All language subtitles for Ozark.S01E01.Sugarwood.720p.10bit.WEBRip.2CH.x265.HEVC-PSA

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French Download
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese Download
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

NETFLIX — SERIAL ORYGINALNY

Hajs. Mamona.

Szmal. Kapusta. Siano.

Flota. Kasa. Forsa. Waluta. Zysk.

Pieniądze.

Różnica pomiędzy tymi, co mają, a tymi, którzy nie mają.

Ale czym są pieniądze?

Wszystkim, jeśli ich nie masz, prawda?

Połowa Amerykanów ma więcej długów niż oszczędności.

A 25% w ogóle nie ma oszczędności.

Zaledwie 15% ma fundusz zdolny pokryć choćby rok emerytury.

Jaki z tego wniosek?

Klasa średnia zanika?

Amerykański sen się skończył?

Nie byłoby was tu, gdyby to drugie było prawdą.

Większość ludzi błędnie postrzega, czym są pieniądze.

Czy to po prostu zatwierdzony środek umożliwiający wymianę dóbr i usług?

Dolar za litr mleka?

Skoszenie trawnika za 30?

A może to coś nienamacalnego?

Bezpieczeństwo. Szczęście. Spokój ducha.

Podsunę wam inną opcję.

Pieniądze jako wykładnik.

Ilość nagromadzonych za życia środków nie zależy od tego, kto jest prezydentem,

od stanu ekonomii, krachów, złej passy lub szefów.

To wynik naszej etyki zawodowej.

Ona czyni nas najwspanialszym krajem świata.

Ignorujesz media, które mówią ci, jak być dobrym rodzicem.

Przegapiasz mecz, przedstawienie, koncert,

bo pracujesz i inwestujesz w przyszłość swojej rodziny.

Bierzesz też odpowiedzialność za konsekwencje swoich wyborów.

Cierpliwość. Oszczędność. Poświęcenie.

Co mają ze sobą wspólnego?

Stanowią wybory.

Pieniądze to ani spokój ducha,

ani szczęście.

Pieniądze, w ich czystej formie,

są wykładnikiem ludzkich wyborów.

Dopiero zaczynamy się rozglądać za doradcą finansowym.

Rozumiem. Robicie, co należy.

- Panie Byrde... - Marty.

Marty, nie znamy się zbytnio na akcjach i inwestycjach.

Ja się trochę znam. Tylko nie mam czasu się w to wgłębiać.

Chcemy powierzyć fundusze komuś godnemu zaufania.

NIE OTWIERAJ W PRACY

Jakie są wasze plany finansowe?

Macie projekt pięcioletni?

Chcielibyśmy rozbudować piwnicę.

I zainstalować basen.

- Nie chcemy basenu. - Właśnie że tak.

Basen to niepewna lokata.

W przypadku sprzedaży domu pieniądze mogą się nie zwrócić.

Kiepska inwestycja.

Jesteśmy umówieni w centrum.

Mamy dziesięć minut.

- Tak. To państwo Hunkinsowie. - Witam.

To Bruce Liddell z Liddell & Byrde.

Państwo rozglądają się za doradcą finansowym.

- Nie powiedziałeś im? - O czym?

Obsługujemy 73% kadry chirurgicznej z Northwest.

To nasz stały klient.

Ze względu na to zaangażowanie kończymy przyjmowanie klientów.

Edward Jones ma biuro na Wacker Drive, podobno nie jest aż taki zły.

Albo,

Marty, o ile nie jest za późno,

możemy otworzyć państwu konto u nas po wpłacie 5000 $.

Przyjmiemy czek lub kartę kredytową.

Dobrze.

Czek?

Świetnie.

Miło było poznać. Marty, czekam w aucie.

Centrum, niesamowita architektura.

Nikt go jeszcze nie oglądał. Prawdziwa gratka.

Widok na rzekę. Dogodna przestrzeń.

- Idealnie, kochanie. - Opcje wynajmu...

- Jestem w pracy. - Uwielbiam, gdy mnie strofujesz.

Marty, co o tym sądzisz? Nie podoba ci się?

Ładne.

- Ładne? - Tak.

I tyle? Moje biurko w tym końcu, twoje w tamtym.

Zatrudniamy 20 osób.

Dwie recepcjonistki.

Co to za okna?

Przez które można wyglądać.

Południowy aspekt?

