Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
Jeśli nie jesteś Samanthą, to zostaw wiadomość.
Pierdol się, Jason! Dosyć tych kłamstw!
Nie dzwoń do mnie.
"Coś w lesie" Samantha Smith
KINO PEŁNE KOSZMARÓW
Halo?
Co jest, kurwa?
Cicho bądź.
Widziałeś go?
- Gdzie pozostali? - Zabił wszystkich.
Nie bój się. Wyjdziemy z tego.
Obronię cię.
Uciekaj!
Co teraz?
Chcesz iść nocą do miasta, mając na plecach tego psychola?
Nie musimy iść.
Tylko nie on.
Trzymajcie ręce tak, żebym je widział.
Tom.
Nie ruszaj się i trzymaj ręce tak, żebym je widział.
Popełniasz duży błąd, Tom.
Dla ciebie "funkcjonariusz Carter", zasrańcu.
Co ci się stało?
Jesteś ranna? Zrobił ci coś?
Nie on. Ktoś inny.
- Poluje na nas. - Poluje?
- Zabierz nas stąd. - Tom, proszę, zaufaj nam.
Proszę.
Wsiadajcie na tył. Zaraz to wyjaśnimy.
Dzięki, stary. Przepraszam, jeśli kiedykolwiek...
Nie. Byliśmy dziećmi.
Poza tym nie powiedziałem, że nie jesteś już podejrzany.
O Boże, to znowu on!
Co jest?
Tom! Zawieź nas do miasta!
Proszę! Wsiadaj i jedźmy stąd!
Rzuć broń i podnieś ręce do góry!
Powiedziałem, żebyś rzucił broń!
- Nie żyje? - Co jest nie tak.
Nie!
Nie!
Nie! Co to za chory dowcip?!
Cholera jasna, mówiłem, żebyś jechał!
Co teraz?!
Wynosimy się stąd. Uważaj na szkło.
- Co robisz, Jason?! - Idę po kluczyki.
On żyje!
Szybko! Biegniemy do domu!
- Cholera. - O Boże.
- Wpuść nas! - Otwórz te cholerne drzwi!
Co jest, kurwa?!
Co się dzieje? Gdzie pozostali?
Nie ma ich. Wszystkich.
Nie ma? Jak to nie ma?
A tobie co? Jesteś ranna?
To nie moja krew.
To krew Lizzie, Maggie,
Tony'ego, Carla, Jamie,
Rona i Stephanie.
O czym ty bredzisz?
Zabił ich. Zabił ich wszystkich!
Zabił? Kto?
- Spawacz. - Co to, kurwa, za jeden?
To on!
Co, do diabła?
O kurwa...
Chyba połamał mi żebra!
I na tym się nie skończy, jeśli nas dopadnie!
- Długo nie wytrzymam! - Co robimy?!
Przytrzymaj!
Na "trzy" otworzysz drzwi i go wpuścisz!
- Oszalałeś?! - Odstrzelę mu łeb!
Chwila. Nikomu nic nie odstrzelisz.
Skurwiel połamał mi żebra. Ja odstrzelę mu łeb.
Nauczę go, że ze mną się nie zadziera.
Gdy skurwysyn pokaże twarz,
będę ostatnią osobą, którą zobaczy przed...
Giń, skurwielu!
Na co czekasz?! Dokończ to!
Chcesz mnie?
To mnie złap, chuju!
Zaczekaj, Sammy! Proszę, nie zabijaj mnie!
To ja, Fred!
- Fred? - Tak, pamiętasz mnie?
Fred, twój sąsiad. Znamy się od dziecka.
Bawiliśmy się razem, pamiętasz?
Ty byłaś księżniczką, a ja twoim sługą.
Przynosiłem ci różne rzeczy.
Sammy, proszę... Musisz mi uwierzyć.
Przyjechaliśmy tu razem na weekend.
Moi rodzice udostępnili nam dom,
żebyśmy spędzili ostatnie dni przed szkołą.
To na razie.
Było miło, aż nagle coś spadło z nieba.
Sprawdźmy to!
Chodźcie!
Chciałem uciec, ale pozostali byli ciekawi.
Poszliśmy to obejrzeć.
Próbowałem ich przekonać, żebyśmy stamtąd odeszli.
To mogło być niebezpieczne.
Powinnyśmy zostawić to naukowcom.
Pieprzyć naukę.
