All language subtitles for [SubtitleTools.com] The_Blind_King

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

Jak tam, chudzino?

Masz gościa? Cześć, Maggie!

Oprowadziłaś ją po domu?

I co? Podoba jej się?

Sue!

Świetnie wyglądasz.

Coś ty taki przymilny?

Przymilny?

Zabawne! Tak się to określa w Rzymie, w Paryżu czy może w Berlinie?

Czy jeszcze gdzieś indziej?

Dobra, przepraszam. Zacznijmy od początku.

Dzień dobry. Witaj w naszym domu.

Marne aktorstwo.

Pracuję nad tym. Wolę reżyserować.

- Jak idzie przeprowadzka? - Dobrze.

Pudła się piętrzą, a rzeczy wciąż jakby więcej.

Przywiozłeś tu cały majdan?

Cały. Chcę czuć się jak w domu.

Zamierzałeś zacząć od nowa.

- Tak... - Chcesz uciec od przeszłości.

Niby czego?

Nie uda ci się, jeśli dalej będziesz oglądał te same, stare zdjęcia.

Szybko poszło! Już żałuję, że cię zaprosiłem...

Cześć, księżniczko!

Ależ ty urosłaś!

To tylko cztery miesiące.

Zapomniałam.

Jak się masz, Maggie? Ty jakoś nie rośniesz.

Zabierz Maggie do siebie i ułóż do spania, a ja pogadam z ciocią.

Idź.

Choć raz nie bądź zołzą.

- Napijesz się czegoś? - Kawy.

Załatwione.

- Mogę? - Możesz.

Palisz wykałaczki?

Mentolowe. Lepsze od twoich gwoździków.

- Rzuciłeś na dobre? - A propos.

Spójrz. Moja ostatnia paczka papierosów. Został jeden.

Jarałem po dwie i pół paczki dziennie, po tym jak Helen...

Miałem trudny okres.

Jak długo Jennifer jest w takim stanie?

- Jakim? - Wiesz, o co pytam, Craig.

Nie mówi, nie bawi się, nie biega po domu.

W jej oczach brak blasku, a za jedyną koleżankę ma szmacianą lalkę.

Ma też mnie.

I mogłaby mieć ciebie.

- Jak w pracy? - Dobrze.

Kręciłem wesele. A za miesiąc robię teledysk.

A tak serio?

Trzy dni w tygodniu pracuję w magazynie,

a w weekendy rozładowuję TIR-y z chłopakami.

Uczę się przy nich hiszpańskiego. Radzę sobie.

Oczywiście. Ale twój aniołek zasługuje na coś lepszego.

Potrzebna jej fachowa pomoc. Ma 10 lat. Powinna być szczęśliwa.

Ja też potrzebuję pomocy. Może być niefachowa.

Cały ty! Zawsze wymagasz, ale nie dajesz nic od siebie.

Nie byłeś u ojca od miesięcy.

Wkrótce zapomnisz jak wygląda. A żądasz pomocy?

Sama widziałaś.

Kiedyś mówiła: tak, nie - cokolwiek!

Teraz milczy. Komunikuje się tylko swoimi rysunkami.

Jak to?

Coś jej się zwiduje.

Byłem w szkole, rozmawiałem z pedagogami, radziłem się pediatry...

- Co mówią? - Że to normalne,

że dziecko daje wyraz swoim lękom,

zwłaszcza po stracie matki, że zaludnia pustkę duchami.

To jest normalne.

Chryste...

Naoglądała się ta moja córeczka.

Wiem, co czuje. Ale sam już ledwo ciągnę.

Usiłuję żyć normalnie, ale nie sypiam po nocach.

A gdy już zasnę, dręczą mnie koszmary.

Mam dość tego, że słyszę tylko echo swojego głosu wśród ścian.

Chciałbym zapomnieć, iść naprzód. Pomóż mi, Sue.

Pokaż mi te rysunki.

