Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Dutch
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Interlingua
Irish
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
Zabiіeњ mojego syna?
Mam ci to wyjaњniж?
POPRZEDNIO
Terry Maitland
tego samego dnia, 110 km dalej?
Nie moїna byж w dwуch miejscach jednoczeњnie.
Mnie teї zbijaj№ z tropu wszystkie te przecz№ce sobie dowody.
Jeњli Terry jest niewinny... to nic nie zdziaіaliњmy.
- Nie! - Znowu o nim њniіaњ?
Byі tu.
- Czy staіo siк coњ dziwnego? - Tatuњ siк skaleczyі.
To zwykіe rozciкcie. Zniknкіo.
Czy Terry Maitland zabiі tego chіopca?
Po prostu nie wiem.
- Co mamy? - Zabezpieczyliњmy oborк.
- Moїna iњж. - Dziкki.
Њwiatіo.
Chciaіbym ci opowiedzieж o poprzednim tygodniu.
- Otworzк. - Dziкki.
- Witaj z powrotem, T! Jak dziecko? - Chyba zatrzymamy.
- Do kogo podobne? - Do opalonego Churchilla.
Jest super. Dziкki, їe pytasz.
Co tu robisz?
Chcк coњ zabraж. Wygl№dasz, jakbyњ chciaі zabijaж.
Muszк zapychaж do jakiejњ dziury, bo stanowi znaleџli ciuchy Maitlanda.
W koсcu to nasza sprawa.
Zanim siк dowlekк, nikogo tam nie bкdzie.
Baw siк dobrze.
Powiedz, їe chociaї coњ zjadіeњ.
Znalazіem stronк domu opieki, w ktуrym jest ojciec Terry'ego.
Tak?
Sprawdziіem starego w bazie.
W 1985 zwinкli go za napad z broni№ w rкku.
Kochanie?
- Wysіali ciк na zwolnienie. - Wygl№dam na wykoсczonego?
- To zasady, nic osobistego. - Wiem.
Wykorzystaj wolne, ktуre ci dali.
Gdybym to ja miaіa pіatny urlop...
Wіaњnie. Jak ci min№і dzieс?
Pieњс faіdowca!
Powaїnie!
Chcк zobaczyж, jak do tego taсczysz.
Puњжcie pieњс faіdowca!
- Niech taсczy. - Czeњж, Jack.
Sіyszaіeњ? To takie dџwiкki natury.
Jakieњ wieloryby jкcz№ do siebie w oceanie.
- Nie znam. - Mуwiк o tym,
bo skoro rusza dup№ jak pуіїywa lekomanka,
- to bкd№ pasowaж. - Dupek.
Nie pracujesz?
Pracujк, cholera, tylko bez poњpiechu.
Pasuje, zasraсcu?
- Jasne, Jack. - Cieszк siк, їe to sіyszк.
Tylko pіacк!
Nie bijк.
Wsadџ jej w majtki.
Kurwa maж!
Co mуwiіem?
To twoja ostatnia szansa, Butch!
Wyіaџ, bo po ciebie wejdziemy!
Powaїnie, Butchie!
Bardzo powaїnie.
W mordк!
Gіupota.
Pieprzyж to.
W mordк!
Kurwa!
Jestem policjantem.
Czego chcesz?
Coњ ty zrobiі?
Kurwa maж!
OUTSIDER
Znaleziska z obory.
Dziкkujк.
Lawendowa koszula,
szare spodenki,
biaіe skarpetki i br№zowe buty. Wszystko powszechnie dostкpne.
- Jasne. - Ale znaleџliњmy teї to.
- Terry'ego? - Tak.
Pasek, ktуry widzieliњmy na nagraniach z klubu nocnego i dworca.
- To popularne klamry. - Pewnie.
Laboratorium sprawdza odciski palcуw. Sкk w tym,
їe niektуre s№ њwietnie zachowane,
ale inne... Sam zobacz.
Widzisz te sіabe linie papilarne?
To tutaj. A tu juї prawie zanikіy.
Technik twierdzi, їe wygl№daj№ jak odciski starca.
W wieku 80-90 lat.
- Kolejny facet? - Nie.
Ci№gle ten sam.
Pytaіem, czy mog№ byж takie, bo Maitland siк њpieszyі, ale nie.
