All language subtitles for Of Human Bondage (1934) Bette Davis

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian Download
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
nl Dutch
en English Download
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French Download
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian Download
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

25

www.NapiProjekt.pl - nowa jakość napisów. Napisy zostały specjalnie dopasowane do Twojej wersji filmu.

Oglądaj legalnie, polecaj i zarabiaj – Vodeon.pl

W NIEWOLI UCZUĆ

Proszę zatrzymać się na rogu.

- Panie Fernie. - Tak?

Czy możemy chwilę porozmawiać?

Uczę się malarstwa.

- Uważa pan, że powinienem kontynuować? - Dlaczego pan mnie o to pyta?

Nie wiem czy to ma sens, jeśli nie mam talentu.

Jeśli nie jest pan tego pewien, co pan tu jeszcze robi?

Bo wszystko jest tu takie piękne.

Kiedy byłem młody, też wszystko wydawało mi się piękne.

Ale teraz to dla mnie miasto utraconych złudzeń.

- Daleko ma pan swoją pracownię? - Niedaleko.

- Chodźmy tam. Pokaże mi pan swoje prace. - Dobrze.

- Ma pan jakieś pieniądze? - Trochę. Wystarcza na życie.

Przyznam, że brak panu talentu, pracowitości i pomysłu.

Nie stworzy pan niczego, prócz miernoty.

To okrutne, odkryć coś takiego, kiedy jest już za późno.

Widzi pan to? To nie miejsce na pana nazwisko.

Powinno należeć do kogoś innego.

Proszę wziąć się w garść i zrobić coś ze swoim życiem.

- Ma pan jakiś pomysł? - Widzi pan...

...mam pewne ograniczenia.

Mój ojciec był lekarzem. Odkąd pamiętam interesowała mnie medycyna.

Gdybym był bardziej sprawny, mógłbym teraz pomagać ludziom.

LONDYN

SZPITAL ŚW. BARTŁOMIEJA

Doktorze, nie wiem skąd pan wie to wszystko, słowo daję.

Przez całe życie nawet raz nie zachorowałam.

Wystarczy na mnie spojrzeć, by się przekonać.

Wszystko przez tą zimę. Kobiety w średnim wieku, trudniej ją znoszą.

Kto to słyszał, żeby tak mówić do damy?

Nikt jeszcze nie mówił do mnie "kobieta w średnim wieku".

- Najwyższy czas się przyzwyczajać. - Tak czy inaczej, jest pan miły.

Niestety nie mogę powiedzieć tego samego o pani. Do widzenia.

To koniec na dziś.

Reszta niech przyjdzie jutro. Proszę go przygotować.

Tak, doktorze.

- Jest pan ojcem chłopca? - Tak, doktorze.

Co my tu mamy.

Widać wyraźnie, z czym mamy do czynienia. Chłopiec ma zniekształconą stopę.

Cary, zbadaj chłopca. Ten temat dotyczy również ciebie.

To tylko tak wygląda, ale nie jest uciążliwe.

Naprawdę? To świetnie. Dla mnie zawsze było.

To pewnie dlatego, że pan na to pozwolił.

Trochę się ociągasz, Cary. Lepiej będzie jak ja poprowadzę dalej zajęcia.

Istnieje wiele przypadków deformacji...

...to jeden z tych mniej ciekawych.

Twój przypadek jest chyba bardziej interesujący? Masz "talipes equinus"? (stopa końska)

- Chyba tak. - Nie masz nic przeciwko, by zdjąć skarpetę?

Ależ skąd.

Kto nogi myje, ten długo pożyje.

Tak jak przypuszczałem, "stopa końska".

Deformacja, wymuszająca chodzenie na zewnętrznej części stopy.

To bardzo interesujący przypadek, muszę przyznać.

Pozwolisz, że obejrzę?

Wrodzona deformacja. Prościej mówiąc: skręcenie stopy do wewnątrz.

Przyczyna nie jest do końca znana. Dziedziczność ma tu ogromne znaczenie.

Dr Little odkrył w swoich badaniach, że ślady choroby mogą objawić się

- na przestrzeni 4 pokoleń. - Proszę, niech pan przestanie.

Przyznam, że bardzo mi się podobają.

- Francuska, tak? - Tak, modelka z Paryża.

Wiesz Cary, nie rozumiem, dlaczego przestałeś malować.

Mógłbym patrzeć na nią cały dzień, ale nie na to.

Kobietę, rozumiesz, można rozpoznać po miednicy.

Ja gustuję w bardziej...

Ta jest trochę za stara i mało sympatyczna.

Muszę już iść, bo się spóźnię.

Czeka na mnie pewna dziewczyna.

Bardzo ładna i całkiem miła.

- Narazie. - Zabawny gość, co?

Przynaj, w Paryżu musiało być wspaniale, prawda?

Owszem.

Czy naprawdę poznałeś te wszystkie fascynujące kobiety?

Niektóre z nich.

Kogoś takiego szukałem. Zastanawiam się, czy nie mógłbyś mi pomóc?

W czym?

Jest pewna dziewczyna, nie umiem się do tego zabrać.

Ty byłeś w Paryżu i pewnie wiesz co nieco.

Napewno wiedziałbyś, co robić.