To nic strasznego.

Nauczyciele mają rację. Przeszła wstrząs i się boi.

Daje wyraz drzemiącym w niej potworom.

Tak mówią.

Chciałbym im wierzyć.

Ale jestem zmęczony.

Zostań na kilka dni.

Zrób to dla nas obojga.

Mamy tu szpiega - dwóch! Podsłuchują nas.

Jestem mistrzynią szpiegowania. Wszystkiego cię nauczę.

Wróć na górę. Potem pobawimy się w chowanego.

Warto było się przeprowadzać?

Tak.

- Wariowałem tam. - Na pewno ci pomogło?

Wybacz. Rysunkami bym się nie przejmowała.

Ale spraw, by znów się uśmiechała.

Czyli - nie?

Czy u was zostanę? Na pewno nie.

Słuchaj, Sue.

Fajnie, że przyszłaś.

Bardzo się ucieszyła. Byliśmy jak prawdziwa rodzina.

Potrzebujemy cię - oboje.

Jennifer zawsze może na mnie liczyć.

Pa!

Moja córeczko.

Wkrótce wszystko się ułoży.

Chcesz pić?

Jenny? Nie rozrzucaj zabawek.

Szczególnie na stryszku, bo tam brudno.

Muszę naprawić drzwi. Brakuje do nich klucza.

Zapamiętasz?

Lubisz ten filmik.

Obejrzymy go sobie razem?

Tak się zaczyna mit o młodym Orfeuszu,

królu trackim, któremu nawet Charon i straszliwy Cerber

nie przeszkodzili w dotarciu do ukochanej,

bo zaledwie jednym słowem potrafił pozyskać duszę każdego.

Dlatego też po dziś dzień dzieciom na całym świecie

dźwięczy w uszach echem jego głos.

Czy-czy-czy... sły-szy-szysz?

Życzę ci samych kolorowych snów i żadnych koszmarów.

Zgaszę światło, żeby nikt cię nie widział.

Craig...

Jestem tu...

Nie uciekniesz przed samym sobą.

Jennifer!

Co jest?!

Byłaś tak skupiona, że mnie nie zauważyłaś.

Pokaż rysunek.

Proszę cię.

Pokaż mi go...

Daj!

To się musi skończyć. Dość tego.

Chodź!

Jest tu potwór? Widzisz go?

Jest tu coś oprócz ubrań?

Może tu jest potwór?

Nie ma go tu. Jest tylko w twojej głowie.

Gdzie go widzisz? Jak to wyjaśnisz?

Chcesz nastraszyć ojca?

Udaje ci się.

Co się z tobą dzieje?

Nie przekonałem cię?

Zrobimy tak: przeszukamy cały dom, razem, krok po kroku.

Zajrzymy w każdy ciemny kąt, aż zobaczysz, że nic się tam nie kryje!

Nie ma się czego bać, rozumiesz?

Chryste! Poniosło mnie, chudzino.

Wybacz. Twój ojciec jest nerwowy.

To dla nas ciężki czas. Tata się czepia.

Maggie to wszystko rozumie. "Lepiej już daj jej spokój!"

Mnie też brak mamy. Bardzo.

Umówmy się, że jeśli naprawdę chcesz, możesz rysować.

Przesuń się w prawo. Dobrze.

Gotowa? Uwaga!

Pokaż ojcu klasę!

Nie nabierzesz mnie.

Nieźle! Choć może być lepiej.

Patrz na to!

Twoja krew, Craig!

Jenny!

Co tam widzisz? Chodź do domu.

Nie uciekniesz...

Odnajdź się w moim królestwie.

Tato!

Czy już wszędzie szukałeś?

Jesteś tego pewien?

O co ci chodzi?

Szukaj.

Zajrzyj wszędzie.

Upewnij się, że wszystko sprawdziłeś.

W najciemniejszym kącie leży zagubiona moneta.

