All language subtitles for Comidark.Films.Karakomik.Filmler.2.Arada.polish

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian Download
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French Download
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish Download
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

Isaacu!

Widziałeś linę?

Wymyśl nowy tekst.

- Gdzie byłeś? W Bodrum? Kas? - I tu, i tam!

Proszę, bracie.

- Zarząd ma się zmienić. - Słyszałem.

Na rozmowie ustalą, kto zostaje.

Będą pytać o twoje zadania, przyszłość i wszystko inne.

- O co dokładniej? - Nie jestem pewien.

Dobra, idź na górę.

- Jak leci, Mehmecie? - Onder na ciebie czeka.

- Dzień dobry. - Dzień dobry.

Twoja koszula była w moich, więc ją też uprałem.

Spokojnie, mam drugą.

Isaacu, przynieś mi wodę z cytryną.

- Nie pij tyle alkoholu. - Wiesz, co mówił Neyzen Tevfik?

Co? Pewnie nie mówi: „pij mniej”.

Spadaj.

To dla twojego dobra.

- Zarząd ma się zmienić. - Co?

Nie słyszałeś?

Co planujesz? Urządzisz bunt?

Nic z tych rzeczy. A jeśli nas wyrzucą?

Panie Isaacu, może mi pan przynieść napój z cytryną?

Tak jest! Słuchasz mnie?

Nic się nie zmieni.

To tylko rozmowa, formalność. Dasz sobie radę.

Wie pan, kapitanie, naprawię sobie zęby.

To nie będzie problem?

- Jak długo tu jesteś? - 14 lat. Ale przez te zęby...

To nie będzie problem.

Wszyscy zachowacie posady.

Tak, ale wie pan, jest...

Jest w porządku! Głowa do góry.

Dziękuję.

- Skąd je masz? - Ten jest z wczoraj.

Bracie Metinie.

- Co to? - To zabawne.

- Pieprzenie. - Bracie Mehmecie, patrz.

Opłaty!

Dwie herbaty.

Dziękuję. Zbieram opłaty!

- Proszę zachować resztę. - Dziękuję.

- Zrobiłeś implanty włosów? - Szkoda, że nie tydzień temu.

Będę miał implanty zębów. To boli?

Nie, bracie. Nie boli.

Proszę zdjąć nogi.

- Dobrze. - Ładnie to wygląda.

Co on pieprzył?

Ale dziwak.

Bracie.

Tak, dodaj jeszcze!

Ta dziewczyna je tyle sera, że najadłaby się tym cała rodzina.

- Zgłoszę to kapitanowi. - Pilnuj własnego nosa.

Zobaczymy.

Ten idiota twierdzi, że to jego narzeczona.

Mam coś w zębach?

Nie! Nic tu nie ma!

Z czego się śmiejesz?

Umów mnie z tą dziewczyną przy kości, to nic nie powiem.

Mój kochany.

Isaacu, kiedy cię nie ma, te tosty są bez smaku.

Mówiłem tyle razy: „Pani Songul lubi takie tosty”.

W tym jest za mało sosu. Pójdę po więcej.

- Więcej? - Tak.

Opowiadaj. Jak leci, przystojniaku?

W porządku. Byłem na wakacjach z rodzicami.

Dalej nie pozwoliłeś mi odegrać sceny z Titanica.

Tu są pasażerowie.

Widziałeś ten filmik? Patrz.

Proszę, popatrz.

To naprawdę coś.

Dido, zrób nam zdjęcie. Ale z tym filtrem.

Ja sam?

Jest naprawdę dobre.

- Wyślij mi. - Pewnie.

- Wracam do pracy. - Śmiało.

- Proszę. - Dziękuję.

Ercanie!

Weź to.

Dzień dobry. Kapitan jest na górze?

Nie, na dole.

Oczywiście, że na górze. A gdzie?

Dziękuję.

To on. On zdecyduje, kto zostanie, a kto wyleci.

No nie gadaj.

- Zamierza pan tu długo pracować? - Tak, dobrze mi tu.

Przynieś mi wodę z cytryną.

