All language subtitles for The.Cave.2019.polish

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian Download
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

FILM OPARTO NA FAKTACH.

NA JEGO POTRZEBY ZMIENIONO CZĘŚĆ NAZW, NAZWISK I ZDARZEŃ.

ICH UCZESTNICY WCIELILI SIĘ W PEWNE POSTACIE.

SOBOTA, 23 CZERWCA 2018

Dawaj, dawaj!

Dobra, chłopaki, jedziemy do jaskini.

GÓRA NANG NON, PROWINCJA CHIANG RAI W PÓŁNOCNEJ TAJLANDII

UWAGA, JASKINIA ZALEWANA OD LIPCA DO LISTOPADA

OCALENI

Hej. Sprawdziłbyś jeszcze raz?

Jasne, już idę.

POSTERUNEK STRAŻNIKÓW PARKU NARODOWEGO THAM LUANG

O, nie.

Szefie!

Kłopoty!

Szefie!

Adul.

Weź go za rękę.

Ja chcę do domu.

Trzeba wejść ponad linię wody.

Tędy.

Dziś nic nie zrobimy.

Na razie muszą zostać w jaskini.

To raczej nie kłopot. Trener się nimi zajmie.

Nie wstrzymam na tyle oddechu. To za daleko.

WIEŚ BAN NONG-OR, PROWINCJA CHIANG RAI

Dzień dobry. Proszę mrożoną kawę.

- Słyszały panie o chłopcach? - Których?

O tych, co utknęli w jaskini. Cała szkolna drużyna Dzików.

- A ty skąd wiesz? - Wszyscy o nich trąbią.

Prawdopodobnie już wszyscy w naszym kraju

śledzą losy zaginionej dziecięcejdrużyny.

Poziom wody podniósł się ze względu na ciągłe opady deszczu.

SZTAB INDO-PACYFICZNY ARMII USA NA HAWAJACH

Dzień dobry, poruczniku. Co się stało?

Rano napisał do nas ambasador w Bangkoku.

Dobrze. Powiadomić grupę operacyjną z Kadeny.

- Przesłać to majorowi. - Tak jest.

BAZA LOTNICZA KADENA W JAPONII

- Halo? - Przepraszam, że budzę.

Zapewne wie pan o tajskiej drużynie piłkarskiej w jaskini.

Tak. Co z nią?

Niewykluczone, że tam polecimy.

Przyjąłem.

Bez obaw, powinien pomóc.

Proszę.

Który to?

Tamten.

- Miło mi. - Wzajemnie.

Radzę ich czym prędzej sprowadzić.

Zna pan może ich numery telefonów?

Dziękuję.

Witaj, Rob. Dzwonię w imieniu rządu Tajlandii.

Podobno jesteś ekspertem od nurkowania jaskiniowego.

- Tak. - Mamy kłopot.

Grupa dzieci zniknęła w jaskini.

Zwracam się dziś do was wszystkich.

Niech każdy, kto może, wyjdzie przed dom.

Pomożemy uratować dzieci z Tham Luang.

Zaczekaj na babcię, dobrze?

Proszę cię, Nang Non, pozwól tym dzieciom się uratować.

Jak istotny jest udział Kru Bah Boonchuma?

Jeśli on przyjdzie dzieciom z pomocą, na pewno przeżyją.

Dlaczego akurat on?

Wierzymy, że Kru Bah Boonchum jest reinkarnacją stajennego Nang Non.

Księżniczka zakochała się w stajennym,

a jej rozwścieczony ojciec nasłał na niego swoich żołnierzy.

Naprawdę jest pan wcieleniem stajennego?

Pół na pół.

Sądzi pan, że zdoła pomóc dzieciom?

To się okaże.

- Panie generale. - Witamy.

Dzień dobry.

Zespół generała przedstawi panom sytuację. Tędy proszę.

Piłkarze weszli do jaskini w tym miejscu,

a tu – powinni być teraz.

O ile żyją.

Skoro spędzili w tych warunkach ponad trzy doby,

jakie mają realne szanse na przeżycie?

Trenerze?

DZIEŃ TRZECI

- Co jest? - Chcę pić.

Pójdę z tobą.

Ostrożnie.

Powoli.

Idź powoli.

Jesteśmy w tym rejonie. Kierujemy się do wejścia.

Za nami rozciąga się góra Nang Non.

Przy obfitych opadach woda ścieka tędy w stronę tamtej sadzawki.

Zerknijmy na nią.

Wypompowujemy tu wodę z 13 podziemnych zbiorników,

ale nie nadążymy, jeśli ulewa nie ustąpi.

- Dobrze cię widzieć. - Ciebie też.

- Jak podróż, Rob? - Nieźle.

- Kiedy będzie można nurkować? - Komandosi już próbowali.

Podobno prądy są za silne. Trzeba będzie zaczekać.

- Pójdziemy zobaczyć? - Jasne.

Są trzy komory.

Zdołali dopłynąć tutaj.

Nie mogą popłynąć dalej przez słabą widoczność i mocny prąd.

