Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Dutch
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
Downloaded From www.AllSubs.org
movie info: DX50 704x512 24.999fps 645.8 MB /SubEdit b.4060 (http://subedit.com.pl)/
/30 lat wcześniej
No dobrze.
"Balonik dla ciebie". Kto to powiedział?
Zobaczmy.
"Ten, kto posiadł mądrość tego bestia nie zadziwi,
gdyż wszystko, co piekielne istnieje tylko dzięki ludzkiej wyobraźni".
Nie.
"Biada temu, kto nada bestii formę.
Gdyż rozmyślając nad złem, zapraszamy je do swego domu".
Gdyż rozmyślając nad złem,
zapraszamy je do swego domu.
Nie!
Nie!
.::Tłumaczenie ze słuchu - Chudy::. devilex@wp.pl
.::Korekta - Highlander::.
Mieszkaniec podziemi
.::DarkProject SubGroup::. Dark-Project.org
KinoMania.org
/30 lat później
To tutaj, panienko.
Pomóc z bagażami?
Nie, dziękuję.
Dużo się mówi o tym miejscu.
I to nie w superlatywach.
Chodzi tu o kilku dziwaków. Wiesz, o co mi chodzi?
Tak.
Zamordowano tu kilka osób w 55'.
Byłem wtedy dzieckiem, ale pamiętam, jakby to było wczoraj.
Moja matka zwykła mówić:
"Stewart, trzymaj się od tego miejsca z daleka.
Rozumiesz? To złe miejsce".
Licznik...
Miesiąc temu odebrałem stąd pewnego kolesia.
Opowiedział mi masę dziwnych historii.
Dzięki.
- Pani jest artystką? - Tak, rysowniczką.
Rozumiem. Niech pani na siebie uważa, młoda damo.
To miejsce przyciąga kłopoty.
- Dziękuję. - Nie ma za co.
- Na pewno nie trzeba pomóc? - Poradzę sobie.
Kurde, ale laseczka.
/Instytut sztuki
Halo?
Halo?!
Jest tu kto?
Halo?!
Halo?!
Przepraszam. Wystraszyłam panią?
Tak, prawie na śmierć.
Pani zapewne nazywa się Briggs.
- Zgadza się. - Witam. Jestem Whitney Taylor.
Poznałyśmy się już, 2 lata temu. W szkole projektowania.
Wykładała pani klasycyzm oraz upadek pop-artu w Ameryce.
Pamiętam.
To pani była tą krzykaczką z pierwszego rzędu.
W zasadzie przedstawiałam odmienny punkt widzenia.
Można tak powiedzieć.
Bierzemy się do pracy?
Słucham?
Rozmowa kwalifikacyjna.
Może pani zamknąć drzwi?
Uwielbiam się bać.
Jako dziecko miałam każdy numer "Mieszkańca podziemi".
Nieważne, jak ciężko było go zdobyć.
Nie dziwi mnie to.
Moi rodzice tego nie popierali,
więc musiałam trzymać komiksy pod łóżkiem.
Mogłam je czytać dopiero nocą, przy świetle latarki.
Czytałam o miasteczkach opanowanych przez wampiry,
ludziach zmieniających się w szkaradne bestie podczas pełni księżyca.
Inspirujące.
Dokładnie.
Właśnie od tego zaczęła się moja przygoda z rysunkiem.
Teraz postanowiła pani pójść w ślady swojego idola, tak?
Colina Childressa.
To moje marzenie.
Jak pani widzi, kilka pierwszych szkiców to kopie prac Childressa.
Przyswajałam jego sposób rysowania. Reszta to już moje własne pomysły.
Pani Briggs, chciałabym stworzyć zupełnie nowy komiks,
utrzymany w tradycji "Mieszkańca podziemi".
Jakież lepsze miejsce może posłużyć za inspirację,
jeśli nie dom, w którym mieszkał i tworzył Colin Childress.
A także, w którym zwariował, a następnie odebrał sobie życie.
Nie zapominajmy o tym.
Pani Taylor, rysunki mrożą krew w żyłach,
ale co one mają wspólnego ze sztuką?
Słucham?
Będę szczera.
Komisja rekrutacyjna tej placówki prosiła mnie, bym panią gdzieś ulokowała.
Jednak podejrzewam, że przyjmując panią, moi przełożeni kierowali się
jakimś dziwnym poczuciem nostalgii.
Colin Childress był rysownikiem, tak jak pani.
Tylko dlatego pani tu jest.
