Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Czech
Danish
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
Co jest?
Już jadę.
Ofiara to Owen Beynon, prawnik.
Gosposia znalazła go rano.
Nic ci nie jest?
Gdzie byłeś?
Próbowałem się zabić.
Biegałem.
Długo pani tu pracowała?
16 lat.
Doglądałam domu, gdy właściciel pracował w Londynie.
Robiłam mu pranie.
Leżał tak...
Na podłodze.
Często wracał?
Gdy tylko mógł.
To miejsce...
było dla niego ważne?
Tak.
Spodziewała się go pani?
Dopiero w weekend.
Musiał przyjechać w nocy.
Nic nie słyszałam.
Nie ożenił się?
Nigdy go nie pytałam o życie osobiste.
Przyprowadzał kogoś do domu?
Nie.
Kto to?
Lewis, mój syn.
Mieszka tutaj?
Czasami.
Gdzie teraz jest?
Pracuje.
W kościele.
Robi remont.
Musimy z nim porozmawiać.
Owen Beynon jechał pociągiem 16.43 z Londynu.
W Aber był o 21.25.
Wziął taksówkę z dworca. Wysiadł przed domem.
Był sam?
Według taksówkarza Beynon był spokojny.
Ofiara późno wraca, nalewa sobie whisky i idzie spać.
Obudził go włamywacz.
Mamy listę skradzionych rzeczy?
Przeszukaliśmy posiadłość.
Zginęły tylko dwie zabytkowe strzelby.
Może handlarze bronią coś wiedzą.
Co jeszcze wiemy o Beynonie?
Widzieliśmy się z siostrą ofiary. Nie rozmawiali ponad rok.
Co z sąsiadami, wspólnikami?
Glyn Powell, farmer.
Dorabiał sobie w posiadłości Beynona.
- Miał dostęp do domu? - Tak.
- Mamy jego adres? - Domowy i służbowy.
Beynonowie to grube ryby.
Zostali tylko Owen i jego siostra.
- Znał go pan? - Nasze drogi się zeszły.
- Szanowano jego rodzinę. - A Owena?
Jego śmierć odbije się echem.
Glyn Powell. Porozmawiajmy z nim.
Wiem, że ci ciężko, Tom.
Możesz na mnie liczyć.
Dziękuję.
Szkodniki.
Leśniczowie tak robią.
Wieszają je jako ostrzeżenie dla kłusowników.
O co chodzi?
To zabytkowe strzelby marki Purdey.
Niedawno wycenił je handlarz antykami Huw Griffiths.
- Na ile? - 80 tysięcy.
Złodziej musiał znać ich wartość.
Pomóc w czymś?
- Pan Griffiths? - Tak.
Dobrze pan znał Beynona?
Robiłem z nim interesy.
Wiedziałem, co lubi i kiedy dzwonić.
- Kiedy go pan ostatnio widział? - Pół roku temu.
- Wyceniał pan broń? - Tak. Strzelby Purdey.
Prawdziwe cacka.
I drogie.
Zależy dla kogo.
Poprosimy o listę pracowników,
pośredników, kierowców.
Osób, które miały kontakt z Beynonem.
- I mogły wiedzieć o broni. - Oczywiście.
Pułapka na kłusownika.
Używano jej aż do XIX wieku.
Nic zachwycającego.
Rzeczy osobliwe i specjalistyczne zawsze znajdą amatorów.
Lewis Jones?
Chodzi o Owena?
Już słyszłeś?
Jak wszyscy.
Mieszkasz z matką w posiadłości Beynona?
Tylko was dwoje?
Zgadza się.
Byłeś tam tej nocy?
Nie. Byłem z kolegami.
Całą noc?
Tak.
Za dużo wypiłem.
Spałem w samochodzie.
Mama zadzwoniła rano i powiedziała o Owenie.
Była zmartwiona?
Nie pojechałeś do niej?
Chciała zostać sama.
Byłeś blisko z Beynonem?
Mama u niego sprzątała. Co jeszcze chce pani wiedzieć?
Pan Powell?
Ciężko pana znaleźć.
Na to liczę.