Sądzę, że na tym etapie musimy poznać aktualne prognozy pogody

i ustalić z Tajami, ile wody jesteśmy w stanie wypompować.

Ustalcie kwestie logistyczne. Zbieramy się tutaj o 18:00.

PROWINCJA PETCHABURI, 959 KM OD JASKINI THAM LUANG

Trochę niżej.

Mówi Pooyai Tun z Ban Laem.

FABRYKA POMP WODY

Profesor Adisorn?

Ci chłopcy w jaskini Tham Luang? Widziałem reportaż. Smutna sprawa.

Nasze turbopompy? Przykro mi, są wyprzedane.

Nie wiem, niech pomyślę.

Chyba żadne nam nie zostały. Zaraz popytam.

Władze nie pozwalają nam nurkować.

Nie sposób ustalić, gdzie są dzieci.

Przepraszam.

To pan Tan Xiaolong z Fundacji Peaceland.

TAN XIAOLONG, CHIŃSKI INSTRUKTOR NURKOWANIA

Możemy zobaczyć mapę?

Niestety, nie. Jest ściśle tajna.

Obcokrajowcy są w tamtym namiocie.

Przepraszam, skąd pan jest?

To pan Tan Xiaolong z pekińskiej Fundacji Peaceland.

Jest instruktorem nurkowania.

Z butlami przy pasie?

Muszę się nauczyć.

- Przedstawię pana reszcie. - Dziękuję.

Operację nadzorują tajscy komandosi. Nie wpuścimy obcokrajowców.

To najlepsi jaskiniowi nurkowie świata.

Nikt im nie dorówna.

Przykro mi, nie wolno.

Niestety poziom wody jest za wysoki.

Nie mogę wziąć za was odpowiedzialności.

Nie chce się o was martwić, bo woda jest za głęboka.

Skoro już tu są, pozwólcie im wykonać swoją pracę.

Nie martwcie się o nas. Umiemy o siebie zadbać.

Jestem głodny. Strasznie.

Co mogę zjeść, trenerze?

DZIEŃ PIĄTY

Hej. Słyszycie kurczaka?

Nie mieszkają w jaskiniach, młotku.

Co zjecie, gdy stąd wyjdziemy?

Larb mojej mamy.

Sałatkę cioci.

KFC.

Kurczaka, jak zawsze.

Pierś czy udko?

- Udko. - Pierś.

Udko.

Weźmie nas potem trener do KFC?

W samą porę. Chodźcie. Wsadźcie pompę na wóz.

PROWINCJA SUKHOTHAI

Złapcie z obu stron.

Świetnie.

Mai, pomóż ją wtargać.

Trzeba ratować dzieci.

Pan Neng z Ban Mi w Lopburi?

Zgadza się.

Chciałem spytać o pompy,

które zamówiliście, by osuszyć pola ryżowe.

Dalej są sprawne?

Jak najbardziej.

- Dzień dobry. - Panowie skąd?

Profesor Adisorn prosił,

żebym przywiózł pompy, by pomóc dzieciom.

Dobrze, ale nie wpuszczam nikogo bez zezwolenia.

Musicie stanąć dalej.

- Pokieruje mnie pan? - Tak, tędy.

- Nie nadają się. - Mają ich cały wóz.

Przewód nie sięgnie.

Chwileczkę. Słucham pana?

Jechaliśmy aż z Ban Laem. Produkujemy turbopompy.

- Takie do wody? - Tak.

- Chciałbym pomóc. - Ma pan zezwolenie?

- Nie wiem, kto je wydaje. - W porządku.

Musi pan o nie wystąpić w biurze prewencji prowincjalnego ratusza.

Bez tego nie weźmie pan udziału do misji.

- Ktoś mnie zawiezie? - Muszę odebrać.

Halo? Przewody są niezgodne...

Komu los na loterię?

- Pan Pooyai Tun? - Zgadza się.

- Profesor Adisorn. - Bardzo mi miło.

Pytałem już każdego. Nie chcą nas wpuścić.

To złożona sprawa. Mówiłem im już o pompach.

- Może pan zaczekać? - Dałby mi pan wejściówkę?

Jasne, pożyczę panu.

- Bardzo dziękuję. - Do zobaczenia. Pogadam z nimi.

- Są trzynastki? - Nie, zostały tylko dziewiątki.

Poproszę.

Najpierw włącza się ten

i co 10-15 minut przestawia na drugi automat.

Sięgnąwszy po jeden, wyłącza się drugi.

Dobrze.

Tak. Dobrze.

Proszę, woda.

Mam.

Nigdy nie osuszą jaskini tymi pompami.

Tak, są za małe.

Możemy podłączyć naszą o, tutaj.

DZIEŃ SIÓDMY

Dlaczego woda się podnosi?

Miała się obniżać.

Bo musi się unieść, zanim opadnie.

Zgaśmy latarkę, bo się wyładuje.

Kręcimy?

Nadajemy na żywo spod jaskini Tham Luang w tajskim Chang Rai.