Bracie Salihu, myślisz, że to jakiś mini bar?

Nie mini, tylko mega.

Dopisz na mój rachunek.

O co pyta?

Odchodzisz od zmysłów ze strachu?

Bójcie się, cioty. Daj mi to.

Panie Ferit, mam pańskie informacje.

Pracuje pan tutaj od czterech lat.

Herbata.

Dziękuję.

- Pomówimy później. - Dziękuję.

- Ręce mi się pocą. - Nie szkodzi.

Metin Arici!

Powiedz, że rozdajesz jedzenie.

- Spierdalaj! - Dawaj.

- Metin Arici? - Tak jest.

Pracuję tu od 14 lat z moimi ukochanymi przyjaciółmi.

Moim jedynym problemem są moje zęby. Umówiłem się na ich naprawienie.

I...

To nie będzie problem. Naprawię je.

Mieszka pan na statku?

- Tymczasowo. - Od sześciu lat?

Przepraszam.

Tak, słucham?

Dobrze.

Centrala.

Dobrze.

Dobrze.

Pracujemy z pogodnym nastawieniem...

Mam notatki na pański temat. Na dzisiaj to wszystko.

Chyba rusza, tak?

Tak.

Miłego dnia.

Nawzajem.

O co pytał?

Czy ruszamy.

- Co powiedziałeś? - Że tak.

Z serem, pepperoni! Lemoniada!

Zbierz więcej pieniędzy i oświadcz się jej.

Pilnuj własnego nosa.

Gdzie schowałeś moje słomki? Wczoraj też szukałem.

Te są moje.

Twoje są tam. Skąd mam wiedzieć, czy nie dłubiesz nimi w nosie?

- Serio. - Spierdalaj!

Nie wkurzaj Wujka.

Tak.

3800 lir za tymczasowe implanty?

Dobrze.

Tylko trzy zęby.

Mogę przyjść jutro?

Tymczasowe implanty.

Potrzebuję ich przed piątkiem.

Tak.

Dobrze, bracie.

Dziękuję, Sinanie.

Isaacu.

Wołają cię na górę.

Dobrze.

Jutro nie ma wycieczek do Sirkeci.

Na statku będzie jakaś ekipa filmowa.

- Ale bufet ma działać. - Dobrze.

- Kto jutro pracuje? - Wszyscy będą.

Mam jutro umówioną wizytę, będę naprawiać zęby.

Jakie zęby?

- Te przednie. - Dobrze. Dasz radę.

Dobrze.

Nie naprawiaj. Jesteś piękny taki, jaki jesteś!

Nie denerwuj się, serio.

Po prostu graj.

Proszę.

Idź nad tym popracować w ciche miejsce.

- Ile mamy czasu? - Minutę.

Dobrze, pośpieszmy się.

To zajęłoby dwa dni, ale zdołam w jeden.

- Co jest z tym dupkiem? - Denerwuje się.

Nakręcimy na górze?

- Byłoby miło. Sprawdź. - Tak jest.

- Kochana, co kręcicie? - Musi pan stąd odejść.

Burak!

Zajmij się panem Kivancem.

- Film czy serial? - Film. Artystyczny.

Salihu, słyszałeś? Masakryczny.

Nieźle.

Dzień dobry!

- Jak leci? - Przynieś mi ubranie.

Chwila, czekaj.

Otwórz drzwi.

- Dzień dobry. - Mój bohater.

- Jaki to? - Z serem.

Jeszcze gorący. Miły jesteś.

Ajran. Dzisiaj nie pracujemy.

- Takie tosty lubisz. - Uroczy jesteś.

- Pewnie mają z pepperoni. - Dziękuję, kochany. Buziaki.

Kawa z zewnątrz?

- Dzień dobry, panie Metinie. - Mamy kawę.

- Jest ekipa filmowa. Wiedział pan? - Nie.

- Co kręcą? - Na pewno nie G.O.R.A.

Mam umówioną wizytę u dentysty. Mogę iść?

Nasza rozmowa jest w piątek.

Żartowałem o G.O.R.A.

Miłego dnia.

Dziękuję, panie Salihu.

