All language subtitles for Mountains.May.Depart.2015

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
nl Dutch
en English Download
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German Download
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew Download
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian Download
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish Download
es-419 Spanish (Latin American) Download
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

23.976

ROK 1999

- Szczęśliwego Nowego Roku, Tao! - Wzajemnie!

- Przyjdziemy posłuchać, jak śpiewasz. - Już tam idziecie?

- Dużo ludu się zebrało. - Do zobaczenia.

Żegnamy mroźną zimę i witamy ostatnią wiosnę XX wieku.

To pierwszy krok ku nowemu tysiącleciu.

Oto nadchodzi wiosna!

Rozpoczynamy Wiosenny Festiwal Gala!

Przyszedł czas na pokaz parasolek do tańca yangge!

Chciałabym mieć mniejsze kości policzkowe.

- Uważnie się sobie przyglądasz. - Pewnie.

- Może na mnie też zwrócisz uwagę? - A masz z czymś problem?

- Geometria czy algebra? - Obu nie znoszę.

Nauka wymaga czasu.

- Szefie Zhang, dotarł pan. - Udało mi się.

- Byłeś w Jinsheng? - W Taiyuan.

Słyszałem, że waszej kopalni się w tym roku powodzi.

Nasz szef ma problemy z niskimi cenami węgla.

- Jak będziecie plajtować, odkupię ją. - Z pewnością.

A jak twoja stacja paliw?

Mam tyle kasiory, że nie nadążam z liczeniem.

- To świetnie! - Chwalipięta.

Muszę lecieć. Umówmy się kiedyś na lunch.

To po coś w ogóle przylazł?

Nie miałeś iść?

Nie odprowadzisz mnie?

Chodź.

Od tej całej kasy w głowie ci się poprzewracało.

No chodź.

Ty też.

Żyję sobie bajecznie, nie powiem. Spójrz na moją brykę.

Czerwona!

- Popisujesz się! - Gdzie tam.

Wygląda nieźle.

- Ale wypas! - Wjadę nim w nowe tysiąclecie.

- Zabierz nas gdzieś kiedyś. - Spoko.

W Hongkongu są ładne widoki.

Ta wiocha? Pociśniemy prosto do Ameryki,

wydać parę baksów.

Trzeba przebyć Pacyfik, by się tam dostać.

Z gegry zawsze byłem do kitu. Musisz mnie douczyć.

Zapomnij o Ameryce. Makau wkrótce wraca do Chin.

- Tam nas zabierz, co nie? - Dobrze mówi.

Dobra, gdziekolwiek chcecie.

Jedź ostrożnie.

Dobrze ci idzie, Erxiao!

Nasze miasto to Fenyang, przy Smoczej Bramie leżące

Mamy piekne góry i bystre rzeki płynące

Pagoda Wenfeng okolana w mgły fiolecie

Z dumą wkraczamy w nowe tysiąclecie

Pagoda Wenfeng okalona w mgły fiolecie

Z dumą wkraczamy w nowe tysiąclecie

Lewa noga na sprzęgle, prawą wciśnij gaz... Delikatnie!

Dociśnij! Zmień bieg!

- Nie krzycz, bo mnie straszysz. - Patrz przed siebie.

Skręć w lewo!

Powolutku.

A teraz w prawo.

- W prawo, mówię! - Dam sobie radę!

W lewo!

Jesteś ubezpieczony?

RZEKA ŻÓŁTA 9. ZATOKA

Przepraszam.

- Bardzo mi przykro. - To drobiazg.

- Pewnie jest ci przykro. - Oj tam.

Niemieckie auta są wytrzymałe.

- Wszystko gra? - Tak.

- Na pewno? - Nic, w końcu to niemieckie auto.

Ale ty masz chińskie ciało.

- Samochód odpali? Wrócimy jakoś? - Jak nie, będziesz go pchał.

Naróbmy hałasu.

- Dobra. - Chodź.

Tao?

Następnym razem pojedźmy bez Liangziego.

Dlaczego?

Nie lepiej jest tylko we dwoje?

- Samolub z ciebie. - Wcale nie.

Jaki to problem? Geometryczny czy algebraiczny?

Trójkątny.

Trójkąt jest stabilny. Czego cię uczyli w szkole?

Ukończyłem prawo na uniwersytecie w Shanxi.

Korespondencyjnie.

Zdolniacha! I nie chcieli, by taki as robił u nich doktorat?