Minął już ponad tydzień, odkąd 13 chłopców zostało uwięzionych

w jaskini widocznej za mną. Stało się to wieczorem 23 czerwca.

Możemy jedynie dociekać, czy żyją. Zebrani modlą się o cud.

Będziemy państwa informowali. Z Chang Rai mówił Todd Ruiz.

Nasze pompy są mocne, a przy tym lekkie. Chciałbym pomóc dzieciom.

Rozmawiał pan może z gubernatorem?

Nie. Nie wiem, gdzie go szukać.

- W ratuszu. - Gdzie to jest?

Niech pan zrozumie.

Nie mogę wpuścić tu kogoś bez ważnego zezwolenia.

To pan niech zrozumie, że pompy, z których korzystacie, są za słabe.

Sprowadziłem największego specjalistę w kraju.

Wypróbujcie chociaż jego pompy. Jeśli się nie sprawdzą, wyproszę go.

Zabieraj go pan stąd, ale już.

A zatem był pan w jaskini i jest pan całkowicie pewien?

Na milion procent. Trzeba użyć turbopomp.

Usunąć wodę jak najszybciej i dostać się do dalszych komór.

Jak opisałby pan obecne starania?

Szczerze - słabe jak sikanie dziecka...

Znowu dzwoni profesor. Nie odbierze pan?

Nie mogę się dodzwonić do Pooyaia.

Nie odbiera komórki.

Kto mówi?

Pooyai, proszę, wróć.

Wróć i ratuj mojego bratanka. Błagam cię.

Skąd pewność, że nas wpuszczą?

Spróbuję ich przekonać.

Nie chcę, by mój bratanek zginął.

Dobrze.

- Zobaczymy. - Proszę.

Mai, dzwoniła ciotka Titana.

- Zawracamy. - Już się robi.

Udało się, Lek. Udało się.

Księżniczka zakochała się w stajennym.

Jej ojciec był bardzo zły i rozkazał go zabić.

Biedna Nang Non. Współczuję jej.

Naprawdę zabiła się spinką do włosów?

Woda w jaskini to jej krew.

Z miejsca, w które wbiła sobie spinkę,

krew tryskała bez przerwy. Zmieniła się w tę wodę.

Ej. Czy wszyscy pozdrowili ją przed wejściem?

To tylko legenda. Nie przesadzaj.

Wybacz mi. Pozwól mi wrócić do domu.

Sądzicie, że 13 osób mogło się schronić tutaj?

Tak myślimy.

Jasne. I kolejna ulewa zaleje też tę komorę?

Droga Nang Non, proszę, pomóż mi ocalić dzieci.

Czy można dostać się do tej komory jakąś inną, krótszą drogą?

Nie. Tylko głównym wejściem.

Rozmawiałem ze wszystkimi urzędami, nikt się nie zgodził.

Te małe pompy nie wyciągną wody.

Wiem, ale nic nie poradzę.

Zbiorę całą rodzinę i przekonamy gubernatora.

Żeby Pooyai Tun mógł podłączyć swoje pompy.

Spokojnie, Lek. Cierpliwości.

Nie zgodzili się. Co mamy zrobić?

Czekamy.

Halo, pan Neng?

Możemy wam dostarczyć dziesięć waszych pomp.

Ale nie pozwolili nam ich użyć.

Mam kolegę w Fundacji Królewskiej. Pożyczy nam ciężarówkę.

Genialny pomysł. Kiedy przyjeżdżacie?

FUNDACJA KRÓLEWSKA

Pooyai!

Jest pan świetny. Tak się cieszę.

Tylko ostrożnie!

Do środka z nimi. Uważajcie.

Ostrożnie.

Prosto do wejścia.

Powoli.

Tędy.

Dobrze, można włączać!

Stoję przed wejściem do jaskini Tham Luang,

gdzie wysoki poziom wody oraz silne prądy utrudniały poszukiwania

zaginionej drużyny oraz trenera.

Dziś jednak brytyjscy nurkowie przedostaną się znacznie głębiej,

gdyż woda wyraźnie opadła.

Ogromne ilości wody zostały wypompowane z komór jaskini

przy pomocy specjalistycznych turbopomp.

Wiąże się to niestety z zalaniem pól oraz plonów u podnóża góry.

Zajadamy.

Chodź zjeść. Babcia idzie na pole.

Wybierzesz się ze mną?

Trzeba znowu zasiać ryż...

Ustawiliście pompy w trzeciej komorze?

Tak! Dwie pracują równocześnie.

Widać wejście do tunelu. Brytyjczycy się ubierają.

Odprowadzisz mnie do namiotu? Sam nie wejdę.

Słyszeliście to?

Co takiego? Ja nic nie słyszę.

Tego też nie?

Ciszej.

Dziękujemy!

Ilu was jest?

13.

Wspaniale.

Drużyna schroniła się 300-400 metrów głębiej.

Cała trzynastka wciąż żyje.

Drużyna jest bezpieczna, jednak to nie koniec misji.