Zależnie od wskaźnika wydajności

opłata za klimatyzację latem będzie wyższa o 15-20%.

Warto wziąć to pod uwagę.

Może pójdziesz podzwonić do klientów?

Muszę pogadać z Martym. Coś go ugryzło.

- Jasne. - Dobra.

Widziałem, co oglądałeś na kompie.

Jeśli Wendy złapie cię z ręką w gaciach i amatorskim pornolem,

to masz przesrane.

Co ci odbiło?

- Jak długo jesteście ze sobą? 20 lat? - Dwadzieścia dwa.

Rany boskie, tryby jak nic zatarte.

- Szmat czasu. - Właśnie. Z Liz...

Wszystko dozwolone. Dziurka jak pułapka na lisa.

Mówisz o swojej przyszłej żonie.

- Spokojnie. - Starczy.

Nie galopuj.

Marty Byrde, jesteś moim przyjacielem i bardzo cię kocham.

Ale wiedziesz przeraźliwie szare życie.

Pracujemy w tym samym miejscu, ale ja mam apartament w Trump Tower,

a ty wozisz się starą toyotą z tekstylną tapicerką?

Nie widzę w tym nic złego i w łóżku też mi niczego nie brak.

- Czyżby? - Tak.

Mówi to facet, który w obecności klientów ogląda amatorskie porno.

Kiedy ostatni raz poczułeś się szczęśliwy?

Daj spokój.

- Mam aspiracje. - Dobra.

Rozumiem. Doradca finansowy to nie jest mój wymarzony zawód,

ale doję tę tłustą krowę.

- Doprawdy? - Tak.

Pokażę ci coś.

Spędziliśmy tam z Liz zeszły weekend. Było fantastycznie.

Sam popatrz.

- Jezioro w górach Ozark? - Tak.

Południowe Missouri. Riwiera dla wieśniaków.

Oczekiwałem kaszany, a na miejscu...

prawie się posikałem.

- Tak? - Serio.

Linia brzegowa tego jeziora jest dłuższa niż wybrzeże Kalifornii.

- Sam spójrz. - No co ty.

Każdego lata ściąga tam pięć milionów nadzianych turystów.

Jest tam wszystko. Biedni, bogaci, łodzie, jachty, domki.

- Zatrzymaj to. - To dla mnie?

Tak. Powieś to sobie dla inspiracji.

Mają wszystko, czego zapragniesz.

Sprzedają działki tuż nad jeziorem.

Inwestujemy i mamy pretekst, żeby wyrwać się z miasta.

Poprawi ci się nastrój, być może i małżeństwo.

Decyzja, chłopcy?

- Bierzemy. - Super.

Nie. Co? Nie...

Namyślimy się. Jeszcze nie wiemy.

Czasem wydaje nam się, że czegoś nie lubimy, a gdy spróbujemy,

okazuje się, że to świetna zabawa.

Przez lata nie chcieliśmy kupić ci trampoliny.

A potem razem z tobą fikaliśmy na niej koziołki.

Mamo, nie chcę iść na ten bal.

- Skoro ma podpierać ścianę... - To normalne na licealnym balu.

- Nie chcesz, żebym poszedł. - Chcę ci pomóc, niedorobie.

Ty jesteś niedorobiona.

- Dość. - Nie wyrażajcie się.

Idź. Włóż koszulkę z Minecraft i weź ze sobą dzidę.

Wal się.

- Dość. - Odłóż to, proszę.

Twój brat jest bardzo przystojny.

Skarbie, musisz się odważyć...

Oglądałem to.

- Nieprawda. - Tak.

Jedz i zostaw brata w spokoju.

Znów bierzesz jego stronę.

- Nieprawda. - Dobra. Przestańcie.

- Możemy zacząć od nowa? - Jasne.

Jak ci minął dzień?

A tobie?

Bardzo interesująco. Byłam w Costco, zrobiłam zakupy,

odwiozłam śmieci do recyklingu,

a potem zabrałam Jonaha do dentysty. Później...

Może tata będzie chciał to zjeść.

- Chcesz? - Nie.

Dobrze.

Co w tym ciekawego?

Nie byłaś na zakupach w poniedziałek?

- Potrzebuję 10 $. - Na co?

- Zbierają pieniądze dla Hannah Lawson. - Choruje?

- Ma łuszczycę. - Rany boskie.