- Nie doceniali mnie. - Pyszałek.

Sanming.

Wykąp się i przyjdź na drinka.

Przyniosłem trochę duszonej wieprzowiny.

Świetnie. Nie każ mi czekać.

- Zajęty? - Jinsheng, co cię tu sprowadza?

Interesy.

- Kupiłem tę kopalnię. - Opłaca ci się?

- Ceny węgla są niskie. - Dzięki temu kosztowała mnie grosze.

Pomóż nią zarządzać. Skończ z tym kaskowym sklepikiem.

Zasługujesz na więcej, tu nie ma perspektyw.

Liangzi.

- Co zrobimy? - Z czym?

Ja też lubię Tao.

Powiedz jej to.

Powiem krótko.

Trzymaj się od niej z dala. Nie masz u niej szans.

Zobaczmy, jak wygląda twarz burżuja.

Mówię ci to jako przyjaciel.

Spieprzaj.

Dobra.

Naszą przyjaźń uznaję za skończoną.

A teraz wypierdalaj z mojej kopalni.

Spokojnie. Choćbym był umierający, nie będę cię błagał o chleb.

Rozumiem.

Twardy jesteś.

Dbaj o siebie.

- Witam. - Cześć, Liangzi.

- Jak interes? - Nie narzekam.

Cześć, Liangzi.

Nie pracujesz dzisiaj? Cześć, tato.

- Spóźniłaś się. - Dawałam dodatkowe lekcje.

Muszę zadzwonić.

Liangzi, przypilnuj sklepu.

Cześć.

Zapraszam!

Proszę się rozejrzeć.

- Czego pan potrzebuje? - Sprzedajecie wieże?

Mamy szeroki wybór.

Ta ma 3 miejsca na CD, 2 na kasety i radio.

- Może włączyć? - Poproszę.

- Włóżmy płytę. - Dobrze.

Dobre brzmienie, prawda?

Umieram z głodu. Chcecie trochę?

- Dobrze słychać basy. - Nie jest źle.

- Piękna piosenka. Kto to? - Sally Yeh.

Wspaniała. Szkoda, że nie znam kantońskiego.

Zapraszam ponownie. Do widzenia.

Mam pałeczki.

Jinsheng, spróbuj.

Świetna piosenka, nie?

- Sama zrobiłam. Smakuje? - Pyszne, jak zawsze.

- A temu co? - Kto zrozumie tych burżujów?

Mam coś dla ciebie.

- Co to? - Do włosów, burżujski wynalazek.

- Serio? - Możesz zrobić 10 fryzur.

Dziękuję.

- Zjedz więcej. - Mogę się nie najeść.

Co ci jest?

Poprosiłeś ich? Czy kupiłeś?

A może pożyczyłeś?

Co się z tobą dzieje?

Jinsheng.

Gorzej ci, czy co?

- Czemu mnie śledzisz? - Powiedz, o co chodzi.

Naprawdę nie wiesz, czy tylko udajesz?

O czym mówisz?

Jecie z jednej miski, jak para zakochanych.

- Częstowałam cię, to nie chciałeś. - Oblecha!

Sam jesteś obleśny!

- Masz się przestać z nim zadawać! - Za kogo ty się masz?

Nie masz prawa mi rozkazywać.

Ranisz mnie.

Nie rozumiem.

Ranisz mnie, bo mi na tobie zależy.

Czyli podjęłaś decyzję.

Wciąż jesteśmy przyjaciółmi.

Nie dąsaj się.

Napalony jesteś, że tak za nią łazisz?

Liang Jianjun!

Wolisz na ostro, tak?

Nie ułatwiacie mi tego.

Już za nim tęsknisz?

Trzymaj się.

Dawno się nie widzieliśmy, szefie Zhang.

- Zrób coś dla mnie. - Co?

- Potrzebuję pistoletu. - Pistoletu?

Z tym panu nie pomogę.

Jak długo będzie żył?

Pan mówił, że 15 lat. Przy dobrej opiece.

15 lat. Czyli do 2014 roku.

Dokładnie.

Kiedy zdechnie, będziemy mieli 40 lat.

Musisz tak ględzić o tym przemijaniu? Powiedz coś weselszego.

Zawsze będziesz wyglądać na 18-tkę.

Nie ruszaj tego!

Po co ci to?

Żeby wysadzić Liangziego, tego skurwysyna.

Oszalałeś?

Brzoskwiniowe bułki już wyschły?

