All language subtitles for The.Protector.2018.S02E05.Polish

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian Download
cs Czech
da Danish
nl Dutch
en English Download
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian Download
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

NETFLIX � SERIAL ORYGINALNY

Tesknilem.

Cos nie tak?

Nie czuje sie tak jak dawniej.

Wiem.

Wszystko sie ulozy.

Wyrwe ci z glowy tego Faysala.

Bez obaw.

Nie w tym rzecz.

Zmienily sie moje uczucia do ciebie.

Co?

Jak to?

Przez ciebie gina ludzie.

Wszystko, co robimy, ma swoja cene.

Ale twoja obecnosc niesie jedynie smierc.

Popelnilem bledy, ale...

Levent wsadzil ci noz w plecy.

Faysal kontroluje umysly.

Moge dlugo wyliczac.

Zabije ich obu, Leventa i Faysala.

Znowu zawiedziesz.

Nieprawda. Ja...

Hakan, wszystko psujesz.

Zeynep?

- Zawiodles nas. - Slucham?

- Mowila... - Co jest grane?

...ze nas zawiodles.

- Nie! - Nie zostawiaj nas.

- Ja... - Nie zostawiaj nas.

Nie chce!

Hakan...

Spokojnie. Nie denerwuj sie.

Juz dobrze.

Musisz odpoczywac.

Kula przeszyla ci bark.

Gdzie wszyscy?

Gdzie pozostali?

Ceylan nie zyje.

Can rowniez.

Co?

Can tez?

Przeciez byl w kryjowce.

A Leyla?

Nie wiemy.

Faysal zabral krew.

Levent ma koszule. Tyle wiemy.

To sie zle skonczy.

Sprawdzam i dorzucam 10 000.

Panowie!

Mama was nie nauczyla, ze hazard jest zly?

A tobie nie powiedziala, ze bron to nie zabawka?

Moja matka?

Wlasnie.

Zginela, zanim zdazyla mnie czegokolwiek nauczyc.

Serio?

Czego chcesz?

Do pelna.

Nie rob tego.

Jestes bystry. To niebezpieczne miejsce.

Dziekuje, ale nie potrzebuje rad.

Ale nie wiesz, kogo okradasz.

A czyj to niby lokal?

Kogos, kogo sie nie okrada.

Ja pieprze!

Szlag!

Juz sobie ide. Oddaj torbe.

Dobrze.

Zartowalem, kretynie!

Do pelna!

Ty sukinsynu!

Masz pojecie, z kim zadzierasz?

Co jest?

Ktos chce?

Krupierowi zawsze nalezy sie napiwek.

Na razie!

Musisz zostac.

- Hakan! - Nie rob tego, tamtego...

Nie jestesmy Lojalni, tylko Zalosni.

Przestan.

To ty ryzykowales wszystko, by ratowac jednego czlowieka.

Musze odszukac Leyle.

- Jest cos jeszcze. - Co?

Oni zniszcza Stambul.

Nie moge tego po prostu zignorowac.

Walka bez koszuli byla bledem.

Wytropie Leventa i sie go pozbede.

Jak chcesz pokonac kogos, kto nosi zakleta koszule?

Nie wiemy, gdzie jest Levent.

Takie gnojki jak on nie wysiedza dlugo w ukryciu.

Znajde go i wykoncze. Potem odszukam Leyle.

- Pojdziemy z toba. - Nie!

Stracilismy zbyt wielu ludzi.

Dzis umrze tylko jeden.

Levent albo ja.

Mamy chronic zarowno ciebie,

jak i dziedzictwo Obroncow.

A jesli Levent uzyje koszuli do zlych celow?

He?

Nie bedzie dziedzictwa.

Wybacz, ze to powiem, ale...

ona cie ostrzegala.

Kto?

Zeynep.

Serdar ma racje.

Zeynep nas sprzedala.

Nie ma prawa glosu.

Bede krzyczec, dopoki mi nie odpowiecie!

