Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Dutch
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soran卯)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
RADIO:
"Dzi艣 rano o godzinie 5.40 oddzia艂y niemieckie...
przekroczy艂y granic臋 polsk膮 艂ami膮c pakt o nieagresji.
Zbombardowano wiele miast. A wi臋c - wojna.
Uwaga, nadchodzi!"
RADIO - PREZYDENT STARZY艃SKI:
"Wczoraj Niemcy wystrzelili na Warszaw臋 10 wagon贸w amunicji.
Mog膮 wystrzeli膰 10 razy wi臋cej. I tak nie dostan膮 naszej stolicy.
Zreszt膮 - cho膰bym ja zgin膮艂 i zgin臋艂o wielu - walk臋 trzeba prowadzi膰.
A偶 do ko艅ca...
Jak stary? 40 stopni gor膮czki.
Prze偶yj臋.
Co z Moczulskim? Zadnych wiadomo艣ci,panie pu艂kowniku.
Mi臋dzy nami a Warszaw膮 nie dzia艂aj膮 ju偶 偶adne zwi膮zki taktyczne.
A偶 do Narwi teren jest Iesisty.
Najszybciej dojdziemy do Warszawy, id膮c w kierunku 艁om偶y.
Powinni艣my i艣膰 艂ukiem od p贸艂nocy. I straci膰 ca艂y dzie艅?
Dla Warszawy wa偶na jest ka偶da minuta.
Panie pu艂kowniku, u艂an od Moczulskiego.
Szwadron rozbity. Pan rotmistrz zgin膮艂. Mnie ranili na pocz膮tku.
Gdy oprzytomnia艂em, wok贸艂 by艂y same trupy.
Odprowadzi膰.
Panowie. Nie mamy szans.
Zarz膮dzam rozwi膮zanie pu艂ku.
Rotmistrzu So艂tykiewicz, prosz臋 zebra膰 pu艂k.
Majorze Dobrza艅ski!
Rotmistrzu, prosz臋 wykona膰 rozkaz.
Panowie oficerowie! Obejmuje dow贸dztwo.
* HUBAL *
Nie uda si臋, panie majorze. Tabor nie przejdzie.
A co m贸wi Helenkiewicz? Z膮da jeszcze p贸艂 godziny.
Prze艂adowa膰 amunicj臋 do juk贸w. Reszt臋 Zniszczy膰.
- Rozmontowa膰 i zatopi膰. - Panie kapitanie!
Ju偶 ich s艂yszymy i bez radia.
Strza艂y z karabin贸w.
Panowie, co wy tu jeszcze robicie?
Dlaczego tak cicho?
Warszawa zdobyta.
Nie zd膮偶yli艣my, dzi臋kuj臋 wam.
Waisi koledzy walcz膮, na Helu i niemcom zadaj膮 straty.
Nie by艂o rozkazu kapitulacji.
Przeszli艣cie piek艂o.
Za nami groby koleg贸w.
Czy po to gin臋li, aby艣my teraz z艂o偶yli bro艅 ?
Ja broni nie z艂o偶臋. Munduru nie zdejm臋.
Tak mi dopom贸偶 B贸g.
Jak pan zamierza si臋 wydosta膰 ?
Jeszcze nie wiem, chyba przez W臋gry.
Nasza ambasada w Budapeszcie pomaga oficerom wyjecha膰 do Francji.
A zwykli 偶o艂nierze? Na razie tylko oficerowie.
Radio. Dzi艣 oddzia艂y niemieckie wkroczy艂y do Warszawy.
Pozdrowienia dla wszystkich walcz膮cych polskich oddzia艂贸w.
I wszystkim innym walcz膮cym oddzia艂om.
Jeszcze Polska nie zgin臋艂a! Niech 偶yje Polska!"
MAZUREK D膭BROWSKIEGO
Moja c贸rka ma osiem lat. Nie wiem, czy j膮 jeszcze zobacz臋.
B臋d臋 wdzi臋czny, je艣li przeka偶e pani list i ten drobiazg do Krakowa.
I co teraz, panie majorze?
Marian...
Od 8 wrze艣nia w drodze, bez paszy, w marszu bez odpoczynku.
A Olimpia? Pad艂a.
A ty dok膮d? Bi膰 si臋.
My艣lisz, 偶e s膮jeszcze szanse?
Jak przy skoku - trzeba rzuci膰 serce za przeszkod臋.
Poczekaj.
Porucznik Karwi艅ski melduje - pierwszy pluton bez strat.
Panie majorze! Melduj臋, 偶e w drugim plutonie -dw贸ch zabitych.
Melduj臋 trzeci pluton - bez strat!
A co z je艅cami?
Panie majorze, co to znaczy "Gott mit uns"?
"B贸g Z nami".
Z nimi?
Wypu艣ci膰. Panie majorze!
Wykona膰.
Konie w siod艂ach, bro艅 w pogotowiu, wyznacz ubezpieczaj膮cych.
Dwa kilometry od miejsca walki? Z koni.
Z koni!
To rzeczywi艣cie troch臋 blisko.
Gdy zaj膮c ucieka, zatacza ko艂a i wraca w to samo miejsce.
A pies, kt贸ry go goni, traci trop.
My艣l dobra, ale kiepskie por贸wnanie. Nie wolno tak ryzykowa膰.
Kwestionujesz m贸j rozkaz?
Nie. Ale mam swoje do艣wiadczenie bojowe.
呕o艂nierze chodz膮 lasami.
Ch艂opi m贸wili, 偶e by艂a wielka bitwa. To prawda?
Ja nie widzia艂em. Ludzie m贸wi膮 偶e jaka艣 kawaleria je藕dzi po okolicy.
To my. Ale ich jest pi臋ciuset i maj膮 dzia艂o.
Siadajcie.
Mo偶liwe. Trzeba to sprawdzi膰. Skoro jeste艣my my, mog膮 by膰 inni.
HUBAL PRZY艁膭CZA SI臉 DO 艢PIEWU
"Nime艣 odszed艂,m贸j Jasie艅ku,st膮d...