To choroba, tato. Jak rak.

Czyżby?

To swędząca skóra.

Nie ma na to leku.

Więc nie traćmy pieniędzy.

Jeśli dermatolodzy będą o krok od wynalezienia leku

i twój datek przyczyni się do sukcesu, wtedy się dołożę.

Póki co zachowam te 10 dolców.

Nie mówię, że nim jesteś, ale zachowujesz się jak dupek.

To tylko 10 $.

Charlotte, gdy zaczniesz zarabiać, wtedy zrozumiesz.

- Weź 10 $ z mojej torebki. - Spoko, niech się złuszczy do kości.

To tylko 10 $.

W zeszłym tygodniu prosiła o 20 $, a jeszcze wcześniej o 50 $.

Ma 15 lat. Pora, by pojęła istotę pieniędzy.

- Nie mam racji? - Masz.

Przyszedł dziś kolejny numer Consumer Reports.

Jak na ironię.

- Dziękuję za kolację. - Wysiliłam się.

...pewne ryzyko. Przyjrzeliśmy się temu uważniej.

Badania wykazują, że śmiertelne efekty uboczne są niezwykle rzadkie,

jedynie 11 przypadków na 10 000 kobiet rocznie,

ale rodziny zmarłych alarmują, że zagrażające życiu skrzepy...

Włączyć History Channel?

Nie trzeba. Oglądam coś innego.

Jestem zmęczona.

Wydajesz się zamyślony.

Mam coś na głowie.

Pójdę już do łóżka.

- Dobranoc. - Dobranoc.

- Kto kocha swoją córeczkę? - Ty, tatusiu.

Dobranoc.

Moja kolej.

To twój pierwszy raz, prawda?

Czemu tak mówisz?

Przystojny.

Zadbany.

Wysportowany.

Niech zgadnę. Żona nie spełnia twoich zachcianek?

Gdybyś był mój i pracował cały dzień, żebym mogła siedzieć w domu...

co, powiem szczerze...

było udręką, gdy dzieci były małe,

ale teraz prawie cały dzień są w szkole.

I to w prywatnej.

Mimo że płacisz górę podatków

i mieszkasz blisko najlepszej szkoły państwowej.

I pilnie spłacasz raty kredytu.

Marty Byrde.

Piękny dom na ogrodzonej działce na przedmieściach.

Pieprzony Marty Byrde.

Wkłada prezenty pod choinkę od 2002 roku.

Nie tylko bym cię nie zdradzała...

ale pozwoliłabym ci robić...

co tylko zapragniesz.

Zrób coś dla mnie.

Nie kończ zbyt szybko.

Nie możesz tu klepać. Tu się pracuje.

Jasne. Dziękuję.

- Halo. - Marty, tu Bruce.

Jestem u Hansona.

Od przewózek? Czemu?

Jestem z seniorem i juniorem. Musisz tu przyjechać. Teraz.

Teraz? Odpada. Jest środek nocy.

W czym problem?

Del. Del tu jest.

Dobrze.

Witam, panie Hanson. Cześć, Bruce.

Del ma kilka pytań.

O co chodzi?

Hej, Del. Nie wiedziałem, że przyjeżdżasz.

- Dobrze wyglądasz, Marty. - Dzięki.

Gdzie moje pięć milionów?

Co takiego?

Pięć milionów dolarów?

- O czym on mówi? - Usiądź.

To nie ma nic wspólnego ze mną i moim ojcem.

Zamknij się.

- Jesteśmy czyści. - Czyści?

Poza 100 milionami z handlu narkotykami, które odebraliście

- i przekazaliście tym dwóm do wyprania. - Wobec ciebie jesteśmy czyści.

Del, jeśli brakuje jakichś pieniędzy, to pewnie da się to wyjaśnić.

„Skradzione”. Oto moje wyjaśnienie.

Siadaj.

Panie Del Rio, przysięgam, że niczego nie ukradliśmy.

Ważymy i rejestrujemy dostawy.

Proszę sprawdzić. Liczby nie kłamią.

Powiedz to jemu.

Od Chicago po Panamę, od Moskwy po Tel Awiw,

Marty Byrde umie sprawić, by 100 milionów brudnej mamony

rozpłynęło się w powietrzu.

Panie Rio? Muszę do toalety.

Proszę bardzo.