Kim jestescie?

No kim?!

Faysal, to ty, prawda?

Mam racje?

Tylko ty jestes na tyle podly.

Dobrze glowkujesz, ale nie do konca.

Kimkolwiek jestes,

mozesz mnie zabic juz teraz.

Smialo.

Jak chcesz.

Prosze cie.

Blagam.

Dzieki Bogu.

Skarbie.

Witaj z powrotem.

Mam krew Obroncy. Nie musimy sie juz bac.

Zabiles go?

Ale ktos go postrzelil.

Jak to?

- Kto? - Nie wiem. Chyba Vezir.

Smialo sobie poczyna.

To nie wszystko.

Starszy brat Hakana zyje i...

niestety, zabral koszule.

Pozostali juz wiedza? Maja nowy plan ataku?

Skarbie, nie mysl teraz o tym.

Bedzie na to czas.

Teraz odpoczywaj.

Zgoda?

Tak.

Porozmawiamy przy kolacji?

Nie wiedzialam, ze smierc tak zaostrza apetyt.

Zjemy cos?

Masz plany?

Siedze tu od wielu dni. Musze isc do biura.

Ale obiecuje, ze wieczorem ci to wynagrodze.

Swietnie.

Szukam Leventa Topala. Znacie go?

Szukam Leventa Topala.

- Znacie go? - Nie.

Dzien dobry.

Szukam Leventa Topala. Znacie go?

Topal,

a czasami Osman.

To jak?

Topal czy Osman?

To i to.

Uzywa obu imion.

Topal i Osman.

Dwa imiona.

Pewnie nie chce, by go odnaleziono.

Jak uwazasz.

To sobie idz.

Spadaj. Jestesmy zajeci.

Halo?

Tak?

Szukam Leventa Topala. Znasz go?

Znany jako Osman albo Topal.

Gdzies tu mieszka.

Znasz go?

Jestesmy bliskimi krewnymi.

Mam do niego pilna sprawe.

Jak bardzo pilna?

Stambulowi grozi niebezpieczenstwo.

Zabawne?

To zegnam.

Mlodziencze!

- Tak? - Masz pieniadze?

Zgineli w wypadku?

Tak nam powiedzial.

Zapytaj go o kolor nieba,

a bedzie klamal jak z nut.

Tak dobrze znasz Leventa?

Niestety tak.

Jego rodzina byla porzadna i honorowa.

Ale Levent to czarna owca.

Zly szelag.

Jakby...

nie byl synem swoich rodzicow.

Bardzo wczesnie zaczal cpac. Zadawal sie z gangsterami.

Byl bezczelnym zlodziejem.

Domyslam sie.

Pewnego dnia

zadarl z niewlasciwa osoba.

Chodzilo o czlonka konkurencyjnego gangu.

Tenze gang postanowil dac mu nauczke.

W srodku nocy wrzucili do jego domu koktajl Molotowa.

Naprawde.

Niestety...

Leventa tam nie bylo.

Jedynie rodzina.

Budynek splonal, zanim dotarli strazacy.

Ciala Mustafy i Tulay lezaly obok siebie, w objeciach.

Nie wiem, gdzie jest Levent,

ale na pewno wroci na stare smieci.

Predzej czy pozniej.

Nie mam czasu do stracenia.

To go odszukaj.

I nie lituj sie nad nim z uwagi na wiezy krwi.

Daj mu nauczke.

Taki jest plan.

Dzien dobry, panie i panowie!

Sluchajcie uwaznie!

Nie chce nikogo krzywdzic.

Chce tylko pieniedzy.

Nie robcie niczego glupiego.

Jasne?

Forsa do torby.

Mnie nikt nie placi za nadgodziny. Pospiesz sie!

Ruchy!

Co robisz?

Rzuc bron!

Uspokoj sie.

- Rzuc bron! - Spokojnie.

Tak!

Chlopakowi naleza sie brawa!

Co powiedzialem?

Brawa!

Podejdz.

Smialo.