...powiedział i zrobił coś wyjątkowo głupiego.
Uciekajcie!
Nie! Cholera!
Nie!
Nie!
Postanowiłem uciec. Wiedziałem, co muszę zrobić.
To już nie byli moi koledzy. Musiałem ich dopaść i zabić.
Musiałem ich powstrzymać, zanim wróciliby do miasta
i pozarażali wszystkich.
Jeśli została w tobie cząstka człowieczeństwa...
Nie!
Zabij mnie!
Tu są otwarte drzwi.
- Robiłaś to kiedyś na balkonie? - Oczywiście, że nie.
- Chcesz? - Ktoś może nasz zobaczyć.
No chodź. Będzie fajnie.
Chodź.
No chodź.
Już myślałem, że uciekłaś.
Porozmawiamy później.
Ja ciebie też.
Moja mama. Będziesz nią zachwycona.
Szampan.
Wspinam się na szczyt.
Raczej szczyt dogania ciebie.
Za nas.
- Co? - Nic.
Oglądałaś się w lustrze.
Powinniśmy zamówić deser i świętować.
- Anna, musisz z tym skończyć. - Zmieńmy temat.
Czas odpuścić tę obsesję.
David, nie jestem twoją najładniejszą dziewczyną.
- Przecież mam... - Ja w ten sposób nie myślę.
Każdy tak myśli, możesz mi wierzyć.
Daj mi skosztować tej niesprawiedliwości.
Wygląd jest przereklamowany.
Wyobraźnia nie zawsze jest naszym przyjacielem.
Chcę, żebyś była tak samo szczęśliwa, jak uszczęśliwiasz mnie.
Nasze zaręczyny to najlepsza rzecz, jaka mnie spotkała.
Dla mnie również.
Mama powiedziała, że jeśli chcesz,
to możesz porozmawiać z jej chirurgiem plastycznym.
Rozmawiałeś ze swoją mamą na temat mojej twarzy?
Przepraszam, ale...
Moja mama przeszła operacje plastyczne. Rozumie te tematy.
Przecież jesteś taki przystojny. Na pewno zawsze była piękna.
Teraz jest.
Jest niezwykła.
Życie jest za krótkie, żeby przejmować się swoim wyglądem.
Za wszystko zapłacę. Poczujesz się w swojej skórze lepiej.
Anna, doktor Leneer zaprasza.
Proszę za mną.
Myślę, że możemy cię uszczęśliwić.
Nie oczekuję cudów.
Wychodzę za mąż. Chcę wyglądać...
...zachwycająco na zdjęciach. Słyszę to codziennie.
Pracowałem nad matką Davida. Wyjątkowa kobieta.
- Poznałaś ją? - Jeszcze nie.
Zdziwisz się, jak oszałamiająco wygląda,
jeśli mogę tak to ująć.
Doktor jest skromny. Ta kobieta to arcydzieło.
Jak to się stało?
Wypadek samochodowy. Miałam dwa lata.
Przez całe życie ludzie się na mnie gapią.
I nigdy nie myślałaś o operacji plastycznej?
Nie było mnie stać.
Jestem przekonany, że usuniemy 95 procent blizn.
- Poważnie? - Tak, prawie ich nie zauważysz.
Jeśli chcesz, to w trakcie narkozy mogę poprawić też inne rzeczy.
Każda kobieta ma listę takich rzeczy.
Chcę wyglądać pięknie dla Davida.
Sugeruję zwęzić nos,
uwydatnić brodę,
i oczywiście, dla równowagi, kości policzkowe.
Naprawdę?
To wyłącznie kwestia wypełniaczy.
Wstrzyknę je w tylną część policzka.
Zyskamy w ten sposób objętość, a nie opuchliznę.
Będziesz zachwycona.
Sugerowałbym bardziej proporcjonalny biust.
Mam na ciebie pomysł, Anno. Wchodzisz w to?
Kiedy możemy to zrobić?
Jesteśmy po to, by spełniać marzenia.
Następny poniedziałek?
- Tak szybko? - Po co czekać?
Badania przedoperacyjne możemy zacząć od ręki.
- W którym szpitalu? - W tym.
Posiadamy tu zarówno oddział chirurgiczny, jak i rehabilitacyjny.
Czyli tak?
Świetnie.
Czy masz jakieś pytania?