Pytałem Griffihta, ale odkąd ma dziewczynę zapomniał o przyjacielu.

Ty jesteś odpowiedni.

Powiedz coś, co ją rozśmieszy.

Nie wierzysz mi? Jesteś zbyt podejrzliwa.

Czyż nie jest cudowna?

Raczej anemiczna.

Nie myślisz chyba, że lubi te sprośności?

Oczywiście.

Idzie. Powiedz coś.

- Widzę, że pani przyjaciel wyszedł. - Nie wiem, o czym pan mówi.

Mam na myśli kawalera w siwych wąsach.

Zostawił panią dla innej?

Niektórzy, powinni zająć się własnymi sprawami.

Dlaczego?

Ma pani bardzo ładne plecy. Do nich mam dalej mówić?

Kobietę, rozumiesz, można rozpoznać po miednicy.

I to mówi ktoś, kto uważa się za dżentelmena.

- Przepraszam cię. - Za co?

Obiecałem ci kogoś czarującego, a ona jest wyniosła, gburowata i nieuprzejma.

Przepraszam, że cię w to wciągnąłem.

Nie szkodzi. Myślisz, że obchodzi mnie zdanie tej wątłej kelnereczki?

Mnie tak.

Muszę uciekać. Idziesz?

Nie, chyba zamówię sobie więcej herbaty.

Potrzebuje pan czegoś?

Tak, jeśli pani pozwoli, chciałbym z panią porozmawiać.

Kiepska pogoda, prawda?

Wszystko mi jedno, i tak będę tu cały dzień.

Proszę się nie złościć. Chciałem tylko powiedzieć coś miłego.

To niech pan powie.

Ma pani uroczy uśmiech, powinna go pani częściej używać.

Niech pan ze mnie nie żartuje.

Każda dziewczyna, która pracuje tak ciężko jak ja,

nie ma zbyt wielu powodów do śmiechu.

Może ja znalazłbym powód?

Pozwoli mi pani spróbować?

Nie wiem czy będę chciała, czy nie.

Mam nadzieję, że tak.

Jakie ładne, małe rączki.

Przepraszam na chwilę.

- Jak się pani miewa? - Bardzo pan niecierpliwy.

Czekam od 10 minut.

- Nie wiedziałam, że pan rysuje. - Poznaje pani?

- To mam być ja? - Wygląda jak pani, prawda?

Skoro pan tak mówi. Herbaty?

Jest pani intrygująca.

Umówiłaby się pani ze mną? Może do teatru?

- Czemu nie. - Kiedy mógłbym po panią przyjść?

- Jestem wolna we czwartki. - Niech będzie.

Może być o 19 na stacji Victoria?

Dobrze. Spotkajmy się tam, przy poczekalni 2 klasy.

- Już myślałem, że pani nie przyjdzie. - Coś takiego!

Kazał mi pan czekać na siebie. Już miałam iść do domu.

Stałem przy poczekalni 2 klasy. Myślałem, że tam się spotkamy.

Coś panu powiem.

Po co miałam czekać przy 2 klasie kiedy mogłam poczekać przy 1?

Mężczyzna powinien czasem ruszyć głową, prawda?

Ma pani rację.

W każdym razie, przyszła pani. Czyli wszystko w porządku, tak?

Oczywiście, jeśli potrafi pan sprawić, że dziewczyna poczuje się wyjątkowo.

Kocham tą muzykę.

Zawsze kiedy ją słyszę, myślę o pani.

Jest pani taka blada...

tak niesamowita... zimna.

Ma pan gest. Zawsze bierze pan szampana?

- Nie. - Więc dlaczego zamówił pan teraz?

Pomyślałem, że stanie się pani dla mnie... bardziej życzliwa.

Udało mi się?

Jedno mogę o panu powiedzieć.

Dżentelmen w każdym calu.

- Spotkamy sie jeszcze? - Czemu nie.

- Nic to dla pani nie znaczy?

Nie.

Jeśli nie pan, to zaprosi mnie ktoś inny.

Tu się pożegnamy.

- Zostanie pani jeszcze chwilę? - Nie.

- Dlaczego? - Ludzie zobaczą i zaczną gadać.

/Kocham tą muzykę.

/Zawsze kiedy ją słyszę, myślę o tobie.

/A kiedy ja ją słyszę, myślę o nas.

/Nigdy nie tańczyłam z nikim... /tak, jak z tobą.

/Czekałem na ciebie...

/...całe życie.

Nie widziałam, że ma pan tyle wolnego czasu.

- Powinienem być na zajęciach. - To dlaczego pan nie jest?

Wolałem się z panią zobaczyć.

Czy któraś z moich koleżanek widziała, że pan na mnie czekał?

Nie wiem. Jakie to ma znaczenie?

- Śmieją się z pana. - Naprawdę? Dlaczego?

Mówią, że się pan we mnie zakochał.

- Mogę ci mówić Mildred? - Czemu nie.

- Nie mów tak więcej, dobrze? - Dlaczego?

Zgodziłaś się, żebym mówił ci po imieniu, więc ty mów mi Philip, dobrze?

Chyba mogę.

Może to głupio zabrzmi, ale... pocałowałabyś mnie na pożegnanie?

Nie.

Pójdziesz ze mną do teatru w sobotę?

Czemu nie.

