Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Czech
Danish
Dutch
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Malagasy
Malay
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
NETFLIX — SERIAL ORYGINALNY
OBROŃCA
Co mi pan podał?
Doktorze!
Proszę spojrzeć.
Najpierw wypełnij formularz.
Czy ja wyglądam na jakiegoś szaleńca?
Pomyślmy.
Wysadziłeś Hagię Sophię.
Twierdzisz, że Stambuł zaatakuje szarańcza.
I nazywasz siebie obrońcą miasta.
Faktycznie, jesteś zdrów.
Proszę posłuchać.
Mówię prawdę.
Życie wszystkich mieszkańców jest zagrożone.
Tutaj każdy jest mądralą.
Ale ja nie przepadam za takimi pacjentami.
Wypełnij formularz, Obrońco.
Ale...
Panie doktorze!
Ja nie zwariowałem!
Rüya?
Fajne laboratorium?
Widzisz złość w ich oczach?
Mam jej dosyć we własnych.
W Stambule zginie całe życie.
Faysal zamknął Obrońcę w wariatkowie.
Wirus z szarańczy jest szalenie zaraźliwy.
Jedno ugryzienie i już.
Zarazimy Stambuł w ciągu doby.
Czarna śmierć.
Jak w roku 1347.
Ludzkość nadal wierzyła w średniowieczne bzdety.
Pytali Kościół: „Co się dzieje?”.
A on na to: „To Boży gniew”.
To był nasz gniew. Ukradli nam pomysł.
Rüya.
Odniesiemy sukces.
W końcu będziemy mogli wrócić
Dobrze.
Tylko tyle masz do powiedzenia?
Wdałaś się w męża? Pokochałaś śmiertelników?
Nie, Mergen.
Jestem po prostu wierną żoną.
Ale też chciałabym wrócić do domu.
Pomogę ci.
A Faysal?
To moja decyzja.
To nie jest zwykły szpital, tylko psychiatryczny.
Pełno tu świrów.
Bądź czujny.
W moim pierwszym szpitalu poznałem pacjenta, który udawał królika.
Uspokajał się na widok marchewki.
Ale ty masz pecha.
Dlatego bądź ostrożny.
Chodź.
Co się stało?
Leyla...
Co czujesz na widok naszyjnika?
Wieczność?
Hę?
Nie.
Nie?
Bez obaw.
Niedługo poczujesz się jak prawdziwa Nieśmiertelna.
Brawo.
Brawo.
Co wiesz na temat tego wielkiego ataku?
Jak to?
Czy na pewno trzyma twoją stronę?
a ty próbujesz mnie dręczyć?
Moja żona jest chora.
Krew Hakana z Hagii Sophii nie wystarczyła.
Uszy do góry. Ratujesz komuś życie.
A teraz pojedziesz do wariatkowa i zdobędziesz krew Hakana.
Dlaczego nie jesz?
Nie chce mi się. Muszę stąd wyjść.
Ej.
Jesteś w porządku.
A ty wierzysz tym dupkom?
I kłamcom?
Ja nie zwariowałem. Nie jestem żadnym mordercą.
Wiem, jesteś Obrońcą.
Rozumiesz? Ja naprawdę jestem Obrońcą.
Serio.
Chronię miasto przed Nieśmiertelnymi.
Zamierzają zniszczyć Stambuł.
Wiem, jak to brzmi, ale pomóż mi się stąd wydostać.
Inaczej miasto nie ma Obrońcy.
A to nasze miasto.
Dupek.
Ostrzegałam.
Setki razy.
Gdy popełniasz błąd,
powtarzam sobie: „Zeynep jest najlepsza, coś wymyśli.
To córka Kemala”.
Nie rozumiałaś go.
Nie przerywaj.
Na wojnie nie ma miejsca na emocje.
Wobec Nieśmiertelnych wolno nam przyjąć tylko jedną postawę.
Lojalność.
Oni nie umierają,
więc my musimy być wierni sprawie.
Mój ojciec nie żyje!
Czuję pustkę. Dotarło?
Albo spalę jakąś budę, albo pomszczę ojca.
Dlatego zabiłaś Deryę.
Pozwoliłaś Hakanowi walczyć bez zaklętej koszuli.
Złamałaś zasady.
Gdybyś zabiła mi ojca, dopadłabym i ciebie.
Teraz zabiję Leylę, bo zdradziła Hakana.
Kolejna niebezpieczna emocja.
Jesteś zakochana w Hakanie i zazdrosna o Leylę.
Zazdrosna? Odwaliło ci?
Widziałam na własne oczy! Wystawiła go!
Gówno wiesz!
Tylko siedzisz i prawisz złote myśli.
Oni szykują atak, i to niedługo.