Wie pan, o co chodzi?
Przykra wiadomość.
Dobrze pan znał Beynona?
Pewnie, że tak.
Całą rodzinę, od lat.
Mieszkam w tej dolinie od zawsze.
Przyjaźnił się pan z nim?
Pracowałem u niego kilka razy.
Witaliśmy się, a potem każdy robił swoje.
Lisy.
Przekopują się pod ogrodzeniem.
Są jak szczury.
Gdzie pan był w nocy?
W domu z żoną i córką.
Esyllt mówiła, że strzelby zginęły.
Zgadza się. Wie pan, kto może za tym stać?
Mam swoje zdanie.
Wasza sprawa, czy mnie posłuchacie.
Bardzo chętnie.
Daniel Protheroe. Powinniście z nim porozmawiać.
Od lat jest nam solą w oku.
Kradnie, kłusuje, żyje jak dzikus.
Mieszka na górze z matką, która jest nie lepsza.
- Na wszystko mu pozwala. - Dużo pan o nim wie.
Siłą rzeczy.
Moja żona była położną. Przyjęła go na świat.
Jej największy błąd.
Lisy, szczury, drapieżniki.
Jeśli nie będziesz chronić tego, co twoje, one wrócą.
I będą cię okradać.
Nora Protheroe, matka chłopca,
dostała pouczenie za posiadanie marihuany w 1996 r.
Miała zarzut kradzieży sklepowej. Dostała kilka ostrzeżeń.
- A Daniel? - Było mnóstwo skarg.
Grasuje po okolicy, kłusuje, kradnie.
- Owen Beynon zgłaszał skargi? - Nie.
Dowiedz się więcej.
Właśnie jedziemy do domu Daniela.
Nora miała epilepsję.
Była pod czterdziestkę.
Opieka społeczna potwierdza, że miała niebieska kartę.
Do narodzin syna 18 lat temu.
Potem zniknęła.
Nie ma żadnych dokumentów.
Zero oficjalnych papierów.
Brak numerów ubezpieczenia,
aktów urodzenia,
Jakby Daniel nie istniał.
Prąd odcięli im rok temu.
Jak można tak żyć?
Musimy poznać przyczynę i czas zgonu.
GWIAZDOZBIÓR
Musimy powiadomić media o Danielu Protheroe.
Na pewno? Nie mamy dowodu na jego związek ze sprawą Beynona.
Ani na jego brak.
Powinien się pan ze mną skonsultować przed podjęciem takiej decyzji.
Dopóki nie otrzymam rozkazu, to moje śledztwo.
Pozwól, że sam zdecyduję.
Stój!
Nie uciekaj!
Zostaw mnie!
Kim jesteś? Co tu robisz?
Słyszałam o matce Daniela.
Znasz go?
Gdzie on jest?
To Branwen Powell.
Córka Glyna Powella.
Odwiozę ją do domu.
Co się stało?
Zamyka się w pokoju i odgradza od świata.
Czy to prawda?
O Norze Protheroe?
- Pani odbierała jej poród? - Tak.
Jaka była?
Zagubiona.
Miała trudne dzieciństwo.
Gdy jednak urodziła, zdawała się spokojniejsza.
A potem?
Nikt jej nie widział.
Nie wychodziła z domu?
A Daniel?
To znaczy?
Dobrze zna Branwen?
O co chodzi?
Pani Bethan.
Musi mi pani pomóc.
Córka jest uparta. Wdała się w ojca.
Czasem sobie szkodzi.
Co to znaczy?
Daniel trzyma ją w garści.
W jakim sensie?
Tak, jak mężczyźni potrafią.
Tak.
Gdzie ona jest?
W swoim pokoju. Jest cała. To najważniejsze.
Tylko nie przesadzaj.
Ostrzegałem cię przed nim.
Nie wspomniał pan, że córka przyjaźni się z Danielem.
To już nie jest przyjaźń.
Ktoś zgłosił, że widział Daniela Protheroe.
Nie spieszyliście się.
Trzeci raz będę wymieniać kłódkę.
Nie dość, że ciężko tu wyżyć, to jeszcze te wygłupy.