- Jest pan pewien, że to bilety na sobotę? - Oczywiście.

Nazywam się Miller. Emil Miller. Powinniśmy się poznać.

Po co?

Obaj interesujemy sie tą samą rzeczą.

Rzeczą?

Młody człowieku. Jest pan takim...takim...

...artystą. Powinien być pan bardziej...

- Własnie taki. - Wielkie dzięki.

Nie ma za co. Reszty nie trzeba.

O której się zobaczymy?

Zapomniałam ci powiedzieć. Nie mogę iść.

- Dlaczego? - Moja ciotka zachorowała.

- Co to miało znaczyć? - Nie myślisz chyba, że pójdę sam.

- Rozumiem, skoro twoja ciotka jest chora. - Będziesz musiał się z tym pogodzić.

Szpiegujesz mnie. A ja myslałam, że jesteś prawdziwym dżentelmenem.

- Umówiłaś się Millerem? - Nie!

A nawet jeśli tak, to mogę przecież umawiać się z kim chcę.

Czekasz na niego?

Wolę czekać na niego, niż żebyś ty czekał na mnie.

Może zmienisz zdanie?

- Kupię bilety na... - Nie!

Czekasz na niego, tak jak ja czekam ciebie.

Jeśli ze mną nie pójdziesz, nigdy więcej mnie nie zobaczysz.

No to krzyżyk na drogę!

Drinka?

Dziewczynę?

PÓŁROCZNY EGZAMIN ZDALI

NIE ZDALI

Przykro mi stary. Co powiesz na duże piwko?

To nie pomoże.

A co?

- Phil, zostaw to. - Dlaczego?

Pokaż kelnerowi, kim jesteś.

On wie kim ty jesteś...

...ja też wiem.

Co to ma znaczyć?

Przepraszam. Nie chciałem...

Za dużo sobie pozwalasz kolego.

Nie podobam ci się, bo jestem kaleką.

- Nie, to nie tak... - Ależ tak. Wiem to.

Wariat.

Uważaj na mój kapelusz, głuptasie.

Jesteś niezdarny.

Zwariowałeś. Nie wiesz co robisz.

Czego można się spodziewać, po takiej żonie jak ona?

Nie wiem.

Pozwól że spytam. Dlaczego chcesz się z nią ożenić?

Bo jestem w niej bardzo zakochany.

Ta obrączka jest bardzo popularna i dobrze się sprzedaje.

Trzydzieści szylingów.

Dziękuję.

Zaskoczyłam cię moim zaproszeniem na dzisiejszy wieczór?

Byłem zachwycony.

- Naprawdę? - Tak.

- Dlaczego? - Byłaś dziś taka miła dla mnie.

Dlatego będzie mi łatwiej, bo chciałem cię o coś zaptać.

Mnie też będzie łatwiej. Mam ci coś do powiedzenia.

Pozwól, że powiem pierwszy.

Chciałbym cię prosić o rękę.

Tak mi przykro. O tym właśnie chciałam porozmawiać.

Nie powinnam tyle zwlekać. Prawda jest taka...

że wychodzę za mąż.

Naprawdę? Za kogo?

Za mężczyznę, którego znam. Jest bardzo bogaty.

Zapewne.

Dasz sobie radę, prawda Philipie?

Dobrze.

Jestem coraz starsza. Mam 24 lata. Pora się ustatkować.

Mężczyzna zarabiający 7 funtów tygodniowo, do dobra partia.

To pożegnanie, nie chciałem odejść bez wyjaśnień.

Jestem zaręczona. Idziemy do teatru. Potem pójdziemy się pobrać.

Do hotelu Palace.

- Warto było? - Nie.

Londyn jest najwiekszym miastem na świecie,

poznasz jeszcze nie jedną kobietę.

- Inną? - Właśnie.

Noro, nie czytasz chyba tych bzdur?

- Napisałam to. - Co?

- Tak zarabiam na życie. - Nie wiedziałem. Odniosłaś sukces?

Oczywiście. To bardziej popularne niż ksiażki kucharskie.

Dzięki temu się doskonalę.

Nie rozmawiajmy o tym.

Porozmawiajmy o nas.

Noro, chyba się we mnie nie zakochałaś?

Bystry nie jesteś. Co za głupie pytanie.

Kochana, nigdy nie sądziłem, że do tego dojdzie.

- Zadowolony? - Zachwycony.

Tak dumny, szczęśliwy i... wdzięczny.

Żałuję, że byłeś zakochany w...

- jak miała na imię? - Mildred.

Ona nie traktowała cię z szacunkiem,

a ja bardzo szybko zrozumiałam, co do ciebie czuję.

- Widziałem. - Nie byłam wystarczająco szybka.

Chodźmy do teatru.

Nie, dopóki nie zdasz egzaminu.

Powiedz kochanie, jak udaje ci się to wszystko?

Nigdy się nie dowiesz.

Nie potrafię zapewnić ci rozrywki.

Chciałbym...

...zabrać cię na tańce.

Wiem, jak to kochasz.

To niemądre, że tak przejmujesz się swoją stopą.

Ludzie nie zastanawiają się nad tym tak, jak ty.

Dostrzegają to tylko na początku, ale potem zapominają.

Mówię o tym, ponieważ cię kocham,

i nie chcę żebyś był nieszczęśliwy.