Nime艣 pr贸g przest膮pi艂, kwiat na ziemi zwi膮d艂.
Ponad stepem nieprzejrzana mg艂a.
Wiatr w burzanach cichute艅ko 艂ka.
Przysz艂a Zima, opad艂 r贸偶y kwiat.
Poszed艂 w 艣wiat Jasie艅ko, zgin膮艂 po nim 艣lad.
Ju偶 przekwit艂y p膮ki bia艂ych r贸偶"...
Dw贸ch zdezerterowa艂o. Mo偶e to lepiej. S艂absi odejd膮.
To prawda. Ale w艣r贸d tych, kt贸rzy zostali, te偶 s膮 silniejsi i s艂absi.
Nastroje 偶o艂nierzy nie s膮 najlepsze.
Trudno im si臋 dziwi膰.
Panowie si臋 skar偶膮 czy usprawiedliwiaj膮?
Nastroje si臋 poprawi膮. Jaki艣 oddzia艂 dzia艂a w okolicy.
Mo偶e od tamtych?
- Kim pan jest? - Kapitan Klabi艅ski.
Porucznik Mas艂owski. Gdzie pana oddzia艂?
- Uciek艂em z niewoli. - Na koniu?
Wzi膮艂em Z maj膮tku.
My艣la艂em,偶e pan jest z tego oddzia艂u, o kt贸rym wszyscy m贸wimy.
Panowie te偶 szukaj膮 tego oddzia艂u?
Nasi!
Wojsko polskie!
- Tylko was tylu? - Dlaczego pytasz?
- Ludzie gadali! - Co gadali?
- Ca艂y pu艂k szed艂, ko艂o Skar偶yska. - Kiedy?
- Niedawno.Tysi膮c 偶o艂nierzy tam sz艂o. - Lasami chodz膮.
- Kupuj膮 m膮k臋 w m艂ynach. - My艣leli艣my, 偶e wy od nich.
Droga wolna, panie poruczniku.
Dzi臋kuj臋 za wszystko. Zosta艅cie z Bogiem.
Szcz臋艣liwej drogi!
Panie, co z nami b臋dzie?
Zobaczycie na wiosn臋.
Dobry!
Ch艂opaki!
Cel!
Pal!
Do nogi bro艅!
Spocznij.
Do koni.
"Przywilejem dow贸dcy jest bra膰 odpowiedzialno艣膰 na siebie.
Dzi艣 bior臋 j膮w tej najci臋偶szej chwili.
Ka偶臋 zaprzesta膰 walki, by nie przelewa膰 krwi 偶o艂nierskiej.
Krwi,kt贸ra jeszcze mo偶e si臋 przyda膰. Dzi臋kuj臋 wam za m臋stwo i karno艣膰.
Wiem, 偶e staniecie, gdy b臋dzie potrzeba.
Jeszcze Polska nie zgin臋艂a i nie zginie...
Miejsce postoju - 5 pa藕dziernika 1939 r.
Podpisano - dow贸dca Samodzielnej Grupy Operacyjnej Polesie...
Franciszek Kleeberg - gen. brygady.
Wi臋c w ca艂ej Polsce tylko my.
Niemcy Zgubili nasz 艣lad. Mo偶emy i艣膰 prosto do granicy.
Pozwoli膰 si臋 internowa膰 i rozbroi膰? Nie ma sensu i艣膰 na W臋gry.
- Major Zmieni艂 zdanie. - Jak to? Konspiracja tu?
Rozkaz gen. Kleeberga, kt贸ry przywioz艂em, wydrukowano w Warszawie.
Wi臋c dzia艂a tam jaka艣 organizacja.
My艣li pan o konspiracji? Bez mundur贸w?
Mamy przebiera膰 si臋 w cywilne 艂achy?
Nie Zdejmiemy mundur贸w. Mundur to nie tylko otucha dla narodu.
Mundur- to widoczny op贸r. W tej sytuacji -to ci膮g艂o艣膰 pa艅stwa.
呕o艂nierski obowi膮zek - to walczy膰 i by膰 tam, gdzie krzywda.
A wi臋c tu, nie tam.
Rozkaz wykonany.
Od dzi艣 b臋dziemy oddzia艂em wydzielonym Wojska Polskiego.
B臋dziemy mostem mi臋dzy jesieni膮 a wiosn膮.
Dla bezpiecze艅stwa naszych rodzin przyjmiemy pseudonimy.
Hubal.
Kotwicz.
Pomian.
Samson.
Dzi臋kuj臋 panom.
Poruczniku Samson! Przebierzesz si臋, pojedziesz do Warszawy.
Skontaktujesz si臋 z organizacj膮.
Po powrocie tu znajdziesz wiadomo艣膰 o oddziale.
Mo偶e kto艣 inny by艂by lepszy do tej misji?
Nie lubi臋 powtarza膰 rozkaz贸w. Tak jest, panie majorze.
Niech b臋dzie pochwalony.
My do pana, panie majorze, jako do w艂adzy.
Chodzi tu jeden z karabinem. Ludzi morduje, kobiety napastuje.
呕o艂nierz? Nie. Nazywa si臋 Sawicki.
Siedzia艂 w wi臋zieniu za morderstwo.
Godzin臋 temu okrad艂 mojego szwagra.
Zabra艂 mu pieni膮dze, kt贸re dosta艂 przed wojn膮.
Oskar偶onemu Sawickiemu udowodniono napady rabunkowe.
W warunkach wojennych bandytyzm jest karany 艣mierci膮.
Wyrok wykonamy, gdy go zatwierdzi dow贸dca oddzia艂u Wojska Polskiego.
Nie macie prawa mnie s膮dzi膰! Nie ma teraz 偶adnej w艂adzy!
Ja jestem w艂adza.
Ka偶dego, kto pogwa艂ci prawa tej ziemi, czeka ten sam los.
- Pas. - Pas.
Dwa bez atu.
Nie mam ochoty. Mog臋 wiedzie膰, dlaczego?