Gdyby to zależało ode mnie, nie byłoby tu pani.
Nie ma sensu przebierać w słowach, wystarczy powiedzieć, co pani czuje.
Proszę mnie źle nie zrozumieć.
Nie ma w tym nic osobistego.
Moje zmartwienie dotyczy jedynie kolonii.
Nie mamy tu telefonów, ani telewizji.
Nic nas nie łączy ze światem zewnętrznym.
To dość nietypowa sytuacja.
Co to?
Nasza najbardziej obiecująca rezydentka
stworzyła wysoce innowacyjne dzieło przy użyciu obrazu.
To jest jej projekt z użyciem taśmy wideo.
Ma za zadanie odwzorować nasz świat najdokładniej jak to możliwe.
Mogłaby się pani czegoś od niej nauczyć.
Przy okazji.
To właśnie tam pani idol dokonał swojego ostatniego,
i najbardziej niechlubnego, dzieła.
Morderstwa niewinnej młodej kobiety.
Obiecującej muzyczki, która całą karierę miała dopiero przed sobą.
Proszę nawet nie myśleć o schodzeniu tam.
Wstęp na dół jest zabroniony.
Jak pani widzi, to jest nasza kuchnia.
Przygotowujemy posiłki na zmianę.
To jest Whitney Taylor.
Nasza nowa rezydentka.
Lisa to aktorka sceniczna.
Phillip zaś maluje sztukę abstrakcyjną.
Myślałam, że pani nie uznaje tego rodzaju sztuki.
Cóż, nie cała sztuka współczesna to populistyczne bzdury, pani Taylor.
Proszę za mną.
Tak?
Cześć.
Cześć.
Co o tym sądzisz?
Bardzo ładne. To...
To krowa, tak?
Bardzo ładne.
To jest lęk.
Przepraszam.
Phillip Lemley.
Whitney Taylor.
Jestem oczarowany.
Ja również.
Nie jesteś odrobinę za stara na komiksy?
Nie jesteś odrobinę za młody na krytyka?
Masz rację, przepraszam.
Myślę, że mamy ze sobą coś wspólnego.
A cóż takiego?
Wielki worek soli w oku, panią Briggs.
O mnie też nie ma zbyt wysokiego mniemania.
Dlaczego?
Ponieważ jestem wspaniały.
Ale spokojnie, moja pani.
Jestem tylko pionkiem w okrutnej grze pani Briggs.
Chodź.
Dokąd?
Na moje otwarcie.
Twoje otwarcie?
Tak.
Każdego wieczora nasza grupa zbiera się, by krytykować wzajemnie swoje prace.
Powinniśmy się dzielić tym, co robimy.
Jestem pewien, że komentarze najbardziej cię oświecą.
Poziom krzykliwości kolorów odwraca uwagę od przekazu
oraz prawdziwego piękna tegoż obrazu.
Może to pani przełożyć na angielski?
Jest wytworny, z mocnym przekazem, i złudnie prosty.
Te obrazy są niesamowite.
Dawajcie obrazy albo laska zarobi kulkę!
Pochlebia mi pan. Naprawdę pan sądzi, że są coś warte?
Co pan, u diabła, wyrabia?!
Zamknij się, kobieto!
Dawajcie obrazy. Ja nie żartuję!
Jezu, Phillip, daj mu te obrazy!
Nie.
Nie, on blefuje.
Nie licz na to, panienko.
Nie zastrzelisz jej.
Chcesz zaryzykować?
Ta broń to Magnum .357.
Dajcie jej papierosa.
I co z tego?
Bębenek mieści 6 pocisków.
Właśnie wystrzeliłeś jeden, reszta komór jest pusta.
Ta broń nie jest nawet naładowana.
Jesteś bardzo spostrzegawcza, bardzo.
Chciałbym wam wszystkim podziękować.
Teraz mogę kontynuować swoją scenę. Byliście bardzo pomocni.
Dziękuję.
Norman, ty idioto! Zniszczyłeś wazę...
- Kto to był? - To Norman Meshelski.
Były prywatny detektyw w jutrzejszej sztuce "Rave and Chandler".
Czasami włącza mu się jakaś blokada i odegranie danej sceny mu pomaga.
No to mu pomagamy.
Potraktowałam to jako próbę.
Nie wierzę.
Whitney Taylor, szmat czasu.
Nie taki znowu szmat, Amando.
Wciąż rysujesz te bzdurki?
Niektórzy nigdy nie wyrastają z pewnych rzeczy.