Wrócimy. Przyjdzie mnóstwo ludzi.

12 zawodników drużyny Dzików oraz ich trener są cali i zdrowi.

Znaleziono ją na zboczu Nom Sao, trzy kilometry od wejścia.

Nong!

Znaleźli ich! Zobacz.

Teraz brygada skupiła się na jej uwolnieniu.

Władze rozpatrują trzy opcje.

Pierwsza zakłada wywiercenie nowego wejścia...

Druga – wypompowanie z jaskini jak największej ilości wody.

To może jednak zająć cztery miesiące, do zakończenia pory monsunowej.

Trzecia metoda... jest najtrudniejsza.

Polegałaby na wyciągnięciu piłkarzy przez zalane korytarze.

Praktycznie tą samą drogą.

WYBRZEŻE ATLANTYKU W IRLANDII

Tymczasem w Tajlandii opublikowano nagranie

12 chłopców i trenera, uwięzionych w tamtejszej jaskini.

- Ja prowadzę? - Tak.

- Na rozwidleniu w lewo? - No.

JIM WARNY, NUREK JASKINIOWY

Jim, widziałeś?

Jezu. Proszą się o wypadek.

Chłopaki mają pojedyncze butle.

Do jaskiń zwykle bierze się dwie.

Nie są do tego przygotowani.

To może sam leć do Tajlandii je wyciągnąć?

Zaradny Jimie.

- Boli to pana? - Tak.

Proszę już tam nie schodzić, bo dostanie pan zakażenia.

Przeżyję. Chcę pomóc dzieciom.

Przemyję panu ranę.

Uśmiech, przystojniaku. Pokaż dwa palce.

Tak jest.

LOTNISKO U-TAPAO W PROWINCJI RAYONG

Wspomogę nurków w ich misji ratunkowej.

SAMAN KUNAN, KOMANDOS

Oby się udało. Sprowadźmy te dzieciaki do domu.

PROSZĘ POSPRZĄTAĆ

PRZYCZÓŁEK W TRZECIEJ KOMORZE

Jestem gotów.

- Masz parę? - Jeszcze nie.

- Pogadam z szefem. Zaczekaj tam. - Dobra.

- Proszę pana? - Tak?

Saman chce się z nami zabrać.

Dobrze. Zanieście z nim butle do czwartej komory.

- Dobrze. - Powodzenia.

Zgodził się. Płyniemy jako drudzy.

BASEN ODPŁYWOWY W TRZECIEJ KOMORZE

Podawaj butle.

Powodzenia, panowie.

CZWARTA KOMORA

Sam.

Daj je, ja popłynę.

Możesz zawracać. Wystarczy ci tlenu?

- Tak. - Na pewno?

Tak jest. Ruszam.

Sierżancie, wystarczy.

- Dum, dość. - Nosze.

Spokojnie.

Pomóżcie.

Raz, dwa, trzy.

Kłopot pojawił się w drodze powrotnej.

Nie żyje nurek, sierżant Saman Kunan.

Wszyscy jesteśmy szkoleni do pracy w trudnych warunkach.

Nawet jeśli giną nasi koledzy.

Musimy się z tym liczyć na każdym kroku.

Nie zamierzamy tracić odwagi.

Nasz zespół pozostanie silny.

Na cześć braci i sióstr, którzy oddali za nas życie.

Nie odeszli na marne.

Tajski komandos zginął,

usiłując uratować 12 chłopców i trenera uwięzionych w jaskini.

Chciałbym pokazać mapę kompleksu,

by uświadomić państwu, z czym boryka się ekipa.

Nurek zemdlał w drodze powrotnej.

Według prognoz od niedzieli rejon zaczną nawiedzać kolejne monsuny.

Przypomina nam to tylko, przed jak wielkim wyzwaniem stoją ratownicy.

Tajskie władze nadzorujące akcję ratunkową

wezwały już do pomocy kilku zagranicznych nurków.

„Trzymajcie się tam. W razie czego mogę pomóc”.

„Jak szybko mógłbyś ruszyć?”

„W dwie godziny”.

„Zaczekaj”.

Cześć.

- Jak ci minął dzień? - Nieźle.

Puściłabyś mnie do Tajlandii?

Po co chcesz tam lecieć?

Pomóc tamtym w jaskini.

Mają już masę ludzi.

Wiem.

Składamy dziś tę ofiarę bogini Nang Non.

Modlimy się, aby uwięzieni w jaskini wyszli z niej cali i zdrowi.

- Pułkowniku. - Majorze.

Jak to wygląda?

Nie wpuszczą nikogo za trzecią komorę. Zwłaszcza po stracie swojego.

Co nam zostaje?

Leci tu brytyjska komisja ratowników.

Ale Tajowie nie wpuszczą nas, jeśli nie będą w 100% pewni sukcesu.

Pogoda lada dzień uniemożliwi dalsze próby.

Są trzy kilometry pod ziemią, za ścianą wody.

Nikt w historii nie podejmował się takiej misji.