A teraz proszę, skup się i zacznij wkuwać na egzamin.

- Jakaś kobieta czeka na pana. - Naprawdę?

Nie powinnam była jej wpuszczać, ale była taka zmartwiona, że...

Nora!

Czego chcesz?

Nie sądziłem, że jeszcze kiedyś cię zobaczę.

Co się stało?

Zostawił mnie.

Emil.

Naprawdę?

Tak.

Bo spodziewam się jego dziecka.

Może usiądziesz?

Rozumiem, że chcesz, żeby wrócił.

On nigdy nie wróci.

- Dlaczego? - Bo nie chce.

Jesteś jego żoną. Musi zapewnić ci utrzymanie.

Nic mi nie da.

- A nawet jeśli, to nic bym od niego nie wzięła. - Dlaczego?

Nieważne co się stało, mam swoją dumę.

Dobre i to.

Masz jakieś pieniądze?

Nie.

Najpierw poszukaj sobie jakiegoś mieszkania.

Potem pomyślimy co dalej.

Byłeś zawsze dla mnie taki dobry. Wiedziałam, że mogę się do ciebie zwrócić.

Panie Miller, chciałbym wiedzieć, jakie są pańskie intencje względem Mildred.

A czego pan ode mnie oczekuje?

Powinien się pan nią zaopiekawać. Poślubił ją pan.

Ja? Ja poślubiłem Mildred?

Poślubiłem...

...tą kobietę.

Nadal chcę wiedzieć, co pan zamierza zrobić w sprawie Mildred.

Ja? Nic nie mogę zrobić.

Mężczyzna nie może rozwiązać problemu samotnej matki.

Dlaczego mi nie powiedziałaś?

Po prostu nie mogłam.

Głowa do góry. Wszystko będzie dobrze.

Philip...

...czy nadal...

...mnie lubisz?

Naprawdę?

Sam się temu dziwię, ale zawsze tak było.

i myślę, że nigdy się to nie zmieni.

Robiłem wszystko, żebyś mnie pokochała.

Myślałem, że nie pokochasz nikogo innego.

To straszne, gdy pomyślę...

...że poświęciłaś wszystko dla tego mężczyzny.

Bardzo mi przykro.

Nigdy nie zapomniałam, że chciałeś się ze mną ożenić.

- Philip... - Tak?

Byłeś dla mnie taki dobry...

...zrobię wszystko, co zechcesz.

- Tak? Dlaczego? - Jestem ci to winna.

Naprawdę?

- Jesteś na mnie zły? - Nie.

- Zostaniesz na kolacji? - Jeśli chcesz.

Oczywiście. Nic bardziej mnie nie ucieszy.

Daj mi chwilę. Wszystko przygotuję.

/Kochany, dlaczego się nie odzywasz? /Nora.

/Czy coś się stało? /Nora.

Proszę!

Witaj kochanie.

Dlaczego przyszłaś?

Byłam w okolicy.

Nogi same przyniosły mnie pod twoje drzwi.

Dlaczego się nie odzywałeś?

- Miałem właśnie odpisać. - Dlaczego mnie nie odwiedziłeś?

Byłem zajęty.

Czemu jesteś smutny?

Bo widzisz...

Noro...muszę ci coś powiedzieć.

Trudno mi, bo byłaś dla mnie taka dobra.

Philip, co się stało?

Przepraszam, ale między nami koniec.

To znaczy, że już ci na mnie nie zależy.

Niestety.

- Co zrobiłam nie tak? - Nic. Byłaś dla mnie cudowna.

Ja po prostu...

Wiedziałam, że nie kochasz mnie tak mocno, jak ja ciebie.

Tak to zwykle bywa...

...że jedno kocha i jedno jest kochane.

Zawsze to samo.

Jeśli chcesz żeby mężczyzna był dla ciebie miły, musisz go poniewierać.

Jeśli traktujesz go z szacunkiem to...

Philip, czy jest ktoś inny?

Tak.

Kim ona jest?

Mildred. Wróciła.

Po tym wszystkim, co uczyniła.

Jak mogłeś?

Sam zadaję sobie to pytanie.

To tak jakbyś sam nie wiedział, czego chcesz.

Tak.

Ja jestem przy tobie, a ona była z Millerem.

Czy każda istota ludzka... okazuje się człowiekiem?

Zabawnie wygląda to małe coś, prawda? Nie mogę uwierzyć, że jest moje.

Proszę wybaczyć.

Tak się cieszę, że już po wszystkim kochana.

Byłeś dla mnie taki dobry, od tej pory wszystko się zmieni.

Proszę dobrze się nią zająć.

Oczywiście proszę pani.

- Do widzenia. - Do widzenia.

Wiem, że tego nie popierasz,

ale nic na to nie poradzę, skoro idę do pracy.

Rozumiem.

Upewnij się, czy w niedzielę będzie miał się kto nią zająć.

Dobrze.

Wychodzimy gdzieś wieczorem?

- Zaprosiłem Griffitha. - Naprawdę?

Dlaczego?

Wiem, że lubisz muzykę,

a ja często...jestem nudny.

Czołem, czołem! Przepraszam za spóźnienie.

- Poznałem w bibliotece dziewczynę. - Dlaczego jej nie przyprowadziłeś?

