Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Dutch
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
Cześć, mamo, tato. Jestem taka podekscytowana.
Mam dla was niespodziankę.
To jest Ali.
Ma dobre serce.
Od razu się na nim poznałam.
Szkoda, że nie możecie go poznać.
O której przychodzisz do roboty?
Jeśli nie chce ci się pracować, znajdę kogoś innego.
- Nie trzeba. - Dobra, uciekam.
Trzymaj się.
Pan również.
PARKING CAŁODOBOWY
Już jestem! Wyciągnij ręce.
Orzechy.
Morele.
Czekolada.
To dla mnie, ty masz słaby żołądek.
Dla ciebie upiekłam twoje ulubione ciasto z rodzynkami.
Chyba wyszedł zakalec, ale co poradzisz.
Napoje. Jabłkowy jest mój.
Może być?
Wujku Ziya?
Zrezygnował z pracy.
Kim jesteś? Zrezygnował?
Stało się coś? Zachorował?
Wrócił do rodzinnego miasta.
O rety.
Nic nie mówił.
Pewnie nie chciał mnie martwić.
Lubiliśmy oglądać seriale.
Czemu wziąłeś ode mnie jedzenie?
Bo mi je dałaś.
Dziękuję.
Przepraszam.
Czekaj.
Możemy coś obejrzeć.
Przeczekasz deszcz.
Nudziłeś się?
- Nie. Przynajmniej było co robić. - Dziękuję.
Coś dobrego na przetrwanie nocy.
Bierz, nie otrujesz się.
Niecierpek zakwitł?
Tutaj. Kwiat.
Nie.
Podlewaj raz w tygodniu, bo uschnie.
Nie przestawiaj go. Potrzebuje sporo światła.
Na razie.
Kurier nie zastał pana w domu, więc paczka do nas wróciła.
Wyślemy ją na adres firmowy.
Mogę w czymś jeszcze pomóc?
Dziękuję, miłego dnia.
Hazal?
Nie dam rady pójść na koncert.
Zaproś kogoś innego.
Dobrze.
- Banu, chcesz iść? - Nie pasuje mi.
Mąż ma urodziny w ten weekend.
Drogie panie, nie plotkujemy w pracy.
Jasne?
Pani Hazal, znów ma pani sporo nadgodzin.
W porządku, panie Kenan.
Pani ciężka praca zostanie odpowiednio wynagrodzona.
Robię, co do mnie należy.
Nie podjeżdżaj za blisko.
Ty zanieś.
Czemu ja?
Co tu robisz, do cholery?
Nie wstyd ci?
Ali!
Spieprzaj stąd!
Gdzie się podziewałeś?
Chodź.
Trenerze, wysłuchaj go.
Co ty wyprawiasz? Może miał jakiś powód.
Powód? Dzięki mnie nie trafił na ulicę.
Traktowałem go jak syna. Był dla mnie najważniejszy.
Mógł być świetnym pięściarzem. Co otrzymałem w zamian?
Niewdzięczność!
Nigdy nie zaakceptował tego, że rzuciłeś boks.
Jest wściekły na ciebie.
Idź już, pogadam z nim.
Ali!
Rozwozisz wodę? Marnujesz się.
Lubisz się katować?
Miałeś się odezwać w sprawie roboty.
Skończyłem z tym.
Zejdź na ziemię.
Zadzwoń do mnie.
Zapomnij.
Otworzysz okno?
Mam czuły węch.
Pewnie ćwiczyłeś dzisiaj.
Opowiedz o ciuchach.
Mam zwykłą podkoszulkę.
Chodzi mi o kobietę w telewizji.
Ma sukienkę.
A buty?
- Co z jej butami? - Też ma.
- Wiem, ale jakie? - Damskie.
Czyli szpilki.
Hej!
Oddaję pojemnik.
Odważyłeś się zjeść. Smakowało?
Tak. Przeżyłem.
Brzoskwinia.
Umyłeś?
- Tak. - Dokładnie?
Co?
Jeśli umyjesz i od razu nie zjesz, zepsuje się.
Nie mam na imię „hej”, tylko Hazal.
Kiedy kogoś poznajesz, podajesz mu rękę.
Od czego masz taką szorstką dłoń?
No cóż.
Uciekam. Pa.
Nie czekaj na mnie. Mam kogoś.