- Jeszcze nie. - Teraz robią je białe i bez smaku.

- Bułki twojej mamy były przepyszne. - Mąka też inaczej pachnie.

W lipcu muszę iść do Shahe.

Co słychać u twojego przyjaciela Wu?

Jego córka, Lilin, jest w ciąży. Rodzi w czerwcu.

Tato, mam chłopaka.

Kto to?

Jinsheng.

Nie cieszysz się?

Przede wszystkim to ty powinnaś być szczęśliwa.

Pójdę po wodę.

Idziemy do domu.

No chodź tu.

Doskonale. Zabiorę was kiedyś na kręgle.

W porządku. Pewnie!

- Nie możesz tego wyłączyć? - Przynosi mi dobre wieści!

Ceny węgla wzrosły o kolejne 100 za tonę.

Nie pajacuj.

Gotowi? Pani zerknie w moją stronę.

Liangzi.

Liang Jianjun!

Z numerem 72801.

Mam na imię Shen.

Niech do mnie oddzwoni.

Wiadomości lokalne.

Władze wysłały 12 samolotów

na ponowny rozsiew lasów w dystrykcie Jinzhong-Luliang.

W dystrykcie Shanxi...

Liangzi.

Cały dzień cię szukałam.

Doprawdy?

26 maja wychodzę za mąż. Zapraszam cię na ślub.

Bardzo chcę, żebyś przyszedł.

Nie mogę. Wyjeżdżam.

Dokąd?

Nie wiem. Może do Hebei.

Henan, Mongolia Wewnętrzna, gdziekolwiek.

Kiedy wrócisz?

Nigdy.

Nie mówisz poważnie.

Idę.

Nawet się nie pożegnasz?

Pożegnałem się wtedy, w klubie.

Mały Daole Zhang.

- Naprawdę chcesz go tak nazwać? - Pewnie, że tak.

Tatuś zarobi dla ciebie dużo dolarów.

Polish Team, AzjaFilm i Maszyniści przedstawiają

film Zhang-ke Jia

NAWET GÓRY PRZEMINĄ

tłumaczenie: Altair87 & foxx_x korekta: Goku193

Ustawić się do zdjęcia. Wszyscy na środek.

Do środka i patrzcie w tę stronę.

Bliżej siebie, patrzymy tutaj.

Uwaga! 1, 2, 3. Gotowe.

ROK 2014

Idź do taty.

Wdech.

Wydech.

Wdech.

Wdech.

Wydech.

- Gdzie pan pracuje? - Pod ziemią, w kopalni.

Proszę się przebadać w większym szpitalu.

Przyjezdny?

Skąd pan jest?

Chodźmy do szpitala.

Operacja, chemioterapia...

To kosztuje.

Daj mi numery swoich znajomych i krewnych.

Jutro pożyczę od nich pieniądze.

Nie możesz. Pożyczanie pieniędzy to honorowa sprawa.

Muszę to zrobić osobiście.

- Skąd jest twoja żona? - Z Handan.

Jak tam jest?

Ceny węgla wciąż są niskie. Mogą zamknąć kopalnię.

Tu też jest nie najlepiej. Małe kopalnie są zamykane.

Zostałem spawaczem.

To dobry fach.

Dopiero wróciłeś. Gdybyś czegoś potrzebował, daj znać.

Dobrze.

Wróciłeś w samą porę.

W przyszłym miesiącu jadę do Pekinu po wizę.

Wizę?

Do Ałmaty.

Będą tam kłaść rurociągi.

Potrzebują spawaczy.

- Ałmaty? - To w Kazachstanie.

Tuż za pasmem Tienszan.

Pojadę tam. Potrzeba 30 000 juanów

Musiałem pożyczyć od braci i kilku znajomych.

Będę musiał pracować rok, żeby im oddać.

Na pewno dasz radę.

- Uda mi się. - Pewnie.

Ropa to dobry biznes.

Jinsheng Zhang stał się grubą rybą. Inwestuje w Szanghaju.

Jak prawdziwy kapitalista.

Ale rozwiódł się z Tao.

Zdrowie.

Powiedz, gdybyś potrzebował pomocy.

Nie trzeba.

Obok mnie stoi nasz francuski pan młody, Olivier.

Ze swoją piękną przyszłą żoną, która będzie mu latarnią.

Spłyną na was bogactwa. Wkrótce będziesz zarządzał Bank of China.