Mam ju偶 do艣膰 tej kozaczyzny.
Pan rotmistrz chyba ju偶 od dawna nie zgadza si臋 ze mn膮.
Tak. Ma pan racj臋. Wi臋c wyno艣 si臋 pan st膮d, do cholery!
Konia niestety nie mog臋 panu da膰. Jest w艂asno艣ci膮 oddzia艂u.
艁okcie do bioder, pi臋ta w d贸艂.
Siedzie膰 prosto!
Nie pochyla膰 si臋, do cholery!
Przepraszam, panie kapitanie.
Nie wezm臋!
Co si臋 dzieje?
Z艂o偶yli艣my si臋 na t臋 garstk臋 owsa. Mamy bra膰 pieni膮dze od wojska?!
Wyrzuc臋 ten owies, je艣li go nie chcecie!
Chcemy. Roz艂adowa膰.
Szuka艂em ci臋. Gdzie by艂e艣? Na spacerze.
Jak je藕dzi? Coraz lepiej, panie majorze.
Zabierz 艂apy!
Puszczaj!
Gdzie wasz major?!
Prosz臋 mni臋 przyj膮膰 do wojska. 艢MIECH
Baby nam brakowa艂o.
Jestem wiejsk膮 dziewczyn膮, dlatego pan mnie tak traktuje!
Ja te偶 chc臋 bi膰 Niemc贸w! Przepraszam.Nie chcia艂em ci臋 urazi膰.
Widzia艂em j膮 w Budach.
Dziecko, pod tymi mundurami s膮 wszy. W cha艂upie te偶 s膮.
Niedawno by艂o nas 170. Niewielu zosta艂o.
Dooko艂a 艣mier膰.
Taka jak ja mo偶e przenosi膰 meldunki.
Mog臋 robi膰 takie rzeczy, jakich 偶aden 偶o艂nierz panu nie zrobi.
Mog臋 pra膰, cerowa膰...
Dobrze.B臋dziesz sama w艣r贸d m臋偶czyzn. W razie czego - od razu wygoni臋.
Potrafi臋 da膰 w g臋b臋!
Mamy pseudonimy, przybrane imiona. Jak chcesz si臋 nazywa膰?
Moje imi臋 od bierzmowania - Teresa.
Panie majorze, m膮偶 przyprowadzi艂 nauczyciela.
Teraz si臋 nie urwie. Przyszy艂am podw贸jn膮 nitk膮.
I odprasowa艂a pani. Dzi臋kuj臋.
Nazywam si臋 Stoi艅ski. S艂u偶y艂em w piechocie.
Jestem podporucznikiem rezerwy.
Prosz臋, niech panowie siadaj膮.
Pan nauczyciel przyjecha艂 Z Kielc. Tam ju偶 Zacz臋li.
Pomo偶ecie nam nawi膮za膰 kontakt Z Kielcami.
"Niemieckie si艂y zbrojne
zlikwidowa艂y band臋 uzbrojonych przest臋pc贸w,
kt贸ra dzia艂a艂a na szkod臋 Rzeszy od wrze艣nia br.
Jej dow贸dca ma pseudonim Hubal.
Hubal stanie przed s膮dem, oskar偶ony o dzia艂anie na szkod臋 Rzeszy...
Dajcie co艣 do pisania.
Pisz.
Polacy, nie wierzcie niemieckim k艂amstwem.
Wydzielony oddzia艂 Wojska Polskiego istnieje, walczy.
Nigdy nie z艂o偶y broni.
Nikt nie aresztowa艂 i nigdy nie aresztuje majora Hubala.
Niech 偶yje Polska!
Przyda艂aby si臋 piecz膮tka. Mo偶na zrobi膰.
Zajmie si臋 pan tym. Trzeba to przepisa膰, rozprowadzi膰.
Na pocz膮tek - 500 egzemplarzy. Tak jest!
Chcecie stale z nami wsp贸艂pracowa膰?
Potrzebujemy ludzi, kt贸rzy nam b臋d膮 organizowa膰 wywiad.
U艂atwi膮 zakwaterowanie, uzupe艂nienie zapas贸w.
Trzeba rozszerzy膰 nasz膮 walk臋, 偶eby by艂a powszechna.
Musicie na razie pozosta膰 w cywilu.
Zorganizuje pan okr臋g w rejonie Radoszyc.
A pan - plac贸wk臋 w rejonie tutejszych las贸w.
Jeste艣cie gotowi z艂o偶y膰 przysi臋g臋?
Tak jest.
Zawo艂aj Bema i Teresk臋.
Do przysi臋gi!
Przysi臋gam Bogu by膰 wiernym ojczy藕nie mojej...
Rzeczypospolitej Polskiej... POWTARZAJ膭
sta膰 na stra偶y honoru 偶o艂nierza polskiego...
za sprawy mojej ojczyzny walczy膰 do ostatniego tchu...
i tak post臋powa膰, abym m贸g艂 偶y膰 i umiera膰...
jak prawy 偶o艂nierz polski.
Tam jest p艂ytko.
Nalewk臋 robi na zio艂ach, ale nie chce zdradzi膰 sekretu.
Troch臋 jak ja艂owiec, troch臋 jak pio艂un...
艢MIECH
Fundujesz w贸dk臋!
Niemcy!
Poczekajcie, panowie.
Wie pan, jak pana Niemcy nazywaj膮? Szalony Major.
Dereni贸wka. Trzyma艂em j膮 na wyj膮tkow膮 okazj臋.
Okazja jest. Porucznik si臋 wyk膮pa艂.
A naprawd臋 - mo偶e na zim臋 za艂o偶ymy tu pa艅stwo.
Powitamy po staropolsku - chlebem i sol膮.
Szklaneczka samogonu te偶 si臋 znajdzie.
Czy panu to co艣 przypomina, majorze? Chc臋 to panu da膰.
Inny 艣wiat. Lepiej niech ksi膮dz to spali. To niebezpieczne.
Panowie, p贸jd藕cie ze mn膮 na chwil臋 do ko艣ci贸艂ka. Poka偶臋 wam co艣.