- Nie odchodź. - Co?
Chce ją opuścić.
- Płacze? - Tak.
Cierpi. Czuję to.
Przystojny jest?
Nie biorą brzydali na aktorów.
A ty?
Powiedz prawdę. I tak cię nie widzę.
Nie wiem.
Nie wiesz, czyli nie jesteś przystojny.
Koniec. Uciekam.
Na razie.
Nie ruszaj się!
Nic mi nie jest.
- Kostka! - Pokaż.
Gdzie moja laska?
Cemal!
- Zastąpisz mnie? - Jasne.
Nadal nie wiem, jak masz na imię.
Ali.
Ali.
Już mi lepiej. Możemy iść.
Zmęczyłam się. Odpocznijmy.
- Mogę cię ponieść. - Będziesz żałował.
Wskakuj na plecy.
Mówisz poważnie.
Przed nami jest zielony dom.
Idziemy w lewo czy w prawo?
A chcesz iść na skróty?
- Zdecydowanie. - Możesz tego żałować.
Sam tego chciałeś. Odwróć się.
Mówiłam.
- Zmęczyłeś się? - Nie.
Zjeżdżam.
Widzisz dzieci?
Do ataku!
- Ciężka jestem, nie? - Schody mnie wykończyły.
Mogę mieć jeszcze jedną prośbę?
Zapchała się, prawda?
Czym?
- Kawałkiem szmaty. - Nie mogłam jej wyjąć.
Dam ci ręcznik.
Co się zbiło?
- Figurka. - Aniołek?
No dobra.
Mam dla ciebie niespodziankę.
Bardzo mi dzisiaj pomogłeś.
Chcę się odwdzięczyć. Dwa bilety na koncert.
Zaproś swoją ukochaną.
Nie mam nikogo i nie znam się na muzyce.
Możemy pójść razem.
To znaczy, jeśli chcesz.
Jeśli nie masz innych planów.
Jak tniemy?
Może dla odmiany zrobię ci loki?
- Będziesz pięknie wyglądać. - Zgoda.
Idziesz na randkę? Kim jest ten szczęściarz?
To tylko znajomy.
Trudno opisać to
Co ze mną się dzieje
Tak jak tęczę na nocnym niebie
Nie pamiętam pytań
Odpowiedzi umykają
Pomyślałam życzenie rozjaśniając ciemność
Tylko jedno słyszę
Tylko jedno widzę
Tylko ciebie
Niech się stanie cud
Niech się czas zatrzyma
Byśmy mogli być razem
Skoro świat zanika
Kojarzysz Myśliciela? Rzeźbę Rodina?
Celowo skrócił mu paznokcie u nóg.
Studiowałam rzeźbiarstwo.
Chciałabym inne rzeczy tak pamiętać.
Człowiek obserwuje świat,
ale nie jest w stanie wszystkiego zapamiętać.
Jakiego koloru są kwiaty,
które mijasz codziennie koło domu?
Ile odcieni ma niebo?
Patrzysz, ale tego nie dostrzegasz.
Gdybym mogła cofnąć czas, patrzyłabym na wszystko godzinami.
Teraz wiem, jak ważna jest nasza pamięć.
W nocy pracujesz na parkingu, a w dzień?
Rozwożę wodę.
Stąd szorstkie dłonie. Czemu nie poszedłeś na studia?
Nie miałeś czasu, czy ci się nie chciało?
Niech zgadnę. Byłeś niegrzecznym chłopcem.
Być może zrobiłeś coś złego.
Musisz zadawać tyle pytań?
Czemu się złościsz?
Chcę cię lepiej poznać.
Nie muszę pytać, co zjadłaś, bo widzę.
No tak.
Czasami jestem zbyt wylewna.
Dziękuję, że mnie odprowadziłeś.
Mam 30 lat.
Jestem byłym pięściarzem.
Masz rację. Robiłem w życiu straszne rzeczy.
Nie jestem zły, że pytasz.
Po prostu nie wiem, jak ci odpowiedzieć.
Wybacz.
Pozwól na chwilę.
Nie zamierzam ci wybaczyć.
W twoim przypadku to niemożliwe.
Odszedłeś z tym debilem Korayem.
Ile minęło lat?
Nie zadzwoniłeś, nie przeprosiłeś. Co z ciebie za człowiek?
Masz rację, trenerze.