Panie Mehmecie.

Dobrze.

- Czemu mówią na pana Wujek? - Mam doświadczenie.

- Pływa pan od 36 lat. - Niestety.

Salihu, o co pytał?

- Czy piję alkohol. - Trzeba było powiedzieć, że nigdy.

Powiedziałem, że wstrzykuję go sobie w dupę.

Przygłup!

Co powiedziałem?

- Załatwione? - Tak.

Nie przesadzaj. Odpręż się.

Tylko podasz herbatę i wrócisz.

- Nie da rady. - Ciota się zacięła. Nie da rady.

- Patrzcie, jak trzyma tacę. - Nie da rady.

- Jestem zły czy spokojny? - Boże, co?

Spokojny. Zanieś herbatę i wyjdź. To tyle.

- Ale czy jestem... - Przestań!

Kochany, co z tobą?

Myślisz, że to Hamlet? Podaj herbatę.

Kto cię uczył grać?

- W czym grałeś? - Annemin Yarasi.

Widać. Wynocha! Załatw to.

Dobrze.

Mówiłam, żebyś się odprężył.

Może pan to założyć i podać herbatę?

- Marynarkę? - Tak.

- Pewnie. - Super!

Proszę.

- Z tym? - Tak.

- Pewnie. - Czekają na pana.

- Pana. - Pana!

- Pana! - Dawaj.

Dźwięk, kamera.

Akcja.

Podaj herbatę.

Uśmiechaj się.

Uśmiechaj się.

Nie patrz w kamerę.

Nie uśmiechaj się.

Nie uśmiechaj.

Opuść scenę.

- Brawo! Było nieźle. - Pięknie.

- Jesteś gwiazdą. - Było dobrze.

Dziękuję. Było ciężko.

- Spierdalaj. - Denerwowałeś się?

- Słyszałeś, co powiedział? - Co?

Mogę prosić marynarkę?

To tyle. Ostatni przystanek – Sirkeci.

Zabiorę ją.

Ale jak? Czemu tak w ostatniej chwili?

Zmiana kursu? Dlaczego?

200 lir tureckich.

Dlaczego?

Są importowane?

Dlaczego?

Niedługo idę. Jestem w kropce przez zmianę kursu.

Dobrze.

Jestem dobrej myśli.

Dobrze. Będę szedł. Dziękuję.

Chwila! Gdzie pan idzie?

- Czemu pan się przebrał? - Oddałem marynarkę.

Merve! Nie może pan. Ma pan więcej scen.

Nakręcimy pana obiektywem szerokokątnym.

Mam wizytę. Muszę iść.

Nie może pan. Jest pan w filmie.

Miałem podać herbatę i podałem. Muszę iść.

Nie może pan.

- Nie może. - Dlaczego?

Już pana nagrali.

Ale muszę.

Mam wizytę u dentysty.

Dobrze, proszę to wziąć i nigdzie nie iść.

100 lir?

Dobrze, 200 lir.

Proszę, 200 lir. Ale zostanie pan na trzy godziny.

Proszę. Dobrze. Umowa stoi.

200 lir, dwie godziny.

I na koniec dacie mi marynarkę.

Dobrze, ale proszę obiecać,

że się pan stąd nie ruszy. Dobrze?

- Zostanę! - Marynarka będzie pańska.

Dalej, ludzie, dalej! Chodźcie tu!

Kręcimy.

Bracie Sinanie.

Coś mi wypadło. Na dwie godziny.

Na wakacje?

Przyjdę jutro z rana, dobrze?

Może być wcześnie rano?

Bo mam rozmowę.

Proszę. Będę jak najwcześniej.

Dobrze, napisz SMS-a.

Napisz.

Dziękuję bardzo.

Nie idziesz, bracie?

Co cię to obchodzi? Gram w filmie.

Merve.

- Nagrajmy też tak. - Dobrze. Gotowi!

Przestań się trząść.

Dźwięk. Kamera.

Akcja.

- Proszę tu zostać. - Jestem.

Też mi geniusze...

Nie odszedłbym bez marynarki.

Ekipy filmowe są głupie. Kręcą to samo po 50 razy.