W tym radosnym dniu

chcę o coś zapytać Oliviera. Czy jesteś szczęśliwy?

- Bardzo szczęśliwy. - Głośniej! Jesteś szczęśliwy?

Bardzo!

By uczcić związek tej pięknej pary,

Shen Tao, przyjaciółka panny młodej,

ma dla nich wspaniałe prezenty. iPhone'y dla obojga!

Gdzie pani jest, pani Shen?

Gdzie jest pani Shen?

Tu jestem!

Moje gratulacje!

Teraz para młoda podziękuje pani Shen.

Pierwszy ukłon!

Drugi ukłon!

Trzeci ukłon!

Pani Shen?

- Ktoś prosi panią na zewnątrz. - Dziękuję.

Shen Tao.

- Kim pani jest? - Nie zna mnie pani.

Jestem żoną Liangziego.

Wrócił?

Tak.

Jak się miewa?

Jest z nim źle.

Bardzo.

Grzeczny piesek.

Proszę.

Przyszła pani.

Gdzie jest Liangzi?

Ale duży!

- Śpi. - Dopiero co zasnął.

Liangzi... wróciłeś.

Mogłeś dać znać.

Twoje dziecko jest przeurocze.

No, nawet.

- A co u ciebie? - Dobrze.

Gdzie twój syn?

Jest z Jinshengiem Zhangiem.

Chodzi do międzynarodowej szkoły w Szanghaju.

Nie jest z tobą?

Otrzymał pełną opiekę.

W Szanghaju ma lepsze warunki.

- Stać cię na to? - Nie przejmuj się.

Dziękuję za pomoc.

Nie ma o czym mówić.

Wciąż śpiewasz w Sylwestra?

Już nie.

Słowa nie kleją się jak kiedyś.

Twoje klucze.

Wydaje się w porządku. Jest z Yuci.

Pracuje w nieruchomościach. Jest wdowcem, sam wychowuje córkę.

- Stać go, by samemu się nią zająć. - Ma córkę?

Szepnij o nim Tao. Jest po 40, trudno dla niej kogoś znaleźć.

Nie może być sama do końca życia. Powinna założyć własną rodzinę.

Ty z nią porozmawiaj. Mnie nie posłucha.

Ciociu.

Wróciłaś.

- Stacja paliw prosperuje. - Jest całkiem nieźle.

- Czas na nas, tato. - Wybieracie się gdzieś?

Przyjaciel taty z czasów wojny ma urodziny. Zawiozę go na pociąg do Shahe.

- Pójdę już. - Dobrze.

- Odwiedź nas, Tao. - Trzymaj się, ciociu.

Idę.

- To co, tato? - Chodźmy.

- Masz dowód? - Mam.

- Bilet? - Mam.

- Komórkę? - Mam.

- Zatem chodźmy. - Dobrze.

- Xiao Xing, przypilnuj wszystkiego. - Oczywiście. Bezpiecznej drogi.

Stary Wu?

Przyjechałem.

Nie śpiesz się.

Będę w poczekalni.

Doktorze.

Przyjechała rodzina?

Pani jest...

Córką.

Proszę pokazać swój dowód.

Planuje pani pogrzeb czy kremację?

Zabierze pani ciało?

Tak.

Gdzie leży mój tata?

Proszę poczekać, przygotuję go.

Tao...

Wszystko gotowe, karetka go odwiezie.

Ale...

Tak?

Chcą 12 000 juanów, wliczając w to opłatę drogową.

- Minus paliwo. - W porządku.

Jest mi bardzo, bardzo przykro...

że tak się stało.

Niech pan tak nie mówi. Zepsuliśmy panu urodziny.

Pani Shen?

- Tak. - Proszę podpisać.

Dziękuję. Proszę za mną.

Daole.

Dlaczego nie porozmawiasz z mamą?

Mów do mnie „mama”.

Mamusiu.

Mamusiu? Kto cię tak nauczył?

Jesteś duży i mów „mama”!

Mama.

Przez tę chustkę wyglądasz jak panienka.

Jedźmy do domu.

- Już dobrze, mamo... - Siostro, nie smuć się tak.

Pan Shen poleciał do nieba.

Ale jego wartości pozostały. Niestety, jest to smutne.

Córka pielęgnuje pamięć o nim. Wnuk składa mu szacunek.

Zapalcie kadzidła.

Zapal kadzidło dla dziadka.

Uklęknij.

Klęknij!