Mając dziewięć lat,

zacząłem pracować w spożywczaku moich rodziców.

Był wystarczająco duży, by wykarmić szóstkę dzieci.

Mieliśmy cztery kasjerki.

Najlepsza była Carlotta.

Koło trzydziestki.

Zaczęła, gdy miała 15 lat.

Była lojalna.

Mówiliśmy do niej „ciociu”, bo co dzień ją tam widywaliśmy.

Zawsze uśmiechnięta.

Aż tu pewnego dnia mój ojciec zamyka sklep

i widzi, jak Carlotta podbiera z kasy równowartość pięciu dolarów

i wkłada sobie do kieszeni.

Nie mógł uwierzyć.

„Czemu to zrobiłaś?

Jeśli potrzebujesz pieniędzy, czemu nie poprosiłaś?”.

Carlotta była dumną kobietą.

Może nie na tyle, by nie kraść.

Czwórka dzieci, bez męża.

Najmłodsze cierpiało na astmę.

Potrzebowała pieniędzy na leki.

By jej synek mógł oddychać.

Łkała jak niemowlę.

Przysięgała, że to się nie powtórzy.

Błagała ojca, by jej nie zwolnił.

Błagała.

Panie Hanson,

co mój ojciec powinien był zrobić?

Pięć dolarów?

Ostrzec, że jeśli zrobi to jeszcze raz, wtedy ją zwolni.

Ustanowić okres próbny.

Okres próbny.

Uwielbiam Amerykę.

Bruce?

Jeden błąd w ciągu 15 lat.

Zamiast przyuczać nową kasjerkę, dałbym jej kolejną szansę.

Marty, co myślisz?

Wiem, do czego zmierzasz. Chcesz nas zastraszyć.

Zjawiasz się bez zapowiedzi

i drążysz sprawę, aż któryś z nas się przyzna?

Zarzucasz wędkę.

Ludzie kradną, wiadomo.

Ale w twojej sieci dystrybucyjnej działają ćpuni i dilerzy.

To wśród nich znajdziesz ciotkę Carlottę.

Pierzemy kasę pana Navarro od dziesięciu lat.

Ty jedynie zwerbowałeś cywila.

I szczerze powiem, te fortele w stylu Dale Carnegie-Pablo Escobar

raczej ci nie przystoją.

- Sam przyznaj. - Fortele?

- Fortele. - Dobre słowo.

Muchachos!

- Co jest, kurwa? - Odłóż to!

- Chryste! - Uspokój się, Del!

Co jest, kurwa? Szlag.

Liz?

Mój tata nie miał z tym nic wspólnego.

- To był pomysł Bruce'a. - Zamknij się.

Wciągnął mnie w to. To był Bruce.

Jego pomysł.

Coś ty zrobił, Del? Psiakrew, coś ty zrobił?

Del, słuchaj. Słuchaj.

Nie rób tego.

Psiakrew!

Popełnił straszny błąd. Odpracujemy to za darmo.

Błagam, mój tata nic o tym nie wiedział.

Wiecie, co mi się podoba w Chicago?

Tutejsi Meksykanie.

Kultura, kuchnia, język.

Kobiety. Czuję się jak w domu.

A co mi się nie podoba?

Pierdoleni Meksykanie.

Równie dobrze mogliby postawić znak: „Chicago, zagłębie narkotykowe USA”.

FinCen, DEA, ATF, FBI

kołują nad miastem jak sępy.

A przez kogo ten cały cyrk?

Czterech pazernych białasów.

Del, to mój syn.

Popełnił straszny błąd. Naprawię to.

Przysięgam na Boga, że to naprawię.

Ojciec nie powinien patrzeć na śmierć dziecka.

- Tato! - Nie!

Jak to zrobiliście?

Ludzie Hansona odebrali dostawę gotówki wraz z legalnym ładunkiem.

Następnie odjęliśmy wagę pieniędzy od wagi ciężarówek.

Przestawiliśmy wskaźniki.

Pokazywały pełny bak mimo braku 20 litrów.

Ile, Bruce?

Osiem milionów przez trzy lata.

Dobrze.

Gotowy?

Marty nie miał z tym nic wspólnego.

Sam to nakręciłem.

Chcę, żebyś wiedział,

że nie zrobiłbym tego, gdybym myślał, że cię pogrążę.

Tak mi...

Pozwól mi pożegnać się z dziećmi.