Nie interesuje mnie ta dziewczyna, tylko dziewczyny innych facetów.

Podobam ci się?

Jestem zbyt głodny żeby stwierdzić, ale myślę, że bardzo.

Interesujesz mnie bardziej, niż kolacja z nim.

Jeśli z nami pójdziesz, opowiem ci zabawną historię. Będziemy sie dobrze bawić.

A co z nim?

Zapłaci rachunek.

...kto to jest Bill? Twoja żona?, Przepraszam, myślałem, że siostra.

Dobranoc.

Dobranoc.

Zaczekaj, jesteś zakochany w Mildred?

Ja?

To dlatego byłeś dziś taki milczący przez cały wieczór?

Posłuchaj staruszku, ja...

Dla ciebie to nic nie znaczy Harry, miałeś dużo kobiet.

Nie zabieraj mi Mildred.

Ależ staruszku, ona dla mnie nic nie znaczy.

Absolutnie nic!

- Podoba ci się? - Bardzo.

Dziękuję, że mi ją dałeś.

O czym myślisz?

Dobrze się bawiłaś z Griffithem wczoraj wieczorem.

Masz rację.

Tak naprawdę... to się w nim zakochałam.

- Nie jestem zaskoczony. - Co masz na myśli?

Griffith jest przystojny, zabawny, łatwo się w nim zakochać.

Nie życzę sobie takich kpin! Nie pozwalaj sobie za dużo!

- Nie żartowałem z ciebie. - Rzeczywiście, bardzo jesteś poważny!

- Zapewniam cię, że jestem. - Ach tak? Dlaczego?

- Ponieważ Griffith cię nie kocha. - Skąd wiesz?

Spytałem go.

Chcesz przeczytać list, który dostałam od niego dziś rano?

/"Całą noc myślałem o tobie.

/Wysłałem posłańca, żeby /dostarczył list pod Twoje drzwi.

/Musisz wiedzieć, /że rozmawiałem wczoraj z Philipem.

/Spytał mnie, czy cię kocham. /Cóż mogłem odpowiedzieć.

/Pewnie o wszystkim Ci powiedział, dlatego...

/...chciałbym cię zapewnić...

/...że do końca życia /pozostaniesz dziewczyną moich marzeń."

- Nic na to nie poradzę, że go kocham. - Pewnie tak.

- I co na to powiesz? - Nic.

Tyle tylko, że byłem głupi, bo myślałem, że ci na mnie zależy.

Bo zależy, ale jak na przyjacielu, a nie tak, jakbyś chciał.

Ale zależy ci na Griffithcie.

Jesteś taka niedostępna. Nie wierzę, że on coś dla ciebie znaczy.

To ty tak myślisz.

Teraz już wiesz, o co chodzi.

Sam mówiłeś, że nic nie poradzę na to, że się w nim zakochałam.

Więc jeśli cokolwiek masz mi do powiedzenia, powiedz.

Masz ładną sukienkę Mildred.

Kupiłem ci ją, chociaż mnie na nią nie stać.

Masz ładne mieszkanie, zapłaciłem za nie, chociaż mnie na nie nie stać.

Gdybyś był dżentelmenem, nigdy byś mi nie wypominał tego.

Myślisz, że obchodzi mnie to, czy jestem dżentelmenem, czy nie?

Gdybym był dżentelmenem, nie spojrzałbym na tanią, wulgarną...

Przepraszam Philip. Nie chciałam tego.

- Harry czeka na mnie. - Co zamierzacie?

Jedziemy do Paryża.

Wynocha! Wynoś się!

Przeprowadzam się już trzeci raz, a ta kobieta wciąż mnie nachodzi.

- Nie chciałbym tego robic, ale... - Dobrze, proszę pana. Zabiorę ją.

Idziemy panienko, nie może tu pani zostać.

Idziemy.

- Słuchaj Cary, Mildred i ja zerwaliśmy. - Wielka szkoda.

Przepraszam, ale muszę wracać do pracy.

Thorpe Athelny, dziennikarz.

Znalazłeś coś ciekawego, Carey?

Zastanawiałem się nad pana niezwykłym nazwiskiem.

To staromodne nazwisko, kiedyś bylo popularne w całych stanach.

A teraz wylądowałem w szpitalu dla biednych,

ponieważ mój ojciec gustował w szybkich kobietach i wolnych koniach.

Jak wielcy upadają!

- Witaj! - Witaj ojcze.

Carey, to moja córka Maria del Sol.

Ale matka nazywa ją Sally.

Ten młodzieniec jest studentem. Był dla mnie bardzo życzliwy.

Jak się postarasz, będzie miły również dla ciebie.

Ależ ojcze.

Tata ma wrodzony talent do mówienia niewłaściwych rzeczy.

- Bawi go zawstydzanie mnie. - W rzeczy samej.

- Może i ty czasem spróbujesz, Carey? - Jeśli tylko będę miał okazję.

Zapraszam cię w niedzielę, po moim powrocie do domu.

Tak, proszę przyjść.

To bardzo przestronny dom.

Owszem, choć trudno utrzymać go w czystości.

Daj spokój z czystością!

Mam dziewięcioro dzieci i wszystkie są zdrowe jak ryba.

- Wystarczy spojrzeć. - Jestem pod wrażeniem.