Klęknij dla dziadka!

Tato, Daole wrócił, by się z tobą zobaczyć.

- Mamusia! - Tęsknisz za mną?

Co robicie?

Poszliśmy dzisiaj z tatą do konsulatu.

Papiery imigracyjne są gotowe.

Tata dzwonił do prawnika w Melbourne, kupiliśmy dom.

Ten biały?

Tak.

Zobaczymy tam pingwiny?

Pingwiny są na Phillip Island,

ale niedaleko domu są kangury.

Kangury!

Dom jest w pobliżu rezerwatu.

Tata rozmawiał z najlepszą szkołą w okolicy.

Mają wspaniały internat i drużynę piłkarską.

To wspaniałe miejsce do dorastanie, Dolar!

Pozostali chłopcy to Australijczycy.

Przy nich raz-dwa nauczysz się angielskiego.

Co ty na to?

Mamo, palenie szkodzi.

Widać, że jesteś synem Jinshenga Zhanga.

Obaj pouczacie ludzi.

- Tata ma teraz na imię Peter. - Peter?

Ma nawet obcojęzyczne imię.

Z tatą będzie ci lepiej.

Zostań z nim w Szanghaju.

Chodź do szkoły międzynarodowej, a potem wyjedź za granicę.

Twoja mama na nic ci się nie przyda.

Nikt nie może być z tobą przez całe życie.

Taki nasz los, by być osobno.

Mamusiu.

- Jadłeś już? - Jeszcze nie.

Miałeś jeść o określonych porach.

Tata zarezerwował ci lot powrotny,

a ja miejsce w twojej ulubionej restauracji.

Wyjdź.

Daj mi porozmawiać z Jinshengiem Zhangiem.

- Tao. - Jinsheng Zhang.

Niech ta kobieta nie rozmawia przy mnie z moim synem.

- Co? - Macie tupet.

Muszę zarezerwować lot dla Dolara.

Nie musisz. Sama to zrobię.

- Mogłabyś? - Daole wróci cały i zdrowy.

To tyle.

Mama zrobiła ci pierogi.

Urośniesz, jak je zjesz.

- Smakuje? - I to bardzo! Very nice.

Dlaczego ten pociąg jedzie tak wolno?

Bo to pociąg osobowy.

Czemu nie polecieliśmy lub wsiedliśmy w ekspres?

Wtedy nie mogłabym spędzic z tobą tyle czasu.

Podoba ci się ta piosenka?

Do tego miejsca chce mnie zabrać tata.

Dorobiłam ci klucze.

Duży jest od podwórka, mniejszy od domu.

Powinieneś mieć klucze do swojego domu.

Zawsze jesteś mile widziany.

ROK 2025

- Dzień dobry. - Dzień dobry.

Nigdy pani nie widziałem w tym pociągu.

Dopiero co się tu przeniosłam i pociągiem jest mi łatwiej.

Nic dziwnego.

Wczoraj uczyliśmy się nazwisk.

Nazwiskiem jest...

Xing!

Jak wam mówiłam, w Chinach jest około 100 nazwisk,

na przykład Zhaoqian Sun Lee.

Zapamiętanie ich wszystkich zajmie wam trochę czasu.

A co z waszymi imionami?

Nauczycie się teraz o imionach, na przykład....

Ming.

Dolar! Jak brzmi twoje imię?

Dolar to dolar.

Ja wiem. Dolar oznacza amerykańskiego dolara.

Ktokolwiek dał ci to imię, nie miał zielonego pojęcia,

bo amerykański dolar od lat traci na wartości.

Powinni byli nazwać cię Renminbi.

Jak ma na imię twoja matka?

Nie mam matki.

Nie masz matki, więc kim jesteś?

Małpim Królem, Sun Wukong.

Wyszedłeś z kamiennego jaja.

Byłem próbnym dzieckiem z probówki.

Do tego potrzeba matki.

Mia, jak brzmi twoje chińskie imię?

Zapomniałam.

To było w 2014, jedenaście lat temu.

Kraj owładnęła wielka antykorupcyjna kampania.

Pojechałem do Hongkongu i wpadłem na Xing w Four Seasons.

Nie mógł się zdecydować, czy zostać czy wrócić.

Kipiał ze złości, gdy nazwałem go Xing.

Dlaczego?

Bo „Xing” brzmi po chińsku jak „przestępca”.

Biedaczek.