Tylko cierpienie pozwoli...

przebudzić się z dusznego snu.

Zmierz się z grzechem.

Wkrocz do swojego królestwa!

Jennifer...

Jestem tu...

Możesz próbować zakryć prawdę kłamstwami

ale zawsze wychynie na wierzch...

znowu i znowu.

Tylko nie Jennifer!

Mogę wejść?

Jak spałaś? Nie miałaś koszmarów?

Gdzie Maggie? Nie pokłóciłyście się chyba?

Czyżby była na stryszku?

Zgubiłaś ją?

Wiesz, gdzie jest?

Susan? Musimy się spotkać.

Chodzi o Jennifer.

Dzieje się coś dziwnego. Martwię się. Bardzo.

Tylko przyjdź. Na pewno będę.

Dzięki.

Dziękuję.

Poproszę jeszcze czarną kawę.

Spotykamy się zupełnie jak prawdziwa rodzina.

Spróbuj nie być zołzą, Susan.

- Jennifer bardzo mnie martwi. - Rozmawialiśmy o tym.

To co innego.

Jak to?

Wiem, że wciąż odczuwa skutki wstrząsu...

ale to nie to.

Nie zachowuje się normalnie.

Te wszystkie sny i jeszcze rysunki...

Jakie sny?

Dziękuję.

- Jej? - Sam nie wiem.

Tak jakbym w nie wchodził.

O czym ty mówisz?

Widzę je.

Śnię razem z nią.

Co ty wygadujesz?

Wiem, co mówię. Trudno wyjaśnić, ale to prawda.

Śnią mi się jej sny.

Wkraczam w jej królestwo.

Jestem w jej śnie. Widzę te jej potwory.

Ty też mi się śniłaś. Jak zwykle miałaś o coś pretensje - we śnie!

A co najdziwniejsze...

ona też widzi to, co śnię. Udowodnię ci.

- To jeden z jej sennych rysunków. - No i?

To ma być dzieło wyobraźni?

Jak to w ogóle możliwe, że widziała,

jak w moim śnie Helen kładzie jej lalkę na tym stole?

No, jak?!

Myślę, że z Jenny jest wszystko w porządku.

To wszystko da się wyjaśnić. Raczej tobie coś dolega.

Już dziękuję.

Ten dom jest dla nas za duży, wiesz?

Zrobimy tak: przeniesiesz się do nas.

Zamieszkamy we troje. Oszczędzisz. Przecież nie śpisz na forsie.

Odłożysz sobie na wyjazd do Paryża albo Londynu...

Przestań! Staram się nie unosić. Wiem, że ci ciężko.

Ale, na Boga, wolę swoją lichą norę od twojej jałmużny.

"Susie zbiera na powrót do Paryża, a Craig na terapeutę.

On uratuje życie córce, a ona wreszcie przestanie narzekać!".

Tak to ma być?

- Mylisz się! - Za cholerę z tobą nie zamieszkam!

Jak mogłabym budzić się co rano pod jednym dachem z tym,

który oddał naszych rodziców do domu starców?

Nie przerywaj mi! Oni oczywiście ci pomogli,

a ty już czekałeś z podziękowaniami. Szykowałeś się cały rok!

Co wtedy mówiłeś? "Mamo, ten film będzie dla mnie

punktem zwrotnym, spełnię swoje marzenie, to moja szansa!".

Jesteś jak Orfeusz, który "jednym słowem potrafił pozyskać każdego".

Nawet mnie oczarowałeś.

Orfeusz też spełnił marzenia za pieniądze rodziców!

Gdzie ta forsa? Gdzie twój cholerny film,

przez który matka wylądowała w umieralni?

Zamknij się! To cios poniżej pasa! I kto to mówi?!

Należało ci się! Nie rozumiesz, że jesteś nikim. Zwykłym palantem!

Susie!

Wybacz, że tak długo. Nudziłaś się?

Co tam, chudzino?