- Podać piwo, ojcze? - Im szybciej, tym lepiej.

Mam nadzieję, że nakrycie do stołu, nie jest tylko dla mnie.

Z radością zjem w towarzystwie pana żony i dzieci.

Wykluczone! Zawsze jadam w samotności. Lubię stare zwyczaje.

Uważam, że kobiety nie powinny jadać z mężczyznami przy jednym stole.

- Nie? A dlaczego? - Psują całą rozmowę.

Za dużo myślą. Różne rzeczy przychodzą im do głowy...

Kobiety nie mają pojęcia, o czym mówię.

- Brzmi jak głos starej Anglii. - W rzeczy samej.

A to tradycyjny pudding, który wzmacnia moją chęć do życia.

Przestań podskakiwać, za każdym razem jak wchodzi do pokoju.

Ona nie wymaga tego od ciebie, prawda Sally?

Jeśli bardzo chcesz być uprzejmy, siedź spokojnie, aż Sally nakryje.

Nie obchodzą ją zasady savoir-vivre, prawda?

Nie ojcze.

Mówisz tak cicho, kiedy on jest taki wygadany.

Tak ojcze.

Wiesz, o czym mówię Sally?

Oczywiście. Jesteś taki sprytny.

Może lepiej się przesunę, żebyście mogli patrzeć sobie w oczy.

Przynieś Philipowi więcej piwa.

Słowo daję! Czy jest coś wyborniejszego niż angielskie piwo?

Dziękuję Bogu, za te drobne przyjemności.

Dobry apetyt, rostbef i piwo.

Byłem raz żonaty z pewną damą.

Wielkie nieba! Nigdy więcej małżeństwa z damą!

Naprawdę? Dlaczego?

Ponieważ dama przedstawia swój punkt widzenia, podkreśla osobowość i indywidualność.

Same przeszkody!

Poszukaj sobie żony, która będzie ci gotować i doglądać dzieci.

Prawda Sally?

Myślę, że jesteś uparty jak osioł.

To niewinna zabawa. Sally, teraz ja cię wyręczę.

Siadaj. Przyniosę trochę sera.

Dziękuję ojcze.

I co o nas sądzisz?

Nawet nie wiesz, ile to dla mnie znaczy.

Właściwie, to nigdy nie miałem rodziny.

To jedyne miejsce jakie poznałem, które mogę nazwać domem.

Dziękuję ojcze.

Nie rób sobie zbyt wielkich nadziei, Carey.

Sally nigdy nie całuje mężczyzn, którzy byli tu tylko raz.

Może zaprosisz mnie jeszcze kiedyś?

Mów za siebie.

Może odwiedzisz nas w następną niedzielę?

Odprowadzić cię na stację?

- Nie. - Dlaczego?

- Jest późno, a ty jesteś jeszcze dzieckiem. - Mam 20 lat.

Porozmawiamy, jak będziesz miała 30.

- Słyszałeś co powiedziałem? - Słyszałem.

Przepraszam, że poruszyłem bolesny temat,

ale sądziłem, że zainteresujesz się wieściami o Mildred.

Przykro mi, że źle jej się wiedzie.

Pomógłbym jej, ale znasz mnie. Jak zawsze, jestem spłukany.

- Pomyślałem, że może ty mógłbyś... - Nic nie mogę zrobić.

- Mogę się poczęstować? - Proszę.

Nie winię cię.

Nie mówiłbym ci tego, ale prosiła, żebym dał ci jej adres.

Może nie uwierzysz, ale siedzi z dzieckiem na ulicy

i żebrze o jedzenie.

- Dziecko jest z nią? - Tak.

Nie trudno się domyślić, jaki będzie jej następny krok.

- Z dzieckiem wszystko dobrze? - Jestem ci bardzo wdzięczna.

Pomagam ci na tyle, na ile mogę.

Teraz...to także twój dom.

Nie wiem, co by się z nami stało, gdybyś nas nie przyjął.

Dobrze wiedziałaś, że to zrobię.

Zawsze robiłeś dla mnie więcej, niż na to zasługiwałam.

Zaczęłam się zastanawiać, jak głupia byłam.

Nic nie mogłaś poradzić na to, co czułaś.

Nie rozmawiajmy już o tym.

Moje uczucia już się zmieniły.

Posłuchaj, żeby nie było nieporozumień.

- Przyjąłem cię tu, ponieważ... - Wiem.

Ponieważ nie lubisz mnie już na tyle, by się ze mną ożenić.

Tak.

Przynajmniej mogę dla ciebie gotować i sprzątać mieszkanie.

Może któregoś dnia, pomyślisz o mnie lepiej,

i będzie tak, jak kiedyś.

Dziękuję. Zapalę później.

Zatem...

...dobranoc.

Dobranoc.

Właścicielka zaczepiła mnie ostatnio.

Spytała: pani Carey, jak pani to znosi?

Co w tym złego?

Nieprzyzwoite. Obrzydliwe powiedziałabym nawet.

Obrazki tych wszystkich nagich dziewczyn.

Chcesz wiedzieć co o tym myślę?

Zdjęłabym je i głęboko schowała.

To nie było miłe.

Kocham te obrazy Mildred.

Kocham je takie, jakie są.

- Co się stało? - Co?