- Porуwnaіeњ je z furgonetk№? - Tak.
Dobrze zachowane pasuj№. Sкk w tym, їe jest tam piкж zestawуw.
Terry'ego, Merlina, wіaњciciela wozu, jego їony i cуrki.
Ale byі teї zestaw zbyt zniszczony, їeby go badaж.
Porуwnaj go ze starymi odciskami z klamry.
Klamra, wуz. Terry silny, Terry sіaby.
Terry mіody, Terry prastary.
Co tu siк dzieje?
Zaczekaj z pytaniem, dopуki nie skoсczк.
Znaleџliњmy teї to.
- Co to? - Myњleliњmy, їe sperma, ale sperma...
nie robi tego.
- To to samo? - Prawie na pewno. W caіej oborze.
Badaj№,
czy to nie olej albo jakiњ smar?
- Sprawdzili. - Њlina zwierz№t? Maњж do wymion?
- Sprawdzili. - I co?
Dalej sprawdzaj№.
S№dzк, їe powinniњmy wі№czyж w to Howiego i Aleca.
Dlaczego?
- Niech wiedz№, co siк dzieje. - Sami nie wiemy.
Wіaњnie.
Moїe coњ wymyњl№?
Proszк zrozumieж, їe to nie jest wina cуrek, pani Maitland.
Inne dzieci...
Wrogoњж wobec dziewczynek narasta. Obawiam siк, їe bкdzie tylko gorzej.
Nauczyciele nie mog№ ich chroniж? A pani?
Rodzice teї s№ wrodzy.
- Czyli dziewczynki wylec№? - To zіe sіowo.
Zastanуwmy siк.
Uznamy to za urlop naukowy? Tak, znacznie lepiej.
- Proszк mnie zrozumieж... - Rozumiem.
Musi pani dbaж o wszystkich uczniуw, nie dwie przeњladowane dziewczynki.
Mogк pomуc w znalezieniu szkoіy, ale w kaїdej z nich...
- Jasne. - Moїe nauka w domu?
Pomogк.
I uwaїam,
їe dzieci nie powinny pіaciж za grzechy rodzicуw.
Grzechy? Mуj m№ї byі niewinny.
Jak to laboratorium nie wie, co to jest? To laboratorium!
- Badaj№. - I s№ pewni, їe to odciski Terry'ego?
- Tak. - Dalej prуbujecie go wrobiж?
Nie, Howard. Chcemy dotrzeж do sedna.
Kto? Ty nie pracujesz.
I dlatego mogк robiж, na co mam ochotк.
Sprawiedliwoњж dla Terry'ego?
I Frankiego Petersona, ale nic nie zdziaіam,
jeњli w kуіko bкdк peіzaі na kolanach
i powtarzaі ci, jak їaіujк tego, co byж moїe spierdoliіem.
- Byж moїe? - Tak.
Terry wyleciaі z Dayton z rodzin№, a twierdzisz, їe to jego odciski?
Kto przyjechaі tu vanem?
To jedno z pytaс.
Jesteњmy w lesie i uznaliњmy, їe co cztery gіowy, to nie dwie.
Jeњli chcecie oczyњciж Terry'ego z zarzutуw, znajdџmy sprawcк,
bo nikt inny nie zamierza siк za to braж,
a tylko w ten sposуb moїecie dopi№ж swego.
Tak?
Musimy wrуciж do Dayton.
Tam siк ten horror zacz№і. Ktoњ musi ruszyж њladami Maitlanda.
Jeszcze raz przesіuchaіbym Glory, a nawet dzieci, ale...
- Nie byіy z nim na okr№gіo. - Wіaњnie.
Pewnie na kilka dni mуgіbym polecieж, ale to nie wystarczy.
- Ja mam konferencjк w Atlancie. - Wyњlijmy Holly Gibney.
Holly Gibney. Jedyna w swoim rodzaju.
Јatwo ustaliж, gdzie zaparkowaіa spodek.
- Chicago? - Tak.
Do takiej rekonstrukcji bкdzie najlepsza.
Czemu spodek?
Jako jednostka jest doњж...
wyj№tkowa.
Chevy Cavalier, General Motors, produkowany od 1985 do 2005.