Obrońca trafił do wariatkowa,
a my rozmawiamy o tym, czy jestem zazdrosna o Leylę.
- Pieprzę lojalność! - Wynoś się!
Wyklinam cię.
Nie masz prawa tu wracać.
Jesteś piękna. Mam na ciebie nie patrzeć?
Patrz, i zawsze w ten sposób.
Skarbie.
Wszystko się ułoży, obiecuję.
Wiem, że przeszłość była nieciekawa, ale przyszłość należy do nas.
Dam ci miłość.
I...
dam ci wieczność.
Pozwolisz?
Pokaż.
Zawsze byłeś dżentelmenem.
- Kocham cię. - Ja ciebie też.
Bardzo.
Spójrz na Stambuł.
Jakie piękne miasto.
Będzie nasze.
To takie odwieczne marzenie.
Skoro masz plany co do Stambułu,
pewnie zlekceważyłeś pozostałych.
Rozmawiałeś z nimi?
Nie.
Szczerze?
Mam ich gdzieś.
Głęboko.
Nie obchodzi mnie ich wielki plan.
A jeśli ich pomysł jest naprawdę dobry?
Widujecie się?
To ważne?
Pamiętaj, że jestem Nieśmiertelna.
Stambuł to nie mój dom.
Dobrze się czujesz?
Nie bardzo.
Możemy już iść?
Dzień dobry!
Jesteś umówiona?
- Ja do pacjenta. - Dziś nie ma wizyt.
Przyjechałam z bardzo daleka.
Mamy tu groźnego bandytę. Lepiej zmykaj.
Panowie, muszę na jedyneczkę.
Proszę!
Błagam!
Byle szybko.
- Chcecie mi pomóc? - Rób, co masz robić.
Skończyłeś?
Jasna cholera!
Uciekł!
Ogłoś alarm!
Nie ruszaj się!
Ani mi się waż!
Stój!
Sukinsyny!
Jak śmiesz wracać po tym, co zrobiłaś!
Wydałaś go, a teraz chcesz zabić?
Wysłuchaj mnie.
Niby dlaczego?
To nie ja wydałam Hakana.
Jak mogłaś to zrobić?
Pożałujesz.
Faysal kontroluje mój umysł.
Pieprzę cię.
Zeynep!
Czego?
Jesteś Nieśmiertelna!
Stałaś się jedną z nich.
Nie z wyboru.
Przecież wiesz.
Też chcę zatrzymać Nieśmiertelnych.
Ale musisz mi pomóc.
Lada chwila może przejąć nade mną kontrolę. Zaraz zwariuję!
Pomóż mi.
Puszczajcie!
Łap przy sobie!
Puszczaj!
Jeszcze jeden taki numer i oberwiesz.
Jasne, Obrońco?
- Lada chwila zaatakują. - Zamknij się!
Zakneblujcie go.
Uciekajcie ze Stambułu! Wszyscy!
Ma się zamknąć.
Wystarczy.
Więcej nie wiemy.
Jaki mają plan? Opowiadaj.
Hodują szarańczę, którą wykradli z muzeum.
Ma zniszczyć Stambuł w ciągu jednej nocy.
I co teraz?
Zadzwonić do ministerstwa lub na policję?
Wiesz?
Wszyscy myślą, że Hakan zwariował.
Czy Faysal ma nieruchomość, którą mogą wykorzystać?
Jakiś magazyn?
Nic mi o takim nie wiadomo.
W muzeum Metin opowiadał, że te robale mają silne nogi.
Podobno potrafiły wywołać małe trzęsienia ziemi
Poważnie?
Jakoś wątpię w ich moc.
Ale jeśli zarejestrujemy tąpnięcie,
zdołamy namierzyć szarańczę.
Leyla...
Pogadamy z sejsmologiem w obserwatorium Kandilli.
Co ty wyprawiasz?!
Leyla! Puszczaj kierowcę!
Leyla!
Gdzie jesteś?
Leyla...
Faysal.
Kochanie.
Wracajmy do domu.
Błagam cię.
Nie musimy uciekać.
Wyzdrowiejesz.
Nie potrzebny nam żaden dom.
Jedynie krew Obrońcy.
Osobiście ci ją dostarczę.
Wytrzymaj.
Czekaj.
Już za kilka godzin wystąpi nasza narodowa reprezentacja.
Bilety wyprzedane.
Jakieś 70 tys. ludzi pojawi się na stadionie dziś o 20.00.
Całe miasto skupi się na sporcie.
A wtedy naciśniemy guzik.
Szarańcza gotowa, ale warto przetestować wirus.
Dla pewności.
Piraye?
Podłączyliśmy się do systemu wentylacyjnego.
Naciśniemy guzik i stadion jest nasz.