Z miłością, jaką czułeś do mnie.

Nie wiem, tyle razy mnie zawiodłaś i zraniłaś.

Poza tym, czy ma to teraz jakieś znaczenie?

Nie, ale wciąż pamiętasz to, jaka byłam dla ciebie oziębła.

Teraz jest odwrotnie. Teraz to ty nie okazujesz mi uczuć.

Czyż nie?

/Drogi siostrzeńcze.

/Poczuwam się do obowiązku /wsparcia Cię finansowo

/w czasie studiów medycznych. /Twój wuj. William Carey.

Nie jest w nikim zakochany.

Co robisz?

Uczę się. Czego chciałaś?

Nie mogłam spać.

Nie mogłaś włożyć na siebie czegoś cieplejszego?

Tak mi dobrze.

Pozwól mi zostać przy tobie.

Phil...

- Tak bardzo cię kocham. - Bzdura.

Czyżby? Nie mogę bez ciebie żyć.

Wstań proszę. Ośmieszasz siebie i mnie.

Phil proszę!

Nie mogę tak dłużej!

Nie masz dokąd pójść. Zostań tu tak długo jak chcesz.

Ale zrozumiem jeśli...

Napawasz mnie obrzydzeniem.

Ja?

Ja obrzydzam ciebie?!

Taki z ciebie wytworniś!

Nie zbliżysz się do mnie,

ale będziesz tu siedział całą noc i gapił się na te swoje nagie samiczki!

Ty łajdaku, ohydna świnio!

Nigdy mi na tobie nie zależało, robiłam z ciebie głupca!

Zanudzałeś mnie na śmierć, nienawidziłam cię!

Robiło mi się niedobrze, kiedy mnie całowałeś!

Pozwalałam ci na to, tylko dlatego, że mnie błagałeś!

Prześladowałeś mnie i doprowadzałeś do szału!

Po każdym twoim pocałunku wycierałam sobie usta!

Po każdym pocałunku, śmiać mi się chciało!

Śmialiśmy się z ciebie! Miller i ja, Griffith i ja! Śmialiśmy się!

Bo jesteś frajerem! Frajerem!

Wiesz kim jesteś? Nędznym kulawym potworem!

Cholerny kaleka! Kaleka!

Kochasz te baby! Kochasz takie, jakie są!

No to masz! To czego chciałeś!

Chcesz zostać lekarzem?

Teraz możesz sobie pomarzyć o studiach!

Odchodzisz? Dlaczego?

- Straciłem pieniądze. - Co zamierzasz zrobić?

Cokolwiek.

Zanim odejdziesz,

nie uważasz, że powinieneś zrobić coś ze swoją stopą?

- Myśli pan, że można? - Jutro dowiem się czegoś więcej.

- Jak się czujesz? - Dobrze.

Jak twoja stopa?

- Przekonajmy się. - Dobrze.

Ostrożnie.

WOLNE POSADY

/Przykro mi, /dzisiaj też nic, bez zmian.

/Dzisiaj nic.

/Nie ma pan żadnych doświadczeń?

/- Dzisiaj nic. /- Bez zmian.

/Przykro mi, nie mamy miejsc.

/Panie Carey

/Przykro mi, ale jestem zmuszona /zatrzymać pańskie rzeczy,

/do czasu, aż ureguluje pan /opłatę za czynsz.

- Dlaczego tak długo nas nie odwiedzałeś? - Miałem... dużo spraw na głowie.

- Dobrze wyglądasz. - Czego nie mogę powiedzieć o tobie.

- Dlaczego tak mówisz? - Widzę przecież.

Wnioskujesz z mojego wyglądu?

Obawiam się, że nie tylko.

Wysłałam ci list w niedzielę, nie odpisałeś, więc poszłam do twojego mieszkania.

Właścicielka powiedziała, że musiała cię wyrzucić.

Witaj Philipie!

Drogi przyjacielu. Moja córka poinformowała mnie właśnie,

że potwierdziły się nasze przypuszczenia.

Jak wiesz, spędziłem na wybrzeżu większość swojego życia.

Byłem przewodniczącym związku plaż na Thaiti.

Potrafię dostrzec, gdy coś się dzieje i ocenić sytuację.

Gdzie teraz mieszkasz?

- Wszędzie. - Dlaczego nie przyszedłeś do nas?

Fałszywa skromność, jak przypuszczam.

Nie zachowuj sie jak Anglik,

czasem meżczyzna musi stawić czoło przeciwnościom losu.

Chcę, żebyś zamieszkał z nami.

Ale ja...

- Jestem bardzo wdzięczny, ale... - Nie mów głupstw.

Zostaniesz tutaj, dopóki czegoś nie znajdziesz.

Nie mówmy już o tym. Postanowione!

W mojej obecnej sytuacji,

naprawdę nie mam dokąd pójść. Jest pan bardzo uprzejmy.

Bzdura! Jak wiesz, ten dom jest mocno zapuszczony,

i niewykluczone, że potkniesz się tu o jakąś zarazę.

Zostaw go ojcze. Chcę z nim porozmawiać.

Zapewne chętnie będziesz mu usługiwać, ale ja mam tego serdecznie dosyć!

Dziewięć pępków!

- I jak? - Wygląda wspaniale!