Poznajecie, kto to?
Ja si臋 przebior臋. Na pewno ju偶 wysch艂o.
Otw贸rzcie, panowie, te dwa wieka.
Ch艂opi Zbierali. Sami przynosili.
Wie ksi膮dz, jak tu zdoby膰 radio?
RADIO: "Tu Pary偶.Nadajemy polski komunikat".
Co ci jest? Nic.
RADIO cd.
"W贸dz naczelny nakaza艂 formowanie nowych jednostek.
Wzywa si臋 oficer贸w broni technicznej..."
- To do ciebie. - Tak. Powinienem tam by膰.
- Ju偶 panu obrzyd艂 ko艅? - Na koniach tej wojny nie wygramy.
Naprawd臋 marnujesz si臋 w tych lasach.
Panie majorze, mamy znowu kilku.
Porucznik saper贸w, marynarz, strzelec konny. I cywil, podobno krawiec.
Krawiec?
To pan jest krawcem? Nie. Jestem kapral G艂owacz.
Co potrafisz?
By艂em w Legii Cudzoziemskiej. Mog臋 si臋 przyda膰.
Krawiec toja. Jan Wilczy艅ski z Radoszyc.
Umie pan szy膰 mundury? Szy艂em dla stra偶y po偶arnej.
B臋dzie pan szy膰 dla wojska.
A wam na razie dzi臋kuj臋. Nie mam broni ani 偶adnych wolnych funkcji.
Bro艅 mam. Mundur- w plecaku. Wolnych funkcji nie oczekuj臋.
Mog臋 odpru膰 gwiazdki.
Saper, tak? Podporucznik rezerwy Marek Szyma艅ski.
Dlaczego nie zdj膮艂e艣 munduru? Nie by艂o rozkazu demobilizacji.
A ty? Starszy szeregowy Kaczorowski.
Ani razu nie strzeli艂em we wrze艣niu. Wi臋c mo偶e teraz strzel臋?
Zapisz.
Panie poruczniku, dla naszych koni brakuje miejsca.
Wszystko w porz膮dku? Tak jest, panie majorze.
- Dla trzech koni brakuje miejsca. - Mo偶e u mnie?
Jest kowal, ale po drugiej stronie wsi.
Dlaczego tak pusto we wsi? Wszyscy poszli do ko艣cio艂a.
ODG艁OS DZWONU
Nie ogl膮da膰 si臋!
Suma si臋 sko艅czy艂a. Dlaczego dzwoni膮?
Panie, id膮 za nami.
STRZA艁Y
Tereska, wstawaj! Niemcy!
Czekam przy stodole.
Papiery!
- Ilu ich by艂o?! M贸w! - Nie wiem.
- Kto to? - C贸rka, panie.
Czy major spa艂 tutaj?
PO NIEMIECKU: Sta膰!
Tereska!
Co si臋 dzieje?!
Papiery w torbie.
Takiej baby naprawd臋 nam brakowa艂o.
Tak. Niewielu ju偶 zosta艂o.
Panie majorze,niech pan we藕mie konia.
Pojedziesz z Go艂k膮jako szpica.
Nie b臋d臋 wozi艂 dupy, gdy inni id膮 pieszo.
Tereska...
Panie majorze, tylko to zdobyli艣my. Podziel, Tereska.
Nie martw si臋. Podleczysz si臋 i wr贸cisz do nas.
- Coraz zimniej. - Po艂owa listopada.
Nie b臋d臋 was pociesza艂. Przed nami najgorsze.
Ale los ofiarowa艂 nam rzecz bezcenn膮.
Wolno艣膰. Przechowamy j膮 dla Polski.
To nasz obowi膮zek i nasza odpowiedzialno艣膰.
P贸ki my 偶yjemy.
艢PIEWAJ膭:
"Jeszcze Polska nie zgin臋艂a, p贸ki my 偶yjemy.
Co nam obca przemoc wzi臋艂a, szabl膮 odbierzemy.
Marsz, marsz, D膮browski, z ziemi w艂oskiej do Polski.
Za twoim przewodem Z艂膮czym si臋 Z narodem.
Marsz, marsz, D膮browski, z ziemi w艂oskiej do Polski.
Za twoim przewodem Z艂膮czym si臋 Z narodem...
Drugie pi臋tro, na prawo.
Co my艣lisz o dowodzeniu okr臋giem w Kielcach?
Prosz臋 mnie nie namawia膰 do pracy w konspiracji.
艢lubowa艂em zako艅czy膰 wojn臋 w mundurze.
Nasz przyk艂ad jest potrzebny narodowi, dotkni臋temu kl臋sk膮.
Kl臋sk臋 ijej przyczyny bada ju偶 specjalna komisja.
Ciekawe, czy uzna, 偶e kl臋sk臋 spowodowa艂 okre艣lony system rz膮d贸w.
R贸偶ne s膮 koncepcje.
Rz膮d we Francji nie ma jeszcze pogl膮du na nasze sprawy.
Maj膮 dosy膰 k艂opot贸w tam. Ze zorganizowaniem armii.
Oby tylko w艂a艣ciwy cz艂owiek by艂 na w艂a艣ciwym miejscu.
W艂a艣nie.
W najbli偶szym czasie podstawow膮 form膮 walki b臋dzie partyzantka.
Wasze do艣wiadczenia b臋d膮 dla nas mia艂y wielkie Znaczenie.
Wi臋c pan genera艂 aprobuje dzia艂alno艣膰 oddzia艂u.
Mog臋 zwi臋kszy膰 jego liczebno艣膰.
Na razie si臋 nie spiesz. Stosuj rotacj臋, wysy艂aj na urlopy.
Do wiosny musisz mie膰 przeszkolon膮 kadr臋. Jak najwi臋cej ludzi.
Jeste艣 nam bardzo potrzebny.
Pana prosz臋 o pozostanie. Om贸wimy spos贸b pana przerzutu.
A ty jeste艣 zast臋pc膮 komendanta okr臋gu.