Dlaczego?
Dlaczego?
- Cztery lata siedziałem w więzieniu. - Co?
W więzieniu?
Kiedy rzuciłem boks,
zacząłem pracować dla koleżków Koraya.
Zmuszałem ludzi do spłacania długów.
Zwykle za pomocą pięści.
Pewnej nocy odwiedziłem jednego gościa.
Miałem go tylko nastraszyć.
Wszystko straciłem.
Dom, pracę, dzieci.
Ja nie mam rodziny.
Chcesz mnie zabić?
Policja! Otwierać!
Stać!
Przepraszam.
Byłeś naszym najlepszym zawodnikiem.
Szybki jak błyskawica. Wróć do nas. Zaczniemy od nowa.
Skończyłem z boksem.
Pani Hazal, zapraszam do mojego biura.
Oczywiście. Już idę.
Zapraszam.
Uwaga na stolik.
Proszę usiąść.
- Mam dla pani prezent. - Prezent?
Już dawno chciałem go pani dać.
Myślałem, że zjemy razem kolację.
- To dla pani. - Przecież ja nie mogę...
Proszę go przyjąć. Nalegam.
Dziękuję.
Ma pani dzisiaj wolny wieczór?
Niestety nie. Jestem umówiona.
Nie mogę odwołać tego spotkania.
Muszę wracać do pracy.
Dziękuję.
Kto tu jest?
Czyli tutaj mieszkasz.
Pan Kenan?
Odwołałaś swoje spotkanie.
W takim razie wejdę na kawę.
Nie mam kawy. Wolę nie robić gorących napojów.
Przepraszam, nie pomyślałem.
Miałaś wypadek, gdy byłaś na studiach.
Straciłaś wzrok.
Jesteś taka piękna.
Jest pan pijany. Proszę już iść.
Żona i dzieci martwią się o pana.
Nie otworzyłaś prezentu.
Nie wiem, czy wiesz,
ale rozwiodłem się.
Mogę założyć ci naszyjnik?
Pasuje ci. Pięknie wyglądasz.
- Nie dotykaj mnie! - Spokojnie.
Hazal!
Wybacz.
Spójrz na mnie! Posłuchaj mnie!
Patrz na mnie!
Dosyć tego!
Nie znajdziesz nikogo lepszego!
Mogę mieć każdą.
Dużo ładniejszą od ciebie!
Za kogo ty się masz? Spójrz na mnie!
Spójrz mi w oczy.
Spójrz mi w oczy!
Jeśli się do niej zbliżysz,
zabiję cię!
Dosyć!
Przestań!
Nic ci nie jest?
Czemu to zrobiłeś?
A jeśli mnie zwolni?
Nie musisz u niego pracować.
Muszę. Inaczej nigdy nie stanę na nogi.
Zaopiekuję się tobą.
Znajdziesz mi inną pracę?
Będziesz bił każdego, kto mnie tak potraktuje?
Kim ty dla mnie jesteś?
Nie potrzebuję litości.
Wyjdź.
Długo tu stoisz?
Trochę.
Rzuciłam pracę.
Wyskoczymy gdzieś w weekend?
Czemu nie odpowiadasz?
Mówiłeś, że się mną zaopiekujesz.
Ali?
A kto to?
Szczeniaczek? Skąd go masz?
Ze schroniska. Nie będziesz sama.
- Wyszkolisz ją na przewodnika. - Jak się wabi?
- Şimal? - Şimal.
Tak się mówi na Gwiazdę Polarną.
Śliczna jest.
Wychowałem się w domu dziecka.
Często tu przychodziliśmy.
Łowiliśmy ryby.
Chcesz usiąść?
Nie poznałeś swojej rodziny?
Nie.
Ali?
Podaj mi dwa kamyki.
Ten.
Będzie mi o tobie przypominał.
Ten jest dla ciebie. Może będzie ci przypominał o mnie.
Teraz moja kolej. Coś ci pokażę.
Nudzi ci się? Poczytajmy razem.
Te kropki to litery. Co tam jest napisane?
To też cię nudzi?
Idziemy na spacer?
Hazal?
Jesteśmy w domu.
Chodź.
Ali?
Nie ruszaj się.
Wcześnie przyszedłeś.
Mam dla ciebie niespodziankę.
Powoli.
Zaokrągliłeś rogi?