Śpią. Zostawię im wiadomość.

Nie chcę, żeby się o mnie martwiły.

Zaczekaj chwilkę.

Powiem, że wyjeżdżam i że będę za nimi tęsknił.

Domyślą się.

Gdzie teraz są?

Mają szkołę? Są na wakacjach?

- Co? - Twoje dzieci są na wakacjach?

Nie chcę załatwić Wendy na ich oczach.

Ona nie ma pojęcia, co robię.

Nigdy jej o tym nie wspomniałem. Ani razu.

Nie musisz nic jej robić.

- Gotowy? - Nie, zaczekaj.

Czekaj. Jedną sekundę.

Porozmawiaj ze mną. Zaczekaj.

O Boże...

Dłuższa linia brzegowa niż całe wybrzeże Kalifornii.

Słucham?

Ta kraina ma dłuższą linię brzegową

niż całe wybrzeże Kalifornii.

Podobno każdego lata...

Czekaj, wysłuchaj mnie.

Co lato ściągają tam tłumy.

Turyści z całego Środkowego Zachodu.

Robole, biznesmeni, nadziani gotówką.

Dlatego wziąłem ulotkę.

- Spieszę się. - Czekaj, sekunda.

Znalazłem ją w zeszłym tygodniu, gdy rozglądałem się za firmami.

Wziąłem ją, by pogadać o tym z Bruce'em i z tobą.

Chcę sprzedać dom, przenieść się tam i kontynuować tam to, co tu robimy.

Masz rację co do Chicago.

Agenci FBI, ATF i CIA

krążą po całym mieście,

zakładają podsłuchy, monitorują konta bankowe...

Przyda nam się nowa baza.

Prawda? To miejsce...

jest z dala od wszystkich agencji w USA

i opływa w gotówkę.

Przemyśl to. Co ja robię?

Piorę 10% zysków kartelu w USA?

Nawet jeśli odpalasz pięć procent komuś innemu,

to pozostałe 85% wraca do Meksyku.

A ile z tego zostaje przechwycone?

Mnóstwo.

Ile wędruje do kieszeni strażników na granicy i policjantów?

Do tego łapówki dla sędziów i tak dalej. Przekaż to mnie.

Nie chcę 10%. Daj mi wszystko.

Zajmę się tym.

Ile ci podebrali?

Osiem milionów? Odzyskam to, dostaniesz wszystko.

Potraktujmy to jako zadatek. Dostaniesz kasę

i pozwolisz mi przenieść się z rodziną do Ozark,

tak jak planowałem.

Będę tam prał pieniądze. Całe tony.

Nic, tylko wyprana gotówka. Tylko to się liczy.

Przecież wiesz.

W pięć lat, a może w trzy, wypiorę dwa razy tyle, co obecnie.

W pięć lat...

pięćset milionów. Bez problemu.

- Ma dłuższą linię brzegową od Kalifornii. - Już to mówiłeś.

- No dobra. - Daj spokój.

Pięćset milionów w pięć lat?

Pięćset milionów w pięć lat?

Tak. Bez problemu.

Masz 48 godzin, by zwrócić mi kasę.

- Dobrze. - W gotówce.

Żadnych instrumentów finansowych, przelewów ani czeków.

- Gotówka. W całości. - Gotówka. Rozumiem.

Gdy odzyskam kasę,

dam ci kolejne 48 godzin na przeprowadzkę do Ozark.

W ciągu tygodnia rozpoczniesz działalność.

Dobrze.

Marty, gdy przejadę obok twojego domu,

obym ujrzał znak „Na sprzedaż”.

Nie. Nie mamy wyboru.

Musimy zadzwonić na policję.

Zapomnij. Przećwiczymy to?

Dobra, jestem detektywem Jak-mu-tam,

a ty żoną gościa piorącego forsę

dla drugiego pod względem wielkości kartelu w Meksyku. Mów.

Daj spokój. Policja oznacza więzienie

lub program ochrony świadków. O ile dożyjemy.

O ile dożyjemy? Mnie i dzieciom coś grozi?

Co chcesz usłyszeć?

Goście, którzy ważą gotówkę, bo jest jej za dużo, by przeliczyć,

raczej nie uznają kodeksu moralnego. Policja odpada.

- Niech Liz zadzwoni. - Nie.