Nastкpca Monzy, produkowanego w latach 1975-81.
BMW serii 3, GT,
4 cylindry, 318D, produkcja w latach 2013-15.
Renault Dauphine z 1966.
Trуjbryіowy, czterodrzwiowy,
silnik o pojemnoњci 845 cm3, produkcja zakoсczona w 1967.
- Holly Gibney. - Mуwi Alec.
- Czeњж. - Dobrze ciк sіyszeж.
Ciebie teї.
Przejdк do rzeczy.
Lokalna policja aresztowaіa pewnego faceta
za zgwaіcenie i zamordowanie jedenastolatka.
Ale s№ w№tpliwoњci, czy dorwali wіaњciwego.
Trzeba zatem ustaliж, co robiі w marcu podczas rodzinnego wypadu do Dayton.
Czy to brzmi dla ciebie atrakcyjnie?
- Kto aresztowaі? - Ralph Anderson.
- Przez telefon siк nie zgodzк. - Czemu?
Bo ostatnio, gdy to zrobiіam, przywiozіam zleceniodawcy zbiegі№ cуrkк
i odkryіam na jego czole swastykк.
Dlatego pan Anderson musi siк ze mn№ spotkaж.
- Zgoda. Howie zaіatwi ci samolot. - Mam awiofobiк.
Co?
To moje miejsce.
Wokуі s№ inne.
Panom to nie przeszkadza, ale mnie bardzo.
Dziкkujк.
- Jesteњ, Holly? - Tak.
- Co mуwiіaњ? - Nie latam.
Dobrze.
- Stara sztuczka. - Jaka?
Wiem, co robisz.
Masz naprzeciwko kiepskiego aktora.
Myњli, їe skoсczyі juї odpowiadaж na twoje pytania, ale ty siedzisz.
I milczysz.
A on siк denerwuje,
zaczyna mуwiж i jest twуj, bo tych wypowiedzi nie przeжwiczyі.
Jak zatem zabijaіeњ czas od poprzedniego spotkania?
- Obowi№zkami. - Czym?
Ogrуd, trawnik, samochуd... Aktywnoњж fizyczna to podobno terapia.
- Jak ci siк ukіada w domu? - W domu?
Z їon№.
W porz№dku. Jak zawsze.
Byі taki czas,
kiedy myњlaіem, їe nie damy rady, przez jakieњ pуі roku,
ale siк udaіo i wszystko gra.
Co siк wtedy staіo?
Straciliњmy dziecko.
Jedyne.
Coњ takiego...
albo zbliїa bardziej, niї kiedykolwiek, albo...
niszczy.
Widziaіem obie wersje.
Wspуіczujк.
Udaіo nam siк przetrwaж. Wszystko gra.
A jak to wygl№daіo w zіym okresie?
Skupmy siк na sprawach, przez ktуre tu wyl№dowaіem.
Na Wrigley ogl№daіem swуj pierwszy mecz.
W 1985, Cubs grali z Metsami. To musiaі byж њrodek sezonu.
- Kto by pamiкtaі datк? - Wygrali?
- Przegrali. - 26 wrzeњnia.
26?
- Nie mam pojкcia, kto rzucaі. - Johnny Abrego, ale go wyautowali.
Potem Ron Meredith, Steve Engel i Jay Baller.
Metsom mecz wygraі Dwight Gooden.
Czeњж, Alec. Przedstaw nas.
Potrzebny mi adres hotelu, w ktуrym mieszkali.
- Jest. - I pokуj.
- Zdobкdк. - Lokalizacja parkingu
- i restauracji. - Jest.
Informacje ze szpitala widzк.
Historia choroby ojca...
Czy siк przyda? Nie.
Muszк ustaliж, kto miaі dyїur,
gdy Maitland odwiedzaі ojca.
To moja praca.
Potrzebny mi tysi№c drobnymi. Rozliczк albo wezmк jako zapіatк.
- Jasne. - Ktуrej poіowк chcк z gуry.
Nie ma sprawy.
Klepniкte.
Po litewsku „na zdrowie”.
- Jasne. - Odpowiadacie.
Myњlaіem, їe sprawdzaj№ pocztк.
Przeoczyli.
Przecz№cy sobie њwiadkowie,
nagrania, dowody... Wasz czіowiek ma doppelgдngera.