To dla Şimal.
To jeszcze nie wszystko.
Usunąłeś próg!
Usunąłem deski z okien.
Jest dużo jaśniej.
Nie wierzę.
Skąd w tobie tyle ciepła?
Do ataku!
Zawsze będziemy szczęśliwi.
Skąd wiesz?
Po prostu wiem.
- Coś cię boli? - Nie.
Połóż się na brzuchu.
Po co?
Bolą cię plecy. No dalej.
Zrobiłam kurs masażu.
Mam ręce, które leczą.
Chyba znalazłam źródło bólu.
Mocno boli?
Czemu nie pracujesz w zawodzie?
Nie wiem.
Przyzwyczaiłam się do swojej pracy.
Zaakceptowałam rzeczywistość.
Chciałabym robić wiele rzeczy, ale nie mogę.
Teraz jestem szczęśliwa.
Bo mam ciebie.
Odłóżmy trochę kasy i otwórzmy sklep.
Jaki sklep?
Z doniczkami. Znasz się na kwiatach.
Uda nam się. Co ty na to?
Zróbmy to.
Jesteś moim powietrzem.
A ty moim.
Cześć. Wyspałeś się?
Po śniadaniu chciałabym zabrać cię w jedno miejsce.
Dokąd tylko chcesz.
Dzisiaj są moje urodziny.
Wszystkiego najlepszego.
I 17, 18, 19. To tutaj.
To grób moich rodziców.
Cześć, mamo, tato.
Mam dla was niespodziankę.
Tato, chciałeś pierwszy poznać mojego chłopaka.
Pamiętasz?
Oto i on.
Ali.
Co o nim sądzicie?
Co mówisz, mamo?
Jest wysoki, ale niezbyt przystojny?
Nieprawda!
Ma dobre serce.
Od razu się na nim poznałam.
Szkoda, że nie możecie go poznać.
Jak zginęli?
To było pięć lat temu. Ostatnie urodziny, które obchodziłam.
Namówiłam ich na przejażdżkę.
Ja prowadziłam.
Wiem, że rodzice czuwają nade mną.
Zesłali mi ciebie.
Hazal?
- Hazal Yıldırım? - Pokój 422.
- Hazal? - Ali?
Potknęłam się. Nic mi nie jest.
Nie martw się.
- Dokąd idziesz? - Zaraz wrócę.
Jeszcze widzi odrobinę światła,
ale z każdym dniem jej wzrok się pogarsza.
Jeśli w ciągu miesiąca nie podda się operacji,
straci wzrok na zawsze.
Mamy dawcę, ale zabieg jest dość kosztowny.
- Ile? - Dwadzieścia tysięcy lir.
- Ile kosztuje operacja? - Dwadzieścia tysięcy.
Nie ma tragedii. Mogę dołożyć trzy stówy.
Niech rozłożą to na raty.
Nie możesz się obwiniać.
To nie twoja wina.
Moja.
Ali! Synu!
Nie rób głupstw!
Ali!
Widzę, że zmądrzałeś.
Potrzebuję kasy.
- Ile? - Dwadzieścia tysięcy.
- Na kiedy? - Na już.
Niezła sumka.
Czemu miałbym ci ją pożyczyć?
Wiesz czemu.
Możemy zarobić dużo więcej.
Było cudownie! Chcę jeszcze!
Jest tu jakaś huśtawka?
Chodźmy na huśtawkę.
- Hazal? - Tak?
Zgódź się na operację.
Co?
Ponoć jest dawca.
Czemu mi nie powiedziałaś?
Nie stać mnie.
Mam trochę oszczędności.
Serce mi pęka, gdy pomyślę, że rodzice zginęli przeze mnie.
Nie zasługuję, by żyć.
Ślepota jest moją pokutą.
Dlatego nie chcę operacji.
To twoja ostatnia szansa.
Jestem z tobą szczęśliwa.
Niczego więcej nie potrzebuję.
Nie chcesz mnie zobaczyć?
Naszych dzieci?
Nie chcesz zobaczyć naszych dzieci?
Na czym chcesz się przejechać?
- Zeki! - Tak, trenerze?
- Ali znów trenuje? - Też jestem zdziwiony.
Będzie walczył w klatce.
Co ty pieprzysz?
Zapomniałeś, co to za walki?
Pozwoliłeś mu?