Coś nie tak?

Zabierz piżamę.

Nie będziesz tu spać.

Chryste!

Proszę cię!

Śpij.

Położę się tam.

Niemożliwe.

Tato!

Jesteś nieudacznikiem. Poślubiłam niedorajdę.

Skończyły się piękne słówka. Ten szajs jest od ciebie lepszy!

Oddaj!

Jesteś do niczego.

Jako ojciec, syn, brat, kochanek i mąż! Oferma!

Jennifer...

Chodź...

Tato!

Jennifer, córeczko...

Chodź...

To ja.

Twój tata...

To ja, twój tata.

Wszystko gra.

Już dobrze.

Przyszedłeś po córkę, jak sądzę.

Oto i ona.

Za każdy akt łaski należy się ofiara.

Jesteś gotów na to, by cierpieć?

By otwarły ci się oczy?

Kim jesteś? Marną kukłą, rozdartą pomiędzy światem ducha i ciała.

Czym zgrzeszyłeś?

Nie czeka cię żadna prawda, a tylko wyznanie winy.

Kwestia spojrzenia.

Czy jesteś mężczyzną czy tchórzem?

- Malcom House. Czym mogę służyć? - Mówi Craig Summer, syn Henry'ego.

Oczywiście, kojarzę.

Świetnie.

Chciałbym spytać, czy mogę go odwiedzić.

Postanowiłem sprawdzić, jak ojciec się miewa.

Może pan zadzwonić do niego. To nie szpital.

Dobrze, że pan dzwoni. Numer, który nam pan podał, milczał.

Przeprowadziliśmy się.

Rozumiem. Nie jesteśmy dłużej w stanie zajmować się pańskim ojcem.

Jak to?

Wybaczy pan, ale przejdę od razu do rzeczy.

Stan jego zdrowia się pogorszył. Potrzebuje opieki lekarskiej.

Jako najbliższy krewny musi pan wypełnić formalności

związane z ewentualnym przeniesieniem do szpitala. A co do płatności...

KAŻE MI IŚĆ

Jenny!

Susan?

Tu Craig.

Wiem, że nie chcesz rozmawiać.

Masz mnie za palanta.

Chyba już wszyscy tak o mnie myślą.

Sam też zaczynam.

Słuchaj.

To wszystko dość trudno wyjaśnić.

Jeszcze trudniej w to uwierzyć.

Ale tylko ty możesz mnie zrozumieć...

albo mną potrząsnąć...

tak jak to zawsze próbowałaś robić

i nadal robisz.

Wiem, że kochasz mnie mimo wszystko.

Ja ciebie też kocham.

Popełniłem w życiu wiele błędów.

Niejeden raz źle wybrałem.

Los nigdy mi nie sprzyjał.

Jennifer to jedyne, co mam.

Jest dla mnie wszystkim.

Ale stało się coś dziwnego.

Jeśli ty tego nie zrozumiesz i mi nie pomożesz, nikt inny nie zdoła.

Jennifer jest w niebezpieczeństwie.

On zabrał ją tam, gdzie tylko ja mogę iść.

Pójdę tam.

Bo dla Jenny wybrałbym się nawet do piekła.

Może ty jakoś złagodzisz ból, który jej zadałem.

Tylko tobie ufam.

Jesteś jedynym dobrym człowiekiem, jakiego znam.

Tylko przy tobie Jennifer będzie bezpieczna.

Wybacz mi.

Kocham cię.

Craig.

Chodź.

Jestem tu.

Chodź.

Bliżej...

Tutaj...

Jedzenie gotowe! Odłóż zabawki i chodź!

Mamo.

Tato?

Craig, mój synu.

Czemu nam to zrobiłeś?

Zamknąłeś mnie po kres moich dni w tym więzieniu.

Uwięziłeś nas.

Twój ojciec wpatrywał się w drzwi, czekając aż staniesz w progu.

Aż zmarłam.