Masz tu instrukcje, kontakty w Tomaszowie Mazowieckim i Opocznie.
Powodzenia.
Je藕d藕ca ju偶 ze mnie nie zrobisz. Czuj臋 si臋, jakbym dezerterowa艂.
Powiniene艣 by膰 tam.
Powiedz im, jak tu jest.
- Wyprowadzamy od razu? - Tak jest.
Klacz jest stara, ale silna. Bardzo wytrzyma艂a.
Bo偶e!
To ozdoba naszej stajni. Po ogierze Furioso. Demon IV.
Ojciec opowiada艂, jak w 1863 r. powsta艅cy przyszli po konie.
To nasza tradycja rodzinna.
Dziadek da艂 dziesi臋膰 najlepszych koni. Wuj uciek艂 do Mieros艂awskiego.
To wszystko si臋 u nas powtarza...
Miejmy nadziej臋, 偶e nie wszystko.
Demon dostanie godnego je藕d藕ca.
Nie wiem, jak mamy pa艅stwu dzi臋kowa膰.
Teraz chyba panie zaprosz膮 pan贸w na nalewk臋.
Oczywi艣cie. Panowie na pewno marzn膮.
Zdarza si臋. Na patrolu 艣nieg, Zadymka - czasem dupa do siod艂a przymarznie.
J臋zyk wojskowy. Dosadny, ale trafny.
- Dla pana. - Za ma艂y b臋dzie.
- Nie mog臋 tego przyj膮膰. - Niech pan jej nie robi przykro艣ci.
- Zawsze b臋dzie mi pani膮 przypomina艂. - Niech s艂u偶y jak najlepiej.
"Awansuj臋: do stopnia podporucznika podchor膮偶ego Bema.
Do stopnia plutonowego -kaprala Alickiego i kaprala Romana.
Wszyscy ze starsze艅stwem od 24 grudnia 1939 r."
Podpisano: Torwid - genera艂 brygady.
Ku chwale ojczyzny, panie majorze.
Do Wigilii - rozej艣膰 si臋.
Zima jeszcze przed nami. Ale dni b臋d膮 coraz d艂u偶sze, wiosna bli偶ej.
呕ycz臋 wam, aby to 艣wi臋to sta艂o si臋 zwiastunem spe艂nionych nadziei.
Aby za rok polski mundur chroni艂 spok贸j wigilijnego sto艂u...
w ka偶dym polskim domu.
Mog臋 prosi膰 艂askaw膮 pani膮?
Drodzy panowie, 偶ycz臋 wam, aby wasze matki, zony, siostry, narzeczon臋...
jak najszybciej powita艂y was - ca艂ych i zdrowych.
Wszystkiego najlepszego. Ja r贸wnie偶 偶ycz臋 wszystkiego dobrego.
呕eby艣my dotrwali.
Jak alianci przyjd膮 z pomoc膮 przez Niemcy?
Przecie偶 tam jest wi臋cej Niemc贸w ni偶 tutaj.
Nie martw si臋. Mo偶e jako艣 przejd膮. Wszystko w porz膮dku?
Tak jest, panie majorze.
Rodziewicz i Alicki poszli na pasterk臋.
Zwariowali艣cie?! Do ko艣cio艂a im si臋 zachcia艂o!
Panie majorze...
Paradowa膰 w mundurach przy ca艂ej wsi!
Aby wszyscy wiedzieli, gdzie jeste艣my!
I ja takich g艂upk贸w przedstawi艂em do awansu!
Poszli艣my si臋 pomodli膰 w艂a艣nie w zwi膮zku z tym awansem.
Jeszcze jeden bohater.
Jak w Opocznie?
Opoczno dla mnie zdobywa艂 i w Opocznie wytrze藕wia艂.
W Opocznie.
Panie majorze, nic si臋 nie sta艂o.
Ludzie szli do munduru jak do naj艣wi臋tszego sakramentu.
O kt贸rej msza poranna?
艢PIEWA KOL臉D臉
PRZESTA艁A 艢PIEWA膯
艢PIEWAJ膭:
"Bo偶e, co艣 Polsk臋 przez tak liczne wieki...
Otacza艂 blaskiem pot臋gi i chwa艂y"...
- Niech b臋dzie pochwalony. - Pochwalony.
- Gdzie wy w艂a艣ciwie stacjonujecie? - Po co ksi膮dz chce wiedzie膰?
Gdzie si臋 da.
艢PIEWAJ膭:
"Przed Twe o艂tarze zanosim b艂aganie...
Ojczyzn臋 woln膮 racz nam wr贸ci膰, Panie".
Dobry wiecz贸r.
C贸runia!
Witaj, gospodarzu.
Jeste艣my regularnym wojskiem. Za wszystko b臋dziemy p艂aci膰.
Dziewczyny niech si臋 pilnuj膮, je艣li im na tym zale偶y.
Gdyby kto艣 si臋 pojawi艂 w okolicy albo co艣 by艂o nie w porz膮dku...
natychmiast meldowa膰.
P艁ACZ Co si臋 sta艂o?
Doczekali艣my si臋 w Ga艂kach polskiego wojska...
By艂e艣 w wojsku? Jeszcze nie.
Ale wojowanie ci si臋 podoba?
Wiesz, 偶e gdy ci臋 Niemcy zabij膮, mama si臋 nie dowie, gdzie le偶ysz?
Nie zabij膮...
Jeszcze jedno -je艣li przyjdziesz do oddzia艂u, nie b臋dzie odwrotu.
Je艣li uciekniesz, dostaniesz kulk臋 w 艂eb. Wracaj do mamy.
Jestem Maruszewski. Urz臋dnik pocztowy z Opoczna.
Te偶 ochotnik? Tak, panie majorze.
Widzia艂e艣, jakiego osi艂ka odes艂a艂em przed tob膮?
Silny mo偶e by膰 ka偶dy dure艅. Aja potrafi臋 robi膰 takie rzeczy...
Jestem urz臋dnikiem, kancelist膮. Biegle pisz臋 na maszynie.