Pewne rzeczy z czasem stają się lepsze, Amando.
Pozostałam przy rysunku.
Oczywiście.
Zawsze wiedziałam, że pozostaniesz.
Zawsze lubiłaś kicz.
Za to ty widzę znów zmieniłaś kierunek.
Na początku byłaś kim? Królową rzeźby?
Później był rysunek.
Nie możemy też zapomnieć o przygodzie z aktorstwem.
Jesteś prawdziwą kobietą renesansu, Amando.
Kariera jest istotą żywą, Whitney.
Co ona tu robi?
Zarząd był nią oczarowany.
Będziemy musiały coś z tym zrobić, prawda?
Żeby pani wiedziała.
/Miejscowe morderstwa wstrząsają policją
Przepraszam.
Obudziłam cię?
To świetny sposób na oczyszczenie ciała z wszelkiego napięcia.
Reszta już chyba do tego przywykła, dla ciebie to nowość.
Co sądzisz o naszym przytulnym college'u?
Atmosfera jest wspaniała, ale jak dla mnie odrobinę zatęchła.
Masz na myśli Amandę?
Zakładam, że jesteście starymi przyjaciółkami.
Nie bardzo.
Jeśli mam gdzieś na świecie jakiegoś wroga, to myślę, że jest nim Amanda.
Poznałyśmy się w szkole artystycznej.
Przez nią pierwszy rok tam był dla mnie utrapieniem.
To znaczy?
Amanda była najgorętszą laską w kampusie.
Nie wspominając o tym, że miała talent.
Potrafiła karmić ludzi wszelkimi bzdurami.
Pomimo tego, że byłam dopiero na pierwszym roku,
moje prace znalazły się w jednej galerii z tymi Amandy.
Chyba zwróciłam na siebie większą uwagę niż ona.
Amanda zawsze pragnęła wszystkiego, nawet tego, co nie należało do niej.
Miała sposób na przejęcie tego, co nie było jej, i na co nie zasługiwała.
Pani Briggs stanęła po jej stronie.
Jak to mówią, ciągnie swój do swego.
W każdym bądź razie, jakiś talent mamy.
Rozmawiałaś już z Phillipem?
Tak, słodki z niego chłopak.
Nie przejmuj się panią Briggs.
Ani Amandą.
Rób swoje, a twoja praca sama się obroni.
Dziękuję, Liso.
Co to?
To duch Colina Childressa.
Poważnie. To dlatego wstęp tam jest zabroniony.
Ponieważ nawiedza on miejsce swoich zbrodni.
Przestań.
Padam z nóg, idę spać.
Dobranoc.
/Mieszkaniec podziemi
O Boże. Ty zasrańcu!
Słyszałem, że lubisz się bać.
Co tu robisz?
Szpieguję cię.
Nie powinieneś już spać?
A ty co tutaj robisz?
Co to za miejsce?
To tutaj mieszkał i pracował Colin Childress.
Według policji, 30 lat temu, zarąbał tu kobietę toporem, po czym się podpalił.
A ten facet jest twoim idolem?
Nie wierzę, że to zrobił.
W takim razie, co tu się wydarzyło, Sherlocku?
Zamordowano ich.
Skąd to wiesz?
To jedyne logiczne wyjaśnienie.
To pewnie coś w rurach, prawda?
To duch Colina Childressa.
Spadajmy stąd. Mówię poważnie.
Daj spokój, to miejsce jest świetne.
Chyba właśnie znalazłam ducha Colina Childressa.
Co?
Spójrz na to.
Co ty robisz?
Nie otwieraj tego.
Nie słuchasz się.
To tyle w kwestii ducha. To musi być...
To wszystko musiało należeć do Childressa.
Czemu odnoszę wrażenie, że zaraz się tu pojawi i upomni o swoje?
"Klątwy martwych starożytnych"
Strony się posklejały.
Czy to...?
To krew.
Świetnie.
"Ten, kto posiadł mądrość tego bestia nie zadziwi,
gdyż wszystko, co piekielne istnieje tylko dzięki ludzkiej wyobraźni".
"Biada temu, kto nada bestii formę.
Gdyż rozmyślając nad złem, zapraszamy je do swego domu".
Zmywam się stąd.
Wystarczy mi.
Nie spędziłbym tu 10 minut, nie mówiąc już o pracy...
Nie, absolutnie nie.
Czemu?
Ponieważ tak powiedziałam.
To niewystarczający powód.
Węszysz tu, w środku nocy,
w dodatku wchodzisz na teren zabroniony.