To z niemieckiego.
Wedіug legendy, jeњli to w ogуle legenda, kaїdy ma sobowtуra.
Bliџniaka wykluczyliњmy.
Nie. Chodzi o rуїny biologicznie wtуrnik.
Dla Egipcjan ka, Norwegуw vardoger,
Finуw etiдinen, a Szwajcarуw - mroczny wuj.
- Lubi historiк. - Najlepszy jest staroirlandzki fetch.
To sіowo coњ w sobie ma.
Uwaїam, їe szukamy dwunoga pіci mкskiej.
Doppelgдngery to prymitywne wytіumaczenie
cyklofrenii, schizofrenii albo konfliktu id z superego.
Jeњli to legenda?
- Co? - Tak pani powiedziaіa.
- Zgadza siк. - Nie tolerujк niewytіumaczalnego.
W takim razie nie toleruje pan mnie.
I masz.
Szybciej niї komputer powiem, jakiego dnia za 204 lata bкdzie 1 maja.
Zerknк z pкdz№cego auta na wieїowiec i podam jego dokіadn№ wysokoњж,
wyrecytujк kaїdy rockandrollowy kawaіek napisany od 1954 do teraz,
a takїe podam notowanie na liњcie, dopуki nie spadі, ale...
Muzyki nie sіucham, bo nie lubiк.
Na wysokoњci wymiotujк,
- a o dzisiejszej dacie nie mam pojкcia. - Wszystko prawda.
Jako czterolatkк rodzice pokazali mnie psychiatrze i siк zaczкіo.
W wieku 8 lat byіam juї zbadana, przestudiowana,
opisana i nagrana przez psychiatrуw, behawiorystуw
i rуїnej maњci neuro- i socjobiologуw.
Wie pan, jaka byіa diagnoza?
„Ni chuja nie rozumiemy”.
Dlatego, panie Anderson,
jeњli mam czasem ochotк uїyж trybu warunkowego,
to tylko jako drwiny.
Rodzice pozwolili to pani zrobiж?
Bali siк.
Myњleli, їe biaіe fartuchy mnie ulecz№.
Z bycia sob№?
Muszк iњж na gуrк.
- Pomуc ci? - Nie.
Nie lubi pan tyle piж, a piі, їebym nie czuіa siк niezrкcznie. Dziкkujк.
- Co siк staіo? - Musisz zadzwoniж do tego detektywa.
- Ralpha Andersona? - Nie wiem. Tego smutnego.
- Dlaczego? - Muszк mu coњ powiedzieж.
Co?
Pan kazaі powiedzieж tylko jemu.
Jaki pan?
Jaki pan, Jessa?
- Czeњж. Moїemy dwa sіowa? - Moja їona, Jeannie.
Znamy siк.
Zaprosiіam ciк tylko dlatego, їe cуrka miaіa zіy sen.
Przykro mi to sіyszeж.
Myњli, їe musi ci coњ powiedzieж.
Liczк, їe jeњli siк zgodzisz, bкdzie jej troszkк lїej.
Chcк, їebyњ j№ uspokoiі.
Jasne.
To musiaі byж straszny sen, Jesso.
Dziesiкж razy mуwiіam, їe to nie sen!
Sen, kochanie.
Gdyby ten pan wszedі na gуrк, zauwaїyіybyњmy go.
Albo usіyszaіy. Schody skrzypi№.
- Dlaczego uwaїasz, їe to nie sen? - Moїesz zrobiж, o co prosiіam?
Tak.
Ale cokolwiek to byіo, wiesz, їe teraz go tam nie ma?
Powiedziaі, їe nie wrуci, jeњli przekaїк wiadomoњж.
Dobrze. Jaka to wiadomoњж?
Ma pan przestaж.
Co przestaж?
Powiedziaі, їe inaczej stanie siк coњ bardzo zіego.
- Mуwiі co konkretnie? - Czas na gуrк.
- Dziкki, їe nie pomogіeњ. - Moїemy pomуwiж, Glory? Na osobnoњci.
Jak znajdujesz Holly?
Jest wyj№tkowa.
Wyj№tkowa?
To peіnoprawna szajbuska.
Ale њwietna w tym, co robi. Zobaczysz.