Dobrze. Zg艂o艣 si臋 do oficera s艂u偶bowego.
Stanis艂aw Wi艣niewski. Kapral rezerwy piechoty.
Pu艂k forteczny z Modlina. Wybierz sobie pseudonim.
Nie trzeba. Po zbombardowaniu Warszawy zosta艂em sam.
A ty? Jestem ksi臋dzem. Ksi膮dz Ludwik Mucha.
Je藕dzi ksi膮dz konno? Naucz臋 si臋.
Gra ksi膮dz w bryd偶a? Nawet lubi臋.
Zaprowad藕 do kapitana Pomiana. Wska偶e ksi臋dzu kapelanowi kwater臋.
Wy te偶 do wojska? Nie. Co艣 mnie boli.
Do lekarza w Opocznie daleko.
W wojsku si臋 Zna na leczeniu.
Gdzie boli?
Odwr贸膰 go do 艣wiat艂a.
Przynie艣 samogon i r臋cznik.
Uciekajcie!
Przytrzymaj.
KRZYK
Przyda艂by si臋 medyk w oddziale. Ty nim b臋dziesz.
Przecie偶 nie Znam si臋 na tym.
Ja te偶 nie studiowa艂em prawa, a musz臋 s膮dzi膰.
Skompletujemy apteczk臋. Mam nawet podr臋cznik.
Ale to jest...
Za ka偶dym razem Zmniejszysz dawk臋 do jednej czwartej.
Ko艅 te偶 jest stworzeniem bo偶ym.
TERESKA KRZYCZY
Roman!
- Alicki! - Nie!
Panie majorze,kto艣 z komendy g艂贸wnej.
Jestem pu艂kownik Miller. Przywioz艂em rozkaz Z komendy g艂贸wnej.
Prosz臋 si臋 rozgo艣ci膰.
Pomian, Walbach, S臋p, Bem, Do艂臋ga - do mnie.
Panie majorze, kapitan Pomian melduje swoje przybycie.
To pu艂kownik Miller z komendy g艂贸wnej.
Jemu si臋 meldujcie. Ja ju偶 nie dowodz臋.
Panie majorze, kpt. Pomian melduje swoje przybycie.
- Panie majorze, rotmistrz Walbach. - Panie majorze, podporucznik S臋p.
Panie majorze, podporucznik Bem.
Panie majorze, podporucznik Do艂臋ga.
Czy pan pu艂kownik Miller dowodzi partyzantk膮?
Je艣li nie, b臋d臋 si臋 meldowa艂 tylko panu majorowi.
Musz臋 przekaza膰 przykr膮 nowin臋.
Genera艂 Torwid zaakceptowa艂 oddzia艂.
Genera艂 ju偶 nie dowodzi.
Nowe dow贸dztwo uwa偶a, 偶e to przedwczesne.
Przedwczesne?
Przedwczesne po Austrii i Czechos艂owacji i teraz te偶?
My艣l臋,偶e sp贸藕nionepanie pu艂kowniku.
Przykro mi, ale wype艂niam powierzon膮 mi misj臋.
Warunki konspiracji nie pozwalaj膮 na utrzymanie umundurowanego oddzia艂u.
Warunki tutaj sami tworzymy.
Dop贸ki drogi s膮 zasypane, jeste艣cie bezpieczni.
- Wiosn膮 b臋dziecie bez szans. - Na wiosn臋 rusz膮 alianci.
Wszyscy mieli艣my tak膮 nadziej臋.
Ale dowiedzieli艣my si臋, 偶e Francja przygotowuje si臋 tylko do obrony.
- To by艂o do przewidzenia. - Co?!
Mieli艣my si臋 broni膰 dwa tygodnie. Kleeberg skapitulowa艂 po pi臋ciu.
My ju偶 walczymy pi臋膰 i p贸艂 miesi膮ca. Zostali艣my opuszczeni i oszukani.
Nie przyjecha艂em tu dyskutowa膰. Przywioz艂em rozkaz i propozycje.
Jako kadra.
Wi臋c podporz膮dkowuj臋 si臋 rozkazowi komendy g艂贸wnej.
Panie pu艂kowniku, kapitan Pomian melduje si臋 do s艂u偶by w konspiracji.
Panie majorze, konia nie oddam, nie b臋d臋 je藕dzi艂 w cywilnych gaciach.
Panie majorze,偶膮damy wydania rozkazu.
Mo偶emy ci臋 zwolni膰 z przysi臋gi. Sk艂ada艂e艣 j膮 przed nami.
Przed Bogiem te偶.
Nikt mnie nie mo偶e zwolni膰 Z przysi臋gi.
M贸wi pan o Zmianach form walki. Mo偶e pan to nazwa膰, jak pan chce.
呕adna nazwa mnie nie zmyli. Dobrze znam politykierskie argumenty.
Aby nar贸d od偶y艂 po kl臋sce, trzeba przyk艂adu.
Nawet wi臋cej - demonstracji.
Je艣li sojusznicy zawiod膮 - to b艂膮d polityczny i z艂y wyb贸r.
Sam nie wiem...
Musicie to rozstrzygn膮膰 we w艂asnych sumieniach.Nie mnie przysi臋gali艣cie.
Walbach!
Rozkaz komendy g艂贸wnej musi by膰 odczytany w pododdzia艂ach.
Mamy czas do zmroku.
Panie majorze, strza艂y w plac贸wce po艂udniowej.
Alarm bojowy! Wszyscy do pododdzia艂贸w.
Panie majorze, prosz臋 mn膮 dysponowa膰.
Karabin dla pu艂kownika.
STRZA艁Y
Co to by艂o?
Ostrzelali skraj lasu. My te偶 zacz臋li艣my strzela膰 i wycofali si臋.
- Co to za cudak? - Nied艂ugo si臋 dowiesz.
Tyle wysi艂ku na marne!
B臋dzie mi ciebie brakowa艂o.
Rozwi膮偶 oddzia艂. Na wiosn臋 si臋 zbierzemy.
Mam im powiedzie膰, 偶eby sobie poszli do diab艂a?