- Co z kasą? - Nie tknął jej.
Wziął baterie.
I sardynki.
Same konserwy.
Uciekał, gdzie pieprz rośnie, gdy mnie zobaczył.
Jest nagranie z monitoringu?
To on.
Może pan cofnąć?
Proszę zatrzymać.
Co on ma z twarzą?
Pewnie dostał w skórę.
Zasłużył sobie.
Gotowy?
Daj mi chwilę.
Muszę mieć kopię nagrania.
- Ty jesteś Lewis? - Zgadza się.
- Mleko ci się skończyło? - Nie.
- Mamy zebranie. - W jakiej sprawie?
Zwalczania szkodników.
Nie chodzi o kłusownictwo, kradzież i grasowanie.
Tylko o krew.
Najpierw zamordował Owena Beynona.
A teraz własną matkę.
Zapoznajcie się z faktami, zanim coś zrobicie.
Nie ma dowodów na to, że Daniel Protheroe kogoś skrzywdził.
Fakty.
Mówią same za siebie.
Kto zabija własną matkę?
Pozwala jej zgnić w domu i udaje, że nic się nie stało?
Mamy prawo się bronić.
Nikt nie będzie brać prawa we własne ręce.
To sprawa policji.
Jeśli ktoś z was wie, gdzie jest Daniel Protheroe,
ma obowiązek to zgłosić.
Lepiej go znajdźcie.
Taki mamy zamiar.
Jak oni tam przeżyli?
Tylko we dwoje.
Byli od siebie całkowicie zależni.
Kochał ją.
Nie mógł bez niej żyć.
Spływają zgłoszenia.
Z całego hrabstwa, od osób, które widziały Daniela.
Są ich dziesiątki. Trzeba je sprawdzić.
A to ciekawe.
O co chodzi?
Przeglądam listę pracowników Huw Griffithsa.
Do zeszłego lata miał dostawcę.
Lewisa Jonesa.
Pozwolili mi posprzątać, bo już skończyli.
Dla pani to nie była tylko praca, prawda?
Tutaj jest pani dom.
Wybierasz się gdzieś?
Po prostu wychodzę.
Bywał tutaj Daniel Protheroe?
Buszował po ogrodzie.
Miał do czynienia z panem Beynonem?
Nie.
Pracowałeś u Huw Griffiths?
Krótko.
Myślisz, że miał związek ze śmiercią Beynona?
Nie. Dogadywali się, o ile mi wiadomo.
- Wszyscy wiedzą, że to Daniel. - Tak?
Pewnie, że tak.
Miał coś z głową, od zawsze.
Z nikim nie rozmawiał w szkole.
O ile w ogóle przychodził.
Chodziłeś pod ich dom?
Czasami.
Na nasz widok zawsze zamykali drzwi.
Dlaczego?
Bali się was.
Byliśmy dziećmi.
Wygłupialiśmy się.
Sądzimy, że Daniel wdał się w sprzeczkę.
Ma posiniaczoną twarz.
- Czy pan Beynon mógł to zrobić? - Nikogo by nie uderzył.
A Lewis?
On nie ma z tym nic wspólnego.
To dobry chłopak.
Według Lloyda alibi Lewisa się potwierdza.
Pił z kolegami w Aber.
Dobrze się bawili.
Musimy znaleźć Daniela, zanim zrobią to Glyn i banda.
To kilkaset hektarów. Nie przeczeszemy całego obszaru.
- Mamy za mało ludzi. - Mamy rozłożyć ręce?
- Nie idziesz? - Nie.
Komisarz Rhys?
Nie wątpię w twoje umiejętności.
Do każdej sytuacji trzeba jednak podejść
w inny sposób.
- Tak jest. - Rozumiesz, prawda?
Czy dobrze zrobiłem, przywracając Mathiasa na stanowisko?
Pan wie lepiej. A nie ja.
Nie o to pytałem.
Nadkomisarz Mathias jest świetnym funkcjonariuszem.
Komisja jest tego samego zdania.
Oczyściła go z zarzutów.
W związku ze śmiercią Mari Davies.