Bruce nie wrócił do domu. Przepadł. Gdy odkryją, że nie żyje...

Liz rozpuszcza się w beczce obok Bruce'a.

Plan jest taki. W ciągu dwóch dni

muszę zebrać osiem milionów, które ukradł Bruce.

Mamy tyle?

Nie będzie łatwo.

Potrącą nam za przedterminowe wypłaty, więc nie wiem, ale spróbuję.

Nie panikujmy, dobrze?

Wyznaczymy priorytety i zadania.

Musimy zmieścić się w czasie, rozumiesz?

Jutro rano powiemy dzieciom o przeprowadzce

i poprosimy twoją znajomą z agencji, by wystawiła dom na sprzedaż.

Zorganizujesz firmę od przeprowadzek i wszystko spakujecie.

W piątek po szkole...

ruszymy w drogę. To wszystko.

Zbierz najlepsze trzy oferty.

Będzie ciężko z kasą.

Nigdzie nie jadę.

Wszyscy jedziemy.

Zamieszkam z Caitlin.

Kraina Ozark. To w środku puszczy?

- Chyba tak. - Co tu się odpierdala?

Mężowie i ojcowie, matki i żony,

wszyscy się przeprowadzają.

Amerykanie zbudowali ten kraj, podążając za lepszym życiem.

Choćby pionierzy. Przenosili się każdego dnia.

Pracujesz na własny rachunek. Sam decydujesz, gdzie ci najlepiej.

Zdecydowałem, że w Missouri.

Rozumiemy, że wam się to nie podoba.

Uwierzcie mi, wiem, jakie to stresujące.

Ale jesteśmy rodziną i trzymamy się razem.

Potraktujcie to jako przygodę.

Dzięki za śniadanie z gównianą wkładką.

Charlotte...

Zostaw to mnie.

Wszystko w porządku?

Nie część, całość. Przekształcić w gotówkę.

W sumie 7 945 400 $.

Nie przechowujemy tu takich sum.

Nie może pan zamówić przelewu

i wszystkiego wypłacić. Nie gotówką.

Marty, daj spokój.

Ulokujmy to w funduszach inwestycyjnych.

Za pół roku wrócę z podwójną sumą.

Chyba wyraziłem się niejasno.

Nie mamy fizycznego dostępu do pieniędzy na koncie.

Wiem, jak działa system bankowy.

Dzwonię z wyprzedzeniem, żebyście je zamówili.

Cały portfel? Zapomnij.

Potrącą ci 10% za wypłatę przed terminem i 32% na podatki...

Ma pan wygórowane oczekiwania co do wysokich przelewów i wypłat.

Pod koniec dnia roboczego

będzie miał pan w banku osiem mln dolarów na czterech osobnych kontach.

Spowoduje to niepożądane niedokapitalizowanie

w stosunku do pańskich zobowiązań wobec korporacji ubezpieczeniowej.

Rozumiemy się?

O ile nie jest pan wiceprezesem jedynej instytucji

wolnej od regulacji w zakresie zobowiązań bieżących,

któremu podlega każdy bank w Ameryce, radzę skontaktować się z Rezerwą Federalną

na South LaSalle 230

i zamówić dostawę wielkiego wora gotówki.

LIDDELL & BYRDE PORADY FINANSOWE

Hej, Brendo...

Mogę w czymś pomóc?

Niestety nasza firma uległa likwidacji.

Co takiego?

Ta firma już nie istnieje.

Ale...

byłaś wspaniała. Od początku do końca.

Marty uwikłał się w interesy z bandziorami.

Musimy stąd wyjechać.

Twój mąż, doradca finansowy? Prenumerator Consumer Reports?

- Jasny gwint. - Wyjeżdżamy jutro.

Co? Czekaj.

Obawiacie się o własne życie?

Chodzi o program ochrony świadków?

Wszystko jest możliwe.

Jasny gwint.

Dokąd jedziecie?

Kraina Jeziora Ozark.

W górach Ozark?

Wielkie nieba. Co was tam czeka?

Zdaje się, że dominuje tam kolor kamo.

Nazywa się Gary Silverberg.

Wspólnik w firmie McNeil-Roberts w centrum. Znasz go?

Jest w zarządzie kilku organizacji non-profit.

Akademia Sztuki, Teatr Goodmana, Joffrey.

Spotyka się z twoją żoną dwa razy w tygodniu. Czasem częściej.