Jeszcze liczysz na to, że spełnię twoje prośby?
Moja droga, tam, gdzie brakuje ci talentu, nadrabiasz tupetem.
Pani Briggs, proszę pomyśleć rozsądnie. Nikt nie korzysta z piwnicy.
Jedynie pokrywa się ona kurzem.
Obie na tym skorzystamy, jeśli będę tam pracować.
Pokój, który obecnie zajmuję zostanie zwolniony.
Będzie pani mogła zakwaterować tam prawdziwego artystę.
Dobrze, Whitney, wygrałaś.
Ale jeśli ci się tam nie spodoba, będziesz mogła winić jedynie siebie.
Nie zamierzam zmieniać zdania.
Whitney.
Amando, chciałbym ci wyznaczyć drobny projekt wideo.
Nigdy niczego nie odnawiałem. Co o tym sądzisz?
Wspaniały.
- Tak? - Pewnie.
Posłuchaj tego.
"Jest po części wilkołakiem i wampirem,
demonem i duchem.
Rozszarpie ci gardło, wypije krew
i zacznie ucztować na wciąż ciepłym mózgu".
To chore.
Przerażające, ale stanowi świetny materiał na komiks.
Jestem pewna, że to nad tym pracował Childress, kiedy zginął.
Szkice pewnie spłonęły w pożarze.
Wyświadczył nam drobną przysługę.
Inspirując się tą starożytną klątwą,
Whitney Taylor stworzy najpotężniejszego potwora.
Powodzenia. Ja idę stworzyć najpotężniejszy obraz malowany palcem.
Tak.
Co ty tu, u diabła, robisz?
Whitney.
Sprawdzałam jedynie, co tu robisz.
Trzymasz to w takiej tajemnicy...
Bzdura. /Od kiedy interesują cię moje prace?
/Zresztą znasz zasady. /Nikt nie może podglądać cudzej pracy
bez wyraźnego pozwolenia.
No tak, to twoja praca. Przepraszam.
Nie wiem, co kombinujesz, ale jeśli jeszcze raz cię tu zobaczę
powieszę cię za powieki i powyrywam kolejno wszystkie paznokcie.
Dotarło?
Tak, już się boję.
Przysporzyłaś mi już chyba wystarczająco dużo problemów.
Naprawdę nie wiem o co ci chodzi.
Wiesz doskonale.
Ja nie zapomniałam o tym stypendium, które miało należeć do mnie.
Cóż, komisja uznała inaczej.
Tak, po twoich drobnych pieniężnych namowach.
Zawsze byłaś takim nieudacznikiem.
Wynoś się, nim naprawdę stracę cierpliwość.
Pa.
/Whitney Taylor jest plagiatorką, /co dobitnie widać na nagraniu.
Zamknęła się w piwnicy i ukradła prace innego artysty.
Jestem pewna, że Instytut Sztuki Throckmorton
/odpowiednie ukarze /takie beztalencie jak panna Taylor.
To właśnie...
/O mój Boże!
/O Jezu!
O nie...
/Niech mi ktoś pomoże!
Niech mi ktoś pomoże!
Nie...
/Kto chce być następny?
Pobudka.
Mamy dziś piękny dzień.
Wstawaj.
Pora iść do szkoły.
Wiesz, naprawdę mnie rozczarowałaś.
Myślałem, że dorosłe kobiety śpią nago.
Przynajmniej tak jest w moich snach.
Która godzina?
Jeśli się pospieszymy to może załapiemy się na śniadanie.
Co o tym sądzisz?
Sądzę, że nie chciałbym poznać twojej mrocznej strony.
/Amando?
/Amando!
Firma tworząca produkty dla zwierząt pragnie znać skład
nowej obroży przeciw pchłom swojego konkurenta.
Zatrudniają więc mnie, bym się tego dowiedział.
Okazuje się, że najnowszy model konkurencji wygryzie ich z interesu.
Muszę więc poznać skład.
Ale konkurencja nie śpi, skład został zakodowany.
Niedobrze dla mojego zleceniodawcy.
By nie przedłużać, skończyło się tym, że śledziłem tego owczarka niemieckiego
przez pół Stanów.
Czy ktoś widział Amandę?
Od wczoraj nie.
Może wyszła.
Przestań śnić.
Dzielą nas kilometry od najbliższego hipermarketu.
Dokąd miałaby pójść?
Nie widziałam jej od rana. Zaczynam się martwić.
A ja nie.