Nie ma wyjścia. Nigdzie nie zarobi takiej forsy.
Oszalałeś? Zapomniałeś, o co tam chodzi?
Wiem, co mówię. Zabiją go tam!
Co miał zrobić? Miał tu pracować tak jak ja?
Zostałem tu dla ciebie. I co z tego?
Mogę mu dać 300 lir, a ty ile?
Ile wszyscy możemy mu dać?
Jego kobieta może być ślepa do końca życia.
Będzie zawsze się obwiniał za śmierć jej rodziców!
Mówiliśmy mu milion razy, że to nie jego wina!
Zabiją go!
Nieprawda!
Przeżyje! Zrozum to!
Mam dość!
Boję się o ciebie.
To tylko trening. Nic mi nie będzie.
Jestem przy tobie, nic ci nie grozi.
- Masz kasę? - Nie bądź taki do przodu.
Ta forsa nie jest dla ciebie, prawda?
Dla dziewczyny?
Spokojnie.
Robisz to dla niej.
Masz być pod telefonem.
Bierz.
Prawie jak na zawodowym ringu.
Wszelka odpowiedzialność leży po twojej stronie.
Dawaj kasę.
To dopiero początek. Zarobimy razem kupę szmalu.
Nikt inny nie namówiłby mnie na operację.
Tobie się udało.
Wiesz, o czym marzę?
Przez 23 godziny chcę patrzeć na twoją twarz.
A przez jedną godzinę na niebo i kwiaty.
Zobaczę słodką Şimal.
I nasze piękne mieszkanie.
A jeśli mi się nie spodobasz?
Co wtedy?
Mogę nie dorównać twoim wyobrażeniom.
Pewnie się rozczarujesz.
Nie poznasz mnie.
To niemożliwe.
Daj rękę.
Jutro masz operację.
Wyśpij się.
Denerwuję się. Nie zasnę.
- Zamknij oczy. - Daj ręce.
Zostawi nas pani samych?
Ali.
Czujesz to?
Za chwilę będę mogła cię zobaczyć.
Jestem taka szczęśliwa.
Pamiętaj, że jesteś dla mnie wszystkim.
Ty dla mnie też.
- Nigdzie nie odchodź. - Dokąd miałbym pójść?
Już czas.
Jestem gotowa.
Ali!
Doğan Yılmaz. Fajne nazwisko.
BUŁGARIA - SOFIA
Denerwujesz się?
Nie bój się przeciwnika.
Nie staraj się go pokonać.
Ważne, żebyś przeżył.
Nie obowiązują żadne zasady.
Walkę kończy nokaut lub śmierć.
Pilnuj się.
Zgadnij, na kogo postawiłem.
Nie daj się upokorzyć.
Pewny jesteś? Przegra?
Nie walczył od czterech lat. Nie ma szans.
Dobra. Postaw na łysego.
Ile?
Wrobiłeś mnie?
Nie, przysięgam.
Byłem pewny, że przegra.
Spierdalaj!
Oddasz mi całą kasę!
Halo?
Chciałem zapytać o Hazal Yıldırım.
Pani Hazal?
Pani Hazal?
Muszę zdjąć opatrunki.
Ali przyjechał?
Muszę panią zbadać.
Nie otworzę oczu, dopóki Ali nie przyjdzie.
Na pewno zaraz tu będzie.
- Proszę pozwolić... - Nie!
Nie możemy dłużej czekać. Proszę usiąść.
- Siostro, proszę pomóc. - Puszczaj!
Musimy panią zbadać. Operacja się udała.
- Proszę zdjąć opatrunki. - Nie chcę.
- Nie możemy czekać. - Poczekamy na Alego!
Nie zgadzam się. Zostawcie mnie w spokoju!
Pani Hazal!
Dosyć tego! Więcej tu nie przyjdziemy!
Musi się pani wyprowadzić. Ma pani trzy dni.
Proszę się wyprowadzić, bo zadzwonimy na policję.
- Pani Hazal? - Tak.
- List dla pani. - Dziękuję.
Hazal, odchodzę.
Nie miałem odwagi, żeby powiedzieć ci prawdę.
Nie mógłbym tak po prostu o tym powiedzieć.
Miałem wpływ na całe twoje życie. Będziesz mogła zacząć wszystko od nowa.
To przeze mnie miałaś wypadek.