To wszystko.
Dziękuję.
Protheroe!
Szefie.
Zobacz, jak je pochowano.
To dziecko było kochane.
Tom, rozmawiałeś z Prosserem?
Komisja złożyła raport.
Jesteś czysty.
Wcale tego nie czuję.
Mamy wstępny raport.
To ciało chłopca, który miał od 18 do 24 miesięcy.
Brak śladów obrażeń i złamanych kości.
Trzeba porównać DNA Nory i dziecka.
Musimy ustalić przyczynę i czas zgonu oraz pochówku.
- Rejestrowała drugie dziecko? - Nie. Sprawdziłam.
Norę regularnie odwiedzał lekarz do 1999 roku.
Zarejestrowano jedną ciążę.
Mam raport z autopsji Nory.
Brak obrażeń zewnętrznych i oznak przemocy.
- Umarła śmiercią naturalną? - Na to wygląda.
Najpewniej miała atak padaczkowy.
Nora Protheroe.
Trudna dziewczyna rodzi dziecko.
Żyje jak samotniczka.
Dlaczego?
Może ma coś do ukrycia.
Daniel nie zgłosił jej śmierci, bo była dla niego wszystkim.
Całym jego światem.
Tylko ona go kochała.
Ten chłopiec
poluje i obserwuje gwiazdy.
Nie jest zabójcą.
- Muszę porozmawiać z pani córką. - Mój mąż...
Chcę to zrobić. Ale sama.
Widywałam go w szkole.
Na dziedzińcu.
I na tej górze.
Nie widziałam bardziej samotnego chłopca.
Tyle razy na niego patrzyłam,
a on nigdy się nie obejrzał.
Co się zmieniło?
Nie wiem.
Jakiś rok temu
pierwszy raz podniósł wzrok.
Zauważył mnie.
Rok temu?
Jego matka nie żyła.
Czuł się samotny.
Szukał kontaktu.
Gdzie on jest?
Niestety nie wiem.
Dlaczego wszyscy go nienawidzą?
Traktują jak zwierzę, bo jest inny.
Kto mógł go pobić?
- Powiedz kto? - Proszę wyjść.
Ona to przeżywa.
Dziecko owinięto w koc i plastik.
A pod spodem w gazetę.
Część spod ciała zniknęła.
Nad nim zachowały się fragmenty.
Spójrzcie na datę.
20 czerwca 1999 roku.
Jeśli to data pochówku,
dziecko musiało się urodzić w lutym 1997 roku.
Tak, jak Daniel.
To nie ma sensu.
Nie było innych dzieci.
Potwierdza to rejestr.
Kim jest chłopiec, którego odkopaliśmy?
Myślę, że Daniel.
Miał takie DNA, jak Nora.
Właśnie to potwierdzili.
Jeśli zmarłe dziecko było Danielem Protheroe...
Kogo ścigamy?
W 1997 roku Nora Protheroe urodziła syna, Daniela.
W 1999 roku chłopiec umiera. Nora chowa go w ogrodzie.
Zapominają o niej.
Potem mamy 2001 rok.
Nora zapisuje dziecko do podstawówki w Coed y Fedw.
Ten chłopiec to też Daniel.
Zbadali szczoteczkę Daniela.
Według analizy DNA nie ma więzów krwi
między Norą a chłopcem zapisanym do szkoły.
A więc kto...
to jest?
Sprawdziliśmy miejscową i krajową bazę
zaginionych i porwanych dzieci.
Poszerzyliśmy zakres wieku.
W tamtym czasie nie zaginął żaden chłopiec w podobnym wieku.
Przecież dzieci nie znikają niezauważone.
Pojawiają się relacje w mediach. Rodzice rozpaczają. Patrzcie.
Tak wygląda chronologia zdarzeń.
1999 do 2001 roku.
Sprawdźcie jeszcze raz.
Tak jest.
Co jest?
Coś nowego?
- Nadal szukamy Daniela Protheroe. - To on zabił?
- Według mnie nie. - To po co go ścigamy?
Żeby go uratować przed innymi.
Co z Beynonem?