Czy dobrze postępuję godząc się na te inne rzeczy?
Czy to nie jest oznaka próżności?
- Bardzo się martwisz, prawda? - Bardzo nie.
- Ale trochę jednak tak. - Tak, dobrze postępujesz.
I nie, nie jest to oznaką próżności.
A ból?
Damy ci coś na dobre samopoczucie.
Zmiany zawsze bolą.
Filozofka. Chyba się zaprzyjaźnimy.
Będę wyglądała...
Anno, nigdy więcej nie będziesz bała się lustra.
A David będzie największym szczęściarzem w mieście.
Zapadniesz w błogi sen. Wszystkim się zajmiemy.
Twój przystojny narzeczony czeka w poczekalni.
Też chciałabym takie piersi.
Odliczaj od 10, skarbie.
10, 9, 8, 7...
Skalpel.
Co słychać u naszej ulubionej pacjentki?
Cześć.
Doktor Leneer nakazał zmieniać dren co kilka godzin.
Dałam ci środek przeciwbólowy. Pobierasz go dożylnie.
Daj nam znać w razie potrzeby. Przycisk wzywający leży obok łóżka.
Wszystko poszło świetnie.
A teraz dam wam chwilkę na osobności.
Za kilka minut przyjdzie lekarz.
Postaraj się nie mówić, skarbie. Masz świeże szwy.
Pamiętasz willę w Saint Barts?
Zarezerwowałem ją. Dostaniemy kucharza na wyłączność.
Nic nie mów, skarbie.
Kocham cię.
Śniłam o nas.
Tak?
Zgadzam się. Porozmawiam z nim.
Zrobiliśmy wszystko, co w naszej mocy.
W porządku.
Anno, jestem bardzo zadowolony.
Wszystko poszło dobrze, ale niepokoi nas jedna rzecz.
Wdychasz za mało tlenu.
To się czasem zdarza przy zabiegach nosowych.
Może postąpimy słusznie i jutro rano to naprawimy?
Nawet nie zauważysz, jak szybko się z tym uporamy.
To typowe.
Dyżur nocny ma dziś siostra Simone. Poda ci coś przeciwbólowego.
Za chwilę mam kolejną operację,
ale powiadomi mnie, jeśli coś się będzie działo.
Jesteś w dobrych rękach.
Miałam piękny sen, który nagle stał się dziwny.
Pan też tam był.
W trakcie narkozy umysł płata nam figle.
Gdy miałem pierwszą operację plastyczną,
wydawało mi się, że umarłem i spotkałem Boga.
Zapytałem go, jakim cudem dostał moją pracę.
Zobaczymy się rano.
Śpij i niczym się nie martw. Obiecujesz?
Tak, Anno?
Muszę zadzwonić.
Lekarz zabronił korzystać dziś z telefonu.
Coś jeszcze?
Mogę prosić o lustro?
Jutro. Odpoczywaj.
Klinika Mirari, siostra Simone przy telefonie.
Już idę.
Narzeczony pacjentki, David Resnick, nalega na natychmiastową kontynuację.
"Wygląd jest przereklamowany".
Pomóż mi!
Pomóż, proszę!
Pomóż mi! Proszę!
Pomocy!
Anna, dlaczego wyszłaś z pokoju?
Witaj, Anno.
Siostra Simone powiedziała, że byłaś niegrzeczna.
Nie! Zostawcie mnie!
Proszę, nie!
Spokojnie, wszystko będzie dobrze.
Więcej znieczulenia, siostro.
Proszę, nie!
Okłamałeś mnie!
Miałam poddać się kolejnym zabiegom. To był twój pomysł.
Odpoczywaj.
Moja mama do ciebie przyszła. Pójdę po nią.
Co oni mi zrobili? Jesteś jakimś dziwadłem!
Anna.
Jestem Nadia, mama Davida.
Witaj w rodzinie, skarbie.
Jest urocza, wspaniała.
David?
David, gdzie jesteś?
Gdzie jest David?
Halo, mówię do ciebie.
Kim jesteś?
Kinooperatorem, cukiereczku.
Jestem kustoszem setek lat niezapomnianych koszmarów
uwięzionych na srebrnym ekranie.
Czego ode mnie chcesz?
Możesz na mnie mówić Kolekcjoner Śmierci.
Z chęcią obejrzę twoją.
MASHIT roli głównej: ojciec Benedict Abuelo
Jest tu ktoś?