Szacunek.

Zrobiles, co nalezy. Chroniles matke.

Brawo.

Gotowe?

Kim jestescie?

To my zadajemy pytania,

nie takie cos jak ty.

Wy...

jestescie Niesmiertelni.

Och!

Jest piekna i bystra.

Teraz rozumiem slabosc Faysala.

Coscie mi zrobili?

No coz...

Mam dla ciebie dwie wiadomosci, dobra i zla.

Dobra � Faysal juz cie nie kontroluje.

Zla zas jest taka, ze kontrolujemy cie my.

A konkretnie...

nalezysz do mnie.

Pewnie chcesz wiedziec.

Napad na bank w Kad?rdze.

Podajemy najnowsze wiadomosci.

Spojrz.

Dzis, okolo poludnia, w Stambule...

Azra...

Nie mam czasu na gadanie, chyba ze

o Levencie.

Wiemy jedynie, gdzie byl

kilka godzin temu.

Czyli?

Obrobil bank w Kad?rdze.

Serio?

Jestem niedaleko.

Jakis chlopak

postrzelil go z jego wlasnej broni.

Niestety kule

sie go nie imaly.

Dzieki koszuli.

Macie cos jeszcze?

Nie.

Mozliwe, ze wspolpracuje

z Niesmiertelnymi.

Mogli zabic Leyle.

Nie wiem, co robic. Zapadl sie pod ziemie.

Zaczekajmy. Moze znowu cos wywinie.

No wlasnie.

Musze go odszukac, zanim kogos skrzywdzi.

Mamy przyjechac?

Nie wzbudzajmy podejrzen.

Pomoc moze tylko jedna osoba.

To ja.

Chce wiedziec, gdzie sie spotkamy.

O ile sie spotkamy.

Moze jestes zabiegany.

Daj znac.

Czesc.

Musimy pogadac.

Nie w bibliotece.

- Wyjdzmy na zewnatrz. - Przymknij sie.

- Idz sobie. - Prosze!

Ceylan nie zyje.

Ludzie Faysala ja zadzgali. Zmarla na miejscu.

Levent zabral koszule. Nie moge go znalezc.

Mialas racje.

Pomoz mi odszukac Leventa.

Byla taka mloda.

I oddana sprawie.

Az za bardzo.

Wierzyla w misje.

Nie zadawala pytan.

Ja juz nie pamietam, co znaczy wierzyc.

- Niemozliwe. - A jednak.

Przestalo ci zalezec?

Czemu tak sie przejmujesz?

Jak to?

Powiedz!

Skad tyle emocji i gniewu?

Trzymaja cie w pionie?

Przez twoje bledy zginelo wielu ludzi!

Bezsensownie!

Dlaczego tak sie dzieje?

Wybacz.

Nie przepraszaj.

Masz racje.

Serio.

To wlasnie mnie nakreca od dnia, kiedy sie poznalismy.

Chce pomscic Neseta.

Chce pomscic Memo.

To pragnienie daje mi sile.

Robie to dla mojej rodziny.

Dla Doktora.

Ale teraz...

gniew mnie oslepil, Zeynep.

Roztrzaskasz sie.

A ty nie?

Przez cale zycie bylam Lojalna. Nic innego nie potrafie.

Niestety po smierci ojca

nie wiem, czemu ma sluzyc...

chronienie Obroncy.

Wielkie dzieki.

- Nie chce ci dopiec. - Jasne.

Powiem jedno:

oboje przezylismy koszmar.

Ale o nic cie nie oskarzam.

Sam to robie.

Ale juz wystarczy.

Musze bardziej uwazac.

Co oznacza, ze musze prosic cie o pomoc.

- Hakan... - Posluchaj!

Szanuje cie.

Serio.

Na kazdy temat wiesz wiecej ode mnie.

Prosze.

Blagam.

Pomoz mi.

A jesli nie mnie, pomoz Stambulowi i ludzkosci.

Prosze.

Gdzie ostatnio widziano Leventa?