Mówię mu, że takie nazwisko odziedziczył po ojcu.

2014...

W tym roku wyjechaliśmy z Szanghaju.

Miałem odprawę celną, gdy dostałem wiadomość na WeChat,

o tym, że Xingowi wytoczono proces.

Jinsheng, wystarczająco się tutaj ukrywałeś,

- czas wrócić. - Zobaczymy.

Twój dzieciak tyle przez ciebie wycierpiał.

- Jak się ma ostatnio szef Liu? - Odszedł na emeryturę.

- Bezpiecznie. - Dzień dobry.

Klucze.

- Gdzie masz swoje? - Zgubiłem.

Znowu?

Chłopcy

pozostaną chłopcami.

Możemy pogadać?

Pogadać.

Nie ma sprawy.

...teraz. Mógłbym robić cokolwiek.

Chcę rzucić studia. Nie wiem, co będę robił.

Może po prostu będę żył chwilą.

Nic mnie w tej chwili nie interesuje.

Cześć, Peter.

Potrafisz to wszystko, co?

Jesteś Top Gun?

Supermanem?

Za kogo się masz?

- Co? - Powiedziałeś, że możesz wszystko.

- To nieprawda. - Nie możesz nauczyć się chińskiego staruszka?

Wiesz, co to znaczy „staruszek”?

Tak się mówi na ojca.

Ja nim jestem.

Ojcem Daole Zhanga.

Jesteś moim tatą,

ale to tak, jakby tłumacz Google był twoim prawdziwym synem.

Tato.

- Słucham. - Mam przesyłkę.

Cześć, Dolar.

- Pani tu mieszka? - Tak.

Mówiłam, że się tu przeprowadziłam.

Jesteś moim pierwszym gościem.

Nie jestem gościem.

Ja tylko dostarczam przesyłki.

Gościem jest ten, kto przychodzi.

- Wejdź. - No dobrze.

- Pani zamówienie. - Zapraszam.

Mogę?

Pewnie.

Zostałeś zaproszony.

10 minut przerwy.

Potem wrócimy i posłuchamy starych chińskich piosenek.

10 minut.

- Kantoński? - Tak, to kantońskie piosenki.

Klasyk z lat 90.

Czuję się, jakbym to już słyszał.

Wiele kantońskich piosenek

brzmi podobnie.

Pochodzi pani z Guangdongu?

Nie, z Hongkongu.

Ale w 1996 przeniosłam się do Toronto.

Co panią sprowadziło do Australii?

Co ciebie sprowadziło do Australii?

To nie była moja decyzja.

Mój tata chciał się tutaj przenieść.

Czyli nie jesteś dzieckiem z probówki.

Dziecko z probówki też ma rodziców.

Zatem jak ma na imię twoja matka?

Nie pamiętam.

- Dzień dobry! - Dzień dobry.

- Macie stolik dla dwojga? - Tak, tędy proszę.

- Proszę. - Dziękuję.

- Zmęczony podróżą? - Znasz mnie, daję sobie radę.

Często podróżuję.

Czy nasze spotkanie jest konieczne?

Mój prawnik chyba dość jasno opisał wszystko w liście.

Wiesz, że pominięto sporo szczegółów.

Kiedy byliśmy małżeństwem, ja opłacałem wszystkie rachunki.

Mój prawnik policzył co nieco.

Mówił, że powinnaś zapłacić połowę.

A więc tak chcesz to rozegrać?

A co z moimi wydatkami? Twoje ubrania, alkohol...

Nie wspominając już o codziennych zakupach.

Może też powinnam cię podliczyć.

- Halo? - To ja, Dolar.

Niczego nie zamawiałam.

Nie przychodzę z dostawą, tylko jako gość.

Wejdź.

Jadła już coś pani?

Nie, zapraszam.

Przykro mi, że widziałeś to wszystko.

Nic nie widziałem.

To mój były mąż.

Nie musi pani o tym mówić.

Wiem już, czym jest seks.

Naprawdę?

Ile więc masz lat?

Nie może pani zadręczać się takimi sprawami.

Lepiej o nich zapomnieć.

Święta prawda.

To tylko mój punkt widzenia.

Twój, jego...

Nic się nie zmienia.

Zjemy?

Oczywiście.

- Mój tata. - Dzień dobry.

Muszę z nim poważnie porozmawiać.

Mogłaby pani tłumaczyć?

- Proszę. - Oczywiście.

Dzień dobry.

Kim pani jest?