Jak pan sądzi, starszy sierżancie?

Nie ma co zwlekać, bo skończy się tlen.

15% to już i tak niebezpiecznie mało.

Dobrze. Na pewno zgodzą się, gdy spadnie poniżej 13.

Prowadzi tam jedna droga.

Pokażemy panu, nad czym myśleliśmy.

DOM SOŁTYSA W BAN NONG-OR

Dzień dobry.

Proszę się wpisać i podać swój numer konta.

W sumie należy się pani 13169 bahtów.

Przyjdą w ciągu dwóch miesięcy.

Nie chcę ich.

Nalegam. Wiele pani straciła.

To nie koniec świata. Prawda?

Nasz ryż przepadł, ale możemy zasadzić nowy.

Wolę dopilnować, żeby ocaleli tamci chłopcy.

Niech rząd wyda to na ich ratunek.

Ja ich nie przyjmę, a wy?

Ja też nie.

- Ani ja. - Ani ja.

Nasi będą nadzorowali pierwsze trzy komory.

Brygady obcokrajowców popłyną dalej i zabiorą dzieci.

Obecnie są z nimi czterej komandosi i lekarz.

Resztę wyjaśni major.

Patrzy na nas cały świat.

W jaskini utknęło 12 dzieci i trener.

Jak się pan domyśla, emocje sięgają zenitu.

Jesteśmy tego świadomi. Co pan zatem radzi?

Szczerze mówiąc, goni nas czas. Jeśli pogoda się pogorszy,

możemy już nie ocalić ani jednego.

Jakie mamy szanse?

Jeśli ruszymy teraz, dawałbym nam jakieś 60-70%.

Możliwe, że trzech albo czterech nie wróci do domów.

ARTUR KOZŁOWSKI, LAT 32

POLSKI NUREK JASKINIOWY, ZGINĄŁ TRAGICZNIE 5.9.2011

Nadchodzi pora monsunowa. Jaskinia będzie pełna wody.

Co mamy zrobić? Czekać do grudnia z wyłowieniem 13 trupów?

To ryzykowna operacja...

Oczywiście. Jak każde nurkowanie w jaskini.

BYŁY TAJSKI KOMANDOS TONIE PRZEZ BRAK TLENU

Biorę 40-kilową torbę, dobrze?

Dzięki.

- Cześć. - Hej. Mam rzeczy.

Cześć, Jim.

Skrzydło, uprzęże do pasów balastowych,

mnóstwo lamp i komplet serwisowy.

Mam też tamte zaciski.

- Dzięki. - Proszę.

- Nie zabij się w tej Tajlandii. - Spróbuję.

Idzie gubernator!

Okazuje się, że to cywilni nurkowie

mają odpowiednie doświadczenie, by sprostać zaistniałej sytuacji.

Wygląda na to, że Tajowie wezwali Brytyjczyków i Amerykanów do pomocy

w uwolnieniu chłopców i ich trenera.

Wciąż jest dużo wody. Prawie nic nie widać. My nie popłyniemy.

- Kiedy będą tu wasi ludzie? - Lądują o 18:00.

Plus dojazd.

Czas ucieka. Dajcie znać Xiaolongowi, że nurkuje z nami.

Nie może być żadnych opóźnień.

Uwińmy się, nim się rozpada.

Tan, słuchaj. Mitch chce, byś dołączył do ekipy.

Czekamy w trzeciej komorze.

Będziemy je zabierali ręcznie.

Nikomu ani słowa.

Ciągle czekamy na przyjazd reszty ekipy.

Mówi Todd Ruiz. Stoję w obozie brygady ratunkowej.

Wydaje się, że ta albo przystępuje, albo już przystąpiła do akcji.

Jak widzą państwo za mną,

wejście do jaskini zakryto zieloną płachtą.

Będę państwo informowała o dalszym rozwoju sytuacji.

Dziękujemy.

- Co to? - Północne curry.

- Ostre? - Nie.

- A smaczne? - Wiadomo!

Dziękuję bardzo.

Szkoda, że nie gotujemy tak codziennie.

Jest tak miło.

Jak mogli się tak pomylić? Przysłali złe.

- Rozmówię się z kolegami z ambasady. - Przydałoby się.

Cześć, Ben. Jest kłopot.

- Jaki? - Te maski.

Potrzebna nam wersja z ciśnieniem dodatnim, bo nie wpuszcza wody.

Poza tym są za wielkie dla tych dzieci.

Zwłaszcza dla 11-latka. Jest malutki.

Znaleźliśmy parę takich masek w Cardiff,

ale muszą nadać paczkę jeszcze dziś, żeby doleciała na jutro.

Pogadam z ambasadą, a oni z Londynem.

Postarają się dostarczyć je na czas.

- Informuj nas, co? - Dobrze.

- Trzymaj. - Dzięki za podwózkę.

Powodzenia. Uważaj na siebie.

Słyszałeś o tej drużynie w jaskini?

- Nie. Są martwi? - Nie, znaleźli ich.