Gdy nasz Derek byі w wieku Jessy, czкsto miewaі koszmary.
Odkryliњmy z Ralphem,
їe mуwienie, їe to tylko zіy sen, nie pomaga,
a tylko denerwuje.
Co z tego?
Ale jeњli traktowaliњmy sprawк tak samo powaїnie jak on,
pytaliњmy o szczegуіy albo jego przemyњlenia,
zwykle sam siebie przekonywaі, їe to byі tylko koszmar.
Albo tak go nudziіo przepytywanie, їe zasypiaі, їeby mieж nas z gіowy.
Chodzi o to,
їe moїe nie stanie siк nic strasznego?
Pozwуl Ralphowi j№ wypytaж.
Nie.
Pozwolк tobie.
Moїesz mi powiedzieж, jak wygl№daі ten pan?
Lepiej.
- Lepiej niї... - Wczeњniej.
Ile razy go widziaіaњ?
- Cztery. - Kochanie!
Najpierw wygl№daі prawie jak tatuњ.
- Czemu nie powiedziaіaњ? - Bo znowu zaczкіabyњ pіakaж,
a tego nie chciaіam.
Ale to nie byі tatuњ?
Miaі zі№ skуrк i byі okropny.
Dlaczego?
Chciaі, їebym pіakaіa.
Palant. A za drugim razem?
Wtedy wygl№daі juї tylko trochк jak tata, ale niechlujny.
Chodzi o ubrania?
Twarz.
Byіa zamazana, jakby ktoњ chciaі j№ zetrzeж.
Mуwiі coњ wtedy?
Znowu zіe rzeczy.
- A potem widziaіaњ go wczoraj? - Nie byі juї zamazany.
Mуwiіaњ, їe lepszy. Dalej wygl№daі jak tatuњ?
Wcale.
Tym razem miaі wiкcej miкњni tutaj i tutaj.
I byі tuszowaty.
Tuszowaty?
Jestem zmкczona. Nie chcк juї odpowiadaж.
Dobrze. Przekazaіaњ wiadomoњж, czyli juї nie wrуci, prawda?
- Powiedziaі, їe nie. - A jeњli tak, kaї mu spadaж.
Powiedz, їe jeњli ma dla mnie wiadomoњж, niech j№ przekaїe osobiњcie.
- Dobrze? - Chyba pan tego nie chce.
Pamiкtaj, їe nie moїe ciк skrzywdziж. Nie bуj siк.
Nie bojк siк, tylko jestem zіa.
To pan powinien siк baж.
Dobra, dzieciaki! Bierzcie kurtki!
Chcк byж gotowa, zanim tatuњ wrуci od dziadka.
Mamo, zrobiіam ci zdjкcie!
- Odholowane auto? - Szukam szefa ochrony.
To ja.
Pracownica potraktowaіa mкїa paralizatorem i dziњ muszк sobie radziж sam.
Jak mogк pani pomуc?
- Jakie daty? - 6-11 marca.
Szeњж tygodni temu. Nagrania z parkingu kasujemy po piкciu dniach.
Pewnie, ale wolaіam spytaж.
- Byіa pani na policji? - Nie zgіoszono kradzieїy.
Przepraszam.
Tu nie wolno parkowaж. Tam s№ miejsca.
Dziкkujк.
Mogк spytaж kumpla z parkingu, czy nie odholowali.
Furgonetkк ma policja z Cherokee City.
Chciaіam zobaczyж, kto ni№ tam przyjechaі.
Dlaczego policja?
Furgonetka ma zwi№zek z zabуjstwem dziecka.
Dziкkujк za pomoc.
Jest pani detektywem?
Tak. Pokazaж licencjк?
Nie trzeba, ale moїe ma pani wizytуwkк?
Wymienimy siк.
Jeњli bкdк mуgі w czymњ pomуc, proszк dzwoniж.
Moja prababka trzyma siк lepiej niї on.
Czekaj, czekaj...
Pіaж, skurwielu!
Chodџ, Jack.
Chodџ siк przewietrzyж.
Niech to szlag!
- Nie tkn№іem go. - Wiem.
- Nie tkn№іem ciк. - Proszк!
Zrobiк wszystko, tylko niech to siк skoсczy!