Usiądź.
Kim jesteś?
Kinooperatorem.
Witaj w moim koszmarze.
Odsuńcie się!
Peter! O mój Boże!
Peter, nie rób tego!
Cofnijcie się.
Peter!
Co robisz?
Spadniesz.
Chodź ze mną, proszę.
Przy mnie nic ci nie grozi.
Pomóż mi.
- Boję się. - Jestem tu.
Wiem, że go uwielbiałaś. Nie bój się.
Tu jesteś bezpieczna.
Weź to.
Potrzebujesz snu.
Masz.
Pamiętasz, że zawsze przy tobie jestem.
Wracaj do swojego pokoju.
Mogę spać z tobą?
Mam dużo pracy. Zobaczymy się jutro w klasie.
- Wiesz, że cię kocham, prawda? - Tak.
Kto tam?
Martwię się o Dani.
Samobójstwo Petera było czymś okropnym.
Jestem przerażona.
- Myśli ksiądz, że... - Niech siostra przestanie.
To dzieci. Dzieci są silne.
Pokonamy to razem.
Dani, jakie to smutne.
Przestań!
- Przestań! - Bo co? Poskarżysz mamie?
Tania, proszę, nie rób tego ponownie.
Przestań, proszę, jestem córeczką mamusi.
Wracaj!
Pomocy!
Spokojnie, kochanie!
Odejdź!
Spokojnie! Spokojnie!
Kochanie, jestem tu!
Jestem przy tobie!
Abaddon, niszczyciel.
Abraxas, drzwi między dwoma światami.
Mashit.
Mashit.
Istota piekielna karząca tych,
którzy popełniają kazirodztwo i odczuwają pożądanie.
Jego misją jest torturowanie dzieci i doprowadzanie ich do samobójstwa.
Co siostra robi tu o tej porze?
Ojcze, to Mashit.
Nie.
To Mashit. Torturuje Dani i inne dzieci.
- Dlaczego ich i dlaczego teraz? - Nie wiem.
One są w niebezpieczeństwie. Proszę...
Czyli to Mashit?
Peter?
To ty?
Stęskniłem się za siostrą.
Za księdzem również i za rzeczami, które tu razem robiliśmy.
Siły nieczyste, zaklinam was na Krzyż Pański,
odejdźcie stąd.
Wypowiadam ci klątwę. Szatanie, porzuć sługę Petera!
Odejdź od niego!
Odejdź!
On jest w niej.
Musicie ją zabić, zanim będzie za późno.
Zabijcie ją.
Wołał mnie ksiądz?
Podejdź tu, Dani.
Ten kto przebywa pod opieką Najwyższego,
pozostanie w cieniu Wszechmogącego!
Co wy robicie?
Wynoś się!
Co robicie?!
Wynoś się!
Przestańcie! Co wy robicie?!
- Pokaż się, demonie! - Dlaczego chcecie mnie skrzywdzić?!
Wynoś się! Pokaż się, demonie!
Co wy wyprawiacie?!
Nie przerywaj! Ma w sobie demona!
To jakieś żarty? Przeprowadza ksiądz egzorcyzm?!
Oszalał ksiądz?! To moja córka!
Jesteś cała?
Spakuj swoje rzeczy, kochanie.
To nie Dani.
Nie ona jest źródłem.
Mamo?
Mamo?
To ty.
Mamo!
Pomocy!
Obudźcie się!
Cierpcie dzieci aż do śmierci!
One będą wzrokiem i słuchem Pana Ciemności,
zaś przeze mnie stanie się wola jego!
Pomocy!
Boże! Proszę!
Zostaw ją!
Co teraz? Coś jest nie tak.
- Co mam z tym zrobić? - Walcz z diabłem.
Nie!
Cindy!
Walcz z nim!
Walcz!
Wypędź go z siebie!
Ja nie chciałam!
To jego sprawka.
On to zrobił. Pomóż nam, proszę.
Tak.
Pomogę ci.
Tak, pomogę ci.
Proszę...
Cierp aż do śmierci!
Chociażbym chodził ciemną doliną,
zła się nie ulęknę, bo Ty jesteś ze mną.
Dobranoc, dzieci. O świcie będzie nowy dzień.
Pobłogosław mnie, Ojcze, bo zgrzeszyłem.
Po to tu jesteśmy.
numer nieznany
Przepraszam?