Wszędzie o nich głośno. Patrz.

CARDIFF, WALIA

Takich potrzebują w Tajlandii.

Dzień dobry.

Dopilnują panowie, by zdążył na samolot?

Jak szybko umie pan jeździć?

Martwią się o najcięższego chłopca.

Może uderzyć głową w skałę, gdy zejdzie pod wodę.

Dobrze, napnę mocniej linę.

To nie kłopot.

Jeśli go uwzględnili, jesteśmy gotowi.

LOTNISKO HEATHROW W LONDYNIE

Panie Warny, zapraszamy tutaj.

Kopę lat, Jim.

Dziękuję.

- Do Bangkoku? - Tak.

- Zrobimy sobie zdjęcie? - Jasne.

- Pasuje? - Tak jest.

Trenerze, kogo zabrać najpierw?

Nicka, Nota...

Pana... i Marka.

Bo mieszkają najdalej.

Dojeżdżają na rowerach.

LOTNISKO W CHIANG RAI

Cześć, Jim. Jestem kapitan Bas.

- Witaj w Chiang Rai. - Miło mi.

Jesteście naszą nadzieją.

Postaramy się.

ÓSMY LIPCA 2018

Kopę lat, chłopaki.

- Będzie jakieś siedem. - No.

Schodzimy teraz, a wy nieco później.

- Mike i Gary was wprowadzą. - Trzymaj się.

Powodzenia.

Wliczając wszystkich nurków oraz specjalistów,

już 13 osób weszło do jaskini,

by pomóc uwięzionym dzieciom.

Każdy prowadzący: John, Rick, Jason i Chris,

przeniesie po jednym dziecku z dziewiątej komory...

aż do trzeciej.

Reszta, w tym wy, należy do grupy wsparcia.

Będziecie wymieniać butle i pilnować, by maski były dociśnięte do twarzy.

Wiecie, że jeśli będą nieszczelne, chłopcy się potopią.

Zwłaszcza że będą odurzeni ketaminą.

Jak to odurzeni?

Nieprzytomni.

Ile będziemy pod wodą?

Zalany korytarz ma około kilometra.

Można się wynurzać po drodze.

Amerykanie zaniosą wam butle do trzeciej komory.

Tam zanurkujecie. Jak widzicie, przepłyniecie 150, a potem 200 metrów.

Wy macie czekać w piątej. Na tym etapie będziemy sprawdzać butle

i wymieniać je w razie potrzeby. Pilnujcie tych masek.

Czy wszystkim pasuje, że będą uśpieni?

Nie ma wyjścia. Płyniemy tak... albo wcale. To byłoby zbyt ryzykowne

Mogliby spanikować i nas narazić.

Australijski attaché mówił wczoraj, że załatwił im immunitet.

Jeśli znów spadnie deszcz, ktoś może utonąć lub nie wybudzić się z narkozy.

Nurkują dziś ci dwaj Brytyjczycy.

Tak, to my.

Pierwszy to Jim Warny.

O 10:00.

Connor.

Kapitanie, są brytyjscy nurkowie.

- Dopilnujcie, żeby wszystko mieli. - Tak jest.

- Pomóc ci z czymś, Jim? - Nie trzeba.

- Wszystko jest. Dzięki. - Wołaj w razie czego.

- W porządku? - Tak, tak.

Chcesz?

Dzięki, wolę swój własny.

Wymienię sobie.

Stawiam wam potem Jacka Danielsa.

Dzięki, ja wolę Guinnessa.

PIĄTA KOMORA

No to czekamy.

Chyba płyną.

Tak, to Jason.

- Wszystko gra? - Tak.

Płynę dalej.

Mówi Todd Ruiz.

Z radością oznajmiamy, że z jaskini uratowano pierwszych dwóch chłopców.

Treechada Petchara, wiadomości północne.

Świętujemy dziś sukces misji ratunkowej...

Jak donoszą nasze źródła, wyłowiono ich przed chwilą, o 17:40,

niespełna osiem godzin po rozpoczęciu akcji.

Akcja trwa w najlepsze. Proszę bardzo.

Widzimy właśnie karetki wywożące obu chłopców.

Akcję rozpoczęto dziś o 10:00.

Karetki mają przewieźć chłopców z góry na lotnisko,

stamtąd śmigłowce zabiorą ich do oddalonego o 60 km szpitala.

Mogę jednak potwierdzić, że uratowaliśmy już czterech Dzików.

Przepraszam, że nie odpowiem na wszystkie pytania...

„Czterech na górze. Wszyscy żywi”

„Pilnuj się. Kocham cię”.

O której ma tu być?

Panowie, jest premier.

Okażcie szacunek.

- Dziękuję. - Miło mi poznać.

Dziękuję wszystkim.

Dziękuję za pomoc w ocaleniu "Dzików". Jestem bardzo wdzięczny.

Jeśli mogę panom jakoś pomóc, dajcie znać.

- Spytaj o wizę. - Pomógłby mi pan z wizą?