Przeze mnie ten facet wypadł z okna.
Zamieniłem twoje życie w koszmar.
ROK PÓŹNIEJ
Panie Kerem!
Mam jeszcze coś takiego. Inni klienci są bardzo zadowoleni.
Proszę pokazać to swoim odbiorcom.
Nie trzeba. Już mam to, czego chciałem.
Wezmę 52 sztuki.
- Zdążycie je zrobić? - Oczywiście.
Hazal...
Poszłabyś ze mną na kolację?
- Powiedziałabym, że to niemożliwe. - Zapytałbym, czemu.
Mam męża.
Szczęściarz z niego.
Ma piękną i utalentowaną żonę.
Dziękuję.
Czekam na towar.
Jasne.
Będziemy w kontakcie.
- Na razie. - Do zobaczenia.
Czemu opowiadasz wszystkim, że masz męża?
Pilnuj swojego nosa.
Kerem to przyzwoity gość. Wpadłaś mu w oko.
- Jestem szczęśliwa. - Dobra, nie wtrącam się.
Idziesz do szpitala?
Za dużo pracujesz.
Nie lubię się nudzić.
Mam propozycję.
Jutro idziemy z Gamze na kolację.
- Chodź z nami. - Daj spokój.
Nie chcę wam przeszkadzać.
Nie wygłupiaj się. Zgódź się.
Pogadamy później.
Dzięki.
- Opiekuj się Şimal. - Dobra. Pa.
Pa.
Cześć, Meral.
Cześć, wujku.
To dla ciebie.
- Sama je posadziłam. - Dziękuję.
Jak samopoczucie?
Źle. Boli mnie ramię, głowa, kręgosłup i szyja.
Tęskniłeś za moim masażem.
Czemu nie dasz tego kwiatka
jakiemuś przyjacielowi?
Przecież podkochujesz się w tej pielęgniarce.
- Już nie. - Czemu?
Nie jest mną zainteresowana.
Ponoć byłeś niegrzeczny.
Zachowujesz się jak dziecko.
Skądże znowu. Długo stąd nie wyjdę.
Kto to?
Przysłali go z Bułgarii.
Musi bardzo cierpieć. Jęczy każdej nocy.
Życzę zdrowia.
Słyszy?
Tak, ale nie odpowie.
Zajrzę do niego.
Czeka pana długa rehabilitacja.
Wiele pan wycierpiał.
Przynajmniej może pan chodzić.
Zrobię panu masaż. Proszę się rozluźnić.
Proszę położyć się na brzuchu.
Pomóc panu?
Powoli.
Odwrócę pana.
Ma pan słabe mięśnie.
Niebawem pan wyzdrowieje.
Będzie dobrze.
Życzę zdrowia.
Też o tym zapomniałam.
Oto twoje nowe miejsce.
Wrócimy do domu, gdy poczujesz się lepiej.
Muszę zawieźć żółwia do weterynarza.
- Koniecznie. - Idę na spacer.
Mów klientom, że zaraz wrócę.
- Dobra. - Na razie.
Co z tą kolacją?
- Rezerwować stolik? - Tak.
Şimal!
Witam.
Niecierpek. Pięknie kwitnie.
Chce pan go kupić?
Şimal!
Oszalałaś? Nic panu nie jest?
Pomogę panu. Şimal, ty wariatko!
Robiłam panu masaż. Pamięta pan?
Wszystko dobrze?
Do nogi, Şimal!
- Ale jej odbiło. - Chodź tu, szalona.
Masz zły dzień?
- Gdzie jest żółw? - Nie ruszałem go.
- Był tu facet, który utykał? - Tak, przed chwilą.
Kupił niecierpka.
Hazal?
Tak?
Chodzi mi o pacjenta, który leżał obok wujka Muzaffera.
Wypisali go? Na pewno?
Dziękuję.
Mówiłeś, że mogę cię nie poznać.
Powiedziałam, że to niemożliwe.
Pamiętasz?
Przepraszam.
Wybacz mi.
Marzyłam, żeby cię zobaczyć.
Bez ciebie żyję w ciemności.
Nigdy więcej mnie nie opuszczaj.
Nie zniosę tego.
Nie mogę bez ciebie żyć.
Tak bardzo tęskniłam.
Ja też.
Bardzo.
Tekst: Bartosz Ostrowski
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.