Przepraszam?
Przepraszam?
Przepraszam?
Jestem umówiona na 15:00.
Przykro mi, doktor Salvador się spóźnia.
- Co powiedziała, mamo? - Jeszcze kilka minut.
Jasne, powiedziała tak godzinę temu.
Godzinę.
- Jeszcze chwilkę. - Umieram z głodu.
- Chyba o tobie zapomnieli. - Nie opowiadaj głupstw, skarbie.
Przed chwilą z nią rozmawiałam. Powiedziała, że jeszcze kilka minut.
Jasne.
Eric, nie pyskuj.
Powiedziałem tylko "jasne".
Nie powinieneś tak mówić. To oznaka braku szacunku.
Jasne...
Nie chcę się naprzykrzać, ale moje dzieci są...
Cierpliwości.
O co chodzi tym razem?
Pomyślałam, że może jesteście państwo zajęci...
Nie. Tylko pani tu jest.
Lista osób umówionych jest już zamknięta.
Nie mogę pani wykreślić.
Wcisnęliśmy panią w środek.
Mówiła pani, że sprawa jest pilna, prawda?
Tak.
To dlaczego chce pani odwołać wizytę?
Przepraszam.
Mamo, muszę się wysrać!
- Nie mów tak brzydko. - Muszę zrobić kupę.
Zaprowadzę go.
Nie, nikt nie wyjdzie stąd beze mnie.
- Nawet do męskiej toalety? - Nawet.
- Dlaczego? - Bo brzydko wygląda.
Jasne.
Lekarz panią zaprasza.
Przestań, mamo.
Proszę się pośpieszyć. Czeka na panią.
Wejść!
Proszę usiąść.
Dzwoniąc do nas, mówiła pani coś o strachu.
Tak.
Dlaczego pani się boi?
Niektóre rzeczy się zmieniają.
W jaki sposób?
Stają się różne.
Jak?
Kiedy pierwszy raz zauważyła pani te zmiany?
Wczoraj rano.
Wtedy było źle, później się poprawiło,
a teraz jest jeszcze gorzej.
Mówiła pani o tym mężowi?
Nie mam męża.
Miałam, ale...
odszedł dwa dni temu.
Mój mąż nie ma z tym nic wspólnego.
Czy ludzie wokół się zmieniają?
Proszę odpowiedzieć.
Czy ludzie otaczający panią robią się brzydcy?
Tak.
Zawahała się pani. Nie jest pani pewna?
Jestem.
Skąd pan o tym wie? Też pan to widzi?
Proszę opowiedzieć mi o swoich dzieciach.
One również się zmieniają?
Nie, moje dzieci nie.
Wyglądają normalnie, jak ja i pan.
One mnie tu przyprowadziły.
- Ile mają lat? - 9 i 11.
- Przyprowadziły tu panią? - Tak.
Chwilami w ciągu ostatnich kilku dni wydają się być bardzo dojrzałe.
- Dojrzałe? - Tak.
Rano, gdy znalazłam...
Proszę kontynuować.
To Eric znalazł do pana numer.
Przekonał mnie, bym zadzwoniła.
Ta dojrzałość to jedyna zmiana, jaką pani u nich zauważyła?
Tak.
To nie trwa cały czas. Zazwyczaj zachowują się jak dzieci.
A co z innymi ludźmi, poza panią i dziećmi?
Czy oni wyglądają na zdeformowanych?
Tak.
Czy te zmiany przybrały na sile od godziny 4 rano?
Tak.
Czy ma pani samobójcze myśli?
O co chodzi?
Koledzy czekają.
Dziękuję.
Mam spotkanie z pracownikami. Z panią zobaczę się jutro.
Jutro?
Otwieramy o 9:00, ale proszę być o 8:30.
Jutro, 8:30.
Jeszcze jedno. Zapytał pan, czy mam...
Porozmawiamy o tym jutro.
Dlaczego nie chce pan pomóc mi teraz?
Dziękuję.
Proszę mi powiedzieć, czy jestem stuknięta!
Wiele by mi to ułatwiło, gdyby ktoś...
Eric?
Eric!
Chris, kochanie.
Niech pani zaczeka, proszę!
Proszę zaczekać!
Co znowu?
Widziała pani moje dzieci?
Jakie dzieci?
Moje.
Przykro mi, skarbie. Nie widziałam.