Nie maj膮 dokument贸w. Niemcy 艂atwo ich z艂api膮.
Ka偶 mi zo臋ta膰, do cholery. Zegnaj.
U艂an Tereska!
Nie by艂o rozkazu p艂aka膰. Tylu odchodzi...
Id膮 walczy膰.
U艂an Maruszewski melduje, 偶e zostaje!
Ilu zostaje? Oko艂o 80.
Obawiam si臋, 偶e nie wykona艂em rozkazu tak, jak 偶膮dano.
Niech pan mnie oskar偶y o niesubordynacj臋.
Chcia艂bym, 偶eby to pan mia艂 racj臋, nie my.
Na prawo marsz!
Panie majorze... Z alarmem poczekaj.
Wy艣lij patrol Z rkm.
Trzeba sprawdzi膰 drog臋 Sk艂oby - Huciska.
Prosz臋 o pozwolenie dowodzenia patrolem.
S艂ycha膰, 偶e szkopy maj膮 ckm. Odbierzemy.
B臋dziemy mieli dwa. Dobrze.
Ucich艂o.
PO NIEMIECKU: Sta膰! R臋ce do g贸ry!
Do ty艂u!
Zostaw. To rozkaz.
Do艂臋ga! Rozkaz do dow贸dc贸w pluton贸w.
Kisielewski obsadzi wzg贸rze nad w膮wozem.
Bilski ubezpieczy jego lewe skrzyd艂o.
S臋p! Objedziesz konnym patrolem wie艣. Sprawdzisz drog臋 do Niek艂ania.
My艣l臋, 偶e atak od Sk艂ob贸w jest pozorowany.
Prawdziwe uderzenie nastapi stamt膮d.
S艁YSZ膭 ROZMOW臉 NIEMC脫W
Bo偶e! Zadepcz膮 nas!
Dok膮d?!
Niemcy obchodz膮 nasze lewe skrzyd艂o! Bilski si臋 cofa!
Patrol bojowy do mnie!
Obejd藕 prawe skrzyd艂o lasem i ostrzelaj ich z flanki.
Na drodze do Niek艂ania ze 30 samochod贸w.
I chyba ca艂y sztab niemiecki.
Alicki! We藕 wszystkich konnych, jacy zostali. Jed藕 do S臋pa.
Odci膮膰 odwr贸t. Samochody... Rozkaz!
Gdy S臋p uderzy, piechota p贸jdzie do kontrnatarcia.
Przeka偶 to Kisielewskiemu.
Dlaczego nie 艣ciga艂e艣 piechoty? Ie ci zosta艂o magazynk贸w do rkm?
Ani jeden.
A granat贸w? Ani jednego.
Jak by艂o? Ku chwale ojczyzny, panie majorze.
Rannych do ksi臋dza Ptaszy艅skiego.
So艂tysie, zajmiecie si臋 pogrzebaniem zabitych.
Gdy odejdziemy,zameldujecie Niemcom, 偶e was Zmusili艣my.
Dzi臋kuj臋 wam!
Panie majorze, mamy pro艣b臋.
We wsi jest zabawa. Pozwoli pan, 偶eby wojsko posz艂o?
Pozwalam. Ale do dziesi膮tej wszyscy maj膮 wr贸ci膰.
A ja mog臋? Mo偶esz.
Przecie偶 pan major m贸wi艂, 偶e... To by艂o dawno. Teraz mo偶esz.
RADIO:
"Tu Pary偶. Wiadomo艣ci wj臋zyku polskim.
呕o艂nierze pe艂ni膮cy w czasie 艣wi膮t s艂u偶b臋 na linii Maginota...
..._.dostali mn贸stwo list贸w i podark贸w. Spiewali dla nich popularni arty艣ci...
WY艁膭CZY艁 RADIO
Nie posz艂a艣 na zabaw臋.
Co si臋 dzieje, Tereska?
Czy to prawda, 偶e zanim przysz艂a艣 do nas, pomaga艂a艣 偶o艂nierzom?
Prawda. Przecina艂am Niemcom druty telefoniczne.
Jest bardzo 藕le?
T臋sknisz za domem? Jaki to dom? Tylko ciotka.
Dom to zawsze dom.
Przyszyj臋-
Mam ordynansa. Id藕 pota艅czy膰, Tereska.
Rozkazuj臋, Marysiu.
Grajcie, ch艂opaki! Nie wiadomo, co jutro z nami b臋dzie.
Nie strzela膰!
Pami臋tacie lini臋 kolejki w膮skotorowej?
Odrzuci膰 za wszelk膮 cen臋!
Bagnet na bro艅! Tyralier膮!
Naprz贸d marsz!
Zginiemy. WSZYSCY
Ksi膮dz si臋 chyba nie 艂udzi, 偶e b臋dziemy 偶y膰 wiecznie.
My艣leli, 偶e jeste艣my szpic膮. Teraz czekaj膮 na ca艂膮 armie Hubala.
My tymczasem dzie艅 przeczekamy tutaj. W las.
Andrzej J贸藕wiak.
J贸zef Sobierowski.
Kazimierz Poradowski.
Antoni G贸ra.
Tomasz Mocek.
Jan 呕yto.
Ze wszystkim nie przejdziemy. Tabory i rannych trzeba zostawi膰.
S臋p!
Musimy si臋 vrozdzieli膰. Kierunek - G贸ry swi臋tokrzyskie.
- C Z maszyn膮i Z radiem? - Maszyn臋 we藕.
A radio - niech szlag trafi. Ju偶 do艣膰 si臋 nas艂uchali艣my o linii Maginota.
Alicki! Sprawdzi膰!
Nie zna艂em granic swojej wytrzyma艂o艣ci.
Nikt ich nie zna. Przyda艂 si臋 ksi膮dz oddzia艂owi.
Zosta艅cie z Bogiem.
Tereska, rano przebierzesz si臋 i spr贸bujesz poszuka膰 piechoty.
Panie majorze! 艁膮cznik dow贸dztwa okr臋gu.