Mało mnie obchodzi, czy jeszcze ją zobaczę.
Słyszałeś kiedyś, jak Whitney i Amanda się kłócą?
A kto nie słyszał?
Skaczą sobie do gardeł.
Whitney naprawdę nie znosi tej suki, co?
Mało powiedziane.
Powinien pan zobaczyć komiks, który narysowała przez noc.
Co z nim?
Narysowała Amandę.
Co?
Przepraszam, nie mogę powiedzieć.
Czemu?
Ponieważ to jej praca. Jak zechce, to panu pokaże.
Odnoszę dziwne wrażenie, że Amanda już u nas nie zagości.
"Napięcie między dziewczynami było tak ostre, że cięło powietrze".
"Czy Whitney Taylor była zdolna do morderstwa?"
Niezła...
Śmierć jest smutna.
To zwiastun śmierci.
Elegia o zmarnowanym życiu.
Było ciekawe.
Bardzo poruszające.
Musiałaś w to włożyć sporo pracy.
Ponieważ źle to na mnie podziałało.
Teraz cię mam, Whitney.
Teraz cię mam.
/Whitney Taylor jest plagiatorką, /co dobitnie widać na nagraniu.
/Zamknęła się w piwnicy /i ukradła prace innego artysty.
Dziwka.
Zabiła ją z zemsty.
Motywem była zemsta.
/To właśnie...
/Powstrzymaj mnie, jeśli zdołasz!!
Niech ją szlag!
Co jest?
Amanda, a co może być?
O czym ty mówisz?
/Amanda!
Wiedziałam.
Co ona, do diabła, knuje?!
Ty mi powiedz.
Nie wiem.
Ale przysięgam na Boga, że ją zabiję.
Amanda ukradła z piwnicy moje prace,
ale skąd wzięła moje portfolio?
Nie mam pojęcia.
Gówno prawda! Dała jej pani.
Gdy tylko tu przybyłam obydwie coś do mnie miałyście.
Co tu się, do diabła, dzieje? I gdzie ona jest?!
Zapewniam, że nie wiem, gdzie jest Amanda.
Może próbuje wyciąć ci jakiś numer?
Proszę wejść.
Kolejny ciekawy rozwój wydarzeń. Meshelski zniknął.
- Jesteś pewien? - Tak.
Chyba że nagle go wzięło na zabawę w chowanego.
Widzisz.
Norman pewnie pracuje nad zawiłym scenariuszem
i utknął, w którejś ze scen.
Razem z Amandą zapewne go sprawdzają.
Może.
Jeśli jednak dowiem się, że chcecie wyrządzić mi krzywdę
pójdę prosto do zarządu.
Obiecuję to pani.
Zazwyczaj, gdy jestem wściekła zajmuję się pracą.
Zauważyłem.
Jestem tak wkurzona, że czuję się, jakby mnie dopadł paraliż.
Chodźmy stąd, na jakiś spacer na przykład.
Nie mogę.
Daj spokój, i tak nic teraz nie narysujesz.
Opowiem ci o sobie.
Naprawdę?
Muszę to usłyszeć.
- Opowiesz mi o sobie, tak? - Pewnie.
- Będzie chociaż interesująco? - Zaczyna się w latach 30'.
Widziałaś Normana lub Amandę?
Powtórzę się, nie.
Martwię się o nich.
Kogo pani chce oszukać?
Whitney powiedziała mi, że Amanda ukradła jej prace.
To oczywiste, że coś knujecie przeciw Whitney.
Absurd.
Doprawdy?
Nie myślałyście, że Whitney się dowie.
Martwię się jedynie o...
Reputację tej kolonii!
No to teraz ma się pani o co martwić.
/Nie, prawdziwe wyzwanie /to wymyślenie ciekawych zgonów.
Lubisz te cieszące się złą sławą, co nie?
Tak, sporo zbierania materiałów.
Mam dobre teksty źródłowe.
Już wiem, co miałaś na myśli mówiąc "ciekawych".
Tutaj się naprawdę popisałaś.
O czym ty mówisz?
O twoi ostatnim majstersztyku.
Jest pełen napięcia.
Nie narysowałam tego.
Nie masz się czego wstydzić.
W ten sposób radzisz sobie z agresją.
Przynajmniej jest to coś konstruktywnego.
Mówię poważnie. Nigdy wcześniej tego nie widziałam.
Ta skromność jest do ciebie nie podobna.
Mówię ci, że nie narysowałam tego.
W taki razie kto? Duch Childressa?