Panie i panowie, to my wygramy dzisiejszy mecz.
- Jest tutaj? - Tak. Witam.
Hakan.
Spokojnie.
Nie bój się.
Już dobrze.
Pewnie myślisz, że cię zabiję?
Błąd.
Nie chcę cię zabić.
Ja cię uratuję.
Nie bój się.
Miłość bywa taka przewrotna.
Jesteś gotów...
zawsze ryzykować. Wyłączasz zdrowy rozsądek.
Nawet na wieczności.
Gdyby odwiedził cię inny Nieśmiertelny,
już miałbyś poderżnięte gardło.
Zabiłby Obrońcę.
Ale mnie takie animozje nie ruszają.
Zrobię, co trzeba, by uratować Rüyę.
Bo jest bardzo chora.
Potrzebuję twojej krwi.
Która będzie zajebiście bezużyteczna,
jeśli nie upuszczę jej zaklętym sztyletem.
musisz mi pomóc.
W zamian spróbuję się odwdzięczyć.
Potem powiesz, gdzie jest sztylet.
Proszę.
Niedługo wsadzę ci go w dupę!
Jasne?
Będziesz miał go w zadzie!
Proszę wyjść.
Natychmiast!
Proszę uciekać.
Już!
Puszczajcie!
Puszczaj!
Do środka!
Co się dzieje?
Spójrzcie.
To ruchy sejsmiczne z ostatniej doby.
W 14 miejscach relatywnie silne.
Ale 12 z nich to place budowy.
Sprawdzę.
Ciekawe.
Anomalie stwierdzam w okolicy İkitelli.
Nieopodal stadionu?
Właśnie.
Dziś nasi rozgrywają mecz.
To wtedy zaatakują.
Sprawdźcie od tyłu.
Gdzie on jest?
Uciekł z nowym pielęgniarzem.
Macie go natychmiast znaleźć.
Rüya?
Miałaś rację.
Obiecuję, że wrócimy do domu.
Jak najszybciej.
Szlag.
Kim jesteś i dlaczego mnie ratujesz?
Co za różnica? Przecież zaatakują Stambuł.
Bierzmy się do roboty.
Czasu mamy niewiele. Daj mi telefon.
Proszę.
Odbierz.
Kogo diabli niosą?
- Zeynep! - Hakan!
Uciekłem. Gdzie jesteś?
Wiemy, gdzie nastąpi atak.
Na stadionie.
Szarańcza jest gdzieś w okolicy.
Serio? O której mecz?
O 20.00.
Cholera!
Mamy niecałą godzinę.
A sztylet?
Spokojnie, mam go.
Dobra. Widzimy się.
A teraz pędź na stadion!
Wypuszczą tam szarańczę.
To jakieś 70 tysięcy kibiców.
Włącz syrenę! Nie mamy czasu.
Witamy wszystkich!
Przed nami jeden z najważniejszych meczów.
Turcja!
Też chcę flagę!
Zaczynają za dziewięć minut.
Skąd zaatakują?
Turcja!
Tu nikogo nie ma.
Mamy pięć minut, a po Zeynep ani śladu.
Pod ziemią nie mam zasięgu.
Zeynep, przynieś sztylet.
NIEBEZPIECZEŃSTWO NIE WCHODZIĆ
Nieśmiertelny.
Z drogi!
Hakan!
Cholera!
- Odebrał telefon? - Nie.
Stracił zasięg.
- Albo jedzie metrem. - Szybciej.
Będę na miejscu za dwie minuty.
Hakan!
Hakan!
Hakan!
- Gdzie on się podział? - Zeynep!
Nieważne. Hakan jest za tamtymi drzwiami.
To ochroniarz. Odwrócę jego uwagę.
Ruszajcie.
Oby wiedział, co robi.
Musimy przekazać mu sztylet. Za chwilę mecz.
Zaczekaj.
To niebezpieczne. Zaniosę mu sztylet.
Mowy nie ma.
- Oni cię zabiją. - Ciebie też.
Nawet Hakan, jeśli odzyska ostrze.
Czekaj!
Gdzie on się podział?
Turcja!
Widziałem Obrońcę. Zwijajmy się.
Niech to.
Drużyny na murawie, sędzia już czeka.
Do meczu została mniej niż minuta.
Publiczność szaleje.
Już dawno nie zabiłam żadnego Obrońcy.
Zeynep!
To koniec twój i tego miasta.
Hakan!
Zaklęty sztylet!
Dopóki żyję, nikogo nie skrzywdzisz.
Bałam się. Nie wiedziałam, co robić.
KORDON SANITARNY
Gdyby nie ty, nie powstrzymałbym ataku.
Napisy: Sylwester Stachowicz
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.