześniej

tak nie czułam się

Nazwałam ją „New to Me”.

– Chwileczkę. – Dobrze.

Naprawdę?

Dobrze. To było…

Obnażyłaś moją duszę.

– Witaj. – Zanim porozmawiamy,

nie wiem, jak to zrobiłaś, ale…

– Dan Deakins uwielbia te piosenki. – I to jak.

David?

– To jest… – Mamo?

Co tutaj robisz?

„Mamo”?

Wysłałaś Danowi piosenki?

Kochanie, ty nagrywasz?

Jak ją nazwałeś?

Jesteś jego matką?

Nie teraz, Margaret.

Tak, pracowałam razem z Maggie.

I Dan pokazał wytwórni utwory,

i chcę podpisać ze mną umowę.

Chwileczkę…

pracowałaś z nim w tym samym czasie, co pracowałaś ze mną?

Czy on… Czy ty…

Czy ty z nim…?

Spotykacie się?

– Nie. – Tak.

Hej, Magpie, mam kilka tacos.

Jezu. To…

To Grace Davis.

Tak, to ja.

Przyjechałaś promem?

– Nie, mam śmigłowiec. – Super.

– Naprawdę. – Super.

– Mam śmigłowiec. – Powiedz wszystkim.

Kiedy powiedziałaś, że ty i twoja mama

znowu się odzywacie,

nie pomyślałeś, żeby powiedzieć mi, że twoją matką jest Grace Davis?

Nie mówiłaś, że dla niej pracujesz.

Nie zmieniaj tematu.

Chyba już się znamy.

1989, przeprowadzałem z tobą wywiad w moim programie dla stacji K-SADJ.

– W Los Angeles. – Tak.

W centrum.

Nie wierzę, że o tym pamiętasz.

Tak.

Boże. Chwila.

Masz długie włosy. Nie miałeś brody.

– Tak. – I ten głos.

To ty!

Wspaniały koncert.

Też tak uważam.

Twoja żona była w ciąży.

Tak…

– Tak. – Pomagała mi.

To była Maggie.

Co…

Dziecko, które urodziła.

Jaki ten świat mały.

A to dopiero.

Urodziłam go bardzo młodo.

Miałam szansę,

aby coś dla nas zmienić i ją wykorzystałam.

Wykorzystałam.

Kto jeszcze wie?

Gail.

Jack.

Był przy mnie, kiedy go urodziłam.

Jack zawsze jest przy mnie.

Po prostu nie…

Jak to…

Wiem o tobie wszystko.

Mam świetnych prawników.

Cholera.

Chciałaś o tym komuś powiedzieć?

Chciałam.

Wiele razy.

Ale nie był gotowy.

I po wszystkim, przez co ze mną przeszedł, szanuję go.

Chciałem pomoc mu z muzyką.

Ale martwił się, że ludzie nie traktowaliby go poważnie,

gdybym była w to zaangażowana, co w pełni rozumiem.

To musiało być dla ciebie bardzo trudne.

Dla was obojga.

Głównie dla niego.

Wielu rzeczy żałuję.

Ale jesteśmy tu i teraz.

Jest świetny, Grace.

Dziękuję.

Bardzo dziękuję.

Boże!

To było świetne.

Niesamowite.

To było wspaniałe. Musicie to powtórzyć.

Zróbcie to jeszcze raz.

Zanim pojedziemy, mamy dla was niespodziankę.

Wieczorem będzie tu ktoś bardzo wyjątkowy.

Boże.

– Czy on mówi o tobie? – Nie.

Zdaje się, że jest wspaniałą piosenkarką.

Nie.

Chodź do nas.

Potrzymaj mój telefon.

Przepraszam, Margaret.

Grace?

Teraz to ma więcej sensu.

Moja mama, Grace Davis.

Grace! Grace! Grace!

Wybaczcie. Mogę…

– Zejdźcie ze sceny. – Przepraszamy.

Czemu

szedłem tą drogą,

przez wszystkie przyjemności,

przez ten cały ból?

Wiem, że trudności

mogą stanąć na niej

Nawet najgorszych nocy,

nic nie zmieniłbym

Czuję się

jak głupiec

Nikt nie kocha cię

tak, jak ja

Czy można jakoś sprawić, by

cofnąć to, czego nam żal?

Cóż powiedzieć, by

rozwiać wątpliwości twe

Jak ci udowodnić, że

nikt nie kocha cię

Długo na to czekała.

Czemu

walczymy,

by winić nas

Lecz ty pomogłaś nam

z uśmiechem iść przez burzę i deszcz

Nie pamiętam, że młodość była bajką

Teraz nie wyłączam telewizji

Oglądam mgliste wspomnienia

Wolno przesuwam je

Niepokoję się

Aż szaleję

To nieprawdziwa miłość,

jeśli okłamuję się?

Naprawiam coś prawdziwego

Nie obchodzi mnie

Nie chcę obojętna być

Nie mam co powiedzieć ci

Chyba rozłączę z tobą się

Nie obchodzi mnie,

czy wszyscy lubią mnie

Samą siebie kochać chcę

Aż dostałem gęsiej skórki.

Grace, to było świetne.

Dziękuję, Maggie.

Zacznijmy od początku.

Czad czy nie czad?

Podpucha. Jasne, że czad.

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.