Badamy wszystkie tropy.
Był ważną osobą.
- Rozwiąż tę sprawę. - Staram się.
Może pan to przekazać komisji.
Szukaliśmy zaginionego dziecka zamiast zmarłego.
W kwietniu 1999 dziecko znika na wydmach Ynyslas.
Aled Roberts miał trzy lata.
Nigdy go nie odnaleziono.
Policja sądziła, że utonął w morzu.
Ciała nie znaleziono.
To ten sam chłopiec.
To jest Daniel.
Brałam udział w poszukiwaniach.
Służyłam dopiero dwa lata.
Na konferencji matka powiedziała:
„Śmiał się, a po chwili zniknął”.
W 2006 roku dziecko uznano za zmarłe.
Z braku dowodów przestępstwa sprawy od lat nie wznawiano.
- Nie było jej w bazie? - Nie aktualizowano jej.
- Nie pamiętałaś? - Miał nie żyć.
- Mamy adres rodziców? - Kiepski pomysł.
Ich dziecko żyje!
Rodzina odbyła żałobę.
Posłuchaj mnie! Skontaktujmy się z opieką społeczną.
Nie sposób przewidzieć konsekwencji.
Muszą wiedzieć.
- Trzeba to zrobić, jak należy. - Nie powinni czekać.
Znam twoje zdanie.
Rodzice są w domu?
Mamy...
podstawy sądzić, że państwa syn...
Aled,
wciąż żyje.
- Chłopak, na którego trafiliśmy... - Myli się pan.
- Wiem, że to trudne. - Nawet nie wie pan, jak.
Ojciec Aleda jest w domu?
- Pani Roberts? - Rozstaliśmy się.
Przykro mi.
Możemy się z nim skontaktować?
Skąd wiecie, że to Aled?
Okoliczności są...
trudne.
Jak to?
Jest podejrzany o przestępstwo.
Po tylu latach
mówicie, że znaleźliście mojego syna.
I że ten przestępca to Aled.
Mój syn nie żyje.
Utonął 16 lat temu.
Mamo?
Proszę już iść.
W tej chwili.
Proszę.
Eluned Roberts straciła syna, a my pogorszyliśmy sprawy.
Od tego są procedury.
Wszystko musi być po kolei.
Powinniśmy ją na to przygotować.
- Rozumiem. - Na pewno?
Mamy zwłoki mężczyzny, matki i dziecka.
I chłopca uciekającego w góry.
- Skupmy się na pracy! - Coś o tym wiesz.
- Słucham? - Prawie nie widujesz się z córką.
Przepraszam.
Kocham moją córkę.
Nadstawiam za ciebie karku.
Bez przerwy.
Wiem.
Zasługujesz na więcej.
Dokąd idziesz?
Wracam do pracy. A ty?
Mieliście zostawić nas w spokoju.
Chcę rozmawiać z Branwen.
Powiedziała wam wszystko, co wie o Danielu.
Nie ma nic do dodania.
Tylko ona go zna.
Nie chcę, żeby była w to bardziej zamieszana.
On ją niebezpieczny.
To zdanie pani czy męża?
Ma rację. Daniel przysporzył nam tylko zmartwień.
Glyn go pobił?
- Pani Bethan? - Nie.
Czy chciałaby pani, by ktoś pomógł pani dziecku?
Syn Nory ma kłopoty.
Nie wiem, o czym pan mówi.
Daniel jest sam górach.
Boi się.
Jego matka nie żyje. On potrzebuje pomocy.
Muszę znać prawdę!
To Glyn go pobił?
Złapał go pod oknem Branwen.
I dał mu nauczkę?
Tak.
Groził, że go zabije, jeśli tu wróci.
Glyn wychowywał się w innych czasach.
Ciężko mu znaleźć z nią wspólny język.
Nie ma złych zamiarów.
Kocha swoją córkę.
Nie sądzimy, by Daniel skrzywdził waszą córkę.
Gdybyście się przyłożyli,
nie doszłoby do tego.
Powinien pan jej szukać.
O której to było?
20 minut temu.