Albo u niego, albo gdzieś bliżej was.

HI Express, Fairfield Inn.

The DoubleTree w Alsip.

„Cukrowa Laseczka”. Co to takiego?

Zaskoczyłeś mnie, prosząc nagle o spotkanie.

Zwykle przekładam wszystko z notatnika do segregatora

gotowego do prezentacji i arbitrażu.

Rozumiem. Powiedz mi, co to znaczy?

Tak go pieszczotliwie nazywa.

- No wiesz... - Rozumiem.

- „Chodź, zrobię ci laskę”. - Jasne.

Gdzie jest Marty?

Odzyskuje pieniądze, które ukradł jego wspólnik.

Nie wiem ile.

Jeśli słusznie się domyślam, co tu jest grane,

rząd będzie próbował zająć jak największą sumę

i zamrozić aktywa, by zmusić go do współpracy.

Natychmiast wypłać jak najwięcej gotówki.

Kurwa.

W skali od jednego do dziesięciu,

jak trudno sprawić, że ktoś zniknie?

Ty czy on?

Ostrożnie.

Nie. Chodzi o mnie i moją rodzinę. Cztery osoby.

Nowe dowody, numery ubezpieczenia, karty kredytowe. Do zrobienia.

Przynajmniej chwilowo. Aż skończą się pieniądze.

Dzieciak wygada się w sieci. Twitter, Instagram.

Żona wypije za dużo i zwierzy się nowej przyjaciółce.

No tak.

Jeśli zadarłeś z prawem, nie mów mi, jeśli tak,

mógłbyś zachować tożsamość,

emigrując do kraju bez ekstradycji do USA.

Zależy, kto cię szuka i ile ma forsy.

Czekaj.

SMS z banku. Żona opróżniła rachunki bieżące i oszczędnościowe.

Masz spluwę?

- Nie, a bo co? - To dobrze.

Silverberg mieszka w Aqua Tower.

Apartament 8003, 80. piętro.

- Czemu myślisz, że ona tam jest? - Dziś jest czwartek.

Cześć, tu Wendy. Zostaw wiadomość.

Pizda!

Gary?

Wróciłam!

Dwadzieścia dwa lata!

Ani razu cię nie zdradziłem.

Choć miałem okazję. I to nie raz.

Ale nigdy nie skorzystałem.

Nic, tylko harowałem.

Wracałem do domu, szedłem spać i tak w kółko. Nadal było ci mało.

Chcesz wykraść naszą kasę?

Chcesz się rozwieść? Odechce ci się ze mną zadzierać.

Przegrasz. Otoczę się prawnikami. Będę nieugięty.

Wendy?

Po co Wendy czek na 29 650 $?

Okłamałeś mnie, Marty.

Wie o naszym interesie.

Kto by nie skłamał, by ocalić życie swojej żony?

To było zanim wydało się, że pieprzy się z prawnikiem?

Po.

Pewnie jeszcze się z nią nie rozmówiłeś.

Obmyślasz jakieś sprytne posunięcie.

Żądasz rozwodu...

robi się nieprzyjemnie, zaczyna cię szantażować.

Albo żyjesz z tą świadomością

i dzień po dniu twoja męskość się kurczy.

Mogę też usunąć problem, jakim jest Wendy. Tu i teraz.

Decyduj.

Marty, jesteś tam?

Co powinien zrobić mój ojciec?

Twój ojciec?

Z ciotką Carlottą. Nie odpowiedziałeś na to pytanie.

Co powinien zrobić mój ojciec z kobietą, która go okrada?

Lojalną kobietą. Matką.

Pracowała u niego przez 15 lat.

Co moja matka kazała mu zrobić?

Zwolnić ją.

Czemu?

Nie pierwszy raz was okradła.

Tylko co?

Pierwszy została przyłapana.

Nie ma za co.

- Dzień dobry. - Panie Byrde.

O co chodzi?

Miło pana widzieć.

- Napije się pan kawy? - Nie.

Czy działam pod przymusem? Nie. O co chodzi?

Nie, przestańcie. Nikt nie został porwany.

Nie mam podsłuchu.

Trafił mi się dobry interes, który wymaga wkładu gotówki.

Żaden legalny interes nie wymaga aż takiej kwoty.

Mam odmienne zdanie.

Gdzie moja forsa?