Przyjaciółką Dolara.

Chce pani posłuchać o naszych rodzinnych problemach?

On chce z panem porozmawiać, a ja mam tłumaczyć.

Wal.

Chcę się wyprowadzić i rzucić studia,

nic mnie w tej chwili nie interesuje.

Mógłbym robić cokolwiek.

Chce się wyprowadzić i rzucić studia.

Nic go nie interesuje,

więc mógłby robić cokolwiek.

Mam do niego tylko jedno pytanie.

Gdzie zamierza mieszkać?

Za kogo się masz? Jak przetrwasz bez ukończonych studiów?

Skąd wymyśliłeś te brednie?

Jedno pytanie, gdzie będziesz mieszkał, jak się stąd wyniesiesz?

I za co będziesz żył bez ukończonych studiów?

Jestem wolny, mogę robić, co zechcę.

On potrzebuje wolności.

Wiesz...

czym jest wolność?

Chiny nie pozwalają na posiadanie broni.

Ale Australia zmieniła prawo i można ją sobie legalnie kupić.

Posiadam mnóstwo broni, a nie mam do kogo strzelać!

Więc czym jest wolność? Gównem!

Twój tato mówi...

że wolność można interpretować na wiele sposobów.

Wiesz co?

Baw się swoimi spluwami.

Nie potrzebuję twojego pozwolenia.

Chyba doświadczyłem déja vu.

Tak?

Prowadzi pani, a ja jestem pasażerem.

Przeżyłem już to.

Śnisz na jawie.

Mówiła pani, że czasami przypominamy sobie poprzednie wcielenia.

Nie wierzę w reinkarnację.

Życie po prostu się powtarza.

Dlatego wydaje ci się, że już tego doświadczyłeś.

Ja naprawdę przeżyłem już tę chwilę.

Spójrz, tam stoi Dwunastu Apostołów.

Gdy byłam tu po raz pierwszy, było ich ośmiu.

Teraz zostało jedynie trzech.

Co to?

Moja tajemnica.

Zatem nie będę pytać.

Moja mama

dała mi je.

To klucze do mojego domu.

Jaka ona jest?

Nie widziałem jej

od siódmego roku życia.

Żyje?

Z tego, co wiem.

Z tego, co wiesz...

Czyli pamiętasz ją?

Ma na imię Tao.

Jak fale.

Powinieneś ją odwiedzić.

To łatwe.

Powiedz to samej sobie.

Gdy przyleciałam do Australii,

nigdy nie wyłączałam telefonu.

Moja mama była stara.

Chcę,

żeby mnie znalazła w każdej chwili.

Więc wróć do Toronto.

Nie mam zbyt wielu znajomości w mieście.

Kiedy dzwoni telefon,

panikuję.

Boję się, że stało się coś strasznego.

Najtrudniejsza

w miłości jest troska.

Chyba...

Chyba musimy czuć ból,

aby wiedzieć, że kochamy.

W zasadzie to szukam

lotu do Pekinu,

potem z Pekinu do Taiyuan w prowincji Shanxi.

Po tygodniu powrót do Pekinu.

Potem... Toronto?

Polecam klasę biznes, bo to dość długa podróż.

Pani i pani synowi będzie po prostu wygodniej.

Myślę, że wystarczy ekonomiczna.

Mamy obecnie promocję

na klasę biznes.

To bardzo dobra oferta. Interesuje państwa?

Chodźmy.

Chodź.

Niech się pani zastanowi. Nasza firma...

Co się stało?

Dlaczego to takie trudne?

Gdybym miała 20 parę lat, nie zasugerowałabym powrotu.

Ale mówimy o pokrewieństwie.

To twoja matka, a ty jesteś jej jedynym synem.

Ale minęło tak dużo czasu.

Czas wszystkiego nie zmienia. Przekonałam się o tym.

Tamta kobieta była nietaktowna.

Wzięła nas za matkę i syna.

Jak przedstawisz mnie swojej matce?

Jako nauczycielkę? Starszą siostrę?

Dziewczynę?

Rozumiem.

Ja...

Zastanawiałem się.

Nic nie szkodzi.

Nic nie szkodzi.

Przepraszam.

Jesteś wolny.

Tao.

Tao.

Idziemy.

fb.com/polishteam.web, fb.com/AzjaFilm, fb.com/MaszynisciFansub

.:: Napisy24.pl - Wprost od tłumaczy ::.

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.