Porucznik Czarny Z rozkazem do pana majora.
Z komendy g艂贸wnej.
Przypomnieli sobie o mnie.
Do mnie?!
Ka偶膮 mi rozwi膮za膰 oddzia艂?! Mnie strasz膮 s膮dem polowym?!
Podpisano - Grabica. Kto to jest?! Jaki艣 g贸wniarz w cywilnych ciuchach!
Dosta艂em rozkaz,musia艂em go dor臋czy膰.
Maruszewski, maszyna!
Pisz!
呕adnych Grabic贸w nie znam i zna膰 nie chc臋.
Ich rozkazy mam w dupie.
Napisz: "w dupie".
Podpisano - dow贸dca wydzielonego oddzia艂u Wojska Polskiego mjr Hubal.
Je艣li jeszcze raz mi co艣 takiego przyniesiesz - zabije.
J臉CZENIE
Nie przejdziemy.
Rozdziel膮my si臋. Kierunek - G贸ry swi臋tokrzyskie.
Ga艂ki, Sk艂oby, Huciska podpalone.
Wszyscy m臋偶czy藕ni od 15 do 65 lat wymordowani.
Nieprawda.
Przyszli po mnie. Musia艂em ucieka膰.
Stare krzy偶ackie metody.
Tak zrobili w Bydgoszczy, Wawrze, Aninie.
I tak b臋dzie nadal - bez wzgl臋du na to, co zrobimy.
Je艣li wierzysz w Boga...
"Gott mit uns".
Niech mnie ksi膮dz Zostawi.
Panie majorze, patrol gotowy do wymarszu.
- Nie id藕 tam. - Musz臋!
Nie teraz.
- Id臋 po piechot臋.Chc臋 si臋 po偶egna膰... - To dla niego straszna chwila.
Wybierz miejsce na post贸j. Suche i blisko wody.
We wsiach ju偶 nie b臋dziemy kwaterowa膰.
Zwi膮zek Walki Zbrojnej, kwiecie艅 1940 r. Komunikat:
"Wydzielony oddzia艂 Wojska Polskiego mjr.Hubala stoczy艂 30 marca 1940 r...
ci臋偶ki b贸j z dywizj膮 niemieck膮. Rozp臋dzi艂 przewa偶aj膮ce si艂y wroga.
Straty Niemc贸w - 200 zabitych i kilkunastu rannych...
- A偶 tylu ich nie by艂o. - Ju偶 si臋 nami chwal膮.
Pisz膮 偶e Niemcy uderzyli na Dani臋 i Norwegi臋...
To jest wiadomo艣膰.
Polskie brygady l膮duj膮 pod Narwikiem.
Rozci膮gni臋cie linii komunikacyjnych wroga.
Wojna na kilku frontach. To ich powinno wyko艅czy膰.
Tak powinna si臋 rozwija膰 ta wojna. Pami臋tacie, co m贸wi艂 Kotwicz?
To jest dobra wiadomo艣膰!
Bardzo nas panny pocieszy艂y.
A tu jaki艣 Grabica straszy mnie s膮dem polowym.
Musimy to uczci膰.
W 1938 r. na manewrach dowodzi艂em pu艂kiem stra偶y przedniej.
Trzeba by艂o sforsowa膰 rzek臋.
Nieprzyjaciel umacnia艂 si臋 na przeciwleg艂ym brzegu.
Przed 艣witem pomy艣la艂em, co bym zrobi艂,gdyby to naprawd臋 by艂a wojna.
Zarz膮dzi艂em alarm w szwadronach. Przeszli艣my rzek臋 3 km wy偶ej.
Objechali艣my ich od ty艂u.
Sztab i po艂ow臋 rozjemc贸w wzi臋li艣my do niewoli przy rannym goleniu.
Manewry mia艂y trwa膰 trzy dni. Trwa艂y trzy godziny.
Zosta艂y dwie belki i gwiazdka. Drugiej gwiazdki ju偶 nie by艂o.
Ale to nic...
Po wojnie pu艂kownicy, genera艂owie wr贸c膮 po ordery, wygodne posady.
Aja zdejm臋 mundur, zgol臋 brod臋 i pojad臋 do Afryki polowa膰 na Iwy.
Wy oczywi艣cie pojedziecie ze mn膮.
艢mier膰 blisko. Przes膮d! Niech pan w to nie wierzy.
Panie majorze, le艣niczy Wr贸blewski. Niech wejdzie.
Chcia艂by rozmawia膰 tylko z panem.
Niemcy w Opocznie, Ko艅skich...
Po tej stronie Pilicy - w ka偶dej wiosce.
Nie b贸j si臋, p贸jdziemy St膮d
C to jest?
Niech pan si臋 zgodzi. Ukryje si臋 pan u mnie w le艣nicz贸wce. Na kr贸tko.
Zwi艅 to.
Mam takie samo prawo do noszenia munduru jak ci pod Narwikiem.
Panny, macie opiekuna, mo偶ecie bezpiecznie wraca膰.
Przenocujemy tu, panie majorze. Pojedziemy jutro.
To jest rozkaz.
O 艣wicie ruszymy za Pilic臋.
STUKA W OKNO
Wszystko w porz膮dku, panie majorze.
Bo偶e! Pan major. Nie b贸jcie si臋.
Przesiedzimy ca艂y dzie艅 w zagajniku, wieczorem p贸jdziemy dalej.
Przynie艣cie siano dla koni i chleb.
Wejd藕cie do mieszkania,ogrzejcie si臋. Dzi臋kujemy, wracamy do swoich.
Trzymali艣my si臋 oddzia艂u, p贸ki by艂a nadzieja!
Niech pan strzela. Zabi艂 pan ju偶 tylu ludzi...
Wyno艣cie si臋!
ROZMOWA PO NIEMIECKU
S艂yszysz?
Niemcy!
Niemcy!
To ju偶 chyba koniec. Bierz rkm i os艂aniaj.
Wycofujemy si臋!
- Znacie go? - Nie.
Nie.
Nie.
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.