Niech się pan żeni. Nie ma sprawy.

Mam upominki. To nasze miejscowe produkty.

Przekąski. Dziękuję.

Dzięki.

Ivanowi rzuciło się na zatoki. Wybrałbyś kogoś innego?

- Jasne. - Dzięki.

Jim, Ivan jest chory i nie może nurkować.

Brakuje nam jednego w szóstce. Popłynąłbyś za niego? Josh cię zmieni.

- Jasne, czemu nie. - Fajnie.

Zużyjesz tyle samo tlenu co wczoraj.

Idź się przebrać, a doktor Harris nauczy cię podawać środek.

Dzięki.

Dzik!

Mam zrobić zdjęcie?

Gotów?

Dobra. Uśmiech.

- Na razie. - Dziękuję.

Jim, jesteś tam?

No to tak. Podajemy dzieciakom domięśniowo dawkę ketaminy.

Niesamowity środek. Używa się go głównie do odurzania koni.

Przygotowałem wam zestawy.

Strzykawki są już nabite. Wybieracie miejsce na udzie,

mniej więcej w tym rejonie, i podajecie pełną dawkę.

Jak głęboko wbijamy igłę?

Góra dwie trzecie długości.

Co najmniej 10 minut odstępu między dawkami, bo mogą przestać oddychać.

I się poduszą. Jasne?

- Erik, Tak? - Jim.

- Siema. Płyniesz ze mną? - Tak.

- Szkoda Ivana. Przejdzie mu? - Przeżyje.

- Jak cię w to wrobili? - Znam brytyjską ekipę od dość dawna.

Parę lat temu mój kolega utopił się, gdy nurkował.

- Rick, John i Jason go wyciągali. - Kurna, przykro mi.

A ty?

Mieszkam tu od roku.

Kolega dał znać, że szukają nurków, więc przyjechałem.

Przebieramy się.

- Jak leci, Mitch? - Nieźle.

- Jaki mamy czas? - Wchodzicie po Brytolach.

Pomóż mi z tym.

- Masz strzykawki? - Tak, już mi dał.

Tu są.

- Powodzenia. - Widzimy się w szóstce.

- Jak tam, Erik? - Wszystko gra.

- Żyjesz? - Tak, spoko.

Dobra. Naprzód.

SZÓSTA KOMORA

Trzymasz się? Szóstka. Dobra nasza.

Jak ci się nurkuje w tajskich jaskiniach?

Nie wiem, to moja pierwsza.

Większość jest chyba pozamykana.

A gdzie byłeś wcześniej?

Sześć lat w Egipcie. Miałem tam mały warsztat.

- I też żadnych jaskiń? - Nie, tylko leje i skały.

- Coś się świeci? - Też to widzę.

- Ruszaj. - To Chris, nie?

Trzeba mu zmienić butlę.

Podłączam butlę.

- Dobra? - Maska szczelna?

Sprawdzam.

- Jim, płyniesz za mną? - Tak.

CZWARTA KOMORA

Wybudza się.

Dobra. Ja robię zastrzyk?

Zrób.

Zrobiony.

To do zobaczenia.

Mae Bua! Wynoszą "Dzików"!

Wychodzą!

W porządku. Jutro wynosimy także trenera.

Ktoś musi zabrać chłopaka.

Jim, dałbyś radę?

- Cześć, Jim. - Hej. Jak leci?

A u ciebie? Wymęczyli cię?

No... Chcą, żebym jutro zabrał chłopaka.

Nie byle co.

Jak się z tym czujesz?

Jestem przerażony.

Dasz radę.

Nurkowanie to pikuś, ale noszenie tych dzieci...

Ciężko.

Wiesz, co robisz.

I od dwóch dni świetnie ci idzie.

Tak trzymaj, a potem wracaj do domu.

No.

- Muszę się przespać. - Tak, idź odpocząć.

Całuję.

Ja ciebie też. Pogadamy jutro.

Tak. Pa.

Ty byłeś wczoraj w szóstce. Ile zostało butli?

Cztery powietrzne i trzy tlenowe.

- Będę u Andersona za pięć minut. - Tak jest.

Panowie, to niczego nie zmienia.

Dalej będziemy czujni i nie spuścimy niczego z oka.

Idziecie jak burza. Jesteście istnymi gwiazdami.

Za wami dwa przyłożenia, ale nie osiadajcie na laurach.

Nie mamy wiele czasu.

Ten niż zrzuci dziś na nas więcej wody, niż ustawa przewiduje.

Pilnujcie się.

Dzięki, majorze.

Jak tam, Jim?

Nieźle, ale prawie wczoraj nie spałem.

Wynoszę piątego.

Dasz radę. Miło, że zostaję sam w szóstce.

Nie ma za co.

Ostatni dzień. Miejmy to z głowy.

MIKKO PASSI, FIŃSKI INSTRUKTOR

Jim. Mam sprzęt dla chłopaka.

- Dzięki. - Dostawa specjalna.

- Dobra. - Dzięki.