ELIN DZWONIŁA
SIMMOND & SIMMOND NIERUCHOMOŚCI WIEJSKIE
Chcę zobaczyć wyciągi z konta Esyllt Jones.
Przez lata...
nie chciałam wierzyć, że utonął.
Wmawiałam sobie,
że pewnego dnia go odzyskam.
W końcu...
musiałam pogodzić się z jego śmiercią.
Żeby wreszcie odetchnąć.
Miałam wrażenie, że go zawiodłam
i zrezygnowałam z niego.
Ale musiałam się pozbierać, dla niego.
Żeby znów żyć.
Nigdy o nim nie zapomniałam.
Był moim synem.
Chcę go zobaczyć.
Jedziemy do Plas Bach.
Idziesz?
Nie mówiła pani, że posiadłość była na sprzedaż.
Nie sądziłam, że to ważne.
Przecież to wszystko zmienia.
- Nie. - Miała pani stracić dom.
- Nie doszłoby do tego. - Sprawdziłam pani wyciągi.
Nic pani nie ma.
Tylko ten dach nad głową. Gdzie byście się podziali?
Tyle lat pracy. Nie czuje się pani oszukana?
Kiedy się pani dowiedziała?
Esyllt?
Miesiąc temu.
Kto jeszcze wiedział?
- Nikt. - Pani Esyllt.
Kto wiedział?
Lewis to dobry syn.
Gdzie byłeś po popijawie?
Spałem w samochodzie.
Rano pojechałeś prosto do pracy?
Tak.
Mama powiedziała ci o śmierci Owena?
Musiało ci być smutno.
- Było. - Był dla ciebie jak ojciec.
Prawda?
To nie ma sensu.
Czemu ktoś z zimną krwią zabił niewinną osobę w jej domu?
Dobrego człowieka, który nikogo nie skrzywdził.
Opiekował się tobą i twoją matką. Zapewnił wam dach nad głową.
Kto chciałby zabić takiego człowieka?
Nie wiem.
A ja myślę, że wiesz.
Tak, jak i twoja matka.
Ona wie od samego początku.
Kazała ci przysiąc, że to nie ty, ale nie mogłeś tego zrobić.
- Ukradłeś strzelby, żeby jej pomóc. - Nie.
- Bo ją kochasz. - Nie.
Gdy się dowiedziałeś, że zostawi ją na lodzie,
Poniosło cię.
Wkurzyłeś się.
Wyrzuciłby ją na bruk, jak psa.
Nie pozwoliłbyś tak traktować matki.
Co zrobiłeś?
- Mów! - Uderzyłem go!
Wiedziałeś, że sprawdzaliśmy posiadłość.
Schowałeś broń tam, gdzie już zaglądaliśmy.
Zrobiłem to dla mamy.
Dla niej.
Zszedł na dół.
Przyłapał mnie z bronią.
Kazał je odłożyć.
Poniżył mnie.
Jakbym był dzieckiem.
Odwrócił się.
Żeby wyjść.
Miało go nie być.
Tyle dla ciebie zrobiłem, a ty co?
Kradniesz!
Przeproś! No już!
BRAK ZASIĘGU
Proszę!
Szefie.
Dzwoniła Branwen. Złapali Daniela.
Jeden.
Dwa.
Trzy.
Miałeś się trzymać z dala od mojej córki.
Gdzie ona jest?
Gdzie moja córka?
Pytam ostatni raz. Gdzie ona jest?
- Wystarczy już! - Ja o tym zdecyduję!
- Nie rób tego. - Zostaw mnie!
Zaraz mi powiesz, gdzie jest Branwen.
Lepiej gadaj.
- Odłóż broń. - Zostawcie mnie!
Daniel nic nie zrobił.
Zabił własną matkę.
Nieprawda.
- Owena Beynona też nie. - Wie, gdzie jest moja córka.
Branwen jest tutaj.
Nic jej nie jest.
Nie!
To tylko chłopiec.
Nic o nim nie wiesz.
Daniel już wie?
Jesteś gotowa?
Podobieństwa do prawdziwych osób i zdarzeń są przypadkowe i niezamierzone.
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.