Obrobil bank w Kad?rdze.

O zasadzie brzytwy Ockhama nauczylam sie,

gdy mialam zostac badaczka.

Nic mi to nie mowi. O co chodzi?

O rozwiazywanie problemow.

Najprostsze odpowiedzi

sa najbardziej prawdopodobne.

Nadal nie rozumiem.

Pomysl.

Levent mogl obrobic dowolny bank.

Mogl napasc na mennice, zrobic cokolwiek.

A on wolal okrasc maly bank w Kad?rdze.

Tam dorastal.

No wlasnie! To miejsce wiele dla niego znaczy.

- Mamy trop. - Tak.

Potrzebujemy jeszcze motywu.

Chodz.

Co sie stalo?

Nic.

Grunt, ze wrocilas.

Kto tak powiedzial?

Zeynep...

Wybacz.

Tu nasze drogi sie rozchodza.

Milo bylo pogadac.

Zaczekaj!

Puszczaj. Ja nie zartuje.

Mam juz inne plany.

Naprawde?

Lece jako naukowiec do Oxfordu.

Juz raz im odmowilam. Skoro ponowili zaproszenie,

to pewnie znak.

Nie zartujesz.

Przyznaje...

niedobrze jest dzialac pod wplywem emocji.

Ale tlumienie ich wyrzadzi wieksze szkody.

Powodzenia w nowym zyciu.

Gdzie jestes? Odbierz.

Czesc.

Otoz to!

Co?

Usmiechnelas sie.

Od 30 minut probuje cie rozbawic.

Kim jestes, by decydowac o moim usmiechu?

Podszedlem...

bo chyba ktos cie wystawil.

Mylisz sie.

On nawet nie chcial tu przyjsc.

No prosze.

Jaki mezczyzna moze byc az tak glupi?

Chcialbym z nim porozmawiac.

Ile masz lat?

28.

A ty?

Jestem starsza, niz sadzisz.

Nie wierze.

Bo wygladasz...

oszalamiajaco.

- Nie upiles sie czasem? - Nie.

Wykluczone.

Nie ja pierwszy ci to mowie.

Dziekuje.

W takim razie co tutaj robisz?

Przyszlam tu, poniewaz...

Spojrzysz?

Razem z mezem spedzilismy tam romantyczny wieczor.

Lata temu.

Chcialam znowu poczuc tamte emocje.

A ile lat uplynelo?

Prawie 100.

�Prawie 100�. Dobre!

Naprawde.

Wiesz co?

Chodzmy stad.

Zmienmy lokal. Co ty na to?

Ucieknijmy od tych wspomnien.

Obiecuje, ze bedzie wesolo.

Prosze.

Innym razem.

Daj mi chociaz swoj numer.

Zadzwonie.

Jestes wyzsza, niz myslalem.

Daremny twoj opor.

Pieprze cie, suko!

Moge cie zabic i nie ozywic!

Wiesz o tym?

He?

He?!

Nie kus.

Wlascicielem banku jest Ahmet Ozturk.

W ramadanie zwykl dawac darmowa kolacje.

Czyli nie zna Leventa.

Moze chodzi o innego pracownika banku.

W telewizji puscili nagranie z napadu.

To na pewno Levent.

Rozmawia z chlopakiem, ktory zgrywa bohatera.

Pogadam z wlascicielem banku.

Moze mnie oswieci.

Watpie, ale przesle ci adres.

Nareszcie.

Witaj.

Dziekuje.

Wszystko gra?

Zmeczylam sie.

Martwilem sie o ciebie.

Wydzwanialem.

Ktos mogl cie porwac.

Ale widze, ze do tego nie doszlo.

Nie musisz sie mna przejmowac.

Jak to �nie musze�?

Faysal...

nie jestem dzieckiem.

Nie wpakuje sie w klopoty.

Skarbie...

Obronca i jego ludzie moga byc gdziekolwiek.

Mogliby cie porwac.