Czeњж, Glory.
Przepraszam, їe tak bez uprzedzenia.
Moїemy pomуwiж?
- Wejdџ. - Dziкkujк.
Chciaіam...
sprawdziж, jak sobie dziњ radzicie.
Ja dobrze.
A Jessa?
Przespaіa noc.
To њwietnie.
Naprawdк przyszіam tylko po to, їeby spytaж, co u was.
- Wasza rozmowa sprawiіa mi radoњж. - Radoњж?
Przypomniaіam sobie
Mayк,
najstarsz№.
Miaіa 7 lat. Poszіa siк bawiж do koleїanki,
a starszy brat tej dziewczynki kazaі im ogl№daж horror o leprechaunie.
- Chciaіam gnojka zabiж. - Wiadomo.
Maya wrуciіa do domu przekonana, їe w domu chowa siк leprechaun,
ktуry chce j№ dopaњж.
Przekonywaіam j№, їe leprechaunуw nie ma, ale nie wierzyіa.
Potem poszedі do niej Terry. Wiesz, co powiedziaі?
Co?
„Pewnie, їe istniej№,
ale tylko w Irlandii i nie wolno im opuszczaж kraju”!
A ona: „To dobrze”. I koniec.
Byі takim dobrym tat№!
Naprawdк.
Jak moїesz z tym їyж?
Powiedz.
Nie da siк.
- Jak mogк pomуc? - Do Petera Maitlanda.
- Czіonek rodziny? - Przyjaciуіka.
- Przykro mi. Nie mogк. - W jakim jest stanie?
Nie mogк powiedzieж. Melanie?
Mуj tata i on byli przyjaciуіmi.
Gdy moi rodzice zmarli, Peter z їon№ przygarnкli mnie i wychowali.
- Przyjechaіam z Chicago. - Przykro mi.
Zreszt№ i tak pani nie pozna.
Ostatnio jedzie w dуі... bardzo szybko.
- Przy alzheimerze... - Od kiedy?
Od miesi№ca.
Marzec. Czy coњ siк wtedy staіo?
- A juї myњlaіam, їe daliњcie spokуj. - Kto?
Masz mnie za gіupi№, skarbie? Reporterzy.
- To nie ja. - Jasne. Wychowaі ciк ksi№їк Maitland.
Wyjdџ, bo kaїк ciк wyprowadziж.
- Nie jestem reporterk№. - Jasne.
To wrуж z synem staruszka, ktуry za ciebie porкczy.
- Terrym? - Choжbyњ mnie nabraіa,
z Petera nic nie wyciњniesz. Detektywi pytali go tygodniami.
- O co? - Wyrzuж j№.
Idк.
- Holly Gibney. - Witaj!
Mam raportowaж tobie, Alecowi czy Howardowi?
Dowolnemu z nas.
Nie wpuњcili mnie do ojca Maitlanda, bo myњleli, їe jestem reporterk№.
Od miesi№ca drкcz№ go dziennikarze i policja.
Myњlaіam, їe chodzi o Terry'ego, bo zaczкіo siк w czasie ich wizyty,
- ale tu nie wiedz№, їe nie їyje. - Cherokee City to nie pкpek њwiata.
Gliniarze interesowali siк Peterem w ramach jakiegoњ dochodzenia.
- Sprawdzisz to? - Po to tu jestem.
Przepraszam. Nie chciaіem ciк pouczaж.
- Dzwoniк, choж niewiele mam... - I dobrze.
To dlatego, їe czasem,
muszк pogadaж z kimњ, kto jest po mojej stronie.
- Zadzwoniк, gdy zdobкdк konkrety. - Jasne.
SIOSTRY WILLIAMS ZNALEZIONE MARTWE
POTWУR Z MIEJSCOWEGO SZPITALA OSKARЇONY
- Nie. Nie pozwolк ci na to. - Їebyњ siк, kurwa, nie zdziwiі.
Cokolwiek kaїesz.
Cokolwiek kaїesz.
Cokolwiek kaїesz.
REЇYSERIA
SCENARIUSZ
NA PODSTAWIE POWIEЊCI STEPHENA KINGA
WYSTҐPILI
Wersja polska na zlecenie HBO Start International Polska
Tekst: Wojtek Stybliсski
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.