Świetnie ci idzie.

Jesteście niesamowici.

Trzeba mieć niezłe jaja.

Wy tu jesteście bohaterami.

Skaczecie ze śmigłowców, szyją do was...

Mimo wszystko – nie zazdroszczę.

SIÓDMA KOMORA

Jesteście tam?

Cześć.

ÓSMA KOMORA

- Jak się płynęło? - Świetnie.

Wszystko widać.

- Trzymaj. - Nie, dzięki.

Odłam sobie.

Dzięki.

- Długo ich nie ma? - Nie wiem. Od wieków.

Połóż go na boku.

Jim.

Wkładaj sprzęt.

Musi dostać zastrzyk?

Dopiero zrobiłem.

Następny dopiero w piątce.

Dobra, obróćmy go.

Oddycha.

Ręce.

Oddycha.

Dobra. Trzymaj go tak.

No to w drogę.

Cześć.

Mam podpłynąć?

Nie trzeba.

PIĄTA KOMORA

Czekaj, rusza się. Przypłyniesz?

Złapał za mój przewód.

Trzymaj go. Dobra.

- Chyba dobra nasza. - Poprowadzę cię.

Uwaga.

CZWARTA KOMORA

Dobra jest.

Spoko. Dobrze ci idzie.

Co ja tu, kurna, robię?

Trenerze!

Nic nam nie jest!

TRZECIA KOMORA

Płyną!

Wyławiamy, panowie.

Raz, dwa, trzy! W górę!

Mamy trenera, jest cały.

Przyjąłem. Idą nosze.

Jazda.

Mamy trenera. Spisałeś się.

Serio?

Wszystko jasne. Spory był jak na dzieciaka.

Ciągle się budził.

W górę!

Stańcie i opuśćcie.

Gotowi? Trzy, dwa, jeden!

Uwaga na głowę.

Dobra robota.

Trzymajcie mu nogi w górze.

DRUGA KOMORA

Uwaga na skałę.

Powoli, chłopaki. Powoli.

Wolniej.

Trzymajcie poziom.

W dół. Sierżancie, zmierz mu tętno.

Spokojnie, chłopaki.

- Jak ciśnienie? - W normie. 98 na 103.

Sprawdzić oddech.

Dobra, wynosimy go.

PIERWSZA KOMORA

Wsuwaj.

Jeszcze nie.

Spokojnie.

Proszę się nie ruszać.

Zdejmę opaskę, a pan niech otworzy oczy.

Tylko powoli.

Powoli.

Spokojnie, bez pośpiechu.

Daj poduszkę.

Dobrze?

Niech pan leży. Bez obaw, nic panu nie jest.

Pamięta pan imiona chłopców? Coś panu świta?

Pamięta pan?

- Titan... - Bez obaw, Titan jest cały.

Tylko spokojnie. Wszyscy są cali.

Wszyscy są bezpieczni. Bez obaw.

Zajęliśmy się nimi.

Spokojnie. Wkrótce się zobaczycie.

Nic im nie jest.

Przygotujcie tlen.

Spokojnie, proszę oddychać powoli.

Głębokie wdechy.

Świat żył tą opowieścią o bohaterstwie i poświęceniu przeszło dwa tygodnie.

Dziś desperacka misja ostatniej szansy dobiegła końca.

Mówili, że to niemożliwe,

jednak wbrew przeciwnościom wszystkich 13 członków drużyny Dzików,

włącznie z tym, przeżyło. Reakcje ludzi wokół świadczą o tym,

że lada chwila zaczną tutaj świętować iście mityczne zwycięstwo.

Bez was byśmy ich nie uratowali. Dziękuję.

My bez was też nie dalibyśmy rady.

Jesteś bohaterem.

Przepraszam panów. To rodzina jednego z chłopców.

Chcą panom coś powiedzieć.

Dziękują wam.

Nie ma za co.

Dokonaliśmy razem pierwszego takiego wyczynu w dziejach świata.

Choć nikt nie wróżył nam sukcesu, podołaliśmy zadaniu.

Cieszę się.

10 LIPCA 2018 ROKU CAŁĄ DRUŻYNĘ DZIKÓW WRAZ Z TRENEREM

WYDOBYTO Z JASKINI, W KTÓREJ BYLI UWIĘZIENI PONAD DWA TYGODNIE.

Scenariusz i reżyseria

Zdjęcia

Czułeś odpowiedzialność za ludzkie życie?

- Ogromną. - Jak sobie z tym radziłeś?

Starałem się zamknąć wszystkie stresy w jednej szufladce

i skupić się na zadaniu. Pełna koncentracja.

Wasz wyczyn nauczył mnie pokory. Szczerze.

Pewna moja krewna z Petchaburi... popłakała się.

Popłakała.

Chciała, żeby pan zawrócił?

I im pomógł?

Wierzyła we mnie.

PAMIĘCI SAMANA KUNANA

23 grudnia 1983 – 6 lipca 2018 roku.

OCALENI

Tekst: Piotr Kacprzak

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.