Odchodząc, szeptała twoje imię. Dla ciebie zapomnieliśmy o sobie.

Chciałbym to jakoś naprawić.

Wybaczcie.

Jesteś niewdzięcznym egoistą.

Oportunistą.

Daliśmy się zamknąć w tej umieralni dla ciebie.

Czym sobie na to zasłużyliśmy?

Odkąd twoja siostra uciekła, zostaliśmy w domu sami.

Zatraciliśmy się...

Straciliśmy swoje dzieci.

- Nie mówcie tak. - Nadzieję też!

Przepraszam was za wszystko.

Przykro mi, tato.

Wybaczcie mi. Błagam!

Znieczulica zatruwa duszę.

Czas wszystko pochłania.

Już nie możesz nam pomóc.

Sobie też nie.

Ani Jennifer.

Jest teraz nasza.

Będzie pokarmem.

... dla Ślepego Króla!

Susan.

Proszę, przestań.

Czego ode mnie chcesz? Powiedz!

Prawda jest bezlitosna.

Im dłużej się ją przemilcza, tym trudniej się z nią pogodzić,

ale najwyższa pora, byś otworzył oczy.

Wysłuchaj mnie.

Wybacz mi, proszę.

Chcę tylko odzyskać córkę. Przepraszam cię za wszystko!

Na nic łzy.

Ten, kto lęka się cierpienia, nie jest wart swego grzechu.

Ty sam stwarzasz cierpienie, które cię otacza.

Nadeszła pora zapłaty.

Błagam.

Wiem, że zbłądziłem.

Ale bardzo potrzebuję córki...

- i ciebie! - Nie rozumiesz.

To świadomy wybór.

Boisz się ciemności?

A może to światło cię oślepia?

Poznaj swoje demony. Jak ci z nimi jest?

Spójrz, jak bezkresnym cieniem kładzie się na twoich snach prawda.

Nie mnie winieneś się kłaniać. Jestem jedynie refleksem twoich win.

Ale ty nie patrzysz, nie widzisz. Nie chcesz otworzyć oczu.

Mogę dać ci wybaczenie, ale nie rozgrzeszenie.

Ukorz się przed jego wolą.

Jesteś, tato!

Oddasz mi Maggie?

Oddaj mi córkę, łotrze!

Od narodzin po śmierć ludzie wciąż osądzają.

Każda istota ludzka jest święcie przekonana,

że tylko ona ma prawo oceniać

ale odrzuca osąd innych. To odrażające.

"Ja nie jestem taki! Nie dam się poniżyć!

Tylko ja znam prawdę!"

Jest niewinna. Nie mam nic prócz niej.

Głupcy! Oceniający nie dopuszcza osądu tego jednego,

czego nie jest w stanie ogarnąć wzrokiem - siebie samego.

Nie chciałem nikogo skrzywdzić.

Nieświadomość jest błogosławieństwem,

a najwyższym jej stopniem jest ślepota wobec siebie.

Przepraszam!

Strawiłeś życie, biegnąc za swoimi mrzonkami

i tratując wszystkich dokoła, przywdziany w pozory szlachetności.

Błagam...

Popatrz na mnie i spójrz na siebie!

Uklęknij przede mną! Pora zmienić punkt widzenia.

Odpręż się. Otwórz oczy i przywitaj się z demonem.

Zajrzyj w głąb siebie.

Zapytuję: jesteś mężczyzną czy tchórzem?

Jesteś nieudacznikiem. Poślubiłam niedorajdę.

Żałosnego fajtłapę, bredzącego o bzdurnych marzeniach.

- Powinnam była usłuchać matki. - Taa...

Nie masz prawa mnie krytykować, rozumiesz?

Chryste!

Nie jesteśmy już w liceum, Helen. Mamy dom, córkę...

Skończ!

Ten szajs miesza ci w głowie. Wariujesz od tych pigułek.