Eric?
Chris?
Eric, Chris, przestańcie!
Moje dzieci...
Szukam ich.
Były tu?
Zadałam ci pytanie.
Dlaczego mnie ignorujesz?!
Spójrz na mnie!
Niech cię szlag trafi!
Mam broń! Spójrz na mnie!
WYJŚCIE ->
Widziałeś dwóch chłopców?
Szukam ich.
Widziałeś moje dzieci?
Dzieci? Jakie dzieci?
Odbierz, Eric.
Wiem, że tam jesteś.
Halo, Eric?
Cześć, mówi Eric. Nie mogę odebrać.
Zostaw wiadomość. Oddzwonię.
Wiem, że tam jesteś.
Ja tak nie mogę.
Przepraszam.
Musimy spróbować ponownie.
Może musimy...
Helen?
Eric, dzięki Bogu.
Musimy porozmawiać.
Ja już nie mogę...
Co ty wyprawiasz, Helen? Przecież wiesz, że...
- To już koniec. - To ona?
Eric, proszę...
Co z naszymi dziećmi?
Jakimi dziećmi?
Tak, proszę pana.
Myślicie, że to zrobi?
Tak, nie zostawiliśmy jej wyboru.
Też tak uważam,
ale wolałbym dać jej truciznę, niż pistolet.
Trucizny by nie wzięła. Musi zrobić coś agresywnego.
Ile naboi jest w magazynku?
Jeden. Tyle jej potrzeba, pod warunkiem że nie spudłuje.
I o ile użyje go na sobie.
Wiecie co, w pewnym sensie jest mi jej szkoda.
Nie jej wina, że na to zapadła.
To niczyja wina.
Wypadnięcie z rzeczywistości nie jest ani sprawiedliwe, ani niesprawiedliwe.
To czysty fakt. Zdarza się.
Musimy temu zaradzić, nie osądzać.
Myśli pan, że z tego powodu mąż od niej odszedł?
Możliwe.
Czytaliście "Studium traumatycznej zapaści" autorstwa doktora Pico?
- Nie. - Przeczytajcie.
Jeśli chcecie zrobić karierę, to musicie więcej czytać.
Byłoby o wiele łatwiej,
gdybyśmy mogli wrzucić ją z powrotem do rzeczywistości.
Jak mamy to zrobić, skoro nie wiemy,
z której rzeczywistości przybyła?
Moglibyśmy to zbadać. Wiemy, że miała rodzinę.
Wiemy, że miała dwóch synów, Erica i Chrisa.
Wiemy, że ich kochała.
- Tego akurat nie wiemy. - Możemy wywnioskować.
Nie widziałeś, jak na nas patrzy?
Na inne rzeczy nie spogląda w taki sposób.
Widzi w nas dzieci, które pozostawiła.
Powiedziała mi o tym w trakcie rozmowy.
Powiedziała, że wyglądam normalnie.
Sądzę, że usłyszała tylko część z tego, co jej mówiłem.
Ma halucynacje zarówno wzrokowe, jak i słuchowe.
Jest pan pewien, że samobójstwo to jedyne wyjście?
Jedyne praktyczne.
Istnieje tylko teoretyczna szansa, że wróci drogą, którą przyszła.
To już się zdarzało,
ale do tego potrzeba odporności, której ona nie posiada.
- Czyli musimy ją zabić. - Nie, musi zabić sama siebie.
Jesteśmy lekarzami, nie mordercami.
- Gdzie ona teraz jest? - Za drzwiami, podsłuchuje.
- Żartuje pan? - Otwórz drzwi i się przekonaj.
Słyszałem, jak się skradała.
O cholera!
Który to powiedział?
Chris, ostrzegałam cię.
Ostrzegałam cię przed takim słownictwem.
Idziemy.
Mamo!
Dokąd nas zabierasz?
Do domu.
MARTWY
- Prawie przegapiłeś. - Ale jednak nie.
Byłeś fenomenalny, skarbie.
Wspaniale, synu. Twój najlepszy występ do tej pory.
To nie są zawody, tato.
Nie oszukuj się.
Życie to rywalizacja. Nie zapomnij o tym.
Kto to skomponował? Ktoś nowy czy stary?
Nowy.
Europejczyk?
Amerykanin. Ja to napisałem.
- Ty to napisałeś? - Tak.