Posłuchaj.
"Ten, kto posiadł mądrość tego bestia nie zadziwi,
gdyż wszystko, co piekielne istnieje tylko dzięki ludzkiej wyobraźni.
Biada temu, kto nada bestii formę.
Gdyż rozmyślając nad złem, zapraszamy je do swego domu".
Mój Boże.
Jest tam kto?
To znowu ty, Phillipie?
Pokaż się, zboczku. Wiem, że tam jesteś.
Koniec zabawy. Potrzebuję ręcznika, mam mokre włosy.
Gotowy czy nie, wychodzę.
Daj spokój, Whitney. O czym ty mówisz?
Klątwa jest prawdziwa.
Jaka klątwa? O czym ty mówisz?
Spada na każdego, kto odważy się nadać bestii formę.
Nie widzisz tego?
Ja ją narysowałam.
Dałam jej życie, a teraz Amanda zniknęła.
Norman również.
Czekaj chwilę.
Chcesz mi powiedzieć, że potwór, którego narysowałaś
wyszedł z kartki i pożarł Amandę i Normana?
Zgadza się.
Boże, więc to to zabiło Colina Childressa 30 lat temu.
Prawdopodobnie...
O mój...
Mój Boże.
To Lisa.
To Lisa! Szybko!
Zaczekaj.
Phillip?
Gdzie jesteś?
To przestaje być zabawne.
Lisa!
Lisa!
Odsuń się!
Lisa!
- W nogi! - Nie!
Kurwa!
O Boże.
To bez sensu. Nie uciekniemy stąd.
Jeśli nie uciekniemy to już po nas.
Masz rację.
Mamy jedną szansę.
Musimy ją wykorzystać.
Co?
Cholera.
Teraz wszystko ma sens.
Childress popełnił ten sam błąd.
Nadając tej bestii fizyczną formę,
nawet dwuwymiarową, stworzyliśmy jej sposobność
przejścia do realnego świata.
- No to wspaniale. - Boże.
Według klątwy, bestia zostaje zrodzona przy pomocy wyobraźni.
Musi spożywać twórczą energię, by utrzymać się przy życiu.
Meshelskiego, Lisy i Amandy. Boże.
Amandy? Przez nią nabawi się biegunki.
Czekaj, co zrobimy?
Jak to co?
Zniszczymy jej fizyczną formę.
Phillip?!
O mój Boże.
Nie...
/Halo?
/Jest tam kto?
To ta bestia zabiła Amandę, Normana, Lisę, a teraz ma Phillipa.
- Musimy coś zrobić. - Zwolnij, Whitney.
To nie ma sensu.
Szukałam ich w całym budynku.
Wrócą niedługo.
Słuchała mnie pani w ogóle?
Oczywiście.
Komiksy, potwory i...
Paskudne rozcięcie.
Mam tu gdzieś środek dezynfekujący.
Poszukam go.
Wiesz, zmieniłam zdanie na temat komiksów.
Przeszłam ostatnio kilka zmian.
/Teraz jesteś moja.
Nie!
/Whitney!
Biel.
Phillip...
Przepraszam.
O Boże.
No dobra.
Przepraszam, Phillipie.
Przepraszam.
Nazywasz to pocałunkiem?
Ale nie mówię tu o muśnięciu w policzek,
ale o prawdziwym pocałunku.
Właśnie tak.
Spokój.
Dzięki Bogu, że wróciłeś.
Dzięki tobie.
Nie chcę jednak, byś myślała, że masz mnie na własność, czy coś.
Nadal jestem panem samego siebie.
Co za chłopak.
/Co dalej?
Co z pozostałymi?
Teraz twój ruch... ołówka.
A co z tym?
Po kolei, dobrze?
Mam tylko dwie ręce.
Załatw sobie płyn do płukania ust, czy coś.
Kto pierwszy?
Nie Amanda.
Ogień strawił go 30 lat temu.
Spalimy je w tamtym koszu.
Marnie skończysz, draniu.
Spłoniesz.
Żegnaj.
Nie!
Phillip!
/Nie.
/Tam, gdzie istnieje wyobraźnia... /tam mieszkam ja!
Nie!
.::Tłumaczenie ze słuchu - Chudy::. devilex@wp.pl
.::Korekta - Highlander::.
.::DarkProject SubGroup::. Dark-Project.org
KinoMania.org
.:: Napisy24 - Nowy Wymiar Napisów ::. Napisy24.pl
Downloaded From www.AllSubs.org
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.