Jak mówiłem, nie da się tyle ściągnąć w ciągu doby.

No dobrze.

Jest tu dwóch agentów federalnych.

Skoro braliście pod uwagę porwanie, to znaczy, że macie gotówkę.

Proszę mi ją przekazać albo wyjdę na korytarz

i powiem wszystkim, że odmówiono mi wypłaty.

Sprawa nabierze szumu i staroświecki szturm na bank gotowy.

Jeśli zechcę wsadzić 7 945 400 $ do wanny,

rozebrać się do naga i udawać Sknerusa McKwacza,

to wyłącznie moja sprawa.

Dawajcie mi moją forsę.

Wielki kryzys.

To wtedy powstało sztuczne jezioro Ozark. W 1929 roku.

Już to wiesz.

Jesteś Marty Byrde.

Planowałeś to od dawna.

Od jak dawna?

Od dawna.

Brakuje 6 950 $, ale to żaden problem.

- Co ci mówiłem? - Sprzedałem już auto,

ale mam jeszcze minivana. Mogę go sprzedać.

To Honda Odyssey. Najlepszy minivan w USA.

Według katalogu jest warty 27 000 $.

Odkupię go za 27.

Będę ci winien 20 000. Odlicz sobie.

Wynajmę ci go za tysiąc miesięcznie.

Najlepszy minivan w USA.

W porządku? Dobrze.

Zabierzesz te 7 973 000 $ ze sobą do Missouri

i wypierzesz je.

Mam je wyprać?

Nie trzeba. Są już wyprane.

Mam je wyprać? Znowu?

Stracisz 15%.

I kolejne 25% na podatki. Co najmniej.

Nie w tym rzecz.

Chcę się przekonać, że potrafisz.

Jestem rozdarty.

Zaintrygowany, ale sceptyczny. Może ten pomysł z Ozark

to wymyślony naprędce stek bzdur.

Ale zaryzykuję.

Bo jesteś wyjątkowy.

Masz talent.

Ale jeśli dasz mi powód do podejrzeń,

zabiję ciebie, Wendy,

Jonaha

i Charlotte.

I to nie w tej kolejności.

Włóż mu to do bagażnika.

Del, tamtego dnia spytałeś:

„Gdzie moje pięć milionów?”, choć Bruce i Hanson wzięli osiem.

Miałeś rację. Zarzucałem wędkę.

Nie miałem pojęcia, że cokolwiek ukradli.

Tak po prostu zabiłeś Liz?

Miałem informację.

Od jak dawna pracowałem z tobą i Bruce'em?

Nie zauważyłeś, że wiecznie mielił ozorem?

O co tak naprawdę chodzi?

Charlotte, miałam...

Miałam kilka bardzo ciężkich dni...

więc jeśli...

mogłabyś coś tu jeszcze upchnąć...

Musisz mi pomóc przez kilka kolejnych dni.

Spróbuj się nie buntować, dobrze?

Zaufaj nam.

Uporamy się z tym. Wiem to na pewno.

- Dobrze? - Tak.

Dziękuję.

- Włącza się poczta głosowa. - Odłóż.

- Spróbować jeszcze raz? - Nie.

Może dał drapaka. Rozmyślił się. Zabrał swoją niunię i wyjechał z kraju.

Agencie Petty. Chyba ich znaleźliśmy.

Było 18 pluskiew. Odzyskajcie wszystkie. Podpisałem nakaz.

Tak jest.

- Nie wydajesz się zbyt załamany. - Jest, jak jest.

Liddell był naszą wtyczką. Byłby świetnym świadkiem rządowym.

Meksykanie, mafia, muzułmanie.

Przypisujemy im cechy, których nie mają.

Niepotrzebnie. Gdyby nie...

handlowali narkotykami, wyłudzali haraczy, wlatywali samolotami w budynki,

czyściliby toalety.

To nie występni geniusze.

To patologiczni kłamcy, idący po linii najmniejszego oporu.

Liddell też taki był.

Tyle że dostarczał rozrywki.

Nie rozumiem.

Del Rio, Navarro, kartel.

Angażowalibyśmy się w to, gdyby jedynie dostarczał rozrywki?

Gdzie jest Martin Byrde?

- Czemu skręcasz? - Muszę się odlać.

Tak mi przykro.

Tak mi przykro.

W porządku, tato?

Napisy: Ewa Nowicka

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.