Całkiem nieźle, jak na Amerykanina.
Cieszę się, że przyjechałeś.
Za nic w świecie bym tego nie opuścił.
Wysiadać!
Nie patrz na mnie, kurwa! Wysiadać!
Uspokójmy się wszyscy!
- Dobrze, już dobrze! - Wysiadać!
- Proszę, nie krzywdź mojego syna! - Wysiadać!
Cofnij się! Nie patrz na mnie!
Na ziemię!
Zabierz, co tylko chcesz!
Na ziemię i nie patrz na mnie!
Proszę, nie rób nam krzywdy!
- Tato! - O mój Boże!
Przestań!
- Kurwa! - Uciekaj!
Ty pierdolona dziwko!
Skalpel.
Rozchyl.
Wacik.
Serce zaczęło bić!
W porządku, kochanie. Jestem przy tobie.
Proszę, proszę, kto się obudził.
Słyszysz mnie?
Kiwnij głową, jeśli tak.
Świetnie.
Gdzie moja mama?
- Jest jeszcze tutaj? - Nie, nie ma jej.
Poszła do domu?
Odpoczywaj, chłopcze. Porozmawiamy później.
Cieszę się, że żyje.
A tata?
Nie żyje, prawda?
Nie teraz, Riley.
Bałem się, że zabił ich oboje.
Odpoczywaj. Porozmawiamy później.
Zamknij oczy i śpij. Tego ci teraz potrzeba.
Powinien pan wrócić do łóżka.
Zrobi pan sobie krzywdę.
Co tu robisz? Powinieneś być w łóżku.
Mężczyzna ze szwami...
W szpitalu mamy mnóstwo szwów, ale nie wiem, o czym mówisz.
Był tam.
Lekarstwa powodują sny. Pakuj tyłek do łóżka, kawalerze.
- Przepraszam. - Niepotrzebne mi twoje przeprosiny.
Po prostu nie ruszaj się z łóżka.
Masz szczęście, że żyjesz, kawalerze.
Wracaj do łóżka, Casey. Nie ma tu co oglądać.
Chodź.
Jezu, idziemy...
No już. Już dobrze.
Kładź się.
Już dobrze.
Jak on się tu znalazł?
Riley.
Mama?
- Myślałem, że cię zabił. - Jestem tu, kochanie.
Boli mnie.
Wiem, skarbie.
Wiem, ale nie musi boleć.
Mój synek. Mój piękny, utalentowany synek.
Kocham cię, mój szkrabie.
Ja ciebie też, mamo.
To chodź ze mną.
Nie walcz.
Odpoczywaj.
Śpij.
Zostań ze mną.
Na zawsze.
Na zawsze?
Tak, skarbie.
Chodź do domu.
Przeprowadzka.
Idziesz do zwykłej sali.
Tu jest oddział intensywnej terapii, nie luksusowy hotel.
A ty zdrowiejesz. Musisz zwolnić miejsce potrzebującym.
Masz szczęście, że żyjesz.
Na stole operacyjnym leżałeś martwy.
Sprowadzili cię.
- Byłem martwy? - Twoje serce stanęło na 17 minut.
Słyszałeś śpiewy chóralne? Widziałeś białe światło?
Ale żyjesz. Ktoś na górze musi cię lubić.
Dziękuję.
A tata?
- Nie żyje, prawda? - Nie teraz, chłopcze.
Widziałem, że go zastrzelił. Nie żyje, prawda?
Nie jestem dzieckiem! Widziałem jego mózg!
- On nie żyje, prawda? - Przestań.
Taka rozmowa nikomu w niczym nie pomoże.
Gdzie moja mama?
Dosyć tego, młodzieńcze. Uspokój się.
Jesteśmy na miejscu.
Śpisz, młody?
Przyniosłem kwiaty.
Tu nie wolno wnosić kwiatów.
- Jest pan członkiem rodziny? - Przyjacielem rodziny.
Odwiedziny są dostępne tylko dla najbliższej rodziny po godzinie 7:00.
Chłopiec musi zdrowieć, a żonkile mu w tym nie pomogą.
Proszę pójść do domu, wrócić tu rano,
a kwiaty zostawić tam.
Już dobrze, mały. Śpij dalej.
Też ich widzisz, prawda?
Umarłych.
- Widzisz ich? - Pewnie.
- Jak się nazywasz? - Riley Everson.