Ty robisz te same głupoty po 100 razy dziennie.

Oni przynajmniej mają film.

Nie masz nawet tego.

O co cię pytał?

Były tu nadużycia.

Powiedziałem mu to.

Mam w dupie, czy mnie zwolnią. Nie mówię do takich młodych per pan.

Macie tu odlot.

Podlizujecie się i wchodzicie mu w dupę.

Ja tak nie robię.

Zachowujecie się, jakbyście byli źli,

bo wykorzystują wasze dobre zamiary.

Nie udawajcie. Co może się stać dobremu pracownikowi?

- A jeśli cię zwolnią? - Wali mnie to!

To lepsze niż włażenie w dupę.

Proszę.

- Co to? - Koktajl.

Wypij szota i nie będziesz w stanie nic powiedzieć z sensem.

- Nie bój się. Pij. - Nie boję się.

Co do diabła?

Naprawdę to pijesz?

Dawaj.

- Co? - Potrzebują wiadra.

Filmowcy chcą wiadro.

- Jakie, kurwa, wiadro? - Wiadro.

Dobra, zaraz przyjdę.

W ogóle nie pomogłeś.

Jakie wiadro?

Kamizelki...

Kamizelki...

- Nie dotykaj. - Kamizelki!

Kurwa mać!

Wyłączcie to! Wyłączcie!

- Co pan robi? - Kto zabrał moje pieniądze?

- Isaacu! - Przyznać się!

- Co pan robi? - Kto zabrał moje pieniądze?

- Isaacu! - Kto wziął kamizelki?

Przyznać się!

- Spokojnie. - Przyznać się!

- Trzymajcie go! - Kto je zabrał?

- Spokojnie! - Odejdź! Kto je zabrał?

Isaacu, dość! Co się dzieje?

Mam tego dosyć. Nazywacie mnie panem, ale...

Pierdol się z tym twoim szalikiem!

Isaacu!

Przepraszam za kłopot.

Tylko mu się coś pomyliło.

Absurd. Po co komu jego pieniądze?

Nie przywykliśmy do takich oskarżeń.

- Racja. - Proszę.

Przepraszam.

Schowałeś pieniądze w kamizelkach?

Tak.

I spierdalaj.

- Jak leci? - Jesteście odpowiedzialni!

Po co robisz sceny?

Miałem 3800 lir w kopercie. Przyznać się, kto to zrobił.

Kapitan cię zrugał?

Dźgnę tego, kto to zrobił!

- Oszalałeś? Spokojnie. - Kto je zabrał? Ktoś musiał!

- Po co mi twoje pieniądze?! - Chwila! Nie bij go!

Isaacu, oszalałeś? Nikt cię nie okradł.

Ktoś wiedział, gdzie są i je zabrał.

Dobrze, idź sobie przemyć twarz.

Znajdę go! Znajdę!

Kurwa mać.

Isaacu?

Tak?

Kawa dla kapitana.

Dobrze, idę.

Nie denerwuj mnie.

Myślisz, że to było w porządku?

Zachowywałeś się jak dziecko. Nie jesteś taki.

Przysięgam na Boga, że ci przyłożę.

Zostaw kawę.

Jutro o 8.00 lub za dwa tygodnie.

Co tam?

- Gdzie Songul? - Nie ma.

- To z serem? - Tak.

To też wezmę. Dzięki.

Wyluzuj!

Chodź.

Chodź.

- W porządku? - Tak.

Co się stało z twoimi zębami?

To tymczasowe.

Proszę na prawo.

Dalej.

Dalej.

Jak leci?

- Jak się masz? - Dobrze.

- Masz implanty? - Ale tymczasowe.

Jak wyglądają?

- Fajnie. - Kiedy rozmowa?

- Nie powiedział. - Nie?

Ładne, nie?

- Super. - To się przejdę.

Proszę.

Piętnaście lir za napój.

- Dzięki. - Dziękuję.

Jak leci?

- Weź to. - Dobrze.

- 20 i 15 lir. - Dobrze.

- Kiedy przyjdzie ten facet? - Nie wiem.