- Albo zabic. - Ale zyje!

- Tym razem sie udalo! - Przestan!

Uspokoj sie.

Posluchaj.

Juz dwa razy przywrociles mi zycie.

Jestem wdzieczna.

Ale jesli...

nasze zycie...

Tak?

Jesli chcesz mnie zamknac w tym domu,

to wole smierc.

Ruya?

Myslalam o dawnych czasach.

O dniach, kiedy mielismy jakis cel.

Nie siedzielismy w domu. Brakuje mi tego.

Wiem.

Nie mam prawa narzekac.

Ale czuje, ze powinnam powalczyc o nasza sprawe.

Wybacz.

Ide spac.

Dobranoc.

Przepraszam.

Szlag!

Wybila godzina prawdy!

Dosyc!

Przestan!

Zrobiles to dla nich?

Chodzilo o pieniadze?

Odpowiedz! Mam racje?

Chcialem pomoc...

Levent!

Hakan?

Milo cie widziec.

Przedstawiam ci Ahmeta Ozturka.

Znasz tego dupka?

To wlasciciel banku.

Masz racje. Ale to nie wszystko.

Ahmet prowadzi rowniez inna firme. Opowiesz o niej?

Ja...

Ja tylko pomagam ludziom z sasiedztwa.

To prawda!

Tak jest.

Ale ma tez inne hobby.

Na przyklad dziwki.

Nie!

- Szmugluje prochy. - Nie!

Tak?

Hazard.

A takze...

potrafi zabijac niewinnych dla pieniedzy.

Nie.

Nie!

Zabil twoja rodzine.

Wiem.

Zaszlachtowal ich.

Latami szukalem tego skurwiela.

Mial ochroniarzy, opancerzone pojazdy, najemnikow.

Ale dzieki koszuli w koncu moglem go dopasc.

Bylem gotow.

Prawda?

He?

Dobrze to rozumiem.

Nie sadze!

Rozumiem!

Trudno pogodzic sie ze strata bliskich.

Wiem.

W tej chwili kieruje toba gniew.

Ale recze, ze nie doczekasz szczesliwego konca.

On tym bardziej.

Rzuc noz.

Pieprz sie.

Rzuc noz, bracie!

Bracie?

Nie nazywaj mnie tak. Nie jestem twoim bratem.

Jestes.

Jestesmy Obroncami.

Nieprawda.

Czy ci sie to podoba, czy nie.

Naszym wrogami sa Niesmiertelni,

nie ludzie.

Uwierz mi.

Ja tez bladzilem.

Zabilem swojego dreczyciela.

Potem latami mnie to meczylo.

Przeciez wiesz, ze mam koszule.

Wiem.

Ale on nie ma.

Odbiore ci luksus zemsty.

Wyrecze cie.

Levent!

Przestan!

Puszczaj, Hakan!

Puszczaj!

Idz precz!

Puszczaj!

Zostaw mnie, do cholery!

Zalatwie go!

Nie sadze.

Puszczaj!

No mowie!

Puszczaj!

Puszczaj mnie!

Na milosc boska!

Blagam, pusc mnie.

Uspokoj sie.

Juz po wszystkim.

Puszczaj.

Juz dobrze.

To koniec. Uspokoj sie.

Pusc mnie.

Chec zemsty mnie zaslepila.

Bylem gotow na wszystko, by go powstrzymac.

Przykro mi.

Dokad jedziemy?

Do kryjowki.

Nienawidza mnie po tym, co zrobilem na moscie.

Wytropimy Faysala i uratujemy Leyle.

Taki mam plan.

Jest dla ciebie az tak wazna?

Tak.

Jest.

Czego chcecie?

No wlasnie.

Dla mnie to tylko zwierzak.

Nie podoba mi sie to.

Ale teraz to moj zwierzak.

Zadanie masz proste. Najpierw zabijesz Obronce, Hakana.

Potem Faysala.

Dasz rade?

Tak.

Napisy: Sylwester Stachowicz

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.