Niezbyt przyjemna noc, żeby gdzieś wyjść.

Rzeczywiście, nie.

- Wspaniale, że u nas zostaniesz. - Mam nadzieję, że nie na długo.

- Naprawdę? Dlaczego? - Nie mogę tak żyć.

- Muszę znaleźć pracę. - Rozmawialiśmy o tym z ojcem.

Robisz dla mnie więcej, niż powinnaś.

Tym też muszę się zająć.

Ojciac ma dla ciebie pracę.

- Naprawdę? Gdzie? - Tam, gdzie pracuje.

/Mildred nie zdaje sobie sprawy z tego,

/w jak poważnym jest stanie.

/Nie uwierzyła, kiedy jej to powiedziałem.

/Nie wiem skąd, ale dowiedziała się, /gdzie pracujesz.

/Powodzenia w nowej pracy. /Dunsford

Chodzisz już normalnie.

Widziałam cię przez okno.

Nie wiem, jak ci się to udało.

Bardzo cierpisz?

Boli cię gardło?

Nie zapomniałeś, że jesteś lekarzem, prawda?

Nie.

Dlatego chciałam się z tobą zobaczyć.

Byłaś u lekarza?

Jest też bezpłatny szpital.

Nie mogłam znieść tego, że wszyscy się na mnie gapili.

Jak się czujesz?

Cały czas kaszlę.

Chciałbym obejrzeć twoje gardło.

Phil...

...to coś...

...poważnego, prawda?

Gdzie twoja córka?

Umarła... zeszłego lata.

Nie mów, że ci przykro.

Wręcz przeciwnie. Bardzo się cieszę.

Obawiam się, że niewiele mogę pomóc.

Nie zostawiaj mnie. Wiem, że to dla ciebie szokujące.

Ale nie zostawiaj mnie. Jeszcze nie teraz. Proszę.

Nie mam nikogo. Jesteś jedynym wartościowym człowiekiem, jakiego znam...

...jesteś prawdziwym mężczyzną Philipie. Jedynym, jakiego poznałam.

Będziesz tego potrzebowała.

/Szanowny Panie Carey

/Pański wuj zmarł, zostawiając Panu /niewielki spadek,

/który wkrótce Pan otrzyma.

Uniwersytet Londyński. Dyplom ukończenia studiów medycznych.

The Oriental Steamship Line przyjął dr Philipa Careya

na stanowisko lekarza w S.S.Pacyfic w rejsie do Sydney.

Nasz ostatni dzień.

Sally...

...kochana.

Tak bardzo chciałam się z tobą zobaczyć.

To miłe, że tak bardzo przejmujesz się moim wyjazdem.

Być może przesadzam, ale...

...to nie oznacza, że musisz się mną przejmować.

Nic nie poradzisz na to, że nie potrafisz odwzajemnić czyjegoś uczucia.

Sally spójrz na mnie.

Kochana. Myślisz, że twoje uczucia do mnie nigdy się nie zmienią?

Tak.

Wiedziałam to odkąd pierwszy raz wszedłeś do naszego domu.

Myślałam, że też znaczę coś dla ciebie.

Ależ oczywiście, że znaczysz.

Kiedy wrócę, a ty nadal będziesz mnie kochać, wyjdziesz za mnie?

Myślisz, że ty też będziesz czuł to samo?

To się nazywa ironia losu.

Szybko, zabierajcie ją stąd.

Nie chcę chorych w moim domu.

- Słyszałem, że to interesujący przypadek... - Zaczekaj, nie wchodź tam.

Dlaczego?

- Pozwolisz, że... - Nie ma sensu.

Philip! Przepraszam za spóźnienie.

Niepotrzebnie. Nigdzie nie jadę.

Co to?

Prezent ślubny. Dla mojej żony.

Kiedy zamierzałeś się oświadczyć?

- Jak najszybciej. - Dziękuję Philipie.

Przepraszam.

- Nie wyglądasz na szczęśliwą. - Bo nie jestem.

Dlaczego?

Myslę, że kieruje tobą wyłącznie wspaniałomyślność.

- To nie wystarczy, by się pobrać. - Nie Sally, to nie tak.

Zbyt wiele dla mnie znaczysz. Nie chcę stawać ci na drodze.

Philipie jesteś wolny!

Tak, ale nagle uświadomiłem sobie, że nie mam dokąd pójść.

- Taksówkę? - Nie, dziękuję.

Musiałem stać się wolnym, by uswiadomić sobie...

Musiałem stać się wolnym, by zrozumieć, że...

...całe moje życie było ucieczką, przed moim kalectwem.

- Taksówkę? - Nie, dziękuję!

Ponieważ kochałem kobietę, która była dla mnie kimś niesamowitym.

Ale już po wszystkim.

Nie jestem już kaleką, a moje życie się ułożyło.

Więc dlaczego nie pojechałeś?

Ponieważ wszystko, co piękne, jest właśnie tutaj.

Proszę, wyjdź za mnie.

- Jeśli tego chcesz. - A ty nie?

Kogo innego miałabym poślubić?

- Może taksówkę? - Co?

Taksówkę?

Tak!

Tłumaczenie i synchro: Szybka

www.NapiProjekt.pl - nowa jakość napisów. Napisy zostały specjalnie dopasowane do Twojej wersji filmu.

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.