Spędziliśmy razem ostatnie sześć lat.

Jesteśmy praktycznie rodziną.

W tej pracy podstawą jest pogodne nastawienie.

Kto się nie uśmiecha, powinien odejść z pracy.

Panie Onder, na dzisiaj to wszystko. Dziękuję.

Dobrze, dziękuję.

- Chce pan tosta? - Nie, dziękuję.

Metinie Arici, pańska kolej.

Uważam, że pracownicy na statku

powinni być jego twarzą i się uśmiechać.

Powinni być dobrze nastawieni i życzliwi.

W filmie Gemide źle przedstawili marynarzy.

- Jak? - Nie tak, jak to zrobił Erkan Can.

Ludzie na statkach mogą być pokazani w przyjemniejszy sposób.

Z większą życzliwością. Na przykład mnie nazwano po Isaacu.

Tym z telewizji.

Ze Statku miłości. Ludzie pana lubią.

Właśnie tak. Życzliwie, uroczo, z uśmiechem na twarzy.

I robi taki gest.

Isaac jest tam barmanem.

Oni sprzedają alkohol, my nie, ale...

Pracownicy mogą być twarzą statku i mieć uśmiech na twarzy.

Tak to widzę.

Ma pan implanty zębów?

Tymczasowe, będą poprawione.

- Tost? - Na koszt firmy.

Mówią na pana Isaac.

Nasze motto to „Uśmiech na fali”.

Pańskie zęby wyglądają naprawdę dobrze.

Są tymczasowe.

Panie Metinie.

Zapytam otwarcie. Wczoraj na statku dokonano kradzieży.

Przepraszam, co?

Ukradziono pieniądze, a potem zginął pierścień.

Jesteśmy jak rodzina...

Spokojnie, panie Isaacu.

Tak będzie dla pana lepiej.

Podstempluję dokument i po wszystkim.

Nie wiem. To niemożliwe.

Działo się coś?

Przyjechała ekipa filmowa. To wszystko.

Dobrze.

Więc podstempluję.

Gratuluję. Witamy na pokładzie.

Dziękuję panu. Dziękuję.

- Jak to było? - Dziękuję.

Nie.

- Uśmiech na fali. - Uśmiech na fali.

Niech pan wykona gest.

Uśmiech na fali!

Bardzo dobrze. Brawo. Jeszcze się zobaczmy.

Panie Isaacu.

Spokojnie.

Jesteśmy sami.

Na statku nie ma skurwieli?

Oczywiście, że są.

Poda mi pan ich nazwiska, bracie Isaacu.

To mój numer.

Onder jest jednym z nich.

Onder.

Który to Onder?

Pracuje z kucharzem.

Dobrze, będziemy to kontynuować. Powoli.

Przejmiemy kontrolę. Proszę do mnie pisać.

Zgoda?

Mam dość klopsików.

Isaacu, chodź, pogódźcie się.

- W porządku. - Onderze, chcesz trochę?

Nie chcę.

Co się dzieje? Znalazłeś pierścień kapitana?

Nie, stary.

Pewnie gdzieś zgubił i każe nam szukać.

W zeszłym roku jakiś dupek zgubił kluczyki w morzu,

kiedy rzucał jedzenie mewom.

Pewnie to coś w tym stylu. Pewnie gdzieś go upuścił.

Nikt nie chciał wczoraj szukać moich pieniędzy,

kiedy byli filmowcy. Teraz przejmujecie się pierścieniem?

Jak naprawiłeś sobie zęby, skoro straciłeś pieniądze?

Nie są prawdziwe, to implanty, durny zasrańcu.

Co się złościsz, przystojniaku?

Uspokój się.

- Ale zęby są ładne. - W końcu wygląda jak człowiek.

- Kto pije oralet? - Onder.

Mamy zapisywać, kiedy bierzemy coś z bufetu.

Isaacu, pilnuj własnego nosa. Bo ci przywalę.

- Czyżby? - Tak.

O czym ty gadasz? Jaki oralet?

Dobrze, panie Burhanie. Dobrze.

Odwaliło mu.

- Halo. - Halo.

Oto imiona. Onder i Burhan.

Burhan sprzedaje na statku zakazany tytoń.

Onder kradnie ser z bufetu.

Burhan i Onder. Dobrze.

- Halo? - Tak?

Rozłącz się.

Dobrze.

Ercanie.

To marynarka od ekipy filmowej?

Oczywiście, że nie.

Jeszcze nie przywykliśmy do zębów, a teraz ten styl.

Spokojnie, przywykniecie.

Też możemy takie nosić?

Zobaczymy.

Dobrze, zrozumiałem. Ale czy nie mogę pomówić z...

Dobrze.

Do widzenia.

Onderze, co się stało?

Zwolnili mnie, Wujku.

Kto tak powiedział?

Na litość boską.

- Dobry wieczór. - Kochany.

Isaacu, twoje zęby! Nie wierzę!

Tylko tymczasowe.

Dido! Włącz latarkę, pokaż mi.

Są tylko tymczasowe.

- Zęby z przodu, prawda? - To nic takiego.

Zostanę też kierownikiem bufetu.

Rewolucja na statku.

- Zgadnij co? - Co?

Wychodzę za mąż!

Nie zapeszaj.

- Co? Jak? - Spójrz na pierścionek.

Z jednym diamentem, piękny.

Pójdę po więcej sosu.

Dlaczego do tego doszło? Dlaczego?

Nie żartuj. Mam 32 lata.

Ale będę tęsknić za twoimi tostami. Czasem będę na nie wpadać.

Ercan to taki idiota.

Rozmowa wideo. Mam włosy w porządku?

- Tak. - Dobrze.

Do zobaczenia, kochany.

Czemu to się stało? Czemu?

Wychodzi za syna naszego szefa. To dupek.

- Kiedy do tego doszło? - Po pierścionku.

- Jakim pierścionku? - Nikt nie oprze się pierścionkowi.

Do zobaczenia.

Proszę to zabrać.

- Proszę to sobie wsadzić. - Nie tym tonem.

Dobrze, bracie. Trzymajcie się. Żegnajcie.

Bracie Salihu.

Pamiętasz moją Songul?

Wychodzi za mąż.

Pogrywała z tobą. Nigdy nie była twoją Songul.

To wredne.

Wszyscy chcą mi dowalić, kiedy dzieje się coś złego.

A nikt nie chwali, kiedy jest dobrze.

Skąd wiesz, że sobie pogrywała?

Straciłem pieniądze, dziewczynę. Tylko mnie pouczasz.

Ciągle mnie pouczasz: „Bądź mądry, uspokój się”.

O, tu jest.

Wiesz, że zostałem dzisiaj kierownikiem bufetu?

A teraz masz coś do powiedzenia? Jasne, że nie.

Mam w dupie, jeśli zostaniesz królem.

Każdy pijak ma się za Neyzena Tevfika.

- Patrzysz na innych z góry. - Sam jesteś pijany. Spierdalaj.

Ja nie jestem pijany, tylko pod wpływem.

Trzeba pomóc twojemu rozwojowi.

Inni muszą być na twoim poziomie.

Jest taki jeden, Salih.

Zawsze pijany. Pije na statku.

Zapewniam pana.

Salih, dobrze. Dobranoc.

Dobranoc.

Wykorzystują cię, a ty się uśmiechasz. Nie uśmiechaj się!

Patrzcie! Wszędzie brudno.

Wszędzie jest pełno oleju.

Zabierzcie to!

- Ercanie, to twoje? - Tak, bracie.

- To rachunki z rana. - Mam to gdzieś!

Zapisujcie wszystko, co bierzecie z bufetu!

Wyczyśćcie maszyny. Ja was ustawię.

Wszyscy miejcie się na baczności.

Nie gapcie się!

Bracie Salihu, życz mi dobrze.

Jasne, Mehmecie.

- Trzymaj się. - Dzięki.

Uważaj na siebie.

Od teraz jesteś na wiecznych wakacjach.

Nawet ty pouczasz innych.

Pouczanie jest dobre.

Co ty robisz? Myślisz, że...

Myślisz, że to twój sos? Czemu tyle nakładasz?

- Co się dzieje? - Do dla Didem.

Nie ma specjalnego traktowania.

Wszyscy muszą znać swoje miejsce.

Jasne? Wszyscy! Wystarczy jeden telefon

i już tu nie pracujecie.

Rób co chcesz, chory pojebie! Ma się za szefa.

W porządku. Daj mi tylko cytrynę.

Dziesięć lir!

Podlicz ją! Dziesięć lir!

Znaj swoje miejsce!

Panie Metinie.

- Uśmiech na fali, prawda? - Oczywiście.

Panie Ercanie, porozmawiajmy.

Ercanie.

Uśmiechnij się, kolego.

Nie złościsz się?

Przepraszam.

Jesteśmy braćmi. Wszystko gra.

Uśmiechnij się trochę.

Uśmiechajmy się, albo już po nas.

Uśmiech.

Jestem twoim bratem. Spójrz na mnie.

- Może trochę romantyzmu? - Pewnie.

Isaac?

Co ty odpierdalasz? Co się dzieje?

To tylko kelner.

- Przynieś mi napój. Chcesz coś? - Nie.

Leć po to. Na co czekasz?

- Mogę prosić o herbatę? - Za późno!

Zapłacisz za to!

Jeszcze mi za to zapłacisz.

Zobaczymy.

Suka!

Otwieraj.

Otwieraj. Proszę!

- Co to? - Rachunki pani za tosty.

Wiesz, kim jestem?

Wiesz, kim jestem?

- Dajcie spokój. - Nie wtrącaj się.

Przetnę cię na pół.

Co ty robisz? Przepraszamy pana. Chodź.

Co ty robisz, kłócisz się z klientem?

Chodź, jazda stąd! Chodź!

- Dostaniesz za swoje. - Chodź.

- Poczekaj, dostaniesz. - Jazda.

Kłótnia z klientem, co?

Pańska kolej. Czas na ostatni ruch.

Dobrze. Więc...

Ercan.

Nie przejmuj się tym złodziejem. Zajmę się nim. Twoja kolej.

Isaacu.

Wszyscy stąpają po cienkim lodzie. Tylko tobie mogę ufać.

Od teraz będę robić to, co powiesz.

Proszę.

Kluczyki i dokumenty statku.

Dzieją się ciekawe rzeczy.

Słuchajcie mnie bardzo uważnie!

Bahri, Ferit i Mustafa. Opuśćcie statek.

Nie ma tu dla was miejsca.

Zeynel, ciebie też żegnam.

- Co się z nami stało? - Nie jesteśmy rodziną?

Oglądasz za dużo artystycznych filmów.

Spierdalać z mojego statku!

Pracuje ten, kto na to zasługuje! Na przykład ja!

Brawo, dobrze.

Pokazuj dalej zęby. Standardy na statku się poprawiają.

Co się dzieje w twoim życiu miłosnym?

Nic.

Nie miesza się miłości z interesami, prawda, Alexie?

- Isaacu. - Alex nie brzmi lepiej?

Dla kogoś takiego, jak pan. Alex.

Alex.

A pierścień kapitana?

Powiem panu coś o kapitanie. Nie. Napiszę.

Nie ma już kapitana.

Przejąłeś stery, Alexie.

Gayrettepe do portu Sirkeci.

Wypływam z doku.

Będą mieć się na baczności.

Kanapka z pepperoni i serem. Lemoniada.

Pepperoni z serem.

Kanapka z pepperoni i serem. Tutaj.

Pepperoni z serem!

Pepperoni z serem.

Songul!

- Songul! - Isaacu.

Isaacu.

Bije mnie. Rozwiodę się.

Boję się wrócić po rzeczy. A jeśli zrobi coś złego?

Nie bój się.

Nikt ci nic nie zrobi na statku. Pomogę ci.

Cicho. Proszę, nic nie mów.

- Zróbmy scenę z Titanica. - Songul.

Pójdę po swoje rzeczy i o wszystkim zapomnimy.

- Chcesz tosta? - Pewnie, kochany.

Sirkeci, Gayrettepe. Wpływam do doku.

- Isaacu, on tam stoi. - Pokaż.

- Nie bój się. - Co ja zrobię?

Songul!

Songul!

Chodź tu!

Może ty przyjdziesz, jeśli się nie boisz. Chodź.

Chodź!

Isaacu, proszę.

Poczekaj tutaj.

Mówiłem, że przetnę cię na pół.

Zawsze tak mówią, koleżko.

Patrz, pamiętasz to?

To pierścień kapitana, który ukradłeś.

Nie ukradłem pierścienia!

Uroczo.

Bierzesz się za kradzieże. Przejmujesz statek.

A teraz będziesz miał dziewczynę. Co to za film?

Nie mam nic do stracenia. Ty jesteś młody.

Ciebie szkoda.

Wbiję twoje zęby w ziemię.

To tymczasowe implanty, idioto.

Moje zęby!

Tak wyglądasz przystojnie.

Pierdol się!

Isaacu!

Spójrz, co mi zrobił z zębami.

W porządku. Naprawię je. Obiecuję.

- Serio. - Isaacu, za tobą!

Ethemie! Zostaw go!

Ethemie!

Jesteś złodziejem.

- Nie jestem! - Jesteś.

- Nie jestem! - Jesteś.

Ethem, proszę!

Proszę, zostaw go, proszę!

Jesteś złodziejem.

- Nie jestem! - Jesteś.

Przestań, Isaacu.

To łaskocze.

Uśmiech na fali.

Stałeś się mordercą.

Mordercą.

Nic nie zrobiłem.

To samoobrona.

Każdy by tak zrobił.

Byle kto. Prawda?

Jesteś byle kim?

Nie, prawda?

Wszystko będzie dobrze.

Nie jestem mordercą. Będzie dobrze.

Wszystko będzie dobrze.

Nie jestem złodziejem.

Wszystko będzie dobrze.

Nie jestem byle kim.

Witamy na pokładzie.

Nikt nie oprze się pierścionkowi.

Isaacu.

- Isaacu? - Tak?

Kawa dla kapitana.

Dobrze.

Ciągle mnie zadziwiasz.

Słucham?

Widzisz to? Było pod krzesłem.

Krzyczałeś, że nie ma twoich pieniędzy.

Masz, głuptasie.

Nie wstyd ci?

Oczywiście, że mi wstyd.

Ale się bałem.

W porządku. Wracaj do pracy.

Co tam? Znalazłeś pieniądze.

Dzięki Bogu, bo wszystkim by dał popalić.

Nie mów tak.

- W porządku? - Tak.

- Tak się bałem, przysięgam. - Nie mów swojej dziewczynie.

Nie mam dziewczyny.

Daj spokój.

Metin Arici!

- Dzięki panu się uśmiechają. - Też się uśmiecham.

Proszę nie robić problemu z zębami.

Przysięgam, naprawię je.

To nie problem.

- Nie? - Nie.

Pokryje je ubezpieczenie firmy.

- Naprawdę? - To nie problem.

- Jest pan tu od 14 lat? - Tak.

Oto, co myślę. Oczywiście to tylko moje zdanie.

Powinien pan taki zostać.

Zapiszę to.

Gratuluję, panie Metinie. Lubię pracowitych ludzi.

Dziękuję. Wszyscy na statku są pracowici.

Przez 14 lat pracowałem tu ramię w ramię z...

Mam prośbę. Proszę dobrze ocenić

Ondera z bufetu, Ercana, Saliha

i wszystkich innych. Proszę dać im razem pracować.

Powinniśmy się cieszyć, że ich mamy.

Spokojnie, panie Metinie.

Wiem, czemu mówią na pana Isaac.

Bo jestem uroczy.

Po prostu Isaac.

Nie jestem Alexem. Czasem czymś pomiędzy.

Spokojnie, pańska sprawa jest zamknięta.

- Dziękuję. - Nie ma za co.

Niech pan tak zrobi.

- Uśmiech na fali. - Brawo.

Brawo, panie Metinie.

Napisy: Katarzyna Błachnio-Sitkiewicz

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.