Jestem Casey.
- Jak długo byłeś martwy? - 17 minut.
- Skąd o tym wiesz? - Swój swojego pozna.
Ja byłam martwa przez 6.
Też byłaś martwa?
Najlepsi muszą umrzeć i wrócić, co nie?
Chyba musisz usiąść.
Jak umarłeś?
- Zostałem postrzelony. - Jezu.
Kto chciałby zastrzelić dziecko?
Zabił mojego tatę i zapewne mamę.
Myślę, że tylko ja przeżyłem.
Przesrane.
- A ty jak...? - Jak umarłam?
Chciałaś się zabić?
I zabiłam na 6 minut.
Dlaczego?
Bo wszyscy kłamią.
Ludzie mówią, że cię kochają tylko wtedy,
gdy czegoś od ciebie chcą.
Jak sądzisz, dlaczego ich widzimy?
Umarłych.
Sporo o tym myślałam.
Chyba się zagubili między życiem a śmiercią.
Może widzimy ich dlatego, że też tam byliśmy?
Wydaje mi się, że wiedzą, że tam byliśmy i też tak chcą.
Myślę że nie zdają sobie sprawy ze swojej śmierci.
- Widziałem moją mamę. - Serio?
Czułem, gdy mnie dotknęła. To był zimny dotyk.
Mówiła coś do ciebie?
Powiedziała, że mnie kocha i chce, żebym z nią został.
Skoro jest martwa, to jest to chyba zły pomysł.
- Może nie jest. - Może.
Powinieneś się wyspać. Wyglądasz jak psu z gardła wyjęty.
Jeśli poczujesz się samotny lub wystraszony,
to wpadnij do mojego apartamentu.
Serio?
My, żywe trupy, musimy trzymać się razem.
- No tak. - Dobranoc, Riley.
Dobranoc, Casey.
- Cześć, Riles. - Cześć, mamo.
- Tęsknię za tobą, kochanie. - Przecież nie żyjesz.
Wszystko jest dobrze, skarbie. Obiecuję.
Zamknij oczy, zrelaksuj się, zaśnij.
Jestem taki zmęczony.
Dalej, skarbie. Zostań ze mną.
Nie będziesz więcej odczuwał bólu.
Rozluźnij się, nie walcz. Nigdy więcej bólu.
Zostaw go!
Riley, obudź się! Ona chce, żebyś umarł!
Chce, żebyś został z nią w zaświatach!
Nie pozwól jej na to!
Wstawaj, śpiochu. Czas na śniadanie.
Casey, daj mu spokój. Idź do siebie na śniadanie.
No już, pozwól mu zdrowieć.
Zobaczymy się później.
Ta dziewczyna oznacza kłopoty. Polecam ci trzymać ją na dystans.
Wygląda na miłą.
Chyba dokończyła dzieła.
Mówiłem, żebyś na mnie nie patrzył, mały gnojku!
Nie powinieneś był na mnie patrzeć.
Darowałbym ci życie.
Nie, proszę! Przepraszam!
Pomocy...
Casey.
Chyba cię tu nie ma, co, młody?
Pies to jebał.
Nie! Przepraszam!
Myślałeś, gnoju, że mi uciekniesz?
Umieraj.
Nie walcz z tym, kochanie.
Uda ci się. Śpij, skarbie.
Odpuść.
Riley, nie!
Nie słuchaj jej.
Nie zgadzaj się na śmierć!
Jesteś częścią mnie. Bez ciebie nie mogę ruszyć dalej.
Żyj, Riley, żyj!
Właśnie tak.
Tu jest!
- Dobry Jezu... - O mój Boże!
Żyje! Przynieście wózek!
Mamy cię. Spokojnie.
Słodkich snów, młody.
Co tu się dzieje?
- Czy ja jestem martwy? - Martwy?
Dzieciaku, nigdy nie byłeś bardziej żywy.
Ale oni...
Wszyscy nie żyją.
Chcę stąd wyjść.
Myślisz, że uciekniesz od przyszłości, która została ci zakomunikowana?
No to uciekaj, Riley.
Uciekaj, chłopcze! Natychmiast!
Uciekaj! No już, mały skurwysynku!
RILEY EVERSON "MARTWY"
KINO PEŁNE KOSZMARÓW
tekst polski: techniacz >
Zapraszam również na .:: GrupaHatak.pl ::.
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.