Jak myślisz, po co je biorę? Żeby zapomnieć!

O tym, jak gówniane jest życie z tobą.

O tym, jak byłam głupia, że dałam się zwieść takiemu palantowi!

- Ten szajs jest od ciebie lepszy! - Oddaj!

Nie proszę cię o nic ze względu na siebie.

Chcesz się zabić? Proszę! Ale może najpierw pomyśl

i zrób cokolwiek,

by twoja córka nie skończyła jak ty.

Jak śmiesz? Utrzymuję was oboje - ciebie i dzieciaka!

Zawróciłeś mi w głowie pięknymi słówkami.

To potrafisz! Sęk w tym, że to puste słowa!

"Dzieciaka"? Nasza córka ma na imię Jennifer.

Nie wciągaj jej w swoje piekło!

Wiele mi naobiecywałeś. Chciałam żyć inaczej!

Ale to się niedługo skończy, zapewniam.

Rozmawiałam z adwokatem. Wylądujesz na ulicy.

Właśnie! Zabiorę ci wszystko!

Dom i córkę, miłość twojego życia.

Oddasz mi wszystko, co do centa.

- Bredzisz... - Aż do ostatniego!

Naćpałaś się. Niczego mi nie odbierzesz.

Spróbuj mi przeszkodzić! Już to widzę!

Do kogo pójdziesz po prośbie z miną zbitego psa?

Do siostry czy do rodziców? Co tam u nich?

Ani słowa o mojej rodzinie!

Jesteś do niczego.

Jako ojciec, syn, brat, kochanek i mąż! Oferma!

Że też Jennifer musi cię znosić!

To jest twoje prawdziwe ja!

- Mamo? - Jenny.

Tata nie zdołał jej uratować.

Mama nie żyje.

Odeszła.

Na Boga, co ja zrobiłem?!

Żyłeś jak pasożyt, karmiąc się innymi i dbając tylko o siebie.

A gdy już było za późno, szukałeś odkupienia w swojej córce.

Jennifer, wybacz mi...

Zawiodłeś, Craig. Nie zdołałeś ułożyć sobie życia...

ani ocalić życia córce.

Zwróć mi ją. Zrobię, co zechcesz.

Przez ślepotę i egoizm straciłeś z oczu jedyny powód, by żyć.

Ona za to zapłaci.

Co mogę zrobić?

Nie dostrzegałeś krzywd, które wyrządzałeś.

Nie chciałeś widzieć skutków swoich pomyłek.

Konsekwencje spadną na nią.

Stajesz przed wyborem: czy przyjmiesz na siebie winę

i poświęcisz się w zamian za życie córki?

Wreszcie pojąłeś to, od czego dotąd odwracałeś wzrok.

Twoje oczy i dusza należą do mnie.

Weź winę na siebie. Pogódź się z tym, kim jesteś.

Wkrocz do mego królestwa!

Nie zostawię Jennifer.

Nie może zostać sama.

Zrobiłem to dla niej.

Tylko dla niej.

Nie pozwolę, by ktoś nas rozdzielił.

Ani moi rodzice...

ani moja siostra...

ani moja pierdolona żoneczka Helen.

Dla Jenny poświęciłem wszystko.

Po to, by nie dorastała pośród tak wielkiej nienawiści.

Zabiłem Helen dla niej. Zrobiłem to.

I zrobiłbym to ponownie...

bo nie pozwolę, by moją córkę spotkało coś złego.

Nie tego jej potrzeba!

Wybrałeś ślepotę.

Więcej nie możesz zrobić dla córki.

Daj nam spokój.

Zostaw nas, gnoju!

Chodź, córeczko.

Jennifer?

Craig!

Craig! Jennifer! Otwórzcie!

Oto, kim jesteś.

Oto twój plon.

Twoja kara.

Wybacz, córeczko.

Tata już idzie.

Witaj w mym królestwie!

